Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Insignia 2.0 Turbo - ukryty temperament

Samochody

Samochody Insignia 2.0 Turbo  - ukryty temperament

Kiedyś auta marki Opel uznawane były za lekko toporne, mocno wołowate i przeznaczone dla mało dynamicznych emerytów. Trzeba się pożegnać z tym stereotypem. W teście sprawdzamy reprezentacyjnego Opla Insignię z mocnym, 220-konnym silnikiem. Okazuje się, że auto ma ukryte pokłady temperamentu.

Tagi: auto , test , Opel

Samochody Insignia 2.0 Turbo  - ukryty temperament

Kiedyś auta były albo komfortowe, albo sportowe. A jak ktoś chciał mieć to i to, to musiał zainwestować w dwa samochody. Dziś do dużej części samochodów można zamówić magiczne przyciski, które mają zmieniać stateczne limuzyny w dzikie bestie. Niestety - zazwyczaj taki guzik robi niewiele lub tylko pogarsza sytuację. Słusznie zauważył w jednym ze swych felietonów Richard Hammond z magazynu „Top Gear”, że taki przycisk powinien się nazywać „rozczarowanie” lub „antyorgazm”.

Dlatego testując Opla Insignia, z dwulitrową, turbodoładowaną jednostką o mocy 220 KM trochę obawiałem się skorzystać z funkcji „Sport” będącej częścią systemu FlexRide. Poza nią są jeszcze dwie możliwości ustawiania charakterystyki silnika, układu kierowniczego oraz pracy skrzyni biegów: „Normal” i „Tour”. Różnice pomiędzy standardowo załączonym "normalem", a autostradowym tourem są niewielkie. W tym drugim Opel jest nieco bardziej oszczędny i miękki, ale nie jest to wyraźnie odczuwalne podczas jazdy.

W obu ustawieniach auto jeździ po prostu dobrze, ale nie dostarcza kierowcy siedzącemu w komfortowych fotelach zbyt wielu wrażeń. Tym bardziej obawiałem się wcisnąć na konsoli trzeci guzik, za którym stoi pełnia możliwości całej baterii systemów: układu kontroli charakterystyki pracy zawieszenia w czasie rzeczywistym CDC, 4-kanałowego systemu ABS z elektronicznym rozdziałem siły hamowania EBD oraz kontrolą trakcji i ESP®Plus.

Insignia przypadła mi do gustu, dlatego nie chciałem się zawieść. Podoba mi się w niej postęp, którego dokonał Opel: z nudnej Vectry dla niższej kadry kierowniczej zrobił auto, które naprawdę może imponować. Dobrze wyglądające, funkcjonalne, z całą masą przydatnych dodatków, jak np. inteligentne reflektory oraz z bajerami typu wysokiej klasy sprzęt audio. I - na szczęście - z przyciskiem „Sport”, który w tym przypadku nie jest oszustwem.

 

Po włączeniu tego trybu jazdy Insignia najmocniej oddziałuje na trzy nasze zmysły. Wzrok, gdyż podświetlenie zegarów zmienia się na kryształowo czerwone. Słuch, bo do naszych uszu dobiega rasowy dźwięk wydobywający się z dwóch końcówek wydechu. Najważniejsze jest jednak to, co co czujemy: potężną siłę przednich kół, które gotowe są zwinąć asfalt! 350 Nm momentu obrotowego dostępne jest już od 2000 obrotów silnika na minutę. Gdy dodamy do tego precyzyjny układ kierowniczy i zawieszenie mocno trzymające samochód w zakrętach - można zapomnieć na chwilę o kilku wadach auta.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook