Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Skoda Superb Combi Sportline 2.0 TDI (190 KM) 4x4 7-automat-DSG - wrażenia z jazdy

Samochody

‘Są dwa tematy: Superb i Kodiaq. Reflektujesz?’ – mail o takiej treści przyszedł pewnego dnia z redakcji. A że czeską markę darzę wielkim sentymentem, nie wahałem się nawet przez chwilę. Potem pożałowałem, bo nie mogę przecież dwa razy napisać tego samego. Musiałem więc skupić się na tym, za czym nieszczególnie przepadam: na szukaniu dziury w całym. Łatwo nie było. Zwłaszcza, że na pierwszy ogień poszedł egzemplarz Superba.

Tagi: samochód dla faceta , samochód rodzinny , test samochodu , test auta , test Skody

Skoda Superb Kombi Sportline
Skoda Superb Combi Sportline 2.0 TDI (190 KM) 4x4 7-automat-DSG

Złośliwi powiadają, że kupując nowego Superba kupujesz tak naprawdę kilkuletnie Audi A6. Coś w tym jest, bo istotnie podobieństwa między tymi dwoma samochodami są duże, a Audi w obszarze rozmaitych innowacji wyprzedza nie tylko Skodę, ale często cały rynek. Pragmatycy na ten zarzut odpowiadają, że dostają auto dojrzałe, do którego wsiadają bez poczucia, że są częścią jakiegoś motoryzacyjnego eksperymentu. I co najważniejsze: dostają te wszystkie sprawdzone rozwiązania w bardzo rozsądnej cenie. A Skoda Suberb jest samochodem dla pragmatyków.

Model, nawiązujący ideowo do flagowej produkcji czeskiej marki z lat 30. XX wieku, pokazano światu po raz pierwszy w 2001 roku. Początkowo przypominał popularnego Passata B5, co nie powinno dziwić, gdyż był skonstruowany na tym samym podwoziu. Na pierwszy rzut oka wydawał się jednak znacznie większy, nieco bardziej komfortowy i lepiej wyposażony. Akcentowane w reklamach reflektory biksenonowe i długa lista trzyliterowych skrótów nazw systemów bezpieczeństwa brzmiały w 2001 roku jak zaproszenie do jakiegoś lepszego świata. A wszystko to oferowane było w cenie tak atrakcyjnej, że branża motoryzacyjna zachodziła w głowę, czy Volkswagen właśnie nie zaprosił lisa do własnego kurnika?

Skoda Superb Kombi Sportline

Zdobywanie zaufania

Prawdopodobnie jednak szefowie koncernu wiedzieli, na co się decydują, bo choć nowa pozycja w ofercie wydawała się niezwykle kusząca, to przy jej zakupie trzeba było pokonać pewien rodzaj zażenowania, towarzyszącego wówczas marce Skoda, wciąż traktowanej przez wielu jako ubogi krewny, przygarnięty przez firmę z Wolsfburga. Skoda dopiero budowała swoją osobowość. Rok przed premierą pokazała światu Fabię, która szybko podbiła rynek, od pięciu lat po drogach jeździły reaktywowane Octavie. Ale były to modele adresowane do klienteli, która aspirowała do klasy średniej. Skoda chciała wjechać na nieco wyższą półkę.

Stąd właśnie Superb: samochód z wyższej półki, ale nie budzący zazdrości sąsiadów. Chwilę trwało, aż motoryzacyjna klientela przekonała się do Superba, ale wśród tych, którzy wówczas zaryzykowali, trudno znaleźć kogoś, kto nie byłby zadowolony. Marce Skoda brakowało wówczas odrobiny prestiżu. Samemu Superbowi nie brakowało niczego. I nie brakuje do dzisiaj.

Przez 17 lat, które upłynęły od premiery, model dojrzał, jeszcze bardziej urósł, a pod jego maską zagościły nowe, bardzo dynamiczne i oszczędne silniki. W 2015 roku pokazano światu trzecią generację Superba, która udowodniła, że Skodzie udało się coś, na co na początku stulecia nikt nie postawiłby złamanego grosza: dzisiaj to Passat, ze swoim konserwatywnym designem, zdaje się przy Superbie robić wrażenie uboższego krewnego. Skoda zyskała prestiż i charakter. A wraz z nimi rzesze zagorzałych wielbicieli i zadowolonych klientów. Bo do Superba, mimo usilnych starań, naprawdę trudno jest o cokolwiek mieć pretensję. Kiedy więc na parkingu stanął biały egzemplarz, w nadwoziu kombi, ze specyfikacją Sportline i 190-konnym dieslem pod maską, byłem pewien, że czeka mnie kilka dni przyjemnej zabawy.

Skoda Superb Kombi Sportline

Skąd tutaj się wzięło tyle miejsca?

Pierwsze wrażenie: Superb jest naprawdę ogromny. Ilość oferowanej tutaj przestrzeni dla kierowcy i pasażerów mogłaby zawstydzić niejedną limuzynę wyższej klasy. W gruncie rzeczy nie powinno to dziwić, w końcu do pięciu metrów długości brakuje tutaj ledwie kilku centymetrów, ale mimo wszystko konstruktorom Skody od lat udaje się tak planować wnętrze, by pasażerowie mogli spędzać podróż niemal z wyprostowanymi nogami.

Siadam za kierownicą i niemal natychmiast jestem gotów do podróży. Wszystko tu jest na swoim miejscu, ułożone tak intuicyjnie i ergonomicznie, jak to tylko możliwe. Nikt tu nie eksperymentuje z niezliczoną ilością przycisków i pokręteł. Jedyna rzecz, nad którą przez ułamek sekundy się zastanawiam, to przyciski do regulacji głośności systemu audio. Lata przyzwyczajenia do szukania pokrętła robią swoje.

Tu umieszczone są na 8-calowym, dotykowym panelu, stanowiącym centrum sterowania większością funkcji samochodu. Jego interfejs jest przejrzysty i intuicyjny, więc nie stwarza żadnych trudności w obsłudze. Ma tylko jeden mankament: jest umieszczony stosunkowo nisko, więc próba zmiany ustawień w czasie jazdy oznacza konieczność oderwania wzroku od tego, co się dzieje przed maską. Ale patrząc na rozwiązania zastosowane w Skali – niedawno zaprezentowanym nowym modelu w ofercie Skody, to zapewne i w Superbie ta niedogodność zniknie przy najbliższej okazji.

Wieloma funkcjami można też z powodzeniem sterować bezpośrednio z koła kierownicy, więc ostatecznie opanowanie podstawowych ustawień pojazdu nie powinno sprawiać najmniejszych trudności, nawet mniej doświadczonemu użytkownikowi. Co ciekawe: Superb Sportline oferuje bogate możliwości personalizacji pojazdu i stworzenie kilku profili kierowców, więc w przypadku częstych zmian prowadzącego przywrócenie swoich preferencji następuje w mgnieniu oka (możliwość wyboru profilu pojawia się już w momencie uruchomienia samochodu).

Skoda Superb Kombi Sportline wnętrze

To, co ma pomagać – pomaga, a nie rozprasza

Kokpit jest czytelny i przejrzysty – jak to zwykle bywa w samochodach z grupy Volkswagena. Duże zegary, między nimi kolorowy wyświetlacz, na który jednym ruchem kciuka możemy przywołać mnóstwo przydatnych informacji z komputera pokładowego, nawigacji, systemu audio i innych źródeł.

Jako opcję można zamówić tzw. virtual cockpit, gdzie wszystkie informacje wyświetlane są na dużym ekranie, zastępującym klasyczne zegary. Skoda nie stosuje rozwiązań typu head-up display, czyli wyświetlania informacji na przedniej szybie, ale sposób prezentacji wskazań nawigacji i informacji o dopuszczalnej prędkości (testowany egzemplarz był wyposażony w system rozpoznawania znaków) nie wymaga odrywania wzroku od drogi na zbyt długo.

Centralna konsola też nie sprawia problemów: kilka łatwo dostępnych przycisków: otwieranie bagażnika, wybór trybu jazdy, czujniki parkowania, elektroniczny hamulec postojowy i system auto-stop, który może działać w dwóch trybach: silnik może się uruchamiać natychmiast po zdjęciu nogi z pedału hamulca lub dopiero po naciśnięciu pedału gazu.

Skoda Superb Kombi Sporline zegary

Model, który miałem okazję testować, był wyposażony w 7-stopniową, automatyczną skrzynię DSG. I w tym miejscu pojawia się chyba jedyny element całego samochodu, który nie pasuje do całej, bardzo dobrze przemyślanej konstrukcji: dźwignia, którą obsługuje się automat, wydaje się być niepotrzebnie za długa i psuje całe wrażenie harmonii wnętrza pojazdu. Jednak to naprawdę drobny mankament, który może razić niektórych estetów. Ale oni na pocieszenie mogą sobie wybrać oświetlenie wnętrza typu ambiente, które sprawia, że gdy robi się ciemno, wnętrze Superba staje się wizualnie cieplejsze (lub chłodniejsze – zależnie od nastroju i wybranego koloru oświetlenia). Wersja Sportline oferuje w standardzie czarną podsufitkę, co wizualnie również przenosi użytkowników na nieco wyższy poziom przyjemności.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook