Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Oceniamy wszystkie filmy z serii „Piraci z Karaibów”. Który jest najlepszy?

Książka, film
|
17.11.2021

„Piraci z Karaibów” to jedna z najbardziej znanych filmowych serii w XXI wieku. Wygenerowała setki milionów dolarów zysku i cieszy się sporym uznaniem. Postanowiłem przypomnieć sobie wszystkie pięć filmów, które do tej pory się ukazały, i sklasyfikować je w kolejności do najlepszego.

Tagi: film , film dla faceta po 40. , filmy

Johnny Depp w filmie „Piraci z Karaibów”
Johnny Depp w ikonicznej roli

Od 2003 do 2017 roku ukazało się pięć filmów z serii „Piraci z Karaibów”. Trzy pierwsze, stworzone przez Gore’a Verbinskiego, pojawiły się na przestrzeni zaledwie czterech lat i z prędkością błyskawicy podbiły kina na całym świecie. Pirackie opowieści, zakrapiane rumem i humorem, spotkały się ze znakomitym przyjęciem. Ale nie powinno to dziwić, ponieważ filmy z serii były naprawdę udane – od efektów specjalnych, poprzez bohaterów, a na historii kończąc. Ogromną wartością dodaną był odgrywający w filmach główną rolę Johnny Depp, który wcielił się w postać kapitana Jacka Sparrowa. Bohatera, którego już teraz możemy określić mianem kultowego.

Po wspomnianych trzech udanych częściach, które tworzyły spójną całość, nastąpił odpoczynek od uniwersum. Hollywood jednak nie zapomina o filmach, które wygenerowały w krótkim czasie setki milionów dolarów zysku. W 2011 roku w kinach pojawił się czwarty film z serii, ale już niewyreżyserowany przez Verbinskiego, ale Roba Marshalla. Jak należało się spodziewać – „Na nieznanych wodach” okazało się finansowym sukcesem. Kolejna przerwa, tym razem jeszcze dłuższa, i następny film z cyklu. Za „Zemstę Salazara” z 2017 roku odpowiedzialni są Joachim Rønning i Espen Sandberg. Czy będą kolejni „Piraci...”? Wydaje się, że tak, ale wytwórnia zapowiada rewolucję. Już potwierdziła, że nie podpisze umowy z borykającym się z różnymi problemami Deppem i najpewniej postawi na odświeżenie formatu w damskiej obsadzie. Co z tego wyjdzie? Przekonamy się za jakiś czas.

Tymczasem – po przedstawieniu krótkiej historii serii – postanowiłem sklasyfikować wspomniane pięć filmów w kolejności do najlepszego:

5. Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara / Dead Men Tell No Tales (2017)

To było do przewidzenia, że im dalej w las, tym gorzej. Choć pozornie „Zemsta Salazara” nie robi nic inaczej, niż poprzednie części, cały czas ma się wrażenie, że to wszystko już było. Twórcy nie pokusili się o przygotowanie zbyt wielu fabularnych ciekawostek, które przykułyby uwagę na dłużej. Oczywiście nie można powiedzieć, że to zły film. Co to, to nie. To dobre kino przygodowe, które po prostu jest wyraźnie słabsze niż poprzednie odsłony serii. Co ciekawe, obsada nie zmieniła się i obok Deppa pojawili się ponownie Orlando Bloom, Keira Knightley czy Geoffrey Rush, ale czegoś ewidentnie tej produkcji brakowało. Oczywiście nie rozgłosu i pieniędzy, bo pomimo umiarkowanie pozytywnych recenzji, film zarobił prawie 800 milionów dolarów (stworzono go za 230 milionów). Imponujące!

4. Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach / On Stranger Tides (2011)

Czwarta odsłona „Piaratów z Karaibów”, jak już wspomniałem, postawała bez udziału jej oryginalnego twórcy – Gore’a Vorbinskiego. Nie powiem, że to rzuca się w oczy od pierwszej minuty, bo Marshall poradził sobie z trudnym tematem naprawdę dobrze, ale po seansie ma się wrażenie, że to był dobry film, ale nie aż tak dobry jak któryś z poprzednich. Poszukiwania fontanny młodości przez Sparrowa to bez wątpienia wciągająca i dobrze napisana historia, która zwyczajnie może się podobać. Film jest zbliżony do poprzednich – widowiskowy, zabawny, dużo się w nim dzieje. Na pewno w kategorii filmów przygodowych to zdecydowana czołówka. Jeśli natomiast chodzi o klasyfikację względem poprzednich części „Piartów...”, to „Na nieznanych wodach” wypada odrobinę gorzej, niż trylogia z lat 2003-2007. Innymi słowy – nie jest źle!

3. Piraci z Karaibów: Klątwa czarnej perły / The Curse of the Black Pearl (2003)

Choć od tego wszystko się zaczęło, w mojej ocenie to najsłabsza z części przygotowanych przez Vorbinskiego. Oczywiście ma to, za co pokochaliśmy tę serię, czyli zabawnego głównego bohatera i jego niecodzienne przygody. Wydaje się jednak, że twórcy dopiero się rozkręcali, a pełnię swoich możliwości zaprezentowali w kolejnych filmach. Oczywiście „Klątwa czarnej perły” pod wieloma względami nie zawodzi. Po prostu robiąc bezpośrednie porównanie, ma się wrażenie, że dobre rzeczy zostały zrobione w późniejszych dwóch odsłonach jeszcze lepiej. No ale właśnie, gdyby nie było „Klątwy...” nie byłoby całego uniwersum. Film okazał się sukcesem, zarobił ponad 650 milionów dolarów i szybko stało się jasne, że powstanie kontynuacja.

2. Piraci z Karaibów: Na krańcu świata / At World’s End (2007)

W opinii niżej podpisanego „Na krańcu świata” i „Skrzynia umarlaka” to dwa filmy – oczywiście w ramach swojego gatunku i określonymi względem niego oczekiwaniami – doskonałe. Wszystko jest na swoim miejscu. Akcja, humor, postaci, twist fabularny i tak dalej. Ogląda się te filmy po prostu bardzo dobrze, dlatego detale zdecydowały – zapewne czysto subiektywnie – że ostatecznie trzecia odsłona serii znalazła się na drugim stopniu podium. Chodzi zapewne o pozytywne wspomnienia i skojarzenia z pierwszego seansu, a także fakt, że troszkę mniej w „Na krańcu świata” Deppa, a to akurat dla pirackiego cyklu bardzo zła wiadomość. Tak czy inaczej, polecam tę część – podobnie jak dwie pozostałe z oryginalnej trylogii – z czystym sercem.

1. Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka / Dead Man’s Chest (2006)

To właśnie po obejrzeniu „Skrzyni umarlaka” uznałem, że uwielbiam tę serię. Pierwszy film był dobry, to na pewno, ale fascynacja rozpoczęła się właśnie w 2006 roku. Wszystko było jeszcze zabawniejsze, jeszcze lepiej zrealizowane. Zwyczajnie lepsze. Choć to tylko liczby, warto wspomnieć, że „Skrzynia umarlaka” przekroczyła granicę miliarda dolarów zysku, a także doceniona została Oscarem (za efekty specjalne). Wydaje mi się, że jeśli chodzi o kino przygodowe, to druga odsłona cyklu „Piratów...” miała w sobie wszystko, co powinna i to w odpowiednich proporcjach. Ja cenię ją przede wszystkim z powodu błyskotliwych dialogów i Deppa, który był w swoim aktorskim szczycie. Jednocześnie cieszę się, że już rok później ukazało się „Na krańcu świata”, które okazało się doskonałym uzupełnieniem wizji Vorbinskiego. Gdyby historia Jacka Sparrowa skończyła się po trzech częściach... nie miałbym z tym problemu.

Michał Grzybowski

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie