Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Robert Kubica. Nowy rozdział

Oni nas inspirują

Zaczęło się od dziecięcego błysku w oku i zabawy, która z czasem przerodziła się w pasję. Potem wiele lat wytrwałego szlifowania talentu, powolna, ale konsekwentna droga do elity i kilka lat spędzone w wąskim gronie najszybszych kierowców świata. I jedna sekunda, która to wszystko przekreśliła, pozostawiając pytanie, czy kiedykolwiek uda się tę drogę przejść jeszcze raz? Dziś znamy odpowiedź. Udało się. Robert Kubica po raz drugi dokonał niemal niemożliwego.

Tagi: sport , motywacja , sportowiec , sporty motorowe

Robert Kubica Williams
Robert Kubica. Fot. Williams

Sobota, 6 lutego 2011 roku, około godziny 8:30. Na trasie rozgrywanego we włoskiej Ligurii niezbyt prestiżowego, ale bardzo wymagającego rajdu Ronde di Andora staje załoga Skody Fabia RS 2000. Za kierownicą Robert Kubica – pierwszy w historii polski kierowca Formuły 1, który pod koniec marca ma rozpocząć swój szósty sezon na torach najbardziej prestiżowych zawodów samochodowych na świecie. Jego pilotem jest Jakub Gerber. Jest wąsko, kręto, ślisko i szybko – jak to zwykle w rajdach, zwłaszcza zimowych, bywa.

Na pierwszym odcinku specjalnym koło Fabii trafia na nierówność w drodze, spowodowaną przez wrastający w asfalt korzeń drzewa. Auto traci przyczepność i przy prędkości około 140 km/h uderza w metalową barierę energochłonną. Ta powinna była przyjąć na siebie siłę uderzenia i „wyrzucić” samochód z powrotem na drogę. Ale jedno ze spoiw pękło i metalowa bariera przebiła samochód niemalże na wylot, natrafiając po drodze na prawą rękę i nogę kierowcy. Pilot opuścił pojazd o własnych siłach, Kubicę wydobyły z wraku służby techniczne i został natychmiast przetransportowany do szpitala. Rajd przerwano.

To się nie powinno było zdarzyć, ale się zdarzyło. Na polskiego kierowcę – oprócz wielu ciepłych słów i życzeń szybkiego powrotu do zdrowia – posypały się również pretensje i zarzuty braku odpowiedzialności. „Jakby za mało mu było emocji w F1” – dało się słyszeć. Eric Boullier, szef zespołu Renault-Lotus, której barwy reprezentował wówczas Kubica, odpowiadał na to: „Wszyscy znaliśmy ryzyko, ale nie mogliśmy mu zabronić startu. Nie możecie go za to winić. Robert ściganie ma w sercu.”

Pierwsze okrążenia

Eric Boullier miał rację. Kubica w chwili wypadku miał 28 lat, z których zdecydowaną większość spędził za kierownicą. Zaczął jako kilkuletni chłopiec, gdy w prezencie od rodziców dostał miniaturowy samochód z kilkukonnym silnikiem. Zabawkę szybko zamienił na gokart, ale na pierwszy start w wyścigu musiał poczekać do chwili ukończenia 10 lat. Gdy się doczekał – wygrywał niemal wszystko, w tym sześciokrotnie tytuł kartingowego mistrza Polski.

Trzy lata po pierwszym starcie wyjechał do Włoch, dysponujących jedną z najlepszych lig kartingowych na świecie i dających szansę rywalizacji z najlepszymi. Jako czternastolatek zdobył po raz pierwszy tytuł mistrza Włoch (jako pierwszy cudzoziemiec w historii), rok później ten wyczyn powtórzył, dokładając do niego tytuł mistrza Niemiec, kilka innych prestiżowych zwycięstw i wysoką lokatę w Mistrzostwach Europy. Gdy ukończył 16 lat ścigał się już jako senior, ale uznawszy, że w kartingu wiele więcej już się nie nauczy, postanowił, że rok 2000 będzie jego ostatnim za sterami gokarta.

Kolejne lata to starty w wyścigach Formuły Renault 2000 (równolegle w edycji europejskiej i włoskiej) – bez spektakularnych sukcesów, ale z solidnymi wynikami, które otworzyły mu drogę do programu Renault Driver Development – realizowanego przez francuską stajnię F1 i nastawionego na poszukiwanie i rozwój talentów, mogących w przyszłości zasilić szeregi ekipy. Lata 2003-2004 to przesiadka do szybszego bolidu Formuły 3 Euroseries i kolejne solidne występy (w tym raz pole position i dwa zwycięstwa), najpierw w barwach Prema Powerteam, później w Muecke Mercedes i Manor Motorsport, gdzie był partnerem Lewisa Hamiltona.

W elicie po raz pierwszy

Przełomowy dla kariery Roberta Kubicy okazał się rok 2005, który rozpoczął jako zawodnik Formuły Renault 3.5, w barwach zespołu Epsilon Euskadi. W sezonie, który inaugurował powołaną przez Renault do życia serię, nazywaną czasem „przedsionkiem” Formuły 1, Polak odniósł cztery zwycięstwa i aż jedenastokrotnie stawał na podium, wygrywając ostatecznie klasyfikację generalną i zapisując się w historii serii jako jej pierwszy zwycięzca. W kończącym sezon Grand Prix Macau, traktowanym jako nieoficjalne mistrzostwa świata Formuły 3, startujący w bolidzie Carlin Motorsport Kubica zajął drugie miejsce. Na reakcję ze strony wyścigowej elity nie trzeba było długo czekać.

25 września Robert Kubica otrzymał zaproszenie od zespołu Minardi na Grand Prix Chin Formuły 1, gdzie miał wystąpić jako trzeci kierowca. Ostatecznie do udziału Polaka w zawodach nie doszło, ponieważ – mimo zwycięstwa w wyścigowej serii - nie udało mu się otrzymać tzw. superlicencji, pozwalającej na zajęcie miejsca w bolidzie F1. Udało mu się to ponad dwa miesiące później, kiedy w ramach nagrody za wygranie World Series by Renault został zaproszony do udziału w testach bolidu francuskiej marki. Na torze Catalunya debiutant osiągnął szósty rezultat i otrzymał propozycję podpisania kontraktu z zespołem Renault, ale skuteczniejsi okazali się menedżerowie teamu BMW Sauber. Kilka dni przed Wigilią oficjalnie poinformowano, że trzecim kierowcą niemieckiego teamu na sezon 2006 został Polak – Robert Kubica. Szesnaście lat po debiucie za kierownicą zabawki sen Kubicy o fotelu kierowcy najważniejszej serii wyścigowej na świecie zaczął się spełniać.

Droga na szczyt

Początki nie były łatwe, bo chociaż jako trzeci kierowca kilka razy notował na treningach najlepsze rezultaty w całej stawce, na swój wyścigowy debiut musiał czekać aż do 6 sierpnia 2006 roku i wyścigu o Grand Prix Węgier, w którym miał zastąpić kontuzjowanego Jacquesa Villeneuve.

Debiut udał się połowicznie. Wprawdzie po niezwykle pasjonującej rywalizacji i wielu zwrotach akcji Kubica ukończył wyścig na siódmej pozycji, jednak po rutynowej kontroli technicznej, która wykazała o 2 kg niższą od minimalnej masę bolidu Polaka, został on ostatecznie zdyskwalifikowany. Mimo to Kubica miał powody do zadowolenia: po węgierskim wyścigu kontrakt z Sauberem rozwiązał Villeneuve, co oznaczało pewne miejsce Roberta za kierownicą bolidu co najmniej do końca sezonu 2006.

Miesiąc później, w swoim trzecim występie na torze Formuły 1, Robert Kubica po raz pierwszy stanął na podium. W Grand Prix Włoch, rozgrywanej na torze Monza, zajął trzecie miejsce, przegrywając tylko z Michaelem Schumacherem i Kimmi Raikkonenem. Od tej pory, aż do feralnego dnia wypadku w liguryjskim rajdzie, na podium Grand Prix Formuły 1 będzie stawał dwunastokrotnie. W tym raz w roli zwycięzcy.

Pierwszy powrót

Świat wstrzymał oddech 10 czerwca 2007 roku, podczas rozgrywanej w Montrealu Grand Prix Kanady. Na 27. okrążeniu Kubica próbował wyprzedzić Jarno Trulliego, ale manewr okazał się nieudany. Przedni spojler w samochodzie polskiego kierowcy zaczepił o koło bolidu Trulliego, po czym urwał się i wpadł pod koła Kubicy. Polak stracił kontrolę nad pojazdem, który najpierw zjechał na pobocze, ale odbiwszy się od bocznej bandy uniósł się w górę i przy prędkości około 230 km/h roztrzaskał o bandę, okalającą nawrót trasy. Wypadek wyglądał makabrycznie i przez moment poważnie obawiano się o zdrowie Kubicy.

Szczęśliwie skończyło się na wstrząśnieniu mózgu, skręconej kostce i konieczności ustąpienia miejsca w bolidzie podczas kolejnych zawodów o Grand Prix USA. Trzy tygodnie później Kubica stał już na starcie Grand Prix Francji.

Niespełna rok później, 8 czerwca 2008 roku, na tym samym torze, na którym brał udział w potwornie wyglądającym wypadku, Robert Kubica ponownie wystartował do walki o Grand Prix Kanady. Po znakomitych kwalifikacjach zajmował na starcie miejsce w pierwszym rzędzie, tuż za bolidem Lewisa Hamiltona. Przez pierwszą część wyścigu udało mu się bronić drugiej pozycji. Na 19. okrążeniu do Kubicy uśmiechnęło się szczęście: jego najgroźniejsi rywale z czołówki stawki, Hamilton i Raikkonen, zderzyli się przy wyjeździe z pit-lane i zmuszeni byli wycofać się z rywalizacji. Dzięki perfekcyjnie przygotowanej strategii zmiany opon i bezbłędnej jeździe ukończył wyścig jako pierwszy, z ponad 16-sekundową przewagą nad swoim partnerem z zespołu, Nickiem Heidfeldem. Rok po wypadku, po którym wróżono mu koniec kariery, w tym samym miejscu słuchał Mazurka Dąbrowskiego, po raz pierwszy jako zwycięzca wyścigu Formuły 1.

Nowy początek

Od rana aż do późnych godzin wieczornych 6 lutego 2011 roku o stanie zdrowia Roberta Kubicy będą napływać sprzeczne informacje. Część z nich będzie uspokajała, że życiu kierowcy nie zagraża niebezpieczeństwo, część mówi o konieczności amputacji prawej dłoni. Mówi się o zmiażdżeniu nadgarstka, zerwanych nerwach, wielomiejscowych złamaniach. Później okaże się, że stracił tak wiele krwi, że lekarze najpierw musieli się zająć ratowaniem jego życia, a dopiero w drugiej kolejności ratowaniem ręki.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook