Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

„Gierek” – laurka dla sekretarza... [RECENZJA]

Książka, film
|
06.04.2022

To film, który z całą pewnością podzieli publiczność. Wydaje się jednak, że twórcy nie do końca poradzili sobie z trudnym tematem, jakim bez wątpienia jest polityczna aktywność I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Edwarda Gierka.

Tagi: film dla faceta po 40.

Michał Koterski jako Edward Gierek
Zatroskany losem państwa Edward Gierek...

Ocena rządów Edwarda Gierka jest trudna nawet dla samych historyków. To postać niejednoznaczna, która świetne decyzje, bez wątpienia ważne dla państwa, przeplatała absurdalnymi. Ocena I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, który pełnił tę funkcję w latach 1970-80 w dużej mierze zależy od tego, kto ją wystawia. Ponieważ jednak ja, niżej podpisany, nie czuje się w tej kwestii kompetentny, dlatego postanowiłem skupić się jedynie na tym, co w filmie „Gierek” postanowił zaprezentować nam Michał Węgrzyn. Zależało mi przede wszystkim na tym, żeby nie wyrobić sobie zdania jeszcze przed seansem, bo przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Film pt. „Gierek” zadebiutował w kinach 21 stycznia tego roku, a obecnie wszedł na platformę Netflix. Tytułową rolę odegrał Michał Koterski, a obok niego pojawiła się prawdziwa śmietanka polskich aktorów kilku pokoleń. Obok Cezarego Żaka i Jana Frycza zagrali chociażby Agnieszka Więdłocha, Rafał Zawierucha czy Antoni Pawlicki. Trzeba przyznać, że obsada głośnej produkcji robi wrażenie. Ale co z samym filmem?

Gierka portret wspaniały

Fabuła skupia się oczywiście na postaci Edwarda Gierka, I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, który piastował to stanowisko przez dekadę, do 1980 roku. Jak wspomniałem, ocena tego okresu historycznego jest różna, ale raczej nigdy hurraoptymistyczna. Twórcy filmu nieco o tym zapomnieli i postanowili sekretarzowi Gierkowi przygotować laurkę. Główny bohater filmu jest człowiekiem, któremu na sercu leży przede wszystkim dobro ojczyzny. Wszystkie decyzje, jakie podejmuje – nawet te skrajnie nieprzemyślane lub po prostu błędne – podejmuje z myślą o narodzie. Stanowi przykład dobrego gospodarza, który jest w stanie samemu poświęcić wszystko, żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli w dobrobycie. Filmowy Gierek to człowiek bez skazy, który nigdy nie ma moralnych wątpliwości co do decyzji, które akurat podejmuje.

Twórcy filmu nie mieli od początku problemu z oceną rządów Edwarda Gierka. Pokazują nam jedyną, ich zdaniem oczywiście, słuszną linię rozumowania i pojmowania. Historii, głównego bohatera, oceny różnych ważnych wydarzeń. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z bohaterem jednowymiarowym, który nie ma zarysowanej żadnej głębi, a który kreowany jest na przyjaciela ludu. Nie szargają nim skrajne emocje, nie podejmuje decyzji, których później żałuje, nie ma w sobie ludzkiego pierwiastka, takiego jak każdy człowiek – nawet na najwyższym stanowisku w państwie. Oglądając film, miałem wrażenie, że tak pozytywna ocena Gierka jako człowieka i lidera będzie trudna do zaakceptowania nawet dla tych, którzy mają o nim pozytywne zdanie. Bo wyszło to zwyczajnie zbyt cukierkowo. A jak chcesz cukierka, to wiesz, do kogo masz iść, prawda?

Irytuje również fakt, że filmowy Gierek nawet jak podejmuje kontrowersyjne decyzje, to nigdy nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności. Bo zawsze jest ktoś, na kogo można zwalić winę. Wszyscy bowiem zmówili się i są przeciwko niemu, a on przecież zawsze chciał jak najlepiej. Plany niszczyli spiskujący współpracownicy, amerykańscy banksterzy, czy otumanione przez KGB społeczeństwo. No i jak tu być prawym i dobrodusznym pasterzem, który wszystkim chce zrobić dobrze? No nie da się! W niektórych momentach zakrawa to o komizm...

"Gierek" - plakat
Plakat filmu „Gierek”

Czy to wysokobudżetowa produkcja?

Wybór Michała Koterskiego na odtwórcę roli Edwarda Gierka od początku budził kontrowersje. Może aktor jest do niego podobny, ale problemem był fakt, że on nigdy na ekranie nie zachwycał. Kojarzony był z rolami komediowymi i epizodami. Do roli sekretarza Koterski przygotował się jednak solidnie – wyćwiczył gesty, popracował nad mimiką czy stylem wypowiedzi. Trzeba przyznać, że od strony technicznej nie zawiódł, ale niestety nie wyszło to zbyt naturalnie. Momentami można odnieść wrażenie, że stoi przed nami nie filmowy Gierek z krwi i kości, ale figura woskowa. Próba naśladowania I sekretarza tak pochłonęła Koterskiego, że ten w wielu momentach zapominał, że jeszcze powinien grać. Ogólnie więc wypadło to, co najwyżej przyzwoicie. Pozostali członkowie obsady bez większych zarzutów, choć po Żaku, Fryczu czy Pawlickim można było spodziewać się nieco więcej.

Kolejnym problemem, który dość mocno rzuca się w oczy, jest scenografia. Wydaje się, że przy obecnych możliwościach odtworzenie wnętrz czy strojów z lat 70. XX wieku nie powinno stanowić problemu, ale i to twórcom wyszło... tak sobie. Momentami można odnieść wrażenie, że ogląda się jakieś półamatorskie przedstawienie, a nie film z wysokim budżetem. Dominują ciasne, zadymione pomieszczenia, a akcja rzadko kiedy pozwala widzowi na złapanie oddechu gdzieś na zewnątrz. Wystarczy wspomnieć film „Żeby nie było śladów” z 2021 roku (dzieje się w latach 80.), żeby zauważyć, że stworzenie scenografii pasującej do epoki nie jest aż tak dużym problemem. Wątpliwej jakości jest również charakteryzacja w „Gierku”. Postacie historyczne w niektórych scenach wyglądają zwyczajnie groteskowo. O doklejanych brwiach Breżniewa – którego zagrał Cezary Żak – z grzeczności wspominał nie będę...

Kadr z filmu "Gierek"
Edward Gierek i Leonid Breżniew 

„Gierek” – zmarnowany potencjał

Po zakończeniu seansu miałem problem z odpowiedzeniem sobie na pytanie, po co właściwie powstał ten film. Twórcy nie próbowali się zmierzyć z kontrowersyjnymi kwestiami związanymi z przywództwem Gierka, a skupili się tylko na pozytywnych cechach jego charakteru i rządów. Nie dali nawet widzowi szansy, żeby sam mógł sobie wyrobić na temat sekretarza zdanie, ponieważ od pierwszej minuty z uporem maniaka przekonywali, że Edward Gierek zawsze chciał dobrze, ale nie zawsze mu to wychodziło, bo wszyscy mu rzucali kłody pod nogi. To na tyle wielowymiarowa postać, że zwyczajnie nie wypadało wymalowywać jej takiej laurki. Szczególnie że w głowach wielu Polaków aż tak pozytywną postacią towarzysz I sekretarz nigdy nie był.

Gdybym historii Edwarda Gierka nie znał, to pomyślałbym po obejrzeniu filmu Węgrzyna, że był on najwspanialszym wodzem w historii Polski. No ale czy faktycznie był? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam...

Michał Grzybowski

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (3) / skomentuj / zobacz wszystkie

Piotrek
07 kwietnia 2022 o 21:48
Odpowiedz

Trafnie powiedziane. Miałbym ochotę sporo dodać, ale... wcześniejsze opinie naprawdę są trafne. Autorów serdecznie pozdrawiam, zaś autora artykułu... chyba nie koniecznie. Może dlatego, że kocham historię i nie znoszę kiedy ktokolwiek ją zmienia, przedstawiając "fakty" w oparciu o swoje poglądy, zapatrywania czy sympatie. To już nie jest historia. I tu powstrzymam się od określenia czym takie coś jest. Czasy Edwarda Gierka pamiętam doskonale. Ale czytając artykuł mam wrażenie, że dotyczy on kogoś innego. Co do filmu... zwiodłem się strasznie. "Kunszt aktorski" Pana Pawlickeigo rozłożył mnie na łopatki. Można lubić lub nie postać Generała, ale nie można zagrać go tak jak zrobił to Pan Antoni. Mimo sympatii do członków obsady aktorskiej odniosłem wrażenie, że zagrali w tym filmie... za kare, i chyba tylko dla pieniędzy. Nie ładnie. Próba podjęcia tematu Gierka zmarnowana i nieudolna. Kto wie czy nie pogrzebana na zawsze.

~Piotrek

07.04.2022 21:48
świadek historii
24 stycznia 2022 o 00:51
Odpowiedz

filmu jeszcze nie oglądałem,ale choć jestem zdecydowanym antykomunistą to uważam,ze Gierek robił co mógł. Nie jest jego winą, że przyszło mu działać w tamtych warunkach-gospodarkę rozwijał, ucisk polityczny zmniejszył. Wpisał do konstytucji wieczną przyjaźń z Z.S.R.R; PEWNO MUSIAŁ TAK ZROBIĆ. W 1972 i 1974 odwiedziłem rodzine w Anglii

~świadek historii

24.01.2022 00:51
mar
23 stycznia 2022 o 19:28
Odpowiedz

No wybacz Panie skoro na początku tego smutnego wywodu mówisz ze nie czujesz się kompetentny a finiszujesz stwierdzeniem że historię Gierka znasz ... a cały twój wywód polega na krytykowaniu człowieka który jako jedyne profity w ciągu dekady uzyskał to jakiś marny domek na katowickim osiedlu....(nie to co willa na Żoliborzu) to wg mnie ocenianie ludzi którzy być może naprawdę coś chcieli dla tego popieprzonego kraju zrobić nie jest na miejscu ... tym bardziej na tym miejscu ....facetów 40 plus ..... wychowanych i zahartowanych tamtymi czasami

~mar

23.01.2022 19:28
1