Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Rozwód na podsłuchu

Rozwód
|
10.11.2021

Siedzisz teraz przed laptopem? Podsłuch może tkwić w myszce, a w samym komputerze działać programik szpiegowski, który śledzi każdy twój ruch. Leżysz na kanapie przed telewizorem? Jedziesz samochodem? Rozmawiasz przez telefon w ustronnym miejscu? Nieważne, co robisz, możesz być szpiegowany na wiele sposobów, niemalże w każdej sytuacji dnia codziennego. Profesjonalna inwigilacja stała się już rozwodową normą i jeśli się nie obronisz, to padniesz jej ofiarą. To tylko kwestia czasu.

Tagi: rozwód

smartfon jako podsłuch przy rozwodzie
Twój smartfon może zostać użyty jako podsłuch

Świat poszedł w tej materii błyskawicznie do przodu. Dla wielu z nas zupełnie niepostrzeżenie, bo jeszcze dwadzieścia lat temu nowoczesne szpiegowanie znaliśmy wyłącznie z zachodnich sensacyjnych filmów. Bo co mogli zdziałać skonfliktowani małżonkowie jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia, np. by zdobyć dowody zdrady czy posiąść tajną wiedzę o ruchach i planach przeciwnika? Popytali znajomych, sąsiadów, otwierali listy nad parą z czajnika, nadstawiali ucha próbując podsłuchiwać, gdy mąż czy żona rozmawiali przez telefon stacjonarny. O ile go mieli w domu, co przecież w tamtych czasach nie było oczywiste. W wyjątkowej desperacji mogli próbować śledzić małżonka z aparatem fotograficznym, jak w kultowej komedii Stanisława Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Szanse na zdobycie w ten sposób dowodów lub informacji były mizerne. Za to okazja, żeby się solidnie wygłupić i stać pośmiewiskiem wśród znajomych i sąsiadów, całkiem spora. Porównując trudny rozwód z tamtych czasów, do obecnego, to jakby zestawić bijatykę na kije i maczugi prymitywnych ludów z wojną cybernetyczną supernowoczesnych armii.

Dlaczego nagrywają?

Zacznę od tego, co małżonkowie robią najczęściej, bo to najłatwiejsze, czyli od nagrywania. Napisałem: małżonkowie, bo nagrywają i żony, i mężowie, ale kobiety zazwyczaj znacznie wcześniej robią użytek z dyktafonów, telefonów i tzw. pluskiew do podsłuchiwania. Powód? Są bardziej praktyczne i przewidujące od mężczyzn, dlatego na chłodno, racjonalnie przygotowują się do rozwodu lub przezornie zabezpieczają się na taką ewentualność.

Efekt? Zanim padną ostateczne słowa o zakończeniu związku lub inne konkretne ustalenia, twoja małżonka może już mieć bogate archiwum materiałów. I nie zawaha się ich użyć przed sądem w trakcie potyczek o dzieci, alimenty, podział majątku. Najbardziej zapobiegliwe panie rejestrują rozmowy i inwigilują małżonka, nawet wtedy, gdy ich związek tylko przeżywa kryzys i żadne poważne deklaracje o rozstaniu jeszcze nie padły.

– Szczęka mi opadła do kolan, kiedy moja żona pokazała w sądzie kilka godzin nagrań. Okazało się, że mnie nagrywała już trzy lata przed rozwodem. Doskonale wszystko zaplanowała. Niby mówiła, że chce się dogadać, a tak naprawdę tylko grała na zwłokę. Miało być bez orzekania o winie i bez wojny, a nagrywała nawet w czasie pokojowych negocjacji w trakcie procesu, kiedy przy kawie daliśmy sobie słowo, że nie zrobimy piekła i na zawsze zostaniemy dobrymi kumplami – opowiada Andrzej.

Cel rozwodowego szpiegowania jest dokładnie taki sam, jak w przypadku dużej polityki, walki wywiadów czy codziennej pracy służb specjalnych:

  • zdobycie kompromitujących informacji, tzw. haków na przeciwnika,
  • poznanie jego kolejnych ruchów, planów, strategii.

Ale nie tylko, bo kobiety często nagrywają także po to, aby zbudować legendę ofiary przemocy domowej: psychicznej i fizycznej. Nagrania w takim przypadku stają się kapitalnym dowodem, który przekona każdy sąd o winie małżonka, czyli de facto rozstrzygnie losy procesu rozwodowego, a często także towarzyszących mu batalii o alimenty, eksmisję ze wspólnego mieszkania czy kontakty z dziećmi. Na forach rozwodowych dla pań aż roi się od porad w stylu: „Zawsze miej pod ręką dyktafon”, „Docinki to też przemoc psychiczna”, „Nagrywaj wszystko, nie pożałujesz”.

Bardzo ważne zastrzeżenie

Mam na myśli wyłącznie sytuacje, gdy kobiety wrabiają mężczyzn w rzekomą przemoc domową na potrzeby spraw okołorozwodowych. Zwyrodnialcy, którzy znęcają się nad swoimi partnerkami, niech gniją w więzieniach. Najsłynniejszy taki przypadek z ostatnich lat dotyczy byłego radnego z Bydgoszczy, Rafała P., który swojej żonie Karolinie zgotował piekło, bijąc ją, wyzywając, upokarzając, zmuszając do współżycia. Ujawnione przez kobietę wstrząsające nagrania pozwoliły jej uwolnić się z koszmaru, a domowego kata postawić przed sądem. Prawdziwych zwyrodnialców trzeba nagrywać, stawiać przed sądem i chronić przed nimi kobiety i dzieci!

Chcąc przedstawić sądowi nagrania, nie mogą one być jedynie zapisem wspólnych sprzeczek, kłótni, awantur, w których oboje małżonkowie nie szczędzą sobie złośliwości albo bluzgów. Z nagrań musi jednoznacznie wynikać czytelny podział ról:

  • on – potwór, sprawca przemocy domowej,
  • ona – bezbronna, upokorzona ofiara przemocy domowej.

Czyli: im więcej zarejestrowanych jego bluzgów, krzyków, gróźb i jej płaczu, szlochu i odgłosów świadczących o rękoczynach – tym dowody będą mocniejsze.

Wielu z was pomyśli sobie teraz tak: „Po co ja to czytam? Przecież te rady nie są dla mnie, bo nie jestem agresywny, nie wyzywam, nie grożę, ani nie biję. To strata czasu, ja przecież w żadnym wypadku nie dam się wciągnąć w karczemną awanturę z bluzgami, szarpaniami itp. Jestem człowiekiem zrównoważonym, kulturalnym, po prostu normalnym, a nie przemocowcem, prostakiem i damskim bokserem.” Zmartwię cię, większość rozwodzących się mężczyzn myśli o sobie dokładnie w taki sam sposób, a potem… umiejętnie prowokowani niczym pacynki zachowują się dokładnie tak, jak chcą tego ich partnerki.

Zamiast czekać, wolę działać

Sprytne kobiety nie nagrywają wszystkiego, jak leci w nadziei, że ich partnerowi prędzej czy później coś strzeli do głowy i się pogrąży, albo przynajmniej skompromituje. Tylko zamiast czekać na okazję i marnować baterie w dyktafonie, same prowokują awantury. Eskalują konflikt krok po kroku, na zasadzie kropli drążącej skałę. Aż facet będzie miał nerwy na wierzchu. Wtedy byle obelga, złośliwość, drobne świństewko rozwścieczy go do białej gorączki. Jeśli straci panowanie nad sobą, będzie co nagrywać. Kobieta nie puści w sądzie nagrania z początku sprzeczki, kiedy słychać, że prowokuje faceta. Sąd usłyszy dopiero ciąg dalszy, kiedy rozwścieczony, sprowokowany mężczyzna nie przebiera w słowach. Dlatego nie zakładaj z góry, że ty jesteś inny i w żadnej sytuacji nie dasz się sprowokować. Nie możesz tego wiedzieć, dopóki sam tego nie przeżyjesz. Jak w starym, mądrym powiedzeniu, że tyle o sobie wiemy, na ile zostaniemy sprawdzeni.

Każdy podsłuchiwany będzie upolowany. Prędzej czy później urządzenia zarejestrują coś, co może, i z pewnością będzie, użyte przeciwko niemu. 

Moje małżeństwo po jedenastu latach przechodziło zły okres, ale słowo „rozwód” jeszcze ani razu nie padło – opowiada Zbyszek. – Kłóciliśmy się coraz częściej i głośniej. Do głowy mi nie przyszło, że te awantury mogły być przez małżonkę prowokowane, reżyserowane i nagrywane. W najczarniejszych snach nie podejrzewałem, że gram w jej koszmarnym teatrzyku rolę, którą mi napisała. Przekonałem się o tym dzięki przypadkowo spotkanemu koledze z dawnej klasy. Po paru piwach zebrało mu się na szczerość i opowiedział mi o swoim świeżo przeżytym trudnym rozwodzie, także o nagrywaniu go przez żonę jeszcze na długo przed złożeniem pozwu. „A może mnie też nagrywa?” przemknęło mi przez głowę.
Następnego dnia, z kartką i długopisem w dłoni na chłodno przeanalizowałem nasze ostatnie małżeńskie wydarzenia. Szybko odkryłem, że kłótnie zwykle zaczynają się w podobny sposób i mają ten sam finał – płacz matki i płacz dzieci. Uświadomiłem sobie, że do ulubionych zagrań mojej małżonki należały takie sytuacje: po ciężkim dniu pracy siadam wieczorem przed telewizorem, a ona akurat wtedy zaczyna sprzątać. Dokładnie pomiędzy mną a telewizorem. Albo w niedzielę o siódmej rano, kiedy mam wreszcie okazję porządnie się wyspać, ona włącza odkurzacz, który błyskawicznie wyrywa mnie ze snu. Raz, drugi, piąty odpuszczałem, ale za kolejnym zacząłem się złościć, potem krzyczeć. Na kolejnym poziomie mojej irytacji wyłączałem odkurzacz, na co ona zaczynała płakać i zbolałym głosem krzyczeć coś w stylu: zostaw mnie, przestań mnie szarpać, dlaczego mnie odepchnąłeś, chociaż nic takiego nie robiłem. Nasze kilkuletnie dzieci słysząc te krzyki przybiegały i natychmiast płakały przekonane, że skoro mama szlocha i krzyczy, to znaczy, że robię jej krzywdę. Nabrałem przekonania, że to wszystko nie może być dziełem przypadku, tylko zaplanowanymi przygotowaniami do rozwodu. Oczywiście udawałem, że o niczym nie wiem. Zacząłem uważnie obserwować zachowanie małżonki, mając oczy dookoła głowy. Już trzy dni później na szafie w moim pokoju odkryłem włączony dyktafon, bo nagrywała nie tylko nasze kłótnie, ale także mnie samego, co mówię do telefonu itd. W urządzeniu odkryłem kilkanaście nagrań
– opowiada.

Jak zdobyć haka rozwodowego

Nagrywanie rozmów, kłótni czy prowokowanych awantur zwykle jest tylko początkiem, po którym następuje regularne szpiegowanie małżonka. Zaczyna się od przeglądania połączeń, wiadomości, zdjęć, filmików w komórce, historii oglądanych stron internetowych. Wojna wciąga i szybko zmienia się w regularną inwigilację, czyli podsłuchiwanie i rejestrowanie rozmów, odzyskiwanie przy pomocy specjalnych programów skasowanych danych w komórce (szczególnie SMS-ów i zdjęć), włamywanie się do komputera, kontrolowanie poczty elektronicznej i komunikatorów internetowych, instalowanie oprogramowania szpiegowskiego. Coraz bardziej popularne staje się wynajmowanie prywatnych detektywów, którymi często są byli policjanci dysponujący umiejętnościami i supernowoczesnym sprzętem do wszechstronnej inwigilacji.

Zacznijmy od podsłuchiwania. Urządzenia do niego służące, tzw. pluskwy są dziś powszechnie dostępne, miniaturowe, i choć bardzo zaawansowane technicznie, kosztują niewiele. Dlatego podsłuchiwanie małżonka stało się dziecinnie proste i piekielnie niebezpieczne. A jak już wiesz, to właśnie nagrania bardzo często przesądzają o wyniku batalii sądowej.

Zdarza się, że mąż podczas rozmowy z przyjacielem przyzna się do skrywanego romansu lub jednorazowego skoku w bok. A to ujawni jakiś szwindelek z pracy, grzech z młodości lub skrzętnie skrywaną rodzinną tajemnicę. A to w żołnierskich słowach powie, co myśli o teściowej, szefie i wspólnym znajomym, albo co gorsza… o sędzi prowadzącej sprawę rozwodową. Dla nagrywającego cenne mogą okazać się nawet pozornie niewiele znaczące soczyste bluzgi albo ordynarne dowcipy wypowiedziane przez małżonka. Z praktyki adwokackiej wiem, że możliwości jest mnóstwo, ale jedno jest pewne: nie ma mocnych na długotrwałą inwigilację ¬– opowiada adwokat z Rzeszowa.

I tę prawdę weź sobie głęboko do serca. Każdy podsłuchiwany będzie upolowany. Prędzej czy później urządzenia zarejestrują coś, co może, i z pewnością będzie, użyte przeciwko niemu. Z oczywistej przyczyny – jesteśmy tylko ludźmi, a nie aniołami o nieskalanych sumieniach, które używają wyłącznie czystej polszczyzny i o wszystkich wypowiadają się w samych ciepłych słowach. Człowiek, który przechodzi przez piekło trudnego rozwodu z pewnością nie ma anielskiej cierpliwości i w nerwach nie przebiera w słowach. W jego przypadku kwestią otwartą pozostaje jedynie, jak mocno mogą mu zaszkodzić nagrania, ile straci albo jak wiele będzie musiał poświęcić, żeby nie dopuścić do ich ujawnienia.

Prywatny detektyw
Wynajęcie prywatnego detektywa, który zbierze dowody obciążające stronę w sprawie rozwodowej, to craz popularniejszy sposób na wygraną w sądzie.

Jak to się robi?

Siedzisz przed laptopem? Podsłuch może tkwić w myszce albo zasilaczu, a w samym komputerze działać programik szpiegowski, który śledzi każdy twój ruch w komputerze, w sieci, w mediach społecznościowych, komunikatorach (messengerze, what’s appie itd). Leżysz na kanapie przez telewizorem? Pluskwa może podsłuchiwać cię z podpiętej obok ładowarki telefonicznej, a z zegara stojącego na szafce może nagrywać cię mikrokamera. Jesteś w biurze? Dźwięki z wewnątrz może przekazywać w „świat” pluskwa zamontowana w… odświeżaczu powietrza. Jedziesz samochodem? W środku możesz mieć zainstalowany lokalizator GPS, a w odtwarzaczu urządzenie z mikrokamerą przekazujące obraz i dźwięk. Wychodzisz do garażu, aby swobodnie porozmawiać przez komórkę i odpisać na SMS-y? W smartfonie możesz mieć zainstalowany program szpiegowski, który każde słowo: wypowiedziane do mikrofonu lub wpisane przekaże tam, gdzie ma przekazać. Tak samo się stanie, jeśli zabrałeś telefon komórkowy na plażę. A przecież tak robi zdecydowana większość z nas.

Wnioski? Możesz być inwigilowany praktycznie w każdej sytuacji dnia codziennego. To tylko kwestia determinacji twojej byłej małżonki i kosztów, które, jak zaraz się przekonasz, wcale nie są wysokie. A w porównaniu do strat, jakie wyrządza szpiegowanie, są śmiesznie niskie.

Zamożni przebierają w ofertach

Rozwodnicy z grubym portfelem mogą wręcz przebierać w cudach techniki szpiegowskiej i od kilku lat to robią, bo jak podkreślają właściciele sklepów ze szpiegowskimi akcesoriami – ich obroty rosną lawinowo. Jedna z licznych firm oferujących szpiegowskie gadżety reklamuje się hasłem „Rozwiązania indywidualne szyte na miarę”, zapewniając, że „wykwalifikowany zespół techników umieści kamery szpiegowskie lub pluskwy dosłownie w każdym przedmiocie codziennego użytku. Przykłady? W zegarze, maskotce, walizce, samochodzie, łodzi, plecaku, lampce LED itd. Podsłuch może znajdować się nawet w biodegradowalnym przeźroczystym plastrze, który ktoś niby przypadkiem doklei ci do kurtki.

Są też rozwiązania dla mniej rozrzutnych małżonków. Najtańszą pluskwę o wdzięcznej nazwie Enigma można zakupić za niecałe 15 złotych. Jest to miniaturowy nadajnik radiowy wraz z baterią, który przekazuje dźwięki na odległość kilkunastu – kilkudziesięciu metrów. Najgorsza sytuacja, jaka może ci się przytrafić, to szpiegowanie cię przy pomocy twojego własnego smartfona. Jak większość z nas, pewnie praktycznie się z nim nie rozstajesz. Wystarczy zainstalować w nim szpiegowskie oprogramowanie, a twój osobisty szpieg będzie m.in. podsłuchiwał twoje rozmowy w czasie rzeczywistym, nagrywał wszystkie (przychodzące i wychodzące) rozmowy, gromadząc ich zapis na zewnętrznym serwerze, podsłuchiwał na żywo lub nagrywał wszystkie rozmowy prowadzone w pobliżu telefonu, czyli działał jak pluskwa, podglądał cię na żywo i nagrywał przy pomocy kamerek zainstalowanych w smartfonie i wiele innych.

Koszt? Roczny abonament legalnej wersji dobrego programu szpiegowskiego to ok. 2,5 tys. zł. Niby niemało, ale przy stawkach, jakie są udziałem w bataliach rozwodowych, bywa najczęściej drobnostką. Nawet jeśli nagrania nie nadają się jako dowód przemocy, ani nie posłużą jako as w negocjacjach, praktycznie zawsze można nimi dokuczyć swojemu byłemu.

długopis z kamerą
Wysokiej rozdzielczości kamerę lub pluskwę można zainstalować w zwykłym długopisie, spince czy nawet plastrze.

Co jest legalne, a co nie?

Reguluje to kodeks karny w artykule 267, który brzmi tak:

§1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.

§ 3. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.

Skomplikowane? No to przekładam jego treść z języka prawniczego na zrozumiały.

Sytuacja pierwsza:

Żona nagrywa telefonem, dyktafonem lub ukrytą pluskwą swoją rozmowę (czy też sprzeczkę, kłótnię, awanturę) z mężem. Nie sposób zatem stwierdzić, aby rejestrowała treść dla niej nieprzeznaczoną, skoro jest uczestnikiem tej wymiany słów, informacji. Ujawniając treść tej rozmowy osobom trzecim lub sądowi – w żadnym razie nie naraża się odpowiedzialność karną. Fakt, że mąż ani nie wiedział o tym, że jest nagrywany, ani tym bardziej nie wyraził na to zgody, może naruszać jego dobra osobiste, co daje mu podstawę do wytoczenia procesu cywilnego i domagania się przed sądem zadośćuczynienia od żony.

Przyznam, że intensywnie szukałem, pytając wielu prawników i szperając w Internecie, ale nie natrafiłem na choćby jeden przypadek, aby ktoś nagrany wytoczył nagrywającemu proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych*. Może się to jednak zdarzyć, a wyrok sądu zależy od tak wielu czynników, że pozostaje niewiadomą.

Potajemne nagranie własnej rozmowy, kłótni, awantury, ale bez zgody i wiedzy nagrywanego małżonka może być zakwalifikowane przez sąd jako dowód i najczęściej tak się dzieje. 

Sytuacja druga:

Mąż regularnie wchodzi na skrzynkę mailową żony i czyta jej prywatną korespondencję. Bez jej zgody i wiedzy. Skąd zna login i hasło? Dane udostępniła mu sama, prosząc o wysłanie maila w jej imieniu. Było to kilka lat wcześniej, o czym ona zwyczajnie zapomniała. Kiedy później zaczęły się psuć ich relacje i rozwód wisiał w powietrzu, nie zmieniła hasła. Dane niezbędne do logowania na skrzynkę pocztową zapisały się pamięci laptopa, z czego on teraz, podczas trudnego rozstania, skwapliwie korzysta. Takie postępowanie także może naruszać dobra osobiste małżonki, ale nie jest bezprawne. Powód? Mąż, aby dostać się na skrzynkę mailową żony, nie złamał (sam, czy przy pomocy hakera) żadnych rzeczywistych, magnetycznych, elektronicznych lub innych zabezpieczeń (hasło, PIN), co jest warunkiem karalności tego czynu.

*Co to są dobra osobiste?

Każdy z nas obywateli ma tzw. dobra osobiste, jak: zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, które są chronione prawem. Znaczy to, że jeżeli ktoś naruszy je, np. obrażając nas, to mamy prawo pozwać go do sądu i domagać się np. naprawienia szkód albo odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych.

Sytuacja trzecia i czwarta

Żona zainstalowała urządzenia podsłuchowe (pluskwy) w domu, które pod jej nieobecność nagrywały wszystkie rozmowy męża. Mąż wgrał program szpiegowski w telefonie żony, który rejestrował wszystko, co żona mówiła, nie tylko przez telefon. Tu sprawa jest oczywista – w obu sytuacjach małżonkowie złamali przepis mówiący o bezprawnym uzyskaniu informacji przy pomocy urządzenia podsłuchowego lub oprogramowania szpiegowskiego.

Sytuacja piąta i szósta

Mąż przy pomocy programu komputerowego złamał hasło do skrzynki mailowej żony i miesiącami czytał jej prywatną korespondencję. Żona otwierała listy adresowane do męża i je fotografowała.

Identyczna sytuacja jak poprzednio – oboje ewidentnie złamali przepis mówiący o bezprawnym uzyskaniu informacji poprzez złamanie zabezpieczenia.

Sytuacja siódma

Mąż zlecił detektywowi śledzenie żony, aby zdobyć dowody jej ewentualnej zdrady. Detektyw chodził, jeździł za żoną i utrwalał aparatem i kamerą jej spotkania z mężczyzną. Swoje ustalenia zilustrowane zdjęciami i filmami potwierdził w raporcie końcowym, który zdradzany mąż dołączył do pozwu rozwodowego i przesłał do sądu.

Mąż nie ujawnił nikomu treści raportu detektywa, zatem działał legalnie. Realizował swoje tzw. prawo do sądu, które jest zapisane w Konstytucji RP i brzmi tak: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

Detektyw także działa legalnie, jeśli:

  • nie łamie kodeksu karnego (cytowany wyżej artykuł 267),
  • działał zgodnie z ustawą o usługach detektywistycznych, która m.in. zabrania mu wykonywania czynności zastrzeżonych dla policji i służb specjalnych (przykład: używanie lokalizatorów GPS),
  • dochował wymogów ustawy o ochronie danych osobowych.

Jakie za to grożą kary

Jak już wiesz z cytowanego artykułu 267, za bezprawną inwigilację kodeks karny przewiduje karę grzywny, ograniczenia, a nawet bezwzględnego pozbawienia wolności do dwóch lat. Oczywiście każdy przypadek jest inny, sąd nie działa z automatu. Wydając wyrok bierze pod uwagę wiele czynników, w szczególności motywację i sposób zachowania się sprawcy, jego sytuację osobistą, sposób życia przed popełnieniem przestępstwa (czy był niekarany) i zachowanie (czy wyraził skruchę) po jego popełnieniu. Sąd ma też możliwości złagodzenia kary, może też warunkowo zawiesić jej wykonanie na okres próby, np. roku, czy dwóch. Albo w przypadku, gdy sprawca dotychczas wiódł przykładne życie i wiele wskazuje, że tak będzie nadal, a tzw. społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna, może zastosować tzw. warunkowe umorzenie postępowania.

Jak sąd potraktuje nielegalne dowody

Co z nagraniami, czyli dowodami zdobytymi w ten sposób? Czy sąd weźmie je pod uwagę czy odrzuci właśnie z tego powodu, że zostały nielegalnie zdobyte? Polskie sądy kierują się tzw. zasadą swobodnej oceny dowodów. W praktyce sprowadza się to do tego, że rozstrzygnięcie tego, co należy uznać za dowód w danej sprawie, a co za niewiarygodne i odrzucić, każdorazowo należy do decyzji sądu. Uściślę: pisząc sąd, mam na myśli skład orzekający w konkretnej sprawie, czyli np. sędziego zawodowego, albo sędziego zawodowego i ławników, a nie w znaczeniu całościowym instytucji, np. Sądu Rejonowego w Toruniu. Sędziów w ocenie dowodów nie obowiązują żadne wiążące instrukcje. Nikt, na przykład prezes sądu, nie może im niczego nakazać. Są niezależni i niezawiśli, a w swojej pracy kierują się wyłącznie swoją wiedzą prawniczą i doświadczeniem życiowym.

I tak: potajemne nagranie własnej rozmowy, kłótni, awantury, ale bez zgody i wiedzy nagrywanego małżonka może być zakwalifikowane przez sąd jako dowód i najczęściej tak się dzieje. Ale sąd może także uznać, że żona nagrywająca męża (lub odwrotnie) zmanipulowała treść rozmowy albo sterowała jej przebiegiem pod z góry określoną tezę i pominąć nagranie jako dowód albo nie dać mu wiary. Także bezprawne nagranie pochodzące z podsłuchu, np. dyktafonem zostawionym w samochodzie męża, czy SMS-y i maile uzyskane po włamaniu się na skrzynkę małżonka, mogą być uznane przez sąd w konkretnej sprawie za dowody, ale nie muszą. To też każdorazowo zależy od oceny sędziów. I co ważne, jeśli sąd uzna takie bezprawnie uzyskane nagrania za wiarygodne dowody, nie zwalnia to osoby, która złamała w ten sposób prawo, od odpowiedzialności karnej.

Internet i gazety są pełne opowieści o mężczyznach, którzy wybrali się do nocnego klubu, gdzie po wypiciu alkoholu zakupionego w barze tracili nie tylko świadomość i pamięć, ale także wszystkie pieniądze z rachunków bankowych i kart kredytowych.

Bronić się przed inwigilacją

Wiesz już, że możesz być inwigilowany na wiele sposobów i to w czasie, kiedy ostateczne słowa o rozstaniu jeszcze nie padły. Żeby się przed tym obronić, musisz mieć świadomość zagrożenia i być ostrożny. To najważniejsza rada. Tylko tyle i aż tyle.

Najważniejsze:

Nie daj się podsłuchać ani nagrać. Zwłaszcza, gdy ujawniasz tzw. dane wrażliwe, czyli wszystko, co może być wykorzystane przeciwko tobie. Uważaj, gdzie, co i z kim mówisz i poważnie rozważ zmianę numeru i aparatu telefonicznego lub zakup drugiego takiego zestawu, który będzie ci służył do bezpiecznych rozmów, przesyłania SMS-ów czy maili w istotnych sprawach.

Nie pozwól się inwigilować poprzez przejęcie twojej korespondencji i innych prywatnych informacji. Zacznij od zmiany haseł i PIN-ów, do komputera, portali społecznościowych, komunikatorów, kont bankowych, poczty elektronicznej itd. Zrób to z głową – hasła muszą mieć odpowiednią moc (wielkie litery, cyfry, znaki specjalne). Hasło – imię twojej córki – to marny pomysł.

Do przesyłania ważnych informacji załóż sobie nową skrzynkę mailową i profil na Messengerze czy What’sappie. Jeśli w twoim komputerze, telefonie, tablecie są jakieś wrażliwe informacje (np. korespondencja sprzed lat, zdjęcia), których dostanie się w ręce małżonki może ci zaszkodzić, przenieś je w bezpieczne miejsce i trwale usuń z pamięci urządzeń.

Nie daj się złowić

Miej otwarty rozum, wzmożoną czujność i oczy dookoła głowy. Dopuść jako zupełnie realną możliwość, że jesteś śledzony przez wynajętego detektywa, który szuka na ciebie haków. Nie tylko obyczajowych, damsko-męskich, ale może spróbować pstryknąć ci fotkę, jak wracasz chwiejnym krokiem z knajpy. Nie jest to co prawda karalne, ale może ci zaszkodzić, bo posłuży żonce jako kolejny element fałszywej układanki mającej na celu wykazać, że jesteś alkoholikiem, nieodpowiedzialnym hulaką, któremu strach zostawić kilkuletnie dziecko.

Stosuj zasadę ograniczonego zaufania do ludzi, a także przyjmij za realne scenariusze, które w pokojowych warunkach uznałbyś za niedorzeczne, z pogranicza teorii spiskowych. Nie zwierzaj się, nie ujawniaj żadnych ważnych wiadomości nawet osobom, które dobrze znasz, bo mogą cię zdradzić. Celowo albo przypadkowo, z gadulstwa.

Zdecydowanie unikaj alkoholu i innych środków zmieniających świadomość, nawet w zaufanym, dobrze ci znanym towarzystwie. Etanol C2H5OH nie tylko rozwiązuje język, ale wypity w złych emocjach rozwodowych może spowodować u ciebie reakcje, o które wcześniej nigdy byś się nie podejrzewał, na przykład agresję albo nadmierne pobudzenie. A wtedy wystarczy nagrać lub sfilmować cię telefonem i leżysz.

Jeżeli jednak nie zdołasz się wymigać od wizyty w pubie, dyskotece czy potańcówki na wyjeździe integracyjnym, to jak źrenicy oka pilnuj swojego telefonu, kluczy do mieszkania i auta. Nie daj się także częstować nieznanym alkoholem, a gdy zamówisz coś w barze, to nie wypuszczaj z dłoni drinka. Powód? Dziecinną igraszką jest dosypanie lub dolanie ci do szklanki specyfiku, po którym staniesz się bezwolną pacynką, którą można filmować lub fotografować w dowolnej scenerii, np. w łóżku z podstawioną kobietą. Internet i gazety są pełne opowieści o mężczyznach, którzy wybrali się do nocnego klubu, gdzie po wypiciu alkoholu zakupionego w barze tracili nie tylko świadomość i pamięć, ale także wszystkie pieniądze z rachunków bankowych i kart kredytowych.

Unikaj nowych znajomości, bo – choć to już brzmi wybitnie spiskowo – nowy kumpel, który świetnie potrafi słuchać o twoich problemach i fajnie się z nim pije piwo, może okazać się „uchem” podstawionym przez doświadczonego detektywa. Tak samo kobieta poznana w barze czy dyskotece, którą chcesz namówić na jeszcze jednego drinka w twoim mieszkaniu. Może się na to zgodzić nie dlatego, że ją oczarowałeś swoimi męskimi atutami, ale dlatego, że wynajął ją wspomniany detektyw albo małżonka. I skorzysta z twojego zaproszenia np. wyłącznie po to, aby sfotografować się z tobą w czułych pozach albo – co gorsza – potargać się w łazience, a potem wybiec zapłakana krzycząc, że chciałeś ją zgwałcić.

Zapewniam cię, że to nie są fantazje, tylko sytuacje, które dzieją się w realnym życiu. Nie ma granic, których nie przekroczy nienawidząca kobieta w trakcie trudnego rozwodu. To tylko kwestia wyobraźni, determinacji, poziomu zacietrzewienia i pieniędzy.

Nie daj się wciągnąć w bagno wojny

Wojna rozwodowa odbiera ludziom rozum, przyzwoitość i poczucie wstydu. Nie ma takiego świństwa, którego by sobie nie wyrządzili. Internet dał im ku temu nowe, olbrzymie możliwości.

Nie idź tą drogą, nie daj się wciągnąć w bagno inwigilacji, nagrywania i podkładania sobie świń. Jeżeli możesz, wyprowadź się od żony (partnerki), zabezpiecz przed inwigilacją i sam nie inwigiluj. Nie trać na to cennego czasu, zdrowia i pieniędzy.

Wojciech Malicki

rozwód poradnik dla mężczyzn Malicki WojciechWięcej o inwigilacji rozwodowej i bardzo wielu innych problemach rozstaniowych autor napisał w wydanej przed miesiącem książce: "Rozwód - Poradnik dla Mężczyzn". To pierwsza i jedyna taka pozycja na rynku, jest dostępna wyłącznie na rozwod.eu

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

Leszek
10 listopada 2021 o 18:52
Odpowiedz

Cholera, niby proste a bym się tego nie spodziewał. Sam nieciekawą sytuację w domu i zaraz sprawdzę czy mnie żoneczka nie podsłuchuje.

~Leszek

10.11.2021 18:52
1