Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Jak niewiele potrzeba

Książka, film

- Czy ktoś jeszcze o tym słyszał? - spytał staruszek leniwie.

- Nie, nie uznałem tego wtedy za istotne. Zresztą skojarzyłem dopiero gdy powiedziałeś, że LastInn łączy się z jakiegoś typu rozrywką.

- A więc nie wiesz co to dokładnie jest?

- Właściwie to nie. Pamiętam, że gdy Matijas o tym wspominał, nie mówił nic szczególnego oprócz tego że on i jego znajomi Seniorzy mają teraz nową ciekawą rozrywkę. Myślałem, że to jakieś nowe MMO, ale nie znalazłem o niej żadnej informacji w sieci.

- Szukałeś Karczmy w sieci… - Zamruczał Senior. - Spodziewałem się tego po Tobie.

- Cóż, wiesz jaki jestem dociekliwy...- Burke zawiesił głos i spojrzał na iluminator. Jego blok śmignął po prawej i zniknął za tylną owiewką pojazdu.

- Metardzie! - Petro podskoczył na kanapie i spojrzał z przestrachem na odpoczywającego starca. - Minęliśmy mój blok! Dokąd Ty mnie wieziesz?

- Twoja dociekliwość kiedyś Cie zgubi... - mruknął Senior udając, że nie usłyszał pytania.

Studnia bez dna

Później powiedział mi, że powinni byli skasować mi całą pamięć, ale on we mnie wierzył. Uważał, że zasługuje na to bardziej niż Paulus Matijas, a nawet ta trójka Seniorów, która Matijasa poleciła. Mimo wszystko nie mógł mi nic powiedzieć dopóki nie porozmawiam z władcą Ostatniej Karczmy - mężczyzną, którego wszyscy nazywali Osairis.

Po moim porwaniu Metard Crome zawiózł mnie pod kopułę. Samo znalezienie się w dzielnicy dla bogatych i rządzących księżycem osób było niesamowitym, lecz przytłaczającym przeżyciem. Szczególnie, że mój mentor pozwolił mi podziwiać błękitne niebo generowane przez holograficzne wnętrze kopuły, piękne ogrody przylegające do niewielkich willi pokrytych białą i niebieską farbą oraz Iglicę Świątyni Boskiego Augusta, którą ponoć sam Cesarz Ziemi i wszystkich Zjednoczonych Kolonii wizytował w setną rocznice objęcia przez niego władzy i proklamowania Jego Boskości. Mijając święty Dom Boży Metard wspomniał, że był tu gdy August zstąpił na Cartahene i pobłogosławił tę świątynię. Byłem oniemiały z zachwytu, choć wciąż niespokojny o swój los. Wszak mój nauczyciel wspomniał, że zdecydują o nim inni. Mój niepokój powrócił ze zdwojoną siła, gdy monitory pojazdu nagle zciemniały a mój towarzysz poinformował mnie, że od teraz nie będę znał drogi, którą dotrzemy do celu.

Wydawało mi się nawet, że mobil mojego Seniora specjalnie kluczył, ponieważ zanim dotarliśmy na miejsce minęło dobre pół godziny. Na mój gust mogliśmy nawet wrócić do niższych dzielnic miasta, a wizyta pod kopułą była fortelem mojego towarzysza, który miał mnie dodatkowo skonfundować.

Nie miało to już jednak znaczenia. Kierując się jakimś przebłyskiem intelektu zacząłem wypytywać Crome’a o szczegóły Karczmy argumentując, że jeśli wymarzą mi pamięć ich tajemnica i tak będzie bezpieczna, więc mógłby chociaż delikatnie uświadomić mi o co w tym wszystkim chodzi.

Wtedy dowiedziałem się, że - chociaż Karczma faktycznie byłą grą - jej urok polegał na obcowaniu z innymi nie poprzez Virtual, a zjednoczenie jaźni. Dokładnie tak nazwał to Metard - zjednoczenie jaźni.

Wspomniał, że nie stosuje się żadnych maszyn ani komputerów, tylko plansze do gry, figurki przestawiające bohaterów, oraz pewne specjalne zioła i kadzidła. Gracze zasiadają wspólnie przy stole i odbywają przygody tak realne, jak gdyby zdarzyły się naprawdę. Gdybyście go wtedy widzieli - fasetki lśniły wewnętrznym blaskiem, a on sam uniósł się na ramieniu i z przejęciem opowiadał mi o tym jak to jest czuć zwykłe ciało - oddychać, biegać, trzymać w ręku miecz. Przysiągłbym, że dostał nawet rumieńców!

Umilkłem zaskoczony tym co usłyszałem. Całe życie otaczała mnie dosłownie szara i brudna rzeczywistość. Wierzyłem, że jedyną szansą na wyrwanie się z niej, na poprawienie swojego życia było stać się jednym z Seniorów - bardziej maszyną niż człowiekiem, przykutą na stałe do tuzina komputerów, procesującą w Virtualu życia innych ludzi. A nagle dowiadywałem się, że oni sami - osiągnąwszy wszystko o czym ja marzyłem - próbowali od tego uciec. Porzucali Virtual i swoje ciała na rzecz jakiegoś “zespolenia jaźni”. Odcinali się od przepływu w sieci by usiąść nad planszą i zagrać w prostą grę stymulowaną... ziołami?

Nie mogłem tego zrozumieć. Nie mogłem nawet sobie tego wyobrazić. Jak mogli w ogóle chcieć porzucić to wszystko? Nagle poczułem się żałośnie głupi. Próbowałem zdobyć coś, co oni chcieli porzucić. Pragnęli na powrót stać się ludźmi. W tym momencie podjąłem ostateczną decyzję, choć - po prawdzie - nie należała ona już do mnie. Chciałem zobaczyć Karczmę; sprawdzić, czy jest warta całego tego zachodu, spiskowania i tajemnic; tych kwot, które Seniorzy co miesiąc tam przelewali? Pieniędzy, które - gdyby należały do mnie - dawno uczyniłyby mnie jednym z nich?

- Muszę w to zagrać… - Mruknąłem na głos, całkiem nieświadomie. Miałem nadzieję, że wyświadczą mi choć tę jedną przysługę zanim skasują mi pamięć.

- Tak myślałem. - Uśmiechnął się mój stary nauczyciel.

Otworzył drzwi i wysiadł z pojazdu. Na drżących nogach podążyłem za nim. Przez ciemny podziemny garaż wprost do jedynej windy. Przejechaliśmy trzy piętra. Gdy drzwi kabiny otworzyły się uderzył mnie słodki zapach oraz spokojne dźwięki jakiejś antycznej muzyki. W pomieszczeniu, do którego weszliśmy, znajdował się bar i kilka stolików w niewielkich niszach. Barman rozlewał drinki nielicznym gościom przy kontuarze, którzy szybko znikali w bocznych korytarzach i osłoniętych wnękach tego tajemniczego miejsca. Crome pociągnął mnie za rękę niczym kapryśnego brzdąca tak szybko, że ledwie zerknąłem na półleżące przy stolikach sylwetki kobiet i mężczyzn o seniorskich cyborgizacjach, widocznych nawet w przyćmionym świetle. Wydawali się drzemać wokół leżących na blatach niewielkich makiet. Nie dostrzegłem jednak żadnych szczegółów, ponieważ mój towarzysz pędził naprzód tak energicznie, jakby ubyło mu co najmniej 100 lat.

Po chwili dotarliśmy do końca korytarza. Od zapachu kadzideł kręciło mi się w głowie. Jednocześnie miałem wrażenie jakbym powoli unosił się nad podłogą, a wszystko nabrało dziwnych odcieni fioletu i akwamaryny. Mój mentor zapukał do jedynych drzwi, ukrytych za pulsującą błękitem kotarą. Otworzyły się, a ja poczułem jak do środka wciąga mnie nieznana siła.

Pamiętam, że posadzili mnie na krześle. Nie rozumiałem słów wypowiadanych wokół mnie - jakby był to jakiś obcy język. Dopiero po minucie albo dwóch zogniskowałem wzrok na siedzącym przede mną mężczyźnie. Miał kredowobiałą twarz o niesamowitych, jarzących się błękitem oczach. Jego czarne loki wydawały się wić i falować niczym mikroskopijne węże. Ciarki przeszły mi po plecach, gdy tak spoglądał na mnie. Teraz, z perspektywy czasu myślę, że to była wina tych dziwnych ziół, tlących się w rozstawionych wszedzie kadzidłach, ale wtedy wszystko wydawało się taki realne...

Mężczyzna odziany był w czarną togę skrywającą całe ciało prócz alabastrowych rąk. Dotknął mnie tymi rękami. Ułożył dłonie na mojej głowie, po czym delikatnie przesunął po twarzy. Ułożył kciuk prawej dłoni pod moją brodą, a palcem wskazującym lewej ucisnął kość policzkową, w miejscu gdzie u Seniora kończyły się fasetki. Poczułem jak coś wpina mi się do złączki potylicznej….

I odleciałem.

Dryf

Resztę już znacie. Widzieliście wyciągi z mojego konta i wyniki w pracy. Po tym jak Osairis przesondował mi mózg i pozwolił na uczestnictwo w grze, stopniowo zacząłem zatracać się w świecie Karczmy. Nie sypiałem, zacząłem spóźniać się do pracy. Moja efektywność spadła, bo całymi dniami myślałem tylko o zespoleniu jaźni i przygodach, które przeżywałem w towarzystwie Seniorów. Kilkukrotnie byłem upominany przez nadzorców, ale przyjaźń Crome’a i pozostałych towarzyszy z gry pozwalała mi utrzymać pozycję. Mimo wszystko nie wiedziałem jak daleko sięgają wpływy Osairisa. Widywałem ludzi ze struktur władz Kopalni i rządu, ale pewne pokoje i rozgrywki były dla mnie niedostępne. Nikt nie chciał dopuścić zwykłego admina do jednego stołu z politykami i zarządcami.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty