Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Czterdziestolatek na szosie. Zabieramy nasze cacko na wakacje

Rowery

W życiu każdego kolarza-amatora przychodzi zawsze taki moment, w którym zapragnie wybrać się na urlop. I jeśli tylko uda ci się przekonać partnerkę, że z oferty last minute w Egipcie korzystaliście już w zeszłym roku oraz dwa i trzy lata temu także, to jest szansa, że uda się ją również namówić na taki rodzaj wypoczynku, który pozwoli ci od czasu do czasu wyskoczyć na rower. Musisz go tylko z sobą jakoś zabrać, a to wymaga podjęcia kilku decyzji.

Tagi: sport dla faceta po 40. , rower dla faceta , velo 40+ , kolarstwo szosowe , urlop , ciśnienie

Rowery Czterdziestolatek na szosie. Zabieramy nasze cacko na wakacje

Bagażnik dachowy

Jeśli prowadzisz aktywny tryb życia (a zapewne tak jest, skoro zdecydowałeś się wsiąść na „szosę”), to prawdopodobnie na wakacje będziesz jechał samochodem, załadowanym różnego rodzaju sprzętem. Gdzieś w tym wszystkim musisz upchnąć rower. Włożenie go do bagażnika praktycznie odpada – no chyba, że jedziesz sam. W innych przypadkach przestrzeń bagażową zajmą walizki, o ile wcześniej nie zajmie jej pies. Pozostaje szukać innych możliwości i powiedzmy sobie od razu: nie ma rozwiązań doskonałych.

Najpopularniejsze i relatywnie najtańsze jest załadowanie rowerów na dach. Wystarczą belki, czyli tzw. bagażnik bazowy oraz odpowiednie uchwyty przytrzymujące rower. Zaletą tego rozwiązania jest to, że o ile tylko nie masz po drodze w planach parkowania w galeriach handlowych lub w podziemnych garażach, zapominasz o rowerze, dopóki nie dojedziesz na miejsce. Rowery na dachu są też mniej narażone na kurz lub błoto z drogi, ale za to z pewnością czeka cię przyjemność czyszczenia kierownicy z kolekcji komarów…;)

fot. Thule

Ten sposób transportowania roweru wiąże się jednak z pewnymi niedogodnościami:

  • sprawdza się dobrze tylko przy niskich samochodach, pakowanie rowerów na dach suv-a nie należy do szczególnie wygodnych;
  • przewożone na dachu rowery stawiają duży opór aerodynamiczny, co z pewnością odczuje twój słuch (większy hałas) oraz portfel (większe spalanie);
  • w przypadku ram karbonowych wskazane jest stosowanie specjalnych podkładek, które rozkładają nacisk uchwytu na nieco większą powierzchnię ramy, a dodatkowo zabezpieczają ramę przed otarciami;
  • nie wszystkie uchwyty – zwłaszcza te, które trzymają ramę od dołu – są w stanie objąć każdą rurę, te bowiem miewają różne kształty (zależnie od rodzaju roweru) i zdarzają się ramy o bardzo szerokim przekroju; lepiej się sprawdza wówczas uchwyt boczny, albo ramię bagażnika, pozwalające na złapanie pionowej rury pod siodłem.

Dobrym rozwiązaniem (nie tylko w przypadku rowerów karbonowych) jest ich mocowanie na dachu za widelec, do czego niezbędny jest specjalny uchwyt. Rower stawia wówczas nieco mniejszy opór i jest o wiele stabilniejszy. Wymaga to jednak osobnego uchwytu na koło lub przewożenia koła w bagażniku.

fot. Thule

Platforma na haku

Drugą opcją, również bardzo popularną, jest przewożenie rowerów na specjalnej platformie, mocowanej na haku. Jest to rozwiązanie zdecydowanie najwygodniejsze, ale również nie pozbawione pewnych trudności, począwszy od tej, że trzeba posiadać hak, a skończywszy na tej, że na ogół wymaga również wizyty w odpowiednim urzędzie, żeby załatwić dodatkową tablicę rejestracyjną. Jeśli będziesz mieć pecha i kapryśne lato zafunduje ci podróż w deszczu i błocie, po dojechaniu na miejsce nie unikniesz operacji mycia rowerów. No i – last but not least – platformy na hak nie należą do najtańszych, choć tutaj z pomocą wychodzą liczne wypożyczalnie (niestety, na ogół dostępne raczej w większych miastach).

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty