Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

nalewki

Oryginalne nalewki, czyli jak się napić po pańsku

Barek

Na malinową czeka się 2 tygodnie. Na rokitnikową co najmniej 3 lata, choć niektórzy radzą ćwiczyć cierpliwość przez 10 lat. Z tym trunkiem jak z winem: im starsze tym lepsze. Poniżej przepisy na kilka oryginalnych nalewek.

więcej » 2
array(1) { [0]=> array(48) { ["id"]=> string(2) "36" ["slug"]=> string(19) "napic-sie-po-pansku" ["dont_use_tags"]=> string(4) "czas" ["title"]=> string(52) "Oryginalne nalewki, czyli jak się napić po pańsku" ["avatar_description"]=> string(41) "Oryginalne nalewki - raj dla podniebienia" ["avatar_alt_text"]=> string(18) "oryginalne nalewki" ["lead"]=> string(233) "Na malinową czeka się 2 tygodnie. Na rokitnikową co najmniej 3 lata, choć niektórzy radzą ćwiczyć cierpliwość przez 10 lat. Z tym trunkiem jak z winem: im starsze tym lepsze. Poniżej przepisy na kilka oryginalnych nalewek." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(0) "" ["superbox_avatar"]=> NULL ["body"]=> string(12276) "

[powiazane]Z przepisami na nie zresztą podobnie. Krążące w Internecie przepisy to najczęściej wielokrotnie kopiowane, mało oryginalne receptury. Ciekawsze znaleźć można w starych książkach kucharskich. Najciekawsze to te, do których nalewkarze dochodzą samodzielnie przez lata doświadczeń.

Takimi nie dzielą się z nikim. Najwyżej wystawiają do oceny efekty swoich starań podczas dorocznych turniejów nalewkarskich. Obok rutyniarzy pojawiają się na turniejach również debiutanci i często to oni zgarniają nagrody, bo przywożą prawdziwe cuda – o składzie często nie do rozszyfrowania nawet dla takich mistrzów smaku jak Piotr Bikont i Robert Makłowicz.
Spirytus, owoce i cierpliwość Hobbystów przybywa. Renesans nalewkarstwa można wiązać z tym, że znudziły się nam Jasie Wędrowniczki i im podobne. Alkohole kiedyś do kupienia wyłącznie za dolary w Peweksie (pamiętacie pewnie Żytnią po 90 centów…), od początku lat dziewięćdziesiątych stały się powszechnie dostępne. Nic dziwnego, że spowszedniały. Szukamy oryginalnych smaków. Móc poczęstować gości jedną z np. 20 własnych nalewek to naprawdę duża frajda.

[article_adv]Zacząć łatwo. Wystarczy spirytus, wódka i owoce. To podstawowe surowce. Przyda się też cierpliwość oraz miejsce na kolejne słoje i butle. Będzie ich przybywało, bo kto zasmakuje w nalewkarstwie, łatwo nie rezygnuje. Szuka ciekawych receptur, eksperymentuje. Jeśli chodzi o owoce, warto starać się, by zawsze były świeże i najwyższego gatunku. Najlepiej nie z nowoczesnych upraw. Dotyczy to na przykład malin. Zbierane na obrzeżach lasów, dzikie, mają dużo więcej aromatu, choć wyglądają mniej okazale niż te z pola. Podobnie z wiśniami. Stare odmiany rosnące gdzieś po wsiach, to dla nalewkarza skarb.

Nalewka z trześni czyli trześniówka

Dzikie czereśnie-samosiejki, za przyczyną małych i cierpkich owoców pogardzane nawet przez szpaki, pozwolą debiutantowi od razu zabłysnąć. Smak tej nalewki - o ile da się jej dojrzeć, co trudne, bo zapach korci - jest rewelacyjny. Trześń (dziką czereśnię) należy zbierać w fazie, kiedy jest już żółta i powoli zaczyna czerwienieć. Otrzymamy w efekcie trunek o pięknej barwie lekkiej czerwieni, bardzo klarowny. Dojrzała, mocno czerwona trześń daje zaś nalew ciemny (po 2-3 latach prawie czarny), nieklarowny i mniej ciekawy smakowo.

Gdzie szukać surowca? Najlepiej przy polnych drogach, na miedzach. Dobrą okazją do zbierania są wypady za miasto, o ile odbijemy gdzieś w bok od głównych tras. A najlepsza pora to druga połowa czerwca i początek lipca – zależnie od regionu kraju. Najwcześniej dzikie czereśnie dojrzewają na Lubelszczyźnie i Zamojszczyźnie. Wykonanie tej nalewki jest niezwykle


[powiazane]proste. Owoce należy przebrać, pozostawiając wyłącznie zdrowe i nieuszkodzone. Należy je przepłukać ciepłą wodą i zaczekać aż przeschną – można je np. rozsypać na papierowym ręczniku. Następnie przesypujemy je do dużego słoja z nakrętką. Na wierzch sypiemy cukier: jeśli chcemy trunku prawie wytrawnego, dajemy jedną szklankę na 4 kg owoców, jeśli zaś wolimy napój słodszy, cukru może być więcej, ale najwyżej 4 szklanki. Owoce pozostawiamy na parę godzin, nie zakręcając słoja a jedynie przykrywając go gazą. Kiedy zauważymy, że owoce zaczynają puszczać sok, całość zalewamy alkoholem. Tu pojawia się jedna z najważniejszych zasad: nie lejemy czystego spirytusu, ale mieszankę spirytusu i 40-procentowej czystej wódki w proporcjach pół na pół.

Słój odstawiamy na co najmniej 6 tygodni w ciemne miejsce, żeby owoce dobrze się zmacerowały. Po tym czasie zlewamy płyn i filtrujemy. Dobrze jest do tego użyć tetrowej pieluchy, płótna lnianego albo białego ręcznika kuchennego. Rozlana do butelek trześniówka powinna postać co najmniej 3 miesiące. Ponownie przefiltrowaną możemy podawać – schłodzoną, z kostką lodu. Głębię smaku trunek osiąga po roku leżakowania. Trzyletni to już prawdziwy rarytas.

[article_adv]Nalewka z rokitnika dla wytrwałych

Niektóre przepisy wymagają dużej cierpliwości. Jak w przypadku nalewki z rokitnika. Roślina ta, zwana oblepichą, służy obecnie najczęściej za element żywopłotów. Sadzi się ją również na obrzeżach dróg. Nic dziwnego, że mało kto zdaje sobie sprawę z jej nadzwyczajnych właściwości.

Rokitnik wykorzystywała już medycyna starożytna, zarówno Wschodu jak i Zachodu. Przebogaty w witaminy, uratował życie wielu zesłańcom i katorżnikom na Syberii. Nazywany bywa ananasem syberyjskim, choć nie z powodu podobieństwa zewnętrznego, ale ze względu na smak owoców.
Trudny jest do zbierania. Trzeba to robić w czasie przymrozków. Owoce są drobne, pełne soku. Tylko zmrożone dają się zerwać. Inaczej pękają w palcach. A że jest to roślina oleista, w rękach zostaje tłusta maź.

Z rokitnikiem postępujemy podobnie jak ze wspomnianą wyżej dziką czereśnią, przy czym pierwsze filtrowanie powinno nastąpić po roku a potem cyklicznie w odstępach półrocznych. Po pierwszym otwarciu słoja możemy być mocno zawiedzeni, bo buchnie zapach, który nie kojarzy się z czymkolwiek nadającym się do spożycia. Ale niech nas to nie zniechęca. Już po trzech latach nalewka zaczyna pięknie pachnieć. Z biegiem czasu zmienia tez barwę: ze słomkowej na kolor świeżego miodu lipowego. Pita do tłustych potraw poprawia trawienie.

Dereniówka i inne zapomniane smaki

Nalewki można robić z prawie wszystkiego. Są jednak owoce zapomniane, a niezwykle wdzięczne z punktu widzenia nalewkarstwa. Choćby dereń jadalny (nie mylić z innymi odmianami derenia). Jego owoce przypominają kształtem oliwki. Karminowa barwa daje w efekcie nalewkę pięknego koloru. Ale najważniejszy jest jej szlachetny smak: wyrazisty, aksamitny


[powiazane]i głęboki. Dereniówka zalicza się do szlachetnych trunków staropolskich. O ile innymi nalewkami zawiadywały w dworach „panny apteczkowe” albo same czcigodne małżonki dziedziców, dereniówka była w wyłącznej dyspozycji panów domu. Częstowali nią specjalnych gości albo używali na przypieczętowanie szczególnie udanych interesów. O dereniówce sądzono, że dobrze wpływa na serce. Nie bez przyczyny. Dereń zawiera wiele dobroczynnych substancji, w tym głównie bogactwo witamin i mikroelementów.

Wśród innych rzadko obecnie stosowanych przy wyrobie nalewek surowców można wymienić: kłącza młodego tataraku (ajerówka), owoce brusznicy (borowiczka), pędy czarnej porzeczki (listkówka), kwiat czarnego bzu, owoce czeremchy, owoce kaliny koralowej, łodygi angeliki (dzięgielówka), szyszki brzozowe.

[article_adv]Radość mieszania

Nalewki oparte na jednym składniku to wstęp do prawdziwej zabawy. Łączenie różnych nalewów i uzupełnianie receptur zaskakującymi dodatkami owocuje ciekawymi smakami. Aż do dopracowania się własnego stylu. Fakt, potrzeba na to czasu i sporo pieniędzy, ale satysfakcja gwarantowana. Czasami także sława, o ile preparator jest już mistrzem i zdecyduje wystawić efekt swojej pasji na osąd innych znawców.

Mistrzem nad mistrze jest Hieronim Błażejak spod Torunia, który tak często wygrywał najważniejsze turnieje nalewkarskie, że teraz uczestniczy w nich wyłącznie jako juror. Przez 20 lat dopracował się ponad 200 oryginalnych przepisów. Rytm życia wyznaczają mu pory roku. Zaczyna od rozmaitych kwiatów (np. głogu, jaśminu, akcji). Potem idą po kolei zioła i owoce. Późna jesień to ostatnie owoce (tarnina, jarzębina, żurawina), ale i czas zlewania, filtrowania, butelkowania. Zimą Pan Hieronim również nie próżnuje. Wiele przepisów opiera się na owocach suszonych albo dostępnych przez cały rok (z tych niezwykle wdzięczne są cytryny).

Produkcja nalewek a przepisy prawne

Wielu mistrzów kusi produkcja nalewek na sprzedaż. Ale to droga przez mękę. Ażeby uzyskać pozwolenie na wprowadzenie nalewki do obrotu, trzeba w Polsce zgody siedmiu ministerstw i poddania się procedurom zawartym w ponad 20 ustawach! Już samo utworzenie wymaganego prawem składu podatkowego to wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Nic dziwnego, że niewielu wytwórców się na to decyduje. Chociaż na rynku jest już kilka marek „nalewek tradycyjnych”, są one produkowane w większości nie w manufakturach, ale w „normalnych” wytwórniach alkoholi. Tak jest na przykład z marką Nalewki i Inne, której współwłaścicielem jest Janusz Palikot.

Te trunki, choć oparte na starych recepturach, nie mają waloru unikalności. Są czymś pomiędzy „zwyczajną” wódką smakową a nalewką rzeczywiście tradycyjną. Zdarzają się miejsca w Polsce, gdzie gości częstuje się prawdziwymi specjałami, ale odbywa się to właściwie nielegalnie, bo bez akcyzy.


[powiazane]Właśnie podatek akcyzowy w ogromnym stopniu blokuje tradycyjnym nalewkom drogę na rynek. Dość powiedzieć, że koszt produkcji litra czystego spirytusu to ok. 6 zł. Nalewkarze kupują go jednak jak wszyscy, płacąc 90 zł za litr. Jeśli ktoś przejdzie całą procedurę legalnej produkcji nalewek na handel, płaci akcyzę ponownie. Skutek? Cena pół litra nalewki musi wynosić 70-100 zł. Ze względu na podatki właśnie.


Na konkurs nalewek do Berlina

Gdzie więc legalnie posmakować nalewek? Można wybrać się do Berlina, gdzie na stoisku delikatesowym sztandarowego domu towarowego KaDeWe półki gną się od butelek z tymi specjałami. Ceny jednak porażające: za 0,2 litra (zależnie od smaku i wieku) trzeba zapłacić od 40 do nawet 70 euro.

Można też wybrać się do Kazimierza Dolnego albo Lublina na któryś z turniejów nalewkarskich. Zasadą ich organizacji jest to, że każdy uczestnik dostarcza przynajmniej litr trunku. Jury podczas swych prac zużywa ich minimalną ilość, reszta – już po ocenie – trafia na wspólny stół, z którego można częstować się do woli.

[article_adv]Przepisy na stół

Kiedyś każdy dom szlachecki chlubił się czymś wyjątkowym. Dziedzic kraśniał na twarzy, widząc jak podejmowanym we dworze przybyszom smakuje jego specjał. A żeby było czym częstować, straż nad zasobami kredensu oddawano wspomnianym wcześniej cnotliwym „pannom apteczkowym”. Bywały to zazwyczaj bezposażne krewne państwa, wykonujące we dworze funkcję ochmistrzyń. Kredensu strzegły jednak nierzadko nawet księżne – jak w rodzie Potockich na przykład. Odpowiedzialne były nie tylko za to, żeby męska część domowników nie za często czerpała z alkoholowych zasobów, ale głównie za to, by w zestawie trunków było wszystko to, co „zdrowiu służy”. Staropolskie nalewki to często sposób, żeby zachować na zimę błogosławione właściwości roślin do dzisiaj uważanych za lecznicze. Z tych tradycji pełnymi garściami czerpie współczesne ziołolecznictwo i farmacja.

Z pewnością i wśród naszych czytelników są depozytariusze starych receptur nalewkarskich. Zapraszamy do dzielenia się nimi na forum portalu. A może sami dorobiliście się oryginalnych przepisów? Pokażcie je innym! 

Adam Różański

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1288214999" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "109" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(52) "Oryginalne nalewki, czyli jak się napić po pańsku" ["seo_description"]=> string(120) "Szukasz przepisu na oryginalne nalewki, które zachwycą podniebienia twoje i twoich gości? Sprawdź nasze propozycje. " ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(17) "/avatar/avatar_36" ["visits_counter"]=> string(5) "18896" ["comments_counter"]=> string(1) "2" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "109" ["name"]=> string(5) "Barek" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "7" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(5) "Barek" ["about"]=> string(254) "Facet na poziomie zna się na dobrych alkoholach i potrafi dobrać właściwie wino do okazji i potrawy. W tym dziale znajdziesz wiele inspiracji dotyczących drinków, wina, whisky i wielu innych napojów, które warto mieć w swoim barku lub piwniczce." ["keywords"]=> string(193) "wino, whiskey, whisky, szampan, nalewki, przepisy na nalewki, piwo, napoje wyskokowe, drinki, przepisy na drinki, jak podawać wino, recenzje win, wina do 20 zł, wina z Lidla, wina z Biedronki" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(7) "0-barek" ["lft"]=> string(2) "47" ["rgt"]=> string(2) "48" ["level"]=> string(1) "2" } } } array(0) { }

Gorące tematy

facebook