Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

opieka

Jak traktujemy swoich rodziców?

Wolne myśli

Nasi rodzice. To oni kiedyś poświęcali się, by nas wyżywić, ubrać, wychować. Opiekowali się w chorobie i pocieszali w zawodzie miłosnym. Stali w długich kolejkach, byśmy przynajmniej w święta poznali smak szynki czy pomarańczy. Kochali jak umieli. Jak my umiemy im się odwdzięczyć za tę miłość?

więcej »

Z beznadziei w wyjątkowość – być ojcem niepełnosprawnego dziecka

Tata na medal

Niezwykłe wydarzenia, niezwykli ludzie, niezwykłe historie. Dzieją się dookoła nas, a przy odrobinie chęci i dobrej woli można je łatwo zauważyć. Chciałbym dziś powiedzieć o takiej niezwykłości, która nazywa się „Ojce ojcom” i dzieje się od dwóch lat na warszawskim Żoliborzu.

więcej » 1
array(2) { [0]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2841" ["slug"]=> string(30) "jak-traktujemy-swoich-rodzicow" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(32) "Jak traktujemy swoich rodziców?" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(316) "Nasi rodzice. To oni kiedyś poświęcali się, by nas wyżywić, ubrać, wychować. Opiekowali się w chorobie i pocieszali w zawodzie miłosnym. Stali w długich kolejkach, byśmy przynajmniej w święta poznali smak szynki czy pomarańczy. Kochali jak umieli. Jak my umiemy im się odwdzięczyć za tę miłość?" ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(316) "Nasi rodzice. To oni kiedyś poświęcali się, by nas wyżywić, ubrać, wychować. Opiekowali się w chorobie i pocieszali w zawodzie miłosnym. Stali w długich kolejkach, byśmy przynajmniej w święta poznali smak szynki czy pomarańczy. Kochali jak umieli. Jak my umiemy im się odwdzięczyć za tę miłość?" ["superbox_title"]=> string(32) "Jak traktujemy swoich rodziców?" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2841" ["body"]=> string(14458) "

Starość to wielka zmiana

[powiazane]Zanim w ogóle przejdę do tego, jak jest z tym naszym stosunkiem do rodziców przez cały rok, a nie tylko od święta, warto, byśmy sobie uświadomili, czym w ogóle jest starość, i dlaczego aż tak ważne jest to, jak wyglądają nasze stosunki z własnymi rodzicielami.

Gdyby zapytać przeciętnego młodego człowieka z Polski, z czym kojarzy mu się podeszły wiek, zazwyczaj odpowie, że z niedołężnością, utratą sił, licznymi chorobami i fizycznym osłabieniem. Tymczasem z perspektywy osoby wchodzącej w jesień życia wygląda to trochę inaczej. Oczywiście, pojawiają się problemy natury zdrowotnej, ogólne zmniejszenie wydolności organizmu, ale to raczej w bardzo późnej starości. Najpierw pojawia się bardzo obciążająca psychikę konieczność totalnej zmiany życiowych nawyków i przyzwyczajeń.

[rekmob1]

Jeśli ktoś np. przez kilkadziesiąt lat pracował, osiągał sukcesy, a teraz nagle musi przejść na emeryturę, ograniczyć wiele wcześniejszych aktywności, znaleźć sobie nowe miejsce, to zdarza się, że ma z tym ogromny kłopot i cierpi. I nic dziwnego. Choć dla wielu ludzi perspektywa otrzymywania pieniędzy „bez pracy” wydaje się kusząca, to zazwyczaj ich odpoczynek trwa krótko, szybko natomiast pojawia się nuda, poczucie nieprzydatności i braku celu.

I to właśnie jest doskonały moment, byśmy my, jako dzieci, pokazali, jak bardzo nam na naszych rodzicach zależy. Dzięki utrzymaniu dobrych relacji z nimi spowodujemy, że nie będą się oni czuli samotni lub niepotrzebni. A to pierwszy krok do ich pogodnej i szczęśliwej starości.

Stosunek do rodziców i ludzi starszych w naszym kręgu kulturowym

Choć formalnie w naszej kulturze relacje z własnymi rodzicami to coś doniosłego i ważnego, w praktyce bywa to bardziej skomplikowane. Każdy wie, że życie nie jest proste i tak naprawdę bardzo mało jest takich rodzin, gdzie przez lata wszystko przebiegało idealnie. Przez lata – co naturalne – pojawiały się różnice zdań, zgrzyty, awantury. Czasem narastały wzajemne animozje.

[rek]

Bywa, że choć od dawna jesteśmy dorośli, wielu spraw nie jesteśmy w stanie rodzicom wybaczyć. Obwiniamy ich o surowe traktowanie, ignorowanie naszych własnych wartości i przekonań, zawiedzione marzenia i nadzieje. Mimo tego, że od dawna jesteśmy niezależni, nie chcemy tego przepracować i raz na zawsze wyjaśnić wzajemnych problemów i nieporozumień.

To wszystko prowadzi do tego, że zamiast zbliżać się do siebie, oddalamy się, a nasze stosunki, zamiast się poprawiać, stają się coraz bardziej chłodne i formalne. Oczywiście nie zawsze tak jest. Bywają sytuacje, kiedy „na stare lata” dochodzi do wyraźnej poprawy wzajemnych stosunków nawet w rodzinach, w których przez dekady nic się nie układało. To oczywiście kwestie bardzo indywidualne.

Generalnie w Polsce uważa się, że rodzicom należy się szacunek, choć daleko nam do sytuacji, w której wynika to z samego faktu bycia rodzicem. Tak, jak i w innych dziedzinach XXI-wiecznej rzeczywistości społecznej, nic nie jest przypisane raz i na zawsze. Daleko nam chociażby do znanych z książek i relacji historycznych zwyczajów XIX wieku, kiedy to autorytet matki i ojca był tak duży i niepodważalny, że należało się do nich zwracać, per „pani matko” czy „panie ojcze”.

Dom, czy „dom starców”?

Dziś pojawiają się za to zupełnie inne problemy i rozterki: czy jesteśmy jako dzieci winni rodzicom utrzymanie i opiekę, oraz co zrobić w sytuacji, gdy nie jesteśmy w stanie poświęcić 24h dziennie na doglądanie naszych ojców czy matek wtedy, kiedy takiej opieki już potrzebują.

Są tacy, którzy zarzekają się, że nigdy nie „oddadzą” rodzica do domu opieki, nawet jeśli sami będą musieli przy nim wszystko robić. Na przeciwnym biegunie są ludzie, którzy oddają starych rodziców do szpitali na święta, by w ogóle nie musieć się nimi w tym czasie zajmować. Lekarze mają na to nawet swoje określenie, nazywając takich pacjentów „świątecznymi” babciami i „świątecznymi dziadkami”. Zjawisko to w ostatnich latach się zresztą nasila. Gdy zbliża się okres przygotowań do świąt (analogiczna sytuacja występuje przed wakacjami) pogotowie ratunkowe zaczyna odbierać dziesiątki telefonów o rzekomym pogorszeniu stanu zdrowia u bardzo wiekowych ludzi. Dzwonią ich dzieci, które chcą się pozbyć „kłopotu”, a pretekst medyczny w przypadku w większości bardzo schorowanych staruszków zawsze się znajdzie. Fundacja Zaczyn, która zajmuje się włączaniem seniorów w aktywności obywatelskie szacuje, że liczba starszych pacjentów w szpitalach wzrasta wówczas nawet o 20%.

[rekmob2]

O ile oczywiście skrajne sytuacje, takie jak pozbywanie się matki czy ojca z domu po to, by móc jechać na wakacje, budzą głęboki sprzeciw i oburzenie, czasem ciężko też zrozumieć postawę całkowitego odrzucenia profesjonalnej pomocy, nawet wtedy, gdy sami nie jesteśmy w stanie porządnie zająć się naszymi bliskimi. Bywa, że matka lub ojciec jest już w tak zaawansowanym wieku lub chorobie, że potrzebuje 24h nadzoru lekarzy specjalistów, dostępu do urządzeń diagnostycznych, czasem zaplanowanej rehabilitacji, odpowiednich diet i zwyczajnego nadzoru. Jeśli sami nie jesteśmy w stanie zamienić domu w szpital, naprawdę nadchodzi taki moment, kiedy myśl o dobrym domu opieki nie jest okazaniem rodzicom niewdzięczności, a wręcz przeciwnie – oznaką dojrzałej troski i szacunku.


A jak rodziców i seniorów traktuje się w innych kulturach?

[powiazane]W Islamie, w krajach arabskich i na Bliskim Wschodzie szacunek do rodziców to nie tylko tradycja, ale przede wszystkim nakaz wiary. Muzułmanie usługiwanie rodzicom traktują jako swój drugi obowiązek, zaraz po modlitwie. Ludzie starsi, zwłaszcza matki, które traktowane są ze szczególna czcią, mają prawo oczekiwać, by ich dzieci na starość się nimi zajęły. Niedopuszczalne jest na przykład okazywanie irytacji, kiedy starzy ludzie, nie ze swojej winy stają się – w wyniku chorób i niedołężności - uciążliwi. Jest to wręcz postrzegane jako zwyczajna podłość.

[rekmob1]

Szacunek wobec rodziców, ale i wszystkich osób starszych ma w krajach muzułmańskich także pewne inne konkretne przejawy. Na przykład jest tam przyjęte, że starcom, nazywanym w Koranie „białobrodymi”, nie przerywa się wypowiedzi, a w trakcie dyskusji to starsze osoby mają prawo zabierać głos jako pierwsze. Innym przykładem jest post w czasie Ramadanu, który, choć dla wszystkich dorosłych bezwzględnie obowiązkowy, to starszym ludziom – choćby ze względu na implikacje zdrowotne - obyczaj daje w tej kwestii prawo do samodzielnego wyboru.

Również w Judaizmie rodzice muszą być traktowani z wielką czcią. Wykładnia szanowanej przez religijnych Żydów Tory nie pozostawia tu żadnych wątpliwości. Dzieci muszą zapewnić rodzicom opiekę, gdy ci nie są już w stanie samodzielnie o siebie zadbać. Obejmuje to zapewnienie im jedzenia, ubrania i schronienia, gdy znajdują się w potrzebie.

W kulturze żydowskiej panują też określone zasady zachowania w obecności rodziców, a nawet dopuszczalne sposoby rozmowy z nimi. Na przykład całkowicie zakazane jest publiczne wyrażanie sprzeciwu wobec tego, co mówi matka lub ojciec. Jeśli nie zgadzamy się z ich zdaniem, możemy jedynie zadawać pytania „naprowadzające”, otwarta krytyka jest zakazana. Nie wolno też zwracać się do rodziców po imieniu czy zajmować przy stole miejsc przez nich zwolnionych. Rodzicom za to nie wolno nakłaniać dzieci do zerwania stosunków z ludźmi, z którymi sami są w osobistym sporze.

Z kolei w Chinach, szacunek dla rodziców to nie tylko kwestia kulturowa, ale i prawna. Obowiązujące tam przepisy (w tym nawet konstytucja, która mówi, że dorosłe dzieci maja obowiązek wspierania rodziców) nakładają na dojrzałe dzieci szereg zadań: mają one zapewniać nie tylko należyty byt osobom starszym, ale też pokrywać koszty leczenia i pielęgnacji, dbać o ich odpowiednie warunki mieszkaniowe, pomagać – jeśli trzeba - przy uprawie roli, a nawet zapewniać spokój emocjonalny poprzez regularne i częste wizyty (przynajmniej 2 razy w miesiącu) w przypadku osobnego zamieszkiwania.

[rek]

Z kolei rodzice maja prawo do alimentów od dzieci, zwłaszcza, jeśli te uchylają się od swoich rodzinnych, opiekuńczych obowiązków. W Chinach nie można na przykład zrzec się spadku po rodzicach, by być zwolnionym z obowiązku zajmowania się nimi. Kontrolować to, jak obywatele odnoszą się do osób starszych może nie tylko państwo, ale nawet lokalne organizacje społeczne.

Tak rygorystyczne podejście do sprawy nie wzięło się w Państwie Środka znikąd. Gwałtowny rozwój kraju, jego uprzemysłowienie i przeprowadzka setek milionów ludzi ze wsi do często zupełnie nowych miast spowodowały, że w wielu przypadkach więzi rodzinne zostały naruszone lub przerwane. Dzieci pędzące za karierą, wyjeżdżające często bardzo daleko od swoich starych domów, zaczęły zapominać o pochodzących jeszcze z czasów Konfucjusza tradycjach nakazujących opiekę nad starszymi. Biorąc pod uwagę, że społeczeństwo chińskie (podobnie zresztą jak polskie) bardzo szybko się starzeje, seniorzy już obecnie stanowią potężną część ludności, władze postanowiły w taki właśnie sposób przyczynić się do zmniejszenia skali problemu. Jest to też swoiste odreagowanie komunistycznej rewolucji kulturalnej, podczas której hunwejbini nawoływali do walki z „czterema starymi rzeczami”, wśród których byli też tradycjonalistyczni, a więc wrodzy nowemu systemowi rodzice.

W kulturach pierwotnych nakaz szacunku dla rodziców i w ogóle osób starszych urasta do rangi symbolu. Generalnie w społecznościach, w których wiedzę przekazuje się ustnie, ludzie starsi obdarzeni są wielką, często nabożną wręcz estymą. Wynika to z prostego faktu – ich wiedza i życiowe doświadczenie są po prostu bardzo przydatne w codziennym życiu i pozwalają całej grupie przetrwać w warunkach niebezpieczeństwa czy zagrożenia.

Doskonałym przykładem jest boliwijskie plemię Indian Tismane, w którym seniorzy traktowani są niemal jak żywe skarbnice wiedzy. W społeczności tej starość stała się de facto synonimem dobrej i potrzebnej ogółowi pamięci, z tego też powodu także i rodzice, którzy są tu pierwszymi i najważniejszymi przekaźnikami wiedzy i wartości kulturowych, cieszą się najwyższym uznaniem i szacunkiem. Z badań przeprowadzonych przez jedno z prestiżowych czasopism naukowych wynika, że plemię to ma jednocześnie bardzo zdrowe serca i nie zapada na choroby układu krążenia. Być może dobre stosunki rodzinne to jeden z kluczy do takiego stanu rzeczy…

Ciekawe jest to, że praktycznie nie ma na świecie miejsca, gdzie kultura nie nakazywałaby oddawania czci własnym rodzicom. Bywają oczywiście miejsca, gdzie sama starość nie cieszy się takim uznaniem i szacunkiem, jak w reszcie świata - np. w Buddyzmie, w którym uchodzi za jedno z czterech głównych (obok narodzin, choroby i śmierci) cierpień. Jednak nawet tam nie ma mowy o złym zachowaniu w stosunku do najbliższych.

Oczywiście bywają sytuacje wyjątkowe, np. jeśli ktoś został porzucony przez rodziców, był maltretowany, poniewierany, wychowywał się w strachu, nigdy nie otrzymał ciepła ani miłości, to trudno oczekiwać, że sam w dorosłym życiu weźmie na siebie obowiązek wsparcia swoich „opiekunów”. Zresztą oczekiwanie od takiej osoby czegoś podobnego byłoby moim zdaniem zwyczajną niegodziwością. O ile możliwość pojednania powinna wchodzić w grę zawsze, gdyż nawet zły człowiek, rodzic, mógł się zmienić, to jednak nikt nie powinien być do takiego wybaczenia przymuszany. Wydaje mi się, że błędem jest też postawa, w której rodzice oczekują od dzieci więcej, niż te mogą dać. Sam byłem świadkiem sytuacji, w której starsza – w pełni świadoma intelektualnie – osoba oczekiwała, że jej dzieci zrezygnują w ogóle z pracy i własnego życia, by cały czas poświęcić tylko i wyłącznie jej pielęgnacji i wspólnemu spędzaniu czasu. Nie brała ona przy tym w ogóle pod uwagę ich sytuacji materialnej i zobowiązań.

Najważniejszy, podobnie jak i w wielu innych dziedzinach życia, wydaje się swoisty balans między tym, co powinniśmy zrobić, a tym, co możemy. Bez wątpienia jesteśmy winni naszym rodzicom pomoc i opiekę. W końcu oni – w zdecydowanej większości przypadków – poświęcili się dla wychowania nas. Przez wiele lat znosili nasz płacz, zmieniali pieluchy, myli, ubierali i żywili. Jest to ważne, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, w którym postawy egoistyczne, nastawienie wyłącznie na własną przyjemność, stały się tak dominujące. Warto też pamiętać o tym, że bardzo prawdopodobne jest, iż nasze dzieci w przyszłości potraktują nas podobnie do tego, jak my traktujemy własnych rodziców. Warto więc – zwłaszcza w kontekście świąt – zastanowić się na tym, jak chcielibyśmy być na starość potraktowani. A zestarzejemy się wszyscy.

Tomasz Sławiński

[rekmob2]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1545384758" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "99" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2841" ["visits_counter"]=> string(3) "973" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "99" ["name"]=> string(12) "Wolne myśli" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(12) "Wolne myśli" ["about"]=> string(180) "Kim jest mężczyzna spełniony? Jak można odnaleźć równowagę w życiu, nie być dużym chłopcem, ale zachować radość chłopca w sobie? Męskie przyjemności od podszewki." ["keywords"]=> string(68) "męskość, facet po 40, spełniony mężczyzna, równowaga w życiu" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(13) "0-wolne-mysli" ["lft"]=> string(3) "109" ["rgt"]=> string(3) "110" ["level"]=> string(1) "2" } } [1]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1347" ["slug"]=> string(62) "z-beznadziei-w-wyjatkowosc-byc-ojcem-niepelnosprawnego-dziecka" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(71) "Z beznadziei w wyjątkowość – być ojcem niepełnosprawnego dziecka" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(301) "Niezwykłe wydarzenia, niezwykli ludzie, niezwykłe historie. Dzieją się dookoła nas, a przy odrobinie chęci i dobrej woli można je łatwo zauważyć. Chciałbym dziś powiedzieć o takiej niezwykłości, która nazywa się „Ojce ojcom” i dzieje się od dwóch lat na warszawskim Żoliborzu. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(37) "Być ojcem niepełnosprawnego dziecka" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_1347" ["body"]=> string(10081) "

Ojce ojcom

„Ojce ojcom” to grupa wsparcia założona przez Marka Wysockiego, mężczyznę, męża, ojca, który stworzył ją zdając sobie sprawę z niezwykle trudnej sytuacji, w jakiej znajdują się rodzice niepełnosprawnych dzieci, a w szczególności ich ojcowie. Sam jest zresztą jednym z nich. „Szczególność” polega w tym przypadku nie na tym, że kobietom łatwiej jest znaleźć się w takim położeniu, ale na tym, że niemal wszędzie na ścieżkach, które trzeba wydeptać w nowej rzeczywistości, można spotkać kobiety. A czasem, po prostu, dobrze byłoby pogadać z mężczyzną.

Pomysł na utworzenie grupy powstał w okresie samotnego zmagania się z naszą polską rzeczywistością, podczas miesięcy spędzonych na próbach uzyskania wsparcia ze strony państwa, zarówno finansowej jak i organizacyjnej – chciałoby się rzec – merytorycznej. Jak się okazuje, jedynie w dobrym śnie można pomarzyć o pomocy, którą mogliby otrzymać rodzice po urodzeniu niepełnosprawnego dziecka, kiedy z reguły pozostają w ciężkim szoku, nie potrafiąc odnaleźć się w tak trudnej rzeczywistości.

W takim pięknym śnie o nowej sytuacji opowiedziałby im kompetentny lekarz, najlepiej posiadający psychologiczne przygotowanie. Przybliżyłby im, czego mogą teraz doświadczać i jak łatwiej poradzić sobie z emocjami, które na nich spadły. Zapewne powiedziałby kilka wynikających z doświadczenia słów o tym, jak dalej może potoczyć się życie ich rodziny. Później trafiliby ze swoim dzieckiem pod opiekę lekarza pediatry, który wiedząc jak postępować w przypadku wystąpienia niepełnosprawności, miałby jednocześnie dostęp do danych, kto i gdzie może udzielać pomocy w przypadku konkretnego schorzenia i w takie miejsce rodzice zostaliby ze swoim dzieckiem skierowani. Ten sam lekarz poddając dziecko systematycznej kontroli, monitorowałby przebieg rehabilitacji będąc w stanie ocenić jej efektywność i w razie potrzeby kierowałby rodziców do innych specjalistów szukając skutecznej pomocy. Sen wydaje się piękny nawet bez decydowania kto płaci za tak mądrze zorganizowaną opiekę. Ale… pora się przebudzić.

Szara rzeczywistość niepełnosprawnego dziecka

W polskiej rzeczywistości, jak nietrudno się domyśleć, rodzice niepełnosprawnego dziecka pozostawieni zostają sami sobie. Wyłącznie do nich należy zdobycie odpowiedniej wiedzy, szukanie lekarzy, ośrodków, rehabilitantów, odpowiedzialnych za wiele spraw instytucji. W wielu miejscach trafiają na mury bezmyślności, biurokracji, braku chęci pomocy czy braku kompetencji. Czasami na wszystkie można natknąć się w jednym miejscu. Jak mówi Marek, zorganizowanie efektywnej rehabilitacji dla dziecka to całkowite wyłączenie jednej osoby w rodzinie – dojazdy, ćwiczenia, badania – nie ma mowy, aby myśleć o normalnym prowadzeniu domu, nie wspominając o pracy zawodowej.

Kiedy rodzina jest pełna, można jeszcze próbować stawić czoła rzeczywistości – co jednak zrobić, kiedy z dzieckiem pozostaje samotny rodzic? Pierwsza myśl jest taka, że przynajmniej pomoc finansowa od państwa dałaby w takiej sytuacji szansę na samodzielne zajmowanie się rehabilitacją. Można mieć wątpliwości, że nasz kraj jest biedny i na taką pomoc nas


nie stać, okazuje się jednak, że to zbyt proste wytłumaczenie. Jeśli dziecko trafia do placówki opiekuńczej, koszt jego miesięcznego utrzymania szacuje się na 4 tys. złotych i wówczas są na to pieniądze. Czemu tej kwoty (lub większej!) nie dać rodzicowi, który z reguły dużo lepiej zajmie się dzieckiem niż wspomniana placówka, nie angażując przy tym dodatkowych zasobów? Na to pytanie nie ma już prostej odpowiedzi – usiłując egzystować w gąszczu kuriozalnych i nieżyciowych przepisów, pozostaje dziękować naszej władzy ustawodawczej za odpowiedzialność i wytężoną pracę w ramach tworzenia logicznych i przyjaznych ludziom rozwiązań.

Z beznadziei w wyjątkowość

Łatwo zatem nie jest. Jak widać problemów związanych z organizacją życia jest mnóstwo, a co ze sferą emocji? Co z wszystkimi niezwykle trudnymi przeżyciami? Statystyki głoszą, że czterech na pięciu ojców ucieka, znajdując się w podobnej sytuacji. Chciałoby się szpetnie przekląć. Marek powstrzymuje się jednak od łatwych sądów. Mówi, że każda sytuacja jest inna, że rodziny rozpadają się również i bez dodatkowej komplikacji, jaką jest wychowanie niepełnosprawnego dziecka. I nie chce pochopnie oceniać. Zamiast tego twierdzi, że uciekając, ojcowie tracą coś wyjątkowego. Podczas naszej rozmowy właśnie to stwierdzenie robi na mnie największe wrażenie.

Jak mówi Marek, najdalej jest mu do roli ofiary, której los spłatał okrutnego figla. Choć jego postawa przechodziła przez kilka etapów, obecnie bliżej mu do bohatera, który przeskakuje ponad bardzo wysoko postawioną poprzeczką. I w moim odczuciu nie chodzi tu o wielkie słowa, ani o jakiekolwiek wywyższanie się. Po prostu trzeba mieć prawdziwe jaja, aby w trudnej sytuacji nie uciec, podjąć wyzwanie i ostatecznie mu podołać. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Ponieważ droga do takiej postawy nie jest prosta, gdzieś na niej pojawili się „Ojce ojcom”, aby łatwiej było pokonać ostre zakręty. W odczuciu Marka, grupa przemienia u swoich członków poczucie beznadziei w wyjątkowość.

Grupa jest otwarta i można do niej dołączyć, pod warunkiem zgody na obowiązujące w jej ramach zasady. Podstawowym kryterium jest posiadanie niepełnosprawnego dziecka, a dodatkowo należy przestrzegać kilku reguł dotyczących sposobów komunikowania się oraz podejmowanych na spotkaniach tematów. Żadne czary – na grupie mówi się o sobie, nie ocenia innych, nie daje rad, chyba, że ktoś o nie poprosi. Nie dyskutuje się o polityce, a tematy dotyczą wszystkiego, czego można doświadczyć będąc ojcem niepełnosprawnego dziecka.

Kiedy Marek opowiada o tym, jakimi sprawami zajmują się na spotkaniach grupy (bez ujawniania szczegółów) – śmieje się. Bardzo często – dodaje – rozpoczynamy rozmowę od niepełnosprawności, a kończymy dyskutując na tematy dotyczące wszystkich ojców, czy nawet wszystkich rodziców. Nie ma jednego moderatora – każdy może poprowadzić kolejne spotkanie,


podejmując istotny dla niego temat. Na pytanie, co uczestnicy grupy dostają dla siebie, Marek po krótkim namyśle odpowiada, że są to dwie sprawy. Z jednej strony jest to otrzymanie wsparcia, porady od mężczyzn, którzy przeszli już podobną drogę, a z drugiej - dawanie tegoż wsparcia innym. Z błyskiem w oczach mówi, że nic nie daje takiej energii jak świadomość, że można się dzielić i podarować innej osobie to, co już się ma – swoje doświadczenie, przeżycia, wypracowane metody postępowania. Pewnie dlatego w Marku tyle pogody i energii…

Co dalej?

Albowiem i energia i kolejne koncepcje cały czas są. Najnowszy pomysł to organizacja wsparcia dla rodziców w jednym z najtrudniejszych dla nich momentów, jakim jest przyjęcie informacji o niepełnosprawności dziecka. Może to mieć miejsce podczas badań jeszcze w okresie prenatalnym, w czasie badań po narodzinach, albo jeszcze dalej, gdyż niektóre zaburzenia ujawniają się dopiero w postaci opóźnień rozwojowych. Obecnie w tej materii nie dzieje się oczywiście nic, rodzice pozostawieni są samym sobie, a Marek chyba najlepiej wie, co wtedy przeżywają i co mogłoby im pomóc. A pomóc mogłaby wiarygodna osoba z doświadczeniem takim, jakie ma on lub inny uczestnik grupy, o ile wiedziałaby, gdzie i komu może być potrzebna. I o to aktualnie toczy się rozgrywka – jak zorganizować system informowania pomiędzy placówkami naszej służby zdrowia, a osobami, które takiej pierwszej pomocy i wsparcia mogłyby udzielić. Materia nie jest łatwa, ale… żaden początek nie był łatwy.

Tak czy inaczej – najważniejsze, abyś był!

Kiedy chwilę rozmawiamy o naszych poglądach na ojcostwo, szybko okazuje się jedno: tak naprawdę bez względu na to, czy dziecko jest zdrowe, czy obciążone chorobą, zawsze istnieje pierwsza, najważniejsza ze wszystkich potrzeba: jest to potrzeba obecności ojca, jego bycie razem z dzieckiem, które tylko w taki sposób nabiera poczucia, że istnieje, że jest ważne i kochane. Jest to dar, którego nie zastąpią żadne pochwały i prezenty. Co do tego obaj jesteśmy zgodni.

Podaj dalej…

Zatem puszczam tę informację w świat i o to samo proszę was, użytkowników serwisu Facetpo40.pl. Jeśli sami jesteście zainteresowani, albo znacie mężczyzn, którzy znaleźli się w tak trudnej sytuacji, jaką jest wychowanie niepełnosprawnego dziecka (mogą to być również ci, którzy na ten moment nie wytrzymali presji i nie są razem z rodziną), dajcie znać o tym, że istnieje grupa „Ojce ojcom”. Od dwóch lat robi – i dalej zamierza – wiele dobrego. Spotkania grupy odbywają się w co drugi piątek o godz. 18, w przedszkolu przy ulicy Bieniewickiej 32. Telefon do Marka Wysockiego: 507 084 438.

Jacek Czerwieniec
Artykuł ukazał się w serwisie
[ext_img=o]1163[/ext_img]

 
" ["ancestor_id"]=> string(1) "2" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1394641418" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "98" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1347" ["visits_counter"]=> string(4) "9417" ["comments_counter"]=> string(1) "1" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "98" ["name"]=> string(13) "Tata na medal" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "4" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(13) "Tata na medal" ["about"]=> string(138) "Jak być idealnym ojcem? Jak budować relacje z dzieckiem, rozwijać jego talenty, motywować do nauki i szukania własnej drogi w życiu?" ["keywords"]=> string(41) "relacje z dzieckiem, wychowanie, ojcostwo" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(15) "0-tata-na-medal" ["lft"]=> string(1) "9" ["rgt"]=> string(2) "10" ["level"]=> string(1) "2" } } } array(0) { }

Gorące tematy

facebook