Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Początki Marynarki Wojennej RP

Wolne myśli

Choć Polska przez większość z 1000 lat swojego istnienia do morza ustawiała się raczej plecami, to było w naszej historii kilka momentów, w których zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, iż bez dostępu do Bałtyku i światowych wód nie będziemy mogli w pełni wykorzystać i utrwalać swej pozycji jako liczącego się i nowoczesnego państwa. I właśnie dlatego już 28 listopada 1918 r., zaledwie kilka dni po dacie, którą dziś uznajemy za dzień odzyskania niepodległości, ówczesny naczelnik państwa Józef Piłsudski pisał: "Z dniem 28 listopada 1918 r. rozkazuję utworzyć marynarkę polską (...)".

Tagi: historia , marynarka , rocznica , wojsko

Marynarka wojenna bandera
Bandera Marynarki Wojennej RP

Trochę historii

O ile za datę początku tworzenia w pełni nowoczesnej polskiej Marynarki Wojennej przyjmuje się właśnie rozkaz ówczesnego naczelnika Piłsudskiego z 1918 r., to także w okresach przedrozbiorowych – choć jak wcześniej wspomniałem, nie przykładaliśmy jako kraj w pełni należytej wagi do roli morza w relacjach polityczno gospodarczych – były momenty, kiedy wojska morskie odgrywały ważną rolę. Pierwszy taki moment wydarzył się już w 1463 r., kiedy w czasie trwania wojny trzynastoletniej połączone floty wiernych Polsce Elbląga i Gdańska rozbiły flotę Zakonu Krzyżackiego na Zalewie Wiślanym. W 1517 r., za panowania Zygmunta Starego, utworzono nawet flotę kaperską, która pomagała stronie litewskiej w jej zmaganiach z Moskwą na wschodnim morzu bałtyckim, jednak po zakończeniu tej wojny flota została zlikwidowana. Od tego czasu aż do upadku państwa w 1795 r. poszczególni monarchowie powoływali i demobilizowali kolejne floty, próbowano tworzyć rozwiązania bardziej stałe (chociażby Komisja Morska z 1568) i choć nie brakowało zwycięstw (słynna bitwa morska pod Oliwą właśnie 28 listopada, ale 1627 r.) to pierwszą profesjonalną szkołę dla marynarzy zorganizował dopiero wojewoda litewski Karol Stanisław Radziwiłł w 1780 w Nieświeżu.

Bitwa pod Oliwą 1627
Stefan Płużański, Bitwa pod Oliwą, 1947, Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, licencja PD, Wikimedia Commons

Fakty są takie, że choć większość polskiego eksportu zboża (a więc i zysków państwa) szła przez rzeki do portów w Gdańsku i Elblągu, to poszczególni monarchowie – mając pod dostatkiem ziemi w ogromnym wówczas państwie – lekceważyli znaczenie morza. Odwrotnie niż władcy przeludnionej Holandii czy Anglii nie musieli szukać nowych terenów ekspansji, bo tych po prostu nie brakowało na miejscu. I dlatego Polska, choć po Unii Lubelskiej (a i przed także) była jednym z najważniejszych i najpotężniejszych państw Europy, nie szukała morskich przygód ani nie brała udziału w podboju Nowego Świata.

Prawie nie brała, bo choć mało osób w ogóle o tym wie, przez pewien czas lennik Rzeczpospolitej – księstwo Kurlandii (znajdujące się wtedy na terenach dzisiejszej Łotwy) posiadało kolonię na wyspie Tobago w archipelagu Małych Antyli (próby osadnicze podejmowano tam między 1637 a 1690 rokiem, a formalnie Kurlandia uważała się za właściciela wyspy aż do III rozbioru Polski, kiedy to została włączona do Rosji). Wiąże się z tym zresztą dość zabawna historia. Większość z nas pamięta „Robinsona Crusoe”, lekturę szkolną, która dla wielu była strasznym utrapieniem. Otóż według niektórych rachub Crusoe rozbił się i 13 lat spędził na Karaibach, być może właśnie gdzieś w okolicach Tobago. Biorąc pod uwagę umiejscowienie akcji, mógł być wówczas poddanym polskiego króla, sam o tym nie wiedząc ;-)

Wracając do prawdziwej historii – przed III rozbiorem praktycznie nie udało się powołać stałej i znaczącej marynarki wojennej, było też tak dlatego, że Gdańsk posiadał sporą własną flotę, więc państwowa mogła w oczach ówczesnych decydentów uchodzić za niepotrzebną. Okres rozbiorów był pod tym względem z oczywistych względów bardzo podobny. Floty tworzyły państwa zaborcze, a Polacy byli do nich wcielani jako ich obywatele. W czasie Powstania Styczniowego były zamiary powołania regularnej marynarki, jednak już po roku, po upadku powstania na Ukrainie, zarzucono je na nieokreśloną przyszłość, a po zaprzestaniu wszelkich walk nikt już o tym nie myślał.

II Rzeczpospolita

To zupełnie nowy, kluczowy rozdział w historii naszych wojsk morskich. W młodym państwie, które dopiero co oswobodziło się z zaborczych kajdan, od początku (odmiennie niż w I RP) zdawano sobie sprawę z roli marynarki. To był zresztą powód tego, iż z solidnym zapałem walczono o takie ukształtowanie granic po właśnie zakończonej Wielkiej Wojnie, by kraj uzyskał choć niewielki fragment wybrzeża Bałtyku. Zanim jednak do tego doszło, zaraz po cytowanym na początku rozkazie naczelnika rozpoczęto tworzenie Flotylli Rzecznej z bazą w Modlinie, miała ona przygotować kadry do przyszłej solidnej, morskiej marynarki wojennej.

Dekret o utworzeniu marynarki wojennej
Dekret o utworzeniu Marynarki Polskiej, źródło: Muzeum Marynarki Wojennej www.muzeummw.pl

Na mocy uregulowań międzynarodowych Polska swój krótki (mniej niż 150 km) fragment wybrzeża objęła dopiero 10 lutego 1920. Były to właściwie gołe plaże z 2 małymi portami rybackimi (w Pucku i Helu), żaden z nich nie miał jednak takiej infrastruktury i wielkości, by obsłużyć marynarkę wojenną państwa z aspiracjami, jakim stawała się wówczas Polska. Samych statków w przejętych w zajmowanych rejonach także było niewiele. Głównie małe i przestarzałe kutry rybackie oraz kilka jeszcze starszych żaglowców.

W tych warunkach samą marynarkę jak i porty trzeba było tworzyć praktycznie od podstaw. Teoretycznie szanse na nabycie kilku chociażby solidnych okrętów istniały – po zakończonym ogólnoświatowym konflikcie wiele państw, zwłaszcza zwycięskie mocarstwa, miało ogromne floty z którymi musiało coś zrobić. Jednak szybko okazało się, że będziemy się musieli oprzeć o własne siły. Zachód nie kwapił się – w obawie przed reakcją Niemiec – do sprzedaży nam swoich okrętów.

Tymczasowo to Puck stał się siedzibą nowo tworzonej marynarki, a pierwszym polskim okrętem wojennym – ORP Pomorzanin – zakupiony w Niemczech osobiście przez kapitana marynarki Józefa Unruga (Niemcy nie chcieli sprzedać statku bezpośrednio polskiemu rządowi). Okręt wszedł do służby 1 maja 1920 r. jako jednostka hydrograficzna.

Równocześnie z tworzeniem od podstaw floty pełnomorskiej organizowano podległą jej flotę rzeczną. Odegrała ona sporą rolę w wojnie Polsko-Bolszewickiej 1920 r. W kwietniu tego roku jednostki Flotylli Pińskiej starły się w bitwie na Prypeci pod Czarnobylem z okrętami sowieckimi, które pokonały.

Gdy rozpoczynała się II wojna światowa, polska marynarka wojenna, której głównymi bazami były już rozbudowane porty wojenne na Helu i Oksywiu (część nowo wybudowanego wielkiego portu morskiego w Gdyni) posiadała na skutek stałej rozbudowy 4 niszczyciele: „Burza”, „Wicher”, „Grom” i „Błyskawica”, 5 okrętów podwodnych: „Wilk”, „Ryś”, „Sęp”, „Orzeł” i „Żbik”, jeden stawiacz min „Gryf”, 6 trałowców, 2 kanonierki, kilkanaście mniejszych jednostek szkolnych i pomocniczych. Ktoś dziś może powiedzieć, że to mało, zważywszy, że początkowe plany przewidujące zakup aż 6 krążowników, 28 kontrtorpedowców czy 42 okrętów podwodnych nigdy nie zostały zrealizowane. Jednak były to liczby w pełni wystarczające do realizacji morskich zamierzeń ówczesnego Państwa Polskiego: obrony przed siłami morskimi ZSRR w wypadku nieuchronnej, jak wówczas sądzono, wojny ze Związkiem Radzieckim. Zadaniem polskiej floty byłoby wówczas zablokowanie wyjścia siłom sowieckim z Zatoki Fińskiej i przy użyciu posiadanych wtedy okrętów było to całkowicie realne bez względu na siły wroga. Sowieci mogliby mieć flotę składającą się z setek okrętów, a i tak nie byliby w stanie przebić takiej blokady. Los i geopolityka chciały jednak inaczej i najpierw doszło do wojny z Niemcami.

ORP Gryf - stawiacz min, II RP
ORP Gryf - stawiacz min, II RP

Ostatnim dowódcą Marynarki Wojennej II RP był przywołany wcześniej Józef Unrug, postać niezwykle barwna i ciekawa, o której także warto napisać kilka zdań. Z pochodzenia niemiecki arystokrata z odłamu rodziny o głębokich polskich tradycjach patriotycznych (właściwe nazwisko Joseph Michael Hubert von Unruh). Urodził się w 1884 roku w Brandenburg an der Havel niedaleko Berlina, w Kaiserliche Marine przeszedł wszystkie szczeble kariery oficerskiej, a pod koniec wojny dowodził całą flotyllą okrętów podwodnych. Gdy odrodziło się Państwo Polskie, zdecydował się przenieść do kraju – początkowo był pokładowym oficerem na łodzi podwodnej, ale już w 1925 roku stał się dowódcą całej Floty. W 1939 dowodził obroną polskiego wybrzeża – mimo kolosalnej przewagi Niemiec skutecznie, gdyż ostatni oddział polski na Helu poddał się dopiero 2 października.

Gdy już w obozie jenieckim Niemcy zaoferowali mu stanowisko dowódcze w Kriegsmarine, odmówił i mimo, że po niemiecku mówił nawet lepiej niż po polsku, zawsze do rozmów z Niemcami (nawet z członkami własnej rodziny podsyłanej tam w celu przekonania go do przejścia na niemiecką stronę) żądał tłumacza, wyjaśniając, że niemieckiego zapomniał w dniu agresji Hitlera na Polskę. O ironio, taki bohater, człowiek o krystalicznym charakterze, po wojnie musiał się utrzymywać z pracy najemnej – najpierw wyjechał do Maroka, gdzie pracował przy kutrach rybackich, a od 1955 r. był zwykłym kierowcą ciężarówki we Francji. Choć zmarł w 1973 r., to jednak ciało admirała wróciło do Polski dopiero 24 września 2018.

Kontradmirał Józef Unrug
Kontradmirał Józef Unrug

Marynarka Wojenna RP dzisiaj

Dzisiejsza Marynarka stanowi jeden z pięciu głównych rodzajów Sił Zbrojnych RP (obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Wojsk Specjalnych i Wojsk Obrony Terytorialnej). Na stopie pokojowej jej głównym celem jest patrolowanie polskiego wybrzeża we współpracy ze Strażą Graniczną, natomiast w przypadku konfliktu zbrojnego niedopuszczenie do blokady morskiej państwa oraz utrzymanie morskich linii komunikacyjnych.

W tym momencie na siły morskie kraju składają się 2 fregaty, 1 korweta, 3 okręty rakietowe, 3 okręty podwodne, 4 niszczyciele min, 17 trałowców, 5 okrętów transportowo-minowych, okręt wsparcia logistycznego, zbiornikowiec, 2 okręty rozpoznania radioelektronicznego, 4 okręty ratownicze, 2 okręty hydrograficzne, 2 jednostki szkolne oraz 1 okręt muzeum. W skład marynarki wchodzą też samoloty: 2 maszyny monitoringu ekologicznego, 8 rozpoznawczo patrolowych, 4 transportowe, 26 śmigłowców różnego przeznaczenia a także oddział artylerii przeciwlotniczej oraz Morska Jednostka Rakietowa.

ORP Kormoran - niszczyciel min, najnowszy nabytek marynarki
ORP Kormoran - niszczyciel min, najnowszy nabytek marynarki

Obecne polskie wojska morskie to ok. 7 tys. marynarzy i oficerów, jednak od czasu przystąpienia Polski do NATO liczba ta stale się zmniejsza. Od początku lat 90. do 2013 roku wycofano ze służby ok. 100 okrętów (czyli większość stanu z końca lat 80.), zlikwidowano na przykład jednostki desantowe, całkowicie tym samym zmieniając strukturę wojsk morskich.

W tej chwili Polska marynarka operuje z kilku głównych baz na Bałtyku. Samo Centrum Operacji Morskich znajduje się w Gdyni, natomiast podległe mu jednostki ulokowano wzdłuż całego wybrzeża:

  • 3 Flotylla Okrętów w Gdyni (Oksywie, Hel)
  • 8 Flotylla Obrony Wybrzeża w Świnoujściu (Świnoujście, Kołobrzeg)
  • Brygada Lotnictwa MW w Gdyni
  • Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej w Gdyni
  • 6 Ośrodek Radioelektroniczny w Gdyni
  • Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej w Ustce

Przyszłość

Zdaniem wielu analityków wojskowości polska Marynarka Wojenna od początku lat 90. znajduje się w stałym regresie. Mimo uczestnictwa polskich sił morskich w wielu operacjach wojskowych, także tych zagranicznych, jak chociażby „Pustynna Burza” (1990-1991), „Iracka Wolność” (2002-2003) oraz „Aktywny Wysiłek” (2005-2006) są one chronicznie niedofinansowane, a ich zdolności operacyjne maleją.

Ostatnio przyjęto jednak program modernizacji Marynarki Wojennej na lata 2021-2035, który daje pewną nadzieję na odwrócenie negatywnych trendów. W ramach tego programu zostaną zakupione 3-4 nowe okręty podwodne o kryptonimie "Orka", dwa okręty obrony wybrzeża "Miecznik" (będą to prawdopodobnie okręty o dość dużym zasięgu, mogące uczestniczyć w operacjach międzynarodowych – co najmniej fregaty lub duże korwety) oraz 6 lekkich okrętów rakietowych "Murena". Plan ten ma pomóc utrzymać zdolności operacyjne marynarki w najbliższych latach. Sam zakup okrętów podwodnych ma kosztować ponad 10 mld złotych. W ramach wcześniejszych programów budowane są już niszczyciele min Kormoran II (w służbie znajduje się jeden, drugi jest w budowie, zwodowany, a trzeci w planach) oraz holowniki. Planowane jest także odświeżenie wojsk lotniczych operujących w ramach struktur marynarki.

Posiadanie sił morskich to niezwykle kosztowna sprawa, gdyż współczesne okręty wojenne naszpikowane są nowoczesną, wymagającą i drogą technologią. Tymczasem Bałtyk nie jest akwenem dużym, większość jednostek operujących na morzu może zostać zniszczona z lądu przez nowoczesną artylerię rakietową i lotnictwo. Mimo wszystko, jeśli Polska chce utrzymać pozycję w regionie, musi posiadać i rozwijać tę najbardziej zasobochłonną i drogą w utrzymaniu część armii. Jest to ważne także w kontekście zobowiązań sojuszniczych w NATO i potencjalnych operacji, w których nasz kraj, jeśli chce być aktywnym członkiem społeczności międzynarodowej, będzie uczestniczył. Marynarka to też podkreślenie więzi, jakie wszystkich obywateli Polski łączą z morzem, które od czasu zaślubin 10 lutego 1920 r. w Pucku stało się naszym oknem na świat.

Rocznica powstania Marynarki Wojennej

To już ponad wiek (dokładnie 101 lat) minął od momentu powołania nowoczesnej, polskiej Marynarki Wojennej, która rozkazem Józefa Piłsudskiego została formalnie utworzona w listopadzie 1918 roku. Pośród licznych, w tym oficjalnych obchodów tego historycznego już wydarzenia, moją uwagę zwróciła rzecz dość nietypowa, ale miła sercu – wydanie przez szwajcarską firmę zegarmistrzowską BALL limitowanej serii ciekawego zegarka, który ten fakt przypomina.

Ball Engineer III Silver Star Polish Navy
Ball Engineer III Silver Star Polish Navy

Zegarek Ball Engineer III Silver Star Polish Navy został przygotowany z myślą o wszystkich tych, którzy pragną celebrować tę niezwykłą rocznicę i muszę przyznać, że Szwajcarzy zrobili to niezwykle godnie i rzetelnie. Na tarczy zegarka znalazło się logo Marynarki Wojennej RP w postaci złotej kotwicy owiniętej w cumę, polska bandera morska oraz napis "Marynarka Wojenna RP". Błękitna tarcza przypomina kolor wody w morzach i oceanach, przez które przemierzały i będą przemierzać polskie okręty. Więcej na temat tego wyjątkowego hołdu, jaki szwajcarska firma złożyła Marynarce Wojennej RP, napisaliśmy tutaj

Tomasz Sławiński

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook