Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 09 stycznia 2020 - 09:46
    ~miss_fantasy napisał:
    i mąż powiedział, że się wycofał, zamknął. A co jak kobieta ma ochotę "je... ć " w stół.. zrobić jakąś rewolucję (ale w znaczeniu żeby cos wyjaśnić, doprecyzować, ustalić granicę, naprawić)...

    Wiesz...
    Wydaje mi się, że nic zdrożnego w tym nie będzie.

    Pamiętaj jednak, że facet - taki zwykły, nie żaden tam 'metro-cośtam' - oczekuje działania, nie pustych słów.

    Może być sporo przyczyn dla których on 'się wycofał' - jak piszesz.
    Mógł to zrobić ze zwykłego wygodnictwa np.. - bo jest już dobrze, no to... dobrze :-) (resztę mam w dupie).
    A mógł z powodów czysto pragmatycznych - bardzo różnych.

    Nie nam oceniać z czego to się u niego wzięło - to sama musisz określić.
    Jednak pierdolnięcie w stół i powiedzenie 'Kurwa, albo bierzesz się za to naprawienie kranu, bo cieknie od dwóch lat, albo dłużej tego Twojego dyletanctwa i ślizgania się na mojej dupie nie wytrzymuję i kończę to - biorę sobie fachmajstra, a Ty pakuj walizy !!!'
    Może być dobrym eksperymentem.

    Jasne, że przejaskrawiam ale wcale niewykluczone, że coś takiego na niego podziała - zorientuje się, że znalazł się nagle w relacji matka-syn, a nie żona-mąż.

    I może zechce z tego układu wyjść - albo w stronę męża, albo... singla ;-).

    Na faceta działają sytuacje jasne i bardzo wyraźne.
    Jakieś gierki i podchody ich albo śmieszą - to w optymistycznym wariancie, ale bardziej wkurwiają.

    Jak stroisz fochy zamiast pierdolnąć w stół i wprost powiedzieć o co biega, stajesz się dla niego debilką, kretynką i idiotką w jednym - nastolatką z niepodtartym nosem.

    Kiedy walisz prosto z mostu bez ogródek, mówisz jego językiem - on zaczyna się z Tobą liczyć, bo widzi przeciwnika, a nie rozlazłą dupę ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 09 stycznia 2020 - 10:04
    ~Zmęczony życiem
    napisałeś:
    "A najbardziej tego, że każda z nich gra."

    Warto jeszcze uświadomić sobie o co gra i po co to robi.
    Odpowiedź może zaskoczyć albo i nie.

    Pierwszym krokiem do odkrycia kart może być uświadomienie partnerce/partnerowi, że pieniądze nie biorą się z nieba.
    Żeby zarobić sensowną kasę trzeba naprawdę się wysilić i czasami człowiekowi już nie starcza sił na ogarnięcie obowiązków domowych.
    Wiele kobiet może doznać szoku, że nie potrafi zarobić nawet na własne potrzeby!
    Jeżeli partner/partnerka zrozumie (i zacznie działać nie tylko rozumieć rzecz jasna) i kocha Ciebie a nie wygodne życie za Twoje pieniądze to zaczynasz wygrywać w tej grze.









    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 09 stycznia 2020 - 10:15
    Wyjaśnię jeszcze co oznaczają własne potrzeby:
    - dach nad głową,
    - czynsze i inne opłaty żeby ten dom nadawał się do mieszkania,
    - jedzenie,
    - opłaty za środek transportu,
    - lekarz, stomatolog,
    - ubrania, buty,
    - podstawowe kosmetyki,
    - i inne mniej potrzebne.
    Wystarczy takiej roszczeniowej, opierdalającej się Pani lub Panu podliczyć i może do niej lub niego dotrze, że jest utrzymanką i lub utrzymankiem.






    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 09 stycznia 2020 - 10:37
    ~miss_fantasy napisał:
    @raz, @Robert1971, @Szopeno, @Zmęczony życiem, w każdej Waszej wypowiedzi jest COŚ, nawet dużo, nie wiem czy tak rozmawiacie ze swoimi kobietami ale właśnie tego konkretnego postawienia sprawy u mnie nie ma, wczoraj rozmawialiśmy co nieco wieczorem i mąż powiedział, że się wycofał, zamknął. A co jak kobieta ma ochotę "je... ć " w stół.. zrobić jakąś rewolucję (ale w znaczeniu żeby cos wyjaśnić, doprecyzować, ustalić granicę, naprawić)... @Szopeno, pytasz, czemu ja z takim jak pisalam ze mi sie podoba postawa Zmęczonego nie jestem... Mnie się wydawał najwspanialszy ten, z ktorym jestem i o niego chcę zabiegać...
    Jak juz tak piszecie Panowie o kobiecych kalkulacjach, to ja zrobilam takie: podoba mi się fizycznie (bo tyle wiedzialam na poczatku), podoba mi sie z charakteru (tak jak go poznawalam w trakcie), czulam ze go kocham niesamowicie - i co najwazniejsze wszystkie te trzy sprawy byly z wzajemnoscia. Druga "kalkulacja": wspólne główne cele - tylk my dla siebie, zachowanie wiernosci, dzieci tak, mieszkanie - a tam gdzie nam bedzie pasowało (niektorzy kategorycznie określają ze sie nigdzie nie wyprowadza, nie wyjada itp a innych "nosi" z miejsca na miejsce)
    I trzecia kalkulacja, pieniądze zarabiamy oboje i raz jedno raz drugie cos wnosi, w miarę możliwości.
    @raz, tak właśnie poznalam takiego optymistycznego i tak dalej jak piszesz i to mnie do niego skłoniło.. Ale uważam ze to nie tak, że robilam swiadomie bądź mniej, czy tam grałam jak to się tu mowi, aby to spieprzyc i wycisnac ile sie da, u nas bylo tak, ze mial i wykazywał pewne jakies takie zadatki na bycie maruderem i to nie tylko moje zdanie, co ja wlasnie zignorowalam. Mialam gdzies i mam dalej, kto ma co i nie slucham zadnych psiapsiolek, nie ogladam dennych programow, w dupie mam wygladzone selfi na insta i co tam powiedza inni, nie jezdze na wakacje tam gdzie inni, nie czytam pierdół, nie pamietam takiej sytuacji kiedy ugrywalam coś seksem (może trudno w to uwierzyć)... A bylam "wspolnikiem" w przezywaniu tych wszystkich problemów które przynosil nie bedac na tzw fali (juz kiedys o tym pisalam)
    @Zmęczony życiem, tak sobie to analizuję w powiązaniu z moja sytuacją i to ja raczej zastosuję wzgledem męża taka postawę "na chlodno", bedzie to grało to ok, a nie, to nic na siłę i tyle, bo mi szkoda bo wiem jak fajnie mogloby byc, i bylo, ale szkoda tez zycia i ile można w zawieszeniu i jak się otworzy, jak się przełamie, bo słyszę ze jestem niecierpliwa, tak jestem w tym niecierpliwa, nie chcę wałkować x razy czegoś tylko przystapic do nowego, milego (z nim) i tak, mogę to w jednej chwili zrobić, a czemu by nie... Tak, też zadawalam sobie pytania (najpierw sobie pozniej mężowi w naszych rozmowach) czego chcę /on chce /chcemy, co jest nie tak, czemu jest nie tak jak chce /chcemy... Co warto zrobic i z mojej str i tez z jego str aby poprawic... Bez narzekania ale aby postawić sprawy jasno, opisac, określić się.. Pozdrawiam Forumowiczów, tych aktywnych szczególnie, bo zauwazylam, ze to mi dużo dobrego przynosi w mojej sytuacji.. Otwiera oczy na jeszcze inne /nowe mozliwosci





    Miss, gratulacje za to poświęcenie. Czy już wiesz, że Twój mąż tego nie doceni a jak zaczniesz robić to, co radzi Zmęczony to zaraz znajdzie się pocieszycielka co zrozumie i się zaopiekuje? Głupich kobiet nie brakuje. Ja też nią jestem ale powoli z tej głupoty się leczę.
    I Robert 1971 ma rację, przestań być jego matką.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 09 stycznia 2020 - 10:41
    ~Aga napisał:

    Warto jeszcze uświadomić sobie o co gra i po co to robi.
    (...)
    że pieniądze nie biorą się z nieba.
    (...)
    i kocha Ciebie a nie wygodne życie za Twoje pieniądze to zaczynasz wygrywać w tej grze.

    Szkoda tylko, że to dopiero około pięćdziesiątki człek zaczyna rozumieć, że życie w związku z kobietą to gra ;-P...

    O ja pierdolę... ;-).

    Zaufanie, bliskość, szczerość, współpraca... wszystko to idzie się gwizdać, bo... jest gra.

    Gra o dominację i po to, by decydować o strategicznych sprawach i na co możesz a na co nie możesz wydawać swoje ciężko zarobione pieniądze.
    Ot polityka w domowym wymiarze.

    Podatek liniowy płacisz od bycia z kobietą - pamiętaj !!!
    Bo wygrywasz/przegrywasz - nie ważne.
    Istotne, żebyś płacił - kasą, zaangażowaniem, wiernością, oddaniem i... posłuszeństwem ;-).

    Kuźwa a tu mówi się o miłościach, sentymentach, uczuciach.
    I żeby nie kalkulować, bo to obrzydliwe - trzeba kochać.

    Po prostu kochać !!!
    Nie liczyć się z kosztami po swojej stronie - takiej miłości.
    Tylko z zyskami ukochanej, bo...

    NIE NO PANOWIE !!! TO JEST GRA !!!

    Hahaha...
    Żeby było jasne - paniatno???

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 09 stycznia 2020 - 11:56
    ~Robert1971 napisał:
    ~Aga napisał:

    Warto jeszcze uświadomić sobie o co gra i po co to robi.
    (...)
    że pieniądze nie biorą się z nieba.
    (...)
    i kocha Ciebie a nie wygodne życie za Twoje pieniądze to zaczynasz wygrywać w tej grze.

    Szkoda tylko, że to dopiero około pięćdziesiątki człek zaczyna rozumieć, że życie w związku z kobietą to gra ;-P...

    O ja pierdolę... ;-).

    Zaufanie, bliskość, szczerość, współpraca... wszystko to idzie się gwizdać, bo... jest gra.

    Gra o dominację i po to, by decydować o strategicznych sprawach i na co możesz a na co nie możesz wydawać swoje ciężko zarobione pieniądze.
    Ot polityka w domowym wymiarze.

    Podatek liniowy płacisz od bycia z kobietą - pamiętaj !!!
    Bo wygrywasz/przegrywasz - nie ważne.
    Istotne, żebyś płacił - kasą, zaangażowaniem, wiernością, oddaniem i... posłuszeństwem ;-).

    Kuźwa a tu mówi się o miłościach, sentymentach, uczuciach.
    I żeby nie kalkulować, bo to obrzydliwe - trzeba kochać.

    Po prostu kochać !!!
    Nie liczyć się z kosztami po swojej stronie - takiej miłości.
    Tylko z zyskami ukochanej, bo...

    NIE NO PANOWIE !!! TO JEST GRA !!!

    Hahaha...
    Żeby było jasne - paniatno???


    Robert 1971 spokojnie, mój głos to nie głos wszystkich kobiet. Kobieta jak kocha to nie gra (nie jest w stanie, uczucia nie pozwalają). Szczerze i z oddaniem robi wszystko żeby ten wybranek był szczęśliwy.
    Chodzi o to, że często jesteście manipulowani kiedy kobieta już nie kocha. I uważam, że warto wiedzieć o tym, że jest się rozgrywanym w tym układzie.
    Są kobiety, którym pasuje rola czynsz (lub coś tam innego) za seks. Są mężczyźni, którym takie układy też pasują. Co nam do tego, jeżeli dwie strony robią to z pełną świadomością?
    Ale jeżeli zaczynasz czuć, że jesteś uczestnikiem gry? Jak się dowiedzieć, potwierdzić, że tak właśnie jest?
    Szczera rozmowa?
    Nie wierzę w szczerość kiedy gra już się toczy.
    I ja tylko o tym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 09 stycznia 2020 - 12:18
    ~miss_fantasy napisał:
    @raz, @Robert1971, @Szopeno, @Zmęczony życiem, w każdej Waszej wypowiedzi jest COŚ, nawet dużo, nie wiem czy tak rozmawiacie ze swoimi kobietami ale właśnie tego konkretnego postawienia sprawy u mnie nie ma, wczoraj rozmawialiśmy co nieco wieczorem i mąż powiedział, że się wycofał, zamknął. A co jak kobieta ma ochotę "je... ć " w stół.. zrobić jakąś rewolucję (ale w znaczeniu żeby cos wyjaśnić, doprecyzować, ustalić granicę, naprawić)... @Szopeno, pytasz, czemu ja z takim jak pisalam ze mi sie podoba postawa Zmęczonego nie jestem... Mnie się wydawał najwspanialszy ten, z ktorym jestem i o niego chcę zabiegać...
    Jak juz tak piszecie Panowie o kobiecych kalkulacjach, to ja zrobilam takie: podoba mi się fizycznie (bo tyle wiedzialam na poczatku), podoba mi sie z charakteru (tak jak go poznawalam w trakcie), czulam ze go kocham niesamowicie - i co najwazniejsze wszystkie te trzy sprawy byly z wzajemnoscia. Druga "kalkulacja": wspólne główne cele - tylk my dla siebie, zachowanie wiernosci, dzieci tak, mieszkanie - a tam gdzie nam bedzie pasowało (niektorzy kategorycznie określają ze sie nigdzie nie wyprowadza, nie wyjada itp a innych "nosi" z miejsca na miejsce)
    I trzecia kalkulacja, pieniądze zarabiamy oboje i raz jedno raz drugie cos wnosi, w miarę możliwości.
    @raz, tak właśnie poznalam takiego optymistycznego i tak dalej jak piszesz i to mnie do niego skłoniło.. Ale uważam ze to nie tak, że robilam swiadomie bądź mniej, czy tam grałam jak to się tu mowi, aby to spieprzyc i wycisnac ile sie da, u nas bylo tak, ze mial i wykazywał pewne jakies takie zadatki na bycie maruderem i to nie tylko moje zdanie, co ja wlasnie zignorowalam. Mialam gdzies i mam dalej, kto ma co i nie slucham zadnych psiapsiolek, nie ogladam dennych programow, w dupie mam wygladzone selfi na insta i co tam powiedza inni, nie jezdze na wakacje tam gdzie inni, nie czytam pierdół, nie pamietam takiej sytuacji kiedy ugrywalam coś seksem (może trudno w to uwierzyć)... A bylam "wspolnikiem" w przezywaniu tych wszystkich problemów które przynosil nie bedac na tzw fali (juz kiedys o tym pisalam)
    @Zmęczony życiem, tak sobie to analizuję w powiązaniu z moja sytuacją i to ja raczej zastosuję wzgledem męża taka postawę "na chlodno", bedzie to grało to ok, a nie, to nic na siłę i tyle, bo mi szkoda bo wiem jak fajnie mogloby byc, i bylo, ale szkoda tez zycia i ile można w zawieszeniu i jak się otworzy, jak się przełamie, bo słyszę ze jestem niecierpliwa, tak jestem w tym niecierpliwa, nie chcę wałkować x razy czegoś tylko przystapic do nowego, milego (z nim) i tak, mogę to w jednej chwili zrobić, a czemu by nie... Tak, też zadawalam sobie pytania (najpierw sobie pozniej mężowi w naszych rozmowach) czego chcę /on chce /chcemy, co jest nie tak, czemu jest nie tak jak chce /chcemy... Co warto zrobic i z mojej str i tez z jego str aby poprawic... Bez narzekania ale aby postawić sprawy jasno, opisac, określić się.. Pozdrawiam Forumowiczów, tych aktywnych szczególnie, bo zauwazylam, ze to mi dużo dobrego przynosi w mojej sytuacji.. Otwiera oczy na jeszcze inne /nowe mozliwosci


    @Miss_fantasy, bo to tak jest, że wady, które staramy się ignorować na pewno wypłyną z czasem ze zdwojoną siłą i albo je zaakceptujesz albo wyeliminujesz albo będziesz z ich powodu cierpiała dopóki nie zmienisz partnera. Który będzie miał inne wady, ale może łatwiejsze dla Ciebie do akceptacji. A może nie. Ruletka. :)

    Podejście na chłodno jest najlepsze możliwe. Bo pozbawia Cię niepotrzebnych emocji i obaw. Z góry stawia Cię na wygranej pozycji. Wiesz czego chcesz i do czego dążysz. Tylko nie wiem czy to już nie jest za późno. W sensie, że już nic nie czujesz do partnera i tak naprawdę tylko ustawiasz relacje po swojemu, aby się nie męczyć, ale raczej aby trwać. Pożądasz swojego faceta? Kochasz go? Jesteś w stanie spędzić z nim resztę życia? Może to pytania na później. A może brak ustawienia relacji po Twojemu spowoduje, że nie będziesz musiała na te pytania odpowiadać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 09 stycznia 2020 - 12:34
    @Aga S. nie mam problemu z utrzymaniem domu i rodziny. Ale pod warunkiem, że partnerka wywiązuje się ze swoich obowiązków. Przeszkadza mi, jak robi tylko to co chce i ma wieczne wymagania i roszczenia nie doceniając tego co ma.

    Nie zgodzę się, że jak kobieta kocha to nie gra. Gra. Gra kogoś innego kim jest, aby zdobyć faceta, przy którym chce być. Wszyscy grają, aby udawać kogoś idealnego, dopasowanego do wymagań partnera. Potem, gdy uczucie wygasa lub zakochanie mija staje się bardziej sobą i zmienia grę tak, aby wyciągnąć jak najwięcej dla siebie. Kobiety mają do tego większą skłonność niż faceci. Facet chce mieć atrakcyjną żonę, pełny brzuch, puste jądra, czysty dom i święty spokój. I czasem wyjść z kolegami na alko bez marudzenia i słuchania wyrzutów z tego powodu. Kobieta chce mieć wszystko. A najbardziej to co ma jej sąsiadka i koleżanka z pracy.

    I nie spina mi się w Twojej wypowiedzi robienie dla partnera wszystkiego z oddaniem. A gdzie brak poświęcenia?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miss_fantasy
    ~miss_fantasy
    Napisane 09 stycznia 2020 - 12:39
    Hm... No to chyba albo niejasno się wyrazilam albo nie zostalam zrozumiana tak jak trzeba...
    Ja nie jestem niczyja matką oprócz mojego syna!.. Nie stroje zadnych fochow wrecz mnie to wkurwia, nie mówię zagadkami w stylu "domysl sie", nie robię z siebie cierpietnicy jak to mi źle w zyciu, tylko:
    - uwazam ze jest jeszcze o co zabiegac
    - chce (nie muszę) to robic i szukam dobrego rozwiazania bo jakby bylo wszystko takie proste to kazdy by wiedzial od razu i nie bylo forum z tym tematem
    - kazdy zarzadza swoim postepowaniem, wiec jak bedzie sie ktos chcial "pocieszac" i "szukac ciepła" ktorego niby nie znalazl w kryzysowym czasie u żony /meza to i tak to zrobi bez wzgledu na to czy tam po drugiej str poluje czeka czy nie ta "chetna/ten chetny" pocieszyc i tez im sie predzej czy pozniej odbije niestrawnoscia z tego powodu bo zycie /los nie znosi krętych drog i mataczenia - takie moje zdanie
    Odnoszę wrazenie i w sumie to juz wiem, bo mi powiedzial, ze wlasnie o to moje "jebniecie w stół" chodzi, tzn ja juz tak robilam i widzialam ze to działa, troche go tak otrzezwia i zachowuje sie wtedy jak czlowiek, i mowi do rzeczy i zadziala itp ale to właśnie to mi zarzuca ze ja go tym tak potraktowalam.
    A ja widzac ze rozczulanie czy tam optymistyczne wsparcie typu" jest ok, zawsze moze byc gorzej" odnosilo odwrotny skutek, a taki opier... papier dzialal. I nie naduzywalam, zazwyczaj chodzilo o wazne kluczowe zyciowe sprawy a nie tam bzdety typu "nie wiem co na siebie wlozyc i twoja wina mezu". W ogole to ja daleka jestem od takich zachowan infantylnych, fochow, niedopowiedzen w waznych sprawach, podchodow i to wręcz wkurwia, tak jak @Robert napisales, ale mnie (kobietę) i to ja slysze "domysl sie". Teraz pewnie sie posypie jaka to piz...a z niego itp a wlasnie nie. Tylko jak widac nie kazdy mezczyzna sie wpisuje w ten ustalony typ mezczyzny i nie kazda kobieta w ten typ kobiety i nie przestaja byc odpowiednio mąż mężczyzna a żona kobieta...
    Moja wizja zwiazku:
    -dwie silne (ale majace prawo do.. i akceptujace chwile slabsze, gorsze dni czy tam dolki zyciowe) niezalezne odrebne różne a przez to interesujace wzajemnie jednostki
    -mężczyzna (meski) i kobieta (kobieca)
    - szacunek, milosc dwojga, wiernosc,
    -wlasne zainteresowania, pasje, hobby
    - spedzamy czas razem we dwoje lub razem z dziecmi jesli sa lub razem w wiekszym gronie
    oraz osobno samemu, osobno z innymi, kazde z osobna z dzieckiem itd.

    W swoin wolnym czasie kazde niech sobie robi co tam chce, mąż wychodzic z kolegami, żona jezdzic w delegacje na koniec swiata (tu przyklad pierwszy lepszy z mojego zycia, ale kazdy ma tam swoje takie tematy) i mozna podkreslic i nie wstydzic sie tego, ze ma sie żonę /męża i stawiac sobie ale i innym tam gdzie trzeba i kiedy trzeba granice, zeby taka czy taki napaleni na pocieszenie sie odbili od szklanej szyby ktora tylko oni poczuja i nikt inny nie musi jej widziec, jak ja przekroczą.
    Przyklad z zycia, od znajomych: komentarz kolegi o drugim: kolega X "ma kaganiec" i nie moze wyjsc z kolegami, a kurwa może on nie chce akurat, albo inne rzeczy robi wtedy? To nie, żona nie pozwolila i te zone robi taka "pańcię" a tego kolege takiego "pieska" Rada tego co tak określił kolege X jest taka: wyszorowac dobrze okna tudziez "przeczyscic dobrze komin" aby zona puscila pieska bez kaganca... Noż kur... To sie rzygac chce na sama mysl... No wiec jak taki pies ze smyczy sie wyrwie i nabroi bo zglupieje od tej "wolnosci" to i zona wkurwiona i mąż nieszczesliwy no bo "musi" wracac juz do tej "prozy zycia"... I takie flaki z olejem

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miss_fantasy
    ~miss_fantasy
    Napisane 09 stycznia 2020 - 12:51
    @Zmęczony życiem, teraz przeczytalam Twoj wpis (bo pisalam poprzedni chwile wczesniej), tak, kocham go i pozadam nadal i wciaz, chce z nim spędzić reszte zycia, tęsknię za nim jak go nie ma, ale nie nudze się sama i lubie takie dni rozlaki a moze mamy ich malo albo niewiele ostatnio co tez jest potrzebne. Chcę wiedziec ze jestem jego kobieta, ze mnie wybral i wybiera kazdego dnia, ze dba o mnie. Chce dbac o niego i dawac mu to co kobieta moze dac swojemu mężczyznie najlepszego, chce brac od niego to co on mi chce (a nie musi albo "nie ma" innej opcji albo dla swietego spokoju albp chce cos tym ugrac) dawac... Powiedzial ze on by mnie "nosil na rekach" jakbym tylko.... A no wlasnie i tu schody... A ja bym chciala byc dla niego najczulsza zona najsexowniejsza kochanka najgoretsza dziwka najlepsza przyjaciolka, matka jego dziecka, itd... Gdyby tylko...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miss_fantasy
    ~miss_fantasy
    Napisane 09 stycznia 2020 - 12:55
    @Zmęczony życiem, i wlasnie dlatego trudno mi na chlodno bez emocji, ale pomyslalam, co szkodzi tak spróbować i zobaczę co z tego będzie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Szopeno
    ~Szopeno
    Napisane 09 stycznia 2020 - 12:59
    Nie ma jednego szablonu na związek. Żeby było ok musi obu stronom się zgadzać niektórym pasuje bycie kapciem, służąca utrzymanka itd. Gorzej kiedy kobieta, facet ogra Cię przed ślubem ( nie mówię że tak jest u mnie) a później jest zupełnie kim innym. Kobiety też powinny zrozumieć że zamiast napierdalac do kumpelki singielki ( która zaraz doradzi rozstanie) niech powie facetowi słuchaj stary to i to mi nie pasuje i to najlepiej w miarę szybko a nie wozi się z tym 10 lat i później mówi złożyłam pozew. Ja lubię swoją żonę za to że jest silna niezależna i ma swoje pasje. I jest z nią o czym pogadać. Niestety jak zobaczyła moja skłonność do kompromisów wykorzystała to niczym Hitler bohaterstwo Francuzów w 1940 i zdobyła większość terytorium. Od jakiegoś czasu się pokapowalem i przeprowadzam operacje DDay ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 09 stycznia 2020 - 13:23
    @Miss_fantasy, podoba mi się to co piszesz. Chciałbym mieć taką żonę. ;)

    Wydaje mi się, że masz silniejszy charakter i zdominowałaś swojego faceta. A z niego trochę ciepłe kluchy. Z drugiej strony pewnie Ci to odpowiada i choć wolałbyś kogoś silniejszego to pewnie byście się pozabijali, więc Ci ten układ odpowiada. Ale, mogę się mylić. To wnioski z kilku Twoich postów.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miss_fantasy
    ~miss_fantasy
    Napisane 09 stycznia 2020 - 14:15
    @Zmęczony życiem, Twoj komentarz, w punkt, 100%. Byle te "kluchy" nie byly rozgotowane tylko al dente to będą pyszne... Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 09 stycznia 2020 - 15:05
    ~Szopeno napisał:
    Mi to partnerstwo właśnie wychodzi bokiem bo jestem jedną nogą do złożenia pozwu o rozwód. Dałem sobie wejść na glowe, ale odkąd się odsunalem i przysłowiowo jeb...parę razy drzwiami to się okazało że żona potrafi odezwać się jak człowiek itd. Nie będę opisywał swojej historii bo tu wiele takich na forum. Dobrze zarabiam podział obowiązków itd itd. im ja lepszy tym ona gorsza. Sama kiedys mi powiedziała w kłótni, że lubi jak facet ja czasem ustawi, ale ja trochę za późno zrozumiałem o co chodzi. Niestety wychowany jestem tylko przez matkę która wpajała mi od dziecka jakim to trzeba być dobry dla żony. Dzisiaj wiem że jak chcesz mieć udane małżeństwo to nie możesz dać sobie obciąć jaj, mieć swoje zdanie i szacunek kobiety. Nie mówię tu o jakiejś przemocy fizycznej czy psychicznej. Żona musi wiedzieć że pewnych granic nie może przekroczyć.


    Skoro, dałeś sobie wejść na głowę, to nie ma tu mowy o partnerstwie,
    nielogiczne, nie uważasz?
    i nie żona, a każdy człowiek, powinien wiedzieć, że pewnych granic nie może przekroczyć..
    a kto je ustanawia? partner.
    A gdy nie robi tego od początku, od najdrobniejszej rzeczy, to znaczy, że nie ustanowił,
    jak rozciągasz przestrzeń drugiej osoby, jak gacie od gumy, to nie dziw się później, że stoisz przyparty do muru, a przed nosem masz rewolwer,
    człowiek, bo nie dotyczy to tylko kobiet, jak może iść do przodu, to idzie, tak daleko jak tylko można..
    czy to wina człowieka? że chce, że może?
    czy może tego, który zreflektował się dopiero, jak za plecami poczuł urwisko? a tak cofał się i cofał?

    SZAFA:
    mamy razem z moim partnerem wspólną szafę na buty, 5 półek, na początku były moje 2 i jego 2, jedna neutralna, dla gości np.
    dziś, mój facet ma 7 par butów, ja 37, zajęłam już 4 półki, a on ma jedne buty na drugich,
    mało tego, zapytałam niedawno czy mógłby się trochę posunąć ze swoimi butami, bo nabyłam sobie nowe 2 pary :D

    do mnie masz pretensje?
    że próbuję pomieścić się w szafie?:)
    ale my nie robimy z tego problemu,
    a już na pewno, nie mój facet, sam mi buty kupuje, a swoje systematycznie pakuje w kartony i wynosi do innej szafy,
    śmieje się z tego, opowiada znajomym jako dowcip..
    zawsze powtarza: idźcie zobaczyć ile moich butów jest w szafie!
    kocha mnie:)
    hej

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 09 stycznia 2020 - 15:08
    ~miss_fantasy napisał:
    @Zmęczony życiem, Twoj komentarz, w punkt, 100%. Byle te "kluchy" nie byly rozgotowane tylko al dente to będą pyszne... Pozdrawiam


    moja droga,
    kluchy i al dente, wykluczają się wzajemnie..
    rzuciłam okiem na Twoją wizję związku,
    obawiam się, że jest ona daleka od realu,
    masz mężczyznę - kobiecego,
    a sama jesteś męska,
    bycie kobiecą, to nie sukienka i pończochy,
    to cechy charakteru!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 09 stycznia 2020 - 15:39
    @Robert:
    "I tu - chyba - brakuje w wychowaniu facetów czegoś, co można by nazwać umiejętnością stawiania granic.
    Tyle się mówi, pisze, nawet i na tym forum temat się nie raz przewijał.
    One też - niektóre - o tym tu pisały (pozdrawiam @alutkę)."

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą :)
    ludzie, nie potrafią stawiać granic, nie ma to nic wspólnego z płcią,

    tak sobie Was czytam Panowie,
    i cieszę się z jednego, że mam to wszystko już za sobą,
    jako Baran, czarna owca w zasadzie, znalazłam swojego Byka, i już nic nie muszę robić, ani grać, ani się szarpać, ani już mi rozwód nie grozi - bo jestem już po, ani małżeństwo - bo też jestem już po :D
    tylko czysta przyjemność z bycia dwojga, którzy chcą być razem, a nie muszą, a jak oboje chcą, to są razem..

    nie będę wypowiadać się odnośnie pieniędzy, bo jest to dla mnie niezrozumiałe co piszecie,
    kto ma, to daje, jak nie ma, to bierze..
    we wszystkim jest najlepsza równowaga, 3 konta i nie ma problemów, każdy swoje i jedno wspólne..
    czym innym jest układ gdy są dzieci, a czym innym bez dzieci i już odchowane,
    gdybym usłyszała od swojego partnera, ojca dzieci:
    że on zarabia dużo więcej i po powrocie z pracy ległby na kanapie w celu odpoczynku, a ja po swojej pracy miałabym dalej ganiać za dziećmi, to powiedziałabym tylko 2 zdania:
    1. dzwoń do swojej matki albo oddaj je do domu dziecka,
    2. ja jutro wychodzę i wracam wieczorem, idę zarabiać pieniądze.

    ludzie, którzy razem mają dzieci, wolne mają oboje z chwilą pójścia dzieci spać.
    no, ale co człowiek to inna wizja swojego szczęścia,
    a zatem każdy powinien trzymać się swojej,
    kimkolwiek nie jesteś, znajdź sobie kogoś, komu pasujesz w 100% a komu nie pasujesz, pomachaj na pożegnanie,

    no, i na zakończenie, chyba do @raz, nocnego marka,
    nie o prace domowe chodzi, wykonywane przez faceta chodzi, a o bycie "synkiem". ja, osobiście uwielbiam jak mój myje naczynia czy okna, a zresztą sam mówi, że to nie praca dla kobiet, uwielbiam wręcz jak ma zajęte obie ręce:)
    i mój facet lubi pewne czynności robić sam, bo jest szczególarzem, a ja szybko i po łebkach..

    uważam osobiście, że nie ma zajęć domowych męskich i damskich, co komu wychodzi lepiej,
    my akurat mamy zasadę, zawsze po połowie, on gotuje, ja zmywam, ja gotuję, on zmywa,
    nie jesteś kobietą, nie możesz wiedzieć jak na mnie działa widok gdy rozwiesza pranie, mój samiec Alfa..
    pomieszałeś trochę wszystko razem, facet od kluczyków od samochodu, to już przeszłość,
    no chyba jeszcze tylko od małych "dzidzi", która z podziwem patrzy na spodnie w ogóle jako takie..

    no a numer z wnoszeniem pralki, jest wprost cudny!
    czekam z zaciekawieniem, czym się wykażesz, gdy kręgosłup będzie już nie taki czy przepuklina..

    pozdrawiam wszystkich w Nowym Roku,
    oczywiście
    hej

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miss_fantasy
    ~miss_fantasy
    Napisane 09 stycznia 2020 - 15:40
    No wiem, ze to tak trochę pokrętnie wyszlo :) pół żartem to napisałam..
    A tak poważnie to moim zdaniem i cechy charakteru (i nie same czule cieple kluchy) oraz zewnetrznosc czyli m.in. te sukienki = kobieta
    A charakter NIE cieple kluchy i meski wygląd = mezczyzna
    I teraz dla kazdego to będzie cos trochę innego tak jak kazdy człowiek różny jest

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 09 stycznia 2020 - 16:09
    wygląd jest zawsze mylący,
    chociaż powinien być zgrany do całości, często nie jest..

    mam charakter - w moim mniemaniu - 100% faceta, a noszę tylko sukienki i spódnice, ostatni raz spodnie miałam na sobie 7 lat temu, co wprawia w szok wszystkich moich znajomych. mnie również :)
    wyglądam jak 100% kobieta - w rozumieniu Panów - a nią nie jestem, w ich rozumieniu również..

    jestem samowystarczalna,
    tak naprawdę, nikogo nie potrzebuję jak tlenu,
    mimo, że kocham, potrafię kochać na odległość,
    a zatem mogę w każdym momencie rozstać się z mężczyzną,
    dla mnie idealna wizja bycia z kimś, na chwilę obecną, to nie mieszkanie razem, które jest po prostu zwyczajnie męczące,

    mogłabym być z kimś tylko w weekendy,
    a każde z nas przez 5 dni prowadziłby takie życie jakie lubi, bez dostosowywania się do drugiej istoty..
    a ponieważ, mój mężczyzna, tak nie chce, woli jak jest obecnie,
    siłą rzeczy,
    w sposób naturalny, równowaga przechyla się na moją korzyść.

    czy to wykorzystuję? z premedytacją, skoro wiem, że tak jest?
    naturalnie.. to naturalne.




    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 09 stycznia 2020 - 17:01
    @Robert,
    dostałam pod choinkę książkę: Pan Buk i Pani Bukowa :D,
    otworzyłam, przeczytałam i zaraz sobie o Tobie pomyślałam,
    fan kompromisów!

    "Chętnie pójdę na kompromis,
    Ty przyznaj, że się mylisz,
    a ja przyznam Ci rację"
    :D

    ps. nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak piszesz pod odbiorcę,
    brakuje Ci akceptacji, czy co? Panowie wielokrotnie pisali o tym, z czym nie powinieneś się zgodzić, a wręcz zaprotestować, a Ty co? nic.. jak masz swoje poglądy, to ich broń..
    ale to nie poglądy chodzi, a wreszcie o poklepanie po plecach,
    ciągle mało, co?
    jedna ONA a kontra miliony ludzi to za mało..
    no właśnie..

    wiesz, jak się rozwodziłam, mogłam jednym zdaniem załatwić mojego ex, wywalić wszystkie brudy przed znajomymi, wszyscy by stanęli za mną jednym murem..
    nigdy tego nie zrobiłam.
    bo jest coś ważniejszego, od obcych ludzi i ich poklasku,
    wspólnie spędzone piękne chwile...

    chociaż minęły,
    są nie na sprzedaż.
    hej

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook