Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

40-letni nowicjusz

Rusz się!

Rusz się! 40-letni nowicjusz

Czy można po 40 wystartować w mistrzostwach świata? Brytyjski pisarz spełnia swoje życiowe marzenie: bierze udział w turnieju piłki nożnej dla mężczyzn w dojrzałym wieku.

Tagi: forma , cel

Rusz się! 40-letni nowicjusz

Na początku roku zostałem zaproszony do udziału w mistrzostwach świata piłki nożnej pisarzy organizowanych w Szwecji. Moje ciało od razu podało mi mnóstwo powodów, dla których nie powinienem się zgodzić. Wysłało do mnie uprzejmy e-mail, na który natychmiast znalazłem mnóstwo wymówek. „Czasy aktywnego uprawiania sportu masz już dawno za sobą”, „Powinieneś był się za to zabrać 10, a może nawet 20 lat temu; zanim wnoszenie dzieci po schodach i wycieczki do centrum recyklingu stały się twoimi głównymi ćwiczeniami aerobowymi. To zupełnie nie do pomyślenia…”.

W mojej głowie zabrzmiał jednak jeszcze jeden głos. Był to głos prawdziwego patrioty. „Musimy zdobywać gole!”, krzyczał. „Musimy wygrywać medale! Zdobyć zwycięstwo i chwałę!”. Laureat Nagrody Nobla, Albert Camus, który był bramkarzem w drużynie Algierii, kiedyś zauważył, że wszystko, czego nauczył się na temat moralności, wyciągnął właśnie z futbolu. Odpowiedź była oczywista: Anglia mnie potrzebowała.

Czas był po naszej stronie. Mistrzostwa świata gryzipiórków miały się odbyć dopiero za kilka miesięcy. Wyobraziłem sobie samego siebie pełnego energii, biegnącego po wspaniałej zielonej murawie szwedzkiego stadionu, z trzema lwami Anglii na koszulce, gromiącego Niemców i Włochów. Przyjrzałem się sobie krytycznie w lustrze. Włączyłem Wikipedię i poczytałem o tym, jak Robert De Niro pracował nad swoją sylwetką, przygotowując się do filmu Przylądek strachu. Postać, którą zobaczyłem w lustrze, miała czasy świetności już dawno za sobą. Przypomniałem sobie, jak w 1985 roku doprowadziłem moją drużynę z college’u do tytułu mistrzowskiego. Byłem wtedy szybki jak błyskawica, zwinny jak jaszczurka i… lżejszy o 20 kilogramów.

Moja walka o powrót do formy obejmowała dietę strukturalną G.I. Joe oraz codzienne sesje pompek z przysiadem. Gdy w lutym poszedłem pobiegać, skręciłem kostkę i kulejąc, wróciłem do domu. Moja żona i dwie córki, widząc opuchliznę na nodze, wygłosiły jadowite komentarze na temat kryzysu wieku średniego.

Gdy nadszedł kwiecień, uznałem, że mój program nie przyniósł takich rezultatów, jakich oczekiwałem. Każdy tydzień rozpoczynałem od solennego postanowienia: koniec z alkoholem. Jednak co weekend brałem udział w imprezie, na której

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty