Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Czterdziestolatek na szosie. Etap 4. Ucieczka

Rowery

Rowery Czterdziestolatek na szosie. Etap 4. Ucieczka

Masz już rower, robiący wrażenie strój, obowiązkowy kask (!) i okulary, wszystkie niezbędne akcesoria oraz bidon i coś do zjedzenia po drodze. Ale zanim zapniesz buty w pedałach i ruszysz przed siebie, zadasz sobie z pewnością jeszcze jedno pytanie: jechać samotnie, czy z towarzystwem?

Tagi: sport dla faceta po 40. , rower dla faceta , velo 40+ , kolarstwo szosowe

Rowery Czterdziestolatek na szosie. Etap 4. Ucieczka

Motywacja

Kluczowa sprawa: co chcesz osiągnąć i czego poszukujesz? Znam wielu kolarzy, którzy jeżdżą samotnie tylko dlatego, że w kolarstwie szukają przede wszystkim wyciszenia, oderwania od codziennych spraw i skupienia uwagi na sobie, swoich możliwościach i ograniczeniach. Bardzo często ruszają po prostu przed siebie i zawracają dopiero wtedy, kiedy poczują się wystarczająco „zresetowani”. Sam również często w tym celu wyruszam w drogę.

Inni stawiają sobie wyśrubowane cele i czasem trudno im znaleźć partnera do jazdy w podobnym tempie, albo na równie długie dystanse. Im również jest łatwiej jeździć samotnie, bez ograniczeń w postaci zostającego w tyle kolegi. Oczywiście to zawsze jest kwestią umowy, bo można się przecież dogadać, że jeśli komuś brakuje sił, to po prostu zostaje, ale niepisaną zasadą jazdy w małych, kilkuosobowych grupkach jest reguła „no drop”, czyli nie gubimy pojedynczych kolarzy. Jeśli więc jedziesz na wynik – jedziesz na ogół samotnie.

Jeszcze inni przyjemność z jazdy czerpią dopiero wtedy, kiedy ją współdzielą z mniejszym lub większym towarzystwem. Wtedy wyniki, KOM-y i segmenty na Stravie schodzą na dalszy plan, kluczem staje się to, żeby się dobrze bawić. Czy to będzie kilkuosobowa grupka, czy całkiem spory peleton – nie ma większego znaczenia. Ważne, żeby jechać przed siebie i móc na gorąco podyskutować: o sprzęcie, drodze, kondycji, celach, lub czymkolwiek innym.

W wielu dużych miastach istnieje sporo otwartych grup kolarskich, które umawiają się w internecie, ustalają miejsce i godzinę startu oraz trasę do przejechania. W każdej chwili można dołączyć i popedałować z takim peletonem. W każdej chwili można się też od niego oderwać i pojechać w swoim kierunku. To jest bardzo często doskonały pomysł na to, żeby poznać sprawdzone trasy i później samodzielnie je eksplorować.

Względy praktyczne

Dla myślących i działających racjonalnie najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście jazda w czyimś towarzystwie. Po pierwsze: tak jest bezpieczniej, bo w razie jakiejkolwiek awarii lub groźnej sytuacji, zawsze w pobliżu jest ktoś, kto może pospieszyć z pomocą. Zwłaszcza, gdy zdarzy nam się odjechać mało uczęszczaną drogą, daleko od miasta.

Po drugie: tak jest efektywniej, bo współpraca na drodze niemal zawsze daje lepsze rezultaty, niż samotna jazda. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że kolarstwo jest sportem zespołowym, w którym każdy członek drużyny ma do wykonania ściśle określone zadanie. Dopóki nie pojechałem w pierwszym wyścigu, nie byłem świadomy faktu, jak wiele daje (i jakie jest trudne!) tzw. „trzymanie koła”, czyli jazda tuż za poprzedzającym kolarzem. Jedzie się o wiele szybciej, przy znacznie mniejszym wysiłku. Zupełnie inna jest też motywacja, bo znacznie łatwiej jest kogoś gonić, niż walczyć z samym sobą.

Wielka zaleta jazdy w grupie ujawnia się zwłaszcza w trakcie jazdy w wietrzną pogodę. Jazda w upale jest ciężka, w deszczu nieprzyjemna, ale dopiero wiatr jest prawdziwą zmorą kolarzy. Tutaj cenna jest umiejętność takiego ustawienia się w peletonie, żeby wiatr stał się możliwie najmniej dokuczliwy. I tutaj wymagana jest bardzo ścisła współpraca, bo dla osoby, która jako pierwsza walczy z oporem, jest to najczęściej ponad przeciętny wysiłek – koniecznie trzeba się często zmieniać na tej pozycji.

I po trzecie: tak jest przyjemniej. Pedałowanie wielokilometrowych odcinków w życzliwie nastawionej i podobnie zakręconej grupie jest największą przyjemnością.

Jeśli znacie w swojej okolicy otwarte grupy, które regularnie ruszają w drogę – podzielcie się namiarami. Może wspólnie odkryjecie nowe drogi?

Mariusz Czykier

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook