Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Braun Multi Groomer Kit 3040 - stylizacja 7 w 1

Dobry wygląd

Odpowiedź na to pytanie jest właściwie jedna. I od lat – a nawet: od wieków – niezmienna. Ten nieomal mityczny „dobry styl” opiera się na dwóch zasadach. Pierwsza z nich stanowi: noś się tak, byś po latach, patrząc na swoje zdjęcia, nie zanosił się śmiechem. Druga rzecze: czasu nie można zatrzymać (a i wieku oszukać nie można), wobec czego ubieraj się adekwatnie do wskazań swej metryki. Te syntetyczne prawidła uchodzą za kamienie węgielne, jakie każdy zadbany (i dbający o siebie) mężczyzna powinien wmurować w fundamenty swego stylu. Nietrudno ich zresztą przestrzegać.

Pierwszą można realizować pozostając wiernym kanonowi mody męskiej i przepisom klasycznej elegancji: dobrze skrojona marynarka – tak samo spodnie! – nigdy nie wyjdzie z mody; koszule o dobrych proporcjach, z akuratnością dobrane do sylwetki (byleby tylko wolne od udziwnień, jakie polskie krawiectwo masowe z lubością powiela i oferuje mniej wyrobionym klientom: kontrastowych przeszyć, różnobarwnych guzików itp.) zawsze będą w cenie; nieostentacyjnie noszony zegarek, dopasowany do okoliczności i stroju, każdemu zestawowi doda poloru. No i buty: istnieje ledwie kilka „żelaznych” fasonów (wiedenki, angielki, brogsy, monki, lotniki, sztyblety, loafersy…), które – jeśli producent nie oszczędzi na skórzanej materii, a my sumiennie będziemy dbać o ich pielęgnację – służyć będą nawet przez pokolenia. Oczywiście, listę można poszerzyć o dodatki: detale, które częstokroć „ustawiają” męski wizerunek: paski, krawaty, poszetki, fulary, skarpety, bransolety, okulary…

Tę pierwszą zasadę można więc, najkrócej, wyrazić następująco: dowiedz się, z jakich elementów składa się kanon klasycznej męskiej elegancji, naucz się zestawiać kolory i fasony, doceniaj umiar i stylistyczną wstrzemięźliwość, unikaj tandety, a w sklepach bierz to tylko, co dobre jakościowo i koniecznie niezbędne (co za tym idzie: nie bądź impulsywny; kupuj rzeczy, które pozwolą ci na tworzenie możliwie największej liczby aranżacji przy jak najmniejszej ilości ubrań itd.). Nic bowiem nie starzeje się szybciej, niż zew i wołanie mody (ta bywa ulotna, zmienna, kapryśna). Kanon opiera się zaś upływowi czasu; trwa stabilnie przez lata, nawet dekady. Ulega ewolucjom, ale nie przewrotom. Ktoś, kto ufa jego zasadom, będzie wyglądał dobrze i dziś, i za kilkanaście czy, bagatela, kilkadziesiąt lat. Z tego płynie wniosek, że fundamentem dobrego, męskiego stylu jest wierność, którą okazuje on nobliwej tradycji i nieoglądającej się na tymczasowe manieryzmy klasyce.

Co do zasady drugiej: mężczyzna sześćdziesięcioletni, który nosi się jak czterdziestolatek udający dwudziestolatka (takich przypadków dostarczają popularne programy telewizyjne i prasa) naraża się na – ni mniej, ni więcej – śmieszność. Trzeba się więc nosić świadomie, respektując wymogi i wskazania swojego wieku. Chłopiec dopiero wkraczający w dorosłość będzie wyglądał niepoważnie, jeśli narzuci na grzbiet wyrazisty, dwurzędowy power suit z szerokimi klapami. Mężczyzna w sile wieku popadnie w groteskę, jeżeli zechce się – całkiem dosłownie – przebrać za „młodzieniaszka”. Dobry styl polega więc na akceptacji swej kondycji i wieku. Nic śmieszniejszego od mężczyzny, który pogodzić się nie chce – i nie może! – z upływem czasu. Przyjęcie tych dwóch zasad pozwoli położyć podwaliny pod własny, oryginalny, ale i dobry styl. Ich ignorowanie niekoniecznie i nie we wszystkich przypadkach prowadzi do estetycznej katastrofy, ale – nierzadko – wiedzie na wizerunkowe mielizny

Mateusz

***

Dla mnie dobry styl ma facet, który dba.

Dba o siebie.
O swoją formę fizyczną - zdrowo się odżywia, ćwiczy, regularnie się bada.
O swoją formę mentalną - ma hobby, czymś się interesuje, czyta, słucha muzyki, chodzi do teatru, kina.
O to, jak wygląda - nosi się czysto, schludnie, ma zadbane włosy, zarost itp.
Dba o innych. O najbliższych. O dziecko. O swoją kobietę. O kumpla. O samochód. O dom.
Myśli o przyszłości. Ma plan i pomysł na siebie i swoje życie.
Mówiąc krótko. Facet, który ma dobry styl, to facet dbały.

Piotrek

***

Dobry styl u mężczyzny to taki, który jest... a jakby go nie było. Pozwala "błyszczeć, nie świecąc".

Brak nachalności, dyskrecja, ale może być z nutą ekstrawagancji. Broda, która nie musi być do pasa. Dłonie, które nie muszą dawać do zrozumienia, że w garażu mamy motocykl. Buty, które wcale nie będą krzyczały, że w ostatni weekend biegliśmy runmageddon.

Dobry styl rodzi się w głowie faceta i jest wprost odwrotnie proporcjonalny do ilości wody toaletowej wylanej na siebie po goleniu ;)

Rafał

***

Dobry styl u mężczyzny to modne ubranie, dostosowane do pory roku, rozmiarów i postury, wzbogacone o niezbędne dodatki.

Tyle można wyczytać w sieci.

Dla mnie styl nie ma nic wspólnego ze strojem, dopóki jest on schludny i chociaż minimalnie dostosowany do okazji. Styl to sposób myślenia, to automatyzmy, które wyniosło się z domu. Nawet najlepszy krawat nie zastąpi przepuszczenia kobiety przodem w drzwiach. Najlepszy garnitur jest po nic, jeśli nie pokazujemy pewności siebie: uśmiechem, pewnym krokiem, męskim, dojrzałym sposobem wypowiadania się. Modne rurki w kolorze cielęcej skórki nie pomogą, jeśli równie wąskie mamy horyzonty, dowcip na poziomie 6-latka albo obelżywe uwagi na temat kobiet, Cyganów czy Ukraińców na budowie. W butach za 800 złotych nie będzie nam wygodnie, jeśli wypchamy je słomą w ilości wprost proporcjonalnej do stężenia buractwa w głowie.

Krótko mówiąc: styl to coś, co nic nie kosztuje, choć jest wiele warte.

Pozdrawiam serdecznie!

Łukasz

***

Nastał czas zniewieściałych facetów w "rurkach" czy - równie zniewieściałych - z piękną brodą, która ma niby przydać męskości...

Metroseksualizm, drwaloseksualizm, księcioseksualizm... - nawet autokorekta się oburza, podkreślając te słowa, jako błędne...

Może po prostu starczyłby zwykły seksualizm, zwykłe zadbanie o siebie, umycie się i założenie schludnego ubrania.

Może po prostu wystarczyłoby kobietę przepuścić w drzwiach bądź ustąpić jej miejsca w tramwaju.

Może po prostu wystarczyłoby być po prostu zwyczajnym, prawdziwym facetem.

Zbigniew

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty