Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Niebezpieczne gry dla nastolatków

Zrozum nastolatka

Internet w rękach naiwnego dziecka może być naprawdę groźny. Przekonali się o tym rodzice 12-latki z Argentyny, których córka próbowała popełnić samobójstwo po tym, jak otrzymała wiadomość od demonicznej lalki „Momo”. Wśród dzieci i młodzieży coraz popularniejsze stają się sieciowe aplikacje i „wyzwania”, które – jeśli ich w porę nie wykryjemy – stanowią dla nich śmiertelne zagrożenie. Oto 8 najgroźniejszych z nich.

Tagi: nastolatek , nastolatka , bezpieczeństwo dziecka , bezpieczeństwo w sieci , wychowywanie dzieci

Momo
Momo to przerażająca aplikacja namawiająca dzieci do samobójstwa

1. Momo

Momo to demonicznie wyglądająca lalka (wyłupiaste oczy, nienaturalnie szeroki uśmiech i kurze pazury), która „posiada” swoje konto w jednym z najpopularniejszych komunikatorów internetowych, jakim jest WhatsApp. Konto to rozsyła młodym użytkownikom wiadomości w stylu: „Chcesz się pobawić?” Jeśli dziecko połknie haczyk, zostanie wciągnięte w konwersację, z początku miłą i niewinną. Z czasem wiadomości stają się coraz dziwniejsze – sugestie wiedzy o prywatnych sprawach, wiadomości w nocy, ton rozmowy staje się coraz bardziej agresywny, aż wreszcie pojawiają się wiadomości takie jak: „Nie zasługiwałeś by się urodzić”, „Zginiesz” itp. Towarzyszą temu filmiki z przemocą lub obsceniczne.

Jeśli młoda osoba próbuje zerwać kontakt, jest nagabywana i szantażowana. Aplikacja próbuje też zachęcać swoją ofiarę do wykonywania groźnych dla zdrowia, niebezpiecznych wyzwań, a ostatecznie ma skłaniać do samobójstwa. Nie wiadomo, kto stoi za Momo, pewne jest tylko, że sama rzeźba, która została wykorzystana jako jej podobizna, pochodzi z Japonii.

2. Niebieski wieloryb

Ta „gra”, choć szczyt popularności ma już za sobą, nadal stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla dorastających dzieciaków. To internetowe wyzwanie trwające 50 dni. Jego uczestnicy codziennie otrzymują nowe zadania do wykonania, zaczyna się od prostych, jak obejrzenie jakiegoś filmu, a kończy się na żądaniu samookaleczania, a wreszcie na wezwaniu do samobójstwa. Każdy uczestnik gry posiada swojego osobistego opiekuna, który przez sieć nadzoruje wykonywanie „zadań”. Ów opiekun najczęściej kontaktuje się w nocy, a zadania mają być wykonywanie wcześnie rano. Skutkuje to tym, że ofiary są zazwyczaj przemęczone, niewyspane a przez to podatne na nawet najbardziej niedorzeczne sugestie.

Gra ta pochodzi z Rosji i tam zebrała naprawdę krwawe żniwo. Doszło do wielu samookaleczeń oraz kilkunastu samobójstw. Także i w Polsce ofiarą autorów „zabawy” padło kilkoro dzieci.

3. Pass out challenge

Kolejna popularna wśród nastolatków śmiertelnie niebezpieczna „zabawa” polega na… próbie odcięciu dopływu tlenu do mózgu. Uczestnicy kucają, zaczynają szybko, nienaturalnie oddychać, w pewnym momencie błyskawicznie stają na nogach, biorą kciuk do buzi i wstrzymują oddech. Kończy się to zazwyczaj utratą przytomności i upadkiem.

Zagrożenie dla dzieci stanowi tu nie tylko samo podduszanie się, ale ryzyko upadku w trakcie utraty przytomności, które w przypadku 10-latka z Australii doprowadziło do poważnych obrażeń głowy. „Wyzwanie” to jest rozpowszechniane we wszystkich mediach społecznościowych i regularnie za ich sprawą odzyskuje popularność co kilka lat.

4. Hot water challenge

Choć nam dorosłym może się to wydawać całkowicie niedorzeczne, to jednak nastolatkowie dają się wciągać w zabawy tak przerażająco głupie, że aż trudno sobie to wyobrazić. Do takich aktywności z pewnością należy „hot water challenge”, który polega na polewaniu wrzątkiem niczego nieświadomych kolegów i koleżanek. Z takiego oblewania gorącą wodą koniecznie należy zrobić dokumentację w postaci nagranego smartfonem filmiku i umieścić ją w sieci, dla „rozrywki” innych.

Zabawa ta ma swoją jeszcze groźniejszą wersję, w której rówieśnicy namawiają się do wypicia wrzątku, co kończy się groźnymi obrażeniami wewnętrznymi, a dla 8-latki z USA, którą do wypicia wrzątku namówił kuzyn, skończyła się bolesną śmiercią.

5. Ultimate selfie

To jedno z popularniejszych obecnie „wyzwań”, polegające na tym, że jego uczestnicy robią sobie zdjęcia. Problem polega na tym, że nie są to zwyczajne selfie, ale wykonywane w skrajnie niebezpiecznych miejscach, takich jak dachy wieżowców czy tory kolejowe tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. By zaliczyć to wyzwanie, trzeba przeżyć, co nie jest łatwe, biorąc pod uwagę, jak blisko krawędzi trzeba się znaleźć, by zaimponować rówieśnikom.

W sieci jest mnóstwo „dokumentacji” z tego typu ekstremalnych wyzwań, a moda na nie przyszła do nas z Rosji, gdzie podobnymi wyczynami chwalą się też ludzie dorośli. Niestety krwawe żniwo jest duże wszędzie, gdzie „ultimate selfie” zawita.

6. Ognista wróżka

„Ognista wróżka” bazuje na naiwności dzieci i ich fascynacji rzucającymi zaklęciami postaciami z filmów i kreskówek. Twórcy tej gry obiecują dzieciom, że po wykonaniu zadania z niej zyskają moce swojej ulubionej fantastycznej postaci z „Winx Club – Szkoły czarownic”. Muszą tylko wykonać małą pracę i wypowiedzieć zaklęcie.

Owo zadanie polega na odkręceniu na noc wszystkich kurków w kuchence gazowej, wypowiedzeniu odpowiedniej formułki i pójściu spać. Rano, po przebudzeniu należy jeszcze podziękować wróżkom. Dramat polega na tym, że nie wszystkim udaje się tego poranka doczekać – prócz zatruć gazem, wyzwanie to przyczyniło się do pożarów a nawet wybuchu.

7. Deodorant challenge

Upiorna pomysłowość twórców tego typu zabaw naprawdę musi zadziwić każdego, kto się z nimi zetknął. Nie inaczej jest w przypadku dezodorantowego wyzwania. Zabawa ta polega na tym, że jej uczestnicy rozpylają zawartość puszki z antyperspirantem jak najbliżej skóry. Wygrywa ten, kto to wytrzyma najdłużej.

Ta głupia, ale z pozoru niewinna zabawa jest groźniejsza, niż się wydaje. Może skończyć się poważnymi obrażeniami skóry, ranami, ropniami i oparzeniami, które później naprawdę bardzo trudno się goją.

8. Wyzwanie soli i lodu

To kolejna z pozoru niegroźna zabawa. Cóż bowiem przerażającego w kilku kostkach lodu i szczypcie soli? Zasady chemii i fizyki niestety nie są odporne na głupotę i mogą wyrządzić wiele szkód, jeśli zostaną źle wykorzystane. Tak jest w tym przypadku. Całość polega na tym, że posypuje się ręce zwykłą kuchenną solą, a potem kładzie na to kostki lodu. Na styku NaCl i H2O zachodzi reakcja chemiczna, która obniża temperaturę lodu do kilkunastu stopni poniżej zera, co prowadzi do szybkiego powstawania bardzo groźnych odmrożeń i ran. W ekstremalnych przypadkach może to doprowadzić do martwicy tkanek i konieczności interwencji chirurgicznej.

Nie uchronimy dziecka przed złem i głupotą całego świata, ale możemy nauczyć je samodzielnie myśleć i krytycznie oceniać to, co podpatrzy u rówieśników lub przeczyta w sieci. Nic nie zastąpi mądrej rozmowy i cierpliwego tłumaczenia, które w tym wypadku może ratować naszym dzieciom życie.

Tomasz Bielewicz

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (2) / skomentuj / zobacz wszystkie

mr.kex
17 kwietnia 2019 o 12:55
Odpowiedz

WhatsApp jest aplikacją a nie momo.

~mr.kex

17.04.2019 12:55
mr.kex
17 kwietnia 2019 o 12:54
Odpowiedz

Momo nie jest aplikacją ,a jedynie rzeźbą / postacią fikcyjną.
<<APLIKACJA PRÓBUJE TEŻ zachęcać swoją ofiarę do wykonywania groźnych dla zdrowia, niebezpiecznych wyzwań, a ostatecznie ma skłaniać do samobójstwa.>>

~mr.kex

17.04.2019 12:54
1

Gorące tematy

facebook