Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Co z tobą, wątrobo?

Klinika ciała i ducha

Klinika ciała i ducha Co z tobą, wątrobo?

Krytyk winiarski analizuje stan swojej wątroby, która z powodu picia i niezdrowego trybu życia okazuje się być starsza od niego samego o 25 lat. Otrzymuje rady od trzech specjalistów.

Tagi: zdrowie , wątroba , zdrowie po czterdziestce , problemy z wątrobą , zniszczona wątroba

Klinika ciała i ducha Co z tobą, wątrobo?

Zarabiam na życie piciem — jestem degustatorem win. Jednak okazuje się, że na dłuższą metę smakowanie alkoholu może mnie zabić. Wprawdzie degustacja często odbywa się około godziny 9.00 rano i polega na wzięciu do ust jednego łyka wina, a następnie wypluciu go, ale równie często przybiera ona formę 12-daniowej uczty, która kończy się o 4.00 nad ranem. Nie ma co kryć, praca w nadgodzinach zawsze odbija się negatywnie na moim zdrowiu.

Uwielbiam moją pracę, ale niedawno zacząłem odczuwać bóle w mięśniach — a mam dopiero 40 lat. Spojrzałem w lustro: mam 180 cm wzrostu i ważę 70 kilogramów. Jestem dość szczupły, ale moja sylwetka zmieniła się ostatnio na niekorzyść. W liceum brałem udział w biegach sprinterskich, później dbałem o formę, jeżdżąc na rowerze. Tak było do czasu, gdy ukończyłem 30 lat. Wtedy zarzuciłem uprawianie sportu. Prowadziłem własną firmę i nie miałem na to czasu.
Z czasem moje bóle nasiliły się, więc postanowiłem poszukać profesjonalnej pomocy. Na szczęście w tej branży mam przyjaciela Marka – specjalistę chorób wewnętrznych.

Diagnoza I

Przeczytałem gdzieś, że poszczególne części ciała człowieka starzeją się w różnym tempie, a nasz wiek jest równy wiekowi „najstarszej” z nich. Warto starać się „odmłodzić” tę najstarszą część, żeby „pozostałe nie zestarzały się również, idąc za jej przykładem”. Wizja mojej podstarzałej wątroby była bardzo niepokojąca, dlatego zapisałem się na USG jamy brzusznej i wizytę u Marka jak najszybciej. Ten pokazał mi zdjęcie zdrowej wątroby, która lśniła czerwienią krwi i emanowała swoistym pięknem, a potem skontrastował je ze zdjęciem stłuszczonej wątroby alkoholika, która wyglądała jak posiniaczone i lekko nadgniłe gęsie wątróbki. „Stłuszczenie wątroby zwiększa poziom cholesterolu w organizmie i wywołuje insulinoodporność”, powiedział Marek. „Zwiększa szanse zachorowania na zapalenie wątroby i daje pożywkę rakowi. Oprócz tego powoduje choroby serca”. To jeszcze nie był koniec. „Większość ludzi, którzy wypijają dwa drinki przed snem, cierpi na stłuszczenie wątroby”, dodał.

Dwa drinki? Dla mnie to aperitif!

Zanim zdążyłem wymyślić plan ucieczki, przyjaciel zaprowadził mnie do małego pokoju, w którym kazał mi się położyć na kozetce i podciągnąć bluzę. Potem posmarował mój brzuch zimnym żelem i zaczął przesuwać po nim małym urządzeniem. Przyglądał się obrazowi, który wyświetlił się na laptopie. Chwilę później na ekranie pojawiła się informacja: moja wątroba ma 65 lat.

Nie miałem pojęcia, jak doszedł do tego wniosku, ale przeraziłem się. Wyobraziłem sobie samego siebie jako niedołężnego czterdziestopięciolatka chwiejącego się nad grobem. Nagle poczułem, że chcę się napić — i to czegoś dużo mocniejszego niż kieliszek Pinot Noir. „Z doświadczenia mogę powiedzieć, że pacjenci, którzy ograniczają spożycie alkoholu do 3 – 4 drinków tygodniowo, zaczynają brać suplementy i zrzucają około dwóch kilogramów, już po sześciu miesiącach mają 40-letnią wątrobę zamiast 70-letniej”, powiedział Marek, niezbyt poprawiając mi tym nastrój. Potem wręczył mi płytę z nagraniem badania USG i torbę pełną suplementów, które nazwał „Pakietem wątrobowym”. Ogarnięty przerażeniem po powrocie do domu zacząłem przeszukiwać Internet i wyczytałem, że jeden z tych suplementów, ostropest, jest popularny wśród osób cierpiących na zapalenie wątroby typu C, a drugi, omega-3, był kiedyś wykorzystywany do hamowania pragnienia u nałogowych alkoholików. Czy naprawdę było ze mną aż tak źle?

Na wypadek, gdybym nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, Marek zadzwonił do mnie następnego dnia i powiedział: „Wyobraź sobie, że tańczyłeś z najpiękniejszą dziewczyną na Titanicu i nagle usłyszałeś gong. Wiesz, co to było? Wcale nie góra lodowa. To był aparat USG”. Uwaga, człowiek za burtą!

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (4) / skomentuj / zobacz wszystkie

REMY
28 września 2013 o 22:15
Odpowiedz

hmmm... "przekartkowałem" Twój blog. Powiem tak na gorąco, że jest niezły. Szczery. Masz w d..pę demonów, które będą Cię jeszcze trochę prześladować. Ale potem odejdą. Ten proces będzie trwał trochę, ale wyznacz sobie jakąś perspektywę życia z nimi - tak jest łatwiej. Dobrze, że zająłeś się sportem. Idź w tym kierunku - i posłuchaj dobrej rady: zacznij jakieś treningi wieczorem. Wieczór jest najgorszy... Ten sam fotel, to samo biurko, ten sam widok, ta sama ręka sięgająca do tej samej szafki... Jak wrócisz z zajęć o 21:00, 22:00 wykończony jak nie wiem co - jest łatwiej, dużo łatwiej. I opuść głowę, spokorniej. Wiem, że od środka wszystko Cię rozpie.....la, ale powstrzymaj to - mnie pomógł Nervosol (końskie dawki od razu z rana) i Neospasmina co jakiś czas. To wycisza. Postaraj się, żeby Twoi poczuli się z Tobą bezpiecznie.... wtedy odpuszczą. Przepraszam Cię, że udzielam Ci rad. Ale widzę, że mam do czynienia z inteligentnym gościem, który zrozumie, o co mi chodzi.

~REMY

28.09.2013 22:15
hanys
28 września 2013 o 12:02
Odpowiedz

Ja jestem uzależniony. U mnie ten rozdział trwał 6 lat. U niektórych twa 30. Tylko co to daje. Remy, owszem masz rację. Wielu z nas obojętnie czy uzależnieni czy nadużywający alkoholu - często ci drudzy piją nawet więcej bo mają jeszcze komfort picia - bagatelizują problemy zdrowotne. Ale z drugiej strony lepiej podejść jak do trądzika niż raka, bo wtedy zamiast zdrowieć, można popaść hipochondrię i przesadzać z "leczeniem" o ile nie skończy się to - i tak umrę więc co mi przeszkadza pić dalej. Wszystko z głową i umiarem. Dla chętnych mój pijacki a właściwie trzeźwiejący blog hanys.com.pl

~hanys

28.09.2013 12:02
REMY
28 września 2013 o 10:59
Odpowiedz

A mnie nie uspokoił ani trochę... Artykuł zwraca uwagę na dość powszechny problem pijaństwa (nie mylić z alkoholizmem). Zagłusza zdrowy rozsądek dając złudne poczucie bezpieczeństwa, że trochę zmienimy to co jemy, zaczniemy się ruszać i jest ok - możemy tankować dalej. A prawda jest niestety brutalna (co potwierdzi większość osób z forum MH poświęconemu związkom z partnerem uzależnionym od alkoholu): nie ma tu drogi na skróty. Jeżeli pijemy bez przerwy, to mamy nie tylko otłuszczenie, ale też zwłóknienie wątroby, a to są zmiany nieodwracalne. Wysiada trzustka i woreczek żółciowy, potem żołądek i śledziona. Doprowadza to do stanów zapalnych, często potem raka. Rozsypuje się układ immunologiczny, dochodzi do choroby wieńcowej nawet u szczupłych ludzi, wzrasta kilkakrotnie ryzyko wylewu. Itd, itp. A w takim stanie rozpoczęcie interwałów raczej przybije gwóźdź do trumny, a nie pomoże. Konieczne jest przeprowadzenie gruntownych badań (nie opinii tatusia, który może zna się na wszystkim, ale te wywody ojca w artykule, do którego zwraca się syn że ma problemy z wątrobą z powodu picia.... to po prostu dziecinne). Po USG należy przeprowadzić testy wątrobowe. Zrobić gruntowne badania organizmu żeby stwierdzić, czy nie ma uszkodzeń innych organów. Zmienić styl życia, ograniczając a najlepiej eliminując całkowicie alkohol. Po jakimś czasie powtórzyć badania. A autor artykułu sprawę potraktował jak problem trądzika - przy tak poważnym temacie apeluję o zachowanie przynajmniej znamion odpowiedzialności dziennikarskiej. Wiem, że smęcę. Ale kiedy jest za późno, robi jeszcze bardziej smętnie. Pozdrawiam.

~REMY

28.09.2013 10:59
Mir
10 września 2012 o 09:19
Odpowiedz

Twój tata mnie uspokoił troszkę :)

~Mir

10.09.2012 09:19
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty