Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

harmonia

Wdzięczność - klucz do szczęścia

Męska psychologia

Mamy z jednej strony tak dużo dobrego - dostęp do tylu udogodnień, żyjemy w sumie naprawdę w niezłych czasach, a mimo to nigdy nie było tak źle pod względem częstotliwości zachorowań na depresje i nerwice. Skąd taka zależność? Z niepokojem obserwuję jak jesteśmy coraz bardziej roszczeniowi wobec otaczającej nas rzeczywistości. Zachowujemy się tak, jakby świat był nam coś winien. Mamy w głowie koncepcje na wszystko – jak ma wyglądać idealne życie, idealna żona, idealna praca, idealne dzieci. Gonimy za tym, co perfekcyjne, a ponieważ ideały nie istnieją – czujemy permanentne niezadowolenie i rozczarowanie.

więcej »

To nie różnice są problemem

Męska psychologia

Problemem jest to, że nie akceptujemy ich istnienia, próbujemy zaprzeczać im lub na siłę je wykorzeniać. Tymczasem jakie byłoby nasze życie, gdyby wszystko smakowało tak samo, gdybyśmy wszystko przeżywali w jeden sposób a na świat mielibyśmy jednakowy pogląd?

więcej »
array(2) { [0]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1834" ["slug"]=> string(30) "wdziecznosc-klucz-do-szczescia" ["dont_use_tags"]=> string(38) " akcja , badanie , autorytet , badania" ["title"]=> string(37) "Wdzięczność - klucz do szczęścia" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(647) "Mamy z jednej strony tak dużo dobrego - dostęp do tylu udogodnień, żyjemy w sumie naprawdę w niezłych czasach, a mimo to nigdy nie było tak źle pod względem częstotliwości zachorowań na depresje i nerwice. Skąd taka zależność? Z niepokojem obserwuję jak jesteśmy coraz bardziej roszczeniowi wobec otaczającej nas rzeczywistości. Zachowujemy się tak, jakby świat był nam coś winien. Mamy w głowie koncepcje na wszystko – jak ma wyglądać idealne życie, idealna żona, idealna praca, idealne dzieci. Gonimy za tym, co perfekcyjne, a ponieważ ideały nie istnieją – czujemy permanentne niezadowolenie i rozczarowanie." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(37) "Wdzięczność - klucz do szczęścia" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_1834" ["body"]=> string(10102) "

[powiazane]To, co mamy (zdrowie, mieszkanie, rodzinę, zmysł wzroku czy słuchu, pracę, pieniądze na wakacje), uważamy za oczywiste i niezmienne. Niby dlaczego? Nie wszyscy mają tyle, ile my. Żyjemy na wiecznym "nie dość". Dobrego nie cenimy lub tylko przez chwilę, szybko przyzwyczajając się do satysfakcjonującego nas stanu rzeczy (tzw. adaptacja hedonistyczna). To, co trudne i niewygodne w naszym życiu, uznajemy za pecha czy działanie złego losu, zadając w głos pytanie "dlaczego spotkało to właśnie mnie?".

A gdyby tak założyć, że nic nam się od świata nie należy? Bo właściwie dlaczego miałoby? Gdyby pomyśleć, że to, co mamy, jest tak naprawdę darem od losu? Prezentem? Gdyby wprowadzić takie przekonanie w życie, może okazałoby się, że świat obdarowuje nas niezwykle hojnie. Gdyby zastąpić postawę ciągłego niezaspokojenia postawą doceniania? Postawą wdzięczności?

[article_adv]

Pisarz Daniel Defoe mówi: "Wszelkie niezadowolenie z tego, czego nam brak, płynie z braku wdzięczności za to, co posiadamy". Potwierdzają to wyniki badań oraz praktyka psychoterapeutyczna. Większość z nas stawia sobie pewne warunki czy cele, po zrealizowaniu których będziemy mogli poczuć się w końcu szczęśliwymi: jak zbuduję dom, jak odchowam dzieci, jak kupię samochód, jak się ożenię, jak schudnę, jak wyzdrowieję.

Okazuje się jednak, że nasz dobrostan psychiczny tylko w 10 proc. zależy od czynników zewnętrznych. W 50 proc. - od czynników wrodzonych (skłonności genetyczne do przeżywania określonych stanów i emocji). A co z pozostałymi 40 proc.? Tu jest miejsce na nasze nastawienie, naszą interpretację, nasz stosunek. Nie mamy wpływu na biologię. Na to, co zawarte w 10 proc. mamy, ale jednak niepełny. Na budowanie określonego nastawienia wobec rzeczywistości – absolutnie tak.

"W całym życiu najistotniejsze jest to, czy przyjmujemy rzeczy za oczywiste czy też z wdzięcznością" – mawiał Gilbert Keith Chesterton. Nie mamy przecież do końca wpływu na to, co nam się przydarza. Ale mamy wpływ na to, jak to zobaczymy. Pomocnym sposobem na kształtowanie postawy, która sprzyja poczuciu zadowolenia, jest praktyka wdzięczności. Zastosowanie postawy wdzięczności wymaga od nas przede wszystkim decyzji, że chcemy wziąć pełną odpowiedzialność za wyjście z pozycji roszczeniowego egocentryka. Wymaga od nas także pracy oraz dania sobie czasu.

Jeśli żyłeś do tej pory w określony sposób, zmiana nie przyjdzie do ciebie w dzień czy tydzień. Aby praktyka wdzięczności wywołała zmianę na naprawdę głębokim poziomie, potrzebny jest czas. Natomiast praktykowanie wdzięczności ma tę zaletę, że pierwsze efekty potrafią być widoczne bardzo szybko. Warunek jest jeden – trzeba praktykować. Czyli, jak sama nazwa wskazuje, konieczne jest wykonywanie pewnych czynności. I to w sposób powtarzalny. Nie wystarczy poczucie, że jesteśmy wdzięczni. To ważne, ale potrzebne jest działanie.

Jak praktykować wdzięczność?

1. Podsumuj dobrze dzień

Codziennie wieczorem, przed zaśnięciem pomyśl i zapisz, za co jesteś dziś wdzięczny - sobie, bliskim, nieznajomym spotkanym na ulicy, światu. Co było dobrego, fajnego? Czego nauczyłeś się z trudnych doświadczeń? Codziennie wieczorem zapisz min. pięć rzeczy. Każdego dnia możesz zwiększać ilość.

2. Prowadź dzienniczek wdzięczności

Kup sobie piękny zeszyt lub notes. Zapisuj w nim wszystkie swoje podziękowania i wdzięczności. Kolekcjonuj je.

3. Zrób burzę mózgu

Raz w tygodniu poświęć 5-10 min na wypisanie wszystkiego, za co jesteś wdzięczny. Po prostu pisz przez te parę minut, nie zastanawiając się i nie cenzurując pojawiających się treści. Zapiski przechowuj i od czasu do czasu zaglądaj.

4. Napisz list

Do siebie. Do losu. Do Boga, jeśli wierzysz. A w nim – dziękuj.

5. Podziękuj komuś

Pomyśl o osobie, która w twoim życiu zrobiła coś, co było dla ciebie ważne. Spotkaj się z nią i jej podziękuj. Jeśli spotkanie nie jest możliwe – napisz do niej list. Najlepiej, by mogła go otrzymać i przeczytać, ale jeśli i to nie wchodzi w grę – trudno. Metoda pisania listów nawet w sytuacji, gdy ktoś nie może go otrzymać (np. nie żyje) bywa niezwykle pomocna.

6. Mów dziękuję na co dzień

Nasi rodzice, gdy chcieli nam przypomnieć o dobrych manierach, mawiali: "a magiczne słowo?". No właśnie. "Dziękuję" potrafi zdziałać cuda, szczególnie, gdy nie jest wypowiadane mechanicznie. Dziękuj paniom w urzędzie za to, że były cierpliwe, ekspedientce w sklepie, że była miła, kierowcy autobusu, że na ciebie poczekał. Kiedy mówisz dziękuję – patrz w oczy, podłącz pod to emocje, poczuj to, co mówisz. Mów z serca.

7. Okazuj bliskim wdzięczność

Doceniaj ich. Mów, że są ważni. Pisz do nich SMS-y, zostawiaj im kartki, wyślij do nich list.

8. Rozmawiaj o wdzięczności

Spotykaj się z ludźmi, którzy wyznają podobną filozofię do twojej – też chcą być wdzięczni. Może im się to udawać z różnym skutkiem, ale są na dobrej drodze. Pytaj ich, za co są wdzięczni. Niech temat wdzięczności będzie coraz bardziej obecny.


[powiazane]

Dlaczego warto praktykować wdzięczność?

Sceptycy wobec praktyki wdzięczności używają zazwyczaj trzech argumentów. Po pierwsze, że ta metoda jest sztuczna. Po drugie, że jest to zaprzeczanie mało kolorowej rzeczywistości. I po trzecie, że takie podejście jest niemobilizujące (czyli, że gdyby rzeczywistość nam nie doskwierała, nie pchnęlibyśmy wielu rzeczy naprzód). Odniosę się do tych zarzutów.

Praktyka wdzięczności, owszem, jest pewną metodą czy sposobem na coś. I na początku może być niewygodna czy nawet nienaturalna. Ale tak jest z nauką wszystkiego. Żeby coś stało się naszym dobrym nawykiem, musi upłynąć czas. Czas poświęcony na ćwiczenie. Praktyka wdzięczności nie ma nic wspólnego z zaprzeczaniem rzeczywistości. Nie chodzi o to, abyś ignorował to, co wokół ciebie, ale abyś koncentrował się na określonych rzeczach. Przecież teraz wielu z nas koncentruje się tak naprawdę na ciemnej stronie rzeczywistości.

[article_adv]

Istnieje przekonanie, że to, co nas motywuje, to niedoskonałość, poczucie braku. Istnieje także inne – otóż, kiedy koncentrujemy się na braku, to wszędzie widzimy brak i ten brak przywołujemy. Tak ma działać prawo przyciągania - coraz mniej tajemne i magiczne, a badane i potwierdzane przez fizyków. Wszystko jest energią. Także myśl. Jeśli jesteś pełen/pełna wdzięcznych myśli, generujesz w sobie określone wibracje. One wypełniają ciebie od środka, ty wysyłasz je na zewnątrz.

Nikt mi nie powie, że nie czujemy, że określeni ludzie mają energię fajną, a inni mniej. Na tę energię świat reaguje. Stąd efekt pomnażania i wracania do nadawcy. Wynikałoby z tego, że im bardziej jesteśmy wdzięczni, tym coraz więcej mamy powodów do wdzięczności. Dlatego praktykujący wdzięczność mówią – warto.

Ponadto praktykujący wdzięczność:

Okazuje się, że praktyka wdzięczności może być dla nas "najtańszym biletem do szczęścia" (Liv Larsson).

Agata Wilska

Artykuł ukazał się w serwisie:
[ext_img=o]1125[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1435658439" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "102" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1834" ["visits_counter"]=> string(5) "18737" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "102" ["name"]=> string(18) "Męska psychologia" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "3" ["superbox_counter"]=> string(1) "6" ["title"]=> string(18) "Męska psychologia" ["about"]=> string(323) "Świat emocji i relacji międzyludzkich nie jest obcy dla dojrzałego mężczyzny. Jednak każdego dnia facet po 40 odkrywa w nim coś nowego. To tutaj dowie się, jak żyć z innymi bez konfliktu, czym jest umiar w asertywności, gdzie leżą granice między słusznym oburzeniem a utrata kontroli nad własnymi emocjami? " ["keywords"]=> string(115) "emocje, relacje, psychologia, terapia, psychoterapia, problemy, asertywność, konflikt, współodczuwanie, rozmowa" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(19) "0-meska-psychologia" ["lft"]=> string(3) "111" ["rgt"]=> string(3) "112" ["level"]=> string(1) "2" } } [1]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1539" ["slug"]=> string(27) "to-nie-roznice-sa-problemem" ["dont_use_tags"]=> string(31) "atmosfera , charakter , akcja ," ["title"]=> string(30) "To nie różnice są problemem" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(274) "Problemem jest to, że nie akceptujemy ich istnienia, próbujemy zaprzeczać im lub na siłę je wykorzeniać. Tymczasem jakie byłoby nasze życie, gdyby wszystko smakowało tak samo, gdybyśmy wszystko przeżywali w jeden sposób a na świat mielibyśmy jednakowy pogląd?" ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(30) "To nie różnice są problemem" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_1539" ["body"]=> string(12736) "

[powiazane] Miałem przyjemność uczestniczyć w konferencji, w ramach której Jay Levin, amerykański psychoterapeuta i superwizor, na chwilę zatrzymał się przy kwestii istnienia różnic i jej wpływu na… no właśnie. Tu mam niemały kłopot aby określić zakres tego wpływu, ponieważ im dłużej się zastanawiam, tym szerszy mi się wydaje.

Teza wypowiedziana na konferencji brzmiała mniej więcej tak:

„To nie różnice są problemem. Problemem jest nasza chęć ich niwelowania”

[article_adv] Niezwykle celnie nazwany został w ten sposób klimat, zwykle towarzyszący rozważaniom o znaczeniu różnic. Ten klimat to coś w rodzaju poczucia, że „różnice są fajne, ale… w ostatecznym rozrachunku powodują kłopoty”. A przecież z różnicami mamy do czynienia w każdej chwili i w każdym miejscu. Wszyscy jesteśmy z jednej strony tak do siebie podobni, a z drugiej tak różni, tak indywidualni. Nasze poglądy i zwyczaje są różne i również z powodu różnic wchodzimy ze sobą w interakcje. Właśnie w konsekwencji istnienia tak wielu różnic, tak dużo i intensywnie się wokół nas dzieje.

Czy to nie fascynujące, spojrzeć na świat z takiej właśnie perspektywy? Wszak to różnice są jego największą atrakcją. To dla innych niż znane krajobrazów, podróżujemy. Z ciekawości innych zwyczajów poznajemy obce kultury. Próbujemy nowe smaki. W pary dobieramy się na zasadzie przeciwieństw, ponieważ tak atrakcyjne wydają się nam cechy, których sami nie posiadamy.

Czy w związku z tym, przyszłoby nam kiedykolwiek do głowy, aby wszystkie smaki potraw zastąpić jednym, powstałym z wymieszania pojedynczych składników? Lub zostawić tylko jeden, nawet gdyby miał nim być smak czekolady? Albo wszystkie góry, równiny, doliny i depresje wyrównać do jednego poziomu? Zakładam, że niekoniecznie. Być może bardziej naturalnym wydałby się spór o to, czy piękniejszy jest Wielki Kanion Kolorado, czy Bieszczady jesienią, ale mam nadzieję, że większość z nas uzna i taki pomysł za absurdalny. Co zatem dzieje się, że różnice stają się tak wielkim problemem? Czy może jednak nie?

Problem jednak istnieje. Z goryczą dochodzę do wniosku, że cytowana powyżej teza jest niezwykle prawdziwa. Niestety. Na walkę z różnicami, na staranie, aby je zniwelować, poświęcamy astronomiczne ilości energii. W codziennym wymiarze sprowadza się to bardzo często do chęci udowodnienia, że moja prawda jest bardziej mojsza niż twojsza, jeśli posłużyć się słownictwem kultowego obrazu Marka Koterskiego. Najgorzej, kiedy ma ambicję być prawdą najmojszą. Te usilne zmagania mają miejsce na wielu poziomach naszego istnienia. Przyjrzyjmy się im odrobinę dokładniej.

Walczymy sami ze sobą

Wiele wskazuje na to, że na najniższym poziomie, tam gdzie rządzi sama natura, problemu nie widać. Mam na myśli perfekcyjne działanie choćby tak złożonego organizmu, jakim jest człowiek. Chociaż poszczególne jego komórki, narządy i układy są tak różne od siebie, razem, w czarodziejski zupełnie sposób ze sobą współpracują i robią wszystko, aby w wyniku tej współpracy człowiek jako całość mógł sprawnie funkcjonować.


[powiazane]

Pierwszym, wyraźnym poziomem, na którym różnice czynią mnóstwo zamieszania, jest nasza osobowość, a dokładniej sposób postrzegania i przeżywania własnych zachowań. Często bywa tak, że potrafimy skupić się na jednym ze swoich aspektów, nie widząc, albo nie dając prawa istnienia aspektom przeciwnym. Przykładowo, wychodząc z założenia, iż jedynym dobrym i pożądanym dla nas stanem jest radość, usilnie staramy się jej doświadczać, a przed smutkiem uciekamy gdzie pieprz rośnie. Rekordziści potrafią przez całe życie wykonywać przeróżne akrobacje, aby nie przyznać się do smutku i nie pozwolić sobie na komfort bycia smutnym.

Analogicznie, z reguły uważamy, że trzeba być silnym, sprawnym, inteligentnym, etc. Oczywiście nie ma nic złego w byciu taką właśnie osobą, ale mamy równe prawo być czasem słabym, niezgrabnym czy całkiem głupio się zachować. Tym bardziej mamy prawo przejawiać wszelkie pośrednie zachowania – tak bowiem wygląda pełnia. Każdy z nas ma pełen potencjał i potrafi zachować się i mądrze, i głupio. Mieć energię i zapał, ale i okresowo być w słabszej formie. Podobnych przykładów można wymienić wiele. Bardzo często jednak, zamiast korzystać z pełnej gamy możliwych zachowań, skupiamy się na tych skrajnych, łatwiej dla nas dostępnych bo wyuczonych, próbując zanegować istnienie zachowań do nich przeciwnych.

[article_adv] Nawiasem mówiąc, duża część terapeutycznej pracy polega na integrowaniu, czyli dopuszczaniu i doświadczaniu swoich przeciwstawnych, a niekiedy skrajnych cech. Dopiero ich zauważenie, uznanie istnienia i zaakceptowanie, pozwala finalnie unikać mniej lubianych i pożądanych reakcji lub zachowań. Ile jednak trzeba się napracować, aby do takiego stanu dojrzeć? Ile energii potrafimy zużyć na zaprzeczanie i wypieranie? Jak wiele wewnętrznych zmagań musi się odbyć? Zgodnie z genialnym podsumowaniem Jaya, to jednak nie nasze różne cechy są problemem. Problemem jest to, że nie akceptujemy ich istnienia, a wybrane z nich próbujemy negować lub siłowo wykorzeniać.

Walczymy pomiędzy sobą

Tymczasem, nasz wewnętrzny świat, to dopiero początek. Kolejna scena, na której buldożerami próbujemy niwelować nierówności, to – aby nie szukać daleko – sfera naszych międzyludzkich relacji i związków. Różnice, które przyciągają nas do siebie w chwili poznania, wraz z upływem czasu stają się problemem nie do zniesienia. Dlaczego ona jest taka głupia i taka emocjonalna (wcześniej była słodko-beztroska i spontaniczna)? Dlaczego nie kieruje się logicznymi i racjonalnymi argumentami, które jej przedstawiam (wcześniej była taka uczuciowa i kobieca)? Nie mogę już tego wytrzymać! Odchodzę! 

I z drugiej strony: Czemu on jest taki niewrażliwy (wcześniej był taki stabilny emocjonalnie)? Dlaczego nie chce ze mną rozmawiać (wcześniej był tak uroczo tajemniczy)? Co z tego, że znowu zmieniłam zdanie?! Dlaczego jest taki drobiazgowy (wcześniej był perfekcyjnie zorganizowany)? Dlaczego mnie nie słucha (wcześniej potrafił w 100% zaangażować się w to co robi)? On mnie już nie kocha! Odchodzę!

To wszystko nie dzieje się z dnia na dzień – zanim pojawi się decyzja o rozstaniu, potrafimy się wzajemnie wymęczyć i niemal całkowicie pozbawić radości istnienia. Przypomnę więc: „To nie różnice są problemem. Problemem jest nasza chęć ich niwelowania.” Mam naprawdę bardzo niewielką szansę powodzenia, jeśli zechcę swoją żonę przestawić na męski sposób postrzegania i odczuwania świata. W drugą stronę działa to identycznie. Jesteśmy różni. Tak. Kobiety i mężczyźni są różni. Dlaczego zatem, zamiast skorzystać w jednej sytuacji z „męskiej” szczegółowości i logiki, a w innej z „kobiecej” uczuciowości i intuicji, próbujemy okiełznać świat inny od naszego i upodobnić go do swojego? Czy nie jest absurdalne, że próbujemy zniszczyć to, co jest tak cenną wartością i zasobem? Abstrahując już od faktu, że takie działanie skazane jest z definicji na porażkę i stanowi jedynie uwikłanie, które sami sobie narzucamy i z którego nie potrafimy niekiedy wyplątać się przez całe życie. Oczywiście w obrębie każdej z płci, również potrafimy znacząco się różnić i z powodu braku możliwości zmiany drugiej osoby, wieść bardzo nieszczęśliwe życie.


[powiazane] Co dalej? Czy patrząc z podobną wrażliwością na całą otaczającą nas rzeczywistość nie można się zadumać i przerazić? Wszędzie zachowujemy się podobnie. Bezsensowną walkę widać niemal w każdym wymiarze, jeśli tylko spojrzeć z odpowiednio wysokiego poziomu. Nasi znajomi, różne nieformalne grupy ludzi, organizacje, narody, kultury – wszędzie ten sam mechanizm. Albo religie – tam, gdzie najwięcej mówi się o miłości, akceptacji, wybaczaniu. Albo, w najlepszym przypadku staramy się nie widzieć, że świat i ludzie mogą wyglądać i funkcjonować inaczej niż my sami, albo w najgorszym, siłą staramy się pokazać innym, jak „naprawdę” powinna wyglądać ich rzeczywistość. A jak powinna wyglądać? Oczywiście tak jak nasza. Ponieważ inność, różnica, wydaje się być problemem nie do wytrzymania. Ale to nie różnice są problemem. To…

[article_adv]

Różnorodność jest bogactwem i podstawą rozwoju

Cały nasz świat jest zróżnicowany. Trudna do objęcia różnorodność jest jego immanentną cechą. Kochamy się, płodzimy dzieci i dalej żyjemy dzięki różnicom, które w sobie mamy i które w naturalny sposób wzajemnie się dopełniają. Świat jest właśnie taki, ponieważ jedynie w ten sposób może być najpełniejszy, najbogatszy i najbardziej otwarty. Jedynie w ten sposób może się rozwijać. Jego fenomenalna różnorodność jest „prawnie usankcjonowana” i ma rację bytu. Jest bogactwem, które z racjonalnego punktu widzenia, należy pielęgnować, a nie niszczyć. My jednak, na tak przerażającą skalę, staramy się jej pozbyć. Z jakiego powodu?

No cóż. Podstawową przyczyną jest strach. Podstawową przyczyną jest nasz lęk przed innością, przed nieznanym, lęk wynikający z zagadywanej i kamuflowanej na setki sposobów własnej słabości i niepewności. Lęk, który naiwnie chowamy za kłótnią, krzykiem, agresją, atakiem. To już jest jednak temat na osobne rozważanie.

Zaakceptować to, czego czasem nie da się zrozumieć

Największą i najbardziej niedostępną sztuką wydaje się być zatem akceptacja odmienności. Akceptacji takiej rzeczywistości, w której oprócz napiętej twarzy mężczyzny, któremu „nie wypada” okazywać emocji, pozwolę sobie na okazanie i smutku i radości. Kiedy dzieje się coś radosnego, będę się cieszył, kiedy smutnego – pozwolę sobie być smutnym, ponieważ jest to równie naturalne i potrzebne zachowanie. Akceptacja rzeczywistości, w której dopuszczę możliwość zaplanowania wakacji przez swoją żonę, nawet jeśli jej wersja wyda mi się gorsza od własnej. Dzięki temu niemal na pewno doświadczę czegoś nowego, a końcowa ocena może być zgoła inna od początkowej. Wreszcie rzeczywistości, w której będę w stanie zaczerpnąć z innej kultury i być może w ten sposób wzbogacić swoje życie, zamiast udowadniać, że mój obrządek jest jedynym właściwym.

Wiem, doskonale wiem, że to trudna droga – dlatego nazywam ją najbardziej niedostępną sztuką. Po rozważeniu za i przeciw, wydaje się być daleko bardziej sensowna niż ta, którą tak często błądzimy, próbując trafić do celu. I kiedy spoglądam na różne poziomy naszych trudności w akceptowaniu różnic, w pierwszym odruchu mam ochotę stwierdzić, że im bardziej złożona materia, czyli im większej grupy ludzi problemy inności dotyczą, tym o sensowną postawę trudniej. Ale to nieprawda – najtrudniej jest zmienić własną, wewnętrzną postawę. Najtrudniej jest zaakceptować własną zmienność i różnorodność. Zaakceptować rzeczywistość, zamiast przypisywać jej etykietki dobra i zła. Sądzę, że gdyby taka przemiana nastąpiła na poziomie postrzegania własnej osoby, w żadnej innej konfiguracji, z akceptacją różnorodności świata nie byłoby znaczącego problemu.

Jacek Czerwieniec
Artykuł ukazał się w serwisie
[ext_img=o]1163[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "56" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1409137692" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(3) "102" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1539" ["visits_counter"]=> string(5) "14771" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(3) "102" ["name"]=> string(18) "Męska psychologia" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "3" ["superbox_counter"]=> string(1) "6" ["title"]=> string(18) "Męska psychologia" ["about"]=> string(323) "Świat emocji i relacji międzyludzkich nie jest obcy dla dojrzałego mężczyzny. Jednak każdego dnia facet po 40 odkrywa w nim coś nowego. To tutaj dowie się, jak żyć z innymi bez konfliktu, czym jest umiar w asertywności, gdzie leżą granice między słusznym oburzeniem a utrata kontroli nad własnymi emocjami? " ["keywords"]=> string(115) "emocje, relacje, psychologia, terapia, psychoterapia, problemy, asertywność, konflikt, współodczuwanie, rozmowa" ["use_gradation"]=> NULL ["slug"]=> string(19) "0-meska-psychologia" ["lft"]=> string(3) "111" ["rgt"]=> string(3) "112" ["level"]=> string(1) "2" } } } array(0) { }

Gorące tematy

facebook