Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

O wolności wyboru

Samochody

Samochody O wolności wyboru

Co charakteryzuje dojrzałego faceta na motoryzacyjnych zakupach? Potrafi dokonywać optymalnych wyborów, jest rozsądny, ale jednocześnie nie chce rezygnować z odrobiny szaleństwa.

Tagi: auto , test , pickup , Isuzu , Mitsubishi , SsangYong

Samochody O wolności wyboru

Sprostać takim wymaganiom nie jest łatwo. Jedną z możliwości jest zakup auta typu pick-up. Zaskoczeni?

To optymalny wybór dla facetów, którzy wzięli sprawy w swoje ręce: posiadających firmę lub działalność gospodarczą. Od ceny auta można odliczyć 23 proc. VAT-u. Przy aucie za 100 tys. to kupa kasy, co?

Jednocześnie to rozsądna decyzja. Pick-upy już dawno przestały być autami dla rolników i budowlańców. Bywają wyposażone niczym auta osobowe, zapewniają niezły komfort podróżowania, także rodzinie z dziećmi. Duży samochód to także większe bezpieczeństwo bierne podczas wypadku na drodze.

No i taki pick-up pozwala na odrobinę szaleństwa off-roadowego – właściwościami jezdnymi poza asfaltem niewiele ustępuje prawdziwym terenówkom.

Specjalnie dla was sprawdziłem trzy auta tego typu. Dwa z nich to „dzieci” słynnego rajdu Dakar. W ekstremalnych warunkach doświadczenia zdobywała tam zarówno rajdowa wersja Mitsubishi L200, jak i Isuzu D-Max. Trzeci z samochodów, którego marki na razie nie zdradzę, to nowe podejście do tematu pick-upów.

Prosto z Dakaru

Mitsubishi przez wiele lat królowało w rajdzie Dakar. Główne trofea zdobywano jednak za kierownicą modelu Pajero. Pickup L200 pozostawał nieco w cieniu. Jednak moc doświadczeń wyciągniętych z piasków Afryki czy górzystych terenów Ameryki Południowej widać w tym ponad 5-metrowym aucie gołym okiem. I to nie tylko dlatego, że testowaną wersję sygnowano logiem Dakaru na dywanikach. Wysoki prześwit w zestawieniu z reduktorem uruchamianym klasycznie, drugą dźwignią, umieszczoną obok lewarka zmiany biegów sprawiają, że auto w terenie jeździ niczym osobówka po asfalcie.

Na „czarnym” jest nieco gorzej, choć jak na tak wysoki pojazd przechyły nadwozia w zakrętach nie powodują wrażenia, że traci się kontrolę nad pojazdem. 2,5-litrowy silnik diesla o mocy 178 koni mechanicznych i 400 Nm momentu obrotowego sprawnie ciągnie ważące ponad 1800 kilogramów auto do przodu. Jest niestety głośny niczym stara pralka. Pali za to umiarkowanie – 10 litrów na 100 w trasie i 11 w mieście.

W L200 udało się dobrze wyważyć dzielność w terenie, z komfortem jazdy w trasie i łatwością użytkowania w mieście. Z „cywilnych” udogodnień poza klimatyzacją mamy np. przyzwoite radio, czy uchwyty isofix do mocowania dziecięcych fotelików.

Auto spod znaku trzech diamentów wyróżnia też najbardziej oryginalny wygląd i największa ilość oferowanych akcesoriów oraz możliwości zabudowy z całej prezentowanej trójki. Dzięki temu przewóz desek widnsurfingowych, rowerów czy kajaka to pestka. Z pokaźnych rozmiarów przyczepą też nie ma problemu - uciąg auta to 2,7 tony.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

Jaś
29 stycznia 2014 o 22:23
Odpowiedz

Samochód ten zawsze będzie mi się kojarzył z optymalnością. Dmax to świetny kompromis pomiędzy komfortem jazdy, dobrą stabilnością na wyboistym terenie, dużą mocą i przy tym małym zużyciu paliwa. A jakby było mało to jeszcze silnik wysokoprężny isuzu. W końcu to ich produkt! I jaki 100 tysiaków, Dmaxa można taniej kupić. Dakar będzie miał nowego króla piasków 8).

~Jaś

29.01.2014 22:23
1

Gorące tematy

facebook