Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Trzeba pomagać mądrze

Facet pomaga

Facet pomaga Trzeba pomagać mądrze

Z Martyną Wojciechowską o tym, jak rozsądnie pomagać i jakim organizacjom charytatywnym wysyłać nasze pieniądze rozmawia Tomasz Kin.

Tagi: wywiad , pomaganie , Martyna Wojciechowska

Facet pomaga Trzeba pomagać mądrze

Martyna, co to znaczy rozsądne pomaganie?

Dla mnie to udzielanie pomocy w miejscach, które tego wymagają i ludziom, którzy tego potrzebują. Tyle, że bardzo trudno jest udzielać tej pomocy tak, żeby nie szkodzić i nie marnować środków. Skupmy się przez chwilę na kontynencie najgłośniej wołającym o pomoc – Afryka bardzo potrzebuje naszych pieniędzy. Oczywiście zawsze można zaprotestować, mówiąc, że w Polsce również jest masa głodnych dzieci, bezdomne torturowane zwierzęta, przykłady można mnożyć. Uważam, że każdy w swoim sumieniu musi rozsądzić, co DLA NIEGO jest ważne. Uwierz mi, że ani telewizja, ani Internet nie oddają nawet małej części tego, co faktycznie dzieje się w Afryce. Ale kiedy już się tam trafi i zobaczy na własne oczy, człowiek nie może przestać o tym myśleć… Zaryzykuję stwierdzenie, że sytuacja tam jest najbardziej dramatyczna, bo rozgrywa się na wielu frontach równocześnie. Ten kontynent, jak żaden inny, jest nieustająco targany konfliktami, wojnami, głodem czy masowym zabijaniem zwierząt.

I wyżynaniem ludzi.

Niestety tak… Ludziom najbardziej otwiera serca i portfele widok oczu wygłodniałych dzieci na zdjęciach i filmach. Czasem po prostu ulegamy emocjom i wpłacamy pieniądze na organizacje, które jednak nie do końca mają pomysł, jak pomagać. Gdybyśmy choć trochę o tym poczytali lub zasięgnęli opinii ludzi, którzy się na tym znają, to można te same środki przeznaczyć na lepszy cel, czyli bardziej skuteczną organizację charytatywną. Ale czasem nie dajemy pieniędzy po to, żeby faktycznie komuś pomóc, tylko żeby się po prostu poczuć lepiej. Uważam jednak, że ostatecznie każdy powód jest dobry, o ile niesie za sobą pozytywny rezultat, a środki trafiają we właściwe ręce.

Pomaganie jest trendy?

Jasne. Podczas suto zakrapianej imprezy, gdzie na stole jest tyle jedzenia, ile dzieci afrykańskie nie oglądają przez cały rok, wypada powiedzieć, że ma się adoptowana córkę w Afryce albo właśnie wpłaciło się jakieś środki na pomoc uchodźcom z Somalii.

Rany, ja tego na co dzień nie słyszę, Ty masz takich znajomych?

Uważam, że obecnie najbardziej snobistycznym sposobem spędzania wolnego czasu przez menagerów wyższego szczebla jest jeżdżenie do krajów Trzeciego Świata i „tymy ręcami” budowanie szkół. Czym dzisiaj można się jeszcze pochwalić? Że ktoś był na kajcie albo nurkował na rafie? To wszystko nie jest już ekscytujące. Dlatego trzeba powiedzieć: „Byłem na wyjeździe bez przewodnika i nie jak turysta, tylko prawdziwy podróżnik”, albo: „Widziałem te biedne dzieci, dlatego chwyciłem za kielnię i pomogłem zbudować im szkołę”. Owszem, cudownie jest zbudować taką szkołę, tylko, że postawienie niewyposażonego budynku bez wykształconych nauczycieli, którzy mogliby edukować dzieci, to żadna pomoc, bo on będzie stał pusty i na tym koniec. A czasem na samych murach się kończy, bo potem nie ma już zapału i środków, żeby prace kontynuować. Znasz określenie CSR?

(Corporate Social Responsibility - koncepcja, według której przedsiębiorstwa dobrowolnie uwzględniają interesy społeczne i ochronę środowiska. Oznacza to zwiększone inwestowanie przez firmę w zasoby ludzkie, ochronę środowiska i współpracę z organizacjami, które szerzą pomoc charytatywną.)

Niestety nie.

To obecnie popularny temat we wszystkich pierwszoligowych firmach, w Polsce również. Każda firma, kiedy osiąga pewien pułap, potrzebuje tzw. projektu CSR-owego, czegoś, co pokazuje, że jest zaangażowana społecznie. Między innymi po to, by równoważyć na przykład zgubny wpływ na środowisko albo pokazać, że korporacja zarabia masę pieniędzy, ale równocześnie dba o społeczeństwo…

Rozumiem, że najwięksi truciciele pomagają najwięcej.

Bywa i tak. Często niestety wysyła się pieniądze nie w te miejsca, co trzeba. Na przykład przyjeżdża organizacja i za ciężką kasę buduje studnie w Ghanie, istotnie borykającej się z problemem braku wody pitnej. Stosują bardzo nowoczesną

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty