Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

niska samoocena

Dlaczego jesteśmy tak zakompleksieni?

Wolne myśli

Wysoka samoocena, poczucie własnej wartości są kluczem do pomyślności w życiu. To, jak oceniamy samych siebie, ma przełożenie nie tylko na sferę osobistą i rodzinę, ale też na pracę i karierę. Błyskotliwych sukcesów nie odnoszą ludzie, którzy lękliwie skrywają się w cieniu innych, tylko tacy, którzy mają odwagę i pewność siebie, nie wstydzą się tego kim są, ani skąd pochodzą. Dotyczy to także społeczności, a nawet całych narodów. Te zakompleksione nie są szanowane.

więcej »

Jak strach kieruje twoim życiem?

Męska psychologia

Czy prawdziwi faceci się boją? Tak, i to wielu rzeczy. Niestety, bardzo rzadko uświadamiają sobie ten strach. A strach nieuświadomiony to strach niekontrolowany – dowiedz się, jaki wpływ ma to na twoje życie i co możesz z tym zrobić.

więcej » 3
array(2) { [0]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2781" ["slug"]=> string(36) "dlaczego-jestesmy-tak-zakompleksieni" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(38) "Dlaczego jesteśmy tak zakompleksieni?" ["avatar_description"]=> string(61) "Poczucie własnej wartości nas, Polaków, jest bardzo niskie" ["avatar_alt_text"]=> string(27) "poczucie własnej wartości" ["lead"]=> string(506) "Wysoka samoocena, poczucie własnej wartości są kluczem do pomyślności w życiu. To, jak oceniamy samych siebie, ma przełożenie nie tylko na sferę osobistą i rodzinę, ale też na pracę i karierę. Błyskotliwych sukcesów nie odnoszą ludzie, którzy lękliwie skrywają się w cieniu innych, tylko tacy, którzy mają odwagę i pewność siebie, nie wstydzą się tego kim są, ani skąd pochodzą. Dotyczy to także społeczności, a nawet całych narodów. Te zakompleksione nie są szanowane." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(506) "Wysoka samoocena, poczucie własnej wartości są kluczem do pomyślności w życiu. To, jak oceniamy samych siebie, ma przełożenie nie tylko na sferę osobistą i rodzinę, ale też na pracę i karierę. Błyskotliwych sukcesów nie odnoszą ludzie, którzy lękliwie skrywają się w cieniu innych, tylko tacy, którzy mają odwagę i pewność siebie, nie wstydzą się tego kim są, ani skąd pochodzą. Dotyczy to także społeczności, a nawet całych narodów. Te zakompleksione nie są szanowane." ["superbox_title"]=> string(18) "Narodowe kompleksy" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2781" ["body"]=> string(13095) "

[powiazane]Już dawno naukowcy odkryli, że świadomość własnych możliwości to pierwszy krok do sukcesu. Zresztą, by dojść do takich wniosków, nie potrzeba żadnych kosztownych i szerokich badań. Każdy z nas z pewnością zauważył, że zdecydowanie lepsze efekty w wielu dziedzinach osiągamy, jeśli jesteśmy po prostu pewni tego, co robimy.

[article_adv]

Wysoka samoocena to także przepustka do zrozumienia i akceptacji samego siebie. Jest ona bowiem fundamentem tego, jak widzimy nas samych w konfrontacji z innymi ludźmi i jak przyjmujemy - nieuniknione przecież - porażki. Jeśli ten fundament będzie mocny, będziemy bardziej asertywni i pewni swoich własnych przekonań, a żadne przejściowe kłopoty nie osłabią naszej wiary w powodzenie. Jeśli ów fundament będzie słaby, przyjmiemy pozycję strachliwą, wycofaną i wyczekującą, a szansa powodzenia - czegokolwiek byśmy nie robili - drastycznie spadnie.

Co to w ogóle jest to "poczucie wartości"?

Definicji jest wiele, ale dla mnie chyba najbardziej trafną jest ta, która mówi, że jest to po prostu stosunek ludzi do siebie samych, wyrażony za pomocą wartościujących ocen i sądów dotyczących poszczególnych cech ich osobowości. W skrócie - jak widzimy siebie.

Jest to jedna z najważniejszych cech psychicznych człowieka, gdyż wpływa praktycznie na każdy aspekt życia, kształtuje osobowość, tworzy ramy, w których na co dzień funkcjonujemy. To, co myślimy o sobie, predefiniuje bowiem, jakich wyborów dokonujemy i w jakim kierunku - właściwie przez całe nasze życie - podążamy.

Jeśli oceniamy siebie zbyt krytycznie, w starciu z otoczeniem zaczniemy przyjmować postawę wycofaną, bierną a nawet obronną. Praktycznie każdą, nawet najdrobniejszą krytykę człowiek o niskim poczuciu wartości odbiera jako odrzucenie i niezadowolenie innych z tego, co on sam robi. Wszelkie, chociażby najbardziej trywialne sygnały tła są traktowane jako potwierdzenie własnej małości, nieprzydatności i słabości.

Gdy nie wierzymy w siebie, stajemy się prawie zawsze wyczuleni na krytykę, przy czym z otoczenia wychwytujemy jedynie te negatywne sygnały, które zdają się potwierdzać nasze, z czasem coraz większe, wątpliwości.

Niskiej samoocenie towarzyszy zazwyczaj ogromna, chorobliwa wręcz potrzeba bycia akceptowanym. Wmawiamy sobie, że jesteśmy słabi, niepotrzebni, niekompetentni, ułomni fizycznie itp., ale jednocześnie bardzo chcemy, by inni nas akceptowali.

Jest to szczególnie zwodniczy i niebezpieczny aspekt tego zjawiska, ponieważ powoduje on, że wręcz uzależniamy się od zdania innych na nasz temat. Niezależnie czy ta "obca" ocena ma jakąkolwiek wartość, zaczynamy traktować ją jako wyrocznię. Kryje się tu jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Nasza - upośledzona już - percepcja własnej wartości, na pewnym etapie zjedzie tak nisko, że nawet w komplementy i wyrazy szczerego uznania przestaniemy wierzyć, szeregując je jako fałszywe bądź wypowiedziane z litości, pogrążając się jeszcze bardziej w przygnębieniu.

W efekcie nie będziemy już zdolni do wyjścia z tego "kręgu słabości". Uzależniając się od ocen i poglądów innych, osoba z niską samooceną staje bowiem się niezdolna do zmian, gdyż nie rozumie, iż muszą one wypływać z jej własnych przemyśleń i niezaburzonej oceny siebie samego, a nie ze zdania innych, nawet najmądrzejszych osób.

Niska samoocena - przyczyny

Przyczyn zaniżonego poczucia własnej wartości może być bardzo wiele. Najbardziej powszechne są te wynikające z wychowania. Niskie poczucie wartości może być i często jest wynikiem negatywnych doświadczeń związanych z okresem dzieciństwa i dorastania, podczas którego dziecko nie jest jeszcze zdolne do samodzielnego krytycznego myślenia o sobie. Wtedy to komunikaty rodziców i otoczenia decydują o tym, kim się stajemy. Na przykład jeśli rodzice:

mamy dużą dozę prawdopodobieństwa, że wyrośnie z tego dziecka osoba niepewna siebie, o zaniżonym poczuciu własnej wartości.

Niska samoocena - blokada rozwoju całych społeczeństw

Wątła samoocena to nie tylko jednostkowy problem psychologiczny. To także istotna kwestia społeczna, typowa zresztą dla krajów na podobnym etapie rozwoju i o międzynarodowej pozycji i historii zbliżonej do Polski (przez historyków w skrócie nazywanych "postkolonialnymi"). Kwestia ważna, gdyż brak wiary w siebie może paraliżować i ograniczać nie tylko jednostki ale i całe społeczności.

Położenie między bardzo potężnymi i nie zawsze przyjaznymi sąsiadami - Niemcami i Rosją nie wpływa pozytywnie na to, jak postrzegamy siebie samych nie tylko jako jednostki, ale i cały naród.


[powiazane]Nie jest to zresztą problem nowy. Wydaje się że początki zjawiska, które można by było nazwać chorobliwym zaniżaniem zarówno tej jednostkowej jak i narodowej samooceny u mieszkańców kraju nad Wisłą, to czasy bezpośrednio przed rozbiorami oraz cały XIX wiek.

Po upadku państwa, po III rozbiorze postawy takie osiągnęły swoje apogeum. Trudno się zresztą temu dziwić, gdyż dominowała wtedy atmosfera wzajemnych rozliczeń - ktoś bowiem musiał ponieść, choćby symboliczną, mentalną odpowiedzialność za zniszczenie wielkiej niegdyś Rzeczpospolitej. Trzeba było znaleźć przyczyny upadku państwa. Swoją cegiełkę dokładali też i zaborcy, którym na rękę było utrzymywanie Polaków w stanie permanentnej żałoby i rozliczeń, co w efekcie pozwalało im lepiej zapanować nad ujarzmionym z takim trudem obszarem.

W efekcie tego, tak na przykład o Polakach pisał w 1836 wieszcz i poeta Zygmunt Krasiński:

„Byliśmy najniepewniejszym, najbłędniejszym, najbledszym, że tak powiem, narodem w historii ludzkości. Nic nigdy organicznego, zupełnego, całego u nas nie było: ni arystokracji, ni mieszczaństwa, ni ludu. (...)Ślamazarny był los nasz. Zabierało się na coś w początkach. Zdawało się, że my Słowiańszczyznę spoim i urządzim. Garnęły się do nas narody i korony, ale z niczego korzystać nie umieliśmy, nic w czas zrobić. (...)A w naukach, w kunsztach, w sztukach cóżeśmy stworzyli? Jestże poezja, architektura, lub malarstwo, lub muzyka polska? Czyśmy mieli kiedy co polskiego na świecie, prócz rubaszności? – Ubiór od zachodniej Europy, potem od Wschodu pożyczony. Język narodowy porzucony dla umarłego, łacińskiego, potem porzucony dla żyjącego, francuskiego. (...)W niczem geniuszu, ni zewnątrz, ni wewnątrz; w niczem życia, ni w polityce, ni w duchu krajowym".

[article_adv]Czytając te - bardzo mocne - fragmenty listu poety do ojca, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że gdzieś już to czytałem i widziałem, że pisanej w tym tonie krytyki nie brakuje i dziś, że lubują się w niej wszelkiej maści moralizatorzy i ci, którzy, pełni autentycznie dobrych chęci, chcieliby nas Polaków wtedy i teraz oświecać. Wszyscy przecież znamy dokładnie te stereotypy "polaczkowatości", stereotypy, jak "Polak to leń i pijak" a najpewniej też i złodziej.

Oczywiście, każdy z nas widział zarówno zapitych w sztok Polaków jak i apoteozę "rubaszności" na przykład w marnych kabaretach czy kiepskiej muzyce. Ale czy przesądza to, jakimi jesteśmy ludźmi i czy rzeczywiście jako naród mamy aż tyle negatywnych cech?

Krasiński w przytoczonym liście pytał: "A w naukach, w kunsztach, w sztukach cóżeśmy stworzyli? Jestże poezja, architektura, lub malarstwo, lub muzyka polska?" Pytał kilka lat po tym, jak Adam Mickiewicz ukończył Pana Tadeusza, a niespełna 20-letni - czerpiący garściami z polskości - Chopin wykonał publicznie swoje dwa koncerty fortepianowe, które (wraz z całą twórczością) sytuują go przecież w gronie 4-5 najwybitniejszych twórców muzyki wszech czasów.

Moim zdaniem racji nie miał zarówno XIX-wieczny Krasiński jak i większość dzisiejszych malkontentów, a powracająca krytyka narodowych słabości swoje źródła ma właśnie w niskiej samoocenie person powielających tego typu kalki oraz - co najbardziej zadziwiające - w niewiedzy.

Według mnie prawda o nas Polakach jest taka, iż rzeczywiście wpojone przez wieki wielkie pokłady nadmiernego samokrytycyzmu, tradycja umartwiania się i rozżalania nad sobą spowodowały, że mamy sztucznie zaniżone poczucie nie tylko narodowej, ale i osobistej wartości, co w efekcie bardzo negatywnie wpływa na to, jak odnajdujemy się w dzisiejszych, wymagających dużej dozy pewności siebie czasach. Gdyby nie ten bagaż "win", imponujący rozwój już prawie 30-lecia po 1989 r. mógł być jeszcze bardziej spektakularny, bowiem, zamiast wpędzać się w coraz to nowe kompleksy, moglibyśmy - zarówno jako jednostki, a także jako społeczeństwo - znacznie szybciej iść do przodu.

Jak wyjść z kompleksów i poprawić poczucie własnej wartości

Wzmocnienie poczucia własnej wartości to podstawa do tego, by otworzyć sobie drogę do zadowolenia i spełnienia. Ludzie pogrążeni w kompleksach nie są zdolni do racjonalnego docenienia tego, co już osiągnęli, gorzej wychodzą im biznesy, są mniej szczęśliwi w życiu osobistym. By nastąpiło samouświadomienie, należy przede wszystkim odrzucić stereotypy i fałszywe przeświadczenia o własnej "małości". Tak jak Polacy - jako naród - z pewnością nie są największymi pijakami Europy (każdy, kto był np. w powszechnie szanowanej Skandynawii, wie, jak tam wygląda sprzedaż i spożywanie alkoholu i że, delikatnie mówiąc, nie mamy się w tym aspekcie czego wstydzić), tak my jako jednostki nie musimy wtydzić się tego, kim jesteśmy.

Akceptacja siebie otwiera wiele dotychczas nieznanych dróg. Człowiek pewny siebie jest zdecydowanie bardziej samodzielny, gdyż nie zależy mu aż tak bardzo na pozytywnym odbiorze u innych, przez co jest w stanie wziąć pełną odpowiedzialność za samego siebie i przekuć to w prawdziwy sukces. Nie wstydźmy się pochodzenia czy poglądów. Wysoka samoocena to także większa skłonność do ryzyka, a jak wiadomo, bez pewnej dozy niepewności nie ma prawdziwego powodzenia.

Znany psycholog i psychoterapeuta Nathaniel Branden, wieloletni badacz poczucia własnej wartości, sformułował kilka zasad (później nazwanych "6 filarami poczucia własnej wartości"), które każdemu mogą pomóc zwiększyć zakres pewności siebie:

Każdy, kto próbuje walczyć ze swoimi kompleksami, powinien wiedzieć, że to, jak odbiera nas otoczenie, zależy niemal wyłącznie od nas samych. To nie wygląd - który ma znaczenie tylko przy pierwszym wrażeniu - czy nawet nasza pozycja zawodowa i finansowa decydują o tym, jak jesteśmy postrzegani. Kluczem jest tu to, jak widzimy siebie sami i jaki wizerunek własnej osoby tworzymy. Decyduje to, czy z powodu niskiego poczucia własnej wartości na siłę próbujemy dostosować się do otoczenia, czy też sami potrafimy narzucić "narrację", która wywrze pożądany przez nas wpływ na innych.

Te same cechy decydują zresztą o powodzeniu narodów. Sukces odnoszą nie te, które "siedzą cicho" i są biernymi obserwatorami międzynarodowych gier i układanek, ale te, które potrafią zwracać na siebie uwagę. W życiu jest podobnie - by zrobić karierę, trzeba być zauważonym, a by się pokazać, potrzebna jest odwaga.

Tomasz Sławiński

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1541941692" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "99" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(171) "poczucie własnej wartości, niska samoocena, samoocena, jak wzmocnić poczucie wartości, narodowe kompleksy, kompleksy Polaków, polskie kompleksy, stereotypy o Polakach" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2781" ["visits_counter"]=> string(4) "1164" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "99" ["name"]=> string(12) "Wolne myśli" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(12) "Wolne myśli" ["about"]=> string(180) "Kim jest mężczyzna spełniony? Jak można odnaleźć równowagę w życiu, nie być dużym chłopcem, ale zachować radość chłopca w sobie? Męskie przyjemności od podszewki." ["keywords"]=> string(68) "męskość, facet po 40, spełniony mężczyzna, równowaga w życiu" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(13) "0-wolne-mysli" ["lft"]=> string(3) "109" ["rgt"]=> string(3) "110" ["level"]=> string(1) "2" } } [1]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1812" ["slug"]=> string(31) "jak-strach-kieruje-twoim-zyciem" ["dont_use_tags"]=> string(31) "badanie , akcja , dowcip , film" ["title"]=> string(33) "Jak strach kieruje twoim życiem?" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(245) "Czy prawdziwi faceci się boją? Tak, i to wielu rzeczy. Niestety, bardzo rzadko uświadamiają sobie ten strach. A strach nieuświadomiony to strach niekontrolowany – dowiedz się, jaki wpływ ma to na twoje życie i co możesz z tym zrobić." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(33) "Jak strach kieruje twoim życiem?" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_1812" ["body"]=> string(20714) "

Obejrzyj proszę ten krótki film, cieszący się w Internecie dużą popularnością. Trwa niewiele ponad półtorej minuty i opowiada o tym, jak zmienia się nasza reakcja na prośbę o jałmużnę.

Co takiego się właściwie wydarzyło? Tytuł sugeruje, że właściwie dobrane słowa zmieniają świat. Czy faktycznie tak jest? Czy to słowa zmieniły zachowanie ludzi mijających mężczyznę? Oglądając film zapewne można tak powiedzieć, jednak w moim odczuciu jego autorka nieco uprościła zagadnienie. Zajrzyjmy zatem głębiej, ponieważ to, co się zadziało, zasługuje na pełnię naszej uwagi.

[powiazane]Co tak naprawdę sprawiło, że przechodnie zaczęli chętniej sięgać do kieszeni? Specjalista od kognitywistyki stwierdziłby zapewne, że to nasze doświadczenie i poznanie robi tak wielką różnicę. Miałby w sumie rację, ponieważ zmiana słów ujawniła potęgę odniesienia informacji, która do nas dociera, do własnych, zapisanych w pamięci przeżyć. Zazwyczaj, ciesząc się pełną sprawnością i zdrowiem, tak naprawdę nie wiemy co to znaczy być niewidomym. Co prawda umysł stereotypowo podpowiada nam, że pozbawione możliwości widzenia życie jest trudne, może smutne, jednak nie ma to dla nas znaczenia wystarczająco dużego, aby wywołać realne działanie. Kiedy natomiast ktoś mówi nam, że nie może zobaczyć pięknego dnia, pojawia się pojęcie, które mamy już w swoim doświadczeniu. Doskonale wiemy (albo nawet czujemy) co znaczy „piękny dzień”, ponieważ sami ten dzień widzimy i wiemy co to znaczy widzieć.

[article_adv]Co dzieje się później? Tytułowe słowa, a po ich zmianie dołączone nasze doświadczenie, stają się impulsem budzącym z drzemki prawdziwą przyczynę naszego działania. Ostatecznie to nie zmysły decydują o chęci podarowania drobnych niewidomemu mężczyźnie - że jest niewidomy wszyscy widzieli od początku. Nie rozum, który przetworzył zarejestrowany obraz i dołożył do niego informację („jestem niewidomy, pomóż mi”) zapisaną słowami na kartonie. Albowiem przyczynkiem naszego działania są emocje, które pojawiają się dopiero w momencie, gdy uświadamiamy sobie czego niewidomy człowiek może doświadczać (wszystko to dzieje się automatycznie, bez zajmowania naszej uwagi i skupiania na procesach, które w ułamkach sekund odbywają się w naszej świadomości). W tym przypadku - czego nie może doświadczać, podczas gdy doskonale wiemy, co w ten sposób traci. Ta świadomość wzbudza w nas uczucia, najprawdopodobniej współczucie, może wdzięczność za to, że sami mamy sprawny wzrok i wszystko widzimy, może smutek, że nie wszystkim jest to dane – tak czy inaczej, do działania pobudza nas to, co emocjonalnie odczuwamy i przeżywamy.

To nie słowa, to emocje i uczucia…

To one – emocje i uczucia są motorem napędowym naszego działania lub... jego hamulcem, kiedy nas przed tymże działaniem powstrzymują. Ma to w naszym życiu znaczenie fundamentalne, stąd pomysł aby chwilę zatrzymać się nad tym poruszającym klipem i wydawało by się oczywistą kwestią. Albowiem z jednej strony jest to wiedza oczywista, a z drugiej…

Mam często wrażenie, że szczególnie w męskim świecie w dalszym ciągu pokutuje przekonanie, że nasze racjonalne podejście do świata, nasz rozum, nasza logika, nasze analityczne myślenie i zdrowy rozsądek są tym i tylko tym, co kieruje naszym życiem i czasem (dosłownie!) do upadłego, staramy się tego trzymać. A emocje i uczucia? Czasami się pojawiają, czasami nawet mogą być przyjemne, ale tak naprawdę w efektywnym marszu przez życie bardziej nam przeszkadzają niż pomagają. Brzmi znajomo? Nic jednak bardziej błędnego…

Fakty są takie, że od początku do końca kierują nami emocje i uczucia. Jak widać na załączonym filmiku, zaczynamy działać, kiedy zmysłowy odbiór świata łączy się z zapamiętanymi/doświadczonymi stanami, skojarzeniami, wyuczonymi reakcjami. Indywidualnymi dla każdego z nas, ponieważ każdy z nas może inaczej zareagować na ten sam bodziec. I niech nam się nawet nie wydaje, że to co wówczas robimy, robimy z… rozsądku? Racjonalizmu? Naszej wolnej woli i naszych pomysłów? Wolne żarty. Co prawda istnieją techniki, które pomagają nie identyfikować się z przeżywanymi emocjami i w wielu przypadkach ma to sens, jednak nie zmienia to zasady naszego funkcjonowania.

Wszyscy w swoich działaniach kierowani jesteśmy uczuciami i emocjami. Nie chodzi tutaj o elementarne, proste czynności, które wolicjonalnie wykonujemy – kiedy mam się przemieścić, w zależności od okoliczności wsiadam do samochodu, na rower lub idę pieszo i tutaj mój rozsądek oraz doświadczenie poradzą sobie bez pomocy emocji. Jednak kiedy weźmiemy pod uwagę nasze działania w szerszym horyzoncie, kiedy zaczniemy się zastanawiać, czemu w życiu podejmujemy takie a nie inne wybory, jak zachowujemy się w interakcjach z innymi ludźmi, dosyć szybko okaże się, że samym racjonalizmem uzasadnić się ich po prostu nie da. Nie da się, ponieważ to emocje i uczucia mają decydujący wpływ na nasze działanie.

Jak się to czyta, panowie? My wszyscy, którzy nigdy nie płaczemy, my, którzy nigdy nie unosimy się bezsensownym gniewem i zachowujemy zimną krew, my, którzy nigdy się nie smucimy? A już na pewno nigdy o tym otwarcie nie rozmawiamy. Przecież żyjemy, działamy, jesteśmy. Mamy rodziny, samochody i sukcesy w pracy. Chciałoby się powiedzieć – doskonale obchodzimy się bez emocji. Czy brzmi znajomo? Czy też może czasami pojawia się nieproszona i szybko wypychana ze świadomości konkluzja - „tak, żyjemy, ale to życie miało wyglądać zupełnie inaczej…”?

Jak to zatem jest u nas, mężczyzn, z uczuciami i emocjami?

Nie jest to oczywiście żelazną regułą, jednak w ogromnej większości wypadków staramy się zaprzeczać, że to emocje mają decydujący wpływ na nasze decyzje. W ogromnej mierze dlatego, że najpowszechniej występującą w ludzkim świecie, a jednocześnie najgłębiej skrywaną i najchętniej kamuflowaną przez nas samych emocją jest strach. W świecie mężczyzn tę chęć ukrycia lęku (podchodząc purystycznie do kwestii znaczeniowych, można zróżnicować pojęcia lęku, strachu i obawy; dla uproszczenia, w tekście używam je wymiennie) trzeba jeszcze podnieść co najmniej do kwadratu. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy lub nie chcemy się do tego przyznać – wszak to nic przyjemnego wiedzieć, iż decyzje o tym, że czegoś w życiu nie robię, są przejawiającą się w przeróżnych formach ucieczką wynikającą właśnie z nieuświadomionej obawy. Reakcja na strach może być też skrajnie odmienna, zgodnie z podstawową zasadą zachowania w obliczu zagrożenia - walcz lub uciekaj. Zatem w wyniku odczuwanego na głębokim poziomie strachu, potrafimy „atakować” - działać szczególnie aktywnie, pracować ponad swoje siły, brać na siebie zbyt dużą odpowiedzialność, nadmiernie ryzykować, zachowywać się agresywnie (w przeróżnych formach) tylko po to, aby ukryć fakt, że czegoś się boimy. Tak naprawdę strach decyduje o bardzo wielu naszych zachowaniach i tym samym – pozwolę sobie tu na filozoficzną dygresję – jest głównym sprawcą zła dziejącego się na świecie. Jak to działa w praktyce ? Oto kilka przykładów:

Jednym wielkim źródłem lękowych zachowań może być przeżywany od dziecka strach przed ujawnieniem wstydliwych rzeczy, które działy się w rodzinnym domu. Czy przemoc, czy uzależnienia są zjawiskami, za które dziecko przejmuje odpowiedzialność od swoich rodziców, wstydzi się za nich, a później niekiedy przez całe życie boi się skontaktować, a tym bardziej ujawnić z tego typu przeszłością. Będąc już dorosłym najchętniej wolałoby o niej zapomnieć, jednak na ogół nie jest to możliwe.

Przykłady można jeszcze długo wymieniać i mogą być o wiele bardziej przyziemne. Generalnie – im więcej materialnych rzeczy posiadamy, tym bardziej boimy się je utracić, aby nie pozbyć się wygody życia i przyjemności, które wydają się być w nim najważniejsze. Odczuwany z tego powodu strach bywa napędem naprawdę niezliczonej ilości działań, które wolelibyśmy zupełnie inaczej uzasadniać. Tym bardziej, że sami święcie wierzymy, że jest inaczej, albowiem…


[powiazane]

Ja się przecież nie boję, mogę to wszystko wytłumaczyć

Dlaczego tak często nie zdajemy sobie z tego sprawy? Dlaczego tak często uważamy, że postępujemy w określony sposób, bo „tak po prostu jest”, bo „inaczej nie można”, dlaczego z łatwością wynajdujemy wiele sensownych powodów, które tłumaczą nasze wybory i postępowanie? Ano dlatego, że musimy sobie w trudnej sytuacji jakoś poradzić. Nie da się na dłuższą metę żyć ze świadomością, że ciągle się boję. Święty by tego nie wytrzymał. Z drugiej strony, pozbycie się strachu nie jest prostą sprawą. Wymaga czasu, wysiłku i pracy nad sobą. W procesie tym niezbędny jest pewien stopień świadomości i niekiedy pomoc z zewnątrz. Na przykład będąc dzieckiem możemy nie mieć szansy na spełnienie tych warunków, a w tym okresie utrwala się wiele reakcji i zachowań. Zatem szukamy „trzeciej drogi” – racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego robimy tak jak robimy. Często jest to jedyny sposób, aby w jakimś stopniu „uwolnić” się od emocji, których przeżywanie jest dla nas zbyt trudne i bolesne. W skrócie nazywa się to nomen omen racjonalizacją i jest jednym z podstawowych narzędzi naszej psychiki, umożliwiającym przetrwanie w niesprzyjających okolicznościach. Kilka przykładów:

PROBLEMATYCZNA SYTUACJA RACJONALIZACJA  PRAWDZIWA PRZYCZYNA
Dlaczego nie wchodzę w pełne emocji spory z żoną? Albowiem takie spory nie mają sensu. Sens ma spokojne szukanie logicznego rozwiązania. Nie wiem jak reagować na emocje żony, nie umiem okazywać swoich, w związku z czym nie potrafię odnaleźć się w takiej sytuacji (boję się jej).
Dlaczego podejmuję w pracy kolejne obowiązki, choć nie mam na nie ochoty, zaczynam odchorowywać zbyt duże zmęczenie, a rodzina ma do mnie coraz więcej zarzutów z powodu nieobecności? Zarabiając więcej na utrzymanie domu i rodziny pokazuję, że mi na nich zależy. Bycie w domu a nie w pracy oznacza bliskość, oznacza głębsze wchodzenie w relacje, które są dla mnie nieznane i zagrażające (boję się ich), w związku z czym wolę „kochać na odległość”. Oprócz tego bycie w domu, to również obowiązki i praca czasami cięższa od tej podstawowej. 
Dlaczego jestem w ciągłym kontakcie ze swoją matką i pomimo czterdziestki na karku i posiadania własnej rodziny, godzę się na jej ingerencję w moje sprawy? Kocham moją matkę (wszystkie dzieci kochają swoich rodziców), jestem jej to winny, a poza tym ona chce mojego dobra i zwykle dobrze mi radzi.  Nie umiem i boję się swojej matce powiedzieć STOP, nie umiem i boję się samodzielnie podejmować decyzje, obawiam się krytyki i dlatego wszystkie te lęki odcinam. 

 

I tak dalej, i tak dalej…

Nie muszę dodawać, że jako „prawdziwi" mężczyźni za żadne skarby nie przyznamy się do tego, że boimy się w tak wielu sytuacjach. Dopóki sobie tego nie uświadomimy, nie ma w ogóle takiej możliwości. Czasami taka postawa twardego człowieka, którego nic nie rusza i który się niczego nie boi wydaje się zabawna, żeby nie powiedzieć groteskowa. Nie trzeba wielkiej filozofii aby zdać sobie sprawę, że tylko prawdziwa odwaga i siła dają możliwość otwartego przyznania do słabości, a więc również do przeżywania strachu. Tymczasem w tak wielu przypadkach chciałoby się pokiwać głową i powiedzieć, „i po co to całe udawanie…”. Ale tak naprawdę nie jest to zabawne, a jeśli już, to w kategorii „i smiszno i straszno”. Nasze postawy nieugiętych i „męskich” są przyjmowane z taką powagą i konsekwencją, a praktykowane przez długi czas sieją spustoszenie zarówno w nas samych jak i w naszym otoczeniu. Są źródłem różnych form – tak to niektórzy nazywają – „męskiej depresji”, często bardzo głęboko ukrytej. Zablokowana chęć wyrażenia siebie, wypuszczenia przetrzymywanych i skrywanych emocji powoduje cierpienie, od którego nie potrafimy się uwolnić. Wówczas, pomysłem na poradzenie sobie z taką sytuacją stają są przeróżne drogi ucieczki. Wszelkiego typu uzależnienia, alkohol, ryzyko, hazard, seks – jesteśmy w stanie zrobić niemal wszystko, aby przynajmniej na jakiś czas zapomnieć o przeżywanym cierpieniu i frustracji, udowodnić, że te w głębi ducha odczuwane obawy i lęki są chwilowe lub nieprawdziwe. Jest to jednak droga po równi pochyłej. W dół, gdyby kierunek budził wątpliwości.

Czy tylko mężczyźni mają tak prze***ne z tym strachem?

Na koniec jeszcze jedna uwaga. W ogromnej mierze, poruszone w tekście zagadnienia, rola emocji, uczuć, a w szczególności strachu w naszym życiu, dotyczą tak samo kobiet jak i mężczyzn. Jest jednak jedna, dosyć istotna różnica, wynikająca głównie ze społecznych uwarunkowań. Ciągle jeszcze pokutuje przekonanie, że kobiecie wypada mówić o emocjach, przeżywać je i być istotą emocjonalną. Kobieta ma prawo powiedzieć, że się czegoś boi. Ma prawo się rozpłakać i wybuchnąć złością. Mężczyźnie się takiego prawa odmawia – sami sobie go odmawiamy. W kontekście tego, że emocje i uczucia tak mocno warunkują nasze życie, taka sytuacja stawia nas w niezwykle trudnej i głęboko niesprawiedliwej sytuacji. Jesteśmy pozbawieni lub mamy utrudniony dostępu do kluczowego obszaru naszego funkcjonowania. Nabiera to szczególnego znaczenia w ostatnich czasach. W ramach patriarchalnego modelu funkcjonowania naszego społeczeństwa, frustracje i cierpienie mężczyzn spowodowane odcięciem od obszaru emocji - choć nie było to dobre rozwiązanie - rekompensowane były w przeszłości, w jakimś zakresie zagwarantowaną, uprzywilejowaną pozycją. Obecnie, przywileje albo już znikły, albo wkrótce znikną, a cena, którą za nie płaciliśmy dalej obowiązuje. Nie trzeba specjalnej mądrości, aby zauważyć potrzebę zmian w tym obszarze. Jeśli chcemy zachować (aby nie powiedzieć: przywrócić) silną pozycję mężczyzny – co jest dobre i potrzebne zarówno dla kobiet jak i mężczyzn - musimy nauczyć się komunikować ze światem emocji. W pierwszym zaś kroku musimy przyznać, że on istnieje i nie jest li tylko domeną kobiet. Nie możemy być silni, w głębi swojego jestestwa skrywając emocjonalne rany, cierpienie, tajemnice i bojąc się, że kiedyś zostaną ujawnione. Tak się nie da.

[article_adv] Nie sugeruję tym samym, że jedyną poprawną i na dodatek zmieniającą świat na lepszy postawą mężczyzny, jest stanie się niezwykle emocjonalną istotą. Oby cały czas trendy pozostał mężczyzna, który potrafi zachować spokój, opanowanie, rozwagę, podjąć szybką i trafną decyzję, który potrafi poradzić radzić sobie w trudnych momentach, odważnie stawić czoła zagrożeniu, pokonywać cierpienie i wszelkie inne trudności (tak naprawdę, wszystkie wymienione cechy „męskie”, są tak samo męskie jak kobiece. Potrzebują je i potrafią okazywać w różnych sytuacjach obie płcie. Czasami w nieco może innych odcieniach, formach czy proporcjach). Tak było jest i niech zostanie na zawsze. Chodzi jednak o akceptację faktu, że mężczyzna jest również emocjonalną istotą i skrajne odcięcie od swoich emocji, często trudnych i bardzo głęboko schowanych, jest niezwykle destrukcyjnym sposobem na życie. Mówiąc wprost – jest żadnym sposobem na życie. 

Jacek Czerwieniec
Artykuł ukazał się w serwisie
[ext_img=o]1163[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1434468749" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "102" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1812" ["visits_counter"]=> string(5) "15090" ["comments_counter"]=> string(1) "3" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "102" ["name"]=> string(18) "Męska psychologia" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "3" ["superbox_counter"]=> string(1) "6" ["title"]=> string(18) "Męska psychologia" ["about"]=> string(323) "Świat emocji i relacji międzyludzkich nie jest obcy dla dojrzałego mężczyzny. Jednak każdego dnia facet po 40 odkrywa w nim coś nowego. To tutaj dowie się, jak żyć z innymi bez konfliktu, czym jest umiar w asertywności, gdzie leżą granice między słusznym oburzeniem a utrata kontroli nad własnymi emocjami? " ["keywords"]=> string(115) "emocje, relacje, psychologia, terapia, psychoterapia, problemy, asertywność, konflikt, współodczuwanie, rozmowa" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(19) "0-meska-psychologia" ["lft"]=> string(3) "111" ["rgt"]=> string(3) "112" ["level"]=> string(1) "2" } } } array(0) { }

Gorące tematy

facebook