Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Jak traktujemy swoich rodziców?

Wolne myśli

Nasi rodzice. To oni kiedyś poświęcali się, by nas wyżywić, ubrać, wychować. Opiekowali się w chorobie i pocieszali w zawodzie miłosnym. Stali w długich kolejkach, byśmy przynajmniej w święta poznali smak szynki czy pomarańczy. Kochali jak umieli. Jak my umiemy im się odwdzięczyć za tę miłość?

Tagi: starość , starzenie się , starzejący się rodzice , rodzice , opieka

Wolne myśli Jak traktujemy swoich rodziców?

Starość to wielka zmiana

Zanim w ogóle przejdę do tego, jak jest z tym naszym stosunkiem do rodziców przez cały rok, a nie tylko od święta, warto, byśmy sobie uświadomili, czym w ogóle jest starość, i dlaczego aż tak ważne jest to, jak wyglądają nasze stosunki z własnymi rodzicielami.

Gdyby zapytać przeciętnego młodego człowieka z Polski, z czym kojarzy mu się podeszły wiek, zazwyczaj odpowie, że z niedołężnością, utratą sił, licznymi chorobami i fizycznym osłabieniem. Tymczasem z perspektywy osoby wchodzącej w jesień życia wygląda to trochę inaczej. Oczywiście, pojawiają się problemy natury zdrowotnej, ogólne zmniejszenie wydolności organizmu, ale to raczej w bardzo późnej starości. Najpierw pojawia się bardzo obciążająca psychikę konieczność totalnej zmiany życiowych nawyków i przyzwyczajeń.

Jeśli ktoś np. przez kilkadziesiąt lat pracował, osiągał sukcesy, a teraz nagle musi przejść na emeryturę, ograniczyć wiele wcześniejszych aktywności, znaleźć sobie nowe miejsce, to zdarza się, że ma z tym ogromny kłopot i cierpi. I nic dziwnego. Choć dla wielu ludzi perspektywa otrzymywania pieniędzy „bez pracy” wydaje się kusząca, to zazwyczaj ich odpoczynek trwa krótko, szybko natomiast pojawia się nuda, poczucie nieprzydatności i braku celu.

I to właśnie jest doskonały moment, byśmy my, jako dzieci, pokazali, jak bardzo nam na naszych rodzicach zależy. Dzięki utrzymaniu dobrych relacji z nimi spowodujemy, że nie będą się oni czuli samotni lub niepotrzebni. A to pierwszy krok do ich pogodnej i szczęśliwej starości.

Stosunek do rodziców i ludzi starszych w naszym kręgu kulturowym

Choć formalnie w naszej kulturze relacje z własnymi rodzicami to coś doniosłego i ważnego, w praktyce bywa to bardziej skomplikowane. Każdy wie, że życie nie jest proste i tak naprawdę bardzo mało jest takich rodzin, gdzie przez lata wszystko przebiegało idealnie. Przez lata – co naturalne – pojawiały się różnice zdań, zgrzyty, awantury. Czasem narastały wzajemne animozje.

Bywa, że choć od dawna jesteśmy dorośli, wielu spraw nie jesteśmy w stanie rodzicom wybaczyć. Obwiniamy ich o surowe traktowanie, ignorowanie naszych własnych wartości i przekonań, zawiedzione marzenia i nadzieje. Mimo tego, że od dawna jesteśmy niezależni, nie chcemy tego przepracować i raz na zawsze wyjaśnić wzajemnych problemów i nieporozumień.

To wszystko prowadzi do tego, że zamiast zbliżać się do siebie, oddalamy się, a nasze stosunki, zamiast się poprawiać, stają się coraz bardziej chłodne i formalne. Oczywiście nie zawsze tak jest. Bywają sytuacje, kiedy „na stare lata” dochodzi do wyraźnej poprawy wzajemnych stosunków nawet w rodzinach, w których przez dekady nic się nie układało. To oczywiście kwestie bardzo indywidualne.

Generalnie w Polsce uważa się, że rodzicom należy się szacunek, choć daleko nam do sytuacji, w której wynika to z samego faktu bycia rodzicem. Tak, jak i w innych dziedzinach XXI-wiecznej rzeczywistości społecznej, nic nie jest przypisane raz i na zawsze. Daleko nam chociażby do znanych z książek i relacji historycznych zwyczajów XIX wieku, kiedy to autorytet matki i ojca był tak duży i niepodważalny, że należało się do nich zwracać, per „pani matko” czy „panie ojcze”.

Dom, czy „dom starców”?

Dziś pojawiają się za to zupełnie inne problemy i rozterki: czy jesteśmy jako dzieci winni rodzicom utrzymanie i opiekę, oraz co zrobić w sytuacji, gdy nie jesteśmy w stanie poświęcić 24h dziennie na doglądanie naszych ojców czy matek wtedy, kiedy takiej opieki już potrzebują.

Są tacy, którzy zarzekają się, że nigdy nie „oddadzą” rodzica do domu opieki, nawet jeśli sami będą musieli przy nim wszystko robić. Na przeciwnym biegunie są ludzie, którzy oddają starych rodziców do szpitali na święta, by w ogóle nie musieć się nimi w tym czasie zajmować. Lekarze mają na to nawet swoje określenie, nazywając takich pacjentów „świątecznymi” babciami i „świątecznymi dziadkami”. Zjawisko to w ostatnich latach się zresztą nasila. Gdy zbliża się okres przygotowań do świąt (analogiczna sytuacja występuje przed wakacjami) pogotowie ratunkowe zaczyna odbierać dziesiątki telefonów o rzekomym pogorszeniu stanu zdrowia u bardzo wiekowych ludzi. Dzwonią ich dzieci, które chcą się pozbyć „kłopotu”, a pretekst medyczny w przypadku w większości bardzo schorowanych staruszków zawsze się znajdzie. Fundacja Zaczyn, która zajmuje się włączaniem seniorów w aktywności obywatelskie szacuje, że liczba starszych pacjentów w szpitalach wzrasta wówczas nawet o 20%.

O ile oczywiście skrajne sytuacje, takie jak pozbywanie się matki czy ojca z domu po to, by móc jechać na wakacje, budzą głęboki sprzeciw i oburzenie, czasem ciężko też zrozumieć postawę całkowitego odrzucenia profesjonalnej pomocy, nawet wtedy, gdy sami nie jesteśmy w stanie porządnie zająć się naszymi bliskimi. Bywa, że matka lub ojciec jest już w tak zaawansowanym wieku lub chorobie, że potrzebuje 24h nadzoru lekarzy specjalistów, dostępu do urządzeń diagnostycznych, czasem zaplanowanej rehabilitacji, odpowiednich diet i zwyczajnego nadzoru. Jeśli sami nie jesteśmy w stanie zamienić domu w szpital, naprawdę nadchodzi taki moment, kiedy myśl o dobrym domu opieki nie jest okazaniem rodzicom niewdzięczności, a wręcz przeciwnie – oznaką dojrzałej troski i szacunku.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook