Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

opowiadanie

Jak niewiele potrzeba

Książka, film

Opowiadanie przesłane przez czytelnika i nagrodzone w ramach konkursu portalu FACETpo40.pl pod hasłem "Jaki będzie świat w roku 2118?".

więcej »

Urodzinowy prezent

Na luzie

Wybranie odpowiedniego prezentu urodzinowego zajęło mu wiele godzin. Znalezienie czegoś, co nie będzie zbyt drogie, a jednocześnie da wiele radości, nie jest bowiem zadaniem łatwym. Po całym przedpołudniu spędzonym przed laptopem, trafił w końcu na stronę oferującą nietypowe i szalone upominki – skoki ze spadochronem, loty paralotnią czy szybowcem, nurkowanie…
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Czerwone coupe

Na luzie

Samochód odebrał z zakładu dopiero pół roku po ostatnim wypadku. Nie wynikało to z opieszałości rzemieślnika, który go naprawiał, wręcz przeciwnie - facet był bardzo sumienny i słowny. Po prostu przez sześć miesięcy nie potrzebował tego auta.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Efekt motyla

Na luzie

- Wytłumacz mi, co to właściwie jest ten efekt motyla - poprosiła. Leżała w wannie i brała długą, jak to ona, kąpiel. Dominik przysiadł na brzegu i patrzył na doskonałe ciało okryte spływającą strużkami pianą.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Komornicy

Na luzie

Staruszkowie mieszkali pod lasem. Rzadko ktokolwiek zapuszczał się w tę część wsi, za ich domem rozciągały się niebezpieczne grzęzawiska. Chodziły słuchy, że kiedyś Staszka, tego co miał jedną nogę krótszą, wciągnęło z traktorem. Nie wiadomo, ile w tych opowieściach było prawdy, ale fakt – Staszek pewnego dnia zniknął, traktor także.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Zlecenie

Na luzie

Zadał sobie wiele trudu, by znaleźć tego mężczyznę. Nie jakiegoś narwańca, który za kilka stów obieca, że zrobi porządek, a potem wszystko spieprzy. Potrzebował fachowca. Zawodowego zabójcy z prawdziwego zdarzenia.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Zmiany

Na luzie

Od dnia, w którym skończył czterdzieści lat, wszystko zmieniło się na lepsze. W firmie dostał upragniony awans. Czekał na to już tyle lat. Patrzył, jak inni pną się, odchodzą do konkurencji skuszeni lepszymi warunkami albo sami coś rozkręcają. On był cierpliwy, ciężko harował i w końcu doczekał się. Zaczął porządnie zarabiać, zmienił samochód, kupił większe mieszkanie.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Kryzys

Na luzie

Przyszedł ten dzień. Popatrzył w lustro i zauważył upływ czasu. Ostatnie lata strawił na bezsensownej harówce. Miesiąc mijał za miesiącem, rok za rokiem. Miał dom, dobry samochód, oszczędności, niezłą pracę, ale tracił życie. Jak większość mężczyzn w jego wieku postanowił coś z tym zrobić.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Przypadkowe spotkanie

Na luzie

Tego miłego i eleganckiego mężczyznę poznał wiosną, gdy któregoś słonecznego dnia wracał z biura. W pewnym momencie poczuł uderzenie w plecy, odwrócił się. Zobaczył speszoną, ale uśmiechniętą twarz. - Przepraszam najmocniej. Spieszyłem się i potrąciłem pana przez nieuwagę. - Zdarza się – odpowiedział. Chwilę porozmawiali i rozeszli się, każdy w swoją stronę.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Piękna nieznajoma

Na luzie

To była niezła babka. Są kobiety, do których bez problemu można podejść na ulicy, zagadać, pożartować. Widzisz i od razu to wiesz. Ale są i takie, przy których nawet największy twardziel traci animusz. Niby coś próbuje mówić, chce być zabawny, elokwentny, a najnormalniej w świecie zapomina języka w gębie. Każdy facet doświadczył takiego uczucia przynajmniej raz w życiu.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Drobiazgi

Wolne myśli

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Mój świat to moja żona

Związek

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Życie zaskakuje nawet po czterdziestce

Świeży tata

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Familiae forti

Podsumuj 40

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

40- letni life balance

Podsumuj 40

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Świat oczami faceta po 40.

Podsumuj 40

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Każdy facet chce być niepowtarzalny

Wolne myśli

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »

Kiedyś trzeba coś zmienić….

Podsumuj 40

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej » 3

Cudowne, przeklęte koło życia

Podsumuj 40

Tekst nadesłany przez użytkownika.

więcej »
array(19) { [0]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2537" ["slug"]=> string(21) "jak-niewiele-potrzeba" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(21) "Jak niewiele potrzeba" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(140) "Opowiadanie przesłane przez czytelnika i nagrodzone w ramach konkursu portalu FACETpo40.pl pod hasłem "Jaki będzie świat w roku 2118?". " ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(57095) "

"Jak niewiele potrzeba"
Paweł Rachwał

Sen

Próbuję sobie przypomnieć od czego to wszystko się zaczęło i muszę przyznać, że nic nie wskazywało na to, żeby akurat ten dzień miał być przyczyną całego tego zamieszania. Zaczęło się zupełnie zwyczajnie; obudził mnie jej głos.

- Petro... - Cichutko wyszeptała moje imię, kusząc bym wreszcie otworzył oczy. Jednak moje zdrętwiałe ciało nie chciało jej słuchać. Mimo całego ciepła i słodyczy, jakie zabrzmiały mi w uszach nie potrafiłem zmusić się by otworzyć oczy i porzucić spokojną ciszę nocy.

- Obudź się Petro. Już czas . - Na jej niewypowiedziany rozkaz lampy w suficie przebudziły się do życia - najpierw delikatnie, potem coraz mocniej rozświetlając mój kubik ukryty w środku nijakiego betonowego bloku.

Narastający blask jarzeniówek to jedyna namiastka świtu na jaką mnie stać - w końcu jestem tylko Administratorem Drugiego Stopnia w Corpie. Na przeszklone domy, ciepłe śniadania i ogródki stać tylko tych, którzy osiągnęli co najmniej pozycję SNRa, czyli Senior Admina lub Doradcy Technicznego. My, liniowi ciułacze, możemy sobie pozwolić tylko na małe mieszkanka i życie z dnia na dzień bez wyrzeczeń. To i tak dużo.

Akurat ten poranek pamiętam bardzo dobrze. Spałem tylko cztery godziny, bo akurat wziąłem na siebie dobę chorego kolegi. Dlatego gdy przyszedł czas pobudki westchnąłem z rezygnacją i przewróciłem się na brzuch, wciskając twarz w poduszkę. Za wszelką cenę próbowałem chronić resztki snu przed natrętnym światłem i przed dniem, który się zbliżał.

Przed moją standardową zmianą w pracy. Nie był jednak sensu z tym walczyć; doskonale wiedziałem co będzie dalej. Gdybym wstał od razu jej tyrada skończyła by się w tamtej chwili, a tak musiałem wysłuchać całej tej mantry...

- Jest siódma-zero-zero. - Zwróciła się do mnie czule. - J uż czas spełnić obowiązek wobec swojego Boga, braci i sióstr. – Znałem to na pamięć. Mam problemy ze snem i rzadko udaje mi się wstać na pierwsze wezwanie.

- Nastał czas Twojej pracy, obywatelu Burke. - Mimo znajomej formułki akurat tego dnia jej głos jakoś niezwyczajnie pulsował mi w skroni, poruszał niewidzialne, napięte do granic możliwości struny w mojej głowie. Rozpoznałem początki migreny i przekląłem w poduszkę.

Zacisnąłem mocniej powieki, aż zobaczyłem wirujące, zachodzące na siebie płaty czerni. To ponoć ma związek z ciśnieniem w gałkach ocznych, czy jakoś tak - w każdym razie zawsze tak mam, gdy naprawdę mocno zamykam oczy. Gdy próbuje uciec gdzieś na dno własnej świadomości. To był błąd - głowa rozbolała mnie jeszcze bardziej. Nie było ucieczki od rzeczywistości, tak jak nie było ucieczki od monotonnego wywodu mojej towarzyszki.

- Służba Augustowi czyni naszą rasę doskonałą. Jesteś ważnym elementem w maszynie społeczeństwa. Wykonując swą pracę przyczyniasz się do chwały Ziemi i Boskiego Augusta. – Słodycz jej głosu nie współgrała z patosem i pustką wypowiadanych przez nią frazesów.

- To twoja chwila chwały. Wstań i pracuj dla narodu! – Cały sufit jarzył się już dziennym oświetleniem. Szept kobiety umilkł, poprzedzony cichym trzaskiem głośników wmontowanych w ściany. Moja kochanka, mój spersonalizowany budzik, wreszcie zamilkła.

Szlag mnie przez nią kiedyś trafi, ale nie potrafię jej skasować. Wolę ją niż standardową syrenę alarmu zegarowego. Odwzorowałem jej głos ze starych nagrań aktorki holo Mirandy Bell. Dużo nagrywała, ale w latach 80-tych 22-go wieku, więc trochę się nałaziłem za jej próbnikami fonetycznymi. Znalazłem je dopiero dzielnicy Sinoludów i wybuliłem sporo coina zanim udało mi się wpisać jej głos do porannej pobudki. Ale było warto. Mam do niej sentyment. Tato uwielbiał jej virtuale, więc jej głos przypomina mi i jego, i nasz dom. Przynajmniej te dobre rzeczy, które w nim były.

Pewnie nie ma to teraz znaczenia, ale moja matka zmarła przy porodzie - przenosiła ciążę, bo nie chciała opuszczać stanowiska pracy. Mnie uratowali - ponoć medykus powiedział ojcu, że to uczciwa zamiana. Matka była już w końcu zużyta, zmaltretowana latami pracy w kopalni, a ja - nowe życie - miałem dużą wartość dla społeczeństwa. Oczywiście musieli poczekać aż skończę 15 lat, żebym zaczął pracować, ale ojciec miał inny plan. Latami brał dodatkowe zmiany, żeby załatwić mi wszczepki i złączki synaptyczne. Zapisał mnie też do Akademii Corpu i już w wieku 12 lat mogłem zacząć praktyki admińskie. Dzięki tym wszystkim zabiegom, gdy ojciec zmarł z powodu zatrucia organizmu pyłem i pochodnymi Petranu, a Kopalnia zabrała jego przydziałowy kubik, byłem już w stanie utrzymać się sam.

Ależ nie próbuję tłumaczyć się trudnym dzieciństwem; po prostu mam tendencje do wpadania w dygresje. Już wracam do sedna.

Wydaję mi się, że zaraz po pobudce usiadłem na ceramicznej pryczy wysuniętej ze ściany i spojrzałem na wyświetlacz budzika. Była 7:03, 29 doba, 2 tetragon octobrynu, roku Pańskiego 2118 według ziemskiego kalendarza - czyli moja regularna zmiana zaczynała się za niecałą godzinę. Odrzuciłem koc termiczny, przetarłem twarz dłonią, a potem wstałem z łóżka, które z cichym szelestem wsunęło się w ścianę. Ruszyłem boso do aneksu kuchennego, gdzie na ścianie widniała płaskorzeźba naszego Dobroczyńcy i tak, jak większość przykładnych obywateli padłem na kolana przed złotym obliczem naszego Boga.

W myśli, w mowie, w sercu – zaintonowałem poranną modlitwę. Mimo rezygnacji, która ogarnęła mnie tego dnia wiedziałem jak wiele wyrzeczeń włożył ojciec w moją edukację. Wiedziałem też jak wygląda życie w kopalni i byłem wdzięczny za to, że mam własne 4 metry kwadratowe w całkiem schludnym bloku i trochę oszczędności w Syndykacie Bankowym. W końcu większość ludzi z kasty robotniczej gnieździ się w takich kubikach całymi rodzinami. Codzienne rano modliłem się więc do Augusta by zaopiekował się dusza mojego ojca, który tak wiele dla mnie zrobił i oczywiście matki, która dała mi nie tylko życie, ale przede wszystkim przykład ciężkiej pracy i poświęcenia.

Tak więc modliłem się:

O Panie, Ty coś zstąpił z niebios by zjednoczyć Ziemię pod swym władaniem - ulituj się nade mną, Twym wiernym sługą. Niech Twe waleczne ramię, które wiek temu rozgromiło samozwańczych królów, strzeże mnie przed grzechem, a Twój wzrok, którym spopieliłeś barbarzyńskie plemiona, spocznie na mnie. Twoja Wola niechaj zawsze mnie prowadzi ku doskonałości i zbawianiu . I niechaj Ziemia, i wszystkie Zjednoczone Kolonie na wieki pozostaną pod Twą opatrznością, jako i ja na wieki przysięgam Ci służyć w miarę sił moich, póki życia starczy. Zwróć przeto baczenie na dusze moich rodziców, którzy odbywają teraz służbę na Twoich niebiańskich polach i budują Królestwo Niebieskie dla przyszłych pokoleń. Amen. – Ucałowałem końcówkę miecza i złożyłem dłonie na zakończenie modlitwy: czoło-usta-serce.

Dopiero potem sięgnąłem do chłodziarki po strzykawkę i z ulgą przyjąłem w żyłę poranną dawkę kofeiny, protein i węglowodanów. Dzięki rozcieńczonej w zastrzyku amoryfinie poczułem też rozlewające się po moim ciele ciepło, a jej cierpki smak osiadł na języku. Swoją drogą to ciekawe - mimo, że przyjmujemy lek dożylnie i tak zawsze czujemy jego smak w ustach. Ale oczywiście nie znam się na Chemiji, dlatego się dziwię jakie to cuda w swej łasce Boski August oddaje nam w używanie. W końcu amoryfina odgania złe myśli, relaksuje organizm i pobudza ciało - czytałem ulotki politbiura i tyle mi wystarczy. Dzięki zastrzykowi zapragnąłem zerwać się do biegu, opuścić mój kubik i gnać ile tchu do pracy. Zawróciłem jednak do kabiny odświeżacza, bo nie wypada na ulice miasta wychodzić nago - to raz, a dwa - nie lubię tego lepkiego uczucia jakim obdarza nas nasze ciało o poranku. To był mój pierwszy grzech.

Cartahena

Przeklinając swoją opieszałość Petro Burke wybiegł z bloku wprost na zatłoczony chodnik.

Był zły na siebie, bo spędził w odświeżaczu 15 minut, powoli zmieniając programy masujące i relaksując zmęczone mięśnie. Chociaż czuł się jak nowo narodzony, teraz musiał przeciskać się przez ciżbę wracających z kopalnianej szychty umorusanych robotników. Jego administratorski toges pomnie się i pobrudzi przez jego własne lenistwo, a w dodatku przez tłok może się spóźnić. Na jego zmianie spóźnienie równało się obcięciu dniówki o połowę. Z westchnieniem spojrzał w niebo i nałożył maskę antypyłową. Zapomniał, że wczoraj był rozruch maszynerii i dziś po pełnej dobie pracy kopalnia i huty wypluwały z siebie kłęby czarnego dymu, który unosił się nad miastem niczym żałobny całun. Iglice dzielnicy rządowej zdawały się grzęznąc w gęstej zupie zanieczyszczeń. Nawet czubek Corpu i Świątyni Jego Świętej Opatrzności ginęły w tej zawiesinie. Niestety jedynym zadaniem Cartaheny, stolicy Cartago Nova była produkcja przemysłowa, którą eksportowano do Zjednoczonych Kolonii. Z żelaza wytwarzanego na czwartym księżycu Afrygi robiono promy i statki kosmiczne, a petran wydobywany w tutejszych kopalniach napędzał pół ziemskiej floty. Dla nikogo w rządzie nie miało znaczenia, że 90% górników w wieku czterdziestu paru lat umierała na pylicę petranową, a mieszkańcy stolicy musieli praktycznie codziennie chodzić w maskach antypyłowych. Jedynie jedna na trzy doby była wolna od produkcji, jednak z potrzeby by wyczyścić maszyny i dać odpocząć przyrządom, nie by ratować zdrowie ludzkie. Za to kopalnia była czynna non stop. Hordy górników przez całą dobę ryły korytarze pod powierzchnią całej satelity, czyniąc proces wydobycie nieprzerwanym. Tak samo musiał więc pracować Corp, instytucja rozliczająca wszelkie transakcje - od wielkich, międzyplanetarnych, po płatności za kontrakty pojedynczych pracowników. Jakiekolwiek opóźnienia w procesie przetwarzania danych były surowo karane.


Cartahena nigdy nie śpi. - Petro mruknął stare powiedzonko i ruszył przed siebie, delikatnie rozpychając się łokciami. Nim dotarł do dzielnicy biurowej zaczął siąpić deszcz, zalewając twarze przechodniów czarnymi strugami zanieczyszczeń. Administrator nasunął kaptur na łysą głowę i wbił pięści w kieszenie.

Po pół godzinie - ociekając smolistą cieczą, która wciąż leciała z nieba - dotarł do biurowca.

Większość jego zmiany była już na miejscu, nie musiał więc przynajmniej czekać w kolejce do bramek dla pracowników jego szczebla. Szybko zrzucił z siebie wierzchni toges i oddał go recyklatorowi. Zaprogramowany automat zespolony z kadłubem skazanego na trepanację mordercy, czy może heretyka-opozycjonisty odebrał jego okrycie. Czynnik ludzki był pożądany na każdym szczeblu pracy, gdyż - póki co - organizmu ludzkiego nie dało się zhackować. Minął już wiek od Pandemii Hackerskiej, która zburzyła ekonomiczne fasady Ziemi, wprowadziła chaos informacyjny, ograbiła narody z ich zasobów - ale i pomogła Augustowi przejąć władzę. Nowy imperator wyciągnął z tego naukę. Ten kto kontroluje maszyny ten ma władzę. A że zniszczył wszelkie przejawy sztucznej inteligencji musiał zadbać o to by odpowiednio zindoktrynowani, posłuszni mu ludzie robili to co chce.

Każda maszyna musiała więc mieć kontrolujący pierwiastek ludzki. Cyborgi stały się więc najlogiczniejszym rozwiązaniem - po prostu zwykły człowiek był mniej efektywny. Wolniejszy, słabszy, bardziej wrażliwy. Zresztą nie było już nawet potrzeby marnować ludzkiego ciała - kryminalistom czyszczono pamięć lub wycinano część osobowości (wraz ze sporymi partiami mózgu) i łączono z prostymi maszynami odpowiadającymi, przykładowo, za sprzątanie i wywóz śmieci. Nikt już nie zwracał uwagi na zlobotomizowanych, usprawnionych mechanicznie pomocników.

Petro zdążył już ruszyć przez hol biurowca gdy automat szczeknął przez syntezator mowy:

Dziękuję Administratorze Burke. Twój toges będzie oczyszczony i przygotowany na koniec twojej doby pracy. Niech Boski August cię strzeże.

Petro szedł wzdłuż żółtego pasa namalowanego na podłodze. Ten sam kolor miał na kamizelce i opaskach roboczego kombinezonu. Docierając do windy spojrzał przez szklaną przegrodę na wysiadających z osobnych wind Seniorów. Mężczyźni i kobiety w prawdziwych śnieżnobiałych togach przechodzili wąskim korytarzem prowadzącym do wydzielonego parkingu. Każdy z nich, ze sztucznymi fasetkowymi oczami, potrafiącymi przetworzyć do dwunastu i pół tysiąca holokolumn na minutę, z elektrokorą mózgową wspomagającą i rozszerzającą możliwości pracy mózgu; oraz ze stykami łączącymi ich z kilkunastoma komputerami na bieżąco przetwarzającymi tetrabajty danych i wykonującymi setki operacji w ciągu kilkunastu sekund - mogli dosłownie koordynować ruchy całych flot transportowych, decydować o wektorach handlu czy przetwarzać miliony transakcji barterowych. Burke, za każdym razem gdy ich widział, z zazdrością spoglądał na skryte pod obszernymi szatami wypukłości kompresorów, które filtrowały tlen pompując go wprost do płuc, żył i mózgu; przetwarzały ekskrementy i wtłaczały w organizmy substancje odżywcze (a czasem również używki) sprawiając, iż cyborgi nie musiały robić żadnych przerw w dobowej pracy.

Dodatkowe kończyny, które większość z nich wszczepiała sobie by usprawniać pracę na panelach dotykowych, tym bardziej upodabniały ich do cudacznych insektów, coraz bardziej odróżniając od zwykłych ludzi.

Administrator westchnął. Każdy z SNRów - jak w skrócie ich nazywano - był wart dla Corpu co najmniej dwudziestu zwykłych Adminów, dlatego też traktowano ich ze szczególną troską. Każdy z nich jeździł własnym mobilem. Każdy miał dostęp do prywatnej opieki cybermedycznej i własny dom pod kopułą chroniącą od pyłu i zanieczyszczeń. Seniorzy byli sercem korporacji. Admini zaś byli tylko malutkimi trybikami, które dało się zastąpić z minuty na minutę, mimo że każdy z nich dla polepszenia statusu wykupował szereg cybernetycznych usprawnień, by już na początku kariery dać się przykuć do Klęcznika - sprzężonego z komputerem ni to krzesła ni leżanki umożliwiającej przyspieszony transfer danych i operacje online na kilku kontach jednocześnie, oraz zaawansowane kalkulacje księgowe. Firma od dawna nie zatrudniała nikogo, kto nie posiadałby choć najprostszego elektrozłącza - chyba, że na stanowisko czyściciela zbiorników na ekskrementy w głównym magazynie. Dawała za to możliwość samodoskonalenia - każdy Admin odkładał ile mógł, by w klinikach Corpu, po "promocyjnych" cenach usprawniać swoje ciało. Nieliczni, którym naprawdę zależało i którzy zostawali po godzinach - w końcu, po latach, mieli dostateczny kapitał, by w pełni zcyborgizować się do roli Seniora, a firma nagradzała ich mieszkaniem pod kopułą. Inni zaś zbierali wszepka po wszczepce, pracując z miesiąca na miesiąc na nowe usprawnienia i ich serwis.

Petro uśmiechnął się pod nosem - jeszcze 10 dniówek i będzie go stać na wymianę przedsionka żołądka, dzięki czemu wreszcie nie będzie musiał robić przerwy obiadowej, a poranna mieszanka wystarczy mu na całą dobę pracy.

Dzyń! - dzwonek windy wyrwał Burke'a z rozmyślań. Jeśli się nie pospieszy będzie potrzebował jeszcze 11 dniówek. Admin wszedł do kabiny, wcisnął przycisk 17. piętra i kilkukrotnie uderzył w ikonę zamykania drzwi. Po chwili pędził już na swój poziom. Z windy wbiegł do przedsionka socjalnego; miał jeszcze dwie minuty na łyk elektrolitów. Wpadł do kuchni akurat w środek rozmowy dwójki jego najbliższych współpracowników.

- Widziałaś Matijasa – wymienił już sobie cały korpus, a wczoraj ponoć sprawił sobie syntżołądek i najnowszą pompę układu krwionośnego z dwudziestoletnią gwarancją! – emocjonował się ledwo przyjęty na stanowisko Ario.

- Szlag... - Warknął Petro łapiąc pierwszą lepszą szklankę z suszarki i przyglądając się młodym przyjaciołom. - Jego starzy pakują w niego wszystkie oszczędności. Dzieciak potrzebuje jeszcze fasetek i dodatkowej pary rąk. Zobaczycie za rok awansuje na Seniora! - Syn górnika nie mógł pogodzić się z tym jak łatwo niektórym przychodziła zmiana korporacyjnego statusu.

- To nie fair! - Zapiszczała mała Adi. - Czemu ten bubek nie poszedł w ślady tatusia i nie zajął się handlem transorbitalnym?

- Bo jego stary chce mieć swojego w Corpie, żeby pomagał mu namierzyć wektory transportowe floty i zawierać lepsze kontrakty...

- To nielegalne. - Przerwał mu Burke. - Daj już temu spokój Ario. - Dodał nalewając płynu z dozownika. On sam całkiem niedawno boleśnie przekonał się jak często przedsionek bywał na nasłuchu.

- Dobra, dobra masz racje, przesadziłem, niech mi Boski August litościwie wybaczy moją bezczelność. - Wzdrygnął się chłopak, widocznie przypominając sobie naganę jaką kilka miesięcy dostał Petro za nieudowodnione zarzuty na współadmina. Przez chwile zapadła cisza. Potem wśród chrząknięć i pomruków, z elektrolitami w rękach wszyscy rozeszli się do swoich przegródek.

Jeszcze zanim zdążył przypiąć się do Klęcznika, Adi wychyliła się zza cienkiej ścianki, która odgradzała ją od starszego kolegi.

- Petro? - Zapytała konspiracyjnie.

- Mhm? - Mruknął mężczyzna wkładając w port na potylicy końcówkę światłowodu, łączącą go ze stanowiskiem pracy.

- A słyszałeś o "Ostatniej Karczmie"?

- O czym?

- Wczoraj na obiedzie Matijas opowiadał o tym, że jego znajomi, no wiesz ci co już są Seniorami...

- Masz na myśli te dwie pomarszczone pajęczyce i tego pedała?

- Obywatelu Burke to nie ładnie rzucać takie oskarżenia. - Zmarszczyła brwi, jakby próbując odgadnąć czy drugi Admin z niej żartuję, albo ją sprawdza. Ucichła, patrząc jak Petro opiera kolana na poduszkach Klęcznika i przysuwa się do pulpitu komputera.

- Powtarzam tylko znane fakty i obiegowe opinie, które zasłyszałem w kuchni. - Uśmiechnął się ironicznie i puścił do niej oko, by rozładować napięcie. Następnie oparł się wygodnie o pochylone oparcie i złożył głowę na zagłówku.

- No tak, no tak. - Przytaknęła i uśmiechnęła się szczerze. - Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień.

- Właśnie, ej nie powinnaś się już wpinać.

- Muszę zresetować terminal, od wczoraj mam jakiś błąd. Spokojnie, zgłosiłam to - nie zetną mi dniówki.

- No dobra to co z tą, jak to nazwałaś?

- Ostatnią karczmą - ponoć to jakaś nowa gra SNRów.

- Jakiś Virtual?

- Nie wiem, myślałam że może Ty coś wiesz?

- A skąd? - Zdziwił się Burke spoglądając na błękitne kolumny danych które wyświetliły się na jego ulepszonej siatkówce płynąc wprost z terminala przez złączkę w jego mózgu.

- No bo przecież masz dostęp do ich transakcji - jak to jakieś MMO to na pewno płacą abonamenty. - Dziewczyna sięgnęła po hełm wizyjny i wpięła go w port na szyi. Nie było jej jeszcze stać nawet na proste implanty gałek ocznych, które już zdążył sprawić sobie Petro, a które miały być zalążkiem jego przyszłych Fasetek.

- Nie kojarzę, zresztą wirtualne gierki już mnie nie cieszą.

- To ponoć coś innego, lepszego. - Rzuciła Adi przez ściankę usadzając się na swoim klęczniku. Burke poprawił się na wąskim siedzisku, które miało tylko nieznacznie odciążać kolana od utrzymywania ciężaru całego ciała.

- Zobaczymy. - Mruknął do siebie wchodząc w rejestry Corpu.


Poszukiwania

To był mój drugi grzech - ciekawość.

Przyznam, że na początku chciałem tylko zobaczyć czy faktycznie Seniorzy znów popadli w jakieś grupowe szaleństwo - tak jak przed rokiem, gdy wyszło na jaw, że jeden z nich zhackował serwery Netroida, żeby dać swojej postaci w Space Angels dodatkowe boosty. Przy okazji okazało się, że wszyscy oni ugrzęźli w Virtualnym Massive Multiplayer Online i prześcigali się w tym kto ma wyższy level, więcej itemków i tak dalej. Dla tych, którzy w strukturach Corpu osiągnęli już niemal wszystko walka o status w wirtualnej rzeczywistości stała się nowym celem.

Przyznaję, że też w to grałem - zanim wybuchła ta cała afera z kradzieżą skryptów odpowiadających za ekwipunek awatarów. Chciałem wtedy sprawdzić jakie rozrywki mają SNRzy i co ich tak w tym podnieca. Nie płaciłem abonamentu, grałem tylko w wersję darmową, więc część tego szaleństwa mnie ominęła. Co prawda czasem coś kupiłem dla mojej postaci w Virtualu, ale generalnie było mi żal coina na fikcyjne zabawki - zbierałem wtedy na nowe oczy. Kiedy więc pierwszy raz usłyszałem o Ostatniej Karczmie, myślałem, że to po prostu jakieś nowe MMO fantasy, co najwyżej z dodatkowo płatnym stymulatorem zmysłów. Takim, co to niby daje cyborgom prawie realne możliwości odczuwania tego samego co postać w grze. Słyszałem, że branża Erosu zaczęła wypuszczać już Holo ze stymulatorami zwiększającymi doznania w Virtualu. Trzeba było jednak mieć pełną elektrokorę mózgową i rdzeń synaptyczny by w pełni odczuć to, co bohaterowie gry.

Byłem wręcz przekonany, że o to musiało chodzić. Wiedziałem, że po tych wszystkich Holo i Virtualach, po całej tej grupowej zabawie w sztucznym świecie Seniorzy szukają czegoś innego, czegoś o bardziej realnych, lepszych doznaniach - a więc dla mnie, z racji moich ograniczeń, po prostu niedostępnych.

Kiedy sprawdzałem za pomocą Klęcznika ich wyciągi faktycznie natrafiłem na sporadyczne sumy przelewane pozasystemowo - gdzieś do układu Antega, na niezarejestrowane do tej pory konto. Część przelewów szła na różne numery, ale odbiorca był de facto zawsze ten sam - konto Syndykatu Bankowego o numerze seryjnym: #684LastInnBeta. Żadnej nazwy ani danych właściciela.

Tak samo tytuły przelewów i kwoty były różne. Wyglądało na to, że program ruszył jakieś 6 czy 7 miesięcy wcześniej i początkowo nie cieszył się popularnością. Ale kiedy sprawdziłem ostatnie operacje Seniorów część z nich płaciła już stałe abonamenty, a reszta przelewała spore sumki na program w nieregularnych odstępach czasu. Trochę mnie to zaciekawiło. Nie miałem jednak czasu zgłębić tego na służbie; postanowiłem pogrzebać w sieci z domu. Gdy tylko wróciłem do swojego kubika włączyłem mój Virtual. Ciało przeszło do kuchni by odebrać z syntetyzatora papkę węglowodanową, umysł natomiast błądził bo sieci, której ścieżki wyświetlały mi się bezpośrednio na siatkówce oka. Proste wyszukanie po nazwie nic nie dało. Ani "Ostatnia Karczma", ani "LastInn" nie figurowały w żadnym oficjalnym spisie stron czy pojęć Unipedii. Zaskoczyło mnie to. Zazwyczaj nawet beta testy programów i gier przeznaczonych dla szerokiego grona odbiorców były mocno reklamowane. Oznaczało to, że program musiał być w jakiś sposób zelitaryzowany. Zacząłem więc przeszukiwać fora. W tym samym czasem moje ciało mechanicznie unosiło łyżeczkę do ust stojąc przy zlewie w kuchni. Wiem, że wielu ludzi tak ma - zapomina o ciele dryfując w sieci, ale ja chyba jestem szczególnym przypadkiem. Czasem tak głęboko zatracam się, że, gdy wreszcie wracam do reala to, na przykład znajduję swoją dłoń w zimnej zupie z obgryzionymi do krwi paznokciami. Raz nawet ocknąłem się pod stołem cały upaćkany papką proteinową. Tak samo było i w tym przypadku - poszukiwania pochłonęły mnie bez reszty, a najgorsze, że Ostatnia Karczma wydawała się nie istnieć - raz za razem wyniki wyszukiwania równały się zeru. Dopiero na jakiś forach cyberrozrywkowych natrafiłem na wzmianki o czymś nowym, fantastycznym, niesamowicie wręcz realnym. Jednak wpisy były zaraz kasowane przez obsługę. Nigdzie też nie było jasno powiedziane, że na pewno chodziło o to czego szukałem.

Po godzinie bezowocnych poszukiwań wyłączyłem sieć i spojrzałem na resztkę "obiadu", który właśnie rozkładał się na plastikowym talerzyku w protokleik o niezdrowym szarym zabarwieniu. Odsunąłem od siebie talerz i zwiesiłem głowę. Wiedziałem, że ta sprawa już nie da mi spokoju. Że będę o tym myślał czy to w czasie pracy, czy odpoczynku. To zresztą to dociekliwość i dokładność zrobiła ze mnie Admina Drugiej Kategorii. Postanowiłem więc następnego dnia pogrzebać w firmie. Istniała bowiem możliwość, że LastInn był programem wewnętrznym stworzonym przez Corp i testowanym przez Seniorów. To by wyjaśniało brak informacji na zewnątrz. Chroniły ją prawa autorskie i patenty firmy. Jednak jeśli była to zabawka dla SNRów, czemu kazano im za to płacić i to na obce konta? Czemu po prosty nie strącano im tego jako świadczenia z pensji, tak jak innych licznych benefitów? Zagryzając wargi stwierdziłem, że mam więcej pytań niż na początku poszukiwań. I to mnie podniecało.

Reguły gry

Osiem godzin pracy, osiem godzin wypoczynku i znów osiem godzin pracy - tym rytmem toczyło się życie na Cartago Nova. Wynikało ono z szybkich obrotów księżyca wokół własnej osi. Zazwyczaj oznaczało to, że Petro Burke spał po sześć godzin, dwie spędzając na drodze do i z pracy, szybkich posiłkach i krótkich chwilach rozrywki na Virtualu. Wystarczało to by zachować optimum koncentracji w pracy. Jednak po odkryciu Ostatniej Karczmy Admin ledwo mógł spać z podniecenia. Ostatecznie w Corpie zjawił się godzinę wcześniej, by rozpocząć swoje śledztwo w firmowym intranecie.

Stracił na tym 40 minut. Nie znalazł nic prócz odnośnika do prywatnego subforum dla Seniorów, w którym zawarte były słowa klucze #Last i #Inn. Nie mógł jednak sprawdzić postów ani nawet głównego wątku, bo forum było dla niego zablokowane. Zaczynał tracić cierpliwość, ale w głowie zaświtała mu pewna myśl. Zrobił szybkie zestawienie płatników Karczmy i wyłuskał kilka znajomych mu nazwisk. Następnie z listy wyciągnął tylko tych, którzy płacili stały abonament. Było ich troje.

Przejrzał ich rachunki pod kątem ostatnich płatności i wyszczerzył się jak dzieciak na widok Stymcuksa. Metard Crome - jego stary wykładowca z akademii, recenzent pracy dyplomowej i jedyny z SNRów, który od czasu do czasu zamieniał z nim kilka słów na chacie (zamiast tylko rzucać polecenia). Była nadzieja, że uda się z niego coś wyciągnąć, szczególnie że kilka razy załatwiał dane, które leżały poza oficjalna jurysdykcją starego Seniora.

Trzeba było tylko poczekać na kolejny przelew z rachunku Crome'a na #684LastInnBeta. Znając zaś jego pedantyczne podejście do wszystkich spraw, starzec zapłaci abonament dokładnie po miesiącu od ostatniego transferu. Czyli jutro. Burke potarł podbródek i otworzył kartę zmian pracowniczych. Ostatnio brał zmianę chorego Mitela, a że chłopak jeszcze nie wrócił, ktoś na pewno musiał go zastępować.

- Mam dziś fart - mruknął Petro widząc nazwisko osoby zastępującej chorego Admina - Adi Aggia. Włączył aplikację telefoniczną i wystukał na pulpicie numer.

- Adi, przepraszam, że Cie budzę, ale jest sprawa...

- No co tam szefie? - spytała dziewczyna ledwo tłumiąc ziewnięcie.

- Potrzebuje trochę coina - mogę wziąć za Ciebie jutrzejszą dobę Mitela?

- Petro znowu chcesz ciągnąć Klęcznik przez 16 godzin? - zmartwiła się Adminka

- Proszę Cię. Strasznie mi zależy. Namierzyłem promocje na syntżołądki i potrzebuje szybko zebrać fundusze. - kłamstwo zbyt gładko przeszło mu przez gardło

- Ok. Ale wisisz mi przysługę.

- Jasne. Dzięki. Jesteś najlepsza.

- Chciałabym... - Petro rozłączył się, w podnieceniu nie zwracając uwagi na smutek w głosie koleżanki.

Pierwsza doba pracy minęła mu w miarę spokojnie. Zwykłe transfery, przelewy, rejestracja śmierci 15 górników. Dzień jak co dzień. Jednak po swoich ośmiu godzinach, gdy zaczął drugą zmianę, Petro zaczął się niecierpliwić. Co rusz podglądał konto Metarda wyczekując na przelew abonamentu Karczmy. Kiedy jednak po czterech kolejnych godzinach na koncie Seniora nic się nie działo, Burke zaczął wątpić w swój plan.

Przetarł oczy, na chwilę wygaszając dane wyświetlane na siatkówce; gdy ponownie uruchomił robocze aplikacje aż potrząsnął głową ze zdziwienia. Jakby w odpowiedzi na jego wątpliwości konto Crome'a zalśniło zleconym transferem pieniężnym. Sprawdził dane przelewu, żeby się upewnić. Odbiorca: #684LastInnBeta48-14230-8884-990. Tytuł: Ab.mies.343M.C.Vau . Burke wstrzymał operację, od razu podając transakcje jako: "potencjalnie podejrzaną - do weryfikacji" i wykręcił numer Metrda.

- Tu Senior Admin Crome. Witaj Adminie Burke. W czym mogę ci pomóc? - modulowany głos starca odezwał się na linii otwartej przez Petra - Witaj Metardzie. To właściwie ja dzwonię, by spytać czy mogę ci służyć pomocą - Och? Nie mam aktualnie żadnych potrzeb Petro. Dziękuję za troskę. - W głosie mężczyzny dało się wyczuć zaskoczenie.

- Proszę. Chciałem jednak prosić cię o potwierdzenie pewnej operacji gotówkowej z Twojego konta.

- Tak? - zapytał podejrzliwie Senior.

Petro podał datę, dane i kwotę przelewu, następnie poprosił o weryfikacje.

- Tak, wszystko się zgadza . - Zdawało się, że w głosie Seniora słuchać było irytację - Co jest z tym nie w porządku?

- Wybacz Metardzie, po prostu to obce konto bez specyfikacji odbiorcy, chciałem się tylko upewnić, że przelew jest Twój i nikt nie naruszył twojego konta. Mogę spytać o przyczynę transferu? Muszę wpisać krótką notkę wyjaśniającą, by autoryzować wstrzymaną operację.


- Ciekawe. Cóż niech będzie: cele rozrywkowe. Coś jeszcze?

- Rozrywkowe… - Powtórzył admin, wpisując wyjaśnienie w specjalne okienko aplikacji. - A no tak.... LastInn… teraz kojarzę - coś chyba słyszałem...

- Proszę? - zdziwił się mężczyzna po drugiej stronie linii.

- Ostatnia Karczma, czyż nie? Ktoś w kuchni o tym wspominał.

- Jak to? Petro musisz mi natychmiast powiedzieć kto ci o tym mówił! - rozgorączkował się starszy pracownik Corpu.

- Och nie bardzo pamiętam. Hmm... Chyba Matijas.

- A niech szlag trafi tego młodzika. - Warknął Crome. - Mówiłem im, że będą z tego problemy...

- O co chodzi? Może jakoś pomogę?

- W sumie... może byś mógł... Kończysz po tej dobie?

- Tak.

- Dobrze. Spotkajmy się więc w holu. Porozmawiamy na spokojnie.

- Będę! - Odpowiedział trochę za szybko admin. - Do zobaczenia.

Petro próbował skupić się na pracy ale po rozmowie z Seniorem nie było to możliwe. Siedział jak na szpilkach machinalnie przeglądając dane, myślami zaś błądził wokół tajemniczej Karczmy. Co było w niej tak ważnego, że spokojny zazwyczaj Crome zdenerwował się słysząc o krążących po firmie plotkach na jej temat? Czemu SNRzy nie chcieli dzielić się nią z nikim innym? Burke zamarł na chwilę. Czy to oznacza, że coś może mu grozić? Nie - potrząsnął głową by pozbyć się irracjonalnych myśli. Metard nie zrobiłby nikomu krzywdy.

Na pewno tylko frustrował go młody bogacz pretendujący do roli Seniora Admina za coiny tatusia. Petro zdawał sobie sprawę, że stary nauczyciel krok po kroku dochodził do swojej pozycji - “wyniesienia”, jak to nazywał podczas swoich wykładów. Dla Crome'a najważniejsza była wytrwałość w dążeniu do celu, a Matijasowi wszystko przychodziło zbyt łatwo. Na pewno dlatego się zdenerwował; bogaty dzieciak pewnie został dopuszczony do sekretu z racji znajomości i pieniędzy, a teraz łamał braterskie zobowiązania do utrzymania tajemnicy. Burke skrzywił się na tę myśl. Jego niechęć do młodszego współpracownika tylko się nasiliła. Jednak już raz wyciągnął pochopne wnioski i został ukarany za brak dowodów.

Musiał się więc powstrzymać od jątrzenia sprawy.

- Jeszcze tylko 2 godziny - pomyślał - i Metard sam mi wszystko wyjaśni.

Gdy tylko skończył zmianę ruszył pędem do wind. W korytarzu prawie zderzył się z jednym z nadzorców, ale szybko przeprosił i, uśmiechając się przymilnie, wycofał w stronę wyjścia.

Po minucie był już na dole, jednak prócz niego w holu nie było nikogo. Kręcił się po pomieszczeniu, co i rusz spoglądając przez grubą szybę na windę dla Seniorów. Dopiero po dłuższej chwili zobaczył, że kabina zjeżdża na dół. Powstrzymał się od tego by popędzić w stronę wydzielonego korytarza; nic by nie wskórał bez przepustki. Przywołał więc ręką recyklatora i poprosił o swój Toges. Gdy go odbierał pierwsi SNRzy wysiadali właśnie z windy. Spojrzał nonszalancko w ich stronę i skinął głowę idącemu wśród współpracowników Crome'owi. Starzec przywołał go gestem i zbliżył się do bramki oddzielającej hol od przejścia na parking. Burke kolejny raz w zachwycie przyjrzał się byłemu wykładowcy. Fasetkowe oczy zakrywały połowę twarzy. Wydłużona potylica kryła kilkanaście złączek przystosowanych do współpracy z tuzinem komputerów. Spod śnieżniobiałej togi Seniora wystawały cztery mechaniczne ręce o dłoniach rozszczepionych w dwadzieścia palców każda. Gdy na polecenie Metarda otworzyła się śluza osobnego korytarza i młody Admin zbliżył się do mentora usłyszał cichutki szum serwomotorów, sprężarek i filtrów wspomagających pracę zniszczonego ciała starego mężczyzny.

- Ile on ma lat? - Zastanowił się Burke, podając dłoń Crome'owi w starodawnym geście. - Chyba ostatnio były jego 100 urodziny...

Starzec odwzajemnił uścisk i uśmiechnął się delikatnie.

- Mój chłopcze; miło cię widzieć - Petro zdziwił się, że stary nauczyciel nie przejawiał takiego podniecenia jak w trakcie rozmowy przez telefon. Jednak gdy spojrzał w tuzin swoich odbić w fasetkach Seniora odegnał od siebie podejrzenia i również uśmiechnął się wesoło. Tak, czy siak miło było znów spotkać się twarzą w twarz ze swoim idolem.

- Cieszę się widząc cię w dobrym zdrowiu Metardzie.

- Chodź, pozwól że podwiozę cię do domu. Przy okazji pogawędzimy sobie spokojnie. - Ja... - zająknął się Admin wiedząc jaki zaszczyt go spotkał. Przejażdżka luksusowym mobilem - ba! mobilem w ogóle! - po ulicach Cartaheny była niedostępna dla normalnych ludzi. Jednocześnie jednak poczuł, że mentor za wszelką cenę chce być z nim sam na sam gdy będą omawiać temat Karczmy - Oczywiście, bardzo ci dziękuję. - dodał pośpiesznie by nie wzbudzać dodatkowej sensacji w miejscu, w którym było już pełno zwykłych pracowników.

W milczeniu ruszyli w stronę garażu.

Gdy dotarli do miejsca, w którym zaparkował Crome większość SNRów opuściła już parking.

- Lubię się przejść i rozprostować kości po tak długim siedzeniu w biurze - Metard popatrzył na jedyny pojazd zaparkowany na końcu szerokiej komory. - Chociaż część moich towarzyszy żartuje, że już żadna kość nie uchowała się w tym starym ciele. - Starzec przystanął przy srebrnym antygrawie o kształcie stożka, bez widocznych szyb, drzwi i kół.

- Oczywiście to nieprawda - wciąż mam żuchwę hehe - zarechotał spoglądając na młodszego mężczyznę, który patrzył jak urzeczony na Mobil.

Pojazd na niewypowiedziany rozkaz właściciela zaszumiał i pękł po bokach, otwierając swoje niewielkie, acz przytulne wnętrze. Jednocześnie uniósł się delikatnie nad ziemie z lekkim świstem napędu antygrawitacyjnego.

- No wsiadaj. Nie ma sensu tak stać na środku z rozdziawioną gębą - Crome klepnął Burke przyjaźnie w plecy i sam wgramolił się na wygodną kanapę w środku pojazdu. Petro dwoma susami znalazł się po drugiej stronie i wskoczył na miękkie siedzisko obok dawnego mistrza.

- Cudowny... - wyrwało mu się jak dziecku, które w końcu ma okazję dotknąć wymarzonej zabawki.

- A jaki drogi! Dobrze, że można sterować go myślami. - Staruszek oparł się, a kanapa w jednej sekundzie obniżyła oparcie tworząc coś na kształt leżanki. - Jeśli wszystko dobrze pójdzie, przy Twoich umiejętnościach i dyscyplinie już niedługo też będzie cię na taki stać mój drogi.

- Oj, wydaje mi się że to jeszcze daleka droga.

- 10 lat maks. Mówię ci chłopcze. - Senior musiał wydać myślą jakieś polecenie, bo pojazd uniósł się jeszcze kilkanaście metrów nad płytę parkingu, obrócił delikatnie i wystrzelił w stronę wyjazdu. Kontrola lotu i innych zbliżających się pojazdów pozwalała dokładnie określić z jaką prędkością Mobil może się poruszać. Widać aktualnie na ulicach nie było tłoku, gdyż pojazd Crome'a dosłownie wystrzelił spod budynku i pomknął z zawrotną prędkością w stronę blokowisk. Dzięki specjalnym monitorom zamontowanym w kabinie Petro mógł podziwiać widoki. Uliczki i latarnie umykały do tyłu niczym przerażone zwierzęta schodzące z drogi drapieżnikowi. Tłum ludzi zmieniał się w rozmazaną falę szarości. To było niesamowite, lecz admin poczuł ukłucie żalu przewidując, że dotrą do jego bloku za jakieś 5 minut. Widać jego mentor nie przewidywał wiele czasu na rozmowę.

- Dobrze, a teraz powiedz mi co wiesz o karczmie, gdzie i od kogo o niej usłyszałeś i kto jeszcze wie. - Mruknął Metard wygaszając fasetkowe soczewki, co odpowiadało gestowi zamknięcia oczu.

- Tak jak ci już wspominałem, drogi Metardzie, wspominał o tym Matijas, w kuchni. Nie pamiętam kiedy dokładnie. Wszedłem akurat by uzupełnić elektrolity i usłyszałem skrawek rozmowy. Wydaje mi si, że rozmawiał z jednym ze swoich najbliższych współpracowników, ale nie wiem z którym. - Petro sam się sobie dziwił jak gładko przychodziło mu dorabianie szczegółów do historii, które tak naprawdę usłyszał od kogoś innego. Zależało mu jednak by chronić Aria. Młody admin miał przed sobą przyszłość, której nie warto było zaprzepaścić.

On sam zaś, dzięki przelotnej znajomości z Cromem liczył, że w razie wpadki, zdoła unieść głowę cało.


- Czy ktoś jeszcze o tym słyszał? - spytał staruszek leniwie.

- Nie, nie uznałem tego wtedy za istotne. Zresztą skojarzyłem dopiero gdy powiedziałeś, że LastInn łączy się z jakiegoś typu rozrywką.

- A więc nie wiesz co to dokładnie jest?

- Właściwie to nie. Pamiętam, że gdy Matijas o tym wspominał, nie mówił nic szczególnego oprócz tego że on i jego znajomi Seniorzy mają teraz nową ciekawą rozrywkę. Myślałem, że to jakieś nowe MMO, ale nie znalazłem o niej żadnej informacji w sieci.

- Szukałeś Karczmy w sieci… - Zamruczał Senior. - Spodziewałem się tego po Tobie.

- Cóż, wiesz jaki jestem dociekliwy...- Burke zawiesił głos i spojrzał na iluminator. Jego blok śmignął po prawej i zniknął za tylną owiewką pojazdu.

- Metardzie! - Petro podskoczył na kanapie i spojrzał z przestrachem na odpoczywającego starca. - Minęliśmy mój blok! Dokąd Ty mnie wieziesz?

- Twoja dociekliwość kiedyś Cie zgubi... - mruknął Senior udając, że nie usłyszał pytania.

Studnia bez dna

Później powiedział mi, że powinni byli skasować mi całą pamięć, ale on we mnie wierzył. Uważał, że zasługuje na to bardziej niż Paulus Matijas, a nawet ta trójka Seniorów, która Matijasa poleciła. Mimo wszystko nie mógł mi nic powiedzieć dopóki nie porozmawiam z władcą Ostatniej Karczmy - mężczyzną, którego wszyscy nazywali Osairis.

Po moim porwaniu Metard Crome zawiózł mnie pod kopułę. Samo znalezienie się w dzielnicy dla bogatych i rządzących księżycem osób było niesamowitym, lecz przytłaczającym przeżyciem. Szczególnie, że mój mentor pozwolił mi podziwiać błękitne niebo generowane przez holograficzne wnętrze kopuły, piękne ogrody przylegające do niewielkich willi pokrytych białą i niebieską farbą oraz Iglicę Świątyni Boskiego Augusta, którą ponoć sam Cesarz Ziemi i wszystkich Zjednoczonych Kolonii wizytował w setną rocznice objęcia przez niego władzy i proklamowania Jego Boskości. Mijając święty Dom Boży Metard wspomniał, że był tu gdy August zstąpił na Cartahene i pobłogosławił tę świątynię. Byłem oniemiały z zachwytu, choć wciąż niespokojny o swój los. Wszak mój nauczyciel wspomniał, że zdecydują o nim inni. Mój niepokój powrócił ze zdwojoną siła, gdy monitory pojazdu nagle zciemniały a mój towarzysz poinformował mnie, że od teraz nie będę znał drogi, którą dotrzemy do celu.

Wydawało mi się nawet, że mobil mojego Seniora specjalnie kluczył, ponieważ zanim dotarliśmy na miejsce minęło dobre pół godziny. Na mój gust mogliśmy nawet wrócić do niższych dzielnic miasta, a wizyta pod kopułą była fortelem mojego towarzysza, który miał mnie dodatkowo skonfundować.

Nie miało to już jednak znaczenia. Kierując się jakimś przebłyskiem intelektu zacząłem wypytywać Crome’a o szczegóły Karczmy argumentując, że jeśli wymarzą mi pamięć ich tajemnica i tak będzie bezpieczna, więc mógłby chociaż delikatnie uświadomić mi o co w tym wszystkim chodzi.

Wtedy dowiedziałem się, że - chociaż Karczma faktycznie byłą grą - jej urok polegał na obcowaniu z innymi nie poprzez Virtual, a zjednoczenie jaźni. Dokładnie tak nazwał to Metard - zjednoczenie jaźni.

Wspomniał, że nie stosuje się żadnych maszyn ani komputerów, tylko plansze do gry, figurki przestawiające bohaterów, oraz pewne specjalne zioła i kadzidła. Gracze zasiadają wspólnie przy stole i odbywają przygody tak realne, jak gdyby zdarzyły się naprawdę. Gdybyście go wtedy widzieli - fasetki lśniły wewnętrznym blaskiem, a on sam uniósł się na ramieniu i z przejęciem opowiadał mi o tym jak to jest czuć zwykłe ciało - oddychać, biegać, trzymać w ręku miecz. Przysiągłbym, że dostał nawet rumieńców!

Umilkłem zaskoczony tym co usłyszałem. Całe życie otaczała mnie dosłownie szara i brudna rzeczywistość. Wierzyłem, że jedyną szansą na wyrwanie się z niej, na poprawienie swojego życia było stać się jednym z Seniorów - bardziej maszyną niż człowiekiem, przykutą na stałe do tuzina komputerów, procesującą w Virtualu życia innych ludzi. A nagle dowiadywałem się, że oni sami - osiągnąwszy wszystko o czym ja marzyłem - próbowali od tego uciec. Porzucali Virtual i swoje ciała na rzecz jakiegoś “zespolenia jaźni”. Odcinali się od przepływu w sieci by usiąść nad planszą i zagrać w prostą grę stymulowaną... ziołami?

Nie mogłem tego zrozumieć. Nie mogłem nawet sobie tego wyobrazić. Jak mogli w ogóle chcieć porzucić to wszystko? Nagle poczułem się żałośnie głupi. Próbowałem zdobyć coś, co oni chcieli porzucić. Pragnęli na powrót stać się ludźmi. W tym momencie podjąłem ostateczną decyzję, choć - po prawdzie - nie należała ona już do mnie. Chciałem zobaczyć Karczmę; sprawdzić, czy jest warta całego tego zachodu, spiskowania i tajemnic; tych kwot, które Seniorzy co miesiąc tam przelewali? Pieniędzy, które - gdyby należały do mnie - dawno uczyniłyby mnie jednym z nich?

- Muszę w to zagrać… - Mruknąłem na głos, całkiem nieświadomie. Miałem nadzieję, że wyświadczą mi choć tę jedną przysługę zanim skasują mi pamięć.

- Tak myślałem. - Uśmiechnął się mój stary nauczyciel.

Otworzył drzwi i wysiadł z pojazdu. Na drżących nogach podążyłem za nim. Przez ciemny podziemny garaż wprost do jedynej windy. Przejechaliśmy trzy piętra. Gdy drzwi kabiny otworzyły się uderzył mnie słodki zapach oraz spokojne dźwięki jakiejś antycznej muzyki. W pomieszczeniu, do którego weszliśmy, znajdował się bar i kilka stolików w niewielkich niszach. Barman rozlewał drinki nielicznym gościom przy kontuarze, którzy szybko znikali w bocznych korytarzach i osłoniętych wnękach tego tajemniczego miejsca. Crome pociągnął mnie za rękę niczym kapryśnego brzdąca tak szybko, że ledwie zerknąłem na półleżące przy stolikach sylwetki kobiet i mężczyzn o seniorskich cyborgizacjach, widocznych nawet w przyćmionym świetle. Wydawali się drzemać wokół leżących na blatach niewielkich makiet. Nie dostrzegłem jednak żadnych szczegółów, ponieważ mój towarzysz pędził naprzód tak energicznie, jakby ubyło mu co najmniej 100 lat.

Po chwili dotarliśmy do końca korytarza. Od zapachu kadzideł kręciło mi się w głowie. Jednocześnie miałem wrażenie jakbym powoli unosił się nad podłogą, a wszystko nabrało dziwnych odcieni fioletu i akwamaryny. Mój mentor zapukał do jedynych drzwi, ukrytych za pulsującą błękitem kotarą. Otworzyły się, a ja poczułem jak do środka wciąga mnie nieznana siła.

Pamiętam, że posadzili mnie na krześle. Nie rozumiałem słów wypowiadanych wokół mnie - jakby był to jakiś obcy język. Dopiero po minucie albo dwóch zogniskowałem wzrok na siedzącym przede mną mężczyźnie. Miał kredowobiałą twarz o niesamowitych, jarzących się błękitem oczach. Jego czarne loki wydawały się wić i falować niczym mikroskopijne węże. Ciarki przeszły mi po plecach, gdy tak spoglądał na mnie. Teraz, z perspektywy czasu myślę, że to była wina tych dziwnych ziół, tlących się w rozstawionych wszedzie kadzidłach, ale wtedy wszystko wydawało się taki realne...

Mężczyzna odziany był w czarną togę skrywającą całe ciało prócz alabastrowych rąk. Dotknął mnie tymi rękami. Ułożył dłonie na mojej głowie, po czym delikatnie przesunął po twarzy. Ułożył kciuk prawej dłoni pod moją brodą, a palcem wskazującym lewej ucisnął kość policzkową, w miejscu gdzie u Seniora kończyły się fasetki. Poczułem jak coś wpina mi się do złączki potylicznej….

I odleciałem.

Dryf

Resztę już znacie. Widzieliście wyciągi z mojego konta i wyniki w pracy. Po tym jak Osairis przesondował mi mózg i pozwolił na uczestnictwo w grze, stopniowo zacząłem zatracać się w świecie Karczmy. Nie sypiałem, zacząłem spóźniać się do pracy. Moja efektywność spadła, bo całymi dniami myślałem tylko o zespoleniu jaźni i przygodach, które przeżywałem w towarzystwie Seniorów. Kilkukrotnie byłem upominany przez nadzorców, ale przyjaźń Crome’a i pozostałych towarzyszy z gry pozwalała mi utrzymać pozycję. Mimo wszystko nie wiedziałem jak daleko sięgają wpływy Osairisa. Widywałem ludzi ze struktur władz Kopalni i rządu, ale pewne pokoje i rozgrywki były dla mnie niedostępne. Nikt nie chciał dopuścić zwykłego admina do jednego stołu z politykami i zarządcami.


Zresztą nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Powoli, krok po kroku, Karczma stała się celem mojego życia. Szybko wykupiłem abonament by cieszyć się jej urokami na równi z innymi. Niestety, mimo przydziałowej dawki ziół i bezpłatnego wejścia do baru ciągle chciałem więcej. Kupowałem nowe mieszanki zwiększające doznania. Nowy ekwipunek dla mojego bohatera, by mógł grać z coraz lepszymi graczami. Nawet nie zauważyłem kiedy skończyły mi się oszczędności na wszczepki. W końcu, by zdobyć rabat członkowski, zaprosiłem do klubu Ario. Każdy nowy bohater dawał polecającemu stałą zniżkę na zakupy.

Niestety biedny Ario nie przeszedł próby. Osairis i Władca Karczmy wymazali mu pamięć. Nie był to prosty proces i dzieciak stracił wspomnienia całego roku pracy. Lekarze Corpu orzekli, że powodem było przeciążenie obwodów synaptycznych, jednak on w jakiś sposób zapamiętał, że to była moja wina. Nigdy więcej się do mnie odezwał.

Zrozumiałem co zrobiłem dopiero gdy usunięto mnie ze stanowiska i zobaczyłem ból i rozczarowanie w oczach Adi. Nie tylko zaprzepaściłem lata własnej pracy i wyrzeczeń ojca, spowodowałem wymazanie części osobowości mojego przyjaciela, ale też zawiodłem jedyną kobietę, której mogło na mnie zależeć. To co uczyniłem sobie i Ario zniszczyło wszystko to, co mogło się między nami wydarzyć. Ironią losu był fakt, że to właśnie Adi powiedziała mi o Ostatniej Karczmie…

Teraz już rozumiecie, że całe te tortury nie były potrzebne. To cisza i samotność celi obudziły moje wyrzuty sumienia. Nawet nie wiecie jak wiele bym dał by cofnąć czas. By znów obudził mnie głos aktorki z lat osiemdziesiątych zeszłego stulecia; by czarny deszcz zabrudził mój toges; bym mógł napić się elektrolitów razem z Ario i Adi, obgadując Matijasa.

Boski Auguście, jak ja bym chciał znowu zobaczyć ich wszystkich…

Suma grzechów

Wysoki sądzie, szanowni ławnicy. Wysłuchaliście spowiedzi obywatela Petra Burke numer identyfikacyjny #784-667-565. Widzieliście nagrania z kamer Corpu oraz kubika, w którym mieszkał oskarżony. Jakkolwiek jego wina jest niezaprzeczalna, chciałbym byście zwrócili uwagę na okoliczności łagodzące.

Obywatel Burke okazał skruchę i pomógł dotrzeć do sekty zwanej “Klubem Ostatniej Karczmy”. Przyczynił się w znaczący sposób do zablokowania dostaw ziół Irthacany z Alfy Centauri, wskazując osoby odpowiedzialne za bezpośrednio dystrybucję tej zakazanej Boskim Edyktem obcej substancji psychoaktywnej.

Pośrednio dzięki jego pomocy Politbiuro zdołało namierzyć i wyeliminować skorumpowanych polityków i oficjeli, którzy sprzeniewierzali kolonijne pieniądze na prywatne cele. Petro Burke stał się ofiarą człowieka, którego znamy pod pseudonimem Osairis. Osairis parał się przemytem i handlem substancja stymulującą obcego pochodzenia, zatruwając rasę ludzką pierwiastkiem pochodzącym od ras poślednich, uznanych za zagrożenie. To tego człowieka powinniśmy ścigać. To jego skazać na rozbicie subatomowe, nie tego biednego Administratora, który dał się omamić - najpierw swojemu dawnemu mentorowi, Metardowi Crome, a później człowiekowi, który paktował z obcymi. Człowiekowi, który wkroczył na zakazaną ścieżkę manipulacji psychosynaptycznej.

Wysoki sądzie - szanowni ławnicy. Proszę o łaskę dla obywatela Petra Burke, który wyznał swe grzechy, szczerze ich żałuje i pragnie tylko na powrót służyć Boskiemu Augustowi i społeczeństwu [...]

Zadośćuczynienie

Adi Aggia wbiegła do holu Corpu ociekając czarnym deszczem. Ranek zaczął się od okropnej ulewy i dziewczyna marzyła tylko by pozbyć się przemokniętego Togesu i napić ciepłej mieszanki elektrolitów i kofeiny. Zsunęła z nosa gogle i odrzuciła kaptur na plecy. Rozpinając pospiesznie suwak wierzchniego kombinezonu usłyszała charakterystyczne szuranie metalowych kończyn recyklatora. Gdy odwróciła się do automatu, by oddać mu zniszczony Toges zamarła.

Stał przed nią Petro Burke. Jego rozczłonkowany korpus zespolono z metalowymi kończynami i uprzężą serwisową pozwalającą dźwigać mu kilkutonowe ładunki. Fizyczne połączenie z automatem sprzątającym nie było jednak najgorszym co go spotkało. Świadectwem zmian była jego twarz - bez wyrazu, z pustką w oczach, bez śladu zrozumienia swojej sytuacji. Na jego łysej czaszce widniały blizny po trepanacji.

- Witaj Administratorze Aggia. Pozwól, że wezmę Twój Toges - przywitał ją mechanicznie były Admin.

- Och Petro, co oni z Tobą zrobili? - wychrypiała Adi zakrywajac dłonią usta w geście rozpaczy.

- Nie rozumiem polecenia. Proszę sprecyzować.

Dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy i drżącą dłonią dotknęła jego twarzy.

- Zawsze chciałeś upodobnić się do maszyn… - urwała nie mogąc powstrzymać napływających do oczu łez. Ukryła twarz w dłoniach. Jej plecami wstrząsnął szloch. Po chwili, ocierając dłonią mokre oczy puściła się biegiem w stronę wind wiozących pozostałych adminów do ich obowiązków.

Nowy recyklator schylił się z chrzęstem serwo mechanizmów i podniósł jej płaszcz. - Dziękuję Administratorze Aggia. Twój toges będzie oczyszczony i przygotowany na koniec twojej doby pracy. Niech Boski August cię strzeże. - szczeknął syntezatorem mowy i ruszył w stronę pralni.

***

Zobacz wybrane odpowiedzi konkursowe, które, choć nie zostały nagrodzone, na pewno warte są przeczytania!
kliknij tutaj>>

 
" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1520530815" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "49" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2537" ["visits_counter"]=> string(4) "1614" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "49" ["name"]=> string(15) "Książka, film" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(15) "Książka, film" ["about"]=> string(144) "Książka dla faceta? Dowiedz się, co warto czytać, na co się wybrać do kina i do których filmów wracać. Męska kultura z dobrej półki." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(14) "0-ksiazka-film" ["lft"]=> string(2) "35" ["rgt"]=> string(2) "36" ["level"]=> string(1) "2" } } [1]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2468" ["slug"]=> string(18) "urodzinowy-prezent" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(18) "Urodzinowy prezent" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(420) "Wybranie odpowiedniego prezentu urodzinowego zajęło mu wiele godzin. Znalezienie czegoś, co nie będzie zbyt drogie, a jednocześnie da wiele radości, nie jest bowiem zadaniem łatwym. Po całym przedpołudniu spędzonym przed laptopem, trafił w końcu na stronę oferującą nietypowe i szalone upominki – skoki ze spadochronem, loty paralotnią czy szybowcem, nurkowanie… Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(382) "Wybranie odpowiedniego prezentu urodzinowego zajęło mu wiele godzin. Znalezienie czegoś, co nie będzie zbyt drogie, a jednocześnie da wiele radości, nie jest bowiem zadaniem łatwym. Po całym przedpołudniu spędzonym przed laptopem, trafił w końcu na stronę oferującą nietypowe i szalone upominki – skoki ze spadochronem, loty paralotnią czy szybowcem, nurkowanie…" ["superbox_title"]=> string(18) "Urodzinowy prezent" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2468" ["body"]=> string(1712) "

[powiazane]– To jest to – mruknął. Już po chwili wiedział, czego chce. Wziął do ręki telefon i wybrał numer.
– Dzień dobry, w czym mogę pomóc? – spytała kobieta, która odebrała połączenie.
– Chciałbym kupić u państwa prezent. Interesuje mnie przejażdżka sportowym autem po torze wyścigowym.
– Doskonale. Świetny wybór. Mnóstwo adrenaliny i emocji. Kto miałby usiąść za kierownicą?
– Moja żona. Uwielbia szybką jazdę.
– Na pewno będzie zadowolona. Ten samochód rozwija zawrotne prędkości. Czy pańska małżonka jest dobrym kierowcą?
– Bardzo słabym.

[article_adv]

Zapadło niezręczne milczenie.
– Wie pan, to trochę komplikuje sprawę. Jazda autami, które posiadamy, wymaga dużych umiejętności. Błyskawicznie przyspieszają, rozpędzają się do setki w kilka sekund. Chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłaby przejażdżka z zawodowym kierowcą. Oferujemy ją w takiej samej cenie, ale jest dużo bezpieczniejsza i dostarcza nie mniej wrażeń. Na pewno żona będzie zachwycona. A przede wszystkim cała i zdrowa.
Mężczyzna westchnął.
– Nie rozumie mnie pani – powiedział. – To ma być prezent urodzinowy dla mnie.
 

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1516011277" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2468" ["visits_counter"]=> string(4) "1329" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [2]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2219" ["slug"]=> string(14) "czerwone-coupe" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(15) "Czerwone coupe " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(299) "Samochód odebrał z zakładu dopiero pół roku po ostatnim wypadku. Nie wynikało to z opieszałości rzemieślnika, który go naprawiał, wręcz przeciwnie - facet był bardzo sumienny i słowny. Po prostu przez sześć miesięcy nie potrzebował tego auta. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(15) "Czerwone coupe " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2219" ["body"]=> string(1775) "

[powiazane]- To już czwarta naprawa – powiedział mechanik, oddając mu kluczyki do sportowego zabytkowego coupe. - I zawsze to samo – tylko trochę wgnieciony przód i połamana kierownica. Co pan z nim robi?

- Ja? - zaśmiał się. - Nic. To moje dziewczyny.

Wyjechał z garażu i ruszył przez miasto. Zatrzymał się dopiero na parkingu przed apartamentowcem. W mieszkaniu aktualna narzeczona piłowała paznokcie przed telewizorem. Dawno mieli już za sobą okres uniesień i radosnych powitań.

[article_adv]

- Zamów jakąś chińszczyznę! – krzyknęła, gdy usłyszała, że wszedł.

- Mam lepszy pomysł – cmoknął ją w policzek.

- Sama pojedź po nią tym cudem.

Podszedł do okna i podniósł żaluzje. Aż klasnęła, gdy zobaczyła stojący na parkingu krwistoczerwony wóz, wokół którego zebrała się spora grupka gapiów. Z uśmiechem podał jej kluczyki. Pognała na dół i już po chwili machała do niego, wychylona z auta.

Popatrzył z wdzięcznością na wiszącą na ścianie fotografię matki. To ona kupiła mu ten samochód tuż przed śmiercią.

- Wkrótce odejdę – powiedziała wówczas. - Ale nie znaczy to, że nie będę ci nadal pomagać. Sam najlepiej ocenisz, kiedy posadzić za kierownicą dziewczynę, która nie okaże się jeszcze tą właściwą.

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1488906188" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2219" ["visits_counter"]=> string(4) "4411" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [3]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2212" ["slug"]=> string(12) "efekt-motyla" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(13) "Efekt motyla " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(267) "- Wytłumacz mi, co to właściwie jest ten efekt motyla - poprosiła. Leżała w wannie i brała długą, jak to ona, kąpiel. Dominik przysiadł na brzegu i patrzył na doskonałe ciało okryte spływającą strużkami pianą. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(13) "Efekt motyla " ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(1689) "

[powiazane]

- Efekt motyla? Chodzi o to, że czasem coś przypadkowego i błahego może zapoczątkować ciąg zdarzeń o katastrofalnych skutkach.

- Na przykład? - Trzepot owadzich skrzydeł w jednej części świata kończy się burzą piaskową w drugiej.

- Nie rozumiem... Mógłbyś powiedzieć to prościej?

[article_adv]
- Dobrze. Wyjaśnię ci na naszym przykładzie. Pamiętasz, jak w czerwcu wiatr wyrwał ci bilet, gdy wsiadaliśmy do autobusu?

- Tak.

- Gdyby nie to, nie poznalibyśmy Magdy. Złapała go i oddała nam, zaczęliśmy rozmawiać. Po dwóch tygodniach spotkaliśmy ją w centrum handlowym i wtedy przedstawiła swojego starszego brata.

- Mógłbyś...

- Poczekaj. W grudniu zadzwonił do mnie i zaproponował wspólny wypad w góry. Ucieszyliśmy się, że spędzimy Sylwestra w schronisku. Tak?

- Tak, ale...

- Potem było kolejne zdarzenie – źle się czułem i poszedłem spać zaraz po północy. A ty skorzystałaś z okazji i, jak mi dzisiaj powiedziałaś, przespałaś się z nim.

- Czyli z powodu biletu zdradziłam cię?

Dominik pochylił się i złapał oburącz jej szczupłą szyję.
- Nie. Z powodu biletu ja cię teraz utopię. To właśnie jest efekt motyla.

 

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1488288789" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2212" ["visits_counter"]=> string(4) "4599" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [4]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2204" ["slug"]=> string(9) "komornicy" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(10) "Komornicy " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(403) "Staruszkowie mieszkali pod lasem. Rzadko ktokolwiek zapuszczał się w tę część wsi, za ich domem rozciągały się niebezpieczne grzęzawiska. Chodziły słuchy, że kiedyś Staszka, tego co miał jedną nogę krótszą, wciągnęło z traktorem. Nie wiadomo, ile w tych opowieściach było prawdy, ale fakt – Staszek pewnego dnia zniknął, traktor także. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(10) "Komornicy " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2204" ["body"]=> string(2105) "

[powiazane]Jedynymi osobami, które odwiedzały staruszków, byli komornicy. Kilka lat wcześniej córka małżeństwa, zanim zniknęła na amen za wielką wodą, wzięła jakiś kredyt, który oni, nieświadomi, podżyrowali. Tego dnia staruszkowie wygrzewali kości na ławeczce przed rozpadającym się domkiem. Od strony wsi w tumanach kurzu pojawił się wielki czarny samochód.

[article_adv]

- Znów komorniki – zmartwiła się kobiecinka.

Rzeczywiście, z auta wysiadł postawny mężczyzna w garniturze i towarzysząca mu nie mniej elegancka kobieta. Przedstawili się, pokazali jakieś pisma.

- Płacić trzeba – zakończyli długą przemowę.

- Ano trzeba – z ławeczki odpowiedział im zgodny chórek.

- Macie coś cennego w domu?

Staruszek zamyślił się.

- W domu to nie – odrzekł po chwili. - Jedyne co mamy, to stare pięciorublówki zakopane w lesie.

- Gdzie? - natychmiast podchwyciła kobieta.

- A tam, wedle tej sosny, pod kamieniem – mężczyzna z trudem wstał, pokuśtykał do rogu domu i wskazał wysokie drzewo w głębi lasu za porośniętą polaną. - Ale to na pogrzeb miało być...

- Państwo wam zapłaci za pogrzeb, my mamy sądowy wyrok – odpowiedziała pani komornik i wraz z pomocnikiem ruszyła w las.

- Tylko prosto idźcie, grzęzawisko straszne wokół – krzyknął za nimi staruszek i wrócił na ławeczkę. Po godzinie jego żona podniosła się niespiesznie.

- Ilu ich jeszcze może być? - westchnęła. - To już drugi raz w tym miesiącu. Idź, zawołaj kogoś ze wsi, żeby i samochód w bagienko wepchnął. A ja ziemniaki nastawię.

 

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1487581697" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2204" ["visits_counter"]=> string(4) "5162" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [5]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2197" ["slug"]=> string(8) "zlecenie" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(9) "Zlecenie " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(267) "Zadał sobie wiele trudu, by znaleźć tego mężczyznę. Nie jakiegoś narwańca, który za kilka stów obieca, że zrobi porządek, a potem wszystko spieprzy. Potrzebował fachowca. Zawodowego zabójcy z prawdziwego zdarzenia. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(9) "Zlecenie " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2197" ["body"]=> string(3149) "

[powiazane]Przez wiele miesięcy grzebał w darknecie, szukając odpowiedniego kandydata. Ofert było nawet sporo, ale żadna nie spełniała całkowicie jego oczekiwań. Sprawa musiała być załatwiona czysto i bezbłędnie. Powoli tracił już nadzieję, gdy pewnego dnia znalazł niepozorny anons. Zdecydował się od razu.

[article_adv]Po skomplikowanym i żmudnym procesie weryfikacji i zacierania śladów stanął w końcu twarzą w twarz z zabójcą w opuszczonej fabryce poza miastem. Facet wyglądał tak, jak go sobie wyobrażał. Elegancki, wysportowany, opalony blondyn o nienagannych manierach. Pokazał mu zdjęcie swojej szefowej. Znienawidzonej kobiety, która od lat stała na drodze jego awansu. Mimo, że sporo młodsza, pięła się górę błyskawicznie. Gdy trzy lata wcześniej niespodziewanie dla wszystkich zarząd wybrał ją a nie jego na szefa agencji, ciężko to odchorował. Przez tydzień nie wychodził z domu złamany depresją. Tyle lat harował na swoją pozycję, a tu taka niewdzięczność.

Od tamtego momentu życie stało się koszmarem. Nowa pani dyrektor na każdym kroku dawała mu odczuć, że ma go za nic. Dostawał coraz gorszych klientów, publicznie kpiła z jego niekompetencji, braku kreatywności, zarzucała mu lenistwo. Poszukałby sobie pracy gdzie indziej, ale kto chciałby zatrudnić człowieka, o którym zaczęto mówić w branży, że się skończył? Jedyną szansą było wyeliminowanie szefowej. Gdyby zniknęła, zarząd z pewnością doceniłby jego wcześniejsze zasługi.

- Dobrze – powiedział blondyn. - Czterdzieści tysięcy. Dziesięć teraz, potem reszta.

Szybko ustalili szczegóły.

Gdy szefowa zniknęła, nie zostawiając żadnej wiadomości, jego życie od razu się zmieniło. Zarząd przekazał mu tymczasowo jej obowiązki, ludzie w agencji znów zaczęli go szanować. Świat się odmienił.

Po tygodniu umówił się z zabójcą na spotkanie. Wypłacił z banku trzydzieści tysięcy i przed czasem pojawił się w starej fabryce. Był gotów wyściskać tego mężczyznę. Ciemny drogi samochód przyjechał punktualnie. Blondyn podszedł do niego z uśmiechem. Zaczął bez wstępu.

- Oddaję panu te dziesięć tysięcy.

Sięgnął do kieszeni marynarki i wcisnął mu w rękę kopertę z banknotami.

- Nie wykonałem zlecenia - dodał.
- Jak to, przecież ona...?
- Postanowiłem przejść na emeryturę.

Stał osłupiały, nie wiedząc, co się dzieje. Tamten ponownie sięgnął do kieszeni. Wyciągnął nóż. Zadał tylko jedno błyskawiczne pchnięcie i odskoczył.

- Widzi pan, są kwestie ważniejsze niż pieniądze. Pana szefowa to piękna kobieta...

 

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1486737434" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2197" ["visits_counter"]=> string(4) "4425" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [6]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2185" ["slug"]=> string(6) "zmiany" ["dont_use_tags"]=> string(27) " autorytet , urlop , design" ["title"]=> string(7) "Zmiany " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(441) "Od dnia, w którym skończył czterdzieści lat, wszystko zmieniło się na lepsze. W firmie dostał upragniony awans. Czekał na to już tyle lat. Patrzył, jak inni pną się, odchodzą do konkurencji skuszeni lepszymi warunkami albo sami coś rozkręcają. On był cierpliwy, ciężko harował i w końcu doczekał się. Zaczął porządnie zarabiać, zmienił samochód, kupił większe mieszkanie. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(7) "Zmiany " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2185" ["body"]=> string(1947) "

W domu też odczuł zmiany. Żona stała się milsza, bardziej dbała o jego potrzeby. Uwierzyła, że nie jest nieudacznikiem, co mu od dawna wypominała.

[article_adv]

Mógł także pozwolić sobie na dużo atrakcyjniejsze kochanki. Dotychczas, z konieczności, były to sfrustrowane singielki, które straciły już nadzieję na stały związek, rozwódki z dziećmi lub zaniedbane mężatki. Nowa wizytówka, dobre auto i rosnące konto w banku, jak czarodziejska różdżka, przyciągały do niego zupełnie nowe kobiety. Średnia ich wieku, podobnie jak waga, znacznie się obniżyła.

Najbardziej podobało mu się planowanie. Wcześniej niewielkie nadwyżki finansowe topił w bieżących potrzebach - remoncie kuchni, naprawie auta, telefonach dla dzieciaków, tygodniowych wyjazdach nad morze do zapyziałych pensjonatów. Zmiany sprawiły, że bardzo szybko przestało mu brakować pieniędzy. Na zagraniczne wakacje, koniecznie z opcją all inclusive, wypady z rodziną do drogich restauracji, zimowe szaleństwa w Alpach.

Wierzył, że gdy człowiekowi zaczyna się powodzić, to we wszystkim. Od lat cierpiał z powodu nadwagi. Ze zdumieniem dostrzegł, że w nowej rzeczywistości zeszczuplał. Był pewien, że musiało to mieć to związek ze zmianą sposobu odżywiania się, odzyskaniem pewności siebie, stabilnością finansową, brakiem codziennych kłopotów.

Jego metamorfozę doceniła i żona i aktualna kochanka. - Nawet wygląd zależy od pieniędzy – komentował w myślach ich zachwyty. Akurat w tej jednej kwestii się mylił. Uświadomił mu to onkolog.

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1485767919" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2185" ["visits_counter"]=> string(4) "4956" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [7]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2179" ["slug"]=> string(6) "kryzys" ["dont_use_tags"]=> string(7) "interes" ["title"]=> string(7) "Kryzys " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(357) "Przyszedł ten dzień. Popatrzył w lustro i zauważył upływ czasu. Ostatnie lata strawił na bezsensownej harówce. Miesiąc mijał za miesiącem, rok za rokiem. Miał dom, dobry samochód, oszczędności, niezłą pracę, ale tracił życie. Jak większość mężczyzn w jego wieku postanowił coś z tym zrobić. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(7) "Kryzys " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2179" ["body"]=> string(1972) "

[powiazane]Zacznie ćwiczyć. Najpierw w domu, potem w pobliskiej siłowni. Systematycznie, nie od święta. Z przyjemnością po wyjściu spod prysznica będzie obserwował, jak jego ciało wraca powoli do stanu sprzed kilkunastu lat. Kupi modne ubrania, nieco ekstrawaganckie i może zbyt młodzieżowe, ale drogie i oryginalne. Przypomni sobie, jak to było w liceum, gdy wszyscy podziwiali jego zawsze starannie dobrany strój.

[article_adv]

Znów spodoba się wszystkim kobietom. Będą posyłały mu uśmiechy na ulicy, w sklepie, urzędach. Nastolatki i elegantki w średnim wieku. Szybko nawiąże pierwszy romans, może z jakąś młodziutką studentką poznaną gdzieś w klubie, której bez trudu zawróci w głowie. Potem będą kolejne. Aż w końcu pozna tę jedyną, wymarzoną...

Pogładził się po krągłym brzuchu, uśmiechając się do swojego odbicia. Tak, jak mawiają trenerzy rozwoju osobistego, najważniejsze to wyznaczyć cel. I pokonywać wszystkie trudności, które staną na drodze do jego realizacji.

Nagle zmarkotniał. Miał najważniejszy problem, który musiał rozwiązać. Problem duży i ciężki, który spoczywał kilka metrów od niego i chrapał w najlepsze. Żona. Od tego musi zacząć, inaczej z pomysłu nici. Przecież ona go nie zrozumie, nie pozwoli mu na to wszystko, w sądzie będzie walczyć o każdą złotówkę, puści go z torbami, zniszczy karierę.

W myślach wrócił do ostatniego szkolenia w firmie. - Muszę wyjść na moment z mojej strefy komfortu – postanowił, po czym zdjął z wieszaka pasek od szlafroka i ruszył do sypialni.

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1484823130" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2179" ["visits_counter"]=> string(4) "6701" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [8]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2171" ["slug"]=> string(21) "przypadkowe-spotkanie" ["dont_use_tags"]=> string(4) " cel" ["title"]=> string(22) "Przypadkowe spotkanie " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(432) "Tego miłego i eleganckiego mężczyznę poznał wiosną, gdy któregoś słonecznego dnia wracał z biura. W pewnym momencie poczuł uderzenie w plecy, odwrócił się. Zobaczył speszoną, ale uśmiechniętą twarz. - Przepraszam najmocniej. Spieszyłem się i potrąciłem pana przez nieuwagę. - Zdarza się – odpowiedział. Chwilę porozmawiali i rozeszli się, każdy w swoją stronę. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(22) "Przypadkowe spotkanie " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2171" ["body"]=> string(1577) "

[powiazane]Latem wyruszył nad morze sam. Żona nie mogła wziąć urlopu, w firmie szykowano reorganizację i postanowiła nie ryzykować utraty pracy. Nie był zbyt szczęśliwy, wakacyjne wyjazdy spędzali wspólnie, ale szkoda mu było opłaconego pokoju w pensjonacie.

[article_adv]

- O, pan tutaj? - usłyszał już pierwszego dnia, gdy wyszedł późnym wieczorem na nadmorską promenadę. To był tamten mężczyzna. Ucieszyli się obaj ze spotkania.

Okazało się, że Maciek, bo tak miał na imię ów przypadkowy nowy znajomy, przyjechał nad morze na dwa dni, by załatwić ważną sprawę i właśnie zastanawiał się, jak miło spędzić najbliższe kilka godzin. Siedli przy stoliku w smażalni na uboczu, wypili kilka piw. Świetnie im się rozmawiało. O życiu, kobietach. Było już sporo po północy, gdy chwiejnym krokiem ruszyli na spacer. Jak wielu mieszczuchów spragnionych morza postanowili zobaczyć je przy świetle księżyca. Nie wiedzieć kiedy dotarli na koniec pustego molo, siedli na kamiennym murku i patrzyli na pieniącą się poniżej granatowoczarną kipiel.

Nie zrozumiał, co się stało, gdy spadał pchnięty znienacka przez tamtego. Skąd miał wiedzieć, że Maciek od roku był kochankiem jego żony...

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1484320042" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2171" ["visits_counter"]=> string(4) "4238" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [9]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2166" ["slug"]=> string(17) "piekna-nieznajoma" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(18) "Piękna nieznajoma" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(435) "To była niezła babka. Są kobiety, do których bez problemu można podejść na ulicy, zagadać, pożartować. Widzisz i od razu to wiesz. Ale są i takie, przy których nawet największy twardziel traci animusz. Niby coś próbuje mówić, chce być zabawny, elokwentny, a najnormalniej w świecie zapomina języka w gębie. Każdy facet doświadczył takiego uczucia przynajmniej raz w życiu. Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(18) "Piękna nieznajoma" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2166" ["body"]=> string(1762) "

[powiazane]Jadąc samochodem, zobaczył ją już z daleka. Zdecydowanie wyróżniała się na tle ulicznego tłumu czekającego na zmianę świateł. Mimo trzydziestu kilku lat zachowała doskonałą figurę. Było ciepło, więc zdjęła płaszcz, niedbale przerzucając go sobie przez zgięte ramię. Musiała być absolutnie świadoma swojej doskonałości, bo błękitna sukienka, niezbyt wydekoltowana, ale dość krótka, przylegała do jej gibkiego ciała. Żadnego udawania, zakładek, luźnych bluzek, podniesionych stanów – cienki i delikatny materiał ściśle otulający uda, brzuch, piersi. Związane w koński ogon kruczoczarne włosy doskonale kontrastowały z lekko tylko opaloną, szczupłą twarzą o pięknych rysach.

[article_adv]

Zauważył, że inni też ją obserwują. Oczy wszystkich mężczyzn stojących na przejściu, od zupełnie młodych po dość już dojrzałych, skierowane były na nią. Patrzyli z uwielbieniem, ale i przestrachem. Gdy tylko na moment odwracała głowę, natychmiast spłoszeni spuszczali wzrok. Pewnie on sam zachowywałby się podobnie, gdyby nie znajdował się w jadącym aucie. Żałował, że nie wybrał się dziś do firmy pieszo, może miałby okazję spotkać tę piękną nieznajomą...

Westchnął. Otworzył drzwi i wysiadł. Tłum szemrząc trwał nieruchomo. Z ogromnym żalem kucnął przed maską samochodu.

Tak, to była niezła babka. Szkoda że wyszła mu wprost pod koła.

***

Paweł Widomski, początkujący pisarz pasjonat, więcej moich opowiadań przeczytasz tutaj

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1484057891" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "78" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2166" ["visits_counter"]=> string(4) "9194" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "78" ["name"]=> string(8) "Na luzie" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Na luzie" ["about"]=> string(148) "Sposoby na relaks nie kończą się na leżeniu na kanapie. Znajdź dla siebie nowe hobby, wybierz się na saunę albo urządź z klasą swój bar. " ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(10) "0-na-luzie" ["lft"]=> string(2) "39" ["rgt"]=> string(2) "40" ["level"]=> string(1) "2" } } [10]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1899" ["slug"]=> string(9) "drobiazgi" ["dont_use_tags"]=> string(15) " motor , aparat" ["title"]=> string(9) "Drobiazgi" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(7466) "

„Kilka drobiazgów i szlachetność serca… to człowieka wyróżnia…”

Nie pamiętam już, kto powiedział te słowa, ale prawda ta wryła mi się w pamięć bardzo boleśnie. Dziś po latach wiem, że była to jedna z ważniejszych lekcji, jaką otrzymałem od życia w darze i jestem za to niezmiernie wdzięczny.

Miałem wspaniałego Dziadka. Nie był pospolitym człowiekiem. Nie był drobiazgowy. Czerpał z życia pełnymi garściami i miał z tego mnóstwo radości. Dawał ludziom całe serce i to go cieszyło najbardziej. Zawsze pomagał każdemu, kto zwracał się do niego o pomoc. Pamiętam jak Babcia narzekała, że więcej interesuje się sprawami sąsiadów i znajomych niż tym, co się działo w domu. A on śmiał się tylko i mówił, że nie ma przecież nic ważniejszego w życiu do zrobienia. Pamiętam, na swoje urodziny zamówił sobie sam cygańską orkiestrę, która o szóstej rano wspaniałą muzyką czterech akordeonów i kilku gitar, tancerek nie licząc, obudziła całą kamienicę i nikt nie miał mu tego za złe. Zawsze otaczało go mnóstwo życzliwych ludzi i odnosiłem wtedy wrażenie, że on również zna wszystkich w mieście. Miałem wtedy dziesięć lat i pamiętam, z jaką dumą maszerowałem ulicami trzymając go za rękę.

Właśnie na dziesiąte urodziny dostałem od Dziadka akordeon. Wręczając mi ten prezent powiedział, że właśnie postanowił, iż nauczę się grać! Mało tego! Zapisał mnie do popołudniowej szkoły muzycznej, aby moje wykształcenie było naprawdę solidne. Byłem przerażony i zły, bo rodzicom ten pomysł bardzo się spodobał. A gdzie moje wolne popołudnia na rowerze czy na boisku?! Gdzie całe mnóstwo spraw, które pochłaniają umysł dziesięcioletniego chłopca?! Dziadek nie był drobiazgowy. Powiedział krótko, że dziś ten pomysł może mi się nie podobać, ale za kilka lat będę mu wdzięczny. Postanowił także, że co niedziela, przed południem będzie mnie odwiedzał i liczy na to, że za każdą wizytą będę prezentował nowy repertuar. Rodzice byli zachwyceni, a ja już nie chciałem spacerować z Dziadkiem za rękę.

[article_adv]

Mijały lata. Leniwe niedzielne przedpołudnia wypełnione muzyką akordeonu weszły na stałe do rodzinnej tradycji. Tradycyjnie nienawidziłem ich szczerze. Zmieniłem się, zmienił się również mój instrument. Na osiemnaste urodziny dostałem piękny, niemiecki akordeon, którego nie cierpiałem podobnie jak tego pierwszego. Ale grałem. Podobno nawet nieźle, uparcie pielęgnując myśl, że gdy tylko wyprowadzę się z domu nie dotknę więcej instrumentu, albo jeszcze lepiej, pozbędę się go.

Wcześnie wyszedłem z domu i założyłem swoją rodzinę. Pracowałem i powodziło mi się nieźle. Ale przyszły lata kryzysu. Z zawodu jestem złotnikiem, a gdy ludziom brakuje pieniędzy na wszystko w pierwszej kolejności rezygnują z luksusów. Zostałem bez pracy i zrobiło się naprawdę ciężko. Zabrakło w końcu i na czynsz. Pracowałem dorywczo i do głowy by mi nie przyszło, żeby zwrócić się do kogoś o jakąkolwiek pomoc. Nie chciałem nawet słuchać o zmianie zawodu i szukaniu innej, stałej pracy. Nie rozmawiałem z nikim o swoich kłopotach. Użalając się nad sobą nie zauważyłem, że mam coraz więcej powodów do użalania się.

Pewnego dnia robiąc porządki w piwnicy znalazłem zakurzony futerał… Niedaleko, na sąsiedniej ulicy mieszkała romska familia. Sprzedałem instrument za czynsz na jeden miesiąc. Bez żalu. Tak mi się wtedy wydawało…

O chorobie Dziadka dowiedziałem się chyba jako jeden z ostatnich z rodziny. Zresztą on sam do końca ukrywał prawdę o stanie swojego zdrowia. Odwiedziłem go parę razy w szpitalu, później w domu. Było coraz gorzej…

Było leniwe niedzielne przedpołudnie, gdy rozpoczął wędrówkę na Drugą Stronę. Rano zadzwoniła moja matka z informacją, że Dziadek chce mnie widzieć i prosi żebym przywiózł akordeon…

Nigdy nie zapomnę wyrazu zdziwienia i rozczarowania w jego gasnących oczach… Nie można tyle wypić.

Zapytał: „Nie miałeś nikogo, kto wsparłby cię w tej sytuacji? Nie miałeś przyjaciół, rodziny, ani nikogo, kto chciałby ci pomóc? Wyprowadziłeś się na pustynię?!” Pomyślałem wtedy, że chyba ma rację. Pustynia wokół mnie była wtedy nie do przebycia. Jedyne, co było słychać to wycie wiatru pychy, utyskiwania i zarozumiałości. Nie potrafiłem wykrztusić z siebie ani słowa. Myślałem, że serce mi pęknie z żalu. Dziadek powiedział: „Dobra, co tam. To drobiazg. Są ważniejsze sprawy. Dziękuję, że dziś do mnie przyszedłeś. Usiądź przy mnie.”

Nikomu nigdy za nic nie byłem tak wdzięczny jak Jemu za te słowa.

O czym milczał przed ostatnią podróżą? Może o ludziach, których spotkał na swojej drodze. Może o tym, że żył tak jakby każdy dzień miał być ostatnim dniem Jego życia. W korytarzu i na schodach kamienicy stali ludzie, dla których był natchnieniem. Przynosił im nadzieję. Potrafił pogodzić skłóconą rodzinę z sąsiedztwa, odnaleźć i przywołać do porządku znajomego, który zagubił się w jakimś barze. Był znany w urzędach i instytucjach w mieście z tego, że nigdy nie przychodził w swoich sprawach. Zawsze załatwiał coś dla kogoś. Pracę, zasiłek, ulgę w czynszu, dopłatę do ogrzewania. Chodził i prosił. I otrzymywał to, czego potrzebował. Nie był zamożnym człowiekiem, ale rzadko jadał samotnie. Przy stole zawsze było pełno. Babcia gotowała też dla dzieciaków z sąsiedztwa, których rodzice pracowali na dwie zmiany. Dzielił się tym, co miał i nigdy niczego w zamian nie oczekiwał. Nie był drobiazgowy. Pięknie żył. Wśród ludzi, którzy przyszli Go pożegnać, w ich twarzach i słowach więcej było wdzięczności niż rozpaczy. To było uderzające. Nikt nie lamentował, wszyscy wspominali zdarzenia z przeszłości i było w tych rozmowach wiele pogodnych uczuć. Bił się za nich, kiedy było trzeba, byle ulżyć w czyjeś doli, honor uratować, albo zwyczajnie upewnić kogoś, że nie jest sam. Że jest ktoś, komu po prostu zależy.

Myślę, że właśnie to nas, ludzi wyróżnia. Uczucia, które żywimy. Jeśli są dobre, przepełnione miłością, sprawiają, że nic nie jest zbyt trudne, że chce się zrobić każdego dnia jeszcze więcej, bo coś nas inspiruje i czujemy, że nie ma barier i granic, że naprawdę wszystko jest możliwe.

Wdzięczność… Tak, właśnie tego nauczył mnie ten niezwykły Człowiek. Zrobił to ustami ludzi, którzy o Nim opowiadali, którzy byli mu wdzięczni. Zrobił to swoim życiem.

Wieczorem odszedł w ciszy…

A ja? No cóż… Nie jestem drobiazgowy. Jestem szczęśliwy, że mogłem spacerować ulicami trzymając Go za rękę.

Terkes

[ext_img=o]1907[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441639272" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "99" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1899" ["visits_counter"]=> string(4) "7097" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "99" ["name"]=> string(12) "Wolne myśli" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(12) "Wolne myśli" ["about"]=> string(180) "Kim jest mężczyzna spełniony? Jak można odnaleźć równowagę w życiu, nie być dużym chłopcem, ale zachować radość chłopca w sobie? Męskie przyjemności od podszewki." ["keywords"]=> string(68) "męskość, facet po 40, spełniony mężczyzna, równowaga w życiu" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(13) "0-wolne-mysli" ["lft"]=> string(3) "109" ["rgt"]=> string(3) "110" ["level"]=> string(1) "2" } } [11]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1898" ["slug"]=> string(22) "moj-swiat-to-moja-zona" ["dont_use_tags"]=> string(27) "motor , charakter , badanie" ["title"]=> string(25) "Mój świat to moja żona" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(4740) "

Świat widziany oczami mężczyzny?? Mój świat to moja żona... jak ją widzę??? może zacznę od początku.

Praca, dom, jedzenie, spanie – dzień świstaka przeżywany na nowo i niezmienne, aż do chwili, gdy poznałem Agnieszkę. Filigranowa blondynka o uważnym spojrzeniu. Spod długich rzęs patrzyły na mnie niebieskie oczy. Powiedziała ,,dzień dobry” i zniknęła w windzie. Kim jest ta dziewczyna, której wspomnienie sprawia, że serce bije mocniej? To nowa sąsiadka. Wprowadziła się kilka dni temu. Jej uroda mnie onieśmiela. Chciałem zagadać, coś powiedzieć, chociażby o pogodzie, ale wydukałem tylko ,,dzień dobry”… i do tego zająknąłem się. Pewnie pomyśli, że jestem jakiś niewydarzony. Nie mam szans.

[article_adv]

Pojechałem do pracy. Znowu nawał roboty na tzw. wczoraj. Myślami wciąż uporczywie wracałem do porannego spotkania przy windzie z uroczą sąsiadką i jej spojrzenia. Te oczy? Czy one mogą kłamać? Chyba nie! - zacząłem nucić odruchowo piosenkę. ,,Ktoś ma dobry humor?!”- zagadnęła Monika, koleżanka zza biurka. Nie odpowiedziałem, tylko przestałem nucić. Cóż mogłem powiedzieć. ,,Może skoczysz z nami na szybkie piwko po pracy? Idą wszyscy z działu?” - kontynuowała niewzruszona moim milczeniem. Od pewnego czasu miałem wrażenie, że Monika jest mną zainteresowana. Jednak jej podchody nie sprawiały mi przyjemności, przypominały bardziej osaczanie niż podrywanie... owszem początkowo miło to połechtało moje ego, ale teraz zrobiło się już męczące. Na propozycję odpowiedziałem odmownie, wymijając się brakiem czasu.

Wróciłem do domu, do czterech ścian. W lodówce przywitało mnie tylko światło... no tak znowu zapomniałem zrobić zakupów. Rad, nie rad wyruszyłem uzupełnić zapasy. Wychodząc z klatki spotkałem sąsiadkę. Wracała z psem ze spaceru. Przytrzymałem jej drzwi. Mogłem podziwiać jej smukłą sylwetkę, długą szyję i figlarny kosmyk włosów zakręcony za uchem... poczułem jej zapach... subtelny ale uwodzicielski. Podziękowała i poszła dalej a ja stałem jak zaklęty. Cudem się otrząsnąłem z tego wrażenia. Muszę się o niej czegoś więcej dowiedzieć. Czy ma męża, narzeczonego? Najlepiej byłoby zagadnąć i porozmawiać, ale jak to zrobić skoro przy niej nie mogę wydobyć z siebie głosu. Stary i głupi – pomyślałem wątpiąc w swoje możliwości.

Wieczorem siadłem przy komputerze. Odruchowo włączyłem stronę dla samotnych, gdzie miałem swój profil. Ktoś odpisał! Miło, ale co mnie to teraz obchodzi... nagle widzę w dziale dla nowo zarejestrowanych swoją sąsiadkę, to znaczy jej zdjęcie. Nie wierzę własnym oczom – to ona, jak żywa. Szybko kliknąłem na jej profil i po chwili byłem gotów, by do niej coś napisać. Tylko co? Jak zainteresować sobą taką dziewczynę? Co napisać o sobie, by brzmiało to atrakcyjnie i by było zgodne z prawdą. Zastanawiałem się pół godziny nim wysmażyłem krótki tekst o sobie i pytanie, czy chce mnie poznać. Już w momencie jak kliknąłem ,,wyślij” pożałowałem, że w ogóle coś napisałem. Pewnie mnie wyśmieje. Pozna mnie po fotkach i wyśmieje. Po co ja to zrobiłem?

No cóż, czasu nie cofnę. W nocy nie mogłem spać. W moich myślach nadzieje biły się z wątpliwościami. Rano sprawdziłem profil: brak odpowiedzi! W złym humorze poszedłem do pracy. Nie odebrała wiadomości czy nie chce odpisać? Na szczęście tego dnia miałem tyle roboty, że nie było czasu nawet na rozmyślania. Do domu wróciłem późnym wieczorem. Podekscytowany włączyłem komputer, potem profil i zobaczyłem upragnione słowa: ,,Masz wiadomość!”. Odpisała. Tak się zaczęła nasza znajomość. Kilka słów napisanych na bezdusznej klawiaturze a tyle emocji.

Chwile poznawaliśmy się mailowo, ale szybko obydwoje ,,odkryliśmy”, że jesteśmy sąsiadami. Spotkaliśmy się w realnym świecie – poszliśmy na spacer. Już po kilku zdaniach widziałem, że ,,to jest to”. Wcześniejsze onieśmielenie zniknęło zupełnie. Każda chwila z Agnieszką dodawała mi skrzydeł. Czułem się szczęśliwy i doceniany. W miarę jak się poznawaliśmy coraz mocniej czułem, że to jest kobieta dla mnie! Tylko z nią chcę być. Dziś jest już moją żoną. Dziękuje każdego dnia losowi, że skrzyżował nasze drogi.

Grzesiek

[ext_img=o]1907[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(1) "8" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441638292" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "42" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1898" ["visits_counter"]=> string(4) "4214" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "42" ["name"]=> string(8) "Związek" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "0" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(8) "Związek" ["about"]=> string(157) "Poznaj receptę na udany związek z kobietą. Zdrada partnerska czy małżeńska? Czy udane małżeństwa istnieją i jak przetrwać kryzys w małżeństwie?" ["keywords"]=> string(288) "kobieta, związek, dojrzały związek, czterdziestolatek w związku, długoletnie związki, jak dbać o związek, zdrada, czy ona mnie zdradza, dlaczego on zdradza, czy on ma romans, jak wykryć zdradę, jak rozmawiać z kobietą, erotyka w dojrzałym związku, jak obudzić namiętność" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(9) "0-zwiazek" ["lft"]=> string(2) "61" ["rgt"]=> string(2) "62" ["level"]=> string(1) "2" } } [12]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1897" ["slug"]=> string(38) "zycie-zaskakuje-nawet-po-czterdziestce" ["dont_use_tags"]=> string(3) "akt" ["title"]=> string(39) "Życie zaskakuje nawet po czterdziestce" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(3061) "

- Jestem w ciąży! Teraz możesz się na mnie obrażać przez 9 miesięcy albo i dłużej…

Podobno przez tydzień byłem fioletowo-zielony. Mam czterdzieści cztery lata i już wiem, że w tym życiu raczej nie odpocznę… a miałem, mieliśmy wychodzić na prostą. To już trzecie dziecko w rodzinie. Taka niespodzianka nad niespodzianki. Właściwie to żadne nie było zaplanowane, ale jak to w życiu bywa, każde jest kochane. Teraz wiem, że miłość do dzieci to jedyna, która w zasadzie nie zna ograniczeń.

[article_adv]

Moje życie, jednak, nabierało stabilizacji. Tyrałem po dwanaście godzin, żeby wyjść z kredytów, jak trzeba było to zaciągałem jakieś drobne bo to albo pralka siadła po szesnastu latach, albo córa zapragnęła grać na basie a zainteresowania dzieci są priorytetem dla rodziców…

Moje stadko również miało mieścić się w określonych ramach: dwa plus dwa, taka zgrabna czwórka. Żona Gosia pracowała jako nauczyciel francuskiego, niestety etat się kończył, więc poszukiwała nowej posady, jak nietrudno się domyślić, zaniechała dalszych poszukiwań. Najstarsza córka Wiktoria, lat siedemnaście, (urodzona w Wigilię, nie dość, że niespodzianka, to jeszcze prezent pod choinkę!),uczennica technikum, Karolinka, lat 10, typowy miziak, który nie chce dorosnąć i ja, facet po czterdziestce, który chcąc nie chcąc, musi utrzymać formę bo przecież dzieciak sam się nie wychowa.

- To będzie syn! Zobacz, tu widać kogucika (pokazała zdjęcie z USG), jak to określił lekarz, aha, masz być dumny!

Jezu, tego się nie spodziewałem… Wszyscy moi bracia mają córy, siostry przeciwnie – synów, a ja dorobiłem się juniora! Boże, przecież ja będę dziadkiem zanim on stanie się dorosły…

Franek jest cudny! Podrywa wszystkie laski, które napotka na swojej drodze. Muszę przyznać, że żona już wypomina mi tę cechę jako potencjalną przyczynę przyszłych problemów…

I tu kończy się zabawna część opowiadania. Żona pożegnała się z pracą nauczycielki a ja wyjechałem do Bawarii, do pracy. Dzieli nas prawie 800 km, które muszę pokonać, żeby zobaczyć stadko. Moja kilkunastoletnia Honda ledwo zipie i proszę Boga, żeby jakiś czas jeszcze wytrwała, nim stać mnie będzie na coś nowszego. Junior coraz większy, coraz mniej zapomina tatę. Teraz zastanawiam się, jak długo jeszcze wytrzymamy tę rozłąkę. Wszystko wskazuje na to, że nie ma innego wyjścia jak sprowadzić rodzinę do Niemiec. Jak inaczej nauczę Franka grać w piłkę?

Jak widać życie po czterdziestce zamiast mnie rozleniwić, zmusiło mnie do jeszcze większego wysiłku, jak stwierdziła żona, wreszcie dorosłem.

Bono

[ext_img=o]1907[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(1) "2" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441637789" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "96" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1897" ["visits_counter"]=> string(4) "4750" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "96" ["name"]=> string(13) "Świeży tata" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "2" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(13) "Świeży tata" ["about"]=> string(182) "Jak to jest zostać ojcem po 40.? Bez względu na to, czy to twoje pierwsze czy kolejne dziecko - ojcostwo zawsze jest wyzwaniem - wspaniałym, ale i wymagającym odpowiedzialności." ["keywords"]=> string(14) "ojcostwo po 40" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(13) "0-swiezy-tata" ["lft"]=> string(1) "5" ["rgt"]=> string(1) "6" ["level"]=> string(1) "2" } } [13]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1896" ["slug"]=> string(14) "familiae-forti" ["dont_use_tags"]=> string(8) "kondycja" ["title"]=> string(14) "Familiae forti" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(1912) "

Witam

Kim jestem ? Pokoleniem przez wielu nazywanych straconym – pamiętającym ledwo stan wojenny, wychowanym w latach przemian , z miasta w którym Stoczni już nie ma. Rocznikiem 1975. 40-LATKIEM.

Czy narzekam? Absolutnie nie. W przeciwieństwie od pokolenia obecnych malkontentów.

Jestem szczęśliwym 40-latkiem mimo wielu przeciwności losu.

[article_adv]

Mam wspaniałą żonę , którą po 15 latach małżeństwa dalej wspaniale kocham, po prawie 20 latach bycia razem dalej się wspaniale akceptujemy NAWZAJEM i co ważne dalej to w nas cudownie dojrzewa i narasta. Mam dwie wspaniałe córki które staram się chronić przed doktryną TV, komputera i reklamy. Moje córki , podobnie jak my, wolą książkę , aktywność i zwiedzanie od komputera, tabletu i postawy „należy mi się”.

Ostatnio mocno dotknął mnie los: ciężka choroba teściowej, nagła śmierć ojca. Sam otarłem się o ciężką chorobę. Jestem właśnie przy wyborze dalszych wyzwań zawodowych i mniejszego zła w pracy. Nigdy nie było tak żebym nie myślał jak wydać to co mam za dużo.

Ale podchodzę do tego ze spokojem i szacunkiem dla życia. Spokój 40-latka stojącego u progu mam nadzieję drugiej połowy życia daje mi FAMILIAE FORTI – RODZINĄ SILNY.

Doceniam to co mam , kawałek zdrowia, chwile razem, radosny śmiech dziecka, miauczenie kocura w domu , swój kawałek podłogi (dzielony hipoteką z bankiem). Smakuję to co mi świat daje i czekam ze spokojem na to co mi życie przyniesie . Jakiekolwiek by nie było , czekam na nie z radością i spokojem . Czego i innym życzę :)

Andrzej "MAJK" Kulpa

[ext_img=o]1907[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441633774" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "74" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1896" ["visits_counter"]=> string(4) "3751" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "74" ["name"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "0" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["about"]=> string(229) "Życie po czterdziestce to czas, gdy przychodzą pierwsze życiowe podsumowania. Nie tylko czterdziestolatek, ale każdy facet po czterdziestce staje przed nowymi wyzwaniami. Dowiedz się, jak je odkryć, podjąć i zwyciężyć." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(13) "0-podsumuj-40" ["lft"]=> string(3) "107" ["rgt"]=> string(3) "108" ["level"]=> string(1) "2" } } [14]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1895" ["slug"]=> string(21) "40-letni-life-balance" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(22) "40- letni life balance" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(2407) "

Istnieją takie demotywatory, w których się pisze, że pierwsze 40 lat to dzieciństwo, a potem to już starość. Otóż nieprawda. Wbrew pozorom życie po 40. wcale się nie kończy, a dopiero zaczyna. Dzieci odchowane, dom postawiony, drzewo zasadzone więc w końcu można poświęcić się swoim pasjom. Z drugiej strony wcale nie oznacza to całkowitego odseparowania się od rodziny. Zamiast zmieniać pieluchy można przejść na stopę kumpelską z dziećmi i zarazić je swoim hobby. A jest nim fotografia i spływy kajakowe. Dopiero po 40. tak naprawdę odczułem swój life balance i mogę odetchnąć pełną piersią. Praca już mnie tak nie stresuje jak kiedyś, bo już dawno odpuściłem sobie ten zakichany wyścig szczurów. Stwierdziłem, że nie warto. Pogoń za pieniądzem mam już dawno za sobą.

[article_adv]

Wracając do moich pasji, dostałem na 40. urodziny extra aparat fotograficzny od dzieci. One to dopiero potrafią mnie rozpieścić. Trafiły z tym prezentem w 10. Tak naprawdę to one rozbudziły we mnie tę podnietę do fotografii. Wcześniej też coś tam pstrykałem, ale dopiero z takim sprzętem wziąłem sprawę na poważnie. Z upływem czasu nabrałem wprawy i wychodzi mi to coraz lepiej. Do mistrzostwa jeszcze mi trochę brakuje, ale w końcu jeszcze tyle lat przede mną, że jak dobrnę do 50. opublikują moje zdjęcie w jakimś magazynie przyrodniczym. To będzie mój cel na półwiecze :)

Druga pasja to kajakarstwo, którą zaraziłem się od mojego taty, i którą zaniedbałem. Teraz próbuję nią zarazić mojego syna, bo dziewczyny są zbyt wygodne. A tu trzeba spać pod namiotami, myć się w jeziorze, taplać w błocie i pływać w strugach deszczu. Dla mnie to coś wspaniałego – taki oddech od cywilizacji, z dala od wszystkiego. Tylko ja, syn i kajak – taki nasz męski wypad. Liswarta, Biebrza i inne kręte meandry wywołują uśmiech na mojej twarzy jak u małego dziecka. A ja przecież mam już 40 lat. Widać nawet 40-latek może się poczuć jak dziecko i mogę się wyszaleć.

blackpearl200

[ext_img=o]1907[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441633488" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "74" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1895" ["visits_counter"]=> string(4) "7215" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "74" ["name"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "0" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["about"]=> string(229) "Życie po czterdziestce to czas, gdy przychodzą pierwsze życiowe podsumowania. Nie tylko czterdziestolatek, ale każdy facet po czterdziestce staje przed nowymi wyzwaniami. Dowiedz się, jak je odkryć, podjąć i zwyciężyć." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(13) "0-podsumuj-40" ["lft"]=> string(3) "107" ["rgt"]=> string(3) "108" ["level"]=> string(1) "2" } } [15]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1894" ["slug"]=> string(25) "swiat-oczami-faceta-po-40" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(27) "Świat oczami faceta po 40." ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(2096) "

Mając ponad 40 lat na karku człowiek myśli, że wszystko już w życiu widział, zrobił też wiele, posadził przysłowiowe „drzewo”, i że tak naprawdę mało rzeczy może go już zadziwić. A tu jednak nie. Zdarzają się chwile, że nawet takiego „weterana” jak ja może coś zaskoczyć. Zwłaszcza jeżeli człowiek szuka sobie jakiegoś twórczego hobby, takiego jak np. majsterkowanie, co przyznaję zawsze mnie interesowało, ale jakoś tak na zapale się przeważnie kończyło. Jednak pewnego dnia popsuł się u mojego nastoletniego syna budzik. Ambitnie postanowiłem go rozkręcić i jednocześnie zabawić się w zegarmistrza (z ostatecznym celem naprawy oczywiście).

[article_adv]

Przygotowałem sobie wszystkie narzędzia: śrubokręt, odrobinę oleju spożywczego, tego co używa się w kuchni do smażenia oraz bardzo mały pędzelek. Użyłem pędzelka do posmarowania śrubek w zegarku i ten o dziwo zaczął wreszcie działać. Dla pewności posmarowałem cały mechanizm raz jeszcze, no i niestety zegar po takiej dawce oleju przestał znowu działać. Tym razem już na dobre.

Niczym się nie zrażając kupiłem synowi nowy budzik w sklepie „po 4 zł”. Niestety ten szmelc okazał się tak szajsowaty, że chwytając go mocniej niechcący wgniotłem przednią szybkę, przez co wskazówki zostały zablokowane. No, ale ja złota rączka postanowiłem i to „cudo” rozkręcić i naprawić. Tak się do tego zabrałem, że teraz za każdym razem jak wskazówka dojdzie do godziny 6 to się blokuje. Po tych staraniach doszedłem do wniosku, że zegarmistrzem niestety nie będę.

Ostatnimi czasy jednak zabrałem się za modelarstwo. Mój żaglowiec czeka już ponad miesiąc niesklejony. Może się w końcu za niego zabiorę ;) w końcu tyle czasu jeszcze przede mną, a na czterdziestce świat się nie kończy.

rabarbar55

[ext_img=o]1907[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441633116" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "74" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1894" ["visits_counter"]=> string(4) "5110" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "74" ["name"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "0" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["about"]=> string(229) "Życie po czterdziestce to czas, gdy przychodzą pierwsze życiowe podsumowania. Nie tylko czterdziestolatek, ale każdy facet po czterdziestce staje przed nowymi wyzwaniami. Dowiedz się, jak je odkryć, podjąć i zwyciężyć." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(13) "0-podsumuj-40" ["lft"]=> string(3) "107" ["rgt"]=> string(3) "108" ["level"]=> string(1) "2" } } [16]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1893" ["slug"]=> string(35) "kazdy-facet-chce-byc-niepowtarzalny" ["dont_use_tags"]=> string(7) "badania" ["title"]=> string(37) "Każdy facet chce być niepowtarzalny" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(1522) "

Otóż po pierwsze, każdy facet chce być niepowtarzalny, najbardziej wyjątkowy i niepowtarzalny a wszystko aby kobiety uwielbiały jego postawę i umiejętności... Nie zawsze wychodzi a porażki są przykre do zniesienia. Każdy facet powinien mieć kochankę, kobietę która go adoruje i utrzymuje na tak zwanej fali...

[article_adv]

Żony zazwyczaj robią z faceta kapcia, człowieka o nie wielkich możliwościach, zawsze widzą w innym lepszego niż obecny, każdy może być lepszy tylko nie mój. Facet powinien takie sytuacje rozpoznawać i elegancko z nimi sobie radzić. Nie jest prawdą i nie dajmy sobie wmówić, że nie ma wyjścia - trzeba mieć na każdą sposobność mądre podejście (trzeźwe) myślenie i dążenie do celu...

Do tego wszystkiego Panowie jesteśmy stworzeni i ze wszystkim musimy sobie radzić z każdymi przeciwnościami tymi najtrudniejszymi również...

Dla każdego z nas stworzone są konkretne rozwiązania w naszych głowach - trzeba uwierzyć w swoje możliwości!!! to tylko od nas facetów zależy, zatem do roboty i działania...

Niech nam nikt nie wmawia, że do wszystkiego potrzebna jest gruba kasa - wszystko w nas samych ma dojrzeć więc ruszajmy w świat i działajmy na wszystkich stronach świata jak prawdziwi faceci...

Krzysztof Zabłocki

[ext_img=o]1907[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441632811" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "99" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1893" ["visits_counter"]=> string(4) "4224" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "99" ["name"]=> string(12) "Wolne myśli" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(12) "Wolne myśli" ["about"]=> string(180) "Kim jest mężczyzna spełniony? Jak można odnaleźć równowagę w życiu, nie być dużym chłopcem, ale zachować radość chłopca w sobie? Męskie przyjemności od podszewki." ["keywords"]=> string(68) "męskość, facet po 40, spełniony mężczyzna, równowaga w życiu" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(13) "0-wolne-mysli" ["lft"]=> string(3) "109" ["rgt"]=> string(3) "110" ["level"]=> string(1) "2" } } [17]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1892" ["slug"]=> string(25) "kiedys-trzeba-cos-zmienic" ["dont_use_tags"]=> string(24) "konkur , kierownik , cel" ["title"]=> string(33) "Kiedyś trzeba coś zmienić…. " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(3539) "

Jest późny wieczór. Powinienem się położyć, ale jeśli teraz nie wyrwę z godziny - dwóch dla siebie, to rano będzie mi podle. Dzięki temu mam chociaż namiastkę tego, że coś ode mnie zależy. W tym momencie zależy to, co obejrzę w Internecie. W sumie jak się zastanowić to smutne.
Poczytam jakieś mało ważne informacje. Pooglądam durne filmy, które kumple podrzucili na maila. Przejrzę kilka serwisów z głupotami i pójdę spać. Cóż życie.
Budzę się rano i pierwsza myśl: ”Znów to samo? Ten sam schemat?” i wkraczam w ten kierat – praca/dom/sen/praca/dom/sen/……
[article_adv]

W pracy standard – w sumie nie pamiętam bym od dawna robił coś co wymagałoby większego wysiłku, ot norma korporacyjna. Ciekawe czy tak jest wszędzie? Największa niewiadoma – o której padnie automat do kawy? Ciekawe ile firm funkcjonuje dzięki kawie? Może wieczorem poszukam w sieci tej informacji….
Pojutrze weekend. Co by tu zrobić? Może pobiegam, choć coś tam zgrzyta w kostce – trudno najwyżej skoszę trawnik. Zawsze jakieś kalorie spalę. Może Krzysiek na grilla wleci. Piwo się już chłodzi. Żona ma jakieś zajęcia w niedzielę prowadzić? To rower od rana odpada. Zajmę się dziećmi.
Znów wieczór, znów komputer. Ale dziś jest inaczej. Serwis niby z głupotami a tu proszę filmik: „A Ty co chciałbyś robić? Tak naprawdę?”. Trafiło we mnie, nie jakoś bardzo mocno, ale zostało w głowie, jak drzazga pod paznokciem.

Ranek niby normalny, ale trawa jakby inna. Nie, nie bardziej zielona, nie. Raczej bardziej „zauważalna”. Drzewa też – w ogóle ich jeszcze wczoraj nie zauważałem jakie są duże. Tak jakby postrzeganie świata się zmieniło. Szef dziś ma gorszy dzień czy ja może widzę więcej?
Mijają dni i coś dojrzewa w głowie, tli się jak ściółka w lesie po pożarze. Coś mi mówi sprawdź.
Wieczorem sprawdzam. Wysyłam te CV, listy motywacyjne i nie czuję bym coś zmieniał na lepsze. Raczej jakby kac, że przecież dobrze mi tu gdzie jestem. Myśl wpada, „Nie zmieniaj, nie ma sensu, kredyt masz, dzieci. Pomyśl o nich”.
Właśnie pomyślałem. I wniosek jest nawet ciekawy.
Nie mam czasu na siebie, nie pamiętam co mnie interesuje? Poza pracą i rodziną – oczywiście. Nie umiem powiedzieć czy mam jakieś marzenia, takie tylko moje, prywatne wręcz egoistyczne. Rozmawiam z kolegami z całej Polski i mają tak samo. Cholera coś tu nie gra. Nie tak to sobie wyobrażałem gdy miałem te 18 – 20 lat.
Raz się żyje, wszyscy mówią mi – robisz błąd. Ale wiecie z prądem to byle śmieć spłynie pod prąd tylko szlachetne ryby.
Rzucam po 17 latach korpo. Idę na własne. Nie po to by komuś coś udowadniać, nie po to by pokazać dawnym kolegom, przełożonym i tym wszystkim, których miałem serdecznie dość.
Idę, bo jeśli nie teraz to te 44 lata staną się szybko 55 latami, 66…. i będzie już koniec.
Wszystko może się spieprzyć. Ale to będzie MOJE! Ja za to odpowiadam. I nie pozwolę by się spieprzyło!
A Wy trzymajcie kciuki.

Sławek Jenek

[ext_img=o]1908[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441632174" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "74" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1892" ["visits_counter"]=> string(5) "20915" ["comments_counter"]=> string(1) "3" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "74" ["name"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "0" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["about"]=> string(229) "Życie po czterdziestce to czas, gdy przychodzą pierwsze życiowe podsumowania. Nie tylko czterdziestolatek, ale każdy facet po czterdziestce staje przed nowymi wyzwaniami. Dowiedz się, jak je odkryć, podjąć i zwyciężyć." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(13) "0-podsumuj-40" ["lft"]=> string(3) "107" ["rgt"]=> string(3) "108" ["level"]=> string(1) "2" } } [18]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1891" ["slug"]=> string(28) "cudowne-przeklete-kolo-zycia" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(32) "Cudowne, przeklęte koło życia" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(36) "Tekst nadesłany przez użytkownika." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(10232) "
Cudowne/przeklęte koło życia
Iwo Joanna

Iwo, mój pierworodny syn, urodził się w piątkowe popołudnie, 24. kwietnia w Legnicy. Miał 3,3 kg (nie za wiele) i 58 cm długości (całkiem sporo). Był dzieckiem bardzo oczekiwanym przez mamę, Agnieszkę, która zbliżając się do 40-tki nie chciała już dłużej czekać na mój brak zdecydowania. Jako czterdziestoparolatek miałem ogromne opory przed ojcostwem, bo zdawałem sobie sprawę, jak bardzo zmieni się moje/nasze życie, jak znacząco będą się musiały przemodelować (czytaj: zdemolować) priorytety; wreszcie - wcale nie byłem przekonany, że tego właśnie pragnę. Gdy do tego dodać poziom odpowiedzialności, jaki wiąże się z bezbronną, kompletnie niezdarną i niezaradną istotą otrzymuje się idealny przepis na decyzyjny paraliż.

Ale nazwać pojawienie się na świecie nowego człowieka pechem, nieporozumieniem czy tragedią byłoby takoż głupie jak i nieprawdziwe. Przekonałem się o tym tego dnia o godzinie 16.04.

Ciocia Joanna, siostra mojego taty, odeszła w letnie przedpołudnie, 4. lipca w hospicjum w Będkowie. Zmogła ją ciężka choroba (chłoniak). Hania, bo tak zwykliśmy się do niej zwracać, miała ciężkie życie. Wychowywała się w tradycyjnej, górnośląskiej rodzinie, wiodła życie drugo-, a nawet trzecioplanowej aktorki, patriarchalnie oddanej swoim obowiązkom i mężowi, górnikowi, który od życia brał, co tylko możliwe. Jurek jednak porzucił ziemski padół prawie równo dwa lata wcześniej. Zabiło go nie tylko wieloletnie fedrowanie, ale także nieoszczędzanie swojego serca i wątroby.

Ciocia już pod koniec lata zeszłego roku, gdy pojechaliśmy uczcić jej urodziny, miała drobne symptomy choroby, ale dopiero gdy wdało się zapalenie płuc, sprawy przybrały dość gwałtowny obrót. Gdy miesiąc później rodzice ugościli ją u siebie w domu, jej stan pogorszył się do tego stopnia, że przestała sprawnie się poruszać. Na szczęście pomoc przyszła szybko.

Miej serce
KTG (badanie kardiotokograficzne) – to prawdziwa udręka dla niedoświadczonych rodziców. Odgłos, jaki wydobywa się z maszyny jest przerażający: to jakby połączenie przetykania totalnie zapuszczonej toalety ze zmieniającym się stukotem serca. A że u płodu tętno jest znacznie szybsze niż u dorosłego człowieka (nawet do 180 uderzeń na minutę), to chwilowa jego obniżka do wartości rodzica (60-80) daje efekt murowany. Struchlały rodzic zadaje sobie wtedy pytanie: czy to już ten moment, gdy dziecku dzieje się krzywda i trzeba natychmiast interweniować? Może da się do tego przyzwyczaić po kilku razach, ale dla mnie było to zawsze dojmujące przeżycie. Mąż Hani zmarł natychmiast, po prostu zatrzymało mu się serce. O takiej śmierci wiele starszych osób może tylko pomarzyć. Ciocia tyle szczęścia nie miała. Jej serce było sprawne. I ogromne, troskliwe, szczodre. Mieściło w sobie potrzeby wszystkich, poza jej własnymi. Z jej ust rzadko można było usłyszeć narzekania, nawet gdy choroba zwaliła ją z nóg. Zdawała się wstydzić, iż ktoś musi jej pomagać, załatwiać nagłe przyjęcie do szpitala. Gdy dzięki staraniom Agnieszki ciocia trafiła październikowej nocy do kliniki, jej stan był bardzo ciężki. Natychmiastowe podanie sterydów przyniosło jednak znakomity efekt, a na drugi dzień Hania już chodziła o własnych siłach.
Mówię/krzyczę, więc jestem
Agnieszka była przekonana, że jeśli coś ma pójść źle, to na pewno spotka to właśnie ją. Stąd pomysł, by nie rodzić siłami natury. Do cięcia przygotowany był mój kuzyn, więc wydawało się, że lepszej obsługi mieć nie można. Niemniej, sam zabieg opóźniał się i dopiero po ponad 12 godzinach od odejścia wód zespół był gotowy do przeprowadzenia cesarki. O 15.50 widziałem jak przyszła mama sunie wzdłuż kolejnej sali zabiegowej, by dojść do tej, gdzie za chwilę miał się rozegrać horror, tudzież teksańska masakra piłą mechaniczną. Minęło 14 minut i na końcu tego korytarza beznadziei ujrzałem postać lekarza przenoszącego na jeżdżącą tacę obok coś - wydającego wrzask nie z tej ziemi. Wiedziałem, że przynajmniej jedna z dwóch oderwanych brutalnie od siebie istot jest jak najbardziej pełna ochoty do życia. Diagnoza była jednak kiepska – chłoniak. Mimo to ciocia niemal przebojem przeszła 6 lub 7 cyklów chemii, a badanie PET wykazało, że większość ognisk zostało zlikwidowanych. Niestety, nie wszystkie. Wiosną tego roku rezonans magnetyczny potwierdził, że jest jakieś ognisko w rdzeniu. Chłoniak był znowu aktywny i to jeszcze jak. W ciągu kilku tygodni urósł do takich rozmiarów, że zaczął uciskać na nerwy i chodzenie stało się niemożliwe. Na neurochirurgii w Gliwicach jeszcze się łudzili, że to może coś innego, ale postęp choroby nie pozostawiał nadziei. Gdy Hania trafiła ponownie do wrocławskiej kliniki wiadomo było, że o wyleczeniu nikt już nie marzy. Chodziło tylko o wstrzymanie galopującego rozwoju nowotworu. W kolejnych dniach ciocia przestała mówić.
Oczy, które nie widzą
Iwo, jak każdy noworodek, był praktycznie niewidomy, w dodatku oczy miał obficie pokryte jakąś maścią, która ma chronić niedojrzały wzrok przed zetknięciem z promieniami, zupełnie nieznanymi w świecie wewnętrznym. Jednak przezierające przez lekko uchylające się powieki źrenice to widok, który rozpuści nawet największego twardziela. Nie, nie wstydzę się tego, łzy stanęły w moich 44-letnich oczach i rozterki, które w ciągu minionych 9 miesięcy spędzały mi wielokrotnie sen z powiek – prysnęły. Teraz liczył się tylko on – mały, w 100% zależny od nas człowieczek, dla którego to my jesteśmy – póki co – całym światem. A on dla nas. Gdy wszedłem do dwuosobowej sali chorych, myślałem, że się pomyliłem. Dopiero kartka z nazwiskiem rozwiała moje wątpliwości. Wiedziałem, że ciocia ma tylko kosmki siwych włosów, które zdążyły odrosnąć po chemioterapii, ale jej zapadnięte policzki, sterana cera i usta, z trudem chwytające powietrze, zbombardowały moje oczy. Nigdy dotąd nie włożyłem tyle siły, by powstrzymać potok łez, cisnących się do narożników. Ale jej oczy już niewiele widziały. Wciąż w ich głębi starałem się dostrzegać uśmiech, którym mnie zawsze obdarzała, lecz czy było to wciąż świadome kojarzenie swojego ulubionego bratanka – mogę tylko zgadywać. Po wyjściu z kliniki łzy nie chciały się zatrzymać.
Ręce, które nie słuchają
Pierwsze dni w domu były ciężkie. Radzenie sobie z małym, wrzeszczącym co i rusz człowieczkiem – to prawdziwe wyzwanie. Przy tym opieprz szefa, spóźnienie się do pracy czy nieudane zajęcia to pestka. Cierpliwość jest testowana każdego dnia, o nocach nie wspominając. To nieustany poligon, na którym saper jest bez szans, ale przecież musi przetrwać, bo od tego zależy los dziecka. Ono jednak zaczyna dawać powody do wzruszeń, których nie da żaden udany wykład czy egzotyczna podróż. Kiedy uśmiechnie się do ciebie pierwszy raz i uznasz, że to uśmiech dla ciebie – będziesz wiedział, co w życiu ważne. Nie martw się tym, że ręce machają bezładnie i nie znajdują celu. Wnet złapią twoje palce, a ty będziesz się czuł jakby całe życie było jeszcze przed tobą, przed wami, przed nim, bo tak działa cudowne koło życia. Każdy kolejny dzień był już tylko gorszy. Hania zdawała się nikogo nie poznawać, z trudem przyjmowała pokarmy, a w jej oczach trudno było dostrzec życie, które uchodziło w takim tempie, jak szybko kończyła się kolejna puszka mleka dla Iwa. Czasem jeszcze unosiła nad kołdrę ręce, chyba tylko w tym celu, by sprawdzić, czy jeszcze ma jakąkolwiek władzę nad swoim ciałem. Niestety, traciła ją bezpowrotnie. Jej język plątał się w ustach, z których nie wydostawał się już żaden dźwięk. Gdy wracałem ze szpitala do domu to samo widziałem u swojego dzieciątka, ale ono tę władzę miało właśnie zyskiwać. Hani nie można było już pomóc, trafiła do hospicjum w Będkowie, gdzie po dwóch dniach jej oczy zamknęły się po raz ostatni. Tak bardzo mi jej brakuje. Tęsknię za nią i przeklinam to przeklęte koło życia.
PS: Wszystkie powyższe wydarzenia są prawdziwe. Postacie również.

 

 

 

A.S.

[ext_img=o]1907[/ext_img]

[article_adv]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1441629510" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "74" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1891" ["visits_counter"]=> string(4) "3957" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "74" ["name"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "0" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(11) "Podsumuj 40" ["about"]=> string(229) "Życie po czterdziestce to czas, gdy przychodzą pierwsze życiowe podsumowania. Nie tylko czterdziestolatek, ale każdy facet po czterdziestce staje przed nowymi wyzwaniami. Dowiedz się, jak je odkryć, podjąć i zwyciężyć." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(13) "0-podsumuj-40" ["lft"]=> string(3) "107" ["rgt"]=> string(3) "108" ["level"]=> string(1) "2" } } } array(0) { }

Gorące tematy

facebook