Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Test: Lexus GS 200t F-Sport – mały silnik, wielki charakter!

Samochody

Samochody Test: Lexus GS 200t F-Sport – mały silnik, wielki charakter!

Limuzyny powoli stają się passé. Nawet w klasie aut prestiżowych zaczynają dominować SUV-y i crossovery. Dobrze, że jest jeszcze Lexus. A jak sprawuje się 2-litrowy silnik w tak dużym aucie z kufrem? Moim zdaniem naprawdę dobrze! Zapraszam na pierwszy w polskim internecie test Lexusa GS z czterocylindrowym silnikiem.

Tagi: test samochodu , Lexus , test Lexus

Samochody Test: Lexus GS 200t F-Sport – mały silnik, wielki charakter!

Co by było bez sedanów albo inaczej – czego by nie było? Ano nie byłoby amerykańskich filmów gangsterskich i przewożenia gagatków w betonowych bucikach. Nie byłoby straszących oczy kwadratowych krążowników szos. Nie byłoby problemów z wpakowaniem pralki czy wózka do samochodu. Nie byłoby też rękawów na narty w kanapach. W końcu – nie byłoby prestiżu w motoryzacji.

A jaka jest przyszłość sedanów? Obecne trendy wskazują na to, że nieciekawa. Od kilku lat panuje zupełnie inna moda i nawet te auta z kufrem, które się jeszcze ostały, coraz częściej podążają w stronę ściętych coupe. Nie rozumiem tej mody. Na szczęście jest Lexus, który potrafi połączyć sport z możliwościami dystyngowanego przewozu pasażerów. Nawet nie wiecie, jak bardzo się ucieszyłem na wieść o teście GS-a 200t!

Lexus GS już był przez nas testowany, jednak miał pod maską hybrydę i był przed liftingiem. 223 KM rozwijane z połączenia mocy dwóch silników nie zapraszały do specjalnie szybkiej jazdy. Oferowały raczej stonowanie emocji z domieszką nudy. Lifting, o którym w przypadku modelu GS powinniśmy pisać przez duże „L” zmienił nie tylko wygląd zewnętrzny auta – dzięki czemu jest ono o wiele bardziej drapieżne. Zmienił też rozkład sił pod maską. Do dwóch hybryd (oprócz 300 h jest jeszcze 450 h) i istnej bestii z silnikiem 5.0 V8 (GS F) dołączył znany już z innych modeli Lexusa, pierwszy w tak dużej limuzynie japońskiej marki, czterocylindrowy silnik o pojemności 2-litrów.

Do silnika wrócimy za chwilę. Przyjrzyjmy się teraz Lexusowi GS, tutaj w wersji F Sport. Pierwsze, co mocno przykuwa uwagę to kolor. Tak, jestem mężczyzną i przynajmniej teoretycznie powinienem rozróżniać trzy kolory (ładny, brzydki i ch…..), ale odbierając kluczyki do szafirowo-niebieskiego, metalizującego Lexusa naprawdę poczułem się jak ktoś zupełnie wyjątkowy. W czasach, gdy najmodniejszym kolorem jest biały, ten, w którym fabrykę opuścił testowany GS powinien należeć do wyposażenia obowiązkowego, szczególnie w linii F.

Bo trzeba przyznać uczciwie, że pakiet F-Sport pasuje do GS-a jak ulał: ogromne, majestatyczne wręcz felgi, dyfuzor, przedni oraz tylny spoiler, kanały do chłodzenia przednich hamulców oraz aerodynamiczne żebra zwiększające siłę dociskającą pojazd do drogi, podkreślają piękną linię auta oraz jego skuteczność. Ale i tak już podstawowy Lexus GS po liftingu prezentuje się naprawdę zacnie. Wszystko dzięki obłędnie dużemu grillowi, który wbudowany został w agresywnie poprowadzoną linię przedniego zderzaka, nad którym góruje zadziornie nachodząca na niego maska.

Bok nie psuje atmosfery, którą zbudował przód. Kształty są ostre, zdecydowane, a łagodnie zakończona linia dachu kieruje nas do apetycznego i równie sportowego jak przód tyłu. Pamiętacie lampy w stylu Lexus Look z pierwszego IS-a? Dzisiaj nie kojarzą się już one z dobrym smakiem. Te w GS-ie to już coś zupełnie innego. Przezroczyste szkło, a za nim diody LED ułożone w kształt bumerangu. Wygląda to świetnie. Właśnie, zapomniałem powiedzieć o bumerangu pod przednimi światłami, czyli diodami LED do jazdy dziennej. Cóż, w IS-ie są takie same, ale do GS-a to rozwiązanie pasuje o wiele bardziej. Minus niestety za to, że reflektory, które znajdują się powyżej diod są małe i bardzo słabo świecą w nocy…

Zapraszam do środka. Z pięknym kolorem nadwozia, w testowanym egzemplarzu rewelacyjnie kontrastują malinowe fotele obszyte miękką i pachnącą skórą. Efekt wyśmienity. Zresztą fotele i kanapa nie tylko ładnie wyglądają – okazały się też bardzo wygodne. Przednie świetnie podpierają ciało w zakrętach i pozwalają po nawet kilku godzinach spędzonych za kierownicą GS-a wyjść z samochodu wypoczętym, natomiast tylna kanapa to po prostu wymarzone miejsce do podróży. Wygodna, ale nie za miękka. Nie sądzę jednak, żeby właściciel Lexusa często tutaj gościł.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

Bartosz
21 czerwca 2016 o 11:01
Odpowiedz

Przeczytałem jednym tchem ;) Dobry test! Rzeczywiście ta wersja jest drapieżniejsza i po prostu piękna. Jak kupowałem swojego GS 200t, to jeszcze jej nie było w salonie, ale nie wiem czy bym się zdecydował na sportowego Lexa z takim silnikiem akurat . Wiadomo – zależy co komu potrzebne bardziej. Ale na jazdę testową się umówię na pewno, żeby sobie porównać, a co tam :D [wpis edytowany przez moderatora z powodu naruszenia regulaminu serwisu] przejadę się, zobaczę - pozazdrościłem Ci tygodniowego testowania! ;)

~Bartosz

21.06.2016 11:01
1

Gorące tematy

facebook