Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Wynalazki, które miały zmienić świat. Nie udało się

Na luzie
|
18.11.2021

Miały zmienić świat lub przynajmniej życie części jego mieszkańców na lepsze, albo chociaż dać zarobić swoim twórcom, ale coś poszło nie tak. Historia zna wiele przykładów wynalazków i pomysłów, które z różnych powodów okazywały się porażkami.

Tagi: historia

Google Glass - okulary od giganta technologicznego
Inteligentne okulary od Google to jeden z największych niewypałów w historii firmy

Niektóre z nich po latach mogą słusznie wydawać się zabawne i prowokować pytanie “co oni w ogóle sobie myśleli?”, inne stanowić cenną naukę dla tych, którzy chcieliby wprowadzić na rynek jakiś produkt, który “na papierze” wydaje się być świetnym pomysłem. Zdarzały się bowiem sytuacje, w których dany wynalazek wydawał się nie mieć praktycznie żadnych wad (lub posiadać jedynie mało istotne), ale już po trafieniu do sprzedaży okazał się mniej lub bardziej spektakularną porażką.

Oto 10 przykładów wynalazków, które okazały się porażkami

Segway

Ten "przełomowy" wynalazek służy głównie wycieczkom oraz ochroniarzom w galeriach handlowych
Ten "przełomowy" wynalazek służy głównie wycieczkom oraz ochroniarzom w galeriach handlowych

To bez wątpienia wynalazek, bez którego żadna podobna lista nie może się obyć. Spora w tym zasługa jego twórców, którzy postawili na odważny marketing - przed pokazaniem Segwaya światu (który pierwotnie był określany jako “Ginger”) zapowiadano nadejście czegoś, co całkowicie odmieni nasze życie. Dziennikarze ówczesnych gazet i magazynów zastanawiali się, co też takiego przełomowego nas czeka. Gdy gadżet został zaprezentowany, entuzjazm nieco opadł, a “rewolucyjność” Segwaya przypadła do gustu przede wszystkim firmom ochroniarskim wynajmowanym przez galerie handlowe. Znamienny jest fakt, że choć elektryczne sprzęty do przemieszczania się przeżywają w ostatnich latach prawdziwy boom, to praktycznie nikt nie zdecydował się choć w małym stopniu nawiązać do formy Segwaya.

Olestra

Olestry używa się między innymi do chipsów w wersji "light", ale wyłącznie w Stanach Zjednoczonych. Na terenie Unii jej sprzedaż jest zakazana
Olestry używa się między innymi do chipsów w wersji "light", ale wyłącznie w Stanach Zjednoczonych. Na terenie Unii jej sprzedaż jest zakazana

Ze wszystkich podstawowych składników odżywczych tłuszcze są najbardziej kaloryczne - nic więc dziwnego, że koncerny spożywcze postawiły sobie za cel stworzenie odpowiednika, który będzie zawierał mniej kalorii. I udało się to w 1996 roku firmie Procter & Gamble, która opatentowała olestrę. Ten syntetyczny zamiennik tłuszczu jawił się jako żywieniowy święty Graal, ponieważ… nie zawierał kalorii w ogóle! I choć produkty zawierające olestrę można kupić w Stanach Zjednoczonych, to ich sprzedaż na terenie Unii Europejskiej jest zakazana. Dlaczego? Powody są dwa - po pierwsze, olestra co prawda nie zawiera kalorii, ale jednocześnie jest pozbawiona innej cechy tłuszczu, bo uniemożliwia wchłanianie rozpuszczalnych w nim witamin. Po drugie i ważniejsze - w wielu przypadkach olestra powoduje problemy żołądkowe różnego rodzaju, w tym także te zdecydowanie mało apetyczne.

Pebble Watch

Jeden z dowodów na to, że aby wynalazek się przyjął, musi nie tylko być odpowiednio wymyślony i zaprojektowany, ale także trafić na odpowiedni moment w czasie. Tak właśnie było z Pebble, którego założenia były świetne - inteligentny zegarek w 2012 roku był czymś zupełnie nowym, a pomysł został doceniony na Kickstarterze (twórcy Pebble zebrali ponad 10 milionów dolarów, stając się tym samym najbardziej dochodowym projektem na tym serwisie w całym roku). Szybko okazało się jednak, że walka na wolnym rynku nie jest łatwa, zwłaszcza gdy do gry włączyli się giganci technologiczni w postaci Apple’a i Samsunga. W 2016 roku Pebble został wykupiony przez firmę Fitbit, która niebawem ma zostać przejęta przez Google.

Virtual Boy

Virtual Boy to największa porażka w historii Nintendo - firmy, która raczej ich nie zalicza
Virtual Boy to największa porażka w historii Nintendo - firmy, która raczej ich nie zalicza

Twórcy konsol i gier komputerowych flirtują z wirtualną rzeczywistością już od kilkudziesięciu lat, a pomimo tego VR nadal wydaje się być czymś, czego czas jeszcze nie nadszedł. Próba wejścia w ten świat pozostaje też jedną z najbardziej spektakularnych porażek w historii firmy Nintendo, która w 1995 roku pokazała światu Virtual Boya. Sprzęt praktycznie nie posiadał żadnych zalet - ze względu na swoją dziwaczną formę gogli ze statywem nie sprawdzał się ani jako konsola stacjonarna, ani przenośna, a do tego potrafił wyświetlać zaledwie dwa (!) kolory, czyli czerń i czerwień. Biblioteka gier była żałośnie mała, a sprzedaż Virtual Boya była tak słaba, że sprzęt nie trafił nawet do dystrybucji w Europie. Dziś jest traktowany jako swoisty retro artefakt i poszukiwany przez kolekcjonerów lubujących się w historii wirtualnej rozrywki.

Latający czołg

Antonow A-40 - latający czołg, który miał odwrócić losy wojny. Nie wyszło
Antonow A-40 - latający czołg, który miał odwrócić losy wojny. Nie wyszło

Historia wojskowości i oręża pełna jest dziwnych pomysłów. Nic dziwnego - przewaga technologiczna mogła przełożyć się na sukces na polu walki, a naukowcy i inżynierowie w wielu sytuacjach mieli zapewnione bogate źródło finansowania. Taki stan rzeczy niekiedy skutkował wynalazkami, które głupio wyglądały już na etapie projektowania. Pionierem w tej dziedzinie już w latach trzydziestych był amerykański wynalazca John Walter Christie, ale pierwsze poważny próby podjęli Sowieci na początku lat czterdziestych, którzy szukali sposobu efektywnego transportu czołgów i żołnierzy. Efektem był A-40 KT - szybowiec dwupłatowy, do którego przyczepiono lekki czołg T-60. Wykonano nawet lot próbny, ale projekt szybko został porzucony - nie istniał samolot, który byłby w stanie holować taką konstrukcję.

Przenośny odtwarzacz winyli

Idea słuchania muzyki w dowolnym miejscu, a nie tylko domowym zaciszu pojawiła się szybko po tym, gdy spopularyzowały się łatwo dostępne i tanie nośniki. Nic więc dziwnego, że producenci sprzętu postanowili umożliwić melomanom cieszenie się dźwiękami zawsze i wszędzie. Niestety płyta winylowa, choć posiada szereg niewątpliwych zalet, ma też poważną wadę, a mianowicie bardzo źle znosi brak stabilności. Z tego powodu przenośne gramofony nigdy nie zdobyły popularności, a słuchanie muzyki wszędzie tam, gdzie się poszło spopularyzowane zostało dopiero, gdy pojawiła się kaseta magnetofonowa, a wraz z nią słynny Walkman.

Google Glass

Inteligentne okulary, i to do tego takie, za którymi stoi gigant technologiczny? To przecież musi się udać, bo wydaje się kolejnym (po smartfonach) krokiem rozwoju. Tak uważano w 2012 roku, gdy pojawiły się pierwsze informacje na temat Google Glass. Gadżet szybko stał się obiektem dużego zainteresowania i choć działał dobrze, to jednak na drodze do sukcesu stanęły inne przeszkody, a mianowicie cena oraz podejście do prywatności. O ile ta pierwsza była dla wielu do przełknięcia (choć 1500 dolarów to bez wątpienia sporo), o tyle ta druga już nie. Wstępu w okularach od Google zabroniło wiele pubów, restauracji oraz kin, a osoby je noszące spotykały się z niechęcią innych ludzi - wszak nikt nie lubi być nieustannie w oku kamery. W 2105 roku Google zdecydował o zamknięciu projektu inteligentnych okularów.

Concorde

Concorde - kiedyś przyszłość lotnictwa, dziś jedynie ikona zakończonej epoki
Concorde - kiedyś przyszłość lotnictwa, dziś jedynie ikona zakończonej epoki

Gdy Concorde został zaprezentowany pod koniec lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku, praktycznie zaszokował cały świat. Owoc sojuszu brytyjsko-francuskiego zadziwiał zarówno swoim wyglądem, jak i osiągami - był pierwszym pasażerskim samolotem naddźwiękowym, a trasę z Paryża do Nowego Jorku pokonywał w około 3,5 godziny, podczas gdy innym samolotom zajmowało to około ośmiu godzin. Niestety, wraz z niewątpliwymi zaletami wiązały się też wady. Concorde był potwornie głośny (generował tak zwany grom dźwiękowy, będący efektem przekraczania prędkości dźwięku, przez co przez jakiś czas nie mógł lądować na terenie Stanów Zjednoczonych), a także niezwykle drogi - zarówno w produkcji (planowano zbudować 200 egzemplarzy, ale skończyło się na 20), jak i w eksploatacji (konsumował ogromną ilość paliwa). Jego los przypieczętowała katastrofa, do której doszło w lipcu 2000 roku pod Paryżem - i choć była jedyną w ponad 30-letniej historii Concorde’a, to jej pokłosiem było wycofanie samolotów ze służby. Ostatni lot odbył się w 2003 roku.

Smell-O-Vision

Smell-O-Vision - wynalazek, którego  historia zakończyła się na jednym pokazie filmowym
Smell-O-Vision - wynalazek, którego historia zakończyła się na jednym pokazie filmowym

Obecnie kina 4D (a czasem także 5, 6 i więcej “D”) kojarzą się z wątpliwej jakości atrakcjami w turystycznych miejscowościach, gdzie za opłatą można obejrzeć krótki film w towarzystwie efektów “specjalnych”, takich jak trzęsące się fotele i pryskająca na widownię woda. Kiedyś jednak do takich dodatkowych atrakcji dla widzów podchodzono zdecydowanie poważniej, czego dowodzi Smell-O-Vision, czyli wynalazek z lat sześćdziesiątych. Pomysł był następujący - w sali kinowej zamontowano system przewodów połączonych z pojemnikiem, w którym znajdowały się mniejsze pojemniki z 30 różnymi zapachami. W zależności od tego, co działo się na ekranie, uwalniano jeden z nich. Niestety, już próbny pokaz zdradzał niedoskonałości tego rozwiązania - uczestniczący w nim widzowie narzekali na syczące odgłosy wydawane przez dozowniki zapachu, a same opary rozchodziły się po sali w różnym tempie, przez co niektórzy “czuli” film z kilku lub kilkunastu sekundowym opóźnieniem.

MySpace

Tak obecnie wygląda serwis, który kiedyś był jednym z najpopularniejszych na świecie
Tak obecnie wygląda serwis, który kiedyś był jednym z najpopularniejszych na świecie

Choć z obecnej perspektywy trudno w to uwierzyć, to niedługo przed pojawieniem się Facebooka istniał inny serwis społecznościowy, który cieszył się sporą popularnością na świecie. Mowa o założonym w 2003 roku MySpace - portalu, który służył jako platforma do promocji młodych, nieznanych grup muzycznych, ale także umożliwiał tworzenie indywidualnych profili oraz sieci znajomości. W 2005 roku koncern należący do Ruperta Murdocha kupił MySpace za 580 milionów dolarów, a rok później serwis został uznany (wspólnie z Wikipedią oraz YouTube) za “wzorową społeczność internetową". Potem jednak coś poszło nie tak - pojawił się Facebook, a ludzie zarządzający MySpace nie bardzo wiedzieli, jak poradzić sobie z konkurencją. Efektem był znaczny odpływ użytkowników, a w 2011 roku Murdoch sprzedał serwis za jedyne 35 milionów dolarów, czyli ponad 10 razy mniejszą kwotę, niż zapłacił kilka lat wcześniej. MySpace nadal istnieje, ale zdecydowanie daleko mu do dawnej świetności.

Michał Miernik

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie