Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Pod niebem Patagonii

Motocykle

Motocykle Pod niebem Patagonii

Po 40 mi „odbiło”. Poczekałem jeszcze trzy lata, kiedy mojej żonie „odbije” i na fali odbić namówiłem ją na wspólną wyprawę motocyklową… w sumie pierwszą motocyklową wyprawę w naszym życiu.

Info:

Wyprawa motocyklowa pod niebem

Tagi: motocykl , konkurs , motocyklista , wyprawy motocyklowe , wyprawa motocyklowa

Motocykle Pod niebem Patagonii

Kiedy moja druga połowa usłyszała, że jedziemy na motocyklach w świat powiedziała:

- O nie, ja za plecak robić nie będę – i rozpoczęła poszukiwania kursów na prawo jazdy. Zaczęła chodzić do przystojnego instruktora, dobrze chociaż, że nie siedział obok i nie łapał jej za kolano (jak to na przykład można było robić w samochodzie, gdzie instruktor siedzi z boku). Nic jej nie było w stanie odwieść od pomysłu, że ona chce swój motocykl i decydować: czy i kiedy skręcamy w prawo, czy w lewo. Decydować jej się zachciało…

Kiedy patrzyłem jak kręci na placu manewrowym ósemki, nie przeczuwałem jeszcze co mnie czeka.

Po pierwsze wymyśliłem, że nasza podroż będzie długa. Nie chciałem jechać na dwa lub trzy tygodnie. Chciałem na dłużej, na kilka miesięcy.

Do tego jeszcze mój tak zwany kryzys po czterdziestce zaczął się rozwijać i postanowiłem, że pojedziemy do Ameryki Południowej. Argentyna – to jest to, niezmierzone przestrzenie Patagonii, droga po horyzont, fantastyczne trasy, drogi szutrowe i kilka fajnych miejsc. Nie ukrywajmy, Mendoza, jako stolica wina argentyńskiego, ciągnęła mnie jak mało co…

Zacząłem szukać, szperać, zbierać informacje. Spędziłem wiele godzin na czytaniu blogów, wiadomości, tekstów.

Kupiliśmy w końcu motocykle. Rok przed wyprawą, w listopadzie. Zadecydowałem, że kupimy dwa takie same BMW F650. Pełnoletnie, bez zbędnej elektroniki. Nie pytajcie mnie, czemu ta marka, czemu ten model. Na tamtą chwilę wydawał się to najlepszy wybór. I tyle. Czterdziestolatkowi nie dajcie za dużo możliwości. Jeszcze plan spali na panewce…

Na 8 miesięcy przed wyjazdem wymyśliłem, że popłyniemy z motocyklami statkiem. A jak, na bogato. Stwierdziłem, że ma to sens, że wezmę motocykl, na którym mogę polegać, bo sam go przygotuję, sprawdzę, wymienię co trzeba i zamontuję co trzeba (na przykład gniazdo zapalniczki, stelaże, gmole).

Moja żona, wcielenie żywotności, jak usłyszała, że ma spędzić miesiąc na statku na którym NIE MA ZUPEŁNIE CO ROBIĆ, to popukała się w głowę. Na szczęście roztoczyłem przed nią wizję włoskiej kuchni, bo linia, którą płynęliśmy to włoska Grimaldi i jakoś udało mi się ją przekabacić na swoją stronę.

I tak pewnego pięknego śnieżnego dnia zapakowaliśmy nasze motocykle na przyczepkę i razem z nimi pojechaliśmy do Hamburga, gdzie wsiedliśmy na statek Grande Amburgo i popłynęliśmy do Montevideo – stolicy Urugwaju. Rejs trochę się dłużył, trochę kołysało i trochę bujało.

Urozmaiceniem podczas tych ponad czterech tygodni było niewątpliwie przekraczanie równika i związany z tym ceremoniał chrztu. Nam się trochę upiekło i zostaliśmy tylko obficie zmoczeni, ale członkom załogi zafundowano solidne emocje, jak przystało na prawdziwych wilków morskich. Kiedy w upalny styczniowy poranek dopłynęliśmy wreszcie do brzegów Ameryki Południowej – wiedziałem, że moje marzenie spełnia się namacalnie jak nigdy.

Dopiero w Urugwaju, kiedy po wszystkich formalnościach celnych wyjechaliśmy na zatłoczone ulice Montevideo pomyślałem, że porwałem się z motyką na słońce. Przede mną jechała moja żona i wiedziałem, że drżą jej nogi, bo jednak jazda po długiej przerwie, z prawie żadnym doświadczeniem na motocyklu wypełnionym bagażami pod sufit, nie stanowiła dla niej przyjemności. Myślałem o tym, jak cholernie wielka ciąży na mnie odpowiedzialność, żeby nie zaliczyła gleby, nie podrapała się, potłukła, albo jeszcze coś gorszego. Nie chciałem mieć później do czynienia z moją teściową…

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (2) / skomentuj / zobacz wszystkie

motocyklista
25 lutego 2017 o 17:27
Odpowiedz

Fajna wyprawa :)
Pozytywnie zazdroszczę :)

~motocyklista

25.02.2017 17:27
40+ :)
11 czerwca 2016 o 17:37
Odpowiedz

Super przygoda, dla prawdziwych mężczyzn :), a widać, że również i dla KOBIET ;)

~40+ :)

11.06.2016 17:37
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty