Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Co z tym szczęściem?

Męska psychologia

Męska psychologia Co z tym szczęściem?

W codziennej gonitwie zapominamy, czym tak naprawdę jest szczęście. Zabiegamy o jego namiastki, kupując jeszcze większe telewizory i jeszcze szybsze samochody, a potem trwamy w swych wygodnych fotelach zdziwieni, że poczucie szczęścia wciąż jakoś nie nadchodzi.

Tagi: szczęście , poczucie szcześcia , szczęśliwy facet , poczucie spełnienia , szczęśliwe życie , cel

Męska psychologia Co z tym szczęściem?

Pamiętacie jeszcze swoje dzieciństwo? Jeśli nie, warto poświęcić chwilę i powrócić myślami do czasów, gdy mieliście kilka lat. Podzielcie wspomnienia i na jeden stosik wrzućcie wszystkie te, które dały wam najwięcej radości. Spacer z mamą, dbanie o kotka, wyczekiwanie na Mikołaja, robienie ozdób na choinkę, zabawa w wojnę, chodzenie po kałużach. A może coś jeszcze zupełnie innego? Pomyślcie, jakie to były małe rzeczy, zupełnie niewspółmierne do tej ogromniej dawki szczęścia, która wyryła się waszej pamięci. Wtedy potrafiliście się cieszyć „z niczego”. Oczywiście nowy samochodzik czy rower to było coś, jednak nie były głównym wyznacznikiem szczęścia w waszym życiu.

W konflikcie ze sobą

A co się stało później? Patrząc na świat dostrzegliście straszną rzecz. Okazało się, że dla wielu osób miarą wartości człowieka jest grubość jego portfela. Fajne ciuchy, imprezy, odpowiednia edukacja i kariera – to się liczy, to daje „przyjaciół”, zapewnia szacunek, możliwość realizacji swoich pasji „kiedyś” – jednym słowem: szczęście.

Ideały poszły w kąt razem ze sloganową „Prawdą, dobrem i pięknem”. Wymarzone, ale mało perspektywiczne studia, musiały ustąpić miejsca bardziej renomowanym – medycynie, prawu lub ekonomii. Przecież trzeba twardo stąpać po ziemi. Odrzucić mrzonki, lęki i słabości. Trzeba walczyć o przetrwanie i o profity z życia. Czyż nie tak?

Mijają lata… Dawno po studiach, dawno po kolejnych specjalizacjach i kursach. Jest mieszkanie, stanowisko, odpowiednia suma na koncie. Tylko gdzie jest to szczęście?

Jedni narzekają, bo żona okazała się egoistką myślącą tylko o pieniądzach i czerpaniu przyjemności z życia. Drudzy mówią: „praca zniszczyła mi rodzinę”. Kolejni nie mają chęci albo zdrowia na ten „rozwój pasji”, który zaplanowali na „po 40.”. Nie wspominając już o rzeszach „szczęśliwców” leczących się na depresję, po ciężkich rozwodach albo nadużywających alkoholu, żeby zapić dziwne poczucie niespełnienia (siedząc w domu za setki tys. zł.). Czasem cierpią dzieci, bo rodzice nie mieli czasu na ich wychowanie, w innych przypadkach płaczą kobiety, bo nagle się okazało, że już za późno na potomstwo i tylko kot może dać im namiastkę bycia rodzicem. Życie pisze wiele przedziwnych scenariuszy…

Co jest z tym szczęściem?

Phil Bosmans powiedział: „Ze szczęściem czasami bywa tak, jak z okularami, szuka się ich, a one siedzą na nosie”. Wielu osób dotyczy ten problem.

Z pozoru mają wszystko. Dom, rodzinę, karierę, urodę, super samochód i szafę modnych ciuchów. Czego chcieć więcej? A jednak ciągle szukają, ciągle za czymś gonią, coraz mocniejsze wrażenia, coraz więcej potrzeb i zalegających wszędzie przedmiotów.

Nosimy w sobie wielką pustkę. Jest ona niczym pragnienie, którego nie potrafimy zaspokoić żadnym napojem. Kierujemy się w stronę konsumpcyjnego stylu życia i zagłuszamy to, czego w sobie nie potrafimy nazwać. Wydaje nam się, że kolejne rzeczy uczynią nasze życie lepszym, wartościowszym i w końcowym efekcie szczęśliwszym. Trochę więcej pieniędzy, lepsze wczasy za granicą, najnowszy model telewizora… i kolejne "pudło”. I znowu to nie to.

Nie twierdzę, że pieniądze są w życiu mało istotne, bo to nieprawda. Są ważne, ułatwiają wiele spraw. Jeśli jednak w ich gromadzeniu nie potrafimy wyznaczyć sobie granicy – nigdy tak naprawdę nie osiągniemy szczęścia. Pieniądze mogą nam życie uprościć, uatrakcyjnić, sprawić, że będzie wygodne, ale nie można za nie kupić szczęścia. Człowiek szczęśliwy jest wolny – ludzie opętani obsesją posiadania nigdy nie będą wolni.

Jeśli proces zdobywania coraz większych i większych pieniędzy związany jest z koniecznością rezygnacji z samego siebie, ze swojego Ja, z uczuć, wartości – to jest to bardzo nieopłacalna transakcja. Obudzimy się bowiem kiedyś i patrząc w sufit stwierdzimy „Nie mam nic, mimo ogromnego majątku, nie mam nic.” Nie identyfikujmy szczęścia z posiadaniem dóbr materialnych, bo możemy się srodze zawieść, gdy już je zdobędziemy. Musimy zafundować sobie odwyk od gromadzenia, pogoni za substytutami, jakimi próbujemy zapełnić pustkę powstałą w chwili, gdy wmówiliśmy sobie, że marzenia to mrzonki, że liczy się rozsądek. Zrezygnowaliśmy z siebie uważając, że to mało istotne, czego tak naprawdę chcemy. W rzeczywistości jednak, jeśli postępujemy wbrew sobie uważając, że tak będzie lepiej albo bardziej się opłaca – nigdy nie będziemy szczęśliwi.

Szczęście nosisz w sobie

Dążymy do szczęścia myśląc, że przełoży się na nie stan posiadanego majątku. Na bok odstawiamy to, co nosimy w sobie. Codzienne problemy, stres, porażki, życie w napięciu, w ciągłym dążeniu – więcej, lepiej, szybciej sprawiają, że marginalizujemy własne uczucia – zamykamy je gdzieś na dnie szafy. Udajemy, że ich nie ma, gdy tymczasem one miarka po miarce odbierają nam radość, nie pozwalają być szczęśliwymi.

STOP!!! Zatrzymaj się, zdobądź się na chwilę refleksji nad własnym życiem. Jak możesz cokolwiek dostrzec, jak możesz być szczęśliwy, jeśli nie masz czasu przemyśleć tego, co się w tobie kumuluje, skoro jest w tobie jeden wielki bałagan i bije się tyle sprzeczności. Jak możesz powiedzieć z całą świadomością „Moim szczęściem jest…” – skoro zabrało wolnych terminów na poznawanie siebie. Bez tego będziesz gonił cień szczęścia przez całe życie, a pod jego koniec okaże się, że to była mrzonka. Tak zajęty byłeś biegiem za jakąś fatamorganą, że już na nie było czasu, żeby dostrzec to, co znajdowało się tak blisko. Wbrew pozorom, szczęście nie jest czymś odległym – jest niedaleko, na wyciągniecie ręki. Daj sobie tylko czas je odkryć. Rozejrzyj się, pomyśl, zastanów. Gdzie jesteś i dokąd zmierzasz? Czy to na pewno odpowiedni kierunek? Czy nie mijasz się z tym, do czego rwiesz się całym sobą? Przypomnij sobie radość dziecka, którym kiedyś byłeś. Szczęście, jakie cię ogarniało, gdy lepiłeś bałwana, przemierzałeś dumnym krokiem parkowe alejki…

Uświadom sobie, że szczęście zależy od twojego nastawienia psychicznego, a nie od warunków zewnętrznych. Od tego, czy lubisz siebie, żyjesz w zgodzie z własnymi przekonaniami, umiesz sobie radzić z buzującymi w tobie emocjami/uczuciami, a nie tylko zamiatasz je pod dywan.

Naucz się słuchać siebie, swoich pragnień, rozumieć jak i dlaczego reagujesz tak, a nie inaczej. Bądź otwarty na relacje z innymi, szczerą przyjaźń i miłość, tworzenie zdrowych relacji rodzinnych. Buduj w sobie i wokół siebie poczucie bezpieczeństwa. To trudna sztuka i czasem wymaga pomocy trenera lub psychologa, warto jednak włożyć trud w jej opanowanie, bo owocem tego będzie szczęśliwsze życie.

Zdarzają się lepsze i gorsze chwile, jednak „po nocy przychodzi dzień”. Nie rezygnuj z siebie dla rzeczy, bo one szczęścia nie dadzą. Wystarczy spojrzeć na gwiazdy filmowe, sławnych aktorów – przecież mają tyle bogactw… i co z tego? Tak wielu z nich pogubiło się gdzieś w pogoni za sławą i pieniędzmi. Ich droga do szczęścia to teraz konieczność przekopania się przez te wszystkie rzeczy i znalezienia własnego Ja. Biedne, przygniecione leży pewnie gdzieś pod stosem biżuterii czy w bagażniku nowej limuzyny.

Joanna Wilgucka - Drymajło

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty