Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Richard Branson – życie to wielka przygoda

Oni nas inspirują

Są ludzie, którzy odnoszą niebywałe sukcesy i zdobywają sławę w jednej dziedzinie, ale są też tacy, którzy nie zadowalają się pojedynczym zwycięstwem. Do takich - potrzebujących ciągłej stymulacji - osób należy Richard Branson, brytyjski miliarder i filantrop, który zarządza ponad 400 firmami z najprzeróżniejszych branż na całym świecie. Jak udaje mu się połączyć kierowanie wielkimi liniami lotniczymi, przedsiębiorstwami transportowymi a nawet własnym programem kosmicznym?

Tagi: portrety

Richard Branson Virgin Trains
Richard Branson nie boi się nowych wyzwań (tu na pokładzie SpaceShip Two)

"Otaczaj się wspaniałymi ludźmi. Miej dużo radości z pracy. Zapewnij sobie czas dla siebie. I po prostu zrób to"

Richard Charles Nicholas Branson urodził się w Londynie 18 lipca 1950 roku. Na początku absolutnie nic nie wskazywało na to, że odniesie tak spektakularne sukcesy w życiu i biznesie. Miał dysleksję, ADHD, nie był w stanie zaaklimatyzować się w szkołach, do których uczęszczał i z których go wyrzucano. Jeden z dyrektorów kolejnych szkół wróżył mu więzienie lub… karierę w biznesie. Ostatecznie porzucił naukę w wieku zaledwie 16 lat. Jak się jednak szybko okazało w niczym mu to nie przeszkodziło, a wręcz przeciwnie, dało impuls do rozwinięcia przedsiębiorczych skrzydeł.

Bardzo przewrotnie w tym kontekście wygląda to, co było pierwszym poważnym (ale nie pierwszym w ogóle - najpierw była hodowla choinek parę lat wcześniej) biznesem Bransona. Zaraz po porzuceniu szkoły, jeszcze w 1966 roku, stworzył od podstaw czasopismo o nazwie "Student". Miał zresztą dużo szczęścia, bo był to projekt, który stosunkowo szybko zaczął mu przynosić rozsądne pieniądze.

Magazyn ten rozwijał się na tyle dynamicznie, że jeszcze przed końcem lat 60. na jego łamach zagościli giganci tacy jak John Lennon czy Mick Jagger. Kontakty zdobyte w czasie współpracy z topowymi muzykami sprawiły, że już w 1970 Branson otworzył swój kolejny biznes - sklep wysyłkowy z płytami gramofonowymi.

Dziś wydaje się to banalne, ale wtedy był to pomysł przełomowy, znacznie obniżający koszty dystrybucji w porównaniu do zwyczajnych sklepów stacjonarnych. Sklepowi temu Branson nadał nazwę, która odtąd stanie się później symbolem jego korporacji: Virgin.

Zaledwie kilkanaście miesięcy później na rynku działała też już wytwórnia płytowa i studio nagrań Virgin Records. O skali sukcesu tych przedsięwzięć świadczy fakt, że po zaledwie roku działalności Virgin otworzyło salon na Oxford Street - najbardziej ekskluzywnej ulicy handlowej Londynu.

Przełomem w karierze Bransona było jednak wejście w spółkę z Randolphem Fieldsem (a potem jej wykup) i stworzenie Virgin Atlantic - linii lotniczej, która po postawiła sobie za cel ekspansję na najbardziej dochodowym rynku przewozów lotniczych świata - na trasach między Europą a USA. Pierwszą maszyną linii był wyleasingowany w Argentynie, używany Boeing 747. To przedsięwzięcie Richarda Bransona zaczęło przynosić zyski już w pierwszym roku działalności, w kolejnych latach rozwijano zarówno flotę jak i siatkę połączeń. W międzyczasie Virgin Group zdobyło koncesję na świadczenie usług kolejowych na terenie Wielkiej Brytanii (flota składała się z 56 szybkich pociągów typu pendolino oraz 20 składów do ruchu lokalnego). W 2016 składy spółki przewiozły blisko 36 milionów pasażerów.

"Mam nadzieję, że wezmę udział w otwarciu Virgin Hotel na orbicie Księżyca"

Mimo kolejnych sukcesów w tradycyjnym transporcie Branson nie chciał się ograniczać do rozwijania branż, które już istnieją. Przez cały czas pragnął podbijać zupełnie nowe - dziewicze - sektory gospodarki. Często zresztą powtarzał, że warto robić coś, czego nie robi jeszcze nikt inny. A że od zawsze fascynował go kosmos, postanowił skupić się na idei transportu i turystyki w przestrzeni kosmicznej oraz podboju kosmosu w ogóle. W tym celu powołał firmę Virgin Galactic, której statutowym zadaniem jest wysyłanie statków w przestrzeń kosmiczną, zarówno komercyjnie, jak i w celach badawczych.

Na razie wszystko znajduje się w fazie przygotowań i testów i choć nie obywa się to bez wypadków, znalazło się już kilkuset śmiałków, którzy wyrażają chęć lotu suborbitalnego i co więcej, są gotowi wpłacić na konto Virgin po 20 tys. dolarów depozytu "od głowy".

W planach firmy jest stworzenie specjalnych maszyn, które, zamiast z powierzchni Ziemi, będą mogły - niczym wahadłowce - startować z pokładu innych samolotów. W jednym z wywiadów Branson stwierdził wprost, że jego celem jest to, aby "samolot kosmiczny" drogę z Londynu do Sydney pokonywał w 2 godziny. To zadanie bardzo ambitne, ale przy użyciu pojazdów suborbitalnych lub nawet orbitalnych jak najbardziej możliwe.

Richard Branson i jego linie kolejowe
Richard Branson i jego linie kolejowe

"Nigdy nie mów ‘nie mogę’. Powiedz sobie za to: ‘będę starał się dotąd, aż mi się uda’"

Choć na pierwszy rzut oka kariera Richarda Bransona wygląda jak nieprzerwane pasmo sukcesów i to już od 16. roku życia, to tak naprawdę - co zresztą przyznaje sam zainteresowany - było to szalone pasmo pomyłek i złych decyzji. Prawo do pomyłki jest zresztą jedną z głównych filozofii życiowych wyznawanych przez miliardera, zwłaszcza, jeśli chodzi o jego stosunek do licznych podwładnych. Jak często podkreśla w wywiadach, wynika to bowiem z przyjęcia racjonalnego założenia, że lepiej popełniać błędy i wyciągać z nich właściwe, budujące wnioski, niż zwyczajnie nie robić nic z lęku przed problemem.

Wracając do porażek - nietrafionych pomysłów było wiele. Na początku lat 90. nasz bohater miał na przykład plan wejścia na rynek napojów gazowanych i wypowiedzenia wojny Coca Coli oraz Pepsico. W tym celu stworzono Virgin Colę i rozpoczęto bardzo agresywną kampanię reklamową, mającą przekonać konsumentów do nowego napoju. Niestety Branson nie docenił istniejącej na rynku sieci powiązań i zależności obejmujących wszystkie kanały dystrybucji, w efekcie miał produkt, ale nie miał gdzie go sprzedawać. Sklepy, do których zwracała się jego firma, wolały mieć na półkach - zapewne dla świętego spokoju - wyłącznie produkty silnej i powszechnie znanej konkurencji.

Założyciel Virgin Group nigdy się jednak nie poddawał, dlatego pojawiały się coraz to nowe, czasem szalone pomysły. Przedstawiciel amerykańskiego oddziału Virgin Group scharakteryzował Bransona jednym zdaniem: „Powiedz Richardowi, że coś jest niemożliwe, a nie odciągniesz go od zrealizowania tego”. Może właśnie dlatego dziś jego imperium to blisko 400 firm na całym świecie, operujących w najprzeróżniejszych branżach i 5 mld dolarów osobistego majątku. To także zresztą ceniona działalność filantropijna i charytatywna, na którą krewki miliarder poświęca obecnie większość swojego czasu.

"Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów"

Branson jest znany nie tylko z błyskotliwych sukcesów finansowych, ale także z bardzo motywującego stosunku do swoich pracowników. W którymś z wywiadów stwierdził, że jednym z głównych powodów powodzenia jego firm jest budowanie atmosfery lojalności i współuczestnictwa pracowników w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa. W efekcie, kiedy popełniany jest jakiś poważny błąd, zatrudnieni sami zakasują rękawy i go naprawiają, nie tylko z obowiązku, ale dlatego, że firma, dla której pracują, jest w jakimś sensie także i ich prywatną własnością.

Szef Virgin Group bardzo często podkreśla, że najważniejszą częścią jego firm są pracownicy. Zaufani ludzie to kapitał, bez którego żaden sukces nie byłby możliwy. W kontaktach z podwładnymi przyjął taktykę inspiracji zamiast nadzoru. Sam nie spędza zbyt dużo czasu w biurze, choć dzięki licznym spotkaniom i rozmowom trzyma rękę na pulsie. Jest widoczny, gdyż bierze udział we wszystkich kluczowych dla jego przedsiębiorstw wydarzeniach, a jednak robi to w taki sposób, że daje zatrudnionym przez siebie ludziom szansę na wykazanie się i inicjatywę.

"Człowiek jest w stanie dokonać wszystkiego, musi tylko chcieć i starać się to zrobić"

A jaki jest Richard Branson prywatnie? To przede wszystkim człowiek niezwykle aktywny na wielu polach. Choć oczywiście nadzorowanie imperium biznesowego wymaga stałego kontaktu z wieloma ludźmi na całym świecie, miliarder znajduje czas na setki najprzeróżniejszych aktywności. Od początku nie traci czasu - na blogu napisał kilka lat temu, że wstaje codziennie o 5 rano, gdyż poranek jest tym okresem dnia, w którym osiąga się najwyższą efektywność, poza tym zostaje wówczas więcej czasu na rzeczy naprawdę ważne, czyli kontakt z rodziną, który zresztą, jak podkreśla, dodaje mu sił na resztę dnia. Ciężko mu zresztą ot tak iść "do biura", gdyż mieszka na jednej z wysp archipelagu Virgin Islands, którą kupił przed laty za kilkaset tys. dolarów. Jest jednak niemal non stop online, co pozwala mu mieć stały kontakt z ludźmi we wszystkich strefach czasowych.

Aktywność Bransona to także sport. Gra w tenisa, jeździ na rowerze, biega - kiedyś nawet wziął udział w londyńskim maratonie, gdzie przebrał się za... motyla, a w 1986 ustanowił rekord w najszybszym przemierzeniu oceanu Atlantyckiego. Jego ulubionym sportem jest jednak kitesurfing, któremu poświęca wiele wolnych chwil. Jak sam pisał, "Nic nie może się równać z poczuciem wolności i jedności z naturą, gdy pływasz na kite'ach. I ten niesamowity napływ adrenaliny, jaki ten sport daje!". Całe życie miliardera ma zresztą formę przygody. Powiedział kiedyś nawet, że "Duch przygody motywuje do tego, by stawiać sobie cele, cisnąć siebie, rozkwitać w trudnych czasach i osiągać epickie sukcesy".

Richard Branson przebrany za motyla
Richard Branson wziął udział w londyńskim maratonie przebrany za motyla

Branson to także człowiek, który lubi angażować się w działalność społeczną i filantropijną. Sponsoruje rozmaite przedsięwzięcia rozwojowe i proekologiczne, ale też sam się w nie angażuje. W 2013 r. zobowiązał się nawet, że przekaże cały swój majątek na projekty charytatywne. W liście, jaki skierował wówczas do mediów, napisał, że chce mieć udział w budowie "zdrowego, sprawiedliwego i pełnego pokoju świata, którym mogłyby cieszyć się przyszłe pokolenia”. „Przedmioty materialne naprawdę nie przynoszą szczęścia. Rodzina, przyjaciele, zdrowie i satysfakcja, która płynie z czynienia pozytywnych zmian, to są rzeczy, które naprawdę się liczą" - dodał.

"Wszystko, co mamy w życiu, to nasze dobre imię. Możesz być bogaty, ale jeśli ludzie ci nie ufają, to kompletnie się nie liczysz"

Branson to postać fascynująca i inspirująca na wielu polach. Magik biznesu i wielki szczęściarz, który odniósł liczne sukcesy, ale który też potrafi wyciągać wnioski z licznych, czasem dotkliwych porażek. Nigdy się nie zrażał i zawsze parł dalej.

Znane jest jego ogromne poczucie humoru i fantazja. Na przykład, kiedy otwierał biznes ze strojami dla nowożeńców, potrafił przez kilka dni biegać po centrum Londynu przebrany za pannę młodą. Innym razem, promując nowe połączenie swoich linii lotniczych, osobiście udzielał ślubu dwojgu pasażerom na pokładzie samolotu. Słynny jest też jego "wyskok" z Indii, gdzie zabiegał o zgodę na otwarcie tamtejszego nieba dla Virgin Airlines. Przybył wtedy pod indyjski parlament w New Delhi na białym słoniu, wzbudzając nie lada sensację (a ową zgodę uzyskał).

Richard Branson przebrany za pannę młodą
Richard Branson przebrany za pannę młodą

Angielski miliarder to postać ekscentryczna, ale do szpiku autentyczna i właśnie przez to bardzo przekonująca. Znana jest na przykład jego niechęć do krawatów i formalizmu. Zdarzało mu się przemawiać w swetrze do deputowanych brytyjskiej izby gmin, jednak nikogo to nie raziło, a już na pewno nie królowej, która nadała mu tytuł szlachecki.

Historia Richarda Bransona udowadnia, że gdy się chce, można osiągnąć naprawdę niemal wszystko inie trzeba przy tym zatracić siebie. Życie może być wielką przygodą, a choć nie wszystko zawsze się udaje, nie należy rezygnować z marzeń.

Tomasz Sławiński

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook