Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Powrót kaset magnetofonowych

Nowe hobby

Z Zachodu, zwłaszcza zza oceanu, nadciąga do Polski zaskakujący trend – rośnie popularność dawno zapomnianych kaset magnetofonowych, które jakieś 30 lat temu, w epoce walkmanów, były nieodłącznym atrybutem każdego, kto lubił słuchać muzyki. Dane pokazujące wzrost ich sprzedaży świadczą o tym, że przetrwały one erę płyt CD, a teraz, mimo rosnącej popularności serwisów streamingowych takich jak Spotify czy Tidal, także zyskują nowych zwolenników. Dlaczego nośnik, który nie może się poszczycić przesadną jakością zapisanego na nim dźwięku, zaczyna się odradzać?

Tagi: muzyka , hobby faceta po 40. , retro , sprzęt elektroniczny

Kasety magnetofonowe
Kasety magnetofonowe powracają do łask (fot. Pixabay)

Muzyka wkraczająca pod strzechy

Zacznijmy od początku. Szczyt popularności analogowych nośników muzycznych przypadał na połowę lat 80. Setki milionów sprzedawanych wówczas płyt i kaset z nagraniami niezliczonych wykonawców do dziś robią wrażenie. Najpopularniejsze winyle (a były jeszcze potężne magnetofony szpulowe) poza tym, że oferowały doskonałą jakość muzyki (teoretycznie znacznie lepszą niż jakakolwiek taśma magnetyczna), miały jednak poważną wadę ¬– były duże. Nie dało się przez to stworzyć kompaktowych urządzeń do przenośnego odtwarzania, bez których dziś wiele osób nie wyobraża sobie codziennego funkcjonowania.

Z tej pasji do muzyki, a właściwie z pogoni za możliwością zabierania jej ze sobą wszędzie gdzie się chce, japońska firma Sony w 1979 opracowała i pokazała światu walkmana – pierwszy prawdziwie mobilny odtwarzacz kaset magnetofonowych. Był to przełom, bowiem od tej chwili, aby wygodnie słuchać ulubionych utworów, nie trzeba było siedzieć w jednym miejscu, własną muzykę można było po prostu zabrać ze sobą.

Ten iście kopernikański przełom umożliwiły właśnie niewielkich rozmiarów kasety magnetofonowe, które wynalezione w połowie lat 60. przez Philipsa przez następną dekadę stopniowo podbijały rynek. Przez całe lata 80. producenci pozycjonowali już kasetę jako tańsze i mniej oficjalne uzupełnienie kosztownej płyty gramofonowej. Kasety takie miały szereg atutów, które czyniły je bardzo atrakcyjnymi w starciu z płytami: od pewnego momentu były po prostu na każdą kieszeń, trudniej je było zniszczyć, nie dało się ich porysować, gdyż sama taśma, zamknięta w plastikowej obudowie, nie była narażona na łatwe uszkodzenia mechaniczne, tańsze od gramofonów były też magnetofony do ich odtwarzania. Dla mnie ważne w kasetach magnetofonowych w tamtych czasach było to, że w trakcie odtwarzania z nich kolejnych kawałków nie było słychać charakterystycznych dla ówczesnych winyli (i mnie bardzo drażniących) trzasków.

Fenomen taśmy magnetofonowej to także łatwość jej "obróbki", możliwość łatwego nagrywania własnych kompilacji. Wiele ówczesnych magnetofonów posiadało np. funkcję nagrywania z radia czy z mikrofonu. Pozwalało to bez żadnej specjalistycznej wiedzy technicznej przygotowywać własne składanki utworów. Ci, których stać było na jednostki dwukasetowe mogli się łatwo stać półprofesjonalnymi montażystami dźwięku. Potrzebne były tylko chęci.

I dlatego właśnie to kasety magnetofonowe a nie drogie winyle i jeszcze droższe gramofony do nich wprowadziły muzykę pod strzechy – przynajmniej w Polsce. Szybko stały się tak popularne, że sprzedaż kaset na głowę biła wynik sprzedaży tradycyjnych płyt. Ich dominację zburzyło dopiero pojawienie się płyt CD, którego apogeum to połowa lat 90.

Kasety magnetofonoweKasety magnetofonowe

Wszystko zmieniła płyta CD, ale nie na zawsze

Sytuacja na rynku muzycznym zaczęła się zmieniać po debiucie płyty kompaktowej, którą tak samo jak kasetę magnetofonową wynalazł holenderski Philips (ale tym razem we współpracy z japońskim Sony). W zasadzie łączyła ona zalety winyla (jakość dźwięków) z pozytywnymi cechami kaset jak brak szumów i odporność na uszkodzenia. W ciągu 15 lat od premiery w 1982 roku płyty odczytywane za pomocą lasera praktycznie wyparły z rynku zarówno winyle – które odtąd na długie lata stały się atrybutem najbardziej zatwardziałych audiofili, jak i kasety magnetofonowe, które w starciu z jakością dźwięku z kompaktów oraz nowymi, małymi i zmyślnymi odtwarzaczami plików cyfrowych MP3 (wydawałoby się) nie miały szans. I faktycznie, nośniki starego typu spadły do małych nisz, a wielu ekspertów ostatecznie je przekreśliło. I o ile czarne płyty zyskały status produktu ekskluzywnego, o tyle kasety rzeczywiście wyglądały na etap całkowicie zakończony.

A jednak kasety magnetofonowe wracają

Choć produkcja kaset właściwie nigdy nie zamarła, była jednak niemal zupełnie szczątkowa. Nośniki te wytwarzano w niewielkich ilościach bardziej z myślą o posiadaczach starych magnetofonów (których wciąż sporo się uchowało) niż z jakichś konkretnych, marketingowych powodów. Z czasem wszystko jednak zaczęło się zmieniać. Na początku, jak to najczęściej w biznesie muzycznym bywa, w USA, gdzie kilka niszowych zespołów nagrywających muzykę undergroundową oraz eksperymentalną znów zaczęło wydawać – trochę z przekory, trochę dla zwrócenia na siebie uwagi – swoje produkcje na klasycznych kasetach magnetofonowych.

To zachęciło też innych, zwłaszcza tych, którzy pragnęli w swojej ofercie mieć coś wyjątkowego, oryginalnego. Utwory na wydawałoby się archaicznym nośniku publikował między innymi popularny raper Eminem czy wokalista Justin Bieber, który, o ironio, swoją karierę muzyczną zaczął od występów na internetowym kanale YouTube.

Prawdziwym przełomem, który o kasetach magnetofonowych przypomniał szerszej publiczności, było wydanie na tym nośniku w 2014 roku ścieżki dźwiękowej do hitu kinowego "Strażnicy Galaktyki", w którym główny bohater podróżujący zaawansowanym technicznie statkiem kosmicznym słuchał muzyki (kawałków z lat 80.) właśnie z leciwego walkmana. Wywołało to zainteresowanie tematem wielu głównych wytwórni muzycznych, a także organizację pierwszych poważnych promocji w sieciach handlowych.

Generalnie od kilku lat w mediach istnieje coś na kształt fascynacji latami 80. Widać to po popularności chociażby takiego serialu jak Stranger Things ewidentnie stylizowanego na ten okres (soundtrack którego też ukazał się w formie kasety). W tej sytuacji producenci takich widowisk sięgają po gadżety "z epoki" przypominając o nich widzom, a my jak widać łapiemy bakcyla.

Od tego czasu popularność nośników kasetowych stale rośnie i wydaje mi się, iż są one na dobrej drodze, by podobnie jak płyty winylowe znaleźć swoje mocniejsze miejsce na rynku muzycznym niż wcześniejsza wąska nisza. Najbardziej miarodajne są pod tym względem dane ze Stanów Zjednoczonych, gdzie od kilku lat notuje się stałe wzrosty ich sprzedaży (a badają to najpoważniejsze tam magazyny muzyczne, chociażby "Rolling Stone"). Jak ustalił prestiżowy instytut badawczy Nielsen Music, tylko w 2018 roku sprzedaż kaset magnetofonowych wzrosła w Ameryce aż o 23%. To wynik doskonały, ale prawdziwie rekordowy był rok poprzedni, w którym wzrost sprzedaży sięgnął aż 35%! Pozytywny trend potwierdzają też dane z amerykańskiej National Audio Company, która jako jedyna, nawet w czasach największego kryzysu tradycyjnych nośników, nie zaprzestała produkcji kaset magnetofonowych. Wynika z nich, że w 2015 sprzedaż kaset wzrosła aż o 31% względem roku 2014 i był to największy przyrost w historii firmy.

Dlaczego chcemy słuchać muzyki z kaset magnetofonowych?

W dobie dominacji serwisów streamingowych, gdzie za kilkanaście złotych miesięcznie możemy mieć dostęp do praktycznie całej biblioteki muzycznej ludzkości, wszelkie inne sposoby odtwarzania i słuchania – jeśli by kierować się wyłącznie logiką – powinny zniknąć, bo są przestarzałe i niewygodne. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Rośnie zarówno rynek winyli jak i kaset. Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, odpowiedzi należy szukać w kilku miejscach.

Po pierwsze, dużą rolę odgrywa tu zapewne nostalgia rozbudzona kilkoma hitowymi produkcjami kinowymi i serialowymi wracającymi do dekady lat 80. Dla wielu z nas był to czas młodości, pierwszych miłości, ale też i gorących fascynacji muzycznych. Chcielibyśmy móc jeszcze raz to przeżyć, znaleźć się w podobnym klimacie i dlatego odkurzamy stary sprzęt, słuchamy kawałków z domowych bibliotek, kupujemy nowe utwory. Obserwują to nasze dzieci, które łatwo chłoną tego typu interesujące fascynacje. Tłumaczy to wzrost popularności kaset nawet mimo ich wyraźnego ustępowania pod względem jakości w stosunku do nagrań cyfrowych.

Po drugie na rynku, głównie dzięki sieci internet, przybywa niezależnych, funkcjonujących poza głównym nurtem sprzedawców muzyki, którym, podobnie jak młodym, nikomu jeszcze nieznanym artystom, zwyczajnie bardziej opłaca się wydawać i sprzedawać klasyczne nośniki, które nadal są tańsze od tych cyfrowych zarówno w przygotowaniu jak i dystrybucji. Łatwiej się też na nie nagrywa materiał, co dla początkujących grup jest niepodważalnym atutem. W efekcie wiele debiutujących zespołów – zwłaszcza w gatunkach nie mogących liczyć na dużą promocję w mediach – decyduje się na wydawanie nowych produkcji na tradycyjnych kasetach. Nie jest to może jakaś potężna ilość, ale wystarcza do stopniowego rozwoju branży.

Na czym słuchać kaset?

Wielu z nas ma w domu całkiem niezły sprzęt na chodzie, na którym mogłaby odtworzyć (i odtwarza) muzykę z kaset. Okazuje się jednak, że nawet jeśli pozbyliście się dawno odtwarzaczy kasetowych, wcale nie musimy przeszukiwać strychu w poszukiwaniu starych urządzeń, przeczesywać pchlich targów ani serwisów aukcyjnych ze starociami. Są bowiem na rynku producenci, którzy cały czas mają w ofercie sprzęt grający tego typu, zarówno w postaci odtwarzaczy przenośnych naśladujących walkmana, jak i duży sprzęt stacjonarny. Z reguły nie są to już najwięksi znani wytwórcy sprzętu muzycznego – zazwyczaj to jedynie "no name" z Chin, ale są to produkty działające, a czasem posiadające szereg ciekawych funkcji, chociażby możliwość przenoszenia nagrań z kaset do formatu MP3. Wszystko to w cenie poniżej 100 zł (za urządzenie typu walkman) i poniżej 200 zł za coś, co można by nazwać retro magnetofonem kasetowym z radiem (oczywiście z funkcją nagrywania z radia).

Przykładem dużych marek, które ciągle produkują sprzęt muzyczny na kasety jest niemieckie AEG, które posiada w ofercie model SR 4353, czyli radioodtwarzacz z wbudowanym zarówno odtwarzaczem płyt CD jak i klasycznym magnetofonem kasetowym. Podobne urządzenia ma w sprzedaży także koreański Hyundai.

Odtwarzacz kaset magnetofonowych
Odtwarzacz kaset magnetofonowych AEG

Plotki o śmierci kaset magnetofonowych okazały się przesadzone

Jeszcze 10 lat temu wydawało się, że zniknięcie tradycyjnych nośników muzycznych to tylko kwestia czasu. W dobie internetu, gdy wystarczy parę kliknięć w sieci, by znaleźć lubianego wykonawcę lub kapelę, wydawało się, że nie ma już być miejsca na płyty i kasety. Tymczasem okazuje się, że jesteśmy bardzo sentymentalni. Nie wystarczy móc słuchać, chcemy dotknąć okładki, poczuć zapach farby drukarskiej z dołączonej do wydawnictwa książeczki czy plakatu. W serwisach streamingowych to niemożliwe, a gdy mamy do wyboru płytę CD, kasetę i winyl, coraz częściej wybieramy właśnie winyl i nośnik magnetyczny, jako te najciekawsze, najbardziej interesujące i, co tu dużo mówić, unikatowe.

Oczywiście większość rynku na najbliższe lata zdominują serwisy streamingowe – tu nie ma się co oszukiwać, sprawa jest ze względu na gusta większości ludzi przesądzona. Jednego można być jednak pewnym: tradycyjne czarne płyty i kasety magnetofonowe nie znikną, a w najbliższej dekadzie nawet zyskają na popularności.

Tomasz Sławiński

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook