Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Mężczyzna w gabinecie terapeuty

Męska psychologia
|
09.11.2021

Świat się zmienia, męski świat również. Kiedyś niemęskie było rozmawianie o emocjach, problemach, nieradzeniu sobie w związku czy z dziećmi. Dziś, prócz wielu praktycznych umiejętności jak wymiana koła w samochodzie czy nawiercenie otworu w ścianie, facet musi umieć również rozpoznawać własne emocje i radzić sobie z nimi. Między innymi po to dziś odwiedza się terapeutę. O tym i o innych powodach takich wizyt opowiada nam Marzena Ciesielska, psychoterapeutka.

Tagi: psychologia

Mężczyzna rozmawia z terapeutą
Mężczyzna u terapeuty - czy to niemęskie?

W gabinecie terapeutycznym pracuję przeszło 15 lat. Dziś chcę podzielić się z wami moimi refleksjami na temat tego, jak zmieniamy się, jak przez ponad dekadę zmieniliśmy podejście do naszej psychiki. Jako psychoterapeutka zauważyłam piękną rzecz - mężczyźni chętniej chodzą na terapię czyli pracują nad swoim zdrowiem emocjonalnym. Z każdym rokiem widać ich swobodniejsze podejście do terapii i ciekawość siebie.

Już opowiadam co słychać za drzwiami gabinetów terapeutycznych.
Obalę również kilka mitów o mężczyznach. Oto nowe fakty, które zaobserwowałam.

Co robi mężczyzna za drzwiami gabinetu terapeuty?

Po pierwsze, mężczyźni potrafią otwarcie mówić o swoich emocjach, z dużą odwagą zaglądają w siebie, są konkretni w analizowaniu siebie. Traktują sesje terapeutyczne rzeczowo, nie chcą użalać się nad swoimi problemami, nawet jeśli początkowo niezdarnie im idzie odkrywanie swoich pokładów wrażliwości, to nie poddają się, nie blokują, nie złoszczą, ale uparcie trenują poznawanie siebie.

Co ciekawe jest, że generalnie nie przerywają nagle terapii, co zdarza się kobietom. Obserwuję, że podchodzą do terapii jak do treningu na siłowni – mięśnie nie powstają od narzekania, tylko od solidnej pracy, a zmiana emocjonalna również wymaga pracy, nawet jeśli jest ciężko. Potrafią wyrażać emocje, mówić o uczuciach, sięgać głębiej i interpretować siebie.

Nie dzieje się to na pierwszych sesjach, natomiast kiedy dostaną wskazówki jak pracować i poczują się bezpiecznie i komfortowo na treningach emocji, dokonują wspaniałych rewolucji we własnej emocjonalności.

Ale jeszcze dekadę temu tak nie było. Jeśli pojawiał się mężczyzna na terapii, to najczęściej z przymusu, bo sprawy w sądzie, bo żona naciska i straszy rozwodem. Wstydem było rozmawiać o sobie, o problemach w związku. Oznaczało to słabość, niemęskość, nieporadność, a facet przecież musi dać radę. Wspaniałe jest więc to, że społeczeństwo dojrzewa do tego, że nasze zdrowie psychiczne nie jest z gumy, że problemy w relacjach, depresja, nałogi nie biorą się, bo ktoś inny jest temu winny. Zdajemy sobie sprawę, że można łatwiej żyć, nie trzeba nosić przez lata ciężaru smutnego dzieciństwa, nieprzeżytej żałoby po bliskiej osobie czy innej trudnej sytuacji, która mogła zmienić nas na lata i wpłynąć na nasze życie.

Po co mężczyźnie rozmowa z psychologiem?

Męskość przybiera piękną formę, która łączy w sobie siłę i wrażliwość. Daje przyzwolenie na łzy, wzruszenie, strach, czyli ludzką stronę bycia człowiekiem. Facet nie musi być herosem bez uczuć, aby uznać jego męstwo i, co ważniejsze, aby on poczuł się wartościowym mężczyzną.

Mężczyźni, którzy przychodzą do mnie do gabinetu, nie chcą rozmawiać o rywalizacji, sukcesach zawodowych. Tego są pewni, że zawodowo się spełniają. Potrzebują poukładać sobie kwestie relacji w rodzinie oraz zrozumieć siebie. Polubić, docenić, przestać gonić, są zwyczajnie zmęczeni narzuconymi regułami społecznymi, w które weszli naturalnie, niezauważalnie.

A co ciekawe, kiedy terapię mężczyzny prowadzi terapeuta-mężczyzna, wówczas często pojawia się rywalizacja. Klienci przez pierwsze sesje chcą pokazać, ile osiągnęli, jacy są męscy w patriarchalnym znaczeniu.

Mężczyźni chcą zrozumieć, dlaczego popełniają podobne błędy jak ich rodzice, czemu są zablokowani w mówieniu, albo chcą pracować nad złością, żalem czy poczuciem samotności. Chcieliby z kimś porozmawiać, ale lata milczenia na trudne tematy spowodowały, że nie potrafią przeskoczyć muru. Wówczas używki pomagają rozwiązać język – stąd tak duża nałogowość wśród płci męskiej.

Wiedzą, że mają spore braki w emocjach, chcą to naprawić. Wyposażenie, które wynieśli z domu – silny, nie płacze, zaradny, twardy, milczący, chłodna kalkulacja, rozumowe podejście do życia – nie sprawdza się w dzisiejszym świecie. Partnerki chcą innego faceta przy sobie, który potrafi wyrazić emocje, rozmawiać a nie milczeć o problemach; chcą partnera-przyjaciela, który zrozumie ich świat wewnętrzny i pozwoli jej poznać i zrozumieć jego świat.

Chłopaki nie płaczą?

Mężczyźni pod płaszczykiem złości, milczenia czy nałogu ukrywają dużo lęku. To emocja, która nie jest akceptowana. Mężczyzna nie powinien się bać. To głębokie przekonanie mamy zaszczepione wszyscy poprzez tzw. pokoleniową sztafetę społecznych norm – w bajkach to rycerz jest nieustraszony, król decyduje o losach królestwa, super bohaterzy to najczęściej mężczyźni. Jesteśmy więc nieświadomie programowani, że mężczyzna nie odczuwa lęku, ta emocja dla niego nie istnieje. Chłopaki nie płaczą.

Mężczyzna robi karierę, zarabia pieniądze, stara się ponad miarę, aby zrekompensować wewnętrzne poczucie napięcia wynikające z braku dostępu do swoich ograniczeń, ponieważ nie chce dotknąć „zakazanych” emocji – lęku, bezsilności, strachu. Zablokowane emocje to prosta droga do nerwicy, stanów depresyjnych, myśli samobójczych, nałogów.

Jeśli mały chłopiec dostaje informację, że odczuwanie lęku jest w porządku, jest normalne, że kiedy się trzęsie ze strachu lub płaczu, dostanie wsparcie w postaci nazwania tego co się z nim dzieje – „widzę, że boisz się to zrobić, obawiasz się kogoś, martwisz się, jaka będzie reakcja”, wówczas w prosty sposób emocja zostaje oswojona, przestaje przerażać, jest tylko kolejnym zwyczajnym elementem składowym rzeczywistości.

Mężczyźni potrzebują emocjonalnych mięśni

Większe prawa kobiet do samostanowienia, z którymi mamy do czynienia w ostatnim wieku, spowodowały zmianę w ich zachowaniu, oczekiwaniach. Zmiana jednego elementu w układzie pociąga konieczność zmian w innych elementach. Dlatego model „twardego faceta, który jest złotą rączką” już nie wystarcza, nie pasuje do nowego układu.

Mężczyznom coraz trudniej wchodzić w relacje, ponieważ obawiają się ze nie spełnią oczekiwań, nie chcą zawieść swoich partnerek i przychodzą na terapię, gdyż chcą zdobyć nowe narzędzia w postaci emocjonalnych mięśni, aby radzić sobie w nowym świecie, aby czuć się męskim na miarę obecnych czasów.

Marzena Ciesielska
psychoterapeutka, terapeutka uzależnień,
właścicielka Poradni Centrum Terapii SOS
autorka książki „Jak zostać mądrą wariatką”
założycielka zamkniętej grupy na FB „Mądrzy Wariaci”
www.centrumterapiisos.eu

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie