Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Dzień z życia zbieracza puszek

Wolne myśli

Wolne myśli Dzień z życia zbieracza puszek

Gorączka obniża poziom inteligencji zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Chociaż nie dałbym za to głowy. Może i pod tym względem kobiety są uprzywilejowane, że im mniej katar z zapchanymi zatokami odkręca głowę i wysyła ją na śmietnik. Nie wiem.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

Tagi: rozwód , ojciec , dziecko , bezdomny

Wolne myśli Dzień z życia zbieracza puszek

Ja w każdym razie mam cholerną gorączkę po przemaszerowaniu jakiś 30 km. na słońcu w upale, a po powrocie do domu zastała mnie burza. Nie, żartowałem, przecież ja nie mam domu (ale burze owszem - miewam). Jak jesteś bezdomny to nie masz domu. Wracasz do miejsca gdzie trzymasz swoje puszki tak aby ktoś ich nie ukradł. To ci się nie może przytrafić. Wszystko tylko nie to. Gdyby ukradli ci puszki to nie miałbyś jutro chleba - ta myśl jakoś prześladuje cię i sprawia, że naokoło widzisz tylko puszki bądź inne obiekty dające się spieniężyć na złom. Płot? Jest z metalu! Może jakaś sztacheta da się oderwać? Nie ! Stoi tam dziewczyna albo facet albo nieważne kto tam stoi, nieważne trzeba poczekać!

Jaki jest ranking przedmiotów, które można oddać na złom? A to różnie. Kiedyś po płotem na Radomskiej znalazłem 173 kg metalowego, przerdzewiałego łańcucha kotwicznego. Wyszła z tego cała historia (nie do opowiedzenia bo złamałem wiele przepisów kodeksu rodzinnego i drogowego a na karnym się nie znam). Innym razem aparat cyfrowy (też cała historia - ale tym razem całkiem inna). Ale najczęściej są to puszki. 50 wchodzi na kilogram wart dwa bochenki chleba - łatwo policzyć ile kosztuje w Polsce utrzymanie. Co ciekawe najczęściej znajduje się inne całkiem zdumiewające przedmioty ale to nie jest tu tematem.

Zresztą , nic tu nie jest tematem tylko fikcją, nieprawdą. Wszystko jest nieprawdą, koloryzowanym fałszem. Co może wiedzieć mózg, przetrzymywany w temp. 50 stopni, z którego wysycha woda i myśl o byle jakiej najmniejszej nawet nadziei. Czy da się bezboleśnie przestać istnieć? Jak przestać istnieć skoro istnieć nie ma po co? Jedynym powodem jest świecące nad głową słońce i bezchmurne niebo nie odzywające się na szczęście żadnymi słowami do opętanego chęcią śmierci człowieka. Co mogłoby powiedzieć? Umrzyj? Ale ja chcę zginąć - nie wiem tylko jak.

Istnieć nie mam po co. Odebrano mi wszelkie powody. Wytłumaczono w przemądrych, bezbłędnie gramatycznych i najważniejszych na świecie urzędowych pismach, że jestem zagrożeniem dla osób bliskich, najbliższych. To już nie są osoby: to świadkowie, osoby poszkodowane i świadkowie dokładnie. Nie mam już rodziny tylko jakąś cholerną sprawę sadową jedną, drugą i tak w nieskończoność.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty