Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję
" "

Dzieci na jachcie? Nic trudnego!

Jachty i łodzie

Być może właśnie przed chwilą przeglądałeś Facebooka i przewijałeś przez ekran kolejne zachęty do spędzenia urlopu na morzu. Być może takich propozycji i ofert pełna jest twoja skrzynka mailowa. Być może często o tym myślisz, ale z roku na rok odkładasz decyzję, bo jak tu się cieszyć nieograniczoną wolnością i radością żeglowania, gdy w głowie kołacze pytanie: co w tym czasie zrobić z dziećmi? Otóż nic prostszego: wystarczy zabrać je ze sobą.

Tagi: wypoczynek , pływanie , sport dla faceta po 40. , żagle , żeglarstwo , jachty , łodzie , urlop nad wodą , czarter jachtów , wakacje pod żaglami

Jachty i łodzie Dzieci na jachcie? Nic trudnego!

Nuda – to jej najbardziej obawiają się rodzice na samą myśl o wakacjach z dziećmi w rejsie. Perspektywa bycia zamkniętym na małej przestrzeni przez co najmniej tydzień w obecności dzieci, które nieustannie oczekują naszej uwagi, skutecznie torpeduje żeglarskie plany urlopowe wielu rodzin. A nie musi. Wystarczy, że podejdziemy do tematu z głową, a takie wakacje okażą się nie tylko dobrze spędzonym wspólnie czasem, ale również świetną nauką i zabawą. A może i nową pasją twojej pociechy?

W jakim wieku dzieci mogą zacząć z nami pływać?

Właściwie nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to pytanie. W marinach spotkamy rodziny z dziećmi w każdym wieku, również z niemowlętami. Różnica polega tylko na sposobie organizacji życia na jachcie i podziału obowiązków. Są oczywiście momenty trudniejsze: gdy dziecko ma około roku i zaczyna się samodzielnie poruszać – wtedy wymagana jest wzmożona czujność. Ale gdy dzieci są już nawet odrobinę starsze, życie robi się nieco łatwiejsze.

Co robią dzieci na jachcie?

Wbrew pozorom to nie kwestie bezpieczeństwa są najważniejsze, ale zapewnienie młodemu towarzystwu odpowiedniej dawki wrażeń i zajęcia. Żadne zabezpieczenia nie przetrwają dziecięcej nudy, a może się zdarzyć, że uśpią tylko twoją czujność. Kluczem do udanego urlopu na jachcie jest wciągnięcie dzieciaków w sam środek żeglarskiego życia, żeby poczuły się jego ważną częścią. Wielu praktyków pływania z dziećmi rozpoczyna tę zabawę jeszcze na długo przed wypłynięciem – od wspólnego planowania rejsu. Wciągając je w proces poszukiwania atrakcyjnych miejsc, wyboru jachtu, pakowania – budzisz ich ciekawość i stawiasz w pozycji uczestników wydarzeń, a nie tylko biernych obserwatorów i wykonawców poleceń. Czym więcej będą wiedzieć o jachcie zanim go jeszcze po raz pierwszy zobaczą, tym mocniej będą się angażować w jego poznanie w rzeczywistości, a odkrywanie, jak faktycznie działa to wszystko, o czym dotychczas tylko słyszały, może być znakomitą zabawą, która pochłania ich uwagę przez długi czas. Podzielenie jachtu na strefy „nie dotykaj / nie wchodź / nawet o tym nie myśl” jest znakomitą receptą na urlopową katastrofę. Sprawienie, że zechcą się poczuć wilkami morskimi – sposobem na udany urlop.

Zdecydowanie dobrym pomysłem jest organizacja rejsu wespół z inną rodziną, mającą dzieci w podobnym wieku do twoich. Znakomitym – wzięcie kilku planszówek, w które będziecie mogli grać wszyscy razem. Nie najlepszym – zabieranie na jacht całej przyczepy zabawek. Zdecydowanie najgorszym: spakowanie tabletu i torby zapasowych powerbanków, bo to niejako z założenia oznacza przyzwolenie na obecność nudy. Oczywiście, wspólne oglądanie filmów na dobranoc też może być atrakcyjnym elementem zakończenia dnia, ale pełny sukces osiągniesz wtedy, gdy po zachodzie słońca dziecięca załoga padnie jak długa na koje ze zmęczenia. A sposobów na to, żeby pływanie było atrakcyjną (i wyczerpującą) przygodą, jest bez liku.

Kluczem do sukcesu jest taka organizacja rejsu, żeby w miarę możliwości ciągle coś się działo. Nawet codzienne szorowanie pokładu może być jedną z atrakcji (a przy okazji może okazać się w przyszłości cennym nawykiem), a jednocześnie daje „dorosłej” załodze chwilę czasu np. na przygotowanie śniadania. Doskonale się sprawdzają krótkie odcinki, z częstymi postojami na kąpiel czy na zwiedzanie ciekawych miejsc. Każda operacja kotwiczenia, cumowania do boi lub przybijania do portu to jakieś wydarzenie, które – dobrze zorganizowane – może bez reszty pochłonąć młodą załogę. Jeden warunek: musi być w to działanie zaangażowana. Nawet podawanie odbijaczy będzie ważnym zadaniem, jeśli tylko tak je przedstawisz dziecku. W końcu w dokumentach, które zostawiłeś u armatora, dziecko jest wymienione jako członek załogi. Wystarczy zadbać, by naprawdę się nim poczuło.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty