Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

W Darien to przygoda znajduje ciebie

Podróże

Podróże W Darien to przygoda znajduje ciebie

Ciekawość świata, żądza przygód, chęć pokonywania barier i niebezpieczeństw często prowadzą podróżników do przesmyku Darien. O tym intrygującym miejscu rozmawiamy z Łukaszem Czeszumskim i Tomkiem Zakrzewskim, przewodnikami wypraw do Ameryki Południowej.

Tagi: podróże , wakacje , wyprawy

Podróże W Darien to przygoda znajduje ciebie

Dlaczego warto jechać do Ameryki Łacińskiej?

Tomek: Należałoby raczej zapytać, dlaczego w ogóle warto podróżować. Powodów jest wiele, każdy pewnie ma swoje. W Ameryce Łacińskiej przede wszystkim można zetknąć się z niezwykłą kulturą i ludźmi, którzy są wyjątkowi i bardzo różni od tych, z którymi stykamy się na co dzień. Nie da się ich wrzucić do jednego tygla, bo inni są ludzie gór, a inni mieszkańcy tropików. Jednak latynoski temperament, czy przysłowiowa „mañana”, to zjawiska ciężkie do opisania, trzeba się z nimi zetknąć, żeby właściwie je zrozumieć. Do tego dochodzi historia, łącząca losy poszczególnych krajów i absolutnie dziewicza, przepiękna i bardzo różnorodna natura. Można podziwiać największe na świecie wodospady, wspinać się na jedne z najwyższych gór świata, czy przedzierać przez dziewiczą dżunglę Amazonii. Nie da się streścić wszystkiego, co oferuje Ameryka Łacińska, bo samo Peru jest krajem cztery razy większym od Polski z tyloma atrakcjami, że na ich temat powstała już niejedna książka.

Czy wiek jest przeszkodą w podróży? Czy facet po 40. może brać udział w survivalowych wyprawach i w podróżach w ekstremalnych warunkach? Jakie warunki powinien spełnić?

Po 40. życie dopiero się zaczyna! Znaczna część ludzi, którzy z nami jeżdżą, jest koło 40. i ich energia, apetyt na życie i jednocześnie dojrzałość bywa dla nas dużą nauką na przyszłość. To jest typowe, że ludzie przez połowę życia najpierw dorastali w nędznych komunistycznych czasach, potem musieli brać się z życiem za rogi, pracować, zakładać rodziny i dopiero teraz, po 40. mają czas i możliwości, aby poznawać świat. Wszystko leży w psychice. Ja po wyprawach dzielę ludzi po 40. na dwa typy – tych, którzy psychicznie sami określili się już jako „starzy” – i w związku z tym nie dbają o siebie i swoją kondycję i generalnie pogrążają się w bagnie użalania nad sobą i ci, którzy nie przejmują się swoim metrykalnym czasem. Naturalnie wszystko ma swoje granice, ale psychika jest najważniejsza i ona naprawdę kieruje naszym życiem. Bywali na wyjazdach goście po 50., którzy swoją kondycją w np. marszach przez dżunglę czy góry byli lepsi od całej grupy 20-30-latków. Sam wiek nie ma znaczenia, on jest najczęściej wymówką ludzi słabych. Oczywiście nie mówię tu o ludziach, którym schorzenia lub prawdziwe zaawansowanie w wieku uniemożliwia kondycyjne szaleństwa. Wiadomo, że nikt nie jest wieczny. Ale znam wielu, którzy żyją jakby właśnie wieczni byli i pogratulować im tego.

Czy są jakieś szczególne cechy jakie trzeba mieć żeby oprowadzać ludzi po świecie?

Tomek: Na pierwszych zajęciach kursu dla pilotów wycieczek wykładowca poprosił wszystkich uczestników o wymienienie cech, jakie doskonały pilot mieć powinien. W niecałe pięć minut wypełniła się cała tablica różnymi cechami, po czym pilot odłożył kredę i powiedział – widzicie, to są wymagania określone w ciągu kilku minut przez grupę ludzi odpowiadającą wielkości standardowej wycieczki. Wyobraźcie sobie, ile ich się zrodzi w czasie dwutygodniowego wyjazdu. Miał rację, bowiem ta lista nigdy się nie kończy, ale najważniejsze jest chyba to, aby kochać ludzi. Trzeba mieć jeszcze wiele innych cech, ale bez tej jednej w tym zawodzie ani rusz, bo z ludźmi trzeba przebywać niemal 24h na dobę.

Czy to, co robicie (organizowanie wypraw) wynika tylko z pasji podróżowania?

Zdecydowanie nie, dla mnie ogromną wartością jest poznawanie nowych osób. Dzięki wyprawom miałem szczęście poznać wielu ciekawych ludzi, z kilkoma utrzymuję stały kontakt. Podczas podróży ludzie bardzo się otwierają i zaprzyjaźniają. Pewnie dzieje się tak za sprawą ekstremalnych przeżyć, które bardzo łączą, bo nie bez znaczenia jest fakt, z kim się dzieli namiot podczas wspinaczki w Andach, jak również w jakim towarzystwie spogląda się na najwyższy wodospad świata.

Czy swoją uwagę koncentrujecie tylko na Ameryce Południowej?

Do tej pory rzeczywiście tak było, bowiem ten kontynent znamy najlepiej. Jednak teraz zaczynamy powoli otwierać się na inne kierunki i korzystać z doświadczeń innych. Na Sylwestra planujemy wybrać się do Południowych Indii. Od lat chcemy zorganizować ekspedycję do Indonezji, myślimy również o Syberii i Czarnej Afryce. Celów jest wiele, ale czasu nie da się rozciągnąć, więc musimy być cierpliwi.

Kto zajmuje się Wami na miejscu?

Łukasz - Lokalni przewodnicy i tu pewna specyfika, bo staramy się unikać przewodników typowo turystycznych. Oni są zazwyczaj nudni i bezbarwni. W dodatku znaleźć dobrego przewodnika lokalnego to naprawdę jak znaleźć skarb. Dużą część naszych ludzi na miejscu poznałem jeszcze za czasów, gdy byłem dziennikarzem w Ameryce Południowej, innych rekrutowało się na miejscu szukając osoby do odpowiedniego zadania. Przewodnik lokalny to musi być człowiek z osobowością i z ciekawą historią życia, który zrośnięty jest z kulturą miejsca. Jak jedziemy do dżungli, to były peruwiański komandos, który uchodził z życiem z opresji niczym na filmach sensacyjnych, jak w Andy, to Indianin, który się w tych górach przy tych ogniskach urodził i wychował i opowie o obyczajach i tradycjach miejscowych, bo sam je kultywuje, a jak wchodzimy do faveli w Brazylii to przewodnikiem jest raper i jednocześnie były członek gangu, który te dzielnice zna najlepiej, nie z teorii, tylko z tego, że tam żył kochał i nienawidził, ma kilka mocnych opowieści do przekazania i rozumie swój świat. Trzymamy się zasady, aby poznawać środowisko poznając jego mieszkańców. To doświadczenie dodaje podróży wartości.

Często też aranżujemy spotkania z Polakami mieszkającymi od długich lat w egzotycznych krajach. To są też bardzo ciekawe i pouczające spotkania – jak rodacy radzą sobie na krańcach świata i jakie mają niesamowite anegdoty z tych przygód do opowiedzenia.

Co jest najważniejsze w podróży? Jakie błędy najczęściej są popełniane przez początkujących? Jakie cechy charakteru pomagają w ekstremalnych warunkach?

Otworzyć swój umysł na świat. Obudzić ciekawość i żądzę poznania. Unikać popadania w schematy, zapytać samego siebie: „co chcę przeżyć?” i zrealizować własne pomysły. Bo nie znam nudniejszej lektury niż czytanie przewodników – przez świat powinna prowadzić ciekawość tego, co jest tam, za górami i lasami, a nie informacja – jedź tam i tam. Najważniejsze, to zdecydować się i wyruszyć. Jedyny błąd, jaki można popełnić, to grzech zaniechania.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook