Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Odległy cel. Strzelanie długodystansowe

Nowe hobby

„Spokojnie oddychaj, oddychanie jest najważniejsze” – przypomina mi instruktor. Wdech-wydech, wdech-wydech, wdech-wydech. Wypuszczam powietrze. Nie ciągnę za spust, palec ma się na nim tylko oprzeć. Strzał powinien mnie zaskoczyć. I zaskakuje jak diabli. Chwilę mi zajmuje, żeby w oku lunety zobaczyć swoją tarczę, ale gdy w końcu mi się to udaje, widzę w niej wyraźnie miejsce, w które uderzyła kula. Trafiłem! Mój pierwszy strzał trafił w tarczę!

Tagi: sport dla faceta , hobby faceta po 40. , broń

Remington 700
Karabin do strzałów długodystansowych

Pierwsze dziesięć minut po dotarciu na poligon spędziłem w samochodzie. Huk wystrzałów był tak dotkliwy dla uszu, że musiałem poczekać na przerwę, żeby podejść po słuchawki – element wyposażenia równie niezbędny, co karabin. Moja pierwsza przygoda ze strzelaniem długodystansowym rozpoczęła się więc od przyglądania się leżącym na ziemi ludziom, nad którymi od czasu do czasu unosił się obłok siwego dymu. Dopiero gdy rozległ się okrzyk „przerwać strzelanie!” mogłem wysiąść i pójść przywitać się z Rafałem – moim przewodnikiem po przygodzie ze strzelaniem długodystansowym.

Zasada jest prosta: mierzysz, strzelasz i trafiasz lub nie. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że twój cel może być oddalony nawet o półtora kilometra. Gdy w strzelaniu następuje przerwa, ludzie podnoszą się z ziemi, biorą do ręki nowe arkusze z tarczami i wsiadają do samochodów – podróż wyboistą drogą przez poligon i wymiana tarcz zajmie im co najmniej kilkanaście minut. W tym czasie nikt oczywiście nie może się zbliżyć do broni, która nawet z daleka robi wrażenie: oparte na podpórkach karabiny to dokładnie ta sama broń, której używa wiele armii na świecie.

Moim pierwszym zaskoczeniem jest informacja, że nie ma czegoś takiego jak podział na broń sportową i wojskową, choć przecież jestem tutaj na zawodach sportowych. Broń dzieli się na trzy kategorie: centralnego zapłonu (z takiej będę strzelał), bocznego zapłonu (z takiej strzelałem bodaj w liceum, gdy na lekcjach z przysposobienia obronnego każdy z nas mógł oddać dwa strzały z KBKS-u) oraz gładkolufową.

strzelanie długodystansowe

Te dwa strzały ze sportowego karabinka ponad ćwierć wieku temu to całe moje strzeleckie doświadczenie, więc gdy Rafał zadaje pytanie, kto już kiedyś wcześniej strzelał, nawet nie podnoszę ręki. Wiem, że musimy zacząć od absolutnych podstaw. Odbywamy więc krótkie szkolenie, podczas którego dowiadujemy się przede wszystkim tego, jak broń należy do siebie dopasować, jak trzymać, mierzyć, naciskać na spust. Teorię dotyczącą konstrukcji i praktykę w rozkładaniu, czyszczeniu i składaniu broni tym razem sobie darujemy. Czasu jest niewiele.

Jest jedno ułatwienie: Remington 700, z którego będę strzelał, jest z przodu oparty na dwóch podpórkach, a pod rękojeść ma podłożony specjalnie wyprofilowany skórzany worek. Karabin jest więc praktycznie gotowy do strzału, wystarczy tylko położyć się obok, dopasować długość oparcia do swojego ramienia, przymierzyć i strzelić.

Strzelanie długodystansowe

I to by było na tyle, jeśli idzie o ułatwienia. Faktycznie, ważącego ponad 5 kg karabinu nie trzeba unosić własnoręcznie, ale to nie zmienia faktu, że trzeba go utrzymać dokładnie w pionie. Każde, nawet minimalne odchylenie od pionowej osi ma wpływ na celność strzału. Trzeba zapomnieć o wszystkim, co oglądało się na filmach: wbrew pozorom to wcale nie jest takie proste. Zapomnij też o wszystkim, co pamiętasz ze strzelania do puszek z wiatrówki: żadnego mierzenia odrobinę poniżej celu. Trzymasz w dłoniach broń precyzyjną, więc celujesz tam, gdzie chcesz strzelić. Do ewentualnych korekt służą specjalne nastawy w lunecie celowniczej.

A jest co korygować. Wbrew pozorom na ważącą nieco ponad 9 gramów kulę, opuszczającą lufę karabinu z prędkością około dwóch i pół Macha (2,5 x prędkość dźwięku, czyli prawie 3000 km/h) działają olbrzymie siły. Nie tylko wiatr, który wpływa z boku na kierunek, w którym kula leci, ale również wilgotność, ciśnienie atmosferyczne, temperatura i mnóstwo innych czynników.

Wytrawni strzelcy analizują każdy z tych elementów i zapisują w prowadzonych przez siebie specjalnych dzienniczkach – wówczas łatwiej im odtworzyć początkowe nastawy, odpowiednie do danych warunków.

Strzelanie dlugodystansowe

Do trzystu metrów jest w miarę łatwo. Powyżej tej odległości zaczynają się schody – z każdym metrem kula leci odrobinę wolniej, a oddziałujące na nią siły są coraz większe. Podobno najdłuższy oddany celny strzał padł w ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych, gdzie strzelec trafił do tarczy oddalonej od niego o 3 mile, czyli blisko 5 kilometrów. Kula potrzebowała na pokonanie tego dystansu 14 sekund. Dość czasu, żeby przemyśleć sens życia, a tu trzeba się zmierzyć z gęstością powietrza, ciśnieniem, wiatrem, grawitacją, a nawet źdźbłami traw mijanymi po drodze.

Legenda głosi, że najwybitniejsi strzelcy biorą również pod uwagę stronę świata, w którą strzelają, bo nie bez znaczenia jest tu nawet tak pozorny drobiazg, jak ruch obrotowy ziemi. W sumie trudno się dziwić tej drobiazgowości, bo przecież każdy ułamek milimetra, o który drgnie lufa przy wystrzale, przekłada się na solidne metry, o które kula mija cel kilka kilometrów dalej.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty