Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

kolarstwo szosowe

Czesław Lang: „Uwielbiam dawać ludziom radość”

Rowery

Mówi się o nim „człowiek – instytucja” i nie ma w tym cienia przesady. Był pierwszym polskim kolarzem z zawodowym kontraktem za granicą, gdzie nie osiadł, by wieść spokojne życie, ale wrócił do Polski, by swoimi doświadczeniami i kontaktami wspierać polski sport. I robi to ze znakomitymi rezultatami już od ponad ćwierć wieku. Zajmuje się nie tylko organizacją naszego narodowego touru i wielu innych kolarskich imprez. Próbował też swoich sił jako restaurator, a będąc zwolennikiem aktywnego i zdrowego trybu życia, prowadzi na Kaszubach ekologiczne gospodarstwo rolne.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Duże korzyści z małych różnic

Rowery

Znasz pojęcie „marginal gain”? To idea, polegająca na wykorzystywaniu możliwości poprawy nawet najmniejszych elementów, których suma pozwala uzyskać przewagę. Tam, gdzie osiągi wyśrubowane są do granic, każdy najmniejszy detal może okazać się decydujący. W przypadku amatorskiej przygody z kolarstwem margines możliwych udoskonaleń jest oczywiście dużo większy, ale za to efekty widoczne gołym okiem. Oto kilka „drobiazgów”, które mogą istotnie wpłynąć na to, że pojedziesz szybciej i kolarstwo zacznie ci sprawiać jeszcze więcej radości.

więcej »

Imprezy rowerowe 2018 - wyścigi szosowe

Co, gdzie, kiedy?

Uprawiasz kolarstwo szosowe? Sprawdź siebie i swój sprzęt w jednym z wyścigów szosowych w tym roku! Przygotowaliśmy dla Ciebie listę najważniejszych imprez rowerowych – wybierz, zapisz się i wystartuj!

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Długi dystans

Rowery

Jazda na szosie uzależnia. Zaczynasz od krótkiego wypadu za miasto, a potem chcesz więcej i więcej. Aż przychodzi taki moment, kiedy pragniesz się zmierzyć z naprawdę poważnym wyzwaniem. Czy trzeba? Oczywiście, nie. Czy warto? Jak najbardziej!

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Zabieramy nasze cacko na wakacje

Rowery

W życiu każdego kolarza-amatora przychodzi zawsze taki moment, w którym zapragnie wybrać się na urlop. I jeśli tylko uda ci się przekonać partnerkę, że z oferty last minute w Egipcie korzystaliście już w zeszłym roku oraz dwa i trzy lata temu także, to jest szansa, że uda się ją również namówić na taki rodzaj wypoczynku, który pozwoli ci od czasu do czasu wyskoczyć na rower. Musisz go tylko z sobą jakoś zabrać, a to wymaga podjęcia kilku decyzji.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Plany, plany, plany...

Rowery

Nie ma co ukrywać: dzisiejszy wpis inspirowany jest wyścigiem Tour de France, który miałem przyjemność obejrzeć z bliska i od środka, wchodząc do autokarów drużyn, rozmawiając z zawodnikami i członkami ekip oraz podglądając, jak to całe przedsięwzięcie funkcjonuje. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to organizacja.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Kibicowanie dla początkujących

Rowery

Dzisiaj trochę nietypowo, bo nie tyle o samej jeździe, ile o oglądaniu jak jeżdżą inni. Wszystko oczywiście dlatego, że wielkimi krokami nadchodzi lipiec, a wraz z nim impreza, która dla miłośników kolarstwa jest tym, czym mundial dla fanów piłki nożnej. Mowa oczywiście o największym kolarskim wyścigu na świecie: Tour de France. Jeśli więc planujesz na długie godziny zasiąść przed telewizorem i obawiasz się, że partnerka zacznie zadawać niewygodne pytania, poniżej podpowiadamy kilka podstawowych pojęć z kolarskiego żargonu, które pozwolą ci wywrzeć na niej wrażenie wyścigowego eksperta.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Trek Emonda SL6 – niezawodna maszyna

Rowery

Apetyt rośnie w miarę jedzenia – to wiadomo, podobnie jak fakt, że to powiedzenie odnosi się nie tylko do posiłków. Ja mam tak samo z zabawą w kolarstwo: każde nowe osiągnięcie powoduje, że następnym razem chcę więcej, szybciej, dalej. W sumie… całkiem podobnie jak w życiu, ale o tyle przyjemniej, że tutaj kolejne małe sukcesy przychodzą znacznie szybciej: kiedy już na dobre zaczął się sezon, postępy widać z tygodnia na tydzień.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Źródło energii

Rowery

Kiedy zaczynamy przygodę z kolarstwem, rzadko zastanawiamy się nad problemem odżywiania. Najpierw jest sprzęt, potem ubiór, znalezienie odpowiedniej trasy do treningu. Dopiero po jakimś czasie, kiedy treningi stają się coraz dłuższe, a najpóźniej wtedy, kiedy po raz pierwszy stajemy na starcie amatorskiego wyścigu, zaczynamy sobie zadawać pytanie: „co ja właściwie powinienem zjeść?”.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Sposoby na ból… siedzenia.

Rowery

Kiedy wracasz z treningu i bardziej niż nogi boli cię siedzenie, to wiedz, że coś się dzieje. A właściwie: że się nie zadziało wtedy, gdy powinno, czyli kiedy trzeba było wybrać odpowiednie siodełko.

więcej » 1

Czterdziestolatek na szosie. Bezpieczeństwo ponad wszystko

Rowery

Od czasu do czasu kolarskim światem wstrząsają silne sprzeczne emocje, związane z tragicznymi wypadkami z udziałem kolarzy. Z jednej strony żal po tak „głupiej” stracie, z drugiej: ocean pretensji do kierowców, motocyklistów, organizatorów imprez lub kibiców, bo i oni czasami bywają przyczyną wielu nieprzyjemnych zdarzeń. Tak było zupełnie niedawno, gdy potrącony przez motocykl obsługi technicznej zmarł Antoine Demoitie, podobnie było po wypadku Michele Scarponiego, potrąconego przez dostawczy samochód, podczas treningu, niedaleko własnego domu.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Szatnia

Rowery

Wiosna to jest taka pora roku, kiedy nawet facetom wyrwie się czasem „ja nie mam co na siebie włożyć”. Albo za ciepło, albo za zimno. I jak byś nie kombinował, koniec końców przyjdzie taki moment, że owinięty szalikiem staniesz gdzieś obok chłopaka w krótkich spodenkach. Na modzie znam się słabo, więc nie będę się wymądrzał. Wiem za to z całą pewnością, że kolesie od kolarskiej mody odrobili wszystkie lekcje i wymyślili takie rozwiązania, jakich nie ma chyba w żadnym innym sporcie. Pora więc się ubrać na wiosenny trening.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Badania kontrolne

Rowery

Sygnałem do startu nowego sezonu kolarskiego jest dla mnie zawsze zmiana czasu na letni. To oznacza, że można już po pracy wsiąść na rower, przejechać 40-50 kilometrowy trening i zdążyć wrócić, zanim zapadną ciemności.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 11. Na czele peletonu.

Rowery

Zazwyczaj dość ostrożnie podchodzę do marketingowych zapewnień producentów i sprzedawców o niezwykłych właściwościach oferowanych rowerów. A to nieprzeciętna zdolność pochłaniania wstrząsów, a to mityczna niemal sztywność, a to precyzja prowadzenia, albo jeszcze kilka innych cech, które świetnie brzmią w ulotkach, ale dla przeciętnego użytkownika są trudne do dostrzeżenia w rzeczywistości. Tym razem jednak rzeczywistość okazała się mieć własne zdanie na ten temat, a Fuji SL naprawdę okazał się być maszyną o niezwykłych właściwościach.

więcej »

W Izery na rowery

Rowery

Góry Izerskie nazywane są Rowerowa Krainą, a nawet Rowerowym Rajem, postaram się udowodnić że nie są to określenia na wyrost.

więcej » 1

Czterdziestolatek na szosie. Etap 10. Premia górska

Rowery

Tym razem nie będzie żadnego wymądrzania się i porad, co należy zrobić, co jeść, co pić i gdzie jeździć. Będzie za to relacja z blisko 1000-kilometrowej przygody z dwoma fantastycznymi, a jednocześnie bardzo różnymi od siebie rowerami, które dzięki współpracy ze sklepem Sport GURU miałem olbrzymią przyjemność niedawno przetestować. Podkreślam tu słowo „przyjemność”, bo jako kompletny amator tego właśnie w tym sporcie szukam najczęściej: przyjemności. Oto część pierwsza relacji.

więcej »

Susz Triathlon 2016

Rusz się!

Obserwując treningi i starty kolegów parających się triathlonem, gdzieś w podświadomości zacząłem kombinować - a może by tak spróbować? Z jednej strony podjęcie działań paraliżował trochę czas, jaki trzeba poświęcić na trening, z drugiej nieomijalne koszta zabezpieczenia się w niezbędny sprzęt. Szukanie wymówek i ograniczeń jest działaniem łatwym, w sumie to nic nie trzeba robić. Każdy ma to, na co się zdecyduje. Susz to kolejny etap realizacji życia, jakie wypełniam sportową pasją...

więcej »

Szosowe układanki

Rowery

Jazda rowerem wcześniej nie należała do moich ulubionych form ruchu i czasem sam się dziwię, że ten sport może człowieka tak mocno pochłonąć. Reprezentując pokolenie kija od szczotki i kultowego wigry3, dotarłem do punktu, który jeszcze kilka miesięcy temu nie wchodził w grę. Cienkie koła, delikatna z pozoru lekka rama, nogi przypięte do podwozia i umykający pod precyzyjnie pracującymi klamkami asfalt. Do pewnych rzeczy, trzeba było po prostu dojrzeć...

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 9. Zabezpieczenie

Rowery

„I cała moja przedwczorajsza robota z szorowaniem roweru na nic” – powiedział ostatnio mój kolega, gdy kończyliśmy poranną przejażdżkę z grupą wariatów, którzy kilka razy w tygodniu kręcą ile wlezie w stronę Góry Kalwarii. Dotarliśmy wspólnie do Cieciszewa ze średnią prędkością ponad 36 kmh, ja zziajany i z trudem łapiący oddech, a on – zmartwiony całym brudem, jaki zebraliśmy z drogi po ulewie, jaka miała miejsce wieczór wcześniej. O ile jednak poprawa kondycji wymaga długiej i solidnej pracy, o tyle na wyczyszczenie roweru jest kilka prostych i tanich patentów.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 8. Lotna premia

Rowery

Dla kolarzy trwa właśnie środek sezonu: wymarzona pogoda, długi dzień, być może jeszcze trochę urlopu do wykorzystania – idealne warunki, by wsiąść na rower i pojechać. Ale dla sprzedawców rowerów sezon chyli się ku końcowi – pora na prezentacje przyszłorocznych kolekcji i… wyprzedaże obecnych zasobów. To dla nas szansa na tańszy zakup wymarzonego roweru, ale uwaga! To również wyścig pełen pułapek, najeżony niebezpiecznymi zakrętami. W dzisiejszym odcinku kilka słów o tym, jak się przed nimi bronić.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 7 - Odpoczynek

Rowery

Kolarstwo to sport, który zaczyna się w głowie i tutaj powinien się kończyć, bo finał treningu i czas po nim również trzeba przemyśleć i zaplanować. Jak więc odpoczywać i regenerować siły z głową?

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 6 - Strefa bufetu

Rowery

Bez względu na to, ile zainwestujesz w sprzęt i jak mocno go doposażysz, jedno jest pewne: sam nie pojedzie. Każdy rower potrzebuje faceta, który na niego wsiądzie i naciśnie na pedały. A każdy facet potrzebuje do tego zadania odpowiedniego paliwa. Wjeżdżamy zatem do strefy bufetu.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 5 - Wielka Pętla

Rowery

W życiu każdego faceta po 40. nadchodzi taki moment, w którym musi się z kimś zmierzyć. Nic więc dziwnego, że jeśli wsiadł na rower, to pewnego dnia dopadnie go myśl o tym, by wystartować w wyścigu.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 4. Ucieczka

Rowery

Masz już rower, robiący wrażenie strój, obowiązkowy kask (!) i okulary, wszystkie niezbędne akcesoria oraz bidon i coś do zjedzenia po drodze. Ale zanim zapniesz buty w pedałach i ruszysz przed siebie, zadasz sobie z pewnością jeszcze jedno pytanie: jechać samotnie, czy z towarzystwem?

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 3. Sklep z zabawkami

Rowery

Temat, który u wielu dorosłych facetów wywołuje wypieki na twarzy, a u naszych kobiet uśmiech politowania: gadżety. Kiedy już mamy upragniony rower, często zaczynamy kombinować, czym go wzbogacić i w jakie czujniki wyposażyć, żeby jeździć lepiej i szybciej. Czy to niezbędne? Absolutnie nie. Można po prostu wsiąść na rower i pojechać przed siebie – tak, jak robiliśmy to w dzieciństwie. Ale skoro XXI wiek przyniósł nam nieprzebrane zasoby nowych technologii, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z nich korzystać i w efekcie jeździć mądrzej i bezpieczniej.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 2. Technika jazdy

Rowery

Zapytasz zapewne w tym miejscu: po co to wszystko? Czy nie wystarczy po prostu wsiąść na rower i pojechać? Oczywiście, można i tak. Ale cała przyjemność z jazdy na rowerze szosowym nie płynie z krótkich przejażdżek, tylko z kilkugodzinnych wypraw, podczas których pokonasz co najmniej kilkadziesiąt kilometrów. Aby uniknąć kontuzji i czerpać z długiej jazdy maksimum frajdy, warto poświęcić kilka chwil na opanowanie prawidłowej pozycji na rowerze i technikę jazdy.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Etap 1. Zaplecze techniczne.

Rowery

Wybór roweru to najważniejsze zadanie i największy wydatek. Ale – niestety – nie jedyny. Żeby móc bezpiecznie pokonywać coraz większe dystanse, trzeba się zaopatrzyć w kilka dodatkowych, ale niezbędnych elementów wyposażenia.

więcej »

Czterdziestolatek na szosie. Prolog

Rowery

Codziennie czytasz nowe porady, jak być sprawniejszym, szczuplejszym, atrakcyjniejszym i jak usprawnić swoje czterdziestoletnie ciało i głowę. Próbujesz to wszystko ogarnąć i nie zwariować. Nie ułatwię ci zadania – dołożę jeszcze jeden pomysł. Z tą różnicą, że ten dostarczy ci czegoś więcej: niesamowitej radości. Zatem: wsiądź na rower. Ale nie po to, żeby sobie pojeździć. Wsiądź na „szosę” i pognaj przed siebie.

więcej »
array(28) { [0]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2652" ["slug"]=> string(43) "czeslaw-lang-uwielbiam-dawac-ludziom-radosc" ["dont_use_tags"]=> string(86) "czas , doświadczenie , cel , forma, charakter, aparat , ciśnienie , przemoc , dowcip" ["title"]=> string(54) "Czesław Lang: „Uwielbiam dawać ludziom radość”" ["avatar_description"]=> string(84) "Partnerstwo Tissot z Tour de Pologne zostało przypieczętowane, fot. Monika Szałek" ["avatar_alt_text"]=> string(66) "Czesław Lang, organizator Tour de Pologne oraz Rafał Pruchnicki " ["lead"]=> string(603) "Mówi się o nim „człowiek – instytucja” i nie ma w tym cienia przesady. Był pierwszym polskim kolarzem z zawodowym kontraktem za granicą, gdzie nie osiadł, by wieść spokojne życie, ale wrócił do Polski, by swoimi doświadczeniami i kontaktami wspierać polski sport. I robi to ze znakomitymi rezultatami już od ponad ćwierć wieku. Zajmuje się nie tylko organizacją naszego narodowego touru i wielu innych kolarskich imprez. Próbował też swoich sił jako restaurator, a będąc zwolennikiem aktywnego i zdrowego trybu życia, prowadzi na Kaszubach ekologiczne gospodarstwo rolne. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(350) "Mówi się o nim „człowiek – instytucja” i nie ma w tym cienia przesady. Był pierwszym polskim kolarzem z zawodowym kontraktem za granicą, gdzie nie osiadł, by wieść spokojne życie, ale wrócił do Polski, by swoimi doświadczeniami i kontaktami wspierać polski sport. I robi to ze znakomitymi rezultatami już od ponad ćwierć wieku. " ["superbox_title"]=> string(54) "Czesław Lang: „Uwielbiam dawać ludziom radość”" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2652" ["body"]=> string(21338) "

[powiazane]Czesława Langa jako sportowca i organizatora Tour de Pologne znamy niemal wszyscy. Nas interesowała nie tylko sportowa kariera „Cesare”, ale również to, jak sobie radzi w sytuacjach, które czasem spotykają każdego z nas. Dlatego naszą rozmowę rozpoczęliśmy dość nietypowo…

[article_adv]

Mariusz Czykier: Pamięta pan moment decyzji o tym, że pora odwiesić rower na hak i kończyć karierę? Trudno się było zmierzyć z tym wyzwaniem?

Czesław Lang: W moim przypadku w miarę łatwo i podjąłem taką decyzję, choć miałem jeszcze podpisany kontrakt na dwa lata. Dobry kontrakt, z którym mogłem się ścigać, ale akurat w tym czasie zebrał się świetny zespół, w którym był Zenon Jaskuła, Joachim Halupczok, Marek Kulas, Lech Piasecki i Marek Szerszyński a jeden ze sponsorów – Animex – szukał możliwości promocji. Porozmawiałem z ludźmi w Polsce, porozmawiałem z Włochami i pojawił się wtedy pomysł, żeby zbudować polsko-włoską grupę zawodową, która będzie się nazywała Diana-Colnago-Animex. Pomyślałem sobie wtedy, że jest to szansa na to, żeby jakoś łagodnie wyjść z roli zawodnika i zostać menedżerem. Dostałem taką propozycję, dopiąłem ten kontrakt do końca, powstała fajna grupa. Zrobiliśmy prezentację w Marriotcie, wszystko z dużą pompą, po polskiej stronie był Piasecki, Halupczok, Jaskuła, Kulas, Szerszyński, a ze strony Włochów Giuseppe Saronni, Oscar Pellicioli…

MC: Całkiem mocna ekipa…

CL: Ówczesny top topów! Byłem menedżerem tej grupy przez trzy lata, chociaż szczerze mówiąc nie była to dla mnie wymarzona rola. Wtedy bycie menedżerem polegało tylko na tym, żeby kolarzy zawozić na start, później przywozić, załatwiać hotele… Wtedy jeszcze nie było GPS-ów, więc proszę sobie wyobrazić, że jest pan w Belgii, nie zna belgijskiego, po angielsku trudno się dogadać, a start jest na jakiejś ulicy, do której nie wiadomo jak dojechać. Mówię chłopakom, że zbiórka o siódmej, a Saronni jeszcze dopija kawę i mówi „nieee, Cesare, po co się tak spieszyć?”. Wyjeżdżamy 20 minut później i ja krążę, szukając tej ulicy, a oni wszyscy jadą za mną. I zaprowadź ich teraz na ten start, a spróbuj nie zdążyć! To był jeden wielki stres. Dziś się śmieję z tego, ale to na pewno było dla mnie wielkie przeżycie.

Ale generalnie byłem zadowolony, bo powstała ta grupa, pierwszy raz polsko-włoska, a ja mogłem do tego doprowadzić i to też było dla mnie wielkie wyzwanie. Poznanie tego wszystkiego, zrozumienie jak działają te wszystkie mechanizmy, no i danie tym chłopakom możliwości bycia kolarzami zawodowymi, już na takich warunkach, na jakich jeździli choćby Włosi. To wszystko było dla mnie cenne.

Czesław Lang, organizator wyścigu Tour de Pologne

Czesław Lang, dyrektor generalny firmy Lang Team oraz największego sportowego wydarzenia w Polsce, wyścigu Tour de Pologne. Fot. Monika Szałek

MC: Czyli ominął pana taki trudny moment przejścia od sytuacji, w której całe życie jest zorganizowane przez zespół, do tego, że człowiek jest zdany tylko na siebie?

CL: Rzeczywiście nie było takiego trudnego przejścia, chociaż później odnalezienie się w tej całej administracji, fakturach, kontraktach to była też nauka. To też nie było takie proste zsiąść z roweru i hop-siup: reszta działa. Jak jest się zawodowcem na rowerze, to pięć – sześć godzin dziennie jest tylko rower, rower, wyścigi, rower i tak w kółko, tylko na tym skoncentrowany. Później nie jest tak łatwo stać się nagle kimś innym. Ale przeżyłem to bardzo spokojnie i szybko się tego wszystkiego nauczyłem, jak to działa, jak funkcjonuje.


[powiazane]

MC: I to był czas między końcem kolarskiej kariery, a początkiem przygody z Tour de Pologne?

CL: Tak, chociaż jeszcze później, jak już zrezygnowałem z roli menedżera, to podejmowałem się innych działań: miałem restaurację La Gioconda w Teatrze Wielkim, salon rowerowy, przedstawicielstwo Colnago, Diadora… zacząłem robić wiele różnych rzeczy. To wszystko jakoś się kręciło, ale moim marzeniem zawsze było, żeby w jakiś sposób ściągnąć kolarzy zawodowych do Polski.

Pierwsza okazja, żeby ich tu zaprosić to było kryterium Animexu, rozgrywane między dwoma mostami w Warszawie. Niemal wrzuciłem do autokaru wszystkich dostępnych najlepszych kolarzy i przywiozłem tutaj do Polski. To było trochę tak, jakby nas tu dzisiaj zapakować i wywieźć na przykład do Azerbejdżanu (śmiech). W ogóle nie znali naszego kraju, byli ciekawi jak tu jest. Zobaczyli hotel Marriott, gdzie się zatrzymali i poczuli się nieco pewniej. Potem zabrałem ich do muzeum, pokazałem jak Polska była zniszczona i wszyscy robili wielkie oczy. Dla nich tzw. blok wschodni to nie była Polska, Czechy, Węgry i tak dalej, tylko po prostu „blok wschodni” i koniec. Nie znali w ogóle historii tego regionu, nikt ich tego nigdy w szkole nie uczył. Zrobiłem im więc taką szybką lekcję historii, oni nabrali trochę szacunku, potem się pościgali i powiedzieli, że tu w Polsce jest pięknie! Wrócili do Włoch, a to byli wszyscy kapitanowie tamtejszych zespołów, począwszy od Cippoliniego, przez Argentina, Fondriesta… taka plejada gwiazd światowego peletonu. I wszyscy się chwalili, że byli w Polsce, u Cesarego, jak tam fajnie w tej Warszawie.

[article_adv]

MC: I to było inspiracją do wzięcia na siebie organizacji Tour de Pologne?

CL: Na początku nie było jeszcze mowy o Tour de Pologne. Wtedy sobie myślałem, że będę robił takie kryteria w różnych miastach: kończy się Tour de France, przyjeżdża do Polski ekipa mniej więcej trzydziestu kolarzy zawodowych, do tego dwudziestu z Polski i składa się taki 50-osobowy peleton, który w centrum miasta jedzie kryterium, potem jedzie dalej, w inne miejsce. Chodziło o to, żeby to kolarstwo żyło u nas w jakiś sposób.

Ale zdarzył się akurat rok jubileuszowy dla Tour de Pologne i były prezes PZKol, już świętej pamięci Zbigniew Rusin, mówi do mnie: „Słuchaj, Lang. Może byś coś z tym zrobił, bo już nikt tego Tour de Pologne nie chce organizować. Może zająłbyś się tym, zamiast tymi swoimi kryteriami?”. I jakoś tak to się zaczęło.

MC: Zrobiło się miejsce, bo Wyścig Pokoju wtedy praktycznie umierał i do Polski już nawet nie zawsze wjeżdżał…

CL: Upadał, powstawał, umierał i na chwilę się znów podnosił. Wtedy Czesi jeszcze coś robili, ale już trudno mu było odzyskać tę świetność. Cała idea opierała się na pomyśle „Berlin-Warszawa-Praga” i gdy te trzy państwa się angażowały, to był to na pewno wielki wyścig. Od strony sportowej i organizacyjnej to był absolutny top światowych wyścigów. Polityka dawała pieniądze, ale polityka w czasie wyścigu odsuwała się na bok. To było wspaniałe w tym wyścigu i ci organizatorzy, którzy to robili, byli w tym naprawdę nieźli.

MC: 25 lat to jest szmat życia. Wielu ludzi w tym czasie zdąży już kilka razy zmienić pracę, a pana rytm życia od 25 lat wyznacza Tour de Pologne. To się nie nudzi?

CL: Nie. Mnie to raduje, bo ciągle robimy coś nowego, ciągle wprowadzamy jakieś nowe rozwiązania. W tym roku jestem bardzo zadowolony z siebie po tym, jakie trasy przygotowałem. I tak jest właściwie co roku, więc nie sposób się tym znudzić.

MC: Jak pan znosi krytykę? Że to właściwie Tour de Południowa Polska, że trasa prawie zawsze taka sama, że „tour de balon” i tak dalej?

CL: Zawsze słucham i jak to jest mądra krytyka, to bardzo sobie ją cenię. „Czesław, a może rozwiązać to inaczej? Może poprowadzić etap inną drogą? Może trochę skrócić kosztem dynamiki?” – takie uwagi są niezwykle cenne i często wprowadzam je w życie. Ale często jest też tak, że krytykuje ktoś, kto o organizacji wyścigów ma niewielkie pojęcie.

Jak robisz wyścig, to po pierwsze: musisz mu zapewnić odpowiednią sportową skalę trudności. Dwa: musisz mieć chętne miasta, które chcą cię przyjąć. Co z tego, że sobie wymyślę na przykład Wrocław, a miasto mówi, że nie. Wymyślę Poznań, a miasto odpowiada, że realizuje wtedy coś ważniejszego. Musisz mieć w każdym miejscu partnera po drugiej stronie, bo na siłę nic sam nie zrobisz. Mamy sprawdzone i chętne do współpracy miejsca, jak Kraków, Katowice, Bukowina, to przecież nie będziemy z nich uciekać. Nie zrobisz dobrej imprezy w miejscu, gdzie gospodarz cię nie chce, nie ma ochoty współpracować. Do tego dochodzi jeszcze logistyka, transfery, mnóstwo innych drobiazgów.

Czesław Lang, organizator Tour de Pologne
Czesław Lang, dyrektor generalny firmy Lang Team oraz największego sportowego wydarzenia w Polsce, wyścigu Tour de Pologne. Fot. Monika Szałek

 

MC: Wyścig Tour de Pologne, który bardzo szybko awansował do World Touru, jest z pewnością organizacyjnym sukcesem. Ale patrząc z perspektywy tych 25 lat jest coś, co zrobiłby pan inaczej?

 

CL: Na pewno głównego kierunku rozwoju cały czas będę się trzymał. Od początku do końca bardzo mocno stawiałem i do dziś stawiam na organizację, bezpieczeństwo, hotele – na tym nigdy nie oszczędzamy pieniędzy. To jest kwestia wizerunku wyścigu, ale również wizytówka Polski. Jak się coś stanie to przecież nikt nie będzie mówił, że Lang coś źle zrobił, tylko że w Polsce, na Tour de Pologne była na przykład źle zabezpieczona trasa, przez co na przykład samochód wjechał w peleton i ktoś ucierpiał. Reprezentuję nie tylko siebie, ale cały kraj. To jest wielka odpowiedzialność.

A co zrobiłbym inaczej? Patrząc szerzej na kolarstwo i oglądając relacje telewizyjne zdajemy sobie sprawę, że tutaj mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia. I nad tym pracujemy cały czas. W tym roku prawdopodobnie cztery etapy będą pokazane w całości, czyli cały czas staramy się podnosić jakość tego widowiska. Od strony sportowej już nic więcej nie da się zrobić.

Proszę zwrócić uwagę: kiedyś, dawno temu, kolarze mieli wśród ludzi status herosów. Ludzie zawsze jeździli na rowerach, ale na ogół rower to było narzędzie, które miało na przykład pomóc rolnikowi przewieźć bańkę mleka kilka kilometrów dalej. Wyobrażenie sobie wtedy kolarzy, którzy przejeżdżali na rowerze 300 kilometrów lub więcej, sprawiało, że byli traktowani niemal jak bogowie. I tak kolarstwo było przez lata kreowane. Ale teraz czasy się zmieniły, rowerów jest mnóstwo. W Polsce 10 milionów ludzi jeździ na rowerach, bo to im daje radość. Coraz więcej jest takich ludzi, jak ja czy pan, którzy nie będąc zawodowcami też mogą przejechać 200 kilometrów na rowerze. Żaden kolarz nam nie zaimponuje tym, że przejechał. On ma się ścigać. A najlepiej się ścigać na krótszym odcinku. Dlatego te wszystkie etapy, które w tym roku robimy, mają na ogół po 130 – 140 kilometrów. Czyli dajemy już praktycznie samą końcówkę do tego, żeby było ściganie, a nie przejeżdżanie etapu, bo ludzi to już nie cieszy, to im nie imponuje. Imponuje im walka. Takie sytuacje jak ta, w której Froome zaatakował na 80 kilometrów przed metą i na solo uciekał, czy Yates goniący go pod Zoncolan. O te emocje chodzi i tak trzeba to tworzyć, tak układać trasy, żeby ten efekt osiągnąć. I to jest coś, na co będziemy kładli wielki nacisk, żeby te trasy były ciekawe, żeby była dobra realizacja, żeby jak najwięcej pokazać, móc zajrzeć do środka peletonu.


[powiazane]

MC: A które kolarstwo pan preferuje? To, które dzisiaj nazywamy „romantycznym”, pozbawione radia, czujników mocy i całej tej technologii, czy właśnie to nowoczesne, skoncentrowane na szukaniu drobnych różnic, dopracowane taktycznie i kończące się sekundowymi różnicami na mecie?

CL: Mam o wiele większy szacunek do tych kolarzy, którzy się ścigali bez tych wszystkich pomocy naukowych. Takich, dla których kluczowy był instynkt.

Weźmy taki przykład: Winokurow na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Krytykowali go, że wygrał mistrzostwo olimpijskie, bo się dogadał z tym, który mu siedział na kole – nie pamiętam kto to był, chyba Uran. Zresztą nieważne. A bądź tam i się dogadaj! Najpierw tam trzeba być. Na Igrzyskach ściga się mniej zawodników w ekipie, czyli nie ma takiej możliwości, że się siedzi w peletonie i czeka, niczym się nie interesując przez 200 kilometrów, bo ma się ludzi, którzy pilnują sytuacji. Że się nie patrzy na to, co się dzieje wokół, bo w słuchawce w uchu dostaje się na bieżąco instrukcje. I dopiero w końcówce się finiszuje. Tutaj jest czterech ludzi, to kto pociągnie? Dwóch nie dogoni ucieczki, w której jedzie sześciu mocnych zawodników. Tu trzeba być cały czas aktywnym, cały czas patrzeć, pilnować co się dzieje, nie ma słuchawki, w której podawane są informacje. Musi się włączyć instynkt.

[article_adv]

Już nie pamiętam ile wyścigów wygrałem dzięki zwykłemu sprytowi. Ile razy się zdarzyło, że najpierw atakowali Rosjanie, po nich szli na przykład Niemcy, a ja siedziałem w peletonie i czekałem, aż oni się wyskaczą i zmęczą, a dopiero potem decydowałem się na atak, czasem jeszcze z kimś, kto mi doskoczył do koła. Tak właśnie wygrał Winokurow w Londynie: Anglicy ciągnęli i skakali do przodu, bo byli u siebie i bardzo chcieli się pokazać, a tu Kazach ograł ich wszystkich. Ale on miał jeszcze właśnie taki instynkt z amatorskiego ścigania i to moim zdaniem zaprocentowało. Fajnie też pokazały Igrzyska w Rio, jak piękne może być kolarstwo, gdy się robi nieprzewidywalne, jak się cały czas coś dzieje. A jak się przez to radio wszystko poukłada, drużyna wychodzi, ciągnie, to już nie jest to samo. Bo kolarstwo jest takim sportem, w którym decyduje nie tylko siła, ale również spryt, umiejętność znalezienia się w sytuacji.

U nas takim zawodnikiem jest na przykład Michał Kwiatkowski. Gdyby zabrano wszystkim zawodnikom słuchawki, to on miałby jeszcze taką przewagę, że myśli podczas wyścigu, widzi co się dzieje i doskonale czuje wyścig. To moim zdaniem ma największą wartość.

MC: Czytałem właśnie rozmowę BBC z Davem Brailsfordem i Timem Kerrisonem, w której opowiadali w szczegółach na czym polegała ta akcja Froome’a na Finestre. Jak to było wszystko koronkowo wyliczone: jaka moc, gdzie jeść, gdzie pić, gdzie ustawić człowieka z bidonem. Z jednej strony robi to niesamowite wrażenie, ale z drugiej… czy to na pewno jest jeszcze sport?

CL: No właśnie… Kiedy ja się ścigałem, to głównym warunkiem było poznanie swojego organizmu. Trzeba było poznać samego siebie: jak się czujesz w górach, jak się czujesz na płaskim, na ile cię stać, kiedy zaatakować, kiedy odpuścić. Ja na przykład nigdy nie atakowałem pod górę, jak się dobrze czułem. Jak mi lekko szło, to nie atakowałem, bo wiedziałem, że innym prawdopodobnie też idzie lekko. Ale jak wszyscy byli już umęczeni, jak każdy podpierał się nosem, mówiłeś sobie „teraz, w tym momencie jak zaatakuję, to już mnie nikt nie pogoni, bo tu już każdy idzie na maksa”. A teraz mają te waty, na które patrzą i czekają, aż im komputer powie, czy mogą już atakować, czy jeszcze nie.

Tak, zdecydowanie wolałem tamto stare kolarstwo. Spontaniczne, nieprzewidywalne, piękne.

Słuchawek kolarzom na razie nie zabierzemy, ale robiąc krótsze etapy spowodujemy, że nie będzie takich długich ucieczek, bo nikt nikogo nie odpuści na krótkim etapie. Peleton będzie bardziej zwarty. Nawet to, że transmisja będzie od startu powoduje, że kolarze są inaczej zmotywowani, bo każdy chce się pokazać. Powinna być większa dynamika i więcej będzie się działo, co powinno się przełożyć na zainteresowanie.

MC: Co pana napędza i daje siłę do działania?

CL: Uwielbiam dawać radość ludziom. To chyba wyniosłem z tego, że przez wiele lat byłem sportowcem i zakładając biało-czerwoną koszulkę na mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie, czy jadąc jako Polak w Tour de France lub Giro d’Italia wiedziałem, że moi kibice cieszą się moim występem i tym, co tam robię. Radość, ale też odpowiedzialność. W 1980 roku w Moskwie jechałem z dwoma Rosjanami. Gdybym wtedy puścił koło, to chyba spaliłbym się ze wstydu. Czułem się odpowiedzialny za biało-czerwoną koszulkę i to była też dla mnie dodatkowa motywacja.

Patrząc z punktu widzenia organizatora wyścigu, to kiedy widzę, że na trasę Tour de Pologne w ubiegłym roku wyszło ponad trzy miliony ludzi: na starty, mety, premie, to to właśnie daje mi wielką radość i to mnie napędza. Również świadomość tego, ile młodzieży jeździ na rowerach, ilu takich amatorów jak my wsiada na rowery, dla nich wszystkich przecież również robimy wyścigi, tak samo jak dla dzieci. To wszystko mi daje mnóstwo siły.

Mam przekonanie, że to co robię, jest fajne. To jest dla ludzi i to samo jedzie do ludzi, bo kolarstwo ma taką wspaniałą właściwość, że to wyścig przyjeżdża w dane miejsce. Nikt nie musi iść na stadion, kupować biletów, nawet siedząc w ogródku i pieląc grządki można się na chwilę oderwać, podejść, zobaczyć peleton, pokibicować, a chwilę później zobaczyć ich w telewizji lub w internecie, jak finiszują.

MC: Czuje się pan tak po ludzku spełniony, czy ma pan głowę wciąż jeszcze pełną marzeń i planów do realizacji?

CL: Na pewno cały czas mam w sobie dużo marzeń. Choćby w samym kolarstwie wciąż mam jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia. Ale i w gospodarstwie ekologicznym, którym się zajmuję, w Ekofolwarku, też jest jeszcze dużo pracy. Chciałbym po prostu pożyć jeszcze trochę, żeby móc to wszystko zrobić i spokojnie sobie odejść.

MC: Czy tak zapracowany Czesław Lang w ogóle kiedyś odpoczywa?

CL: Bardzo aktywnie. Rower, konie, lasy, jeziora, rzeki, natura – to mnie relaksuje. I narty zimą. Nie odpoczywam, gdy siedzę w miejscu, odpoczywam, gdy jestem aktywny.

MC: Kolarzom życzy się zwyczajowo „połamania kół”. Czego życzyć człowiekowi, który te wszystkie koła wprawia w ruch?

CL: Na pewno pogody. Dobra pogoda jest dla wszystkich bardzo ważna: dla zawodników, dla kibiców, dla organizatorów. I oczywiście szczęścia.

MC: Zatem proszę przyjąć życzenia: niech szczęście i pogoda pana nie opuszczają!

Czesław Lang, organizator Tour de Pologne i Mariusz Czykier
Czesław Lang, Mariusz Czykier. Fot. Joanna Byrt

Za pomoc w realizacji materiału dziękujemy dystrybutorowi szwajcarskich zegarków Tissot - chronometrażyście i partnerowi 75. edycji Tour de Pologne.

Tissot T-Race Cycling Tour de Pologne - oficjalny zegarek
Tissot T-Race Cycling Tour de Pologne - oficjalny zegarek jubileuszowej edycji Tour de Pologne

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1528956761" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2652" ["visits_counter"]=> string(4) "5271" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [1]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2590" ["slug"]=> string(57) "czterdziestolatek-na-szosie-duze-korzysci-z-malych-roznic" ["dont_use_tags"]=> string(40) "autorytet , akcesoria , motor , kondycja" ["title"]=> string(63) "Czterdziestolatek na szosie. Duże korzyści z małych różnic" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(578) "Znasz pojęcie „marginal gain”? To idea, polegająca na wykorzystywaniu możliwości poprawy nawet najmniejszych elementów, których suma pozwala uzyskać przewagę. Tam, gdzie osiągi wyśrubowane są do granic, każdy najmniejszy detal może okazać się decydujący. W przypadku amatorskiej przygody z kolarstwem margines możliwych udoskonaleń jest oczywiście dużo większy, ale za to efekty widoczne gołym okiem. Oto kilka „drobiazgów”, które mogą istotnie wpłynąć na to, że pojedziesz szybciej i kolarstwo zacznie ci sprawiać jeszcze więcej radości." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(578) "Znasz pojęcie „marginal gain”? To idea, polegająca na wykorzystywaniu możliwości poprawy nawet najmniejszych elementów, których suma pozwala uzyskać przewagę. Tam, gdzie osiągi wyśrubowane są do granic, każdy najmniejszy detal może okazać się decydujący. W przypadku amatorskiej przygody z kolarstwem margines możliwych udoskonaleń jest oczywiście dużo większy, ale za to efekty widoczne gołym okiem. Oto kilka „drobiazgów”, które mogą istotnie wpłynąć na to, że pojedziesz szybciej i kolarstwo zacznie ci sprawiać jeszcze więcej radości." ["superbox_title"]=> string(54) "40-latek na szosie. Duże korzyści z małych różnic" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2590" ["body"]=> string(11477) "

[powiazane]Filozofię „marginal gain” upowszechniła w kolarstwie ekipa Team Sky, w barwach której ścigają się Michał Kwiatkowski, Łukasz Wiśniowski i Michał Gołaś. Dbałość o detale jest tam niemal obsesyjna, a o zespole złośliwi powiadają, że jest jeżdżącym laboratorium. W ubiegłym roku miałem możliwość obserwowania ich przygotowań do startu w otwierającej Tour de France jeździe na czas. Z tak bliska, jak się dało, czyli z odległości wyznaczonej taśmą, którą ogrodzony był autokar ekipy, bo koncentracja zawodników przed startem to również jeden z elementów tej filozofii.

[ext_img=s]3364[/ext_img]

Ale jest ich znacznie więcej. Perfekcyjnie przygotowane rowery, ceramiczne łożyska, specjalnie profilowane pod danego zawodnika kierownice, czy rozwiązanie, które wzbudziło wówczas wiele kontrowersji: specjalne wypustki na strojach zawodników, których zadaniem była eliminacja efektu zawirowań powietrza opływającego ramiona zawodnika. Wiele ekip protestowało przeciw temu rozwiązaniu jako niezgodnemu z regulaminem, ale sędziowie zadecydowali, że co nie jest zakazane, jest dozwolone, więc jeśli to rozwiązanie jest integralną częścią stroju, to może być stosowane. Czy miało to wpływ na wyniki? Bezpośrednio raczej nie, ale nie sposób zignorować faktu, że w pierwszej dziesiątce tego etapu znalazło się aż czterech zawodników drużyny „niebiańskich”.

[ext_img=s]3366[/ext_img]

[article_adv]

Na co dzień zapewne nie trzeba się uciekać do poszukiwania aż tak zaawansowanych naukowo i technicznie rozwiązań, bo i skala tego, co w amatorskim uprawianiu sportu nazwiemy „detalem” jest zupełnie inna. Ale jest kilka elementów, na które masz duży wpływ, a które w znaczący sposób mogą wpłynąć na poziom zadowolenia z twoich wyników.

Waga

Nie tylko roweru, przede wszystkim twoja. Oczywiście, jeśli tylko budżet na to pozwala, to warto inwestować w sprzęt z lepszych materiałów, nie tylko z uwagi na ich mniejszą masę, ale przede wszystkim ze względu na to, że zazwyczaj w parze z nią idzie większa sztywność konstrukcji, co oznacza mniejsze straty energii, w większym stopniu przekazywanej na napęd. Ale nie można zapominać o tym, że to rower wiezie ciebie, a nie ty jego. Każdy kilogram twojej masy ma o wiele większe znaczenie niż kilka gramów masy roweru.

O zrzucenie zbędnego zimowego balastu warto zadbać również z innego powodu: łatwiej ci będzie poprawić drugi istotny element, którym jest…

Pozycja na rowerze

Jedna z ważniejszych spraw, do której kolarze-amatorzy często nie przywiązują większej uwagi. A powinni, bo od tego zależą nie tylko osiągane wyniki, ale również komfort i bezpieczeństwo. Bóle pleców, kolan, stawów, uszkodzenia mięśni i ścięgien są najczęściej wynikiem źle dobranej pozycji na rowerze, a jazda z takimi dolegliwościami nie ma nic wspólnego ani ze zdrowiem, ani z przyjemnością.

Najlepszym sposobem (choć niestety nie tanim) jest skorzystanie z dobrodziejstw profesjonalnego bike-fittingu. Jest to dość żmudny i czasochłonny proces serii pomiarów i korekt ustawień, przy jednoczesnym sprawdzaniu ich wpływu na komfort pedałowania i generowaną moc. Nie jest to usługa tania i być może nie ma sensu w nią inwestować na samym początku przygody z kolarstwem (tym bardziej, że podstawowe dopasowanie powinien ci zaproponować sprzedawca roweru – warto kupować tam, gdzie proponują takie rozwiązanie). Ale w miarę upływu czasu i doskonalenia umiejętności twoja pozycja na rowerze będzie się w naturalny sposób zmieniać – wtedy warto dokonać korekty ustawień. Oczywiście zawsze możesz też pewnych korekt dokonywać samodzielnie i szukać optymalnej dla siebie pozycji, ale wtedy również warto pamiętać o idei „marginal gain”: małe zmiany robią duże różnice. Zbyt daleko idąca korekta również może skończyć się boleśnie.


[powiazane]

Koła

Jeden z tych elementów roweru, w który warto inwestować i którego zmiana może być natychmiast zauważalna w twoich wynikach. Choć w tym miejscu jedno zastrzeżenie: wiele zależy od tego, gdzie i jak zamierzasz jeździć. Jeśli jesteś zdobywcą górskich przełęczy, powinieneś raczej szukać rozwiązań lżejszych, o niższym profilu. Jeśli częściej jeździsz w raczej płaskim terenie i na rowerze lubisz wykręcać duże prędkości – rozejrzyj się za kołami o wyższym profilu. Różnicę zauważysz natychmiast, bo niestety w wielu przypadkach rowerów z niższej i średniej półki cenowej (jeśli nie w większości) fabrycznie montowane zestawy kół są raczej przeciętnej jakości.

[ext_img=s]3365[/ext_img]

Największe różnice tkwią oczywiście w kształcie obręczy (wysokości profilu koła) i materiałów, z których zestaw został wykonany (m.in. bardzo ważna jest jakość i żywotność łożysk). Wysokość profilu ma ogromny wpływ na aerodynamikę, co przekłada się bezpośrednio na osiągane prędkości – można to w pewnym sensie porównać do działania żagli, na których w miarę wzrostu siły wiatru wytwarza się podciśnienie, wypychające jacht do przodu (podczas kursu pod wiatr). Podobnie działają skrzydła samolotu i siły, które unoszą go w górę. Ale to też nie oznacza, że jak założysz sobie koła o profilu np. 80 mm, to jazda będzie czystą radością, a świat stanie się piękniejszy. Czym większa wysokość stożka, tym większa wrażliwość roweru na boczne podmuchy wiatru i trudniejsze panowanie nad rowerem. Dość rozsądnym kompromisem dla średnio zaawansowanego kolarza będą koła o profilu 35-50 mm, dzięki którym możesz znacząco poprawić swoje wyniki bez ryzyka nieoczekiwanego znalezienia się w rowie lub na drugiej stronie jezdni po pierwszym mocniejszym podmuchu z boku.

[article_adv]

Napęd

Wydawać by się mogło, że to oczywistość, ale okazuje się, że utrzymanie w czystości układu napędowego dla wielu kolarzy takie oczywiste nie jest. Nie tak trudno usłyszeć na drodze albo charakterystyczne piski, wydobywające się z niedostatecznie nasmarowanego łańcucha, albo trzaski z innych elementów układu napędowego, obficie nasmarowanego i równie obficie udekorowanego brudem zebranym z szosy. Tymczasem w obu przypadkach przekłada się to nie tylko na ograniczony komfort jazdy, ale przede wszystkim na wyniki, bo zaniedbany napęd „kosztuje” kolarza sporo energii trwonionej na walkę z oporem, jaki stawia brudny lub suchy łańcuch.

Zresztą nie tylko łańcuch. Regularnego mycia i smarowania wymaga też przerzutka, a zwłaszcza kółka wózka przerzutki, w których bardzo lubi gromadzić się nadmiar smarów i grudy brudu; tylna kaseta, która również lubi zbierać brud między wąsko rozmieszczonymi koronkami oraz tarcze korby i wózek przedniej przerzutki, gdzie również lubią się odkładać grube warstwy brudu. Generalnie warto przyjąć zasadę, że po każdej dłuższej przejażdżce cały rower należy porządnie umyć, a wszystkie newralgiczne miejsca w napędzie oczyścić, odtłuścić i od nowa nasmarować, uważając przy tym, żeby z obfitością lubrykantów nie przesadzić. Regularnie należy też sprawdzać łożyska w pedałach – rzecz, na którą rzadko zwracamy uwagę, a która potrafi istotnie uprzykrzyć życie i ograniczyć efektywność twojej pracy włożonej w pedałowanie.

W związku z łańcuchem warto pamiętać jeszcze o dwóch zasadach: należy go regularnie wymieniać (mniej więcej co 3-3,5 tysiąca kilometrów) i unikać jazdy z przerzutkami ustawionymi w pozycjach przeciwlegle skrajnych (czyli duża tarcza z przodu i największe z tyłu, mała z przodu i najmniejsze z tyłu). Raz, że bardziej zużywa to łańcuch (szybciej robi się luźny), a dwa: jest to po prostu bardzo nieefektywne energetycznie, bo spora część pracy łańcucha wykonywana jest „bokiem”.

Lajkra

Było o kołach, które działają jak żagle, będzie o ciuchach, które potrafią działać jak spadochron. Może nie dosłownie, ale często nie zdajemy sobie sprawy, jak wielki opór stawia zwykła koszulka, nabierająca powietrza rękawami. Gdy jedziemy na przejażdżkę miejskimi bulwarami, pewnie nie ma to większego znaczenia, a przewiewna odzież często daje poczucie ulgi w upale, ale gdy przyjemność sprawia nam szybka jazda z dala od miasta, powinniśmy zadbać o to, by ubierać się w materiały możliwie najbardziej przylegające do ciała. Tu również nie warto oszczędzać, bo korzyści z jazdy w dobrej jakości odzieży jest wiele: od mniejszych oporów począwszy, przez lepsze chłodzenie (między twoim ciałem a koszulką nie powinno być miejsca na tworzenie się warstwy potu – ten powinien być natychmiast wchłaniany przez materiał i oddawany na zewnątrz), po działanie kompresyjne, wspomagające twoje mięśnie podczas długotrwałego wysiłku (tu warto zwrócić uwagę zwłaszcza na spodenki, które mogą nawet dość mocno opinać twoje uda). Ostatecznie nie po to ciężko pracowaliśmy na określenie MAMIL (Middle Aged Man in Lycra), żeby na rowerze łopotać jak proporczyk ;)

Golenie nóg

No dobra, żartowałem. Wprawdzie kolarscy puryści uważają to za konieczność, jednak ty naprawdę nie musisz tego robić. Chyba, że lubisz od czasu do czasu zrobić wrażenie na płci pięknej, błyskając na drodze umięśnioną, gładką łydką – wtedy to oczywistość. Jeśli jednak nie jeździsz wyczynowo na rowerze czasowym i nie walczysz na drodze o każdy ułamek sekundy, możesz ten element pominąć. Najczęstszym i najbardziej praktycznym powodem, dla którego robią to zawodowi kolarze, jest po prostu komfort podczas masażu. Zarówno dla kolarza (masaż zawsze robi się w kierunku serca, czyli w praktyce „pod włos”), jak i dla masażysty.

Prostych trików, które mogą poprawić twoją efektywność jazdy na rowerze i płynącą z tego przyjemność jest znacznie więcej. Część wymaga dodatkowych inwestycji, część to po prostu drobne usprawnienia tego, czym dysponujesz na co dzień. Najwięcej obszarów do zastosowania filozofii „marginal gain” jest w tobie i twojej technice jazdy. Zacznij od tego, żeby spróbować unikać powszechnego i zupełnie nieświadomego błędu, jakim jest chowanie głowy w ramionach. Wystarczy wysunąć głowę nieco do przodu, a ramiona delikatnie odchylić do tyłu, by się przekonać, o ile mniejszy opór twoja sylwetka stawia wiatrowi. A to przecież dopiero początek…

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1524226955" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2590" ["visits_counter"]=> string(4) "3253" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [2]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2526" ["slug"]=> string(37) "imprezy-rowerowe-2018-wyscigi-szosowe" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(41) "Imprezy rowerowe 2018 - wyścigi szosowe " ["avatar_description"]=> string(21) "Imprezy rowerowe 2018" ["avatar_alt_text"]=> string(16) "imprezy rowerowe" ["lead"]=> string(212) "Uprawiasz kolarstwo szosowe? Sprawdź siebie i swój sprzęt w jednym z wyścigów szosowych w tym roku! Przygotowaliśmy dla Ciebie listę najważniejszych imprez rowerowych – wybierz, zapisz się i wystartuj!" ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(212) "Uprawiasz kolarstwo szosowe? Sprawdź siebie i swój sprzęt w jednym z wyścigów szosowych w tym roku! Przygotowaliśmy dla Ciebie listę najważniejszych imprez rowerowych – wybierz, zapisz się i wystartuj!" ["superbox_title"]=> string(21) "Wyścigi szosowe 2018" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2526" ["body"]=> string(7493) "

[powiazane]

Kalendarz imprez rowerowycha

Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych

Śrem – sobota, 21 kwietnia 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego); dystans do wyboru: 70 lub 140 km

Klasyk Beskidzki

Łosie k. Gorlic – wtorek, 1 maja 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego); dystans 60 km

[article_adv]

Supermaraton Rewal Bike System

Rewal – sobota, 5 maja 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego); dystanse: mini – 67 km, mega – 134 km

Bydgoszcz Cycling Challenge

Bydgoszcz – niedziela, 20 maja 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego); dystans: pętla ok. 3,3 km

Klasyk Radkowski

Radków (powiat kłodzki) – sobota, 26 maja 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego); dystanse: mini – 67 km, mega – 110 km, giga – 160 km, rodzinny – 40 km

GFNY Gdynia

Gdynia – niedziela, 27 maja 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Supermaraton Jastrzębi Łaskich

Łask – niedziela, 10 czerwca 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych

Nowogard – sobota, 23 czerwca 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

IV Łańcucki Maraton Rowerowy Granicami Powiatu

Łańcut – sobota, 23 czerwca 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)


[powiazane]

II Starachowicka Strzała

Starachowice – niedziela, 1 lipca 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

[article_adv]

IV Supermaraton Szlakiem Don Kichota w Nietążkowie

Nietążkowo – sobota, 7 lipca 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego); dystanse: mini – 70 km, mega – 140 km, giga – 210 km

Klasyk Kłodzki

Zieleniec – sobota, 28 lipca 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego); dystanse:mini – 67 km, mega – 110 km, giga – 160 km, rodzinny – 40 km

Memoriał Stanisława Królaka

Warszawa – niedziela, 5 sierpnia 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Puchar Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych

Lubomierz – niedziela, 12 sierpnia 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Łańcucki Klasyk Szosowy

Łańcut – niedziela, 19 sierpnia 2018 Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Solid Team Race

Krzywiń (woj. wielkopolskie) – środa, 15 sierpnia 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig grupowy)

Cyklo Kartuzy – Energa Cyklo Cup

Kartuzy (woj. pomorskie) – sobota, 1 września 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Road Maraton

Żmigród (woj. dolnośląskie) – sobota-niedziela, 8-9 września 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Brevet Pomiechówek 200

Pomiechówek (woj. mazowieckie) – sobota, 22 września 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Runda Spadających Liści

Sobótka (woj. dolnośląskie) – niedziela, 14 października 2018

Rodzaj wyścigu: wyścigi szosowe (wyścig dla każdego)

Jeśli nie znalazłeś na liście jakiejś ważnej imprezy, dopisz ją w komentarzach - uzupełnimy listę!

" ["ancestor_id"]=> string(1) "7" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1519808516" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "83" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(21) "Imprezy rowerowe 2018" ["seo_description"]=> string(109) "Sprawdź siebie i swój sprzęt w jednym z wyścigów szosowych w tym roku! Kalendarz imprez rowerowych 2018." ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2526" ["visits_counter"]=> string(4) "4378" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "83" ["name"]=> string(17) "Co, gdzie, kiedy?" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "1" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(17) "Co, gdzie, kiedy?" ["about"]=> string(151) "Życie po 40-tce to także czas na twoje przyjemności duchowe. Sprawdź, gdzie dzieją się najciekawsze spotkania, koncerty i wydarzenia kulturalne." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(16) "0-co-gdzie-kiedy" ["lft"]=> string(2) "41" ["rgt"]=> string(2) "42" ["level"]=> string(1) "2" } } [3]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2331" ["slug"]=> string(41) "czterdziestolatek-na-szosie-dlugi-dystans" ["dont_use_tags"]=> string(5) "danie" ["title"]=> string(43) "Czterdziestolatek na szosie. Długi dystans" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(253) "Jazda na szosie uzależnia. Zaczynasz od krótkiego wypadu za miasto, a potem chcesz więcej i więcej. Aż przychodzi taki moment, kiedy pragniesz się zmierzyć z naprawdę poważnym wyzwaniem. Czy trzeba? Oczywiście, nie. Czy warto? Jak najbardziej!" ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(253) "Jazda na szosie uzależnia. Zaczynasz od krótkiego wypadu za miasto, a potem chcesz więcej i więcej. Aż przychodzi taki moment, kiedy pragniesz się zmierzyć z naprawdę poważnym wyzwaniem. Czy trzeba? Oczywiście, nie. Czy warto? Jak najbardziej!" ["superbox_title"]=> string(34) "40-latek na szosie. Długi dystans" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2331" ["body"]=> string(6485) "

[powiazane]Początki są zwykle takie same: chcesz spróbować, a potem stawiasz sobie coraz ambitniejsze cele i zaczynasz jeździć coraz dalej i coraz szybciej. Zakładasz konto na Stravie lub w innym serwisie i obserwujesz swoje postępy, porównujesz wyniki ze znajomymi i cieszysz się każdym segmentem przejechanym szybciej, niż poprzednim razem. Wytyczasz sobie kolejne cele i zmierzasz do ich realizacji – i świetnie, bo właśnie na tym polega sport i dzięki temu możesz z niego czerpać więcej przyjemności.

[article_adv]

Pierwszą granicą, jaką sobie wyznaczyłem po zakupie roweru szosowego, było magiczne wówczas 100 kilometrów, które osiągnąłem po niespełna dwóch tygodniach jazdy. Rozpierała mnie duma, bo to przecież dystans, który dla wielu ludzi kojarzy się z wielką wyprawą nawet wtedy, kiedy jadą samochodem. Na kolejnych „setkach” starałem się poprawić moje wyniki – jechać szybciej, z większą kadencją, obserwować zachowanie organizmu i uczyć się odporności na długotrwały wysiłek (jak by nie patrzeć, jest to kilka godzin pedałowania). To były bardzo cenne lekcje, po których wiedziałem, kiedy powinienem sięgać po bidon, kiedy przegryźć banana, a kiedy wspomóc się energetycznym żelem. I kiedy zejść z roweru, żeby na chwilę odpocząć, bo nie ma się co oszukiwać – przy amatorskiej jeździe powinniśmy pozwolić organizmowi na choćby krótką regenerację w trakcie wysiłku. W końcu mamy już swoje lata ;)

Osiąganie kolejnych celów było już tylko kwestią czasu. Korzystając z przeprowadzki w bardziej pofałdowany niż trasa do Góry Kalwarii teren, miałem możliwość ćwiczenia się w podjazdach – tutaj dostałem prawdziwą lekcję pokory i informację zwrotną o nadprogramowych kilogramach: wywiezienie każdego z nich nawet 100 metrów w górę okazało się znacznie trudniejsze, niż te pierwsze 100 kilometrów po płaskim. Gubienie wagi nagle pojawiło się znów na liście priorytetów, bo bez tego trudniej było realizować inne cele: 500, 1000, 1500 metrów przewyższeń – każdy mały sukces rodził pragnienie następnego. 100 kilometrów w górach, później 150, aż pojawiła się nieunikniona pokusa przekroczenia bariery 200.

Jak się przygotować?

Po pierwsze: dobrze to zaplanuj. 200-kilometrowa pętla oznacza, że w którymś momencie dotrzesz do miejsca, z którego masz 100 kilometrów do domu, w którąkolwiek stronę być nie pojechał – w tym miejscu musisz mieć jeszcze spory zapas sił, żeby pokonać tę trasę. W tych planach koniecznie trzeba uwzględnić przerwy na posiłek (banany i żele to za mało, trzeba zjeść coś bardziej wartościowego), uzupełnienie bidonów (w ciągu 8-10 godzin, bo prawdopodobnie tyle czasu spędzisz na rowerze, wypijesz 6-8 litrów płynów - czym więcej, tym lepiej), odpoczynek i zapas czasu na nieprzewidziane zdarzenia – zwykła wymiana dętki również kosztuje sporo czasu i energii.

Warto założyć, że średnia prędkość, z jaką będziesz się poruszał, będzie oscylowała w granicach 20 km/h. Jeśli uda ci się pojechać szybciej – to świetnie, ale jeśli wcześniej nie jechałeś takiego dystansu i nie jesteś pewien, jak zachowa się twój organizm – unikaj zbyt forsownego tempa, zwłaszcza na początku trasy. Bicie rekordów zostaw na następną wycieczkę.

Zadbaj o oświetlenie. Wciąż wielu kolarzy uważa lampki w rowerze szosowym za szczyt obciachu, ja jednak uważam, że jest to absolutna konieczność. Nawet, jeśli zdążysz pokonać całą drogę przed zmrokiem, w którymś momencie może się okazać, że jedziesz w stronę zachodzącego słońca. Dla kierowcy, który patrzy w tym kierunku, jesteś praktycznie niewidoczny.

Jeśli jedziecie w grupie, ustalcie zawczasu reguły, według których będziecie pokonywać ten dystans. Jeśli ustalicie, że jedziecie cały czas razem – tempo musi kontrolować najwolniejszy z was. Ale możecie się również umówić, że każdy jedzie własnym rytmem, a w umówionych miejscach po prostu na siebie czekacie – tu znowu wracamy do precyzyjnego planowania.

Zadbaj o odpowiednie ubranie. Jeśli jedziesz w długi, upalny, czerwcowy lub lipcowy dzień, możesz założyć, że będzie ciepło. Ale już różnica temperatur między gorącym sierpniowym południem, a chłodem o zachodzie słońca bywa duża. Kolarskie rękawki i dodatkowa koszulka mogą okazać się zbawienne. Zwłaszcza, że nie zajmują zbyt wiele miejsca.

I pamiętaj, że największa trudność może cię spotkać tam, gdzie się jej zupełnie nie spodziewasz. Na mój pierwszy długi dystans wybrałem się z dwójką kolegów wokół Tatr, trasą ze słowackiego Zuberca, przez Liptowski Mikulasz, Szczyrbskie Pleso, Łysą Polanę, Zakopane, Chochołów i Orawicę. W sumie równe 200 kilometrów, ponad 2700 metrów przewyższeń i osiem godzin jazdy. Obawiałem się tego, że na ostatnich podjazdach będą mnie łapać skurcze, co zdarzało mi się wcześniej na krótszych dystansach – stąd ostrożny początek i spokojne, niezbyt forsowne tempo na podjazdach. Największą dolegliwością okazał się… ból karku podczas zjazdów. Na to nie byłem przygotowany, a długie, kilkunastokilometrowe zjazdy w niskiej pozycji, z zadartą do góry głową okazały się najbardziej bolesnym doświadczeniem podczas całej wyprawy.

Czy musieliśmy to robić? W żadnym wypadku. Czy było warto? Jak najbardziej! Po raz kolejny okazało się, że kolarstwo rozgrywa się bardziej w głowie, niż w nogach. Kluczem do pokonania kolejnej bariery okazało się pozytywne nastawienie i chęć przekonania samego siebie, że można osiągnąć więcej, jeśli się tylko chce. Jak się okazało, nawet dla czterdziestolatka nie jest za późno na takie lekcje ;)

Mariusz Czykier
(pokonaną przeze mnie trasę możesz zobaczyć tutaj)

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1503060915" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2331" ["visits_counter"]=> string(4) "7442" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [4]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2315" ["slug"]=> string(60) "czterdziestolatek-na-szosie-zabieramy-nasze-cacko-na-wakacje" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(61) "Czterdziestolatek na szosie. Zabieramy nasze cacko na wakacje" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(477) "W życiu każdego kolarza-amatora przychodzi zawsze taki moment, w którym zapragnie wybrać się na urlop. I jeśli tylko uda ci się przekonać partnerkę, że z oferty last minute w Egipcie korzystaliście już w zeszłym roku oraz dwa i trzy lata temu także, to jest szansa, że uda się ją również namówić na taki rodzaj wypoczynku, który pozwoli ci od czasu do czasu wyskoczyć na rower. Musisz go tylko z sobą jakoś zabrać, a to wymaga podjęcia kilku decyzji." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(477) "W życiu każdego kolarza-amatora przychodzi zawsze taki moment, w którym zapragnie wybrać się na urlop. I jeśli tylko uda ci się przekonać partnerkę, że z oferty last minute w Egipcie korzystaliście już w zeszłym roku oraz dwa i trzy lata temu także, to jest szansa, że uda się ją również namówić na taki rodzaj wypoczynku, który pozwoli ci od czasu do czasu wyskoczyć na rower. Musisz go tylko z sobą jakoś zabrać, a to wymaga podjęcia kilku decyzji." ["superbox_title"]=> string(52) "40-latek na szosie. Zabieramy nasze cacko na wakacje" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2315" ["body"]=> string(7921) "

[powiazane]

Bagażnik dachowy

Jeśli prowadzisz aktywny tryb życia (a zapewne tak jest, skoro zdecydowałeś się wsiąść na „szosę”), to prawdopodobnie na wakacje będziesz jechał samochodem, załadowanym różnego rodzaju sprzętem. Gdzieś w tym wszystkim musisz upchnąć rower. Włożenie go do bagażnika praktycznie odpada – no chyba, że jedziesz sam. W innych przypadkach przestrzeń bagażową zajmą walizki, o ile wcześniej nie zajmie jej pies. Pozostaje szukać innych możliwości i powiedzmy sobie od razu: nie ma rozwiązań doskonałych.

[article_adv]

Najpopularniejsze i relatywnie najtańsze jest załadowanie rowerów na dach. Wystarczą belki, czyli tzw. bagażnik bazowy oraz odpowiednie uchwyty przytrzymujące rower. Zaletą tego rozwiązania jest to, że o ile tylko nie masz po drodze w planach parkowania w galeriach handlowych lub w podziemnych garażach, zapominasz o rowerze, dopóki nie dojedziesz na miejsce. Rowery na dachu są też mniej narażone na kurz lub błoto z drogi, ale za to z pewnością czeka cię przyjemność czyszczenia kierownicy z kolekcji komarów…;)

[ext_img=s]3028[/ext_img]

fot. Thule

Ten sposób transportowania roweru wiąże się jednak z pewnymi niedogodnościami:

Dobrym rozwiązaniem (nie tylko w przypadku rowerów karbonowych) jest ich mocowanie na dachu za widelec, do czego niezbędny jest specjalny uchwyt. Rower stawia wówczas nieco mniejszy opór i jest o wiele stabilniejszy. Wymaga to jednak osobnego uchwytu na koło lub przewożenia koła w bagażniku.

[ext_img=s]3023[/ext_img]

fot. Thule

Platforma na haku

Drugą opcją, również bardzo popularną, jest przewożenie rowerów na specjalnej platformie, mocowanej na haku. Jest to rozwiązanie zdecydowanie najwygodniejsze, ale również nie pozbawione pewnych trudności, począwszy od tej, że trzeba posiadać hak, a skończywszy na tej, że na ogół wymaga również wizyty w odpowiednim urzędzie, żeby załatwić dodatkową tablicę rejestracyjną. Jeśli będziesz mieć pecha i kapryśne lato zafunduje ci podróż w deszczu i błocie, po dojechaniu na miejsce nie unikniesz operacji mycia rowerów. No i – last but not least – platformy na hak nie należą do najtańszych, choć tutaj z pomocą wychodzą liczne wypożyczalnie (niestety, na ogół dostępne raczej w większych miastach).


[powiazane]W tym przypadku jednak mimo wszystko przeważają zalety: rowery są łatwo dostępne bez względu na wielkość samochodu, nie stawiają oporu aerodynamicznego i nie ograniczają dostępu do bagażnika, bo większość platform skonstruowana jest w taki sposób, że pozwala na ich łatwe odchylenie przed otwarciem pokrywy.

[ext_img=s]3024[/ext_img]

fot: Thule

[article_adv]

Przy korzystaniu z platformy mocowanej na haku musisz pamiętać jeszcze o jednym: ostrożności przy manewrowaniu. Skrzywienie koła, wystającego czasem poza obrys samochodu, bywa przykrą niespodzianką, a uszkodzenie roweru podczas cofania może ci skutecznie popsuć urlop (wszelkie czujniki na niewiele się zdają, kiedy masz na haku zamontowany bagażnik). Znam przypadki zapobiegliwego instalowania jako pierwszego z brzegu roweru żony, ale to już sam musisz zdecydować, czy jesteś gotowy na takie ryzyko… ;)

Uchwyt na pokrywę bagażnika

Nieco tańszą alternatywą od platform na hak są uchwyty mocowane na pokrywie bagażnika. Zazwyczaj nie zasłaniają tablicy rejestracyjnej (ze światłami bywa już różnie) i są w miarę wygodne do przewozu jednego lub dwóch rowerów, ale na tym ich zalety się kończą. Nie są szczególnie wygodne w montażu, a ryzyko uszkodzenia samochodu lub roweru jest dość wysokie. W zależności od kształtu samochodu i rodzaju uchwytu bywa, że rowery mocowane są dość wysoko, więc o aerodynamicznych oszczędnościach możemy zapomnieć. Opcja dla naprawdę zdeterminowanych.

[ext_img=s]3025[/ext_img]

fot. Thule

Torby i walizki do transportu rowerów

Cieszą się coraz większą popularnością, choć do tanich nie należą i w znakomitej większości przypadków korzystanie z nich wiąże się z koniecznością rozkręcania roweru. Ale czasem nie ma wyjścia, szczególnie gdy zamierzamy przewieźć nasz sprzęt samolotem. W takim przypadku warto jednak stosować tylko walizkę – tzw. hardcase, choć i ona nie daje nam 100% gwarancji, że rower dotrze na miejsce w całości. O tym, jak służby lotniskowe potrafią obchodzić się z naszym bagażem krążą legendy. Jeśli jednak zdecydowaliśmy się na podróż z własnym rowerem, innej opcji w praktyce nie ma.

[ext_img=s]3026[/ext_img]

fot. Thule

Przy wyborze walizki warto zwrócić uwagę na wagę samej skrzyni oraz łącznie z zawartością i porównać z tym, co stoi w zasadach przewozu bagażu przez daną linię lotniczą – limity bywają różne.

Torby rowerowe bywają znacznie wygodniejszym rozwiązaniem (czasami wystarczy tylko odkręcić koła), ale też mają znacznie mniej praktycznych zastosowań. Przydają się jednak podczas podróży autokarem lub busem, a w niektórych przypadkach również pociągiem. Torbę można również wykorzystać do przechowywania roweru poza sezonem, lub do przewozu własnym samochodem, o ile oczywiście posiadamy odpowiedną ilość wolnego miejsca.

[ext_img=s]3027[/ext_img]

fot. Thule

Alternatywa?

Wynajem roweru na miejscu. Taka oferta jest coraz popularniejsza w bardziej odległych turystycznych lokalizacjach, gdzie kolarstwo jest popularną dyscypliną (np. Majorka, Teneryfa i in.). Jeśli nie jesteśmy aż tak przywiązani do własnego roweru, by przez tydzień lub dwa „zdradzać” go z obcą maszyną z wypożyczalni – taki patent będzie najwłaściwszym rozwiązaniem. Często można dokonać wcześniejszej rezerwacji, a oferowany sprzęt często jest bardzo dobrej jakości, więc takie rozwiązanie może się w praktyce okazać nie tylko wygodniejsze, ale również tańsze (przewóz walizki z rowerem również potrafi niemało kosztować) i… odkrywcze, bo być może uda ci się upolować sprzęt o nieco innych właściwościach. I może się ci się bardziej spodoba…?

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1500634669" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2315" ["visits_counter"]=> string(4) "4435" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [5]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2302" ["slug"]=> string(45) "czterdziestolatek-na-szosie-plany-plany-plany" ["dont_use_tags"]=> string(5) "akcja" ["title"]=> string(51) "Czterdziestolatek na szosie. Plany, plany, plany..." ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(346) "Nie ma co ukrywać: dzisiejszy wpis inspirowany jest wyścigiem Tour de France, który miałem przyjemność obejrzeć z bliska i od środka, wchodząc do autokarów drużyn, rozmawiając z zawodnikami i członkami ekip oraz podglądając, jak to całe przedsięwzięcie funkcjonuje. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to organizacja." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(274) "Tour de France miałem przyjemność obejrzeć z bliska i od środka, wchodząc do autokarów drużyn, rozmawiając z zawodnikami i członkami ekip oraz podglądając, jak to całe przedsięwzięcie funkcjonuje. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to organizacja." ["superbox_title"]=> string(42) "40-latek na szosie. Plany, plany, plany..." ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2302" ["body"]=> string(4772) "

[powiazane]Największa kolarska impreza na świecie robi wrażenie pod każdym względem. Oczywiście najważniejszy jest kontekst sportowy, bo pojawiają się na niej wyłącznie najlepsi kolarze, którzy niejednokrotnie pod Tour de France ustawiają pracę w całym sezonie. Ale jest to również gigantyczne przedsięwzięcie pod względem organizacyjnym. Żeby dobrze oddać skalę imprezy, trzeba sobie wyobrazić grupę czterech i pół tysiąca ludzi, którzy pracują przy organizacji wyścigu, a potem dodać do tego fakt, że ten niemały tłum znajduje się codziennie w innym miejscu. Do tego wszystkiego jest jeszcze ogromna masa sprzętu, załadowanego na kilkadziesiąt ciężarówek, ponad dwadzieścia autokarów ekip, setki samochodów technicznych i sędziowskich oraz motocykle ekip filmowych, fotoreporterów i służb bezpieczeństwa.

[article_adv]

Zanim to wszystko zgromadzi się na Grand Depart, czyli trzydniowej imprezie inauguracyjnej wyścigu, połączonej z oficjalną prezentacją wszystkich ekip oraz startem pierwszego etapu, a potem ruszy w trzytygodniową podróż, ktoś musi tę całą trasę w najdrobniejszych szczegółach zaplanować. Efekt tych planów w przypadku Tour de France, to 232-stronicowa książka wyścigu, gdzie rozpisane są w najdrobniejszych szczegółach wszystkie etapy, podjazdy, strefy bufetu, dojazdy na start i metę, przejazdy do hoteli i mnóstwo innych, niezbędnych informacji.

Oczywiście w amatorskim kolarstwie aż taka pieczołowitość w planowaniu jest zbyteczna, ale z drugiej strony: przemyślana i dobrze zaplanowana trasa treningu lub przejażdżki pozwoli nam lepiej się do nich przygotować i uniknąć niespodzianek. A tutaj – poza popularnym serwisem Google Maps, który pozwoli nam wytyczyć trasę i sprawdzić jej podstawowe parametry - mamy jeszcze kilka pomocnych rozwiązań.

Jednym ze sprawdzonych patentów jest szukanie trasy na zasadzie: jadę tam, gdzie jeżdżą inni. Kilka serwisów, w tym np. BikeMap, z którego sam korzystam, umożliwia dzielenie się planami tras z innymi użytkownikami, ocenianie ich pod względem trudności lub przyjemności z jazdy oraz dodawanie notatek i uwag, na przykład o stanie nawierzchni na poszczególnych odcinkach. Zaletą tego rozwiązania jest możliwość wyszukiwania tras według określonych parametrów (region, długość trasy, przewyższenia, rodzaj roweru itp.). No i zawsze możemy też zaplanować własną drogę. Podobne możliwości wyszukiwania tras oferuje Strava, w której możemy przeglądać pod różnymi kryteriami aktywności innych użytkowników.

[ext_img=s]2966[/ext_img]

Niektóre serwisy oferują tzw. heatmaps, czyli naniesione na mapę danego obszaru linie, których kolory oznaczają intensywność korzystania z danej drogi przez użytkowników. I to również bardzo często jest cenna wskazówka, zwłaszcza jeśli idzie o trasy, których należy unikać – z reguły będą znacznie mniej uczęszczane i jeśli taką drogę bierzemy pod uwagę w naszych planach, warto wówczas sprawdzić, dlaczego inni kolarze jej unikają.

Bardzo cenną funkcją – zwłaszcza jeśli korzystamy z rowerowych komputerów z GPS, ale można to stosować również po prostu w telefonie – jest możliwość załadowania zaplanowanej trasy do pamięci urządzenia. Nie musimy wtedy pamiętać wybranej trasy, bo urządzenie w odpowiednim miejscu podpowie nam, jak należy jechać. W przypadku smartfonów wiąże się to jednak z ryzykiem bardzo szybkiego rozładowania baterii, co jest dość poważnym mankamentem tego rozwiązania. Ale już np. rowerowe komputery Garmina są świetnie skonfigurowane pod tym kątem i pozwalają nie tylko zawczasu zaplanować trasę treningu, ale też na bieżąco informować - na przykład domowników – o bieżącej lokalizacji kolarza.

Polecane do sprawdzenia kolarskie mapy:

Jeśli korzystacie z innych – podzielcie się w komentarzach.

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1499432419" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2302" ["visits_counter"]=> string(4) "4204" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [6]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2287" ["slug"]=> string(58) "czterdziestolatek-na-szosie-kibicowanie-dla-poczatkujacych" ["dont_use_tags"]=> string(14) "dowcip , lider" ["title"]=> string(61) "Czterdziestolatek na szosie. Kibicowanie dla początkujących" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(630) "Dzisiaj trochę nietypowo, bo nie tyle o samej jeździe, ile o oglądaniu jak jeżdżą inni. Wszystko oczywiście dlatego, że wielkimi krokami nadchodzi lipiec, a wraz z nim impreza, która dla miłośników kolarstwa jest tym, czym mundial dla fanów piłki nożnej. Mowa oczywiście o największym kolarskim wyścigu na świecie: Tour de France. Jeśli więc planujesz na długie godziny zasiąść przed telewizorem i obawiasz się, że partnerka zacznie zadawać niewygodne pytania, poniżej podpowiadamy kilka podstawowych pojęć z kolarskiego żargonu, które pozwolą ci wywrzeć na niej wrażenie wyścigowego eksperta." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(630) "Dzisiaj trochę nietypowo, bo nie tyle o samej jeździe, ile o oglądaniu jak jeżdżą inni. Wszystko oczywiście dlatego, że wielkimi krokami nadchodzi lipiec, a wraz z nim impreza, która dla miłośników kolarstwa jest tym, czym mundial dla fanów piłki nożnej. Mowa oczywiście o największym kolarskim wyścigu na świecie: Tour de France. Jeśli więc planujesz na długie godziny zasiąść przed telewizorem i obawiasz się, że partnerka zacznie zadawać niewygodne pytania, poniżej podpowiadamy kilka podstawowych pojęć z kolarskiego żargonu, które pozwolą ci wywrzeć na niej wrażenie wyścigowego eksperta." ["superbox_title"]=> string(52) "40-latek na szosie. Kibicowanie dla początkujących" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2287" ["body"]=> string(15182) "

[powiazane]

Indywidualnie, czy drużynowo?

Zacznijmy od tego, że kolarstwo jest pod tym względem sportem bardzo nietypowym, ponieważ nagrody w większości są indywidualne, ale cała praca – drużynowa. Czasami zdarza się od tej zasady wyjątek w postaci etapu drużynowej jazdy na czas, a klasyfikacja generalna przewiduje również nagrodę dla najlepszej drużyny, ale naczelna zasada jest taka, że cała drużyna pracuje na sukces jednego zawodnika.

[article_adv]

Dlaczego? Z prostych powodów: gdyby od startu do mety każdy pracował tylko na siebie, to prawdopodobnie większość zawodników padłaby ze zmęczenia gdzieś w połowie etapu, a walka na mecie wszystkich pozostałych skończyła by się jednym wielkim karambolem. Dlatego każdy w 9-osobowej drużynie ma przydzielone odpowiednie zadanie, które powinien realizować. Najważniejszą postacią jest oczywiście lider drużyny – to jego celem jest zwycięstwo w całym wyścigu. Lidera na ogół najłatwiej poznać po tym, że jego numer kończy się cyfrą 1 (dla każdej drużyny jest osobna dziesiątka numerów, pierwsza zawsze należy do drużyny zwycięzcy poprzedniego Touru – ten jedzie z numerem 1). Pozostałych członków drużyny określa się jako pomocników, z których każdy ma inne zadania: od ochrony lidera przed wiatrem, po dostarczanie całej drużynie bidonów z napojami. Żeby zrealizować na przykład to zadanie, trzeba zaczekać, aż przejedzie cały peleton, poczekać na wóz techniczny swojej drużyny, naładować tyle bidonów, ile się tylko zmieści (najczęściej przewozi się je pod koszulką, choć niektóre drużyny stosują specjalne plecaki), po czym wrócić do peletonu, odnaleźć w nim swoich kolegów i rozdysponować przesyłki.

 

 

Post udostępniony przez Chantal (@hoffmann_chantal)

Dystrybucja napojów w wyścigu

A’propos: bidon, czyli po prostu butelka z piciem, jest cennym trofeum kibiców, stojących wzdłuż trasy wyścigu. Każdy kolarz po wypiciu wody lub izotoniku swój bidon po prostu wyrzuca. Ale uwaga! Czasami, jeśli tempo wyścigu jest zbyt duże, żeby pozwolić sobie na zatrzymanie za potrzebą na poboczu, kolarze używają bidonów w roli toalety. Jeśli więc przy drodze znajdzie się bidon bez nakrętki – trzeba być ostrożnym ;)

Peleton – to prostu największa grupa kolarzy jadących razem. Większość trasy wyścigu przejeżdża się właśnie w peletonie, ponieważ to jest najbardziej ekonomiczne z punktu widzenia gospodarowania siłami. W środku peletonu powietrze nie stawia oporu, więc jedzie się zdecydowanie łatwiej, zachowując siły na decydujące fragmenty wyścigu. Czoło peletonu, czyli kolarze, którzy jadą na jego początku, dyktuje tempo jazdy całego wyścigu.

Obowiązującą zasadą jazdy na czele peletonu jest tzw. wychodzenie na zmiany, czyli prowadzenie przez jakiś czas całej stawki. Ponieważ pierwszy kolarz w peletonie natrafia na największy opór powietrza, którego pokonanie kosztuje go najwięcej sił, utrzymanie przez niego równego i szybkiego tempa może trwać w najlepszym wypadku kilka minut. Gdyby z powodu zmęczenia zwolnił – powpadaliby na niego pozostali zawodnicy i wyścig skończyłby się bolesnym rozplątywaniem węzła z ciał i rowerów. Żeby tego uniknąć, prowadzący zawodnik zjeżdża odrobinę w bok i dopiero wtedy zwalnia, a na jego miejsce wychodzi kolejny. Tym sposobem peleton jest w stanie przez długi czas utrzymywać wysoką prędkość, która na płaskich odcinkach nierzadko wynosi sporo ponad 40 km/h.

Bywa, że peleton dzieli się na mniejsze grupy, co zazwyczaj zdarza się podczas jazdy w górach, albo na płaskich odcinkach, na których wieje bardzo mocny wiatr. Często wtedy można usłyszeć takie pojęcia jak wachlarz albo jazda na rantach, co oznacza, że kolarze ustawiają się na drodze w taki sposób, żeby osłonić pozostałych przed silnymi podmuchami.

Taktyka jazdy na wietrze. Video: Eurosport

Często się zdarza, że z peletonu odrywa się jakaś grupa kolarzy, zwana wówczas ucieczką. Cele ucieczki bywają różne: czasami jest to tylko chęć przebywania nieco dłużej w oku kamery i prezentacja logotypów sponsorów (nie ma się co oszukiwać, drużyny miewają wobec sponsorów również określone zobowiązania), a czasami ucieczka jest zagraniem typowo taktycznym. Przykładowo: jeśli jedna drużyna chce bardziej zmęczyć swoich przeciwników, wysyła do ucieczki kolarza, który jest na tyle wysoko w klasyfikacji generalnej, że może zagrozić wysokiej pozycji któregoś z rywali. Wówczas to jego drużyna musi przejąć na siebie ciężar pracy na czele peletonu i dyktować tempo, które pozwoli na skasowanie ucieczki. Zazwyczaj się to udaje, ale kosztuje bardzo wiele sił, których goniącym może zabraknąć na skuteczne rozegranie finiszu. Tu warto podkreślić jedną rzecz, której przy pierwszym kontakcie z kolarstwem nie widać: jest to sport, wymagający gruntownie przemyślanej i bardzo konsekwentnie realizowanej taktyki.


[powiazane]W realizacji tej taktyki w wyścigach zawodowców kluczowe zadanie ma tzw. dyrektor sportowy, który przez cały czas jedzie w jednym z samochodów technicznych, podążających za peletonem (lub za ucieczką, jeśli jej przewaga nad peletonem wynosi ponad minutę). Dyrektor sportowy ma cały czas kontakt radiowy ze swoimi zawodnikami, dzięki czemu może im podpowiadać, kiedy następuje odpowiedni moment do ataku, kiedy trzeba poczekać na lidera, kiedy przestać dawać zmiany, żeby bardziej zmęczyć rywali itd. Wielu miłośników kolarstwa krytykuje te technologiczne ułatwienia argumentując, że wypaczają sportowe idee rywalizacji, inni uważają, że dzięki temu wzrosła atrakcyjność wyścigów, w których coraz częściej na końcowe rozstrzygnięcia trzeba czekać do ostatniego etapu.

[article_adv]

No właśnie: etapy. W Tour de France do przejechania jest ponad 3.500 km, podzielonych na 21 etapów i dwa dni na odpoczynek. Część z nich to etapy płaskie, część jest pagórkowatych (zwanych czasem klasycznymi), kilka jest typowo górskich, a oprócz tego zdarzają się również etapy jazdy na czas: indywidualnej, lub (nie w każdym wyścigu) drużynowej. Właśnie ta różnorodność sprawia, że tzw. wielkie toury (Giro d’Italia, Tour de France oraz Vuelta a España) są tak wyjątkowe i emocjonujące. Żeby wygrać całą rywalizację, trzeba najszybciej przejechać całą trasę, a do tego trzeba dysponować niezwykłą wytrzymałością, wszechstronnymi umiejętnościami i doskonale zorganizowaną drużyną.

Każdy rodzaj etapu wymaga od zawodników innego rodzaju umiejętności. Na etapach płaskich królują sprinterzy, a finisze całego peletonu, rozgrywane na ogromnej prędkości, są jednymi z najbardziej widowiskowych rzeczy w kolarstwie. Wymagają też doskonałej koordynacji pracy drużyny, która ma za zadanie tzw. rozprowadzanie sprintera, często zwane pociągiem, a polegające na tym, że ustawieni kolejno zawodnicy rozpędzają się do maksymalnej prędkości, po czym ustępują miejsca kolejnemu, a ostatni kolarz – sprinter, zasłonięty wcześniej przed wiatrem i rozpędzony pracą drużyny, wykańcza całą pracę na finiszu. Dla uatrakcyjnienia rywalizacji sprinterzy walczą też o punkty na tzw. lotnych premiach, umieszczonych w kilku miejscach na trasie etapu.

Rozprowadzanie sprintera. Video: Eurosport.

Nieco innych umiejętności wymaga jazda na etapach klasycznych, gdzie zawodnicy muszą nie tylko szybko jechać po płaskim, ale też odpowiednio rozkładać siły na wzniesieniach. To na tych etapach ucieczki mają największe szanse na dojechanie do mety i to tutaj można zdobyć wiele cennych sekund przewagi nad rywalami. Najbardziej utytułowanym polskim specjalistą od „klasyków” jest Michał Kwiatkowski i niewykluczone, że to właśnie jemu będzie pomagać cała drużyna podczas środkowej części wyścigu.

W ostatnim tygodniu Touru rozgrywana jest najcięższa z rywalizacji, czyli etapy górskie. Tutaj, na kilkunastokilometrowych podjazdach, ze średnim nachyleniem nierzadko przekraczającym 10%, niejednokrotnie rozstrzygają się losy całego wyścigu. Jazda w wysokich górach (Tour de France przejeżdża przez Alpy i Pireneje) wymaga od zawodników nie tylko doskonałej kondycji fizycznej, ale również niezwykłej odporności psychicznej. Tutaj jedna chwila słabości może kosztować wiele cennych sekund straty. W kolarskim żargonie często można usłyszeć o trzymaniu koła lub jeździe na kole. Chodzi o to, żeby jechać możliwie blisko za jadącym wcześniej zawodnikiem, najczęściej własnym pomocnikiem, ale w ostatniej fazie etapu często również tuż za rywalem. Z jednej strony chodzi o lepszą aerodynamikę, ale z drugiej: właśnie o psychikę. Puszczenie koła rywala oznacza pozwolenie mu na ucieczkę do przodu – co dla uciekającego jest dodatkową motywacją, a dla goniącego oznacza konieczność jeszcze większego wysiłku.

Na górskich etapach bardzo rzadko jedzie cały peleton (sprinterzy, którzy na ogół są znacznie potężniej zbudowani, nie mają naturalnej lekkości w pokonywaniu wzniesień, więc często zostają z tyłu), często natomiast tworzy się tzw. grupetto, czyli niewielka grupa kolarzy, próbująca dogonić prowadzących.

No i rzecz najważniejsza, czyli koszulki i końcowa klasyfikacja. Kolarstwo zadaje kłam powiedzeniu, że „nie szata zdobi człowieka” – tutaj wszystko się kręci wokół kolorowych koszulek, z których każda oznacza prowadzenie w określonej klasyfikacji. Najważniejsza jest oczywiście koszulka żółta, czyli lidera całego wyścigu. W Tour de France koszulkę lidera nazywa się „Maillot jaune” i nie należy się dziwić, że jest obiektem pożądania, bo dojechanie w niej do Paryża oznacza dla zwycięzcy premię w wysokości – bagatela – 450.000 euro. Ale i w pozostałych klasyfikacjach jest się o co bić, bo łączna pula nagród oscyluje w granicach 2 milionów euro (w co wchodzą również nagrody za zwycięstwa etapowe).

Dla kolarza, który zdobył największą liczbę punktów (za zwycięstwa etapowe i lotne premie) przewidziana jest koszulka zielona, która zazwyczaj przypada najlepszemu sprinterowi. Najlepszy góral, czyli kolarz, najszybciej wjeżdżający na premiowane górskie szczyty i przełęcze, zakłada koszulkę w czerwone grochy. Za tę klasyfikację powinniśmy szczególnie mocno ściskać kciuki, bo na pewno apetyt na nią ma jej dwukrotny zdobywca – Rafał Majka. Osobną koszulką – w kolorze białym – nagradzany jest najwyżej sklasyfikowany kolarz, który nie ukończył jeszcze 25 lat.

Poza koszulkami zawodnicy walczą jeszcze o inne wyróżnienia, m.in. dla najbardziej walecznego kolarza na każdym etapie, którego wybiera specjalna komisja sędziowska i który na kolejny etap zakłada numer w kolorze czerwonym. Jeśli natomiast zobaczycie na ekranie kolarza z odwróconym do góry nogami numerem 13, to nie oznacza, że jest jakoś szczególnie wyróżniony, ale że prawdopodobnie jest po prostu przesądny ;)

Jeśli powyższe pojęcia nie zadowolą waszych partnerek i nadal będą domagać się wyjaśnień, z jakiego powodu spędzacie wakacyjne godziny przed ekranem, pozostaje jeszcze jedno wyjście: zaproście je do wspólnego oglądania przecudownych francuskich krajobrazów. Bo tak naprawdę, poza czysto sportową rywalizacją, to jest właśnie główny powód, dla którego Francuzi organizują ten największy kolarski show na świecie: aby pokazać, jaki ich kraj jest piękny. I – trzeba przyznać – to im się jak dotąd niemal zawsze udaje.

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1498224217" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2287" ["visits_counter"]=> string(4) "6994" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [7]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2278" ["slug"]=> string(62) "czterdziestolatek-na-szosie-trek-emonda-sl6-niezawodna-maszyna" ["dont_use_tags"]=> string(25) "autorytet , forma , motor" ["title"]=> string(67) "Czterdziestolatek na szosie. Trek Emonda SL6 – niezawodna maszyna" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(462) "Apetyt rośnie w miarę jedzenia – to wiadomo, podobnie jak fakt, że to powiedzenie odnosi się nie tylko do posiłków. Ja mam tak samo z zabawą w kolarstwo: każde nowe osiągnięcie powoduje, że następnym razem chcę więcej, szybciej, dalej. W sumie… całkiem podobnie jak w życiu, ale o tyle przyjemniej, że tutaj kolejne małe sukcesy przychodzą znacznie szybciej: kiedy już na dobre zaczął się sezon, postępy widać z tygodnia na tydzień." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(463) "Apetyt rośnie w miarę jedzenia – to wiadomo, podobnie jak fakt, że to powiedzenie odnosi się nie tylko do posiłków. Ja mam tak samo z zabawą w kolarstwo: każde nowe osiągnięcie powoduje, że następnym razem chcę więcej, szybciej, dalej. W sumie… całkiem podobnie jak w życiu, ale o tyle przyjemniej, że tutaj kolejne małe sukcesy przychodzą znacznie szybciej: kiedy już na dobre zaczął się sezon, postępy widać z tygodnia na tydzień. " ["superbox_title"]=> string(35) "40-latek na szosie. Trek Emonda SL6" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2278" ["body"]=> string(7288) "

[powiazane]Bardzo podobnie mam z samym stosunkiem do sprzętu. Kiedy dwa lata temu zaczynałem na powrót tę przygodę z rowerem, postawiłem na rozwiązanie najbardziej optymalne ekonomicznie i funkcjonalnie: aluminiową ramę, karbonowy widelec i całkiem sprawny, choć nie doskonały osprzęt z grupy Shimano 105. Na początek wystarczyło i nadal to rozwiązanie polecam wszystkim początkującym.

[article_adv]

Kiedy się zaczyna, największym problemem jest zrozumienie tego, jak podczas długiego wysiłku działa nasz organizm – zanim odkryjemy, gdzie leżą nasze supermoce i ograniczenia, możliwości sprzętu są na drugim planie, bo i tak nie jesteśmy w stanie w pełni ich wykorzystać. Najdobitniej przekonałem się o tym, testując kilka rowerów od Fuji, na których jeździło mi się z pewnością wygodniej i łatwiej, ale moje osiągi, mierzone choćby porównaniami segmentów na Stravie, nadal były na podobnym poziomie. Nie byłem w stanie z lepszych rowerów wycisnąć wiele więcej niż z mojego pierwszego, aluminiowego Focusa.

Aż na początku tego sezonu dosiadłem Treka Emondę SL6. Najpierw z mieszanymi uczuciami, zwłaszcza w kwestii wyglądu – ten rower zupełnie nie rzuca się w oczy i jeśli ktoś myśli o zadaniu szyku w peletonie, będzie raczej rozczarowany: minimalizm w formie jest tu posunięty do granic możliwości: czarna matowa rama z czarnym malowaniem. I choć podobno czarny wyszczupla, to tutaj na pierwszy rzut oka rower sprawiał wrażenie potwornie ciężkiego. Nic bardziej błędnego: całość waży niewiele ponad 7,5 kg, co w sprzęcie ze średniej półki cenowej (wg cennika Treka rower kosztuje niecałe 11.000 zł) jest bardzo dobrym wynikiem.

[ext_img=s]2941[/ext_img]

Ale oczywiście nie sama waga, a tym bardziej nie szata graficzna są tymi powodami, dla których warto rozważyć ofertę Treka. Zdecydowanie jest nim pewien unikalny sposób, w jaki rower reaguje na pracę kolarza. Rama zbudowana jest z karbonu OCLV 500, co w nomenklaturze producenta oznacza po prostu średnią półkę – jest odrobinę ciężej, niż w rowerach najwyższej klasy (SLR 10, topowy model z serii Emonda, długo wyznaczał granice możliwości, jeśli idzie o wagę roweru: poniżej 5 kg!), ale istotnie lżej i – co ważniejsze – sztywniej, niż w konstrukcjach wykorzystujących włókna OCLV 300.

[ext_img=s]2943[/ext_img]

Co to oznacza w praktyce? Otóż rower prowadzi się niezwykle precyzyjnie, ale jednocześnie bez charakterystycznych dla tak sztywnych konstrukcji szarpnięć. Najlepiej daje się to odczuć przy pokonywaniu ostrzejszych podjazdów – kolejne biegi wskakują bardzo płynnie i bez najmniejszego problemu można utrzymać równe tempo pedałowania, nie czując większych oporów ze strony drogi, ani szarpnięć napędu. A jednocześnie ma się wrażenie, że cała energia z pedałowania jest bez żadnych strat przekazywana na koła. Niektórzy recenzenci nazywają tę charakterystykę „aksamitną”, co mnie osobiście niezbyt przekonuje, ale być może rzeczywiście oddaje w jakimś stopniu istotę tych wrażeń.

Skoro jesteśmy przy napędzie: Emonda SL6 jest wyposażona w pełną grupę Ultegra, która jest doskonałym kompromisem między rozsądną ceną a niską wagą i precyzją pracy całego mechanizmu. Dla jeżdżących po płaskim terenie fabryczna korba (z tarczami 50/34) może okazać się odrobinę za mała, ale Emonda najlepiej czuje się na pagórkach lub w górach i to z myślą o takiej jeździe została skonstruowana.

[ext_img=s]2945[/ext_img]

Wielu użytkowników zwraca uwagę na koła, jako na rzekomo najsłabszy punkt całej konstrukcji. I faktycznie: jeśli patrzeć na nie od strony potencjalnych osiągów, to rozwiązanie Bontragera (należącej do Treka marki akcesoriów) nie rzuca tu na kolana.


[powiazane]Komplet kół waży 1,7 kg, co w świecie, w którym liczy się niemal każdy gram, jest dla wielu użytkowników grubą przesadą. Niektórzy twierdzą też, że koła nieco gorzej się toczą, ale tego chyba bez specjalistycznego sprzętu do pomiarów z całą pewnością sprawdzić się nie da. W każdym razie nie sposób to stwierdzić podczas normalnej jazdy. Ja w tej pancernej konstrukcji dostrzegam jednak pewną zaletę: przejechałem dotąd na Emondzie blisko 1600 kilometrów bez najmniejszego odkształcenia i konieczności centrowania obręczy, co przy naszych, nie zawsze jak stół gładkich drogach, jest co najmniej zaskakujące.

[article_adv]

Co ciekawe (i tu odpukuję w niemalowane, żeby nie zapeszyć), równie trwałe, co obręcze, są również opony Bontragera, na których dotychczas udało mi się uniknąć przebicia, a co też jest wynikiem wcześniej nie spotykanym.

Gdybym sam miał szukać elementów do poprawy, to prawdopodobnie zainwestowałbym w inną kierownicę – oryginalna, aluminiowa i o dosyć wąskim przekroju, jak na mój gust niezbyt skutecznie tłumi drgania i po 4-5 godzinach jazdy ból dłoni staje się mocno odczuwalny. Sama zmiana owijki na nieco grubszą trochę poprawiła komfort jazdy, ale nie rozwiązała problemu.

[ext_img=s]2942[/ext_img]

Podsumowując: jeśli myślisz o inwestycji w dobry rower ze średniej półki, koniecznie wpisz Emondę SL6 na listę. Znakomita rama i świetna konstrukcja typu endurance pozwolą ci na wielogodzinną jazdę w stosunkowo wygodnej pozycji, a precyzyjny napęd i duża sztywność dostarczą ci wielu wspaniałych wrażeń i poczucia pełnego wykorzystania twojej siły i energii.

Ja jestem pod wrażeniem. I chociaż mam świadomość, że to oczywiście zasługa nie tylko roweru, to mimo wszystko od momentu, w którym dosiadłem Emondę, moje wyniki, w tym pokonywane dystanse, średnie prędkości i czasy poszczególnych podjazdów, znacząco się poprawiły. A to sprawia, że… znowu chcę więcej!

[ext_img=s]2946[/ext_img]

Zerknąłem też na Instagrama. Okazuje się, że czarne matowe malowanie, pozbawione wszelkich ozdobników, to w tym sezonie modowy przebój. Jeszcze jeden punkt dla Emondy ;)

Emonda SL6 – wybrane dane techniczne:

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1497614530" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2278" ["visits_counter"]=> string(5) "10522" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [8]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2272" ["slug"]=> string(42) "czterdziestolatek-na-szosie-zrodlo-energii" ["dont_use_tags"]=> string(15) "nieporozumienie" ["title"]=> string(46) "Czterdziestolatek na szosie. Źródło energii" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(410) "Kiedy zaczynamy przygodę z kolarstwem, rzadko zastanawiamy się nad problemem odżywiania. Najpierw jest sprzęt, potem ubiór, znalezienie odpowiedniej trasy do treningu. Dopiero po jakimś czasie, kiedy treningi stają się coraz dłuższe, a najpóźniej wtedy, kiedy po raz pierwszy stajemy na starcie amatorskiego wyścigu, zaczynamy sobie zadawać pytanie: „co ja właściwie powinienem zjeść?”. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(279) "Kiedy zaczynamy przygodę z kolarstwem, rzadko zastanawiamy się nad problemem odżywiania. Najpierw jest sprzęt, potem ubiór, znalezienie odpowiedniej trasy do treningu. Dopiero po jakimś czasie zaczynamy sobie zadawać pytanie: „co ja właściwie powinienem zjeść?”. " ["superbox_title"]=> string(37) "40-latek na szosie. Źródło energii" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2272" ["body"]=> string(8430) "

[powiazane]Odżywianie w sporcie (nawet amatorskim) jest olbrzymią dziedziną nauki i proste, życiowe porady na niewiele się tutaj zdają. Wszystko zależy od naszego organizmu, poziomu wytrenowania i codziennych nawyków żywieniowych, które bardzo często trzeba radykalnie zmienić, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Jeśli planujecie podejść do tego kompleksowo, najlepszym rozwiązaniem będzie konsultacja z dietetykiem. Ja chciałbym się podzielić kilkoma spostrzeżeniami, dotyczącymi odżywiania przed amatorskim treningiem lub wyścigiem.

[article_adv]

Na początek ciekawostka: zastanawialiście się kiedyś, dlaczego większość wyścigów lub etapów rozgrywana jest po południu? Oczywiście, jednym z powodów są kwestie organizacyjne i logistyczne: zabezpieczenie 150-200 km trasy jest zadaniem trudnym i dość czasochłonnym. Ale to nie jedyny i nie najważniejszy powód. Kluczowe jest dostrojenie czasu rozgrywania zawodów do zegara biologicznego zawodników. Mówiąc wprost: chodzi o to, żeby ruszali w trasę naładowani energią, ale niekoniecznie z pełnymi żołądkami (trudno się wtedy wydajnie ruszać) i jelitami, zmuszającymi ich do kucania w przydrożnych krzakach. Ładowanie akumulatorów z energią rozpoczyna się już poprzedniego dnia od solidnej i dość wczesnej kolacji (tak, żeby większość została strawiona jeszcze przed snem, który jest ważny niemal tak samo, jak trening), potem obfite poranne śniadanie, a na 2-3 godziny przed wyścigiem kalorie są już uzupełniane wyłącznie z małych, energetycznych porcji (kawałek banana, ciastko ryżowe, baton energetyczny itp.). Zawodnik, który staje na starcie, powinien mieć zapas energii, wystarczający na 60-90 minut nieprzerwanej pracy.

Wróćmy jednak na poziom amatorów i do pytania, co i jak jeść przed i w trakcie treningu lub zawodów. Jeśli planuję trening na godziny poranne, kluczowa jest wcześniejsza kolacja – tutaj staram się pilnować, by była maksymalnie kaloryczna, ale jednak lekkostrawna (najlepiej sprawdza się oczywiście makaron, ale warto szukać też bardziej urozmaiconych posiłków). Rano, tuż przed wyjściem na trening, przygotowuję sobie kaloryczną bombę: koktajl z banana, selera naciowego, kilku suszonych daktyli, żurawiny, garści orzechów nerkowca, zalewam to wszystko szklanką soku jabłkowego, wrzucam do blendera, wypijam i ruszam w drogę. Taka dawka w zupełności wystarcza na około 60 minut solidnej jazdy. Jeśli ktoś ma ochotę, może sobie do tego zestawu dorzucić sproszkowane białko.

Czasami zdarza się tak, że na trening mogę sobie pozwolić tylko po południu, co z punktu widzenia zarządzania gospodarką energetyczną jest lepszym rozwiązaniem. Wtedy kluczowe jest śniadanie, zawierające zarówno trochę białka (np. z jajek lub twarogu) oraz węglowodanów (zarówno z pieczywa – ja używam pełnoziarnistego, jak i np. z miodu). Koktail wg przepisu powyżej stanowi wówczas drugie śniadanie, a przed samym treningiem wrzucam jeszcze pół banana i w drogę. Oczywiście w jednym i drugim przypadku należy pić możliwie dużo wody, ale o nawadnianiu będzie odrobinę dalej.

Problemem największym, z którego nie zdawałem sobie sprawy, zanim nie zacząłem jeździć po 3, 4 lub więcej godzin, okazało się odżywianie w trakcie treningu. Na początku korzystałem oczywiście z bogatej oferty różnego rodzaju żeli i batonów energetycznych. Na krótką metę jest to całkiem niezły pomysł, ale w dłuższej perspektywie na samą myśl o porcji żelu robiło mi się mdło od słodyczy. Dodatkowym mankamentem okazało się to, że wiele z oferowanych na rynku żeli zawiera kofeinę, która wzmacnia perystaltykę jelit, czego efektem bywa przerwa w podróży, krzaki, chusteczki i sporo niewygody. Żel – przynajmniej dla mnie – bywa czasami pomocny, gdy potrzebny jest szybki, ale krótkotrwały zastrzyk energii (np. przed większym podjazdem).


[powiazane]Zupełnie przez przypadek, na jednym z kolarskich blogów, odkryłem znakomity i genialny w swej prostocie przepis na naturalne energetyczne batony. Postanowiłem spróbować i odtąd się z nimi nie rozstaję – są smaczne, dodają sporo energii, mam wrażenie, że wystarczają na dłużej (choć to już może być autosugestia), a przede wszystkim: nie dają wrażenia przesłodzenia i nie zawierają żadnych chemicznych dodatków. Przepis jest banalnie prosty, więc chętnie się nim dzielę (proporcje są „na oko”, każdy może sobie stosować wedle własnego uznania i smaku). Zatem:

[article_adv]

Daktyle i orzechy trzeba dość drobno posiekać, wszystko to wrzucić do blendera, dodać łyżkę lub dwie oleju kokosowego i porządnie przemielić i wymieszać. Układamy wyjętą z blendera zawartość na folii aluminiowej, formujemy z niej duży placek o wysokości 1-1,5 cm, zawijamy i wstawiamy na ok. 30 minut do zamrażalnika, żeby całość nieco stężała. Wyjmujemy, dzielimy na porcje w kształcie batonów, zawijamy w sreberka i trzymamy w lodówce.

Na około czterogodzinny trening w zupełności wystarczają dwa takie batony, o rozmiarach 2x10 cm (co pół godziny zjadam połowę), jeden banan i – czasami – jedna bułka, lub kanapka z twarożkiem i miodem. Ważne (to podpowiedź od nieocenionego Bartka Huzarskiego, który jest prawdziwą skarbnicą praktycznej, kolarskiej wiedzy), żeby podczas długiego treningu lub zawodów zjadać coś regularnie co pół godziny. Wtedy mamy najwięcej szans na dojechanie do mety, niekoniecznie ostatkiem sił.

Równie ważne, co jedzenie (a czasami ważniejsze), są napoje. Tu znowu: można się wdawać w dyskusje, czy izotoniki są istotnie lepsze od zwykłej wody, czy nie. Każda teoria ma swoich zwolenników, ja się skłaniam raczej ku tej, która mówi, że solidny trening wypłukuje mnóstwo mikroelementów i elektrolitów, więc należy je regularnie uzupełniać. A ponieważ nie każda woda zawiera je w odpowiedniej ilości, warto korzystać z izotoników.

Oferta jest przebogata, ja się przekonałem do rozwiązania, jakie oferuje Vitargo – przede wszystkim dlatego, że przygotowany z ich proszku napój nie zawiera cukrów. Ilościowo: minimum jeden bidon na godzinę treningu. W praktyce oznacza to konieczność uzupełniania zapasów wody w przydrożnych sklepach, lub na stacjach benzynowych, ale jest to o wiele lepsze rozwiązanie, niż utrata sił z powodu odwodnienia, za cenę kilku zaoszczędzonych minut. Na zawodach jest o tyle łatwiej, że zazwyczaj na trasie jest zlokalizowanych do najmniej kilka punktów nawadniania.

No i na koniec pozostaje pytanie: co z kawą? Wielu kolarzy ją uwielbia, dla wielu filiżanka mocnego espresso jest wręcz symbolem, nieodzownie związanym z kulturą kolarstwa, a jak się przekłada na wyniki? Niestety, nie zawsze korzystnie. Powszechnie wiadomo, że wypłukuje magnez i inne minerały, więc jej nadużywanie może zwiększać prawdopodobieństwo bolesnych skurczy mięśni. U niektórych może powodować wzrost ciśnienia i tętna, niekoniecznie korzystny przy długotrwałym wysiłku, a jej działanie, wzmocnione dodatkowym zastrzykiem kofeiny z żelu, może powodować efekty uboczne, o których była mowa powyżej. Można pozwolić sobie na małe espresso z rana, żeby przyspieszyć oczyszczenie organizmu z pozostałości wczorajszej kolacji, można dla czystej przyjemności delektować się nią po treningu lub wyścigu. Bezpośrednio przed wysiłkiem znacznie lepiej jest ją ograniczyć.

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1496412641" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2272" ["visits_counter"]=> string(4) "6467" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [9]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2256" ["slug"]=> string(52) "czterdziestolatek-na-szosie-sposoby-na-bol-siedzenia" ["dont_use_tags"]=> string(35) "badanie , charakter , ankieta , akt" ["title"]=> string(58) "Czterdziestolatek na szosie. Sposoby na ból… siedzenia." ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(214) "Kiedy wracasz z treningu i bardziej niż nogi boli cię siedzenie, to wiedz, że coś się dzieje. A właściwie: że się nie zadziało wtedy, gdy powinno, czyli kiedy trzeba było wybrać odpowiednie siodełko. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(212) "Kiedy wracasz z treningu i bardziej niż nogi boli cię siedzenie, to wiedz, że coś się dzieje. A właściwie: że się nie zadziało wtedy, gdy powinno, czyli kiedy trzeba było wybrać odpowiednie siodełko." ["superbox_title"]=> string(49) "40-latek na szosie. Sposoby na ból… siedzenia." ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2256" ["body"]=> string(7044) "

[powiazane]Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy samymi rodzajami kolarskich siodełek można by wybrukować spory kawałek drogi. Jedynym problemem w tej klęsce urodzaju jest jak zwykle to, jak się w tym wszystkim połapać? W sieci można na ten temat znaleźć tak wiele porad, że po długich godzinach lektury człowiek ma wrażenie, że wie mniej, niż na początku, a producenci siodełek też nie ułatwiają zadania, bo każdy opracował swoją unikalną metodę doboru i przekonuje, że jego jest oczywiście najlepsza.

[article_adv]

Tymczasem ból siedzenia to dolegliwość, która bardzo uprzykrza jazdę i którą trzeba jak najszybciej usunąć, żeby z jazdy czerpać przyjemność, o co – jak wiadomo – w pierwszym rzędzie w tej przygodzie chodzi.

Ja bardzo polecam stosowanie dwóch sprawdzonych rozwiązań. Pierwsze: działaj metodą prób i błędów. Wiele sklepów kolarskich oferuje możliwość wypożyczenia siodełka testowego, co jest o tyle dobrym rozwiązaniem, że o właściwości wyboru można się przekonać w warunkach bojowych na własnej skórze – czyli tak, jak będziemy tego później doświadczać na szosie. Ale żeby na testach nie spędzić długich tygodni, trzeba dokonać wstępnego wyboru, żebyśmy wiedzieli, w jakich granicach się poruszamy. Tutaj z pomocą przychodzą dwie najczęściej stosowane metody, z których każda ma swoich zwolenników i przeciwników, a ja dla odmiany polecam stosowanie ich obu równocześnie, bo wydają mi się raczej wzajemnie uzupełniać, niż sobie przeczyć.

Pierwsza z nich to prosty test, którego zadaniem jest sprawdzenie naszej naturalnej budowy i sposobu, w jaki pracuje nasz kręgosłup. Badanie jest proste: wystarczy zrobić skłon do przodu, bez specjalnego pogłębiania, tak żeby ramiona swobodnie zwisały wzdłuż nóg. I teraz sprawdzamy tylko, dokąd sięgają nasze dłonie. Jeśli sięgasz palcami u rąk własnych stóp, twoja budowa odpowiada kategorii „wąż” i powinieneś szukać siodełka o konstrukcji raczej płaskiej. W przypadku, kiedy twoje dłonie sięgają mniej więcej do połowy łydek – masz budowę typu „kameleon” i optymalne dla ciebie siodło będzie miało tylną część lekko uniesioną do góry, dzięki czemu twoja miednica będzie się opierać o siedzisko pod nieco korzystniejszym kątem. Trzecią możliwością jest pozycja typu „byk”, którą zidentyfikujesz wtedy, gdy twoje dłonie w skłonie zatrzymają się mniej więcej na wysokości kolan. Wówczas najlepiej dopasowane siodełko będzie miało tylną część znacznie mocniej wywiniętą w górę, dając ci niezbędne podparcie w miejscu największego obciążenia.

[ext_img=s]2880[/ext_img]

Profil siodełka dla budowy typu „wąż”. Zdjęcie: fizik.com

[ext_img=s]2881[/ext_img]

Profil siodełka dla budowy typu „byk”. Zdjęcie: fizik.com


[powiazane]Druga metoda dotyczy sposobu doboru optymalnej szerokości siodła. Tutaj test również nie wymaga warunków laboratoryjnych, wystarczy kawałek tektury falistej, żeby wykonać go w domu. Możesz też udać się do profesjonalnego sklepu, dysponującego profesjonalną pianką, w której profesjonalnie odciśniesz swoje szanowne cztery litery. Ważna rzecz: taki odcisk należy wykonać pochylając tułów do przodu, żeby możliwie najwierniej odwzorować pozycję, w jakiej jeździmy na rowerze.

[article_adv]

W wyniku tego eksperymentu powinniśmy na piance lub tekturze zobaczyć dwa charakterystyczne wgłębienia, których środek będzie oznaczał lokalizację naszych kości kulszowych – czyli właśnie tych, których ból najmocniej odczuwamy, gdy jeździmy na źle dobranym siodle. W tym momencie występuje też najbardziej tajemniczy element całego procesu, w którym do uzyskanego wyniku należy dodać od 25 do 35 mm. Dlaczego właśnie tyle, przyznaję otwarcie: nie wiem, ale kolarscy fachowcy twierdzą, że to nam powinno dać możliwie bliski ideału wynik.

I tak wyposażeni w wiedzę o tym, jaką mamy budowę i jakiej szerokości siodełko potrzebujemy, udajemy się do sklepu i rozpoczynamy przymiarki. Żeby nie było nam zbyt łatwo, to do wygody jazdy producenci dorzucają nam jeszcze kilka zmiennych: np. długość tzw. sanek, które umożliwiają odpowiednie ustawienie odległości siodła od kierownicy, materiał, z którego są wykonane (często polecane tytan i karbon są lżejsze i lepiej pochłaniają wstrząsy), długość całego siodła (w dużym stopniu zależy od tego, w jak urozmaiconym terenie jeździmy i jak często zmieniamy pozycję na rowerze), możliwość regulacji kąta pochylenia siodełka i tak dalej. Tutaj warto zdać się na podpowiedzi profesjonalnych fitterów – zły wybór będzie nam boleśnie doskwierał.

[ext_img=s]2882[/ext_img]

Siodło dla długodystansowców. Zdjęcie: selleitalia.com

Niektórzy producenci oferują też siedziska z otworem w środku (a niektórzy nawet sugerują dobór odpowiedniej długości i szerokości tego otworu) i to jest rozwiązanie, które na pewno każdy Facet po 40. powinien rozważyć. Tu nie ma co owijać w bawełnę: wasza prostata będzie wam wdzięczna.

W tym miejscu warto też rozwiać jeden mit, jaki narósł wokół kolarskich siodełek. To nieprawda, że wszystkie są niewygodne – są tylko źle dobrane. I nieprawda, że siodełko musi być miękkie, żeby można było na nim wygodnie jeździć – paradoksalnie czasami czym twardsze, tym lepsze (oczywiście bez przesady), a zbyt miękkie siodło potrafi nierzadko wyrządzić znacznie więcej szkód, bo wprawdzie kości kulszowych za mocno nie poobija, ale za to może zwiększyć ryzyko otarć, co bywa z skutkach jeszcze boleśniejsze.

I na koniec: oprócz prawidłowego doboru siodełka, warto pamiętać również o tym, że wkładka w kolarskich spodenkach również powinna być dobrana odpowiednio do stylu naszej jazdy i czasu, jaki spędzamy na treningach. Bardzo często o tym zapominamy, koncentrując się przy wyborze rowerowego stroju głównie na jego stronie wizualnej. Tymczasem wielu producentów kolarskiej odzieży dość dokładnie opisuje stosowane w niej materiały, w tym również przeznaczenie wkładki i rekomendację, do jak długich treningów warto ją stosować.

W tym miejscu wypada już tylko życzyć przyjemnej i bezbolesnej jazdy :-)

Mariusz Czykier

 

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1494595530" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2256" ["visits_counter"]=> string(5) "14291" ["comments_counter"]=> string(1) "1" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [10]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2249" ["slug"]=> string(57) "czterdziestolatek-na-szosie-bezpieczenstwo-ponad-wszystko" ["dont_use_tags"]=> string(4) "czas" ["title"]=> string(59) "Czterdziestolatek na szosie. Bezpieczeństwo ponad wszystko" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(579) "Od czasu do czasu kolarskim światem wstrząsają silne sprzeczne emocje, związane z tragicznymi wypadkami z udziałem kolarzy. Z jednej strony żal po tak „głupiej” stracie, z drugiej: ocean pretensji do kierowców, motocyklistów, organizatorów imprez lub kibiców, bo i oni czasami bywają przyczyną wielu nieprzyjemnych zdarzeń. Tak było zupełnie niedawno, gdy potrącony przez motocykl obsługi technicznej zmarł Antoine Demoitie, podobnie było po wypadku Michele Scarponiego, potrąconego przez dostawczy samochód, podczas treningu, niedaleko własnego domu." ["has_superbox"]=> bool(false) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(342) "Od czasu do czasu kolarskim światem wstrząsają silne sprzeczne emocje, związane z tragicznymi wypadkami z udziałem kolarzy. Z jednej strony żal po tak „głupiej” stracie, z drugiej: ocean pretensji do kierowców, motocyklistów, organizatorów imprez lub kibiców, bo i oni czasami bywają przyczyną wielu nieprzyjemnych zdarzeń. " ["superbox_title"]=> string(50) "40-latek na szosie. Bezpieczeństwo ponad wszystko" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2249" ["body"]=> string(5110) "

[powiazane]Zwykle po takich zdarzeniach wybuchają dyskusje odnośnie relacji między rowerzystami i kierowcami, ale ten wpis nie będzie o tym – jeśli macie ochotę, zachęcamy do dyskusji na forum. Ten wpis będzie o tym, co my – kolarze – powinniśmy zrobić, żeby zadbać o nasze bezpieczeństwo. Bo nawet w przypadku, kiedy w sporze z innymi użytkownikami dróg mamy rację, przed tymi, którzy jej nie mają nie chroni nas metalowa klatka i poduszki powietrzne. Możemy mieć tylko mniej lub więcej szczęścia.

[article_adv]

Światła

Przykro mi, ale powiem to wprost: jeśli myślisz, że zostawiając w domu lampki zaoszczędzisz kilkanaście gramów wagi i przełoży się to na efekt kilkugodzinnego treningu, to bez względu na to, co masz wpisane w metryce, jesteś prawdopodobnie mentalnym trzynastolatkiem i najwyższa pora w końcu dorosnąć. Brutalna prawda jest taka, że na co dzień jesteśmy normalnymi uczestnikami ruchu i obowiązuje nas – jak każdego innego – zasada ograniczonego zaufania. Obejmuje ona między innymi założenie, że człowieka w aucie naprzeciwko oślepia słońce, a ponieważ nie ma nawyku czyszczenia szyb od wewnątrz, ogląda świat przed sobą w aurze świetlistej mgły. Szanse na to, że zobaczy nieoświetlonego kolarza są w takiej sytuacji niewielkie.

Zaznaczam, że mówimy tu o sytuacji jazdy w słoneczny dzień, a nie jestem w stanie zliczyć, ile razy widziałem nieoświetlonych rowerzystów podczas rzęsistego deszczu, w czasie zmierzchu, kiedy widoczność jest relatywnie najmniejsza, lub wręcz w nocy. „Dość to głupie” – jak mawiał Król Julian, tym bardziej, że inwestycja we własne bezpieczeństwo kilkudziesięciu złotych nie zdemoluje raczej budżetu żadnego kolarza.

[ext_img=s]2864[/ext_img]

Lampka przednia PROX – trzy tryby świecenia, łatwy montaż, ładowanie przez USB. Cena ok. 40 zł

Odblaski

Tak, wiem: wiocha. Żaden prawdziwy kolarz nie obwiesi sobie roweru odblaskami (i raczej do tego też nie namawiam), ale świat nam przyniósł mnóstwo innych rozwiązań. Począwszy od odblaskowych elementów na butach (warto na to zwrócić uwagę przy zakupie), aż po zwykłe odblaskowe opaski, zakładane na kostkę. Może nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie – zwłaszcza w lecie, kiedy taka opaska ociera kostkę, ale wiosną i jesienią, gdy jeździmy w długich spodniach i z ochraniaczami na buty, jest to element praktycznie nieodczuwalny.

Warto pamiętać o tym, że kierowcy mają obowiązek jazdy z włączonymi światłami przez cały rok, więc nawet jeden element, który odbija światło samochodu, potrafi dość skutecznie zwrócić uwagę kierowcy. Pomijam już fakt, że obowiązek posiadania odblasków poza terenem zabudowanym obejmuje nawet poruszających się poboczem pieszych, więc tym bardziej powinien być standardowym wyposażeniem każdego kolarza.


[powiazane]

Strój

Kolarskiej modzie był już poświęcony jeden z wcześniejszych artykułów, ale w kontekście bezpieczeństwa również warto do tego wracać. I chociaż na co dzień nie jestem szczególnym entuzjastą jaskrawych kolorów, to na rowerze robię od tego wyjątek i raczej szukam rozwiązań, w których fluorescencyjna zieleń ma dość istotny udział. Cel jest jeden: być widocznym.

Jednym z ciekawszych rozwiązań, zwłaszcza na wiosenne i jesienne chłody, są jaskrawe kamizelki i wiatrówki. Nie dość, że widoczne z daleka, stosunkowo niedrogie (można je zdobyć w większości sklepów sportowych już za kilkadziesiąt złotych), to jeszcze posiadają tę cudowną właściwość, że w razie poprawy pogody można je zwinąć w niewielki pakunek, mieszczący się w kieszonce kolarskiej koszulki.

[ext_img=s]2867[/ext_img]

Kamizelka B’Twin, cena 99,99 zł. Fot. Decathlon

[article_adv]

Zdrowy rozsądek

To on powinien być podstawowym wyposażeniem kolarza wyruszającego na trening. Wspaniale jest wyrwać się na kilkugodzinną przejażdżkę, walczyć z wiatrem, pnącą się w górę drogą, własnym zmęczeniem i słabościami, ale jeszcze wspanialej jest móc wrócić do domu, w którym ktoś na nas czeka.

Kierowca, który potrącił Michele Scarponiego tłumaczył się, że go nie zauważył. I w gruncie rzeczy to jest właśnie to, co w największym stopniu zależy tylko od nas: pozwólmy się zauważyć. Bądźmy widoczni na drodze.

[ext_img=s]2866[/ext_img]

Papuga Frankie, z którą często trenował Scarponi, czeka na niego w miejscu, w którym zginął. Fot. Twitter

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1493398809" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2249" ["visits_counter"]=> string(4) "7143" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [11]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2239" ["slug"]=> string(35) "czterdziestolatek-na-szosie-szatnia" ["dont_use_tags"]=> string(11) "odporność" ["title"]=> string(36) "Czterdziestolatek na szosie. Szatnia" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(564) "Wiosna to jest taka pora roku, kiedy nawet facetom wyrwie się czasem „ja nie mam co na siebie włożyć”. Albo za ciepło, albo za zimno. I jak byś nie kombinował, koniec końców przyjdzie taki moment, że owinięty szalikiem staniesz gdzieś obok chłopaka w krótkich spodenkach. Na modzie znam się słabo, więc nie będę się wymądrzał. Wiem za to z całą pewnością, że kolesie od kolarskiej mody odrobili wszystkie lekcje i wymyślili takie rozwiązania, jakich nie ma chyba w żadnym innym sporcie. Pora więc się ubrać na wiosenny trening." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(290) "Wiosna to jest taka pora roku, kiedy nawet facetom wyrwie się czasem „ja nie mam co na siebie włożyć”. Albo za ciepło, albo za zimno. I jak byś nie kombinował, koniec końców przyjdzie taki moment, że owinięty szalikiem staniesz gdzieś obok chłopaka w krótkich spodenkach. " ["superbox_title"]=> string(27) "40-latek na szosie. Szatnia" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2239" ["body"]=> string(7904) "

[powiazane]Ja stosuję się do dwóch naczelnych zasad: po pierwsze: zawsze „na cebulę”, czyli lepiej kilka cienkich warstw, niż jedna gruba. Po drugie: wolę zmarznąć niż się przegrzać. Każdy inaczej odczuwa temperaturę i w innym miejscu ma granicę cieplnego komfortu. W moim przypadku słowo „ciepło” nabiera właściwego znaczenia gdzieś w okolicach 14-15 st. C, poniżej tej granicy zdarza mi się zmarznąć. Tu warto też zwrócić uwagę na to, że planując trening warto nie tylko spojrzeć na termometr, ale również sprawdzić tzw. temperaturę odczuwalną. W Internecie znajdziemy dziesiątki stron z takimi informacjami, ale oczywiście najwygodniej skorzystać z aplikacji na telefon – ja polecam doskonałą AccuWeather.

Spróbujmy zatem na wiosenny trening ubrać się „od stóp do głów”.

[article_adv]

Ochraniacze na buty

Same buty to - jak mawiał klasyk - „oczywista oczywistość” i poświęcimy im kiedyś osobny odcinek. Tym, co na wiosnę przydaje się bardzo, są ochraniacze. Jest ich kilka rodzajów (przeciwdeszczowe, odporne na wiatr, poprawiające aerodynamikę i inne), na wiosenne treningi polecam przede wszystkim ciepłe i odporne na wodę. Warto przy zakupie zwrócić uwagę na wytrzymałość szwów i solidność zapięcia: zamek powinien mieć dodatkowe zabezpieczenie, żeby się samodzielnie nie otwierał podczas jazdy. Poza tym jest to niezwykle proste rozwiązanie, więc nie warto poświęcać mu zbyt wiele uwagi. Zdecydowanie za to warto posiadać, bo stopy to jedna z tych części ciała, które gdy zmarzną, to najtrudniej je rozgrzać.

 

[ext_img=s]2835[/ext_img]

foto: zerorh.com

Spodnie lub nogawki

Zanim pogoda pozwoli nam bez ograniczeń jeździć „na krótko”, trzeba się będzie bliżej zaprzyjaźnić z długimi nogawkami. I tu kolarska moda przynosi nam aż trzy możliwe rozwiązania i trzy konkurencyjne szkoły:

[ext_img=s]2836[/ext_img]

foto: zerorh.com

Podkoszulki termoaktywne

Zwane są czasem w kolarskim żargonie „potówkami”, głównie dlatego, że ich zadanie polega właśnie na odprowadzaniu potu na zewnątrz. Ale to nie jedyna rola, niektóre mają też właściwości zatrzymywania lub wręcz oddawania ciepła, dlatego przy wyborze warto zwrócić uwagę na optymalny dla danego modelu zakres temperatur. Zły wybór spowoduje, że albo zmarzniemy, albo skóra na plecach będzie nas palić z gorąca – czego większość z nas raczej nie lubi. Tu warto postudiować metki.


[powiazane]

Bluzy

Teoretycznie nie ma się nad czym rozwodzić: typowa kolarska, przylegająca bluza, wyposażona w kilka głębokich kieszeni na plecach. Ale na dwie rzeczy warto zwrócić uwagę: na długość pleców (bluza powinna być nieco dłuższa z tyłu i nie powinna pozwalać na „podwiewanie” na plecy).

Przy wyborze bluzy warto się przyjrzeć charakterystyce materiału, ponieważ niektóre rozwiązania mogą sprawić, że np. bluza z windstopperem skutecznie zastąpi nam wiatrówkę (a to zawsze jedno zawiniątko mniej do wożenia). Bluzy mają więc różne charakterystyki (przeciwdeszczowe, przeciwwiatrowe, uniwersalne) i oczywiście różne grubości, dopasowane do zakresu temperatur.

[ext_img=s]2837[/ext_img]

foto: zerorh.com

[article_adv]

Wiatrówki

Bywają niezastąpione, zwłaszcza podczas gwałtownych, silnych opadów; bardzo szybko wysychają i zazwyczaj zajmują niewiele miejsca, więc w każdej chwili możemy je zdjąć i schować do kieszonki. Mają jeszcze jedną cechę, którą lubię: zazwyczaj są produkowane w jaskrawych kolorach, co przy ograniczonej widoczności w deszczu i przy dużym zachmurzeniu, znacznie podnosi poziom bezpieczeństwa kolarza.

Rękawki

Rozwiązanie analogiczne do osobnych nogawek, zatem raczej na nieco cieplejsze dni. No chyba, że komuś jedna ręka zawsze marznie bardziej… ;)

Rękawiczki

Dla mnie absolutnie „must have”. I to nie ze względu na wygodę, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo: zmarznięte dłonie pracują wolniej, a nigdy nie wiadomo, kiedy i jak szybko będę potrzebował użyć hamulca. Wybór rękawiczek jest przeogromny, na pewno elementem, na który trzeba zwrócić uwagę, jest antypoślizgowy materiał na wewnętrznej stronie dłoni.

Czapki

No cóż… Niektóre kobiety twierdzą, że nie ma trudniejszej rzeczy, niż namówienie faceta do używania czapki. Zwłaszcza przy temperaturze wyższej, niż minus 15 stopni… Ale przemarznięta głowa (większość kasków niestety nie chroni przed wychłodzeniem) również nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej. Niektórzy stosują pod kask typowe kolarskie czapki z daszkiem, ale to raczej również w nieco cieplejsze dni. W te zimniejsze warto pod kask założyć albo cienką czapkę, często stosowaną przez biegaczy, albo – i to moje „odkrycie” z ostatnich lat – kolarską bandanę, czyli charakterystyczny komin z cienkiego i elastycznego materiału, który można stosować na kilkanaście różnych sposobów – od rozwiązania, zastępującego golf lub kominiarkę, przez opaskę na uszy, aż po okrycie całej głowy. Nasze przedsiębiorcze partnerki potrafią to rozwiązanie wykorzystać jeszcze na kilka sposobów, np. do wiązania włosów, więc – niestety – jest duża szansa na to, że ten zwykły, tani i niczym specjalnym nie wyróżniający się kawałek materii okaże się waszą kolejną, słodką tajemnicą ;)

Będzie z tym o tyle łatwiej, że przykryje to wszystko kask. Bo po prostu na głowie zawsze musi być kask. I już.

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1492705656" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2239" ["visits_counter"]=> string(4) "7611" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [12]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2236" ["slug"]=> string(45) "czterdziestolatek-na-szosie-badania-kontrolne" ["dont_use_tags"]=> string(38) "czas , były , podsumowanie , kondycja" ["title"]=> string(47) "Czterdziestolatek na szosie. Badania kontrolne" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(234) "Sygnałem do startu nowego sezonu kolarskiego jest dla mnie zawsze zmiana czasu na letni. To oznacza, że można już po pracy wsiąść na rower, przejechać 40-50 kilometrowy trening i zdążyć wrócić, zanim zapadną ciemności. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(234) "Sygnałem do startu nowego sezonu kolarskiego jest dla mnie zawsze zmiana czasu na letni. To oznacza, że można już po pracy wsiąść na rower, przejechać 40-50 kilometrowy trening i zdążyć wrócić, zanim zapadną ciemności. " ["superbox_title"]=> string(38) "40-latek na szosie. Badania kontrolne" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2236" ["body"]=> string(2890) "

[powiazane]Najwyższa zatem pora na start. Jeśli wszystko pomyślnie się ułoży, to w tym sezonie również przetestujemy kilka rowerów, opowiemy trochę o sprzęcie, popracujemy nad mocą, sprawdzimy kilka ciekawych tras, a przede wszystkim: będziemy się cieszyć kolejnymi pokonywanymi kilometrami.

Ale zanim z tym wszystkim na dobre ruszymy, mały apel do wszystkich facetów po czterdziestce: Panowie, badajcie się!

[article_adv]

Mój poprzedni sezon skończył się nieco przedwcześnie, a przygotowania do obecnego ruszyły później niż zwykle, z powodu dokuczliwego bólu w stopie. Miałem mnóstwo teorii na ten temat: od uszkodzenia podczas jakichś prac remontowych, po kontuzję, nabytą na siłowni, gdy sobie zbyt mocno spiąłem paskami stopy na trenażerze. Wiele pomysłów, byle tylko nie dopuścić do siebie myśli, że jest to jakiś sygnał od organizmu. Bo jakże to? Ja, facet ledwie po czterdziestce, ciągle aktywny, niepalący, nienadużywający alkoholu, z jedyną słabością do dobrego (i – niestety – niezbyt regularnego) jedzenia, z podręcznikowym ciśnieniem, słowem: okaz zdrowia (z niewielką nadwagą), miałbym się poddać jakiejś dolegliwości? Nie takie rzeczy ze szwagrem…

Ale kiedy Nowy Rok przywitałem z opuchniętą jak balon stopą, wyjąc z bólu, gdy dotknęła jej choćby kołdra, zapadła mocno spóźniona decyzja: pora na wizytę u lekarza. „Winnym” okazał się być kwas moczowy, który odkładając się w stawach ulega krystalizacji, co jest właśnie przyczyną tak silnego bólu. A skąd się bierze? Przede wszystkim z diety, zbyt bogatej w tzw. puryny. Nie dla mnie więc piwo po treningu, większość ryb i owoców morza (uwielbiam!), wszelkiego rodzaju podroby (też lubię), grzyby (na szczęście oprócz kurek) oraz większość roślin strączkowych, bez których na szczęście można jakoś przeżyć ;) Chyba największym wyzwaniem, z jakim przyszło mi się zmierzyć, było ograniczenie kawy.

Jest też szczęście w tym nieszczęściu: po zrobieniu wszystkich badań okazało się, że poza tą metaboliczną dolegliwością, wciąż jestem okazem zdrowia. I choćby dla tej wiedzy warto było zapoznać się bliżej z ofertą służby zdrowia, do czego was wszystkich gorąco namawiam.

Siłą rzeczy będzie więc w tym sezonie również sporo o kolarskiej diecie. Czterdziestka do dobry moment, żeby nauczyć się kontrolować swój organizm. To rzecz ważniejsza, niż przedsezonowy przegląd roweru (a’propos: zrobiliście?).

Przebadani? Stan łańcucha sprawdzony? Koła napompowane? Zatem ruszamy :)
Jaką trasę polecicie na weekend?

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1490954664" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2236" ["visits_counter"]=> string(4) "8090" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [13]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2087" ["slug"]=> string(53) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-11-na-czele-peletonu" ["dont_use_tags"]=> string(27) " czas , autorytet , przemoc" ["title"]=> string(56) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 11. Na czele peletonu." ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(583) "Zazwyczaj dość ostrożnie podchodzę do marketingowych zapewnień producentów i sprzedawców o niezwykłych właściwościach oferowanych rowerów. A to nieprzeciętna zdolność pochłaniania wstrząsów, a to mityczna niemal sztywność, a to precyzja prowadzenia, albo jeszcze kilka innych cech, które świetnie brzmią w ulotkach, ale dla przeciętnego użytkownika są trudne do dostrzeżenia w rzeczywistości. Tym razem jednak rzeczywistość okazała się mieć własne zdanie na ten temat, a Fuji SL naprawdę okazał się być maszyną o niezwykłych właściwościach." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(36) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 11" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2087" ["body"]=> string(6550) "

[powiazane]

Przesiadłem się na niego wprost z testowanej chwilę wcześniej Altamiry – doskonale dopasowanego roweru, na którym można było spędzać wiele treningowych godzin. Kiedy więc Adam ze Sport GURU instruował mnie, że SL to rower typu sport performance, zbudowany głównie po to, by osiągać możliwie najlepsze wyniki, miałem pewne obawy, czy z moją nie najlepszą kondycją i o ładnych parę kilogramów za dużą masą, w ogóle sobie z tą maszyną poradzę. Czy aby nie będzie tak, że pierwsza godzina okaże się przyjemna, a przez kolejne będę się już tylko modlił o szybki powrót i długi relaks?

[article_adv]

Nic z tych rzeczy. Fuji SL całym sobą zaprasza do jazdy – jak najszybszej i jak najdłuższej.

Pierwsza rzecz, na którą się zwraca uwagę to waga roweru – niespełna 7 kilogramów! W pierwszym odruchu nie bardzo wiadomo, czy chce się ten rower na zewnątrz wyprowadzić, czy wynieść? Ale to na szczęście krótkotrwałe dylematy, bo od momentu wpięcia butów w pedały chce się już na nim wyłącznie jeździć.

Pierwsza jazda na SL-u była absolutnie szalona – porwałem się na poranną przejażdżkę z grupą zapaleńców, którzy kilka razy w tygodniu gnają co sił w nogach z Wilanowa w stronę Góry Kalwarii. Pierwsze 25 kilometrów pokonałem ze średnią prędkością ponad 36 km/h – nie pamiętam, bym kiedykolwiek jechał tak szybko! Później wróciłem do Krakowa i kolejne wycieczki odbywałem już po okolicznych pagórkach, za każdym razem jadąc mocniej i szybciej. Aż w końcu ostatecznie się przekonałem, o co tak naprawdę chodzi z tą sztywnością.

W Fuji SL ta cecha jest wyraźnie wyczuwalna: naciskasz na pedał i masz wrażenie, że rower ma ochotę spod ciebie wyjechać. Każda, nawet najmniejsza siła przyłożona na korbę, jest natychmiast przenoszona na koło, które popycha rower do przodu. Wrażenie jest niesamowite, zwłaszcza podczas rozpędzania się i podjazdów pod górę. Wystarczy kilka razy mocniej stanąć na pedałach, żeby szybko nabrać odpowiedniej dla siebie prędkości i dalej kręcisz już swoim tempem. I chociaż – niestety – rower pod górę nie podjedzie sam, to utrzymanie stałej kadencji i równego tempa podjazdu wydaje się na SL-u o wiele łatwiejsze, niż na innych rowerach, którymi miałem okazję jeździć.


[powiazane]

Choć to akurat zasługa nie tylko sztywnej i bezstratnej ramy, ale również doskonale pracującego mechanizmu przeniesienia napędu. Fuji SL, który miałem przyjemność testować, był wyposażony w pełną grupę Dura-Ace, czyli topowy osprzęt, produkowany przez Shimano. Wydawać by się mogło, że wszystkie przerzutki działają tak samo, ale tutaj wyraźnie wyczuwalna była „miękkość” przełożeń – wystarczyło lekkie popchnięcie manetki i łańcuch natychmiast, bez najmniejszego szarpnięcia wskakiwał na kolejny rząd w kasecie.

Pisałem jakiś czas temu o moim zdziwieniu, jaką różnicę potrafią zrobić zaledwie dwa zęby, o czym się przekonałem właśnie podczas jazdy SL-em. Był on wyposażony w przednie tarcze o rozmiarach 50/34 – po dwa zęby mniej, niż w Altamirze i moim „starym” Focusie. Różnica jest tak ogromna, że całkowicie zmieniła mój sposób jazdy pod górę. O ile wcześniej podjazd zmuszał mnie do jazdy na możliwie największym przełożeniu i każde chwilowe wypłaszczenie wykorzystywałem na odpoczynek, o tyle teraz ostre podjazdy pokonywałem znacznie lżej, choć może odrobinę drobniej, ale za to wszędzie tam, gdzie droga robiła się choćby tylko trochę bardziej płaska, natychmiast zmieniałem przełożenie na sztywniejsze i wjeżdżałem znacznie szybciej – z tą samą kadencją, takim samym rytmem i bez gwałtownego wzrostu tętna.

[article_adv]

I chociaż wiem, że nie można do końca porównywać dwóch jazd, odbytych w zupełnie różne dni, to jednak rzut oka na zapis treningów na Stravie daje do myślenia: tę samą 120-kilometrową trasę, z ponad 1100-metrowymi przewyższeniami, przy bardzo podobnej pogodzie pokonałem na SL-u o prawie 30 minut szybciej, niż na Altamirze! Zaskakująca, ale jakże przyjemna różnica.

Fuji SL był tylko odrobinę mniej wygodny od Altamiry, ale to prawdopodobnie kwestia dopasowania – model testowy był w rozmiarze 56 cm, a zwykle jeżdżę na ramach 54 cm (choć – jak pisałem wcześniej – to nie tylko kwestia rozmiaru, ale też geometrii). Nieco inaczej było też ukształtowane siodełko, co też nie pozostało bez wpływu na wrażenie komfortu, ale nie stanowiło żadnej przeszkody w ponad 4-godzinnej jeździe.

[ext_img=s]2647[/ext_img]

Szalenie pozytywne wrażenie zrobiła na mnie kierownica – na pierwszy rzut oka dość masywna, o grubej rurze i z solidną, wygodną owijką, ale wykonana z kompozytów, więc niezwykle lekka, pochłaniająca wiele drgań i bardzo precyzyjna w prowadzeniu. Doskonałe wrażenie sprawiały również hamulce – także z grupy Dura-Ace. Pracowały bardzo precyzyjnie, pozwalając w każdej chwili w pełni kontrolować rower. W ogóle wrażenie pewności i precyzji prowadzenia było tak silne, że szybko pozwoliłem sobie na przesunięcie swojej granicy ryzyka i ze znacznie większą pewnością siebie pokonywałem zjazdy, miejscami osiągając prędkości w granicach 80 km/h. Szeroki uśmiech na mecie gwarantowany :)

Tym sposobem potwierdziło się stare przysłowie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. O ile na początku mojej przygody z rowerem punktem wyjścia był racjonalny stosunek jakości do ceny, o tyle w miarę upływu czasu zaczynam dostrzegać coraz większe korzyści i coraz większą przyjemność w doskonaleniu nie tylko siebie, swojej formy i techniki jazdy (to absolutna postawa), ale też w korzystaniu w coraz większym stopniu ze zdobyczy rowerowej techniki.

Mariusz Czykier

Materiał powstał we współpracy ze sklepem:
[ext_img=o]2566[/ext_img]

 
" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1474034880" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2087" ["visits_counter"]=> string(4) "6543" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [14]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2086" ["slug"]=> string(17) "w-izery-na-rowery" ["dont_use_tags"]=> string(18) "forma , jadłospis" ["title"]=> string(18) "W Izery na rowery " ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(135) "Góry Izerskie nazywane są Rowerowa Krainą, a nawet Rowerowym Rajem, postaram się udowodnić że nie są to określenia na wyrost." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(18) "W Izery na rowery " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2086" ["body"]=> string(5989) "

Izery, choć bardzo słabo zaludnione i nawet przez turystów nie tak bardzo oblegane jak choćby sąsiednie Karkonosze, mają dobrze rozwiniętą sieć dróg szutrowych i asfaltowych. Drogi te wybudowano, by móc transportować drewno z gór. Teraz, gdy gospodarka leśna nie jest prowadzona tak intensywnie, korzystają z nich głównie turyści piesi i cykliści. Wspomniany wcześniej brak dużego ruchu sprawia, że możemy cieszyć się ciszą, spokojem i prawdziwym kontaktem z przyrodą.

[ext_img=s]2643[/ext_img]

Wierzchowina Gór Izerskich jest stosunkowo płaska, co sprzyja w miarę spokojnej jeździe. Ale żeby tam się dostać, konieczne jest pokonanie 500 - 600 metrów… w pionie. Te wartości mogą przerażać mniej wprawnych rowerzystów. Na szczęście, od kilku lat można skorzystać z kolej gondolowej Ski&Sun, zapakować siebie i rower do wagonika i ze Świeradowa-Zdroju wjechać na Stóg Izerski na wysokość 1060 m i tam rozpocząć wycieczkę.

Górskie trasy marzeń

Pomiędzy Świeradowem a Szklarską Porębą wytyczono wiele dobrze oznakowanych tras. Do najpopularniejszych należy trasa na Halę Izerską do Chatki Górzystów, gdzie można, a nawet trzeba spróbować specjalności tego schroniska, czyli naleśników z twarożkiem i jagodami. Inne trasy prowadzą do znanego kibicom narciarstwa ośrodka na Polanie Jakuszyckiej lub do najwyżej położonej w Polsce Kopalni Stanisław. Jest również wiele miejsc i tras odwiedzanych tylko przez najbardziej wytrwałych i wtajemniczonych, ale aby takie pozostały, nie będę o nich pisał. Ci, którzy pokochają zwiedzanie naszych gór na dwóch kółkach, na pewno odkryją je sami.

[ext_img=s]2644[/ext_img]

Rowerowym przebojem ostatnich sezonów są trasy SingleTrack. To system ponad 80 km jednokierunkowych ścieżek rowerowych o szerokości do 1 metra (wyjątkiem jest trasa zielona, która jest szersza i dwukierunkowa) i maksymalnym nachyleniu 5%. Dzięki ścisłej współpracy z leśnikami w trakcie budowy ścieżek, są one doskonale wkomponowanie w leśny krajobraz. Po obu stronach granicy mamy trasy o różnym stopniu trudności, o której informują kolory:

Jak widać z powyższych opisów na SingleTrackach każdy znajdzie coś dla siebie. Z doświadczenia wiem, że każdy, kto spróbował jazdy na tych ścieżkach, staje się ich sympatykiem i samozwańczym ambasadorem opowiadającym o ich licznych zaletach.

[article_adv]

Dla kolarzy szosowych

Ci, którzy chcą poczuć się jak Rafał Majka i zdobyć szczyty na rowerze szosowym na pewno pokochają Izery. Tutaj asfalty prowadzą na wysokość ponad kilometra nad poziom morza. Po polskiej i po czeskiej stronie mamy wiele podjazdów, które zadowolą najambitniejszych sportowców, a wjazd od strony Czerniawy na Stóg Izerski należy do najtrudniejszych w Polsce. Kolarzom preferującym dłuższe rundy proponuję stukilometrowy przejazd dookoła Gór Izerskich z dość dużą liczbą przewyższeń, trasę z Czerniawy przez Hejnicę, Smedawę, Harrachov, Jakuszyce, Szklarską Porębę, Rozdroże Izerskie do Świeradowa-Zdroju.

Gdzie się zatrzymać

Znajdujący się w tak atrakcyjnej okolicy Malinowy Dwór jest Hotelem bike friendly, czyli przyjaznym rowerzystom. Oferuje wiele udogodnień dla cyklistów i ich sprzętu. Po intensywnej jeździe można umyć swój jednoślad a następnie schować go w suchym i bezpiecznym miejscu. Goście nie posiadający swoich rowerów mogą skorzystać z wypożyczalni. Do dyspozycji są nowiutkie rowery MTB marki Kross dostosowane do jazdy po leśnych, górskich ścieżkach.

[ext_img=s]2642[/ext_img]

Restauracja Malinowego Dworu serwuje specjalne Menu dla Aktywnych. Odpowiednio skomponowane i przygotowane potrawy pozwalają szybko uzupełnić energię po intensywnym dniu na siodełku. Aby regeneracja była pełna, warto skorzystać z szerokiego wachlarza usług Centrum Fizjoterapii i Centrum SPA. Po zabiegach wykonywanych przez specjalistów organizm szybko wróci do pełni sił.

Marek Różycki
Malinowy Dwór Hotel Medical SPA

Autor przypomina, że w Górach Izerskich nie zawsze jest płasko i jazda na rowerze na tym terenie może się wiązać z koniecznością podjazdów i zjazdów.

 

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1473955029" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2086" ["visits_counter"]=> string(5) "12377" ["comments_counter"]=> string(1) "1" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> string(1) "0" ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [15]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2083" ["slug"]=> string(49) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-10-premia-gorska" ["dont_use_tags"]=> string(30) " porządek , były , autorytet" ["title"]=> string(52) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 10. Premia górska" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(522) "Tym razem nie będzie żadnego wymądrzania się i porad, co należy zrobić, co jeść, co pić i gdzie jeździć. Będzie za to relacja z blisko 1000-kilometrowej przygody z dwoma fantastycznymi, a jednocześnie bardzo różnymi od siebie rowerami, które dzięki współpracy ze sklepem Sport GURU miałem olbrzymią przyjemność niedawno przetestować. Podkreślam tu słowo „przyjemność”, bo jako kompletny amator tego właśnie w tym sporcie szukam najczęściej: przyjemności. Oto część pierwsza relacji." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(36) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 10" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2083" ["body"]=> string(6435) "

Ostatnie cztery tygodnie były dla mnie kolarsko wyjątkowo intensywne, a wszystko zaczęło się od powrotu do miejsca, w którym zacząłem swoją rowerową przygodę. Z chłopakami ze Sport GURU pogadaliśmy chwilę o bike findingu (o czym pisałem tutaj), po czym doszliśmy do prostego wniosku, że nie ma lepszego sposobu na poznanie wszystkich technicznych niuansów, niż sprawdzenie tego na własnej skórze. Tym sposobem w moje ręce i pod siedzenie trafiła Altamira 1.1, wyprodukowana przez markę FUJI.

[ext_img=s]2628[/ext_img]

Szybkie ustawienie, pierwsza przymiarka i już wiedziałem, że z Altamirą bardzo się polubimy: jeszcze nie zdarzyło mi się siedzieć na rowerze w tak wygodnej pozycji. Nawet mimo tego, że poprzedni tester dość nietypowo obniżył mostek. Najwyraźniej wiedział co robi.

[article_adv]

Do testowej jazdy postanowiłem podejść na serio i w miarę możliwości sprawdzić rower w każdych warunkach. Blisko 500 kilometrów, jakie udało mi się w dwa weekendy przejechać, w większości zaliczyłem w mocno pofałdowanym terenie: w okolicach Krakowa i mojego rodzinnego Żywca. Było kilka solidnych górek, stromych podjazdów, szybkich i krętych zjazdów, trafił się upał, zimno i deszcz – prawie każde warunki, jakie mogą nas spotkać na drodze.

I w każdych Altamira spisywała się doskonale i pozwalała na pewną, bezpieczną jazdę – również po mokrej drodze. Hamulce, mimo że nieco twardawe, spisywały się znakomicie, a przerzutki – rower był wyposażony w pełną grupę Ultegra – działały płynnie, precyzyjnie i pozwalały w każdej chwili dostosować przełożenie do warunków i stromizny drogi.

Wspominałem kiedyś o tym, że wykazałem się nieco nadmiernym optymizmem, decydując się na przednie tarcze 52/36 zębów. Tutaj była zamontowana podobna grupa, co na dłuższą metę i na górskie szlaki okazuje się jednak zbyt twardym przełożeniem, nawet na największej tarczy z tyłu (28). O tym, jak kolosalną różnicę potrafią zrobić zaledwie dwa zęby w przedniej tarczy przekonałem się już tydzień później, kiedy przesiadłem się na kolejny rower. Ale o tym szerzej opowiem niebawem. Warto jednak zwrócić na to uwagę, bo to sprawa prawie nie odczuwalna w płaskim terenie, a tworząca dużą różnicę w górach.

[ext_img=s]2630[/ext_img]

Altamira jest rowerem typu endurance, przeznaczonym przede wszystkim na długie treningi, wymagające spędzenia wielu godzin na rowerze – stąd tak istotna kwestia wygody, na którą zwróciłem uwagę na samym początku. Mimo karbonowej ramy cała konstrukcja jest dość ciężka – waży ponad 9 kg, ale akurat w moim przypadku waga roweru nie jest decydującym czynnikiem (przynajmniej dopóty, dopóki sam wożę kilka nadprogramowych kilogramów ;)

Sprawia też wrażenie bardzo solidnej: rury ramy są masywne, o dużej średnicy, co również może nieco wzmacniać poczucie pewności siebie u nieco cięższych kolarzy. Rowerowych purystów mogą trochę razić poprowadzone na zewnątrz rur linki, ale na dłuższą metę jest to sprawa zupełnie marginalna, a dla tych, którzy lubią samodzielnie serwisować swój rower, może okazać się bardzo pomocna. Może nie jest najpiękniej, ale jest znacznie wygodniej i łatwiej.

Jedyną niedogodnością, jaką odnotowałem podczas kilkunastu godzin, spędzonych na tym rowerze, okazała się kierownica o odrobinę – jak dla mnie – zbyt małym przekroju i ze stosunkowo zbyt cienką owijką. Mimo, że karbonowy widelec pochłania wiele drgań, to jednak większe nierówności, przenoszone na twardą kierownicę wywoływały po jakimś czasie wrażenie poobijanych i obolałych dłoni. Mimo, że po treningu te dolegliwości szybko ustępowały, to jednak w czasie jazdy, a zwłaszcza w jej czwartej czy piątej godzinie, powodowały pewien dyskomfort. Na szczęście jedyny, bo cała reszta była bez zarzutu i taki, z którym łatwo sobie poradzić, na przykład stosując po prostu nieco grubszą owijkę.

[ext_img=s]2629[/ext_img]

Altamira bez wątpienia jest doskonałym rowerem, od którego można zacząć kolarską przygodę i bez chwili wahania poleciłbym ją wszystkim, którzy dopiero planują wsiąść na rower. Tym bardziej, że nie powala ceną (w granicach 6.000 zł), jest solidnie wyposażona w grupę, zaliczaną do „wyższej półki” i daje sporo możliwości do modyfikacji, „odchudzenia” i dostosowania do swoich potrzeb. Ale przede wszystkim zaskakuje i przywiązuje do siebie niespotykaną wygodą.

I kiedy tak bardzo zaprzyjaźniłem się z tym rowerem, że kombinowałem nad sposobami, jak zostać z nim nieco dłużej, dostałem możliwość sprawdzenia roweru z zupełnie innego kolarskiego bieguna: Fuji SL 1.5. Ale o wrażeniach z tej jazdy opowiem już w kolejnym odcinku :)

FUJI ALTAMIRA 1.1 – podstawowe parametry:

Mariusz Czykier

Materiał powstał we współpracy ze sklepem:
[ext_img=o]2566[/ext_img]

 

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1472824764" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2083" ["visits_counter"]=> string(4) "7418" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [16]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2076" ["slug"]=> string(19) "susz-triathlon-2016" ["dont_use_tags"]=> string(41) " przemoc , czas , oszustwo , akt, badanie" ["title"]=> string(19) "Susz Triathlon 2016" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(525) "Obserwując treningi i starty kolegów parających się triathlonem, gdzieś w podświadomości zacząłem kombinować - a może by tak spróbować? Z jednej strony podjęcie działań paraliżował trochę czas, jaki trzeba poświęcić na trening, z drugiej nieomijalne koszta zabezpieczenia się w niezbędny sprzęt. Szukanie wymówek i ograniczeń jest działaniem łatwym, w sumie to nic nie trzeba robić. Każdy ma to, na co się zdecyduje. Susz to kolejny etap realizacji życia, jakie wypełniam sportową pasją..." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(19) "Susz Triathlon 2016" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2076" ["body"]=> string(10662) "

[powiazane] Dwadzieścia osiem tygodni treningowej pracy to szmat czasu. Można naprawdę sporo zrobić, żeby przygotować się na ukończenie zawodów na dystansie średnim. Można też sporo przekombinować. Dlatego podjąłem się realizacji zadań opierając je nie tylko na swoim doświadczeniu i wiedzy, ale także korzystając ze wsparcia Piotra. W dużej mierze postanowiłem odejść od rutynowej sztampy treningowej, poświęcić sezon na jeden cel. Na Czterdzieści rękawic. Jak to ciekawie i trafnie określił mój kolega Alex, będąc samotnym okrętem na wzburzonym morzu warto mieć gdzieś pod ręką sporą grupę lin asekuracyjnych. Taki zespół to niesamowita siła, człowiek jest w stanie pokonać każdą przeszkodę, to tylko kwestia czasu.

[ext_img=s]2597[/ext_img]

[article_adv]

Suska przygoda na dobre rozpoczęła się już w sobotę, kiedy to wybrałem się po pakiet startowy i przyjrzenie się z bliska arenie niedzielnych zmagań. Mimo usilnego szukania objawów ochłodzenia zdałem sobie sprawę, że jutro czeka nas wszystkich przeprawa przez gorące i wilgotne piekło. Dystans 1/2 popularnego Ironmana to 1.9 kilometra do pokonania wpław, 90 kolejnych jazdy rowerem oraz 21.097 kilometrów biegu na deser. Ta sportowa układanka, jeszcze nie tak dawno przyprawiająca mnie o dreszcze, miała stać się rzeczywistością niecałe 12 godzin później. Trochę strach, trochę motyle w brzuchu, to się dzieje tu i teraz.

[ext_img=s]2598[/ext_img]

Do Susza wybrałem się wcześnie rano. Pobudka przed słońcem, lekkie śniadanie i walizka jakbym jechał na dwutygodniowe wczasy. No i rower. Godzina jazdy pustymi drogami minęła szybko, podobnie jak znalezienie pobliskiej miejscówki na parking, ogarnięcie sprzętu i zalogowanie się z całym majdanem w strefie zmian. Jadąc obserwowałem również ukradkiem, jak rośnie temperatura za oknem tnącego gęstniejące powietrze dyliżansu - będzie po bandzie... - pomyślałem, popijając kolejny łyk rozwodnionego izo.

Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że jego osiągnięcie wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

 H. Jackson Brown

Na start wody wypłynąłem dosyć daleko i ustawiłem się z tyłu stawki. Przy tej ilości osób i moich średnich umiejętnościach pływackich wolałem nie zostać "zmasakrowany" już na początku całej zabawy... Majaczące gdzieś w oddali czerwone boje nawrotowe, wydawały się być poza granicą horyzontu własnych możliwości, mega mega daleko. Za radą kolegów, postanowiłem nawigować na widoczny w oddali ponad drzewami maszt. Pierwsze sto może dwieście metrów, było dość gęsto i kilkukrotnie trasę przecinali mi zawodnicy, zdecydowanie mający problemy ze zorientowaniem się we właściwym kierunku wyścigu. Parę kuksańców po głowie, rękach i nogach jeszcze nikomu wszak nie zaszkodziło. Pozostało przeć naprzód, wiosłować i oddychać. Z premedytacją nie kontrolowałem również czasu na bojach nawrotowych. Skupiłem się na rytmie i układaniu w głowie kolejnych etapów zadania, jakie wizualizowałem sobie od kilku dni. Ostatnia boja lewym barkiem, kilkadzieścia pociągnięć rękoma, by przejść w miarę sprawnie z pozycji horyzontalnej do biegu. Lap 42:33...

[ext_img=s]2599[/ext_img]

Z wody wyleciałem trzymając już prawie w zębach zegarek, wbiegłem na "orlik" w czwarty korytarz na prawo szukając wzrokiem swojej maszyny. Jest. Zdjąłem ogarniętą już po drodze do połowy piankę, założyłem kask, okulary i... usiadłem. W pozycji niskiej skompletowałem resztę podwozia potrzebnego mi, do wpięcia się w rower. Wybieg ze strefy zmian, dosiadka szosy i zaczął się drugi etap jazdy "bez trzymanki".

Wyjazd z miasteczka i powrót to odcinek, jaki zapewne dobrze zapamiętają właściciele montowanych pionowo w lemondkach "aerodynamicznych bidonów" :) Lecąc środkiem, starałem się jak najbardziej ekonomicznie pokonać ten wibrujący odcinek. Kilka zakrętów i długa "prosta" w stronę Iławy, aż do nawrotu za Szymbarkiem. Droga powrotna to kilka szybszych płaskich odcinków, ostry nawrót w prawo i kilka ciekawych odcinków w miejscowych wioskach. Tu wielkie wrażenie wywarły na mnie lokalne spontaniczne punkty kibicowania na trasie. Rowerowe kukły, bębny i małe przydomowe biesiady. Coś wspaniałego, jak doskonale można się bawić, spędzając czas na motywowaniu ludzi do wysiłku.


[powiazane]

Podczas jazdy rowerem oprócz walki z wiatrem, skupieniem na kontroli międzyczasów przyjmowania płynów i żeli energetycznych, o mały włos nie zakończyłem również swojej przygody. Gdzieś na 1/3 dystansu z pola rzepaku na drogę wybiegł zając. Jedyne co pamiętam to odgłos jego "pazurów drapiących asfalt", kiedy przeciął szosę tuż przed przednim kołem mojego "spitfire'a". Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że tego dnia miałem naprawdę wielkiego farta...

Reasumując jazdę, był to najlepiej rozegrany przeze mnie etap zawodów, choć w drugiej części zacząłem mieć lekkie obawy, czy jednak nie pojechałem pierwszego okrążenia za szybko. Obie połówki trasy pojechałem mocniej, niż w starcie na połowę krótszym dystansie, trzy tygodnie wcześniej w Ślesinie. Teraz to dla mnie sygnał dobrze przepracowanej na rolce zimy i na wolnych kołach wiosny. Jest tu jeszcze spora rezerwa, więc na długo będzie dobre zajęcie. Jadąc pamiętałem też o "szosowym" rozciąganiu nóg i utrzymaniu niezbyt twardego przełożenia, wraz z kadencją oscylującą lekko ponad 90 obrotów na minutę. Na belce zameldowałem się po 2 godzinach, 56 minutach i 38 sekundach...

[ext_img=s]2600[/ext_img]

Po odwieszeniu roweru i kasku zdjąłem buty by... znów położyć się na plecy. Zgodnie z radą Patryka zrotowałem grzbiet, na lewo i na prawo, rozciągnąłem też trochę nogi, szczególnie przód i tył uda. Strata czasu niewielka, a znaczenie naprawdę duże, przynajmniej dla mnie. Dopiero potem zawiązałem buty, założyłem pasek z numerem i ruszyłem na spotkanie z " Suskim piekarnikiem"...

Bieg był dla mnie największą niewiadomą. Z jednej strony to moja "najmocniejsza" dyscyplina, a z drugiej zmęczenie po prawie 4 godzinach ruchu poza granicą komfortu. Jak po dziewięćdziesięciu klockach szosy będę biegł kolejne dwadzieścia jeden? Tego nie byłem w stanie przewidzieć. Treningi mocno skupiały się na tym elemencie, szczególne ostatnia ponad trzy i półgodzinna zakładka. Trening, który mocno zbudował również głowę, tak ważny element w startach wytrzymałościowych.

[ext_img=s]2601[/ext_img]

fot. Witold Podgorski

[article_adv]

Pierwsze okrążenie to spokojne w miarę komfortowe tempo w granicach 5:30 - 5:40, zaskoczenie ostrym podbiegiem trasy na rynek, szukanie cienia i picie wszędzie gdzie się dało. W tym miejscu pragnę również bardzo podziękować mieszkańcom, którzy dosłownie ratowali nam życie. Woda, węże ogrodowe, konewki, butelki i wiadra... Jesteście niesamowici, dziękuję Wam za pomoc nam wszystkim, była bezcenna.

Na drugim kole moje tempo trochę spadło, na punktach szedłem maksymalnie korzystając z zasobów zgromadzonej tam energii, szczególnie z chłodzenia. Gąbki, czapka, buty i strój - momentami byłem tak mokry, jakbym dopiero co wyszedł z wody. Na półmetku trasy wciągnąłem też ostatni żel, schowany w bocznej kieszeni spodenek. Kalkulując na szybko, wypiłem jakieś cztery litry płynów na samym tylko rowerze i chyba z pięć na biegu. W taką pogodę człowiek chłonie ciecz jak gąbka.

[ext_img=s]2602[/ext_img]

W sumie to najmniej pamiętam ostatnie trzecie okrążenie, a na pewno jego pierwszą część. Chciałem już tylko dotrzeć do mety. Siłą woli od punktu ze szlauchem, do kolejnej butelki z wodą... W takich momentach pomaga skupienie się na pozytywnej energii własnej grupy wsparcia, to niesamowite, ile człowiek może wytrzymać jeśli ktoś w niego wierzy. Obudziłem się gdzieś na dwa kilometry przed metą. To już tylko kawałek, a choć swoje zrobiła już temperatura, zmusiłem się, żeby lekko depnąć. Start pobiegłem też bez kompresji, z którą jeszcze do niedawna się nie rozstawałem. Mimo lekkich obaw, szczególnie o łydki mające do podparcia niski drop, na jakim od ponad półtora roku biegam, obyło się bez strat własnych.

Do mety dotarłem po 5 godzinach 51 minutach i 40 sekundach upartego podążania w jej kierunku. Moich przygotowań nie opierałem na konkretnych założeniach czasowych. Debiut na tak długim dystansie to zbyt wiele zmiennych, żeby za dużo kombinować. Czas stał się sprawą zupełnie drugorzędną, o wiele większą wartością jest dla mnie doświadczenie i poczucie reakcji własnego organizmu na tak skonstruowaną dawkę ruchu. Wiedza i wnioski, które zdecydowanie wykorzystam. Wszak nie byłbym sobą, gdybym czegoś dalej nie knuł w temacie tri.

[ext_img=s]2603[/ext_img]

Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi dotrzeć do mety kolejnego wyzwania, jakie sobie postawiłem. Zabranie Was w ten etap własnej podróży życia, to zaszczyt. Jestem dumny, że wspiera mnie tak potężna ekipa bliskich mi ludzi, wspaniałych przyjaciół. Sport jest dla mnie pewnego rodzaju siłą odśrodkową działań zawodowych, tworząc razem specyficzny wzór na życie. W tym całym procesie, warto co pewien czas przypomnieć sobie organoleptycznie, że ograniczenia tkwią tylko w naszej głowie. Warto poczuć, że życie ma smak niesamowitej przygody, smak, który sami możemy doprawiać odrobiną szaleństwa...

Serdeczności - Marek Mróz
Fot. Krzysztof Mróz i Andrzej Purzycki
www.pasjaczyniwolnym.pl

" ["ancestor_id"]=> string(1) "4" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1472112138" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "103" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2076" ["visits_counter"]=> string(4) "5968" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "103" ["name"]=> string(10) "Rusz się!" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "1" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(10) "Rusz się!" ["about"]=> string(170) "Lubisz dreszczyk emocji, adrenalinę? Zrób coś niecodziennego, np. skocz ze spadochronem. Każdy aktywny facet wie, że ruch to zdrowie. Więc na co czekasz? Rusz się!" ["keywords"]=> string(61) "sport, sporty ekstremalne, aktywność faceta, męskie sporty" ["use_gradation"]=> bool(false) ["slug"]=> string(10) "0-rusz-sie" ["lft"]=> string(2) "29" ["rgt"]=> string(2) "30" ["level"]=> string(1) "2" } } [17]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2075" ["slug"]=> string(17) "szosowe-ukladanki" ["dont_use_tags"]=> string(45) "akcesoria , porządek , elegancja , charakter" ["title"]=> string(18) "Szosowe układanki" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(480) "Jazda rowerem wcześniej nie należała do moich ulubionych form ruchu i czasem sam się dziwię, że ten sport może człowieka tak mocno pochłonąć. Reprezentując pokolenie kija od szczotki i kultowego wigry3, dotarłem do punktu, który jeszcze kilka miesięcy temu nie wchodził w grę. Cienkie koła, delikatna z pozoru lekka rama, nogi przypięte do podwozia i umykający pod precyzyjnie pracującymi klamkami asfalt. Do pewnych rzeczy, trzeba było po prostu dojrzeć..." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(18) "Szosowe układanki" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2075" ["body"]=> string(4201) "

[powiazane] Pierwsze przymiarki do szosy, będącą pewnego rodzaju wypadkową działań powiązanych z triathlonem, najbardziej przekreślał właśnie rower. To ogólnie największy, nawet idąc mocno po kosztach, wydatek. Po podjęciu decyzji o poważnej zmianie podwozia doszedł jeszcze dylemat co do materiału. Przełomem było przyjrzenie się "palastikowemu" mtb do zjazdów, w zaprzyjaźnionym serwisie rowerowym. No sorry stary. Skoro taki sprzęt ogarnia tak ekstremalne przeciążenia, to co ty się tak pękasz tego węgla? Klamka zapadła...

[ext_img=s]2590[/ext_img]

[article_adv]

Jazda rowerem, a szczególnie szosą jakoś naturalnie przypadła mi do gustu. Początkowy grymas wywołany znanym przypiekaniem ud, zastąpił uśmiech, luz i swoboda. Przynajmniej na komfortowych rozjazdach. Interwały to zupełnie inna bajka, a wiadomo, że noga sama się nie zrobi. Pomijając niezaprzeczalny fakt konieczności wygospodarowania na trening w sumie dość sporej ilości czasu, dostarczona porcja wrażeń czy też specyficznego zmęczenia jest warta dobrego rozegrania codziennych zadań.

Jednym z ogromnych plusów, tej formy przemieszczania się "w czasie i przestrzeni" jest zasięg. 60, 100 czy 200 kilometrów, to dla w miarę przyzwyczajonego do dyskomfortu tu i ówdzie "siedzenia", często spotykana norma. Odwiedzenie ciekawego miejsca czy kawa w malowniczej miejscowości gdzieś na krawędzi powiatu, a może województwa? Żaden problem...

Zwykły rower, jest pojazdem napędzanym siłą mięśni.
Rower jadący pod górę, jest pojazdem napędzanym siłą woli...

- Autor nieznany.

[ext_img=s]2593[/ext_img]

Bezapelacyjny jest również fakt, że połączenie roweru z bieganiem, jakie szczególnie generują triathlonowe zakładki, to także świetne wzmocnienie nóg, bardzo wartościowe dla obu sportów. Istotnym aspektem jest również ich doskonałe odciążenie, które generuje w sumie dość monotonne bieganie. Poza tym, dodatkowo poznanie zasad i wdrożenie do całej rowerowej zabawy pojęcia kadencji także mocno pomaga lepiej biegać.

Rower staje się także szczególną wartością, podczas ewentualnej kontuzji lub na początku drogi ze sportem całego życia, kiedy to grawitacja działa na nas bardziej niż powinna...

[ext_img=s]2594[/ext_img]

Jazda szosą to w sumie dwa warianty - kręcisz solo lub lecisz z kimś w mniejszej czy większej grupie. Obie wersje mają własne specyficzne zalety i zdecydowanie warto, przeplatać je ze sobą w miarę regularnie.

Samotne cięcie powietrza to przede wszystkim układ odpowiedni dla własnych, szczególnie cięższych treningów. Poza wymiernym aspektem obciążeń, to również doskonały trening dla psychiki. Grupowe nawijanie łańcucha ma z kolei niezaprzeczalnie korzystny wymiar społeczny, kiedy to w grupie osób o podobnych zaburzeniach ruchowych, można nie tylko solidnie się zmęczyć, ale również porozmawiać o wspólnej pasji i poznać nowych ludzi.

Nie bez znaczenia jest również bezpieczeństwo, na tak uformowany szyk większą uwagę i ostrożność zachowują kierowcy aut, gdzie solowego jeźdźca, potrafią z niedozwoloną prędkością minąć na żyletki...

[ext_img=s]2596[/ext_img]

Co jest takiego w szosie, że tak urzeka? Czemu mimo energetycznego detoksu, pozwala na świetny reset systemów? Zdrowa poprzez mechanikę ruchu i łagodna pod kątem obciążeń dla serca forma ruchu, jaką jest rower, to kapitalny pomysł na wolny czas. Nieważny jest sprzęt, istotny jest tylko kierunek, w jakim skręcimy kierownicą, a to przecież ogranicza jedynie nasza wyobraźnia...

Serdeczności - Marek Mróz
www.pasjaczyniwolnym.pl

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1472110067" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2075" ["visits_counter"]=> string(4) "5312" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [18]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2074" ["slug"]=> string(49) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-9-zabezpieczenie" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(51) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 9. Zabezpieczenie" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(609) "„I cała moja przedwczorajsza robota z szorowaniem roweru na nic” – powiedział ostatnio mój kolega, gdy kończyliśmy poranną przejażdżkę z grupą wariatów, którzy kilka razy w tygodniu kręcą ile wlezie w stronę Góry Kalwarii. Dotarliśmy wspólnie do Cieciszewa ze średnią prędkością ponad 36 kmh, ja zziajany i z trudem łapiący oddech, a on – zmartwiony całym brudem, jaki zebraliśmy z drogi po ulewie, jaka miała miejsce wieczór wcześniej. O ile jednak poprawa kondycji wymaga długiej i solidnej pracy, o tyle na wyczyszczenie roweru jest kilka prostych i tanich patentów." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 9" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2074" ["body"]=> string(4720) "

[powiazane]

Najpierw o tym, czego nie robić

Najprostszym z możliwych sposobów – o ile nie mieszkasz w domu z ogródkiem i sprzętem do podlewania – jest skorzystanie z samoobsługowej myjni samochodowej. W ostatnich latach wyrosły jak grzyby po deszczu i bardzo łatwo można je znaleźć już nawet w niewielkich miejscowościach. W zasadzie wystarczy rower porządnie spłukać wodą pod wysokim ciśnieniem i sprawa jest z grubsza załatwiona. Nigdy jednak nie rób dwóch rzeczy:

Primo: nie myj roweru, a zwłaszcza jego mechanicznych części (piast, kasety, mechanizmu przerzutek, łańcucha) powszechnie stosowanym na tych myjniach mikroproszkiem. Jeśli nie zostanie dokładnie wypłukany, może przyspieszyć wycieranie się poszczególnych elementów i skrócić ich żywotność, czego byśmy raczej nie chcieli. Poza tym rowerowe lakiery nie zawsze są tak samo twarde, jak samochodowe, więc po kilku takich operacjach może nam rower nieprzyjemnie zmatowieć.

[article_adv]

Secondo: używając ciśnieniowej myjki stosuj ją raczej z większej odległości (30-40 cm), znowu szczególnie w okolicy wózka przerzutek. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jak duża jest siła wody w dyszy i jak łatwo możemy sobie wrażliwe elementy nieprzyjemnie powyginać. A tego przecież również byśmy nie chcieli.

A jak to robić, żeby mieć frajdę?

O rowerowych maniakach pomyślała pewna polska firma Bike on Wax, która wprowadziła na rynek produkt o wdzięcznej nazwie „Kubełek czystości”. W cenie niespełna 50 złotych dostajemy świetnie zaprojektowany i elegancko opakowany zestaw wszystkich niezbędnych rzeczy, jakich potrzeba, by doprowadzić swój rower do porządku. Znajdziemy tam więc aktywną pianę, gąbkę, szmatkę z microfibry, odtłuszczacz do hamulców i olej do łańcucha. Oraz parę dodatkowych gadżetów, jak odblask na nogę i gustowna naklejka, które pewnie i tak zabierze ci dziecko ;)

[ext_img=s]2586[/ext_img]

Jedziemy więc na tę samą myjnię, wyposażeni w ten zestaw czyściocha i przystępujemy do operacji, zaczynając od obfitego spłukania roweru wodą. Potem całość pokrywamy gęstą warstwą piany i przez kilka minut robimy to, co lubimy najbardziej, czyli nic ;)

[ext_img=s]2588[/ext_img]

[ext_img=s]2583[/ext_img]

Jeśli na rowerze zostały jakieś uporczywe zabrudzenia, z którymi nie poradziły sobie woda i piana – możemy takie miejsca potraktować gąbką. Potem znowu całość obficie spłukujemy i wycieramy do sucha miękką ścierką, aż rower nabierze takiego błysku, jaki lubimy najbardziej. (No chyba, że lakier wcześniej był matowy, co by znaczyło, że coś poszło nie tak ;)

[ext_img=s]2584[/ext_img]

[ext_img=s]2585[/ext_img]

W tym momencie warto zrobić jeszcze dwie rzeczy: odtłuścić obręcze lub tarcze hamulcowe oraz naoliwić łańcuch. Tej ostatniej operacji najlepiej jest dokonywać po wewnętrznej stronie łańcucha i możliwie najbliżej zębatki. I raczej starając się nie przesadzić.

[ext_img=s]2587[/ext_img]

Bonus

Do „Kubełka czystości”, jaki dostałem, był dołączony bonusowy zestaw Velock, który rzecz jasna za niewielką kwotę (19,90 zł) można też nabyć oddzielnie. Velock jest innowacyjnym i dość ciekawym systemem zabezpieczenia roweru przed kradzieżą, choć może precyzyjniej byłoby powiedzieć: przed jej skutkami. System Velock polega bowiem na zarejestrowaniu roweru w specjalnej bazie, do której wpisuje się unikalny kod, podstawowe dane roweru (numer seryjny ramy), można dołączyć dowód zakupu, zdjęcia i inne informacje. W bazie można zarówno sprawdzić kupowany rower, jak i zgłosić kradzież, utrudniając tym samym jego późniejszą sprzedaż. System dopiero się rozwija, więc o jego skuteczności zapewne będzie coś można powiedzieć za jakiś czas, ale z wielu różnego rodzaju sposobów znakowania i rejestrowania rowerów ten wydaje mi się zarówno sensowny, ze względu na jego otwartość i dostępność, jak i bardzo atrakcyjny cenowo. Trzymam kciuki i zachęcam do sprawdzenia na www.velock.pl

Mariusz Czykier

Materiał powstał we współpracy ze sklepem:
[ext_img=o]2566[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1471624638" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2074" ["visits_counter"]=> string(4) "6225" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [19]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2069" ["slug"]=> string(47) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-8-lotna-premia" ["dont_use_tags"]=> string(56) "badanie , forma , akcesoria , działanie, cel , kondycja" ["title"]=> string(49) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 8. Lotna premia" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(541) "Dla kolarzy trwa właśnie środek sezonu: wymarzona pogoda, długi dzień, być może jeszcze trochę urlopu do wykorzystania – idealne warunki, by wsiąść na rower i pojechać. Ale dla sprzedawców rowerów sezon chyli się ku końcowi – pora na prezentacje przyszłorocznych kolekcji i… wyprzedaże obecnych zasobów. To dla nas szansa na tańszy zakup wymarzonego roweru, ale uwaga! To również wyścig pełen pułapek, najeżony niebezpiecznymi zakrętami. W dzisiejszym odcinku kilka słów o tym, jak się przed nimi bronić." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 8" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2069" ["body"]=> string(6887) "

[powiazane]

Zasada nr 1. Zrób przyjemność sobie, a nie sprzedawcy

Okazja do zaoszczędzenia kilkuset, a czasami nawet kilku tysięcy złotych nie trafia się często, więc pokusa jej wykorzystania jest duża. Ale najczęściej bywa tak, że promocje dotyczą tego sprzętu, który akurat znajduje się w sklepie. Pytanie tylko, czy aby na pewno jest to egzemplarz idealny dla ciebie? Sprzedawca może chcieć cię przekonać, że „oczywiście tak, a nawet, jeśli rama jest odrobinę za duża, to się troszkę skróci mostek i będzie idealnie”. Dla pewności zmierzy ci wysokość przekroku, długość ramienia i zawyrokuje, że ten model, który właśnie oglądasz, jest stworzony specjalnie dla ciebie. I do tego możesz go nabyć w okazyjnej cenie. Żal nie skorzystać.

Tyle tylko, że to nie sprzedawca będzie spędzał na nim długie godziny i nie on będzie odczuwał ewentualne dolegliwości, wynikające z tego, że rama jest o rozmiar lub dwa za duża, siodełko zbyt wąskie, a skrócony mostek utrudnia panowanie nad rowerem.

[article_adv]

Zasada nr 2. Ból pleców nie ma marki

Rozpoczęcie poszukiwań od wyboru marki roweru jest najczęściej popełnianym błędem przez początkujących kolarzy. Jasna sprawa: marka w producenta w jakiś sposób determinuje nasz styl i poczucie wartości. Ale produkty różnych producentów różnią się od siebie nie tylko malowaniem i stosowaną technologią, ale również konstrukcyjnymi niuansami, które sprawiają, że taka sama długość ramy u dwóch różnych producentów (a czasami nawet przy różnych modelach tej samej marki!), może skutkować zupełnie inną pozycją na rowerze. A stąd już prosta droga do tego, by wydatek – jakikolwiek by nie był – będzie się kojarzył bardziej z uciążliwym bólem, niż z przyjemnością, płynącą z pokonywanych kilometrów.

Tak naprawdę pierwszą decyzją, jaką powinniśmy podjąć, powinien być wybór sposobu jazdy. Nieco inaczej będzie skonstruowany rower typu endurance, na którym łatwiej i bardziej komfortowo będzie nam realizować długie treningi i pokonywać długie dystanse, a zupełnie inaczej będziemy się czuli na rowerze o charakterystyce bardziej sportowej (performance), zbudowanym przede wszystkim pod kątem osiągania możliwie najlepszych rezultatów, ale często niestety za cenę komfortu. Oczywiście można znaleźć również sprzęt, który potrafi pogodzić te z pozoru sprzeczne charaktery, ale za takie rozwiązanie najczęściej przyjdzie nam trochę więcej zapłacić.

Zasada nr 3. Dopasuj rower do siebie, a nie siebie do roweru

Istnieje bardzo proste rozwiązanie, pozwalające uniknąć opisanych wyżej problemów: bike finding. Usługa polega na znalezieniu optymalnego dla danego kolarza roweru, ze wskazaniem, który z modeli znajdujących się w bazie findera będzie najlepiej dopasowany i będzie wymagał najmniej ingerencji. To również doskonałe rozwiązanie dla wszystkich, którzy w poszukiwaniu idealnego dla siebie sprzętu przeczesują internet – dzięki bike findingowi możemy „przymierzyć” rower, którego w „realnej” ofercie po prostu… nie ma.

[ext_img=s]2567[/ext_img]

fot. Sport GURU

Rok temu sam skorzystałem z tego typu usługi w warszawskim salonie Sport GURU. Miałem w głowie jeden z modeli Specialized, a ostatecznie wyjechałem Focusem Culebro – właśnie w wyniku takiego dopasowywania.

Cała operacja trwała blisko godzinę i zaczęła się od ustawienia podstawowych parametrów roweru: doboru kształtu siodełka (jest ich kilkanaście!), wstępnego wyboru długości ramy, długości ramienia korby (tu też można wybierać), szerokości kierownicy, długości mostka i jeszcze kilku innych parametrów. Zostałem na wszystkie sposoby zmierzony wzdłuż i wszerz, a moje dane zostały wprowadzone do pamięci specjalnej maszyny, która odwzorowała idealny dla mnie rower.

W tym momencie można już znaleźć w systemie podpowiedzi, jakie rowery z dostępnych na rynku są możliwie najbliższe temu ideałowi, bez konieczności dodatkowej ingerencji. Tu warto podjąć decyzję o pułapie cenowym, jaki nas interesuje. W rezultacie dostaniemy wynik, ograniczony do kilku najlepiej pasujących modeli.

Siedzimy więc na maszynie i pedałujemy, operator wprowadza jeszcze dodatkowe informacje (na przykład, czy nasze kolana poruszają się w jednej osi, czy przypadkiem nie kręcą „ósemek”, czyli nie odchylają się na boki w trakcie naciskania i ciągnięcia pedału w górę). Na koniec do wyboru zostaje już tylko kilka możliwości – operator systemu serwuje nam po kolei odwzorowanie każdego z pasujących modeli, a my obserwujemy nasze wyniki (m.in. jaką moc generujemy) i podejmujemy decyzję, w którym wariancie czujemy się na rowerze najbardziej komfortowo.

[ext_img=s]2568[/ext_img]

fot. Sport GURU

- Kupić rower, zwłaszcza w okazyjnej cenie, nie jest trudno. Ale trudno jest później na nim jeździć i czerpać z tego maksimum przyjemności, gdy pozycja na rowerze jest niewygodna, a pedałowanie kojarzy się przede wszystkim z bólem – mówi Adam Zieliński, który w Sport GURU odpowiada właśnie za odpowiedni dobór roweru dla klienta. – Oferta na rynku jest tak szeroka, że praktycznie niemożliwe jest znalezienie sklepu, który dysponuje pełną rozmiarówką, nawet w obrębie jednej marki i modelu. Co więcej, takie marki jak na przykład Canyon, oferują doskonałej jakości sprzęt w dobrej cenie, ale wyłącznie w modelu sprzedaży internetowej. Dobór odpowiednich parametrów roweru w findingu daje pewność, że dostarczony przez kuriera sprzęt będzie dawał kolarzowi radość natychmiast po rozpakowaniu.

A przecież właśnie o to chodzi w całej tej zabawie: o przyjemność z pokonywania kolejnych kilometrów, o litry potu, wylane na treningach i o satysfakcję z realizacji kolejnego celu. Oraz – rzecz jasna – o poczucie, że dobrze zainwestowaliśmy nasze pieniądze.

Mariusz Czykier

Materiał powstał we współpracy ze sklepem:
[ext_img=o]2566[/ext_img]
 

 

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1470407541" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2069" ["visits_counter"]=> string(4) "5272" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [20]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2067" ["slug"]=> string(45) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-7-odpoczynek" ["dont_use_tags"]=> string(24) "akt , danie , działanie" ["title"]=> string(48) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 7 - Odpoczynek" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(215) "Kolarstwo to sport, który zaczyna się w głowie i tutaj powinien się kończyć, bo finał treningu i czas po nim również trzeba przemyśleć i zaplanować. Jak więc odpoczywać i regenerować siły z głową? " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 7" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2067" ["body"]=> string(5164) "

[powiazane]

Studzenie

Jeśli wyjść z założenia, że trening nie jest jakąś oderwaną od innych czynnością, ale częścią całego cyklu naszej aktywności, to można śmiało powiedzieć, że nie tyle się kończy, ile przechodzi w inną fazę. Takie postawienie sprawy ułatwia zrozumienie zasady, że rozgrzanego długą jazdą organizmu nie można po prostu „wyłączyć”, tak samo, jak nie gasi się silnika w samochodzie natychmiast po dynamicznej jeździe.

[article_adv]

Pierwszy etap „studzenia” organizmu zaczyna się jeszcze na rowerze i jest czasem zwany potocznie „rozjazdem”. Chodzi o to, żeby ostatnie kilka kilometrów, jakie nas dzielą od domu, pokonać na stosunkowo wysokiej kadencji, ale przy minimalnym obciążeniu. Ostatnie metry na rowerze to również szansa na to, żeby trochę porozciągać mięśnie i ścięgna – stań na pedałach i w nodze, którą masz w niższej pozycji, skieruj piętę możliwie najbardziej w stronę podłoża – natychmiast poczujesz, jak rozciąga się tylna część łydki. Potem oczywiście to samo z drugą nogą.

Zaraz po zejściu z roweru warto rozciągnąć mięśnie ud, najlepiej przywodząc piętę do pośladka – najpierw w jednej, potem w drugiej nodze. Kilka skłonów i wyprostów z rękami uniesionymi nad głową, kilka skrętów tułowia – to wszystko zawsze pomaga złagodzić potreningowe dolegliwości. W końcu na rowerze pracowało całe ciało, nie tylko nogi, choć to one najbardziej dają się we znaki.

Ja osobiście preferuję ciepłą kąpiel zaraz po zejściu z roweru. Spotkałem się kilka razy z rekomendacją zimnego prysznica, ale raczej nie polecam – kilka godzin na rowerze to nie to samo, co kwadrans w saunie. O ile skóra lubi nagłe zmiany temperatur, o tyle stawy już niekoniecznie. Zwłaszcza w naszym wieku ;)

Uzupełnianie zapasów

Bardzo ważnym elementem procesu regeneracji po treningu jest posiłek, zjedzony najlepiej w ciągu pół godziny od zejścia z roweru. Idealnie, gdyby posiłek zawierał zarówno składniki węglowodanowe, jak i sporo białka do budowy mięśni. Tu wiele zależy od tego, o jakiej porze dnia odbywałeś trening, ja najczęściej na dłuższą jazdę wybieram się wcześnie rano, więc po jej zakończeniu z przyjemnością zjadam solidne drugie śniadanie: trzy kromki ciemnego pieczywa i jajecznicę z co najmniej trzech jaj. Po solidnym wycisku smakuje najlepiej! Ważne, żeby taki posiłek zaplanować (i skonsumować!) nawet wtedy, gdy trening kończymy pod wieczór.

Jeśli tylko okoliczności na to pozwalają, znakomitym pomysłem jest 30-45 minutowa drzemka. Najlepiej w pozycji na plecach, z nogami uniesionymi lekko w górę.

Oczywiście nie zawsze możemy sobie pozwolić na takie luksusy, zwłaszcza po dłuższych wyścigach, odbywanych daleko od domu. Ale również wtedy trzeba pamiętać o tym, żeby nie wyruszać w powrotną podróż bez posiłku i – uwaga – tak zaplanować powrót, żeby możliwie często zatrzymać się, wysiąść z samochodu i przynajmniej chwilę pospacerować. Bardzo złym pomysłem jest kilkugodzinna podróż „od jednego przysiadu”, o czym zazwyczaj dowiadujemy się na jej końcu, próbując wysiąść z samochodu na niemal całkowicie „sztywnych” nogach.

Masaż

Zawsze jest dobrym pomysłem, nawet gdy nie odczuwamy poważniejszych dolegliwości. Jeszcze lepiej oczywiście, gdy mamy w zasięgu miłą masażystkę – zasłużyliśmy przecież na małą nagrodę ;) Ale bywa też, że musimy sobie w tym zakresie radzić sami.

Ja często używam (i bardzo polecam) tzw. Blackrolla, czyli dużą rolkę z twardego styropianu, na której rolujemy poszczególne partie mięśni. Warto jest to robić co najmniej kilka godzin po treningu, bo operacja nie należy do najprzyjemniejszych – bolące mięśnie dostają jeszcze większy wycisk. Ale efekty są znakomite. Blackroll jest najczęściej używany przez biegaczy, ale po kolarskim treningu również potrafi zdziałać cuda, zwłaszcza gdy mamy tendencję do odczuwania tzw. bólu powięziowego i – jeszcze częściej – kiedy zdarza nam się nadużywać kawy. Zadaniem rolki jest przede wszystkim uelastycznienie i nawodnienie powięzi, otaczających każdy z naszych mięśni. To rozwiązanie ma też swoich przeciwników, uważających, że rolki powodują mikrourazy, ale wydaje mi się, że stosowane z głową zaszkodzić nie mogą.

Najważniejsze: odpoczynek po treningu jest absolutną koniecznością i jest właściwie niezbędnym elementem całego cyklu treningowego. Jeśli wymagasz od siebie wiele na treningu – pozwól sobie na równie wiele relaksu. W końcu Facet po 40. przede wszystkim dba w swoim życiu o równowagę ;)

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1469631626" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2067" ["visits_counter"]=> string(4) "5168" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [21]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2061" ["slug"]=> string(48) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-6-strefa-bufetu" ["dont_use_tags"]=> string(33) "jadłospis , danie , akt , dowcip" ["title"]=> string(51) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 6 - Strefa bufetu" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(293) "Bez względu na to, ile zainwestujesz w sprzęt i jak mocno go doposażysz, jedno jest pewne: sam nie pojedzie. Każdy rower potrzebuje faceta, który na niego wsiądzie i naciśnie na pedały. A każdy facet potrzebuje do tego zadania odpowiedniego paliwa. Wjeżdżamy zatem do strefy bufetu." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(36) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 6." ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2061" ["body"]=> string(6315) "

[powiazane]

1. Posiłki przed treningiem - co, jak i kiedy?

Kolarski trening jest trochę jak randka z wymagającą partnerką. Nie wystarczy przeczesanie fryzury i kupiony w pośpiechu goździk - tu musisz wszystko dokładnie zaplanować i dobrze się przygotować, czasami nawet co najmniej dzień wcześniej.

[article_adv]

Wiele zależy od tego, o jakiej porze dnia planujesz się wybrać na trening. Ja na przykład lubię startować wcześnie rano, a to wymaga zwrócenia uwagi na dietę dzień wcześniej. Nie ma wtedy mowy o żadnych ciężkostrawnych posiłkach na obiad i kolację, w menu pojawiają się najczęściej makarony, które są znakomitym źródłem łatwo przyswajalnych węglowodanów lub ryż. Rano wrzucam do blendera banana, szpinak, truskawki lub maliny, kawałek awokado, garść płatków owsianych i zalewam to wszystko sokiem jabłkowym. Wychodzi z tego pyszny, energetyczny koktajl, wystarczający na 2-3 godziny jazdy. Wypijam do tego filiżankę mocnej, czarnej kawy, która ma tak naprawdę dwa zadania: pobudzające dla całego organizmu i przyspieszające pracę jelit, bo - mówiąc otwarcie - każdy trening warto rozpoczynać, pozbywszy się zbędnego balastu treści dnia poprzedniego. Na marginesie: z tego samego powodu na liście niezbędnego wyposażenia treningowego zawsze warto mieć paczkę chusteczek higienicznych.

Jeśli wolisz jeździć po południu, to całodzienna dieta powinna być podporządkowana dwóm zasadom: unikaj posiłków ciężkostrawnych i wzdymających (fasole, bób itp.) oraz jedz częściej, ale niewielkie porcje. Jedna bułka z miodem, pół banana, trochę soku owocowego, lekka zupa, niewielka porcja makaronu lub ryżu i tak dalej…

Najważniejsze, żeby nie wsiadać na rower z pełnym żołądkiem. Ostatni lekki posiłek powinien się zakończyć co najmniej 30 minut przed rozpoczęciem treningu. Jeszcze przed startem dobrze jest się trochę nawodnić, ale tu uwaga: szklankę wody wypijamy „na raty”, niewielkimi łykami.

2. Jedzenie w trakcie treningu

Jeśli masz w sobie wiele samozaparcia i żyłkę kulinarną, możesz sobie przygotować na trasę ciasteczka ryżowe - część na słodko, część na słono - w sieci znajdziesz wiele fajnych przepisów. Ale jeśli nie masz ochoty specjalnie się w to bawić, możesz skorzystać z przebogatej oferty żeli energetycznych i batonów węglowodanowych lub proteinowych.

Mają one dwie zalety: są łatwo i szybko przyswajane przez organizm, więc efekty ich spożycia możesz odczuć niemal natychmiast, gdy zaczyna ci „odcinać prąd”, są też bardzo wygodne do transportu i z pewnością wystarczy ci na nie miejsca w kieszonkach kolarskiej koszulki.

Tu znowu wracam do kwestii planowania, które - jak się okazuje - ma w tym sporcie ogromne znaczenie. Czas „działania” żelu energetycznego to zazwyczaj średnio ok. 15-20 minut, zależnie m.in. od twojej masy, właściwości przyswajania i magazynowania energii itp. Moment, w którym sięgasz po żel lub baton, powinien być dostosowany do tego, co cię czeka na trasie. Ma to może nieco mniejsze znaczenie w płaskim terenie, ale już podczas jazdy w górach różnice są mocno odczuwalne. Musisz po prostu przygotować się na właściwy moment, w którym dasz sobie energetycznego „kopa”, żeby pokonać większe wzniesienie.

Ale musisz też uważać na pułapki. Niektóre żele zawierają kofeinę i guaranę - substancje, które - jak wspomniałem wyżej - wpływają też na pracę jelit. Jeśli zdarzy ci się przesadzić z dawką żelu, bo przez tobą wysoka góra - może się okazać, że w połowie podjazdu czeka cię przymusowy postój. I oby był tam chociaż jakiś mały zagajnik… ;)

3. Napoje

Temat - nomen omen - rzeka. Ja na własny użytek dzielę napoje na trzy grupy: wodę, izotoniki i napoje izotoniczno-energetyczne. Kolejność nie jest przypadkowa, bo woda w moim przekonaniu jest w tym wszystkim najważniejsza. Na każdy trening zabieram co najmniej dwa duże bidony (0,75 l) - jeden z wodą, drugi z izotonikiem. Jest nieskończenie wiele teorii na temat tego, co należy stosować i co lepiej nawadnia organizm, ja staram się zdawać raczej na zdrowy rozsądek. Przewagą izotoników jest zawartość soli mineralnych i witamin, które organizm traci podczas wysiłku oraz niewielkich ilości cukrów, co poprawia też wydajność energetyczną (choć w niewielkim stopniu). Trzeba jednak pamiętać, że człowiek poci się głównie po to, żeby schłodzić cały organizm, a w tym procesie bez wątpienia najlepiej sprawdza się woda. I jej nie powinno ci podczas treningu zabraknąć.

Trzecią grupą napojów są produkty izotoniczno-energetyczne, których działanie polega na połączeniu roli izotoniku z żelem energetycznym - mają po prostu większą zawartość łatwo przyswajalnych węglowodanów. Ale tu również trzeba pamiętać o tym, żeby się nie „zakleić” wyłącznie takim preparatem (czasem ich konsystencja przypomina gęstawą zawiesinę) - zawsze trzeba uzupełniać ich działanie zwykłą wodą.

I na koniec: czego należy unikać? Przede wszystkim wszelkiego rodzaju napojów gazowanych oraz słodzonych cukrem napojów udających soki. Zresztą, z samymi sokami też należy bardzo uważać, bo „100% owoców” bywa najczęściej wyłącznie marketingową sztuczką, a po ich wypiciu często okazuje się, że zaczynasz odczuwać tylko większe pragnienie.

Ja pozwalam sobie podczas jazdy na jeden wyjątek: małą puszkę coli. Na krótką chwilę daje cukrowego „kopa”, nie powodując przy tym efektów ubocznych, jakie wywołują żele. Ale jeden warunek: mała puszka (0,25 l) i tylko jedna.

A piwo? Jak najbardziej! Ale wyłącznie po treningu, w ramach regeneracji. A odcinek na ten temat już niebawem :)

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1467987262" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2061" ["visits_counter"]=> string(4) "7085" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [22]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2052" ["slug"]=> string(47) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-5-wielka-petla" ["dont_use_tags"]=> string(29) "cel , lider , badania , akcja" ["title"]=> string(51) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 5 - Wielka Pętla" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(212) "W życiu każdego faceta po 40. nadchodzi taki moment, w którym musi się z kimś zmierzyć. Nic więc dziwnego, że jeśli wsiadł na rower, to pewnego dnia dopadnie go myśl o tym, by wystartować w wyścigu. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(36) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 5." ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2052" ["body"]=> string(4110) "

[powiazane]

I świetnie! Oferta amatorskich wyścigów - zwłaszcza w miesiącach letnich - jest tak bogata, że z pewnością każdy znajdzie w swojej okolicy coś w sam raz dla siebie. Żeby jednak czerpać z tego jak najwięcej przyjemności, warto zapoznać się z podstawowymi zasadami wyścigowego savoir-vivre'u.

Po pierwsze: pamiętaj, że to zabawa

Chociaż duch rywalizacji jest w kolarskim narodzie wyjątkowo silny, warto pamiętać, że stając na starcie wyścigu, staje się do walki przede wszystkim z sobą samym. Ci wszyscy kolorowo ubrani ludzie mają w gruncie rzeczy jeden cel: przetrwać, jak najszybciej dojechać do mety i na koniec napić się piwa. Trudno ich w takich okolicznościach traktować jak prawdziwych rywali. Z czym większym dystansem i życzliwością do tego podejdziesz, tym większą przyjemność ci to sprawi. I niewykluczone, że również szybciej pojedziesz.

[article_adv]

Po drugie: współpracuj

Może zabrzmi to dziwnie, ale... czym lepiej współpracujesz z innymi, tym łatwiej jest ci pokonać siebie. Włącz się więc w cykl zmian na prowadzeniu, żeby dać odpocząć innym, by później oni mogli dać odpocząć tobie. Prowadzący, któremu nikt nie daje zmiany, szybko się zmęczy, a wtedy cała grupa zwolni i z bicia rekordów na Stravie nici. Pamiętaj również o tym, żeby samemu będąc na prowadzeniu, nie dyktować zbyt szybkiego tempa. Może się okazać, że urwiesz całą grupkę i zostaniesz sam, co najczęściej przynosi równie marne efekty.

Po trzecie: mierz siły na zamiary

Żeby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek, o których mowa powyżej, najlepiej jest startować z grupą zawodników jeżdżących podobnym tempem. Na dużych imprezach, np. na Bike Challenge, gdzie startuje kilka tysięcy zawodników, start zorganizowany jest w wydzielonych sektorach, zgodnie z deklarowanymi czasami treningowymi. W ten sposób łatwo trafić do grupy kręcącej w podobnym tempie. Jeszcze łatwiej, jeśli startujesz z grupą znajomych i wszyscy jeździcie podobnie - wtedy współpraca układa się sama.

Po czwarte: pomagaj

Amatorskie wyścigi znają wiele historii o pechowcach, którzy stanęli z jakimś problemem na poboczu i których przejeżdżający peleton "częstował" pompkami, myśląc że właśnie tego nieszczęśnikowi brakuje. Co jednak zrobić z naręczem pompek, gdy na przykład zabrakło zapasowej dętki?

Jeśli tylko masz ochotę komuś pomóc - zwolnij i po prostu zapytaj, czego potrzebuje. Może tylko łyka wody, bo zabrał za mało, może klucza do dokręcenia jakiejś poluzowanej śruby, a może tylko kilku słów wsparcia i motywacji, by jechać dalej. Zwolnij, zapytaj, w miarę możliwości pomóż - to zawsze wraca, a nigdy nie wiadomo, kiedy sam będziesz potrzebował pomocy.

Po piąte: wciąż pamiętaj, że to tylko zabawa

Było już wyżej? Nie szkodzi. To najważniejsza sprawa, bo nic tak nie psuje atmosfery na wyścigu, niż zbyt poważne podejście do tematu i koncentracja na wyniku za wszelką cenę.

Kalendarz jest pełen wielu atrakcyjnych imprez, z pewnością znajdziesz coś w sam raz dla siebie. Do największych, będących swego rodzaju kolarskim świętem, należą:

Do zobaczenia na trasie!

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1467386683" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2052" ["visits_counter"]=> string(4) "4408" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [23]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2048" ["slug"]=> string(43) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-4-ucieczka" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(45) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 4. Ucieczka" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(297) "Masz już rower, robiący wrażenie strój, obowiązkowy kask (!) i okulary, wszystkie niezbędne akcesoria oraz bidon i coś do zjedzenia po drodze. Ale zanim zapniesz buty w pedałach i ruszysz przed siebie, zadasz sobie z pewnością jeszcze jedno pytanie: jechać samotnie, czy z towarzystwem?" ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(36) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 4." ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2048" ["body"]=> string(4145) "

[powiazane]

Motywacja

Kluczowa sprawa: co chcesz osiągnąć i czego poszukujesz? Znam wielu kolarzy, którzy jeżdżą samotnie tylko dlatego, że w kolarstwie szukają przede wszystkim wyciszenia, oderwania od codziennych spraw i skupienia uwagi na sobie, swoich możliwościach i ograniczeniach. Bardzo często ruszają po prostu przed siebie i zawracają dopiero wtedy, kiedy poczują się wystarczająco „zresetowani”. Sam również często w tym celu wyruszam w drogę.

[article_adv]

Inni stawiają sobie wyśrubowane cele i czasem trudno im znaleźć partnera do jazdy w podobnym tempie, albo na równie długie dystanse. Im również jest łatwiej jeździć samotnie, bez ograniczeń w postaci zostającego w tyle kolegi. Oczywiście to zawsze jest kwestią umowy, bo można się przecież dogadać, że jeśli komuś brakuje sił, to po prostu zostaje, ale niepisaną zasadą jazdy w małych, kilkuosobowych grupkach jest reguła „no drop”, czyli nie gubimy pojedynczych kolarzy. Jeśli więc jedziesz na wynik – jedziesz na ogół samotnie.

Jeszcze inni przyjemność z jazdy czerpią dopiero wtedy, kiedy ją współdzielą z mniejszym lub większym towarzystwem. Wtedy wyniki, KOM-y i segmenty na Stravie schodzą na dalszy plan, kluczem staje się to, żeby się dobrze bawić. Czy to będzie kilkuosobowa grupka, czy całkiem spory peleton – nie ma większego znaczenia. Ważne, żeby jechać przed siebie i móc na gorąco podyskutować: o sprzęcie, drodze, kondycji, celach, lub czymkolwiek innym.

W wielu dużych miastach istnieje sporo otwartych grup kolarskich, które umawiają się w internecie, ustalają miejsce i godzinę startu oraz trasę do przejechania. W każdej chwili można dołączyć i popedałować z takim peletonem. W każdej chwili można się też od niego oderwać i pojechać w swoim kierunku. To jest bardzo często doskonały pomysł na to, żeby poznać sprawdzone trasy i później samodzielnie je eksplorować.

Względy praktyczne

Dla myślących i działających racjonalnie najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście jazda w czyimś towarzystwie. Po pierwsze: tak jest bezpieczniej, bo w razie jakiejkolwiek awarii lub groźnej sytuacji, zawsze w pobliżu jest ktoś, kto może pospieszyć z pomocą. Zwłaszcza, gdy zdarzy nam się odjechać mało uczęszczaną drogą, daleko od miasta.

Po drugie: tak jest efektywniej, bo współpraca na drodze niemal zawsze daje lepsze rezultaty, niż samotna jazda. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że kolarstwo jest sportem zespołowym, w którym każdy członek drużyny ma do wykonania ściśle określone zadanie. Dopóki nie pojechałem w pierwszym wyścigu, nie byłem świadomy faktu, jak wiele daje (i jakie jest trudne!) tzw. „trzymanie koła”, czyli jazda tuż za poprzedzającym kolarzem. Jedzie się o wiele szybciej, przy znacznie mniejszym wysiłku. Zupełnie inna jest też motywacja, bo znacznie łatwiej jest kogoś gonić, niż walczyć z samym sobą.

Wielka zaleta jazdy w grupie ujawnia się zwłaszcza w trakcie jazdy w wietrzną pogodę. Jazda w upale jest ciężka, w deszczu nieprzyjemna, ale dopiero wiatr jest prawdziwą zmorą kolarzy. Tutaj cenna jest umiejętność takiego ustawienia się w peletonie, żeby wiatr stał się możliwie najmniej dokuczliwy. I tutaj wymagana jest bardzo ścisła współpraca, bo dla osoby, która jako pierwsza walczy z oporem, jest to najczęściej ponad przeciętny wysiłek – koniecznie trzeba się często zmieniać na tej pozycji.

I po trzecie: tak jest przyjemniej. Pedałowanie wielokilometrowych odcinków w życzliwie nastawionej i podobnie zakręconej grupie jest największą przyjemnością.

Jeśli znacie w swojej okolicy otwarte grupy, które regularnie ruszają w drogę – podzielcie się namiarami. Może wspólnie odkryjecie nowe drogi?

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1466175620" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2048" ["visits_counter"]=> string(4) "7081" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [24]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2043" ["slug"]=> string(52) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-3-sklep-z-zabawkami" ["dont_use_tags"]=> string(25) " badanie , kobieta , cena" ["title"]=> string(54) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 3. Sklep z zabawkami" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(588) "Temat, który u wielu dorosłych facetów wywołuje wypieki na twarzy, a u naszych kobiet uśmiech politowania: gadżety. Kiedy już mamy upragniony rower, często zaczynamy kombinować, czym go wzbogacić i w jakie czujniki wyposażyć, żeby jeździć lepiej i szybciej. Czy to niezbędne? Absolutnie nie. Można po prostu wsiąść na rower i pojechać przed siebie – tak, jak robiliśmy to w dzieciństwie. Ale skoro XXI wiek przyniósł nam nieprzebrane zasoby nowych technologii, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z nich korzystać i w efekcie jeździć mądrzej i bezpieczniej." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 3" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2043" ["body"]=> string(8453) "

[powiazane]

Trójkąt Bermudzki: prędkość, kadencja, moc

Złośliwi powiadają, że są trzy stopnie wtajemniczenia w kolarstwo: prędkość, kadencja i moc. Ja uważam, że o ile pomiar mocy rzeczywiście wymaga doskonałej świadomości tego, jak przy danym obciążeniu i w konkretnych warunkach reaguje nasz organizm, o tyle do tematu kadencji warto przymierzyć się od razu, bo jest to jeden z parametrów, dzięki któremu możemy szybko wypracować optymalną dla siebie technikę jazdy. A wówczas zaplanowany odcinek naturalnie przejedziemy szybciej, bo prędkość jest ostatecznie wypadkową wszystkich elementów jazdy.

[article_adv]

O cóż zatem chodzi? Kadencja to rzecz jasna częstotliwość pedałowania, czyli po prostu liczba obrotów korby na minutę. Od indywidualnych preferencji kolarza będzie zależało, czy jeździ z większym obciążeniem, ale mniejszą kadencją – czyli po prostu pedałuje mocniej, na większym przełożeniu, czy kręci szybciej, ale z mniejszym obciążeniem. Ja osobiście najlepiej się czuję przy średnim obciążeniu i kadencji w przedziale 85-90 obrotów na minutę, co zazwyczaj pozwala mi osiągnąć na 80-100 km treningu średnią prędkość w okolicach 28 km/h.

No ale kadencję trudno mierzyć, nieustannie licząc w głowie obroty. Tu z pomocą przychodzi nam technologia, która pozwoli nam doposażyć rower w niezbędne czujniki i urządzenia, które przetwarzają i pokazują zbierane informacje. I tu zaczynają się schody: co wybrać?

Liczniki

Generalnie urządzenia pomiarowe można podzielić na trzy grupy: liczniki, komputery rowerowe i aplikacje do smartfonów. Liczniki z reguły należą do kategorii najprostszych urządzeń, których zadanie polega na prezentowaniu bieżących informacji: prędkości, kadencji, przejechanego dystansu dziennego i ogółem, czasu treningu itp. Niektóre, o ile są wyposażone w moduł Bluetooth, mogą się również komunikować z pulsometrem, którego stosowanie zdecydowanie polecam, zwłaszcza Facetowi po 40 ;) Decydując się na proste urządzenie zwróć uwagę na to, żeby czujniki były obsługiwane bezprzewodowo. Dane z niektórych liczników można gromadzić i analizować w komputerze, ale bardzo często podawane są w postaci prostych plików, np. csv, więc musisz naprawdę kochać excela…;)

[ext_img=s]2471[/ext_img]

Licznik rowerowy Sigma. fot. Materiały producenta

Komputery rowerowe

Od liczników odróżnia je przede wszystkim to, że z zasady są bezprzewodowe, znacznie łatwiej komunikują się z zewnętrznymi akcesoriami (komputer, smartfon itp.) oraz bardzo często wyposażone są w moduł GPS, pozwalający nie tylko zapisywać pokonaną trasę, ale też wcześniej ją precyzyjnie planować. Najbardziej zaawansowane modele udostępniają również takie udogodnienia, jak live-tracking, dzięki któremu ty będziesz sobie dziarsko pedałować, a partnerka w domu (o ile nie kręci z tobą, do czego zachęcam) będzie obserwować na ekranie komputera twoje postępy.

[ext_img=s]2472[/ext_img]

Komputer rowerowy Garmin. Fot. Materiały producenta

Aplikacje na smartfony

Na dobrą sprawę potrafią wszystko, co niezbędne dla zaangażowanego amatora: możliwość podłączenia wielu czujników, możliwość zdalnej synchronizacji i rzecz, którą wielu lubi najbardziej: możliwość natychmiastowego podzielenia się ze światem dobrą nowiną o odbytym treningu. To rozwiązanie ma jednak dość istotną wadę: ponieważ telefon w czasie pracy zbiera nie tylko informacje o twojej jeździe, ale również stale wyszukuje sygnał, łączy się z GPS-em, pobiera pocztę, odbiera sms-y i robi jeszcze mnóstwo innych rzeczy, o których nie mamy pojęcia, jego bateria wyczerpuje się błyskawicznie – zwłaszcza, kiedy informacje z czujników wyświetlamy cały czas na ekranie, który z uwagi na duży kontrast często świeci z maksymalnym natężeniem.

Zaletą tego rozwiązania jest z kolei relatywnie niski koszt, ograniczony do zakupu odpowiednich czujników i mocowania dla telefonu, który zazwyczaj większość z nas posiada.


[powiazane]

Aplikacji na smartfony są dziesiątki, zdecydowana większość dostępna bezpłatnie, każdy więc znajdzie coś w sam raz dla siebie. Ja ograniczę się do krótkiego opisu dwóch, których używam najczęściej:

Strava Cycling – absolutny numer jeden, jeśli idzie o kolarzy szosowych i triathlonistów. Funkcje aplikacji ograniczone są właściwie tylko do trzech dyscyplin: kolarstwa, biegania i pływania, przy czym moduł kolarski jest zdecydowanie najbardziej rozbudowany. Strava współpracuje z szeroką gamą czujników różnych producentów (w tym również z miernikami mocy), pozwala planować trasę i oczywiście zapisuje przejechaną drogę, ale jej ulubioną przez kolarzy funkcją jest możliwość rywalizacji na wybranych odcinkach – tzw. segmentach. Segmenty możesz tworzyć samodzielnie, a aplikacja informuje cię o tym, że wjeżdżasz właśnie na odcinek, na którym toczy się rywalizacja. Możesz też obserwować swoje własne postępy, porównując wyniki na danym odcinku, osiągnięte podczas różnych treningów. Strava to również spora społeczność kolarzy – możesz swoje wyniki porównywać z innymi, zapraszać znajomych, uczestniczyć w rywalizacji i realizować stawiane cele (np. Gran Fondo – czyli najdłuższa trasa, przejechana podczas jednego treningu). A na koniec – rzecz jasna – możesz się pochwalić swoimi osiągnięciami na Facebooku.

[ext_img=s]2473[/ext_img]

Aplikacja Strava

Wahoo Fitness – Wahoo jest producentem nie tylko aplikacji, ale też przystępnych cenowo akcesoriów – w tym zintegrowanych czujników prędkości i kadencji, uchwytów do smartfona i rowerowych komputerów. Komponując swój własny zestaw zdecydowałem się właśnie na to rozwiązanie, raz ze względu na rozsądną cenę (choć firma nie posiada polskiego przedstawiciela, ale zamówienie internetowe zostało zrealizowane już po dwóch dniach!), a dwa: właśnie ze względu na świetnie dopracowaną aplikację.

Wahoo Fitness informacje gromadzi na kilku ekranach: wskazania bieżące (prędkość, kadencja, puls, czas treningu), wartości średnie, multimedia (np. playlista – polecam wyłącznie przy treningach stacjonarnych) oraz GPS z zaznaczoną trasą oraz aktualnym położeniem. Wszystko jest podane w czytelnej formie, a obsługa ogranicza się do wciśnięcia start i stop, ewentualnie do przesuwania ekranu. Wszystkie dane, zbierane przez urządzenie można też później wyeksportować do Stravy i porównywać z wynikami innych uczestników zabawy.

[ext_img=s]2474[/ext_img]

Aplikacja Wahoo Fitness

[article_adv]

Po co mi to wszystko?

Jazda na rowerze ma sprawiać przede wszystkim przyjemność. Odpowiednia technika, dobre planowanie trasy, kontrolowanie wysiłku – te wszystkie elementy sprawiają, że przyjemność trwa dłużej. Oczywiście – można po prostu wsiąść na rower i pojechać przed siebie. Tylko w sytuacji, w której pojedziemy zbyt daleko, zbyt forsownie, źle rozkładając siły – skończymy trening zirytowani. Korzystanie z dobrodziejstw technologii pozwala nam tego wszystkiego uniknąć, a do tego czerpać przyjemność i motywację z rywalizacji z innymi. Zwłaszcza, jeśli zdarza nam się jeździć w pojedynkę – wtedy znacznie trudniej o motywację i zachętę do jazdy.

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1465204136" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2043" ["visits_counter"]=> string(4) "7110" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [25]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2037" ["slug"]=> string(49) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-2-technika-jazdy" ["dont_use_tags"]=> string(20) "porządek , kondycja" ["title"]=> string(51) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 2. Technika jazdy" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(490) "Zapytasz zapewne w tym miejscu: po co to wszystko? Czy nie wystarczy po prostu wsiąść na rower i pojechać? Oczywiście, można i tak. Ale cała przyjemność z jazdy na rowerze szosowym nie płynie z krótkich przejażdżek, tylko z kilkugodzinnych wypraw, podczas których pokonasz co najmniej kilkadziesiąt kilometrów. Aby uniknąć kontuzji i czerpać z długiej jazdy maksimum frajdy, warto poświęcić kilka chwil na opanowanie prawidłowej pozycji na rowerze i technikę jazdy." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 2" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2037" ["body"]=> string(7121) "

[powiazane]

Siodełko i kierownica

Wysokość siodełka ma kluczowe znaczenie zarówno dla efektywności pedałowania, jak i dla zabezpieczenia przed ewentualnymi kontuzjami. Ustawiając je zbyt nisko ryzykujesz zwiększonym bólem nóg, a w skrajnym przypadku urazem stawu kolanowego. Zbyt wysokie potrafi być groźne dla ścięgna Achillesa. Optymalne ustawienie siodła to takie, w którym noga ustawiona jest na pedale w najniższym położeniu, stopa równolegle do podłoża, a kolano jest zgięte pod kątem ok. 35 stopni.

Ustawienie kierownicy w nieco większym stopniu zależeć będzie od twoich indywidualnych preferencji, ale warto zwracać uwagę na to, by kierownica była na tyle blisko, by umożliwić ci lekkie ugięcie łokci i cofnięcie barków, a na tyle daleko, żebyś nie uderzał w nią kolanami, zwłaszcza podczas podjazdu.

Bardzo często ustawienie siodła i kierownicy jest dokonywane już na etapie zakupu roweru, niezwykle cenna może się w tym miejscu okazać pomoc profesjonalnego bikefittera, który pomoże ci znaleźć optymalne ustawienie roweru.

[ext_img=s]2461[/ext_img]

[article_adv]

Chwyt kierownicy

Najczęściej stosowanym sposobem trzymania kierownicy jest chwyt za tzw. klamki. Jest to najbardziej optymalna pozycja, pozwalająca częściowo zredukować opór aerodynamiczny, a jednocześnie dająca łatwy dostęp do hamulców i zmiany przełożeń. Zapewne właśnie w tej pozycji spędzisz na rowerze najwięcej czasu, warto zatem zwrócić uwagę na prawidłowe ułożenie ciała: wyprostowane plecy, lekko ugięte i skierowane do tyłu łokcie oraz cofnięte barki.

Charakterystycznym dla jazdy na rowerze szosowym jest tzw. dolny chwyt, czyli ułożenie dłoni po wewnętrznej stronie zakrzywienia kierownicy. Wymusza to bardziej aerodynamiczną sylwetkę, co przydaje się najczęściej podczas zjazdów i jazdy pod wiatr.

Trzecim sposobem jest chwyt górny, czyli ułożenie rąk na poziomej części kierownicy, bliżej mostka. Ta pozycja jest dla wielu kolarzy najwygodniejsza, ale ma ten mankament, że wyprostowana sylwetka stawia duży opór aerodynamiczny, co oznacza, że utrzymanie tempa jazdy wymaga większej energii, wkładanej w…

Pedałowanie

Rzecz na pozór banalna: na rowerze jedziesz wtedy, gdy potrafisz utrzymać równowagę i pedałując przesuwasz się do przodu. Nie ma w tym większej filozofii. Ale kiedy wsiadasz na rower szosowy, nagle odkrywasz, że to, co dotychczas nazywałeś pedałowaniem, to zaledwie ułamek tego, czego potrzebujesz, by pojechać w siną dal.


[powiazane] Po pierwsze: na szosie nie tylko naciskasz na pedały, ale również ciągniesz je w górę – między innymi temu służą specjalne pedały z blokami, o których pisaliśmy wcześniej tutaj. Wbrew pozorom nie jest to łatwa sztuka, wymaga niezłej koordynacji i ćwiczeń. Świetnym sposobem jest znalezienie bezpiecznego odcinka drogi i pokonanie go za pomocą jednej nogi, wypinając drugą z pedału. Szybko się przekonasz, że twoje nogi pracują zupełnie inaczej.

Po drugie: pedałujesz efektywniej, kiedy przy nacisku twoja stopa jest ułożona równolegle do podłoża (przenosi wówczas na pedał największą siłę, której źródłem jest m.in. twoja masa), w trakcie ruchu w górę pięta unosi się nieznacznie w kierunku pośladka.

I po trzecie: zwróć uwagę na to, jak poruszają się twoje kolana. Zarówno podczas ruchu w dół i w górę powinny poruszać się po pionowej osi – wtedy też największa siła jest przekazywana wprost na pedały. „Kręcenia kółek” kolanami warto unikać również ze względu na niebezpieczeństwo urazu stawu kolanowego.

[article_adv]

Pokonywanie zakrętów

To również temat z pozoru błahy i w pierwszym odruchu nie wart dłuższego namysłu. Ale już pierwszy zakręt, pokonywany z nieco większą prędkością może to podejście boleśnie zweryfikować.

Naczelna zasada: jedziesz tam, dokąd patrzysz. Może zabrzmi to cokolwiek dziwnie, ale pokonywanie zakrętu zaczynasz od głowy i oczu – kierujesz wzrok w miejsce, w którym chcesz się znaleźć, cała reszta podąża za nimi. Pedał po wewnętrznej stronie skrętu znajduje się w najwyższej pozycji, kolano wychyla się w stronę środka zakrętu, a tułów odchylasz nieco w drugą stronę i cały ciężar ciała opierasz na pedale, znajdującym się na zewnątrz zakrętu. Tym sposobem pochyla się rower, a nie ty i twój środek ciężkości.

Podjazdy

Są najlepszym ćwiczeniem na opanowanie pedałowania w pełnym zakresie, czyli naciskając jeden pedał i ciągnąc w górę drugi. Ostrzejszy podjazd będzie łatwiejszy do pokonania, kiedy podniesiesz się z siodełka i oprzesz na pedałach cały swój ciężar. Ta pozycja najbardziej przypomina wchodzenie po schodach, z tą różnicą, że noga podnoszona w górę wykonuje tutaj znacznie większą pracę. Ważne, żeby nie opierać całego ciężaru ciała o kierownicę (przenosisz na nią w ten sposób część masy, którą można wykorzystać do naciskania na pedały). Najczęściej pod górę wjeżdża się trzymając kierownicę za klamki – jest najwygodniej i możesz błyskawicznie zmieniać przełożenia. Warto w miarę możliwości poćwiczyć ten element – nic nie daje takiej satysfakcji, jak wjechanie rowerem na jakąś górską przełęcz. Tym bardziej, że później można z niej zjechać…

[ext_img=s]2462[/ext_img]

Zjazdy

Jeden z najprzyjemniejszych momentów, ale też jeden z najbardziej niebezpiecznych. Wymaga ogromnej koncentracji i opanowania – pamiętaj, że z asfaltem łączy cię tylko kilka milimetrów opony. Do zjazdu konieczne jest złapanie kierownicy dolnym chwytem, z dłońmi w pogotowiu na klamkach hamulców. Sylwetka powinna być maksymalnie pochylona i oparta o kierownicę, ciężar ciała możliwie najbardziej obniżony.

Jak więc widzisz, jest kilka drobnych niuansów w technice jazdy, które sprawiają, że warto się nad nimi pochylić, żeby z przyjemności jazdy wycisnąć możliwie najwięcej.

Na zachętę: kilka obrazków z bardzo przyjemnej trasy w okolicach Krakowa i link do treningu jako zapowiedź kolejnego materiału o tym, co nam dają te wszystkie gadżety, poprzyczepiane do roweru ;)

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1464172123" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2037" ["visits_counter"]=> string(4) "9660" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [26]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2026" ["slug"]=> string(54) "czterdziestolatek-na-szosie-etap-1-zaplecze-techniczne" ["dont_use_tags"]=> string(3) "akt" ["title"]=> string(57) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 1. Zaplecze techniczne." ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(241) "Wybór roweru to najważniejsze zadanie i największy wydatek. Ale – niestety – nie jedyny. Żeby móc bezpiecznie pokonywać coraz większe dystanse, trzeba się zaopatrzyć w kilka dodatkowych, ale niezbędnych elementów wyposażenia." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Etap 1" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2026" ["body"]=> string(7373) "

[powiazane]

Pedały

Zdecydowana większość rowerów dostępnych w powszechnej sprzedaży oferowana jest bez pedałów. I nic w tym dziwnego, bo to jest jeden z pierwszych elementów, których wybór zależy od indywidualnych preferencji użytkownika. Ale element niezwykle ważny, bo od niego w znacznym stopniu zależy zarówno efektywność twojej jazdy, jak i rzecz najważniejsza: twoje bezpieczeństwo.

[article_adv]

Na początek zawsze możesz spróbować wykorzystać pedały i bloki typu SPD, zwłaszcza jeżeli używałeś ich wcześniej np. na rowerze MTB. Zdecydowanie jednak polecam zestawy dedykowane do rowerów szosowych. Są nieco inaczej skonstruowane, mają nieco większą powierzchnię, co pozwala efektywniej przenosić siły i przede wszystkim: pomagają wykorzystać do przeniesienia siły możliwie największy zakres obrotu. O technice jazdy napiszę więcej w innym miejscu, ale to, co powinieneś wiedzieć tutaj, sprowadza się do prostej zasady: nie tylko naciskasz na pedały, ale również ciągniesz je w górę.

Większość dostępnych na rynku pedałów oferowana jest w zestawach z blokami, które montujesz do butów. Tu również ujawnia się ich przewaga nad rozwiązaniem SPD i tu także cenna może okazać się pomoc bikefittera – szosowe bloki posiadają bardzo szeroki zakres regulacji i dopasowania do indywidualnych preferencji kolarza. Tutaj wszystko ma znaczenie, również sposób, w jaki układasz nogi i stopy. Nie odczujesz tego podczas krótkiej przejażdżki, ale już przejechanie 100-kilometrowego odcinka da ci sporo nowej wiedzy o tym, z czego są zbudowane twoje nogi ;)

[ext_img=s]2423[/ext_img]
[ext_img=s]2422[/ext_img]

Pedały i bloki do roweru szosowego.
fot. materiały producenta

Buty

Tutaj ponownie warto wrócić do pytania o to, jak chcesz jeździć i poświęcić na wybór butów trochę czasu. Różnice w dostępnych modelach sprowadzają się głównie do kształtu buta i sposobu zapięcia: od tradycyjnych rzepów, przez zatrzaski, po pokrętła, pozwalające bardzo precyzyjnie dopasować siłę zapięcia. Poszczególne modele różnią się też nieco kształtem i szerokością cholewki oraz wysokością pięty, co bywa przydatne np. podczas jazdy po górach, gdzie duża część pracy jest wykonywana przez ciągnięcie pedałów w górę. Ale i tak podstawowym kryterium wyboru powinna być wygoda – niewiele jest rzeczy tak uprzykrzających jazdę, jak ścierpnięte stopy.

Jak już jesteśmy przy butach, to warto zainteresować się również ochraniaczami. Zawodowcy wykorzystują je często do poprawienia aerodynamiki, dla amatorów mają zastosowanie głównie dla ochrony przed wodą i chłodem. W lecie nie będą specjalnie przydatne, ale podczas jazdy wczesną wiosną lub jesienią, okazują się być nieocenione. Zwłaszcza, że większość butów zaprojektowana jest tak, żeby zapewnić stopie wentylację, zbawienną latem, ale uprzykrzającą życie podczas jazdy w chłodzie.


[powiazane]

Kask

Absolutnie obowiązkowy element wyposażenia kolarza. Nie wyobrażam sobie kogokolwiek, kto wsiada na rower szosowy bez kasku i pokonuje dziesiątki kilometrów po asfalcie, bruku i wzdłuż krawężników. Wybór jest ogromny i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie, ale warto zwrócić uwagę na kilka elementów: aerodynamikę, wentylację, wygodę zapięcia i regulacji oraz – rzecz najważniejszą: trwałość i elastyczność. Zadanie kasku polega głównie na przejęciu części siły ewentualnego uderzenia, musi się więc odpowiednio ugiąć i – w ostateczności – we właściwych miejscach popękać. Ale nie może się zwyczajnie rozłupać na kilka części, umożliwiając tym samym kontakt głowy kolarza z asfaltem. Odpadają więc wszystkie tanie chińskie produkcje – na własnym bezpieczeństwie nie warto oszczędzać.

[ext_img=s]2420[/ext_img]

Kask szosowy z charakterystyczną, aerodynamiczną konstrukcją.
fot. materiały producenta

Oświetlenie

Skoro już jesteśmy przy bezpieczeństwie: zadziwiająco wielu kolarzy wychodzi z założenia, że skoro Majka, Kwiatkowski, Contador i Nibali jeżdżą bez lampek na kierownicy, to oni też mogą sobie pozwolić na ten luksus. Poza tym, oświetlenie do dodatkowe gramy i wykorzystanie miejsca na kierownicy, a tego przecież nigdy za wiele.

[article_adv]

Tymczasem, pomijając już tak prozaiczną kwestię, jak możliwość zobaczenia w ostatniej chwili wystającej studzienki, rzecz sprowadza się głównie do możliwości zobaczenia rowerzysty przez innych uczestników ruchu. Przeciętny samochód, który podjeżdża do ciebie z tyłu, waży ok. 1,5 tony, czyli jakieś 15-20 razy więcej od ciebie. Niewiele zdziałasz, kiedy zostaniesz zauważony zbyt późno, a przecież oprócz jazdy na rowerze jesteś jeszcze odpowiedzialny za kilka osób i mnóstwo innych rzeczy. Po prostu musisz zrobić wszystko, żeby zwiększyć szanse na bycie zauważonym, również w dzień.

Okulary

Wbrew pozorom nie są tylko modnym dodatkiem do kolarskiego wizerunku, ale mają bardzo praktyczne zastosowanie: od ochrony przed wiatrem, przez ochronę przed słońcem, po zabezpieczenie przed owadami. Wyobraź sobie, że jedziesz 30-40 kmh i w oko wpada ci jakiś owad – to nie musi być przyjemne. Albo przez kilka godzin jedziesz pod wiatr. Bez ochrony dla oczu prawie niemożliwe.
Warto przy wyborze zwrócić uwagę na dwie rzeczy: czy zapewniają maksymalne pole widzenia i czy są odpowiednio wentylowane.

Odzież kolarska

Temat - rzeka. Tu wybierasz po prostu to, w czym czujesz się najwygodniej i co zapewnia ci odpowiedni komfort pedałowania. Oczywiście, najbardziej „odczuwalnym” miejscem jest siedzenie, warto więc zadbać o to, żeby wkładka w spodenkach była odpowiednio dopasowana zarówno do twojej anatomii, jak i do kształtu siodełka. Ale na tym nie koniec. Rodzaj materiału, gumki ściągaczy, sposób zapinania i – przede wszystkim – przewiewność i zdolność do odprowadzania potu – to wszystko ma wpływ na to, jak komfortowo będziesz się czuł podczas jazdy.

I jeszcze kilka rzeczy, które powinieneś mieć zawsze przy sobie:

Różnego rodzaju gadżetom, które pomagają w jeździe, poświęcę osobny tekst – tu zebrałem tylko najważniejsze rzeczy, bez których praktycznie nie sposób rozpocząć na dobre przygody z kolarstwem.

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1462970265" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2026" ["visits_counter"]=> string(4) "8233" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } [27]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2025" ["slug"]=> string(34) "czterdziestolatek-na-szosie-prolog" ["dont_use_tags"]=> string(43) "czas , klucz , motor , akcesoria, porządek" ["title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Prolog" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(453) "Codziennie czytasz nowe porady, jak być sprawniejszym, szczuplejszym, atrakcyjniejszym i jak usprawnić swoje czterdziestoletnie ciało i głowę. Próbujesz to wszystko ogarnąć i nie zwariować. Nie ułatwię ci zadania – dołożę jeszcze jeden pomysł. Z tą różnicą, że ten dostarczy ci czegoś więcej: niesamowitej radości. Zatem: wsiądź na rower. Ale nie po to, żeby sobie pojeździć. Wsiądź na „szosę” i pognaj przed siebie." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Czterdziestolatek na szosie. Prolog" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2025" ["body"]=> string(8810) "

[powiazane]

Dwa razy w swoim życiu dostałem rower szosowy: na Pierwszą Komunię i na 40. urodziny.

Za pierwszym razem była to czysta frajda i niczym nie ograniczona wolność. Każdą wolną chwilę po szkole poświęcałem na to, by przebrać się w żółtą koszulkę i na 20-calowym Romecie zjeździć wzdłuż i wszerz okoliczne uliczki i pagórki. Byłem Olafem Ludwigiem, Lechem Piaseckim, Andrzejem Mierzejewskim, byłem kim tylko chciałem. Najważniejszym miesiącem w roku był maj, a najlepiej znaną melodią – hymn Wyścigu Pokoju. Byłem jeszcze za młody, by interesować się dziewczynami, epoka gier video miała nadejść za jakiś czas, gdzieś tam w dalekim świecie dopiero niedawno wymyślono ZX Spectrum, więc mój juniorski Romet nie miał praktycznie żadnej konkurencji. I jeszcze jedno: przejeżdżające obok samochody można było policzyć na palcach jednej ręki. Największym zagrożeniem dla młodego rowerzysty w prowincjonalnym miasteczku było kilka miejskich autobusów.

[article_adv]

Trzydzieści lat i dwa razy tyle kilogramów później sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W codziennej bieganinie zwyczajnie nie ma czasu na to, by wsiąść na rower, kiedy tylko przyjdzie na to ochota. Jeszcze trudniej przebić się przez miasto, którego każdą wolną przestrzeń wypełniają samochody. No i kiedy człowiek ma już ponad 40 lat, nie wypada mu udawać kogoś, kim nie jest, więc powiedzmy sobie jasno: nie jesteśmy (i już raczej nie będziemy) Contadorami, Kwiatkowskimi, lub Majkami i znacznie częściej zdarza nam się myśleć o kolejnej diecie i obietnicy zabrania się za siebie, niż o poczuciu niczym nie ograniczonej wolności na rowerowej drodze.

I dlatego właśnie teraz, gdy na rower wsiadam nie tyle po coś, ile raczej na przekór wszystkiemu (a często najbardziej na przekór sobie), sprawia mi to największą przyjemność. Kiedy więc za sprawą mojej nieocenionej partnerki i przy dużym wsparciu kolegów z pracy, stałem się szczęśliwym posiadaczem dwóch wąskich kółek i charakterystycznie zakrzywionej kierownicy, rozpocząłem zupełnie nowe życie. Nawiasem mówiąc: życie po 40. ;) Prezentowi towarzyszyła najcenniejsza z rad, jaką podzieliła się ze światem kolarska legenda, Eddy Merckx: Ride as much or as little, or as long, or as short as you feel. But ride. To te słowa dały mi napęd do pierwszej jazdy. A później… było już z górki.

Chciałbym się podzielić z wami swoją pasją. Niewiele będzie tutaj porad dla zawodowców, bo patrzę na kolarstwo okiem zapalonego amatora. Spróbuję wam podpowiedzieć, jak zacząć, aż sami odkryjecie, po co i dokąd chcecie jechać.

Rower, czyli niezbędny początek

Pytającym mnie o wybór roweru (choć zwykle zaznaczam, że nie jestem tutaj żadną wyrocznią) podpowiadam zazwyczaj dwa rozwiązania:

Jeśli chcesz sobie sprawić przyjemność i stać cię na większy wydatek – zdeponuj w salonie spory budżet i wybierz najlepszy sprzęt, jaki oferuje ci sprzedawca. W większości wypadków nie będziesz rozczarowany – wybór jest ogromny, a wyraźnych różnic w sprzęcie z wyższej półki prawdopodobnie i tak nie będziesz w stanie zauważyć. Najczęściej dotyczą one konstrukcji ramy, profili, geometrii – tych wszystkich rzeczy, z których początkujący kolarz na ogół nie zdoła uczynić pożytku. Tu jest zupełnie inaczej, niż w motoryzacji: pojemność i moc to ty. Kupujesz tak naprawdę ramę i układ przeniesienia napędu, które mają ci pomóc zamienić twoją moc w pokonane kilometry.

Jeśli bardziej racjonalnie gospodarujesz swoim budżetem, będziesz musiał sobie najpierw odpowiedzieć na kilka pytań. Od fundamentalnych: jak często planujesz jeździć, w jak długie trasy i w jakim terenie? Po z pozoru prozaiczne: gdzie będziesz przechowywał rower, w jakim stanie możesz go transportować itp. Nie chodzi wyłącznie o zabezpieczenie na wypadek kradzieży (choć to ważny i – niestety – wciąż powszechny problem), ale również o kwestie wydawałoby się mało istotne, ale w istocie kluczowe dla twojego bezpieczeństwa. Mało kto zdaje sobie sprawę, że rama z włókna węglowego, choć z pozoru bardziej elastyczna od aluminiowej, jest jednocześnie bardziej krucha i wrażliwa na uderzenia.


[powiazane]

Listę kluczowych pytań zazwyczaj uzupełniam o jeszcze jedno, natury bardziej osobistej: ile ważysz? Odpowiedź na to pytanie może okazać się kluczowa w dwóch momentach: pozwoli ci zracjonalizować wybór (jeśli masz ładnych parę kilogramów nadwagi, to zakup lżejszego o kilkaset gram roweru niewiele zmieni, a wręcz pogorszy sytuację, bo środek ciężkości będzie znajdował się wyżej, co odczujesz na pierwszym ostrzejszym zakręcie), a po drugie: pomoże sprzedawcy dobrać dla ciebie taki sprzęt, który wytrzyma większe siły, jakie będą na niego oddziaływać.

[article_adv]

Z mojego punktu widzenia najbardziej racjonalnym wyborem na początek jest aluminiowa rama i karbonowy widelec. Takie rozwiązanie powinno ci pomóc szybciej i łatwiej opanować rower (aluminiowa konstrukcja jest nieco sztywniejsza), a jednocześnie właściwość włókien węglowych, zastosowanych w konstrukcji widelca, pozwoli nieco lepiej tłumić drgania na kierownicy, co może okazać się zbawienne dla twoich dłoni i ramion. To one pierwsze (wraz z siedzeniem) odczują trudy i prawdziwą przyjemność z jazdy szosówką.

Drugim ważnym kryterium wyboru jest osprzęt, w który wyposażony jest rower. Najczęściej w sprzedaży dostępne są rowery, wyposażone w tzw. grupy osprzętu (o tym więcej w kolejnej części), różniące się między sobą kilkoma ważnymi elementami: wytrzymałością, precyzją działania, wagą, no i rzecz jasna: ceną. Czym wyższa pod względem zaawansowania grupa osprzętu – tym wyższa cena, a różnice potrafią zrobić wrażenie, mimo iż z pozoru wiele grup jest do siebie bardzo podobnych. Właściwy wybór to – podobnie, jak w kwestii ramy – wypadkowa odpowiedzi na kilka pytań: jak często zamierzasz jeździć?, jak długie odcinki?, z jakim obciążeniem? Jeśli nie stawiasz sobie na początek zbyt wysokich wymagań – wybierz coś z niższej półki. Zawsze, gdy tylko dojdziesz do wniosku, że potrzebujesz czegoś więcej, możesz swój bolid odpowiednio doposażyć. Gorzej, gdy wydasz majątek i będą cię dręczyć wyrzuty, że nie masz czasu odpowiednio wykorzystać możliwości sprzętu.

I na koniec rzecz nie mniej ważna od ramy i osprzętu: kierownica i siodło. Najczęściej w sprzedaży – zwłaszcza w przypadku sprzętu z niższej i średniej półki cenowej – dostępne są gotowe zestawy. To jednak nie oznacza, że jesteś skazany na to, co zmontowano w fabryce. Szukaj takich punktów sprzedaży, gdzie możesz od razu dokonać podstawowych modyfikacji. W końcu prawdopodobnie będziesz na rowerze spędzał kilka godzin. Nie ma rzeczy bardziej uprzykrzającej jazdę, niż niewygodne, źle dobrane siodełko.

Tu cenna rada, z której sam onegdaj skorzystałem i uważam za jedną z najważniejszych na początku szosowej drogi: jeśli tylko masz możliwość, skorzystaj z tzw. bike fittingu. Wielkość ramy, kształt siodła, jego wysokość, ustawienie względem osi pedałów, szerokość kierownicy i wiele innych parametrów – to wszystko ma o wiele większy wpływ na komfort i bezpieczeństwo jazdy (oraz twoich mięśni i stawów), niż mogłoby się wydawać. A od tego, jak komfortowo będziesz się czuł na rowerze, zależą nie tylko twoje późniejsze wyniki. Od tego zależy przede wszystkim to, czy jazda będzie ci sprawiać przyjemność. A przecież w pierwszej kolejności o to w tym wszystkim chodzi.

[ext_img=s]2419[/ext_img]

- Jeździł Pan przez wiele lat z kolarskim peletonem, zwiedził Pan dziesiątki krajów, kilka kontynentów, tyle Pan widział. Co Pan najbardziej zapamiętał?
- Przednie koło

To słynna anegdota o Ryszardzie Szurkowskim. Możliwe, że to będzie również twój najlepiej zapamiętany obraz. Życzę ci, żeby był też twoim ulubionym.

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1462969347" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "104" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2025" ["visits_counter"]=> string(5) "11571" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "104" ["name"]=> string(6) "Rowery" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "5" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(6) "Rowery" ["about"]=> string(210) "Rower to doskonały pomysł na utrzymanie kondycji, radość z ruchu, ekstremalne przeżycia albo relaks. Tu znajdziesz informacje o najnowszych gadżetach i rozwiązaniach technologicznych ze świata rowerów." ["keywords"]=> string(49) "rower, MTB, gadżety rowerowe, akcesoria rowerowe" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(8) "0-rowery" ["lft"]=> string(2) "77" ["rgt"]=> string(2) "78" ["level"]=> string(1) "2" } } } array(0) { }

Gorące tematy

facebook