Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Papcio Chmiel: Nie wierzę w życie pozagrobowe

Oni nas inspirują

Oni nas inspirują Papcio Chmiel: Nie wierzę w życie pozagrobowe

Ojciec kultowego komiksu „Tytus, Romek i A'Tomek", czyli Papcio Chmiel, skończył 89 lat. Nam mówi o tym, jak patrzy na swoje życie wstecz i o czym marzy.

Tagi: wywiad , Papcio Chmiel

Oni nas inspirują Papcio Chmiel: Nie wierzę w życie pozagrobowe

Jest Pan najstarszym człowiekiem, jakiego znam, 7 czerwca kończy Pan 89 lat. Zastanawiał się Pan już nad tym, co dalej?
Na pewno definitywnie zakończę życie publiczne i przestanę rysować Tytusa. Trzy lata temu wydałem album „Tytus Romek i A’Tomek w Powstaniu Warszawskim”. Zamieściłem w nim oświadczenie, że jest to ostatni, jaki w życiu stworzyłem, na zakończenie mojej pracy jako grafika. Oczywiście nie był to komiks jaki rysowałem przez całe życie, tylko bardziej kolekcjonerski zbiór rysunków, w którym mogłem namalować wreszcie większe obrazki. Minął kolejny rok i umysł zrobił mi nie lada niespodziankę – nie wysiadł. Co prawda lewym okiem praktycznie nie widzę, ale prawe jest zdrowe, a poza tym nie trzęsie mi się ręka jak innym kolegom.

Stąd kolejne albumy „Tytus Romek i A’Tomek Bitwa Warszawska”, „Grunwald” i ostatni jaki właśnie skończyłem – „Tytus Romek i A’Tomek w Odsieczy Wiedeńskiej w wyobraźni Papcia Chmiela”. Dopieszczam jeszcze boczne teksty. Jestem z niego zadowolony, jest bowiem najładniejszy kolorystycznie. Jednak w samym procesie tworzenia była to rzecz najtrudniejsza, bo musiałem przyswoić masę dat, które ustawiły chronologię całej akcji, poza tym w treści muszę uważać, żeby nie obrazić uczuć religijnych katolików i muzułmanów. W niektórych scenach Sobieski woła „Bij zabij, Maryjo pomóż”, a w innych można znaleźć kawałki typu „Allah jest wielki – Allah akbar – zniszczymy chrześcijan”.

Pozwoliłem sobie na mały żart. Tytus ma wysadzić rawelin w Wiedniu. Dostał worek z prochem i w wykopanych przez Turków korytarzach ma się przedostać na miejsce. Pamiętając o swoich odrzutkach, w jakie był wyposażony w księdze VII, nie wysadza okopu, tylko wylatuje w powietrze. Lecąc nad Wiedniem, spotyka po drodze anioła i diabła chcących zabrać jego duszę. Pojawia się problem, kto ma go chwycić. Przy okazji Tytus krytykuje anioła, że również powinien się unowocześnić, zdjąć skrzydła i założyć odrzutki. Czy to już moment krytyki? Ludzie przecież wierzą w anioły. ..

W tym wszystkim jeszcze Tytus i zastęp drużynowego A’Tomka.
Dokładnie, wszyscy znają ich charaktery. (śmiech)

Wydawnictwo błaga o kolejne albumy?
Nie. Od dawna nie rysuję nic na zamówienie. Działo się tak kilkadziesiąt lat temu, kiedy tworzyłem książeczkę V i VI. Wydawca wymyślał sobie temat, typu przepisy ruchu albo lot w kosmos, bo Związek Radziecki podbijał wówczas Wszechświat. Zwykle jednak rysowałem autorskie pomysły. To, co właśnie oglądasz na moim stole, to album, o którego istnieniu nie wie żaden wydawca. Dopiero, kiedy wszystko będzie gotowe, zostawię wiadomość, że znowu coś namalowałem i może wezmą to z rozpędu, bo te historie nieźle się sprzedają.

Co to znaczy nieźle?
Coś około 15 tysięcy. Całkiem nieźle. Choć kiedyś dobry nakład, to było dla mnie 500 tys. egzemplarzy (śmiech).

Nie dziwi Pana że ciągle są chętni na Tytusa?
To chyba efekt wałkowania w kółko tego komiksu. Wyobraź sobie, że te moje brzydkie rysunki jeszcze przed książeczkami zostały wydrukowane i ogłoszone wielką sensacją dla kolekcjonerów. Dla mnie to była tragedia, nie potrafiłem wówczas jeszcze dobrze rysować. W dodatku pisałem czerstwe dowcipy. Jednak zbieracze się tym zachwycają, bo ma to 50 lat. Zabawne, wystarczy, że coś ma pół wieku i wszyscy chcą to mieć, jakość jest drugorzędna. Jeździ teraz po Polsce wystawa robiona przez kolegę muzealnika z Torunia „Tytus największym Harcerzem PRL” i tam można zobaczyć pierwsze „Światy Młodych”, pierwsze książeczki z Tytusem, jeszcze czarno-białe. Uważane są za sensację, a dla mnie to brzydota do potęgi.

Aż tak?
Tak. Ostatnie albumy są ładne, mają w sobie coś artystycznego, trwalszego. Generalnie są ciekawsze.

Dla mnie arcydziełem jest księga XIII „Wyspy Non sensu”.
Zrobiłeś z tego słuchowisko.

Myślałem że już Pan nie pamięta.
(śmiech) Tak stary jeszcze nie jestem!

Kokietuje Pan, mówiąc o swoich błędach...
Ależ jest ich cała masa. Przede wszystkim bardzo ciężko mi utrzymać proporcje. Zobacz, jak wygląda w tym obrazku Romek, a jakiej wielkości jest Tytus. Ewidentnie za duży. Mogę ci ich pokazać jeszcze bardzo wiele.

Myśli Pan, że te dwa pokolenia czytelników interesują proporcje bohaterów? Pan darzony jest kultem, o jakim większość może tylko pomarzyć.
Nie mam takiego poczucia. Wszystkich czekających na nowe księgi muszę zmartwić i przeprosić. Nie jestem już w stanie narysować tak małych klateczek, z jakich składały się komiksy. Nie pozwala mi na to wzrok. Jednak nie ułatwiam sobie pracy, ponieważ plansze albumowe są o wiele trudniejsze. W komisie historię można opowiadać klatka po klatce, a w albumie muszę zawrzeć wiele scen w jednej, skondensować wszystko i zakomponować ją z dymkami wystarczająco ciekawie, na dodatek utrzymując charakter malarski.

Panie Henryku, słuchając Pana i widząc zapał twórczy, chciałbym prosić, by przeszedł Pan na twórczą emeryturę po 100. urodzinach. Wtedy ta emerytura byłaby zasłużona.
(śmiech). Jest to jakiś pomysł, ale zmartwię cię, gdyż nie ma co ukrywać, że wisi nade mną zbliżająca się śmierć. Do setki może dociągnę, dalej już chyba nie.

W tym roku po raz pierwszy zacząłem odczuwać starość. Poznałem to po niechęci do oglądania współczesnych filmów, które kiedyś tak lubiłem. Mordobicie i horrory przestały mnie interesować. Jedynym moim konikiem jest historia. Wierz mi, że wolę patrzeć na programy, w których pokazuje się produkcję guzików, niż to, co się dzieje na świecie. Muszę zrobić jeszcze porządek w archiwum, tylko skąd na to wszystko mieć czas?

Dużo tego?
Sporo. Rysunki, zdjęcia, teksty przedpotopowe, listy itd. Muszę to przejrzeć i uporządkować w jakieś pudełka, część nieprzyzwoitych zdjęć, niepasujących już do wieku powyrzucać, inne zostawić, portretując siebie jako wesołego staruszka. Ale nie mogę się tym zająć, bo ślęczę nad kolejnymi albumami.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook