Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Zauroczenie czy spóźniona miłość?

Zdrada i romans
|
17.11.2021

Zadowolony żyjesz sobie spokojnie od lat w tym samym związku. Pierwotny żar uczuć co prawda nieco przygasł i ustąpił miejsca bardziej stonowanym emocjom jak przyjaźń, zaufanie i przywiązanie, ale czyż nie w tym tkwi siła stałych związków? I nagle trach! Jak grom z jasnego nieba spada na ciebie zapomniana już jakiś czas temu namiętność. Czy to może być spóźniona miłość?

Zobacz raport z badań

Zdrada3

Tagi: zdrada , nowy związek

pożądanie a miłość
Pożądanie czy spóźniona miłość?

Nowa miłość po rozstaniu

Właśnie wtedy, gdy zacząłeś sobie powoli zdawać sprawę z tego, że już nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie dawnych iskier, pojawia się kobieta, która na nowo ożywia w tobie najbardziej dziką i pierwotną siłę – pożądanie. Dajesz się nieść bezwolnie tej fali przez jakiś czas, ale kiedyś przyjdzie ten moment, gdy zaczniesz się zastanawiać, czy to czasem nie coś więcej, niż tylko niespodziewane zauroczenie. Czy to aby nie prawdziwa, nowa miłość po rozstaniu, która odnalazła cię zbyt późno?

Lęk przed nowm związkiem

Mam przyjaciela, któremu zebrało się ostatnio na zwierzenia. Całkiem niedawno rozstał się ze swoją długoletnią partnerką i, chcąc nie chcąc, wrócił do kawalerskiego życia. Traf sprawił, że kilka tygodni później poznał kobietę, którą przedstawia jako wymarzony ideał, brakujący element życiowej układanki. Chciałby z nią być, ale trauma świeżo zakończonego związku powoduje, że obawia się zaangażować ponownie. Czuje, że to może być „TO” na co czekał cały czas, a jednak jakaś wewnętrzna siła powstrzymuje jego zapędy. Chciałby spróbować, ale jednocześnie boi się zainwestować swoje uczucia w obawie przed porażką. Miota się w tym wszystkim i męczy niemiłosiernie, a ode mnie oczekuje cudownego rozwiązania. Doradziłem mu przewrotnie by… nie robił nic, a dokładniej nic szczególnego. Wychodzę bowiem z założenia, że jeżeli sam nie jesteś czegoś pewien, to lepiej pozwolić naturalnie rozwinąć się sytuacji i być może wtedy rozwiązanie samo się znajdzie.

Dokładnie to samo doradziłbym w przypadku uczuć w romansie – jeśli nie jesteś pewien na czym stoisz, zaczekaj z deklaracjami i pochopnymi decyzjami, których podejmowanie przychodzi nam nadzwyczaj łatwo w stanie endorfinowego upojenia. Spróbuj ustabilizować poziom emocji, ochłoń choć trochę, po prostu daj sobie nieco czasu (lub poproś o niego sprawczynię tej sercowej zawieruchy). Niech wypadki biegną swoim torem wydarzeń. Nie próbuj nimi sterować za pomocą postanowień i obietnic składanych samemu sobie i swojemu nowemu obiektowi westchnień. Na tym etapie wszelkie zobowiązania typu „na pewno się nie zaangażuję”, „nie wolno mi się zakochać”, ale także „to jest to czego całe życie szukałem i tego nie zaprzepaszczę” są nad wyraz ryzykowne. Lepiej jeszcze trochę poczekać i zmierzyć się z wyzwaniem, gdy już będziesz miał pewność z czym masz do czynienia.

Fatalne zauroczenie?

Może się bowiem okazać, że coś co pochopnie wziąłeś za prawdziwą miłość swojego życia okaże się tylko fatalnym zauroczeniem, które przypomina pożar stogu siana. Pali się co prawda gwałtownie jasnym i potężnym płomieniem, lecz równie intensywnie, co szybko wypala się do cna pozostawiając po sobie jedynie kupkę popiołu. Powiedzmy sobie szczerze, że w zdecydowanej większości przypadków tak właśnie będzie. Zarzucisz sobie wtedy, że rozważałeś zakończenie stałego związku dla czegoś tak efemerycznego i niestałego jak owa przelotna miłostka, po której zostanie ci jedynie budzące dreszcz na plecach wspomnienie.

A jeśli to prawdziwa miłość?

Jeżeli jednak z upływem czasu żar nie przygaśnie, a może nawet wasze uczucia będą przybierały na sile, zauważysz, że ewoluują i opanowują kolejne sfery twojego życia, to cytując robiącego ostatnio furorę ks. Natanka, „wiedz, że coś się dzieje”! Nagle zorientujesz się, że rozumiecie się doskonale nie tylko w łóżku. Coś ciągnie cię w jej kierunku i cały czas czujesz niedosyt jej obecności. Kosztem twojej partnerki i rodziny powiększasz stale udział nowej kobiety w twoim życiu. Spędzasz z nią każdą wolną chwilę, a jednak ciągle ci mało. Potrzebujesz jej, by funkcjonować tak samo jak tlenu, wody i pożywienia. Zaczynasz dochodzić do wniosku, że ta nowa relacja ma sens i co więcej szansę powodzenia pomimo obiektywnych trudności. A jeśli to właśnie ta prawdziwa, spóźniona miłość? Moim zdaniem dobrze wtedy zrobić coś, co nazywam ostatecznym rachunkiem zysków i strat.

Zdaję sobie sprawę z niekonwencjonalności tego pomysłu, aczkolwiek nam mężczyznom dobrze robi, gdy podejmując ważkie decyzje możemy się oprzeć na czymś konkretnym i namacalnym. Formę jaką przybierze takie rozliczenie każdy musi znaleźć sam i oczywiście nie nakazuję wam decydować się na opcję, na której stronę przechylą się szale. To tak nie działa! Chodzi jedynie o to, by uzmysłowić sobie dlaczego właściwie zamierzam podjąć tak daleko idącą decyzję. Co takiego daje mi nowa kobieta, czego nie potrafi, czy nie chce dać mi własna żona. Czy wybranka lepiej zaspokaja moje potrzeby, a może decydująca jest tu jedynie odmienna forma w jakiej to czyni? Może działa na mnie „świeżość” emocji, a nie ich jakość? Tymczasem stracić mogę coś co mam, a zyskuję tak naprawdę marzenie, które niekoniecznie musi się spełnić. Czy warto ponieść takie ryzyko? Czy jestem na to gotowy?

Z tymi i podobnymi pytaniami naprawdę należałoby się zmierzyć nawet jeśli nie myślimy poważnie o porzuceniu dotychczasowego życia. Taki bilans pozwala zazwyczaj opamiętać się w porę i uniknąć katastrofy, a czasem wręcz przeciwnie, utwierdzić w przekonaniu, że to na co zamierzam się porwać, choć wydaje się niedorzeczne, jest warte ogromnego ryzyka. Najgorzej mój przyjacielu, jeśli porównanie wypada jednoznacznie na korzyść twojej dotychczasowej partnerki, a mimo tego dalej wikłasz się w równoległą relację. To może oznaczać, że jesteś już chronicznie zakochany i nie ma dla ciebie ratunku…

Roman.S

Porozmawiajmy o zdradzie na forum
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (23) / skomentuj / zobacz wszystkie

BrakSil
27 sierpnia 2019 o 21:10
Odpowiedz

U mnie wypada wszystko na korzyść kochanki a mimo to jestem z żoną. Nie umiem od niej odejść pomimo, że łączy nas tylko dziecko.
Zdałem sobie sprawę, że ja nie umiem odejść od dziecka. Męczę się w tym małżeństwie. Jestem z nią z litości, łzy mam w oczach ale nie potrafię odejść od syna. To tak jakbym go zdradził. I tak się męczę już kolejny rok. Już nawet nie pamiętam jak to jest cieszyć się życiem, choć często się śmieje. Chyba z przyzwyczajenia.

~BrakSil

27.08.2019 21:10
Drezden
31 maja 2019 o 13:12
Odpowiedz

Temat ciężki, oczywiście, a każdy taki przypadek jest indywidualny.
Każdy, a przynajmniej większość która jest w opisanej sytuacji podciągnie swój przypadek pod ostatnią część artykułu, różowe okulary i te sprawy.
Chciałbym zwrócić uwagę na coś innego.
Ja jako facet zostałem wychowany z dość konserwatywnymi poglądami na temat małżeństwa, zostało mi wpojone że prawdziwy facet nie składa obietnic bez pokrycia.
"Ja (imię Pana Młodego) biorę Ciebie (imię Panny Młodej) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."
Dlatego może lepiej zacząć od samego początku i nie brać ślubu jeżeli nie jest się pewnym?
Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji w której to dochodzi do czegoś takiego, jeszcze jakby miały pojawić się dzieci? Jakiś obcy chłop miałby wychowywać moje dziecko?(przeważnie dziecko zostaje z matką, chyba że jest już dorosłe, ale to inna sprawa)
Na samą myśl o tym dostaję białej gorączki.
Na koniec chciałbym dodać, że czasy się bardzo zmieniają, mam 27 lat, przeglądając profile znajomych zauważyłem że spora część moich koleżanek została samotnymi matkami.
Dla mnie to jest smutne, chociaż z drugiej strony to może jest tak że to ja nie nadążam za zmianami, a niebawem to będzie normą.

~Drezden

31.05.2019 13:12
Taki siaki
29 stycznia 2019 o 22:08
Odpowiedz

Temat, jest cholernie ciężki to ogarnięcia. Stety lub nie w życiu emocjonalnym trzeba być trochę egoistą i myśleć o sobie. Chyba nic tak bardzo nie frustruje jak życie wbrew sobie, a dodatkowa świadomość że mamy tylko jedno życie do wykorzystania tylko utrudnia wszystko. Często jest tak, że zostajemy mężami lub żonami "od tak". Przychodzi proza życia i wtedy z każdego wychodzi prawdziwe "ja". Zbyt duże różnice charakterów nie pozwalają na dobrą komunikację, dochodzi do sprzeczek a na końcu do rozpadu takiego związku. Żyjemy w biegu, świat pędzi na złamanie karku dlatego wiele spraw nam umyka. Nikt nie patrzy za siebie, każdy ma albo za mało czasu albo za mało pieniędzy dlatego większość decyzji podejmujemy w nerwowym pośpiechu. Cóż... sam jestem w podobnej sytuacji i nie wiem co mam robić. Tkwię w zawieszeniu.

~Taki siaki

29.01.2019 22:08
fdfddfd
21 lutego 2018 o 19:43
Odpowiedz

gramy udajemy aktorsko czasem dla milosci kobieta i mezczyczna.Sa to rózne metody sposby zdobywania kogoś.Tak naprawdę jestesmy tylko tzw,, podróbka,, i co potem mówimy ze nie wyszło albo cos brakowalo , ale zawsze będzie tak brakowac czegoś ....
Tak brakuje naszej natury osobiwsci która gdzies schowalismy bo teraz ja i ty i nic się nie liczy.
Zacznie soe życie a kiedy odezwie wyplynie na wierzch nasza prawdziwa natura .Wtedy się natura wychyla a życie może być diametralnie inne , inne uczucie i miłość .....Czyli jak natura prawdziwa osobowosc takie będzie życie .
Ktos zdradza trzeba konczyc czym szybciej tym lepiej.Kazdy ma prawo do zycia swojego czyli godnego.Niestety bedac dalej jest po prostu sztywne placimy tylko niepotrebne koszty psychologiczne czy fizyczne .



~fdfddfd

21.02.2018 19:43
jerzyk577
20 grudnia 2017 o 13:37
Odpowiedz

Ja właśnie po 40 poznałem kobietę z którą jestem teraz, w internecie na portalu kochaj.pl. Od początku wiedziałem że może być z tego coś więcej i teraz już ze sobą mieszkamy i się kochamy.

~jerzyk577

20.12.2017 13:37
Marcin
27 listopada 2017 o 20:12
Odpowiedz

Jesli masz troche jaj to zostaw to jak najszybciej bo spierolisz komus i sobie zycie nie szukaj wrazen ....pozdrawiam

~Marcin

27.11.2017 20:12
żona
22 listopada 2016 o 07:25
Odpowiedz

Trafiłam na Twój post, trochę późno, ale mnie jako żonę dotknęło to teraz. Mąż niby chce ratować nasze małżeństwo, ale mówi jak tęskni do tej drugiej. Ja go kocham i chce jego szczęścia bez względu na to z kim będzie. Wiadomo że chciałabym być z nim, ale zaczynam się bać czy on jest zakochany czy zauroczony. U nas po 15 razem po 7 w małżeństwie niestety nie było namiętności. Ale gdy powiedział mi wszystko, to sex mamy lepszy niż kiedykolwiek. Jak Ty sobie z tym poradziłeś. Pomóż proszę!

~żona

22.11.2016 07:25
aga
20 marca 2015 o 19:10
Odpowiedz

O tak panowie,zaszalejcie,romanse są takie cudne,jesteśmy jak ptaki,a co ,może coś z tego będzie .Suuuper... a potem-już tylko zostawiamy dzieci,które kochają nas największą miłością ,idziemy za uczuciem,które potrwa 5-10 lat,a potem będziemy dokładnie w punkcie wyjścia,tylko z dwiema rodzinami na karku i większą ilością problemów.Odradzam wszystkim takie scenariusze,zawsze kogoś BARDZO skrzywdzimy...Lepiej mieć spokój i czyste sumienie,niż te miłe wspomnienia,które i tak z czasem blakną i wolimy o tym zapomnieć.

~aga

20.03.2015 19:10
Do Zraniona
06 stycznia 2015 o 02:07
Odpowiedz

Popieram Cię w 100 proc. też to przechodziłam kilka razy (znajomość bez seksu z żonatym), aż w końcu powiedziałam basta.

~Do Zraniona

06.01.2015 02:07
AnA
26 września 2014 o 07:22
Odpowiedz

Malinu, jak ja Cie rozumiem. Chyba jestem w takim zwiazku. Widze, jak On stara sie trzymac dystans. Poddaje probie czasu. Z rodzina jest calkowicie oddany i wspierajacy ja. Jednak czeka cierpliwie na spotkania ze mna. Jestem ciekawa jak to sie potoczy. Ty tez potrzebujesz czasu, jednak ciesz sie kazda chwila szczescia.

~AnA

26.09.2014 07:22