Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

I nie poślubię cię aż do śmierci

Związek

Związek I nie poślubię cię aż do śmierci

Współcześnie coraz więcej Polaków decyduje się na to, by żyć bez obrączki. Tylko co trzecia para mówi sobie sakramentalne "tak". Inni wolą żyć "na kocią łapę". Wychowują razem dzieci, zaciągają wieloletnie kredyty, prowadzą gospodarstwo domowe. Wszystko wspólnie, tylko bez ślubu. Dlaczego tak się dzieje?

Tagi: związek , partnerstwo , ślub

Związek I nie poślubię cię aż do śmierci

Nic nie trwa do "grobowej deski"

Helen Fisher, znana antropolożka amerykańska, autorka książek takich jak Anatomia miłości czy Dlaczego kochamy, stwierdziła, że biologicznie nie jesteśmy zaprogramowani na to, by spędzić życie z tylko jedną osobą. Przeciętnie powinniśmy zmieniać partnerów co 3-4 lata, czyli wtedy, kiedy zdążymy począć i odchować dziecko, tak by stało się w miarę samodzielne. Jednak uwarunkowania kulturowe wymusiły stabilizację i wymyśliły śluby. Zawieranie małżeństw i zakładanie rodziny było postrzegane jako podstawa stabilnego państwa.

A dziś zakochujemy się i odkochujemy. Ludzie przeprowadzają się do innych miast za ukochaną osobą, zmieniają pracę, mieszkania itd. Ślub, w opiniach niektórych osób, utrudnia rozstanie nawet wtedy, kiedy nic już nie łączy partnerów, a rozwód jest formalnością. Okazuje się, że ta "formalność" potęguje nieprzyjemne emocje związane z - i tak trudną - decyzją o rozstaniu.

– Jako osoba wierząca i praktykująca, nie do końca jestem przekonany co do sakramentu ślubu. W przysiędze mówisz "dopóki was śmierć nie rozłączy". Czy jest to adekwatne do dzisiejszych czasów? Raczej w to wątpię – mówi Łukasz, 39 lat. – Życie płynie bardzo szybko, zmieniają się nasze oczekiwania, potrzeby i jeżeli partner nie będzie chciał choć w części ich zaspokoić, to czy należy trwać w czymś na siłę? Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co będzie za rok, dwa, pięć, a do śmierci? Brzmi to zupełnie jak jakiś wyrok. W przypadku, kiedy nic nas już nie łączy, kończymy pewien etap i każdy idzie w swoją stronę, bo ma do tego prawo. Po ślubie mamy sporo komplikacji i już nie tak łatwo powiedzieć "do widzenia". Co więcej, nie dość, że jesteśmy zmęczeni rozstaniem, to jeszcze pozostają formalności i znowu powrót do męczącego tematu – dodaje.

To nie moja połówka

Wiele osób przyznaje, że nie chce zawierać ślubów z innej przyczyny, a mianowicie z powodu funkcjonowania w nie do końca szczęśliwych związkach. Niektórzy wprost mówią, że wolą żyć w związku bez przyszłości, niż funkcjonować w pojedynkę, bo przyzwyczaili się, że codziennie ktoś przy nich jest. Ale nie chcą brać ślubu z nieodpowiednią osobą. Czekają, aż poznają kogoś, z kim być może zdecydowaliby się na zawarcie małżeństwa.

– Mieszkaliśmy ze sobą trzy lata, razem byliśmy jakieś cztery. Ja wiedziałam, że to nie jest "to", było fajnie, ale nie aż tak, żeby się pobrać – opowiada Iga, 34 lata. – Mój ówczesny partner miał do mnie pretensje, że kolejny raz z rzędu się oświadcza,

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (2) / skomentuj / zobacz wszystkie

nanie
17 listopada 2013 o 17:25
Odpowiedz

tak, a świstak siedzi i zawija je w te sreberka...

~nanie

17.11.2013 17:25
Piotr
11 września 2013 o 10:34
Odpowiedz

27.09 mija 16 lat odkąd pobraliśmy się. Moja dziewczyna i ja - jej chłopak. I będziemy świętować tą rocznicę jak każdą poprzednią. Razem, szczęśliwi i zadowoleni z życia. To nie jest dziełem przypadku. My po prostu przez te lata wypracowaliśmy to sobie. Dosłownie. Motyle w brzuchu, miłosne uniesienia, emocje, to jedno. A świadome decyzje, odpowiedzialność za życie drugiego człowieka, zrozumienie, szacunek ,to drugie. Każdy ma wolny wybór. My wybraliśmy, że będziemy się o siebie troszczyć i dbać o siebie nawzajem. Zdecydowaliśmy, że choć to niezgodne z naturą ,będziemy to robić zawsze, bez względu na nasze niedoskonałości i wszelkie pokusy. Teraz po 16 latach ( a właściwie 20, wliczając okres poprzedzający ) powiem, że cieszę się, że w obliczu Boga i licznych świadków złożyłem przysięgę. Że przyrzekłem, obiecałem. Uznaję to za moje zwycięstwo, że dotrzymałem słowa. Teraz na rocznicę, zabiorę moją piękną, cudowną żonę na specjalną randkę , i wypijemy szampana. Jest za co.

~Piotr

11.09.2013 10:34
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty