Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Filmowy świat „Mortal Kombat” w nowej odsłonie. Lepszej, niż w latach 90.? Analiza i recenzja

Książka, film
|
12.11.2021

Z filmowymi adaptacjami gier zwykle jest tak, że albo są kiepskie, albo – co najwyżej – przeciętne. Z tego przygnębiającego wzoru wykreślić możemy jednak film „Mortal Kombat” z 1995 roku, który okazał się dziełem naprawdę dobrym. Powrót do uniwersum nastąpił w 2021 roku. Czy był jednak udany?

Tagi: film , film dla faceta po 40.

„Mortal Kombat” - grafika
Plakat filmu „Mortal Kombat” z 2021 roku

Jeśli chodzi o gry z gatunku bijatyk, to „Mortal Kombat” jest jedną z najważniejszych i najpopularniejszych serii w całej historii elektrycznej rozrywki. Gry, często wyznaczające trendy, pojawiają się nieprzerwanie od 1992 roku. Początkowo budziły kontrowersje swoją brutalnością, ale szybko przestano zwracać na to większą uwagę, skupiając się na samej rozgrywce – dopracowanej, płynnej, wciągającej. W 2019 roku światło dzienne ujrzała świetna odsłona serii, „Mortal Kombat 11”, która ponownie wyznaczyła trendy i przypomniała, że o kultowych bijatykach nie należy zapominać.

„Mortal Kombat” – z komputerów do kin

Często wraz z tak dużą popularnością danego tytułu przychodzą propozycje... ekranizacji. Historia nauczyła nas, że bardzo rzadko udaje się nagrać naprawdę dobry film oparty o uniwersum stworzone z myślą o grach komputerowych. Wśród takich udanych interpretacji jest bez wątpienia film „Mortal Kombat”, który pojawił się w 1995 roku i – choć nie mówimy tutaj w żadnym wypadku o dziele przełomowym czy wybitnym – naprawdę udanie przeniósł świat znany z gier na kinowy ekran.

Paul W.S. Anderson wykorzystał potencjał drzemiący w uniwersum, uzupełnił go ciekawą historią i niezłymi scenami walki. Dostaliśmy film, który można było obejrzeć z naprawdę dużą przyjemnością. Obecnie efekty specjalne czy scenografia już tak nie zachwycają, ale nie zapominajmy, że film powstał ponad ćwierć wieku temu. Zagrali w nim między innymi Christopher Lambert, Linden Ashby czy Bridgette Wilson-Sampras, którzy wcielali się w kolejno Lorda Raydena, Johnny’ego Cage’a i Sonyę Blade, bohaterów znanych z serii gier. Film zarobił nieźle ponad 100 milionów dolarów i cieszył się dużym uznaniem. Zaliczany był jednocześnie do wąskiego grona produkcji, które w ciekawy sposób opowiadały historie znane z gier komputerowych.

Oczywiście za sukcesem z 1995 roku poszły kolejne ekranizacje, które – powiedzmy to delikatnie – nie dają rady. „Mortal Kombat 2: Unicestwienie” (1997) czy „Mortal Kombat: Ostateczna rozgrywka” (2001) to dzieła bardzo słabe, które próbowały przebić się i zarobić na sukcesie udanej pierwszej części. Małe budżety, kiepscy aktorzy, przeciętne scenariusze – to wystarczyło, żebyśmy o tych kontynuacjach szybko zapomnieli. W 2011 roku zadebiutował serial „Mortal Kombat: Legacy”, który doczekał się dwóch sezonów, a który podszedł do znanego uniwersum w nieco inny, ale bez wątpienia ciekawy sposób. Na dekadę o „Mortal Kombat” (w filmowym i serialowym świecie) zrobiło się cicho. Dość nieoczekiwanie jednak postanowiono do niego wrócić i zapowiedziano film pt. „Mortal Kombat”, który zadebiutować miał w kwietniu 2021 roku. Budżet w wysokości 55 milionów dolarów i znane nazwiska w obsadzie podsyciły apetyty fanów świata fantasy. Wątpliwości budzić mogło jedynie nazwisko reżysera – dla Simona McQuoida miał to być pełnometrażowy debiut. Czy okazał się on udany?

„Mortal Kombat” na miarę naszych potrzeb i możliwości?

Film z 1995 roku, jak wspomniałem, to dzieło dobre, ale nie genialne. Pełne niedoróbek, które jednak utkwiło w pamięci wielu jako coś wyjątkowego i naprawdę ciekawego. Z tym nostalgicznym obrazem produkcji zmierzyć musiał się twórca nowej odsłony. Odsłony, która miała być godnym dopełnieniem tego, co otrzymaliśmy w połowie lat 90. Nowe „Mortal Kombat” zadebiutowało w kinach 8 kwietnia 2021 roku, a pojawili się w nim Lewis Tan, Jessica McNamee, Josh Lawson czy Mehcad Brooks.

Warto na wstępie powiedzieć, że z założenia film nie miał być skierowany do młodszych widzów, a potwierdza to amerykańska kategoria wiekowa „R”, która oznacza, iż jest to dzieło wyłącznie dla dorosłych. I faktycznie – bardzo brutalne, w sposób niemalże anatomiczny pokazujące, jak wygląda znane z gier „Fatality”. „Mortal Kombat” to dzieło nie tylko krwawe, ale również mroczne. Fabuła, jak należało się spodziewać, nie jest skomplikowana – wojownicy z całego świata, dysponujący różnymi mocami i umiejętnościami, przygotowują się do krwawego turnieju znanego jako Mortal Kombat. Do pojedynku na śmierć i życie. Wszystko obudowane jest kilkoma mniej lub bardziej wciągającymi wątkami pobocznymi.

Kluczowe w filmach takich jak „Mortal Kombat” są sceny walki. Twórcy, dysponując dużym budżetem, odrobili w tej kwestii pracę domową. Pojedynki są nie tylko krwawe, ale przede wszystkim widowiskowe i dynamiczne. Wyglądają bardzo realistycznie, za co należy się pochwała. Efekty specjalne także stoją na zadowalającym poziomie. Warto powiedzieć sobie jednak wprost – to film skierowany przede wszystkim do miłośników świata „Mortal Kombat”. Do osób, które znają historię bohaterów, ich motywacje i cele. Film stosunkowo mało opowiada nam o tym, co działo się wcześniej, tylko natychmiast wrzuca nas do złożonego świata. Świata, który nie wszystkim musi być przecież znany.

W filmowym pojedynku zwycięża...

Ponieważ w tekście dokonałem swego rodzaju porównania filmów z 1995 roku i 2021 roku, niezbędne będzie podsumowanie. W mojej ocenie jednak lepiej wypada nowszy film, ponieważ jest zwyczajnie lepiej przygotowany. Wspomnienia i dobre wrażenie z połowy lat 90. to jedno, ale mająca na karku 26 lat produkcja zwyczajnie nie broni się obecnie pod wieloma względami. Zawodzi przede wszystkim pod kątem realizacji scen walki, które są przecież solą filmów z tego gatunku. Nie chodzi nawet o to, że w „Mortal Kombat” z 2021 roku twórcy zrobili wszystko o wiele lepiej – chodzi o to, że mieli do tego lepsze narzędzia i dobrze ich użyli. Oczywiście uniwersum wciąż ma duży potencjał, który nie został do końca wykorzystany. Ani teraz, ani w 1995 roku. Na pewno jednak – jeśli ktoś lubi filmy walki i świat „Mortal Kombat” – powinien sięgnąć po najnowsze dzieło z uniwersum. Nie będzie zawiedziony (ani przesadnie zachwycony).

Michał Grzybowski

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie