Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

„Fantazje” – oceniamy najnowszy film z Monicą Bellucci. Uwodzicielskie pragnienia...

Książka, film
|
20.12.2021

Francuska komedia obyczajowa „Fantazje” trafiła niedawno do polskich kin. Czy to produkcja, której warto poświęcić więcej czasu i miejsca? Sprawdzamy!

Tagi: film dla faceta po 40.

Carole Bouquet i Monica Bellucci. Kadr z filmu
Dwie gwiazdy europejskiego kina – Carole Bouquet i Monica Bellucci

David i Stéphane Foenkinos nie tylko przygotowali scenariusz, ale również wyreżyserowali „Fantazje”. To kolejna ich próba mająca na celu lepsze zrozumienie świata uczuciowego czy relacji międzyludzkich. W ostatnich latach przygotowali między innymi pozytywnie przyjęte „Delikatność” oraz „Zazdrość”. Kolejnym etapem analizy współczesnego społeczeństwa jest mający premierę 10 grudnia film „Fantazje”. Choć produkcja określona została mianem komedii, jest ona czymś znacznie ambitniejszym.

W filmie pojawiło się wiele znakomitości europejskiego kina – warto wspomnieć chociażby o Carole Bouquet, Suzanne Clément, Denisie Podalydèsie, Joséphine de Meaux, Céline Sallette czy chyba największej gwieździe francuskiej produkcji, Monice Bellucci.

„Fantazje” – fabuła filmu

Film podzielony został na sześć części, a każda z nich skupia się na innej parze. Wszystkie historie łączy jedno – próba zgłębienia intymnego życia. Przedstawione w humorystycznym tonie opowiastki skupiają się na wielu, przynajmniej dla niektórych, wstydliwych fantazjach – odgrywaniu ról, abstynencji seksualnej, nagrywaniu pikantnych filmów czy podnieceniu podczas obcowania ze śmiercią. Wszystkie te pragnienia przedstawione są jako coś naturalnego i ludzkiego, ale bohaterowie często nie podchodzą do nich z odpowiednim dystansem – wstydzą się tego, jacy są. Każda scena kończy się swego rodzaju podsumowaniem, próbując odtabuizować dane zagadnienie.

Nic co ludzkie nie powinno mi być obce...

W filmie „Fantazje” dominuje ton komediowy, wszystko zaprezentowane jest z dystansem i pewnymi, pasującymi do założeń twórców, uproszczeniami. Jedna para „dostaje” około 15-20 minut, w czasie których opowiedziana ma zostać kolejna fantazja. Tworzy to swego rodzaju miniserial, w którym każdy kolejny epizod nie łączy się, jeśli chodzi o wydarzenia czy bohaterów. Osoby występujące w jednej części nie łączą w żaden sposób swoich losów z kolejnymi. Jeden odcinek, gruba kreska, kolejny. Jedyne, co je łączy, to tematyka – ludzkie pragnienia i fantazje. To ciekawy zabieg, ponieważ często przy podobnej konstrukcji filmu bohaterowie w takich czy innych okolicznościach się spotykają, na przykład podczas finału. Twórcy „Fantazji” uznali jednak, że najlepiej będzie, jak jedna historia wybrzmi do końca i widz będzie musiał skupić się na kolejnej, o poprzedniej niejako zapominając. Wyszło to ciekawie, bo film w rzeczywistości ogląda się jak serial z krótkimi, niepowiązanymi ze sobą epizodami.

David i Stéphane Foenkinos nie boją się poruszać tematów może nie tyle trudnych, co dla wielu osób wstydliwych. Bo mało kto chce mówić o swoich najskrytszych łóżkowych pragnieniach czy marzeniach. Dla wielu są to tematy, którymi – i to w najlepszym wypadku – dzielą się jedynie z najbliższymi. Oglądając „Fantazje”, można momentami odnieść wrażenie, że niektóre pragnienia są zmyślone, ale twórcy przy każdej scenie skrupulatnie informują widza, o jakim naukowo udowodnionym zagadnieniu będą opowiadali. Są z jednej strony fantazje, które nikogo obecnie nie powinny oburzać: nagrywanie filmów ze wspólnych igraszek czy podniecenie wynikające z abstynencji seksualnej. Są w produkcji jednak dużo bardziej nieoczywiste wybory, jak chociażby podniecenie wywoływane przez ludzkie łzy czy obcowanie z ludzką śmiercią. Twórcy w żadnym wypadku nie piętnują takich rzeczy. Wręcz przeciwnie – chcą pokazać, że to coś naturalnego i każdy człowiek jest inny. Że każdy ma prawo do własnych fantazji. No i że powinien się nimi dzielić z partnerami, ponieważ to jedyna droga do spełnienia.

"Fantazje". Kadr z filmu
Niecodziennych sytuacji w „Fantazjach” nie brakuje...

Jednocześnie zauważono, że ujawnienie swoich fantazji nie zawsze ma jedynie pozytywne strony. Związek może się rozpaść, może pojawić się niezrozumienie. Pojawia się wątek dzieci, które przypadkowo dowiadują się o niecodziennych łóżkowych zainteresowaniach rodziców i wynikają z tego różne nieprzyjemne konsekwencje. Twórcy z jednej strony zatem pokazują, że ludzie powinni być wobec siebie i swoich potrzeb otwarci, ale z drugiej dają do zrozumienia, że reakcja otoczenia może być różna. Szczególnie gdy ktoś swoje fantazje skrywał przez kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt lat z pozoru udanego małżeństwa. To ważne, że całe zagadnienie nie zostało potraktowane jednowymiarowo, a wątki komediowe niekiedy przeplatają się z tymi dramatycznymi. Dodaje to całej produkcji głębi, a także wiarygodności.

Na duży plus obsada aktorska „Fantazji”. Bohaterowie są w różnym wieku, nie zawsze tworzą wyidealizowany, znany z amerykańskich produkcji obraz człowieka. Mają swoje wady i niedoskonałości, a to sprawia, że wyglądają bardziej wiarygodnie. Jeśli chodzi o ośmioro głównych bohaterów, to nie mam do nich zastrzeżeń. Wszyscy, choć mieli mało czasu, udowodnili aktorską jakość. Show podkręcają jednak dwie panie: Carole Bouquet oraz Monica Bellucci, które stworzyły w „Fantazjach” homoseksualny związek. Pragnienia wykreowanych przez nie bohaterek były chyba najbardziej nieoczywiste i zapadające w pamięć ze wszystkich zaprezentowanych w filmie. Co aktorska klasa, to klasa!

Monica Bellucci w filmie "Fantazje"
Fragment z Monicą Bellucci wielu zaskoczy...

Dużo więcej niż komedia

„Fantazje” to solidne kino komediowe, ale co najważniejsze – z istotnym przekazem. Wartościowe, otwierające oczy, ciekawie zrealizowane. Co równie ważne, a nie zawsze takie oczywiste, choć film dotyka problemów bardzo intymnych i skupia się na najgłębszych – nie zawsze dla wszystkich zrozumiałych – pragnieniach, nie jest przy tym wulgarny. Wszystko zaprezentowane jest w sposób przystępny, często z dystansem. Ma na celu przede wszystkim nie szokować, ale skłonić do refleksji nad własnymi pragnieniami i oczekiwaniami. Próbuje namówić widza nie tylko do tego, żeby zaśmiał się z często nieporadnych poczynań bohaterów, ale żeby spróbował otworzyć się na własną seksualność. To bez wątpienia wartość dodana płynąca z seansu „Fantazji”.

Plakat filmowy - "Fantazje"
Plakat filmu „Fantazje”

Michał Grzybowski
Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie