Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Test: Nissan Qashqai 1.2 DIG-T

Samochody

Samochody Test: Nissan Qashqai 1.2 DIG-T

Moda na auta 4×4 z potężnymi silnikami to już przeszłość. Swoją zieloną łapę położyła na niej ekologia. Teraz mamy więc modę na przednionapędowe, napompowane samochody z silnikami rodem z kosiarek spalinowych. Nowy Qashqai w pełni się w nią wpisuje i w zasadzie można by tymi słowami test zakończyć, ale nie. Mimo małej mocy i ospałego charakteru auta, polubiłem je od pierwszej minuty. Chcecie wiedzieć dlaczego?

Tagi: auto , test , Nissan , samochód dla faceta , crossover , Qashqai

Samochody Test: Nissan Qashqai 1.2 DIG-T

Nissan Qashqai pierwszej generacji, jako następca dwóch modeli jednocześnie – Almery i Primery, a w reklamach przedstawiany jako „miastoodporny” crossover, wywołał erupcję pożądania. Kierowcy, którzy do tej pory wozili swoje cztery litery blisko ziemi, w samochodach o przeciętnych kształtach i jeszcze bardziej przeciętnych walorach jezdnych – mówię o Almerze i Primerze – dostali możliwość podróżowania o wiele wyżej, o wiele dostojniej i – co by tu nie pisać – modniej. Epoka crossoverów dzięki temu podwyższonemu kompaktowemu Nissanowi rozhulała się więc na dobre. Qashqai I miał jednak dwie poważne wady. Mimo sporych rozmiarów karoserii miał dość ciasne wnętrze. A także bardzo nieciekawy projekt deski rozdzielczej wykonanej z zupełnie przeciętnych materiałów. Zupełnie tak, jakby odbiorcą miał być ten sam właściciel zabłoconych butów, spłowiałych jeansów i koszuli w kratę, który raz na kilka lat wybiera w salonie Navarrę.

Nowy znaczy lepszy?

Na szczęście nowy Nissan Qashqai, co rzadko się zdarza, w niczym nie przypomina poprzednika. Powiem więcej. Gdyby zasłonić mu plakietkę i spytać pierwszą lepszą średnio zorientowaną osobę o to, czy rozpoznaje jakiej marki jest to auto, każda odpowiedź brzmiałaby: „to jak jakiś koreaniec”. Czy to źle? Biorąc pod uwagę rozmach, z jakim Kia czy Hyundai weszły na europejskie salony, na pewno nie. Dzięki kompletnie nowemu designowi: ostrej linii, licznym przetłoczeniom i bardzo ciekawie zaprojektowanemu i schludnie wykonanemu wnętrzu Qashqai naprawdę zasługuje na uwagę. Nie wpisuje się bowiem w nissanowskie standardy wdzięku (lub jego braku? hmm…).

Należę do tych kierowców, którzy w samochodzie największą uwagę, poza oczywiście tym co ma pod maską, przywiązują do deski rozdzielczej i pozycji za kierownicą. W poprzednim Qashqaiu, o czym już pisałem wyżej, deska rozdzielcza bardzo rozczarowywała, a stanowisko pracy kierowcy było jedynie poprawne. W dwójce jest zupełnie inaczej. Tablica przyrządów została zaprojektowana z polotem i wykonano ją z miękkich materiałów. Siedzenia są bardzo wygodne i dobrze wyprofilowane, obszyta miłą w dotyku skórą kierownica pewnie leży w rękach, a drążek zmiany biegów umiejscowiony jest dokładnie tam, gdzie powinien być. To, do czego mógłbym się przyczepić, to fortepianowy plastik tak lubiany przez japońskich projektantów (przeze mnie niespecjalnie) i średniej urody interfejs systemu multimedialnego, ale to naprawdę drobiazgi i… pewnie kwestia gustu.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

nnn
30 stycznia 2016 o 21:28
Odpowiedz

Fajne auto ale jestem bardziej przekonany do ich klasy premium a zwłaszcza nowego kompaktu czyli Infiniti Q30 to najładniejsze auto jakie widziałem z tego segmentu i wiem że jest najbezpieczniejszym autem rodzinnym, uzyskało najwięcej punktów w tej kategorii, jest naszpikowane nowymi technologiami poprawiającymi bezpieczeństwo.

~nnn

30.01.2016 21:28
1

Gorące tematy

facebook