Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Rynek pracy po 40.

Kariera

„Oferujemy pracę w młodym, dynamicznym zespole” – tak zaczyna się większość ofert pracy w polskim Internecie. Choć niemal nikt wieku preferowanego w rekrutacji kandydata formalnie nie podaje, to z góry – przez takie wstawki - wiadomo, że szukany jest ktoś poniżej 40. a na pewno młodszy niż 50 lat. Dlaczego pracodawcy nie chcą korzystać z bogatych doświadczeń i oddania ludzi dojrzałych?

Tagi: kariera , praca po czterdziestce , bezrobocie po 40.

Kariera Rynek pracy po 40.

Od kilku lat sytuacja na polskim rynku pracy jest dość dziwna. Z jednej strony brakuje rąk do pracy, w niektórych branżach tak bardzo, że musimy się posiłkować sprowadzaniem – liczonej już w setkach tysięcy osób - siły roboczej zza granicy, z drugiej oferta dla poszukujących zajęcia tu, na miejscu, doświadczonych pracowników po 50. - jest bardziej niż uboga.

Co więcej, problem nie dotyczy tylko tych już poszukujących pracy. Działające na naszym rynku firmy w wypadku przetasowań kadrowych zdecydowanie częściej niż żółtodziobów zwalniają pracowników z dużym doświadczeniem i wiedzą. Dzieje się tak nawet w stawiającej na szczególnie wysokie kompetencje branży IT. Dlaczego?

Stereotypy

W przypadku polskiego rynku pracy na wiele zagadnień nie ma jednoznacznej odpowiedzi – gdyż nie ma wnikliwych badań na ten temat, ale wielu rzeczy możemy się po prostu domyślać. Moim zdaniem, jednym z głównych powodów, który sprawia, że „starsi” pracownicy są traktowani po prostu gorzej, są pokutujące w umysłach wielu osób, w tym decydentów na najwyższych szczeblach managementu - stereotypy. Główny mit jest taki, że pracownicy w bardziej zaawansowanym wieku gorzej sobie radzą z nowymi technologiami, są mniej dynamiczni, wolniej przyjmują nowinki techniczne i w ogóle trudniej ich skłonić do nauki nowych rzeczy.

To wyobrażenie mogło mieć pewne podstawy 30 lat temu, u progu kapitalizmu w Polsce, kiedy ludzie wychowani w PRLu, nie mający przez całe życie dostępu ani do nowoczesnych technologii, ani znajomości mechanizmów pracy w korporacjach, rzeczywiście mogli mieć pewien problem z ogarnięciem wszelkich, dynamicznie następujących wówczas zmian. Jednak dziś podobne przekonanie jest pozbawione właściwie wszelkich podstaw.

Współcześni 40- i 50-latkowie to w zasadzie pokolenie twórców większości nowoczesnych rozwiązań przemysłowo-technologicznych z samym Internetem włącznie, jakże zatem ci, którzy dorastali z siecią, przełomowymi technologiami, całkowicie nową klasą urządzeń, chociażby takich jak komórki czy później smartfony, mieliby sobie z nimi nie radzić?

Podobnie jest z myśleniem o 50-latkach jako o „seniorach”. Kiedyś, w szarzyźnie minionego ustroju, facet po 50. to już był często wrak człowieka, schorowany, styrany ciężką, fizyczną pracą od 15-18 roku życia, zdarza się, że z poważnymi chorobami zawodowymi. Dziś świat się zupełnie zmienił. Ludzie dbają o siebie, lepiej jedzą, uprawiają sporty, są aktywni zarówno fizycznie jak i intelektualnie do bardzo późnej starości. Obecny 50-latek w ogóle nie przypomina tego sprzed 30 lat. Cuda czyni też medycyna oraz zdecydowanie lepsze niż kiedyś warunki życia. Żyjemy po prostu dłużej, ale też i dłużej zachowujemy pełną sprawność.

Tymczasem, o ile jakiemuś dojrzałemu facetowi koło 50. uda się przebić przez wymienione wcześniej mury błędnych wyobrażeń, trafia na kolejny: „ktoś w twoim wieku po prostu się nie odnajdzie w naszym młodym zespole”.

I jak tu z tym polemizować, co robić? Cóż z tego, że osoba starsza może wnieść bardzo wartościowe doświadczenie, szereg umiejętności, których brakuje ludziom na początku kariery zawodowej? Nic, ponieważ, jak się często okazuje, nie pasuje do koncepcji, która zresztą z dużą dozą prawdopodobieństwa oparta jest na całkowicie błędnych przesłankach.

Brak wiedzy

O ile nawet błędne stereotypy, które wpajane są ludziom do głów całymi latami, można jeszcze jakoś usprawiedliwiać, o tyle naprawdę dziwi zupełna niewiedza zarówno pracodawców, jak i ekspertów z branży HR co do realiów nie tylko rynku pracy, ale w ogóle sytuacji demograficznej zachodnich społeczeństw, do których przecież zalicza się Polska, a o których uczeni informują (i ostrzegają) od dawna. A ta sytuacja jest po prostu taka, że chcąc czy nie chcąc, pracodawcy za kilka, kilkanaście lat będą zmuszeni zatrudniać ludzi po 40. i 50. nie dlatego, że będą mogli, ale dlatego, że nie będą mieli innego wyjścia. I muszą się już teraz na to przygotowywać.

Powód? Współczesna zachodnia, konsumpcyjna kultura, przy wszystkich jej zaletach, ma jedną zasadniczą wadę: nie rodzą się w niej dzieci, a przynajmniej nie tyle, ile powinno. Efekt – Europa, w tym Polska – gdzie także z kilku innych względów proces ten będzie się jeszcze dodatkowo nasilać – szybko się starzeje.

O ile dziś największą grupę społeczną stanowią 30-40-latkowie, za 20 lat zdecydowanie dominować będą 40-60 latkowie. Jeszcze 10 lat temu seniorzy stanowili niespełna 30% polskiego społeczeństwa, dziś jest to już ok. 47%, a za kilkanaście lat osoby „starsze” będą zdecydowaną większością. Jeśli wówczas pracodawcy nadal będą tkwić w swoich stereotypach, po prostu nie będą mieli kogo zatrudniać, bo ludzi młodych po prostu na rynku nie będzie tylu, ilu by potrzebowali.

Tworzącą się na naszych oczach lukę pokoleniową w pewnym stopniu może zneutralizować imigracja ekonomiczna z biedniejszych regionów świata, ale, jak wszyscy wiemy z obserwacji tego, jak to się wszystko obecnie układa w zachodniej Europie, nie możemy być pewni, że przyniesie to wyłącznie pozytywne efekty. Wiele znanych ośrodków futurologicznych straszy też dziś, że pracę ludzi będą zastępować roboty, co też może być ważną, a nie do końca dziś jeszcze w pełni rozumianą zmienną wpływającą na kształt zatrudnienia.

Koniec końców, pewne jest jedno - zmiany spowodowane przekształcaniem się proporcji demograficznych społeczeństwa wymuszą prawdziwą rewolucję. Zmieni się nie tylko rynek pracy, ale cała filozofia biznesu, a być może nawet zasady ekonomii. Dziś, stawia się na młodych i to do nich kierowany jest główny przekaz, choćby marketingowy. To pod umysły i percepcję „grupy komercyjnej” tworzy się większość nowych produktów, do nich adresuje kampanie w TV i Internecie. W następnych latach będzie się to musiało zmieniać, gdyż ludzie między 25. a 45. rokiem życia przestaną być najszerszą grupą konsumentów, a ich miejsce zajmą osoby w sile wieku oraz zaawansowani seniorzy.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

50+
06 grudnia 2018 o 16:12
Odpowiedz

Artukuł nie wspomina również o aspekcie delikatnej materii, a istotnym dla mężczyzn ze stażem. A mianowicie o fakcie, że wiele z młodych kobiet po socjologii czy psychologii będących pierwszą linią selekcji HR w świecie korpo (bo HR to praktycznie domena kobiet) jest jescze w tzw. stanie wolnym. Dla nich zawsze bardziej atrakcyjny będzie kandydat 30-40 letni najchętnie np. stanu wolneg, zadatkami na dyrektowa czy prezesa , niż 50-cio latek z bogatym doświadczeniem ale obciązony już obrączką i pakietem siwych włosów. Znawcy środowisk korporacyjnych wiedzą o czym piszę.

~50+

06.12.2018 16:12
1

Gorące tematy

facebook