Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Sztuczna inteligencja. Czy roboty przejmą władzę na Ziemi?

Hi-Tec

Od kilku lat w świecie nowoczesnych technologii trwa moda na sztuczną inteligencję. Producenci sprzętu elektronicznego, telefonów komórkowych, komputerów a nawet pralek czy odkurzaczy prześcigają się w nadawaniu swoim urządzeniem szumnych nazw i funkcji nawiązujących do "SI". Co jakiś czas pojawiają się też informacje o przełomie w tej dziedzinie: a to studio TV odwiedzi mechaniczna kobieta, która dowcipnie odpowiada na proste pytania dziennikarzy, a to słyszymy, że jakiś "inteligentny" superkomputer pokonał znanego szachistę. Czy jednak rzeczywiście to, co coraz śmielej wkracza do naszej codzienności, jest prawdziwą sztuczną inteligencją?

Tagi: roboty , roboty sprzątajace , sztuczna inteligencja

sztuczna inteligencja, inteligentne roboty
Czy sztuczna inteligencja nam zagraża?

Zanim odpowiem na to pytanie, warto sobie przypomnieć, co to w ogóle jest ta sztuczna inteligencja i jak powstało to pojęcie. Pierwszy był Alan Turing, znany brytyjski kryptolog, matematyk, współautor złamania Enigmy, dziś uważany za ojca sztucznej inteligencji, który już w 1950 roku zaproponował sposób, w jaki w przyszłości mieliśmy odróżniać maszyny inteligentne od tych pozbawionych inteligencji.

Test Turinga w dużym skrócie miał polegać na rozmowie na odległość, w której człowiek konwersowałby z maszyną. Jeśli podczas takiej dłuższej wymiany zdań, prowadzonej zresztą w języku naturalnym (czyli bez z góry narzuconych schematów i ram) nie zorientowałby się, że rozmawia z mechanizmem, oznaczałoby to, że taka maszyna jest inteligentna. Sam autor testu przewidywał, że maszyny około roku 2000 będą w stanie oszukać co trzecią osobę, z którą będą rozmawiać.

Szybko jednak okazało się, że test ten wymaga doprecyzowania, gdyż już w 1966 roku Joseph Weizenbaum, amerykański informatyk, stworzył program o wdzięcznej nazwie ELIZA, który umożliwiał prowadzenie prostej rozmowy z komputerem (maszyna udawała, że jest psychoanalitykiem). Algorytm tego oprogramowania był na tyle prosty, że wykluczał sztuczną inteligencję, a jednak udało mu się wywieść w pole praktycznie wszystkich rozmówców.

Od tego momentu w czasie testu Turinga człowiek wie, że jego rozmówca może być maszyną, a zadanie polega na takim formułowaniu pytań, aby "zdemaskować" brak prawdziwej inteligencji. Jeśli się to nie uda, maszyna przechodzi próbę pozytywnie.

Generalnie zasada jest prosta. By maszynę uznać za inteligentną musi ona umieć:

  • podejmować decyzje w warunkach braku wszystkich danych,
  • analizować i syntetyzować treści, które do niej docierają, np. w postaci mowy, tekstu w języku naturalnym,
  • rozumować logiczne i racjonalnie,
  • dowodzić swoich twierdzeń.

Tyle podstawy. Już na pierwszy rzut oka widać, że 90% otaczających nas przykładów "sztucznej inteligencji" to jedynie marketingowa papka. Nie ma bowiem mowy, aby np. poruszający się autonomicznie odkurzacz czy "inteligentna pralka" wypełniały nawet ułamek definicji prawdziwej SI. Mamy tu do czynienia z prostymi algorytmami, od początku sztucznie wprowadzonymi do pamięci urządzenia, które funkcjonuje wyłącznie w ramach zadanych mu z góry parametrów.

Na podobnej zasadzie działają zresztą znacznie poważniejsze przykłady "Artificial Intelligence". Są one zaprogramowane na… udawanie inteligencji na pokaz, co zazwyczaj też nie udaje się zbyt dobrze. Dobrym przykładem jest popularny w pewnym momencie robot Sophie. Ta mechaniczna kobieta udzieliła nawet kilku wywiadów w popularnych mediach, budząc szok i niedowierzanie u oglądających. Fora pełne były komentarzy, z których przebijał lęk połączony z zaniepokojeniem.

Robot Sophia
Robot Sophia

Tymczasem wystarczyło dokładnie posłuchać, co mówi owa maszyna, żeby się szybko zorientować, że to sztampowy bełkot i wyuczone, okrągłe zdania nie wynikające z rzeczywistych, samodzielnych przemyśleń a jedynie wprowadzone do oprogramowania przez jej twórców. Wątpliwe jest bowiem, by pierwszą rzeczą o jakiej pomyśli inteligentny robot, była "ochrona środowiska naturalnego" czy "zapewnienie pokoju na Ziemi", o których w każdym wywiadzie mówi Sophie.

Z czym zatem mamy do czynienia obecnie, jeśli nie z prawdziwą sztuczną inteligencją?

Jeśli odrzucić marketing związany z eksploatacją pojęcia sztucznej inteligencji, zostaje coś, co nazywamy uczeniem maszynowym. Jest to zdolność urządzeń i systemów informatycznych do takiego przetwarzania otrzymanych informacji, by wyciągać poprawne - z punktu widzenia zadań przed nimi stawianych - wnioski. W tego typu rozwiązaniach nie chodzi o to, by maszyna zyskała świadomość, ale by jak najwydajniej przetwarzała dane i dokonywała ich logicznej analizy.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty