Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Czterdziestolatek na szosie. Etap 8. Lotna premia

Rowery

Rowery Czterdziestolatek na szosie. Etap 8. Lotna premia

Dla kolarzy trwa właśnie środek sezonu: wymarzona pogoda, długi dzień, być może jeszcze trochę urlopu do wykorzystania – idealne warunki, by wsiąść na rower i pojechać. Ale dla sprzedawców rowerów sezon chyli się ku końcowi – pora na prezentacje przyszłorocznych kolekcji i… wyprzedaże obecnych zasobów. To dla nas szansa na tańszy zakup wymarzonego roweru, ale uwaga! To również wyścig pełen pułapek, najeżony niebezpiecznymi zakrętami. W dzisiejszym odcinku kilka słów o tym, jak się przed nimi bronić.

Tagi: sport dla faceta po 40. , rower dla faceta , velo 40+ , kolarstwo szosowe

Rowery Czterdziestolatek na szosie. Etap 8. Lotna premia

Zasada nr 1. Zrób przyjemność sobie, a nie sprzedawcy

Okazja do zaoszczędzenia kilkuset, a czasami nawet kilku tysięcy złotych nie trafia się często, więc pokusa jej wykorzystania jest duża. Ale najczęściej bywa tak, że promocje dotyczą tego sprzętu, który akurat znajduje się w sklepie. Pytanie tylko, czy aby na pewno jest to egzemplarz idealny dla ciebie? Sprzedawca może chcieć cię przekonać, że „oczywiście tak, a nawet, jeśli rama jest odrobinę za duża, to się troszkę skróci mostek i będzie idealnie”. Dla pewności zmierzy ci wysokość przekroku, długość ramienia i zawyrokuje, że ten model, który właśnie oglądasz, jest stworzony specjalnie dla ciebie. I do tego możesz go nabyć w okazyjnej cenie. Żal nie skorzystać.

Tyle tylko, że to nie sprzedawca będzie spędzał na nim długie godziny i nie on będzie odczuwał ewentualne dolegliwości, wynikające z tego, że rama jest o rozmiar lub dwa za duża, siodełko zbyt wąskie, a skrócony mostek utrudnia panowanie nad rowerem.

Zasada nr 2. Ból pleców nie ma marki

Rozpoczęcie poszukiwań od wyboru marki roweru jest najczęściej popełnianym błędem przez początkujących kolarzy. Jasna sprawa: marka w producenta w jakiś sposób determinuje nasz styl i poczucie wartości. Ale produkty różnych producentów różnią się od siebie nie tylko malowaniem i stosowaną technologią, ale również konstrukcyjnymi niuansami, które sprawiają, że taka sama długość ramy u dwóch różnych producentów (a czasami nawet przy różnych modelach tej samej marki!), może skutkować zupełnie inną pozycją na rowerze. A stąd już prosta droga do tego, by wydatek – jakikolwiek by nie był – będzie się kojarzył bardziej z uciążliwym bólem, niż z przyjemnością, płynącą z pokonywanych kilometrów.

Tak naprawdę pierwszą decyzją, jaką powinniśmy podjąć, powinien być wybór sposobu jazdy. Nieco inaczej będzie skonstruowany rower typu endurance, na którym łatwiej i bardziej komfortowo będzie nam realizować długie treningi i pokonywać długie dystanse, a zupełnie inaczej będziemy się czuli na rowerze o charakterystyce bardziej sportowej (performance), zbudowanym przede wszystkim pod kątem osiągania możliwie najlepszych rezultatów, ale często niestety za cenę komfortu. Oczywiście można znaleźć również sprzęt, który potrafi pogodzić te z pozoru sprzeczne charaktery, ale za takie rozwiązanie najczęściej przyjdzie nam trochę więcej zapłacić.

Zasada nr 3. Dopasuj rower do siebie, a nie siebie do roweru

Istnieje bardzo proste rozwiązanie, pozwalające uniknąć opisanych wyżej problemów: bike finding. Usługa polega na znalezieniu optymalnego dla danego kolarza roweru, ze wskazaniem, który z modeli znajdujących się w bazie findera będzie najlepiej dopasowany i będzie wymagał najmniej ingerencji. To również doskonałe rozwiązanie dla wszystkich, którzy w poszukiwaniu idealnego dla siebie sprzętu przeczesują internet – dzięki bike findingowi możemy „przymierzyć” rower, którego w „realnej” ofercie po prostu… nie ma.

fot. Sport GURU

Rok temu sam skorzystałem z tego typu usługi w warszawskim salonie Sport GURU. Miałem w głowie jeden z modeli Specialized, a ostatecznie wyjechałem Focusem Culebro – właśnie w wyniku takiego dopasowywania.

Cała operacja trwała blisko godzinę i zaczęła się od ustawienia podstawowych parametrów roweru: doboru kształtu siodełka (jest ich kilkanaście!), wstępnego wyboru długości ramy, długości ramienia korby (tu też można wybierać), szerokości kierownicy, długości mostka i jeszcze kilku innych parametrów. Zostałem na wszystkie sposoby zmierzony wzdłuż i wszerz, a moje dane zostały wprowadzone do pamięci specjalnej maszyny, która odwzorowała idealny dla mnie rower.

W tym momencie można już znaleźć w systemie podpowiedzi, jakie rowery z dostępnych na rynku są możliwie najbliższe temu ideałowi, bez konieczności dodatkowej ingerencji. Tu warto podjąć decyzję o pułapie cenowym, jaki nas interesuje. W rezultacie dostaniemy wynik, ograniczony do kilku najlepiej pasujących modeli.

Siedzimy więc na maszynie i pedałujemy, operator wprowadza jeszcze dodatkowe informacje (na przykład, czy nasze kolana poruszają się w jednej osi, czy przypadkiem nie kręcą „ósemek”, czyli nie odchylają się na boki w trakcie naciskania i ciągnięcia pedału w górę). Na koniec do wyboru zostaje już tylko kilka możliwości – operator systemu serwuje nam po kolei odwzorowanie każdego z pasujących modeli, a my obserwujemy nasze wyniki (m.in. jaką moc generujemy) i podejmujemy decyzję, w którym wariancie czujemy się na rowerze najbardziej komfortowo.

fot. Sport GURU

- Kupić rower, zwłaszcza w okazyjnej cenie, nie jest trudno. Ale trudno jest później na nim jeździć i czerpać z tego maksimum przyjemności, gdy pozycja na rowerze jest niewygodna, a pedałowanie kojarzy się przede wszystkim z bólem – mówi Adam Zieliński, który w Sport GURU odpowiada właśnie za odpowiedni dobór roweru dla klienta. – Oferta na rynku jest tak szeroka, że praktycznie niemożliwe jest znalezienie sklepu, który dysponuje pełną rozmiarówką, nawet w obrębie jednej marki i modelu. Co więcej, takie marki jak na przykład Canyon, oferują doskonałej jakości sprzęt w dobrej cenie, ale wyłącznie w modelu sprzedaży internetowej. Dobór odpowiednich parametrów roweru w findingu daje pewność, że dostarczony przez kuriera sprzęt będzie dawał kolarzowi radość natychmiast po rozpakowaniu.

A przecież właśnie o to chodzi w całej tej zabawie: o przyjemność z pokonywania kolejnych kilometrów, o litry potu, wylane na treningach i o satysfakcję z realizacji kolejnego celu. Oraz – rzecz jasna – o poczucie, że dobrze zainwestowaliśmy nasze pieniądze.

Mariusz Czykier

Materiał powstał we współpracy ze sklepem:

 

 

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Advertisement

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty