Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies
Akceptuję

Krótka historia małżeńska

Czy zdrada może uratować związek? Jedna z naszych czytelniczek, Julia, podzieliła się z nami swoją historią. Tekst nadesłany przez czytelniczkę.

Dodawanie komentarza

Moderatorzy nie usuwają komentarzy na prośbę użytkowników. Jeśli podajesz jakiekolwiek dane, telefony czy adresy, robisz to na własną odpowiedzialność.

Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych komentarzach w tym temacie?

Komentarze

Mike
19 kwietnia 2024 o 00:49

Analogiczna sytuacja u mnie i też wierzę, że jak uda się ten gorzki czas przetrwać to wyjdziemy z tego niezniszczalni...Wszystkiego dobrego :)

~Mike

19.04.2024 00:49
Anna
09 czerwca 2023 o 14:09

Brawo!

~Anna

09.06.2023 14:09
Mała
13 stycznia 2023 o 18:50

Dziękuję za ten artykuł jak i za ten czy da się uratowac. Właśnie jestem na tym etapie. Po 16 latach małżeństwa mąż miał pół roczny romans, pol roczny bo się wydał....to był cios ogromny, a wiecie co jest najlepsze? Ze nigdy w stu proc mu nie ufałam, a nawet z tylu glowy mialam, ze nawinie się chetna, bo okazji to on miał pod dostatkiem i pójdzie w tango. Nigdy nie przypuszczalam, ze w człowieku są takie emocje, tez sobie mowilam, wielokrotnie sobie mówiliśmy, że zdrady nigdy nie wybaczymy. No właśnie nigdy nie mow nigdy...on mowil ze nigdy mnie nie zdradzi ja ze nigdy nie wybacze...owszem nie wybaczylam, za krotki czas minął, ale dalam szanse. Tak jak w artykule targaja mna rozterki presja otoczenia, rodziny. Ale podjęłam próbę ratowania tylko dlatego, ze widzę faktyczny zal, skruchę, zmienil podejscie do zycia, do mnie, do dzieci. Pewnie tez choroba miala na jego zmiane wplyw. Kiedys przeczytalam, ze jak przez to przebrniemy nasza milosc wejdzie na wyzszy lepszy poziom. Mimo chwil zalamania, wypominania, zwątpień, wierzę ze tak kiedys będzie, ze nadejdzie dzień w ktorym nie będę obwiniac tej dz....za wejscie z buciorami w nasze zycie tylko jej podziękuję, ze scementowala nasze malzenstwo.

~Mała

13.01.2023 18:50
Daniel
14 listopada 2022 o 19:22

Według mnie zamiatanie pod dywan jest naszym najpoważniejszym problemem. Coś się nie podoba? To się pokłócimy, prześpimy się odwróceni tyłkami do siebie i... rano obudzimy się, jak gdyby nigdy nic. Przeprosimy się i nigdy nic się nie zmieni. Tak rozpadło się wiele moich związków. Ogień się wypalał, ale codzienność nigdy nie robiła się lepsza. Jak to ma działać? A potem pojawia się ktoś inny, ciekawszy i wszystko się rozpada. Terapia nam pomogła, ale bardzo ciężko było się przemóc, żeby w ogóle wybrać się do gabinetu. Chodziliśmy do Psychologgii i długo trwało, zanim znów poczułem do niej to, co kiedyś. Jak już tak się pochrzani, to bardzo trudno jest spojrzeć na drugą osobę tak, jak wcześniej. No ale polecam spróbować.

~Daniel

14.11.2022 19:22
Iza 44
28 grudnia 2021 o 22:41

Pierwszy raz się tu wypowiadam, mój przypadek jest może trochę podobny. Tak po skrócie powiem, nie myślałam o zdradzie ale jak mąż po alkoholu przy mojej koleżance nazwał mnie ku**ą chociaż nie miał podstaw do tego, to we mnie coś pękło. Po rozmowie z koleżąnka doszłam do wniosku że spróbuję, nawet tak dla samej siebie. No i tak zrobiłam. Koleżanka ostrzegała mnie że jak puszczę się raz to trudno będzie zrezygnować, no i miała rację. Mąż nawet nie zauważył nic a ja coraz częściej się puszczałam. Miałam tego świadomość i chcąc utrzymać dobrą atmosferę w domu jestem bardzo miła i wyrozumiała dla męża bo w łóżku jest naprawdę cieniasem w porównaniu z innymi facetami. Teraz nawet nie wzrusza mnie jak czasem nazwie mnie ku**ą, ok, jak chciał mieć ku**ę to ma. Pozdrawiam.

~Iza 44

28.12.2021 22:41
Witold28
10 października 2021 o 21:30

Masz rację.Czas nie leczy ran tylko pozwala się do nich przyzwyczaić.Jednak też nie zawsze.

~Witold28

10.10.2021 21:30
ErykMlody
05 lutego 2021 o 00:53

oldtimer.....może tego nawet nie przeczytasz bo upłynęło dużo czasu .....jeśli dobrze zrozumiałem to postanowiłeś udawać, że nic się nie stało ....dla dobra związku, dzieci ? postanowiłeś być odpowiedzialny.... teraz zastanawiasz się czy dobrze zrobiłeś ...... nie polecasz swojej drogi ....wszystko to kwestia tego jak się z tym czujesz ....jak udało Ci się to ogarnąć ... ponieważ to są nasze indywidualne wartości ? potrzeby ? nie wiem... moja żona zakochała się w innym 12 lat temu , szalałem , pozwoliłem jej odejść chociaż rodzina stanowiła dla mnie najwyższą wartość , dzieci zostały ze mną, rzuciłem się w wir przygodnych znajomości żeby zagłuszyć mój ból ....nic to nie dało .....codziennie o niej myślę i zastanawiam się czy nie powinienem jednak o nią bardziej zawalczyć .....odczekać aż jej przejdzie ...ale duma nie pozwoliła mi na to .....teraz "wciąż są różne koło mnie nie budzę się sam ale nic nie jest proste w te dni ..."

~ErykMlody

05.02.2021 00:53
Frost
08 stycznia 2021 o 10:14

Bardzo mocno wierzę w to, że dwoje naprawdę kochających się ludzi zawsze ma szansę znaleźć drogę do porozumienia bez względu na to, co się wydarzyło. Tylko trzeba chcieć wyjść poza swoje oczekiwania. Otworzyć się na drugiego człowieka. Dużo tu i na FB komentarzy o tym, że szkoda czasu, że zdrada = rozpad związku. W dzisiejszych czasach ludzie oczekują od życia samych miłych, dobrych chwil, partnerów, doświadczeń, przedmiotów. Partnerowi potknęła się noga? Jest be. Pyk i zmieniamy na nowszy model. Uczucia w dzisiejszych czasach są płytkie, podejście egoistyczne. Niestety, aby mieć trwały, dobry związek, trzeba też dać coś od siebie. Nie tylko brać.
Ja zbłądziłem, do zdrady było blisko, ale na szczęście wszystko się niechcący wydało. Układamy mozolnie nasze wspólne życie od nowa. A moja żona jest niesamowita. Gosiu, dziękuję Ci za kolejną szansę.

~Frost

08.01.2021 10:14
oldtimer
13 października 2019 o 13:31

Zawsze byłem "stary", gdy były imprezy pilnowałem stada by wszyscy przeżyli, zakochałem się w trudnej dziewczynie i tak mi zostało. Jej np. miesięczne wakacyjne babskie wypady nie budziły we mnie przerażenia bo nie myślałem jak rówieśnicy i ufałem zbyt dorośle a faktem który wyszedł po latach było to że jacyś faceci pojawiali się po tych wakacjach starając o utrzymanie relacji lub nawet z oświadczynami, choć byłem świadomy że nie była w próżni to nie tak wyglądało to w opowiadaniu z wakacji.
Rodzina i przyjaciółki milczały latami, dopiero gdy pojawiło się dzieci (upływ czasu) zaczęły wyciekać drobiazgi wśród wspomnień lub kobiecych spięć. Było mi dziwnie ale to ciągle były skrawki. Kiedyś ją wzięło po alkoholu na noc delikatnej szczerości i dużo się potwierdziło a jeszcze więcej pytań powstało w związku z wcześniejszymi uwagami jej przyjaciółek czy matki.
Może było jak mówiła i nie przekroczyła pewnych granic ale po by wracała po latach do nieistotnych zdarzeń.
Potem miał miejsce pewien niewinny incydent, nic nie wskazywało by miał znaczenie, nie widziałem nikogo, nie poznałem żadnych faktów i tylko złamanie wzorca, zadbany stój, makijaż, woń alkoholu i ta widoczna w pierwszej chwili jej radosna ekscytacja nie pasująca do pory dnia i wersji zdarzeń którą mi sprzedała.
Gdyby nie przecieki faktów z młodości może bym nie zwrócił uwagi ale choć starałem się racjonalnie podejść do tematu, moja podświadomość przestała w nią wierzyć już zupełnie.
Wiecie co jest smutne, jestem z nią dekady, nadal ją adoruję , podrywam itd., ona szanuje mnie, podziwia mój intelekt, nasze dzieci są uśmiechnięte, dorastają, wchodzą w dorosłość i tylko smuci mnie fakt że moje życie jest wg. mnie TEATREM który gram od chwili gdy moja podświadomość straciła zaufanie do kobiety którą kocham.
Jest takie powiedzenie że jedynie ludzie w związkach z długim stażem potrafią zrozumieć jak to jest równocześnie kochać się i nienawidzić.
W sumie mam rodzinę tylko dlatego że wyrosłem na człowieka z zasadami, zajęty nimi zamiast szukać szczęścia naprawiałem to co ona psuła (np. jej alkoholizm - pokonany) i dlatego nie polecam mojej drogi innym bo nie każdy da radę i może zniszczyć samego siebie przy okazji.
Jeśli coś nie gra lepiej nie opierać się na dojrzałości bo po dekadach wyjdzie wam to bokiem, tylko wyjaśnić wszystko do końca albo przestać grać.

~oldtimer

13.10.2019 13:31
Artur43
20 sierpnia 2019 o 02:00

Moja żona zdradzała mnie przez ponad rok z kolegą z pracy i długo nic nie podejrzewałem ale coraz częściej wracała późno do domu, unikała mnie, więc wynająłem prywatnego detektywa [post edytowany przez moderatora z powodu naruszenia regulaminu serwisu]. Niestety moje podejrzenia się potwierdziły i muszę zacząć swoje życie od nowa, sam. Po zdradzie nie może być lepiej w małżeństwie, ja w to nie wierzę

~Artur43

20.08.2019 02:00
normalnyjestem
30 kwietnia 2019 o 22:41

po zdradzie może być lepiej w małżenstwie - to są totalne bzdury. Już nic nie będzie takie samo jak było, to będzie obcy nieznany człowiek , ktoś kto cię oszukiwał, okłamywał, najważniejszą swoją przysięgę zeszmacił co czyni każde jego słowo nic nie wartym. ktoś powiedział że zdradę można wybaczyć co jest bzdurą , można się z nią pogodzić, wyobcować z siebie ale NIGDY nie zapomnimy, nigdy nie wybaczymy chyba że zresetujemy mózg lub na skutek wypadku stracimy pamięc. Zawsze będziemy mieli świadomosc że nas zraniono, zeszmacono, poniżono ....... Najlepszym wyjsciem jest rozejscie się każdy w swoją stronę i życie według własnych starych uczciwych zasad. NIE DA SIĘ PO ZDRADZIE URATOWAĆ ZWIĄZKU, może przetrwać, może byc dalej ale to nie będzie małżenstwo lecz twór .

~normalnyjestem

30.04.2019 22:41
Draku71
14 lipca 2018 o 11:18

Prawdą jest fakt ,że w długotrwałym związku szara rzeczywistość doprowadza nas do skraju znieczulenia na innych.Mnie się to zdarzyło i wiem co czuła Julia i jej mąż.Trzeba odkrywać się na nowo ,na nowo umieć cieszyć się wspólnie spędzonymi chwilami,poszukać chwil i uczuć które wyblakły przez lata i zastąpiło je przyzwyczajenie.Zwłaszcza kiedy, życie nas nie rozpieszcza a problemy zasypują .Patrzmy co wspólnie osiągnęliśmy ,jak piękne i mądre są nasze dzieci i cieszmy się miłością, którą nam dają.One są najlepszym wspomnieniem tego co nas łączyło i będzie zawsze łączyć.O tą miłość trzeba zawsze walczyć bo tak jak ogień bez drewna gaśnie tak i ono może zgasnąć bez naszej troski.Warto walczyć!

~Draku71

14.07.2018 11:18
Julia
14 czerwca 2018 o 13:19

Przykro mi... Ale wierzę, tak romantycznie i po kobiecemu, że wszystkie zdarzenia i osoby, które spotykamy na naszej drodze, przygotowują nas na dojrzalsze związki: takie, w które wchodzimy już ukształtowani i nie musimy się odnajwydać. Twoja historia zatoczyła koło i pewnie wyciągniesz z niej wnioski. Kolejny krok to szeroko otwarte oczy ;-) Powodzenia! Wiem, że będzie dobrze.

~Julia

14.06.2018 13:19
Art
13 czerwca 2018 o 22:29

Nie zdradziłem a mimo tego cierpiałem za "zdradę" i po roku piekła po jednej z kłótni postanowiłem odejść. Gdy po krótkim czasie uświadomiłem sobie sobie, że nie mogę bez niej żyć postanowiłem spróbować jeszcze raz ... ale to nic nie dało .. :( ten tekst uświadomił mi jedno to nie "zdrada" była problemem lecz to, że oddaliliśmy się od siebie wpadliśmy w monotonię życia w którym przestały się liczyć nasze pragnienia a liczyło się tylko to czego oczekuje od nas partner . Wczoraj uświadomiłem sobie, że jesteśmy sobie obcy gdy ona ze swoimi przyjaciółmi rechotała z prostackich żartów mnie zbierało na wymioty ... a kiedyś mogliśmy rozmawiać i żartować ze sobą godzinami. Jeszcze kilka lat temu temu - po rozwodzie z moją pierwszą żoną (zdradziła mnie choć po tym co przeżyłem później już nie jestem tego taki całkiem pewien nawet czasami myślę sobie że dopadła mnie zła karma) gdy nagle zapałaliśmy do siebie uczuciem - my wieloletni przyjaciele -myślałem, że znalazłem szczęście i miłość dozgonną Dziś jest dziwna data - rocznica mojego rozwodu z moją pierwszą żoną a ja znalazłem się w punkcie wyjścia ... historia zatoczyła koło :(

~Art

13.06.2018 22:29