Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Obierki pod eternitem (Jacek Sikora)

Wolne myśli

Wolne myśli Obierki pod eternitem (Jacek Sikora)

Ten sam świat oglądany oczami różnych osób może wyglądać zupełnie inaczej...
Tekst nadesłany przez użytkownika.

Wolne myśli Obierki pod eternitem (Jacek Sikora)

W moim spojrzeniu na tę kobietę była pogarda, nieświadoma i nieokazywana, może nawet nie osobowa, skierowana raczej przeciwko jej sposobowi organizowania sobie przestrzeni wokół, niż przeciwko niej samej, raczej przeciw wyznawanym przez nią wartościom, od których przecież nie mogła znać ucieczki. A jednak to właśnie ona otworzyła mi oczy na świat, pokazała, że można być w tym samym miejscu, w tym samym czasie i że to, co i w jaki sposób widzę, zależy tylko i wyłącznie ode mnie, zewnętrzne uwarunkowania nie mają żadnego znaczenia.

W jaki sposób zmieni się świat, kiedy już mnie na nim nie będzie, czy lampa, która stoi w rogu pokoju nagle zatęskni za mną i przestanie świecić, czy samochody zwolnią bieg, a radio grać odtąd będzie ciszej, kotlet z ziemniakami podany w restauracji obok zmieni smak, drzewa opuszczą swe korony i nie zakwitną tej wiosny, albo przeciwnie obsypią się kwieciem o tęczowych kolorach, ptaki przed zimą odlecą na południe z zamiarem, że nigdy już tu nie powrócą?... Nie, nic takiego się nie wydarzy, bo żadna z tych rzeczy nie jest mną i nie ma też ze mną żadnego związku, absolutnie żadnego związku. A z drugiej strony wszystko, co postrzegam, jest właśnie mną, jest światem, który narodził się wraz ze mną i wraz ze mną umrze, nie pozostawiając śladu w innych światach innych ludzi, chociaż czasem zdarza się cud i czyjś świat wtargnie na moment do naszego i odtąd nic już nie będzie takie samo.

Pojechałem do Gardzienic. Przygotowywaliśmy się do wyjazdu na Gotlandię, gdzie mieliśmy zagrać kilka spektakli Avvakuma i Carmina Burana. To miało być niezwykłe tourne, bo na Gotlandię płynęliśmy, jako załoga żaglowca. Kilka dni prób, uzgodnień dotyczących szczegółów i zgrywania się zespołu. Rano wstałem pierwszy i pamiętając udzielone mi

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

dec
13 stycznia 2013 o 12:19
Odpowiedz

a gdzie w tej opowiastce kobieta? Matka tak.

~dec

13.01.2013 12:19
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty