Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Półka kolekcjonera: Deep Purple „Deep Purple in Rock”

Muzyka
|
15.03.2021

Dołączenie do zespołu Deep Purple Iana Gillana oraz Rogera Glovera pozwoliło na przygotowanie wydawnictwa przełomowego. Znalazł się na nim jeden z nieśmiertelnych hymnów muzyki rockowej.

Okładka „Deep Purple in Rock”
„Deep Purple in Rock” – kultowa płyta kultowego zespołu

Choć zespół Deep Purple założony został w 1968 roku, w połowie sierpnia – gdy muzycy przymierzali się do kolejnego wejścia do studia – miał nagrane już trzy albumy. Coś, co obecnie wydaje się nie do pomyślenia, w latach 60. i 70. XX wieku było standardem. Płyty nagrywane były niemalże jedna za drugą, a koncertowa promocja często ograniczała się do kilku występów. Zanim jednak formacja weszła do studia nagraniowego, doszło w jej szeregach do sporej rewolucji. Wokalistę Roda Evansa zastąpił Ian Gillan, natomiast basistę Nicka Simpera – Roger Glover. To właśnie wtedy, w 1969 roku, narodził się drugi skład Deep Purple określany obecnie jako „Mark II”.

Choć trzy poprzednie albumy brytyjskiego zespołu zostały zauważone, grupa wciąż nie miała na swoim koncie wydawnictwa przełomowego. Takiego, które otworzyłoby jej drogę do wielkiej muzycznej kariery. W muzykach pierwszego składu drzemał potencjał, ale nie został uwolniony. Okazało się, że wspomniane wcześniej zmiany personalne były kluczowe w dalszej karierze Deep Purple. „Deep Purple in Rock” uznawane jest bowiem za jeden z najważniejszych albumów rockowych lat 70. poprzedniego wieku.

Zdjęcie zespołu Deep Purple
Deep Purple w składzie „Mark II”

Personalne szachy i motywujące Led Zeppelin

Wspomniane zmiany w składzie Deep Purple nie przebiegły bezproblemowo. W pewnym momencie, jeszcze podczas trwania trasy promującej trzeci album, Ritchie Blackmore, Jon Lord oraz Ian Paice zdecydowali, że chcą wymienić wokalistę i basistę. Mieli już kandydatów na ich miejsce, ale nie chcieli informować o tym obecnych członków przed zakończeniem trasy. Plan się jednak nie powiódł i Evans oraz Simper o całym zamieszaniu się dowiedzieli. W sprawę zaangażowała się również wytwórnia, a ostatecznie cały plan wywołał więcej szkód, niż pożytku. Ostatecznie Deep Purple dograli trasę w starym składzie, ale niesmak pozostał...

Założenie, które przyświecało trzem założycielom Deep Purple było takie, że na czwartej płycie chcą odejść od psychodelii na rzecz mocniejszego, hardrockowego grania. Dlatego właśnie uznali, że potrzebują wokalisty z innymi możliwościami niż Evans. Blackmore jednocześnie zafascynowany był debiutanckim albumem Led Zeppelin, który uważał za bardzo ciężki. Podczas prac nad płytą „Deep Purple in Rock” będzie inspirował się tym właśnie wydawnictwem. Wszystko to doprowadziło do wspomnianych zmian – nie tylko personalnych, ale również w zakresie twórczości. Czwarta płyta miała być (i, jak się kilka miesięcy później okazało, była) mieszanką hard rocka oraz heavy metalu.

Grali i koncertowali

Nagrywając „Deep Purple in Rock” członkowie Deep Purple – jak to miało miejsce wielokrotnie w wypadku innych wykonawców – nie zamknęli się na cztery spusty, żeby skupić się na przygotowywaniu nowego materiału. Wybrali inną, mniej popularną drogę. Przygotowywali płytę, jednocześnie koncertując. Pojawiali się w studiu w przerwach pomiędzy kolejnymi występami. Jednym z powodów były finanse – zespół nie posiadał dużego budżetu, dlatego za zarobione na bieżąco pieniądze opłacał pobyt w studiu. Jednocześnie Ian Gillan przyznał później, że występowanie na scenie pozwalało im na sprawdzanie jakości przygotowywanego materiału, a także regularne go dopracowywanie.

W sierpniu 1969 roku muzycy wynajęli sobie Hanwell Community Centre, gdzie skupiali się na próbach oraz wstępnym przygotowywaniu materiału na czwarty album. Proces jego rejestrowania rozpoczął się miesiąc później w londyńskim IBC Studios. Z powodu wspomnianego systemu pracy, który łączył nagrywanie i koncertowanie, Deep Purple zmuszone zostało do dwukrotnej zmiany studia. Pojawili się później również w De Lane Lea Studios oraz kultowym Abbey Road Studios. Wszystkie mieściły się w Londynie.

Produkcją płyty zajęli się sami muzycy, ale przy pracach wspierał ich inżynier dźwięku, Martin Birch. Podstawowe założenie, które przyświecało zespołowi podczas nagrywania „Deep Purple in Rock”, było banalnie proste – muzyka ma być głośna i mocna. Jako twórcy wszystkich siedmiu utworów zapisani w dokumentacji zostali wszyscy członkowie Deep Purple: Ritchie Blackmore, Ian Gillan, Roger Glover, Jon Lord i Ian Paice. Co oczywiste, rozdzielali oni pomiędzy siebie poszczególne obowiązki, co pozwoliło na przyspieszenie i zharmonizowanie pracy. Płyta była bardzo równa pod względem jakości materiału i do dziś uznawana jest za jedną z najlepszych w dorobku zespołu.

Bez wątpienia doceniono ją za takie kompozycje jak „Speed King” czy „Hard Lovin’ Man”, które definiowały rockowe granie początku lat 70. Jednak prawdziwą perłą na płycie była trwająca ponad dziesięć minut kompozycja „Child in Time”, która po dziś dzień uznawana jest za hardrockowy hymn i jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy!) utwór w całym dorobku Deep Purple. Choć, jak już zostało wspomniane, płyta miała być ostra i szybka, akurat ten utwór jest balladą. Balladą, która pierwszy raz ukazała się na koncertowym albumie „Concerto for Group and Orchestra” z 1969 roku. Zespół uznał jednak, że potrzebuje ona studyjnego doszlifowania.

Za „Child in Time” odpowiedzialni są oczywiście wszyscy członkowie Deep Purple. Swoją tematyką utwór luźno nawiązuje do wojny w Wietnamie. Źródłem głównego riffu jest natomiast utwór „Bombay Calling”, kalifornijskiej grupy It's a Beautiful Day. Co ciekawe – choć kompozycja trwa ponad dziesięć minut, jej tekst składa się z zaledwie ośmiu linijek. Przez wiele lat „Child in Time” było jednym z najważniejszych punktów każdego koncertu Deep Purple, ale w pewnym momencie zespół przestał prezentować utwór na żywo. Ponieważ był szalenie trudny i wymagający wokalnie, Ian Gillan uznał, że nie jest już w stanie prezentować go na satysfakcjonującym poziomie. „Child in Time” wypadło z setlisty Deep Purple i od wielu lat się na niej nie pojawiło.

Pozytywne przyjęcie

Album spotkał się z dobrymi lub bardzo dobrymi ocenami ze strony krytyków, którzy docenili zespół za innowacyjne podejście i znakomitą realizację. W recenzjach pojawiło się wiele pozytywnych słów, które przełożyły się na wzrost zainteresowania twórczością Deep Purple. Największym sukcesem „Deep Purple in Rock” jest bez wątpienia 4. miejsce na brytyjskiej liście najlepiej sprzedających się płyt. Nieco gorzej zespołowi poszło w Stanach Zjednoczonych, ale już samo pojawienie się w zestawieniu Billboard 200 było swego rodzaju sukcesem (album zadebiutował na 143. miejscu). Co ciekawe, „Deep Purple in Rock” podbiło listy w Niemczech i Australii. Ostatecznie pokryło się złotem w siedmiu krajach świata (również w Wielkiej Brytanii oraz USA).

Dla zespołu wszystkie te informacje były niezwykle pozytywne, ponieważ w końcu muzyka formacji została doceniona. Przełożyło się to na lepszy kontrakt z wytwórnią, a także znacznie większe zainteresowanie koncertami. Deep Purple dzięki „Deep Purple in Rock” mogło dalej się rozwijać, co członkowie zespołu skrzętnie wykorzystali. Album jest jednym z tych, które dopiero po latach został tak naprawdę docenione. Stał się inspiracją dla wielu zespołów, które zaczynały swoją karierę w latach 70. czy 80. Obecnie „Deep Purple in Rock” jest – w pełni zresztą zasłużenie – traktowane jako wydawnictwo kultowe.

Wznowienia

W 1995 roku pojawiło się wznowienie „Deep Purple in Rock”, które powstało z okazji 25-lecia publikacji. Nad remasterem czuwał sam Roger Glover, natomiast płytę wzbogacono o utwory „Black Night” oraz „Jam Stew”, nowy miks „Cry Free” oraz remiksy „Flight of the Rat” i „Speed King”.

W 2009 roku wydawnictwo Audio Fidelity przygotowało „Deep Purple in Rock” w limitowanej edycji na powleczonych 24-karatowym złotem płytach CD:

Pozłacane "Deep Purple in Rock"
Wznowienie „Deep Purple in Rock”, które można kupić tylko z drugiej ręki

Michał Grzybowski

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie