Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~Hana
    ~Hana
    Napisane 12 stycznia 2013 - 10:48
    ~grenadier napisał:
    Hana--- Myśli przekuj w czyny ale nich to zostanie twoją słodką tajemnicą----chyba że masz osobowość Juliusza Cezara ------ale to wiesz tylko ty!

    Osobowość Juliusza Cezara była złożona jak te 44 rany kłute pod senatem...i moja... jest złożona... Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~sześciopak
    ~sześciopak
    Napisane 12 stycznia 2013 - 21:27
    No mike jak myślisz że jak walizki wróciły to batalia skończona, to gratuluje samopoczucia! Zapewniam Cię że przy każdej konfrontacji temat Twojego "wyniesienia walizek" wróci, nic już nie będzie takie jak dawniej. Zresztą nie wchodzi się dwa razy di tej samej rzeki ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 12 stycznia 2013 - 23:34
    Racja bo w końcu się utopisz w nurcie tej rzeki, której tak naprawdę nie znasz .Rzeki są bardzo nieobliczalne ,kapryśne,rwące .Musisz sobie znależć most bo jej nie przejdziesz i będziesz stał w miejscu a oto ci chyba nie chodzi Ta rzeka jest to twoje wyzwanie, które musisz podjąć, po prostu rzeka wyzwała cię na pojedynek i musisz stawić jej czoła.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LENA
    ~LENA
    Napisane 13 stycznia 2013 - 16:51
    ~Alicja napisał:
    ~Joasia napisał:
    Alicja sie wypowiada jako zdradzona zona, a ja sie wypowiem jako kochanka.
    To, ze "ta druga" zwiazala sie z kims, a zwlaszcza to, ze stalo sie to tak szybko, swiadczy tylko i wylacznie o jej desperacji w sytuacji, kiedy Ty nie mozesz podjac decyzji (rok? ile czasu mozna sie wahac? odwroc sytuacje i pomysl, ile czasu Ty czekalbys na nia, wiedzac, ze ma kogos drugiego i nie spoeszy sie z wyborem, zabawiajac sie z wami oboma). Mozesz byc na 200% pewien, ze to nie bylo uczucie do kogo innego, a jedynie zgranie z Toba, ktore mialo Ci uswiadomic, ze mozesz ja stracic, i ze nie bedzie czekala wiecznie. I slusznie zreszta.
    Nota bene mowia, ze kto raz zdradzil, zdradzi po raz kolejny. Moj kochnek rozwiodl se z zona, ale po to, zeby zdradzic mnie z trzecia... Lepiej przemysl, jak ulokowac swoje uczucia, zeby nie ranic dodatkowych osob. A szybkie i z klasa odejscie (czy to od zony, czy od kochanki) zrani mniej, niz miesiace zdrad i niepewnosci.

    Nie wypowiadam się jako zdradzona żona, a jeśli już.. to nie tylko, bo byłabym dużo bardziej subiektywna.... Zresztą zdradę byłam w stanie i chciałam wybaczyć... Dużo gorsze było właśnie to , że mój ex nie miał żadnych rozterek. I właśnie to o czym napisałam - był zdolny do tego żeby rozpieprzyć w piec minut udane małżeństwo i rodzinę, odejść do pierwszej z brzegu zdesperowanej lafiryndy poznanej na jakimś czacie. Szkoda słów... Dlatego zainteresował mnie ten temat... i dlatego doceniam u Mike'a to, że nie było to dla niego takie proste... że miał potrzebę gdzieś się wygadać.. posłuchać (poczytać) rożnych głosów i zacząć myśleć coraz więcej.. przewartościowywać pewne rzeczy.. Nie mam najlepszego zdania o większości mężczyzn, nie tylko przez ex.. I może dlatego potrafię docenić tych choć trochę myślących i choć trochę wrażliwych. Natomiast co do kochanek... nie mam nic do tych, które przystają na taka "rolę" i nie oczekują nic więcej. Bo w końcu maja świadomość, że to nie jej mężczyzna i ze jest "ta druga". Ale te, które oczekują czegoś więcej albo co gorsza robią wszystko żeby zdobyć faceta "po trupach" żony i dzieci... nie wypowiem się.. bo musiałabym użyć słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne. Więc jeśli się ktoś godzi być kochanka/kochankiem to powinien na swoim miejscu pozostać i nie oczekiwać niczego ponad te parę fajnych chwil bycia dla kogoś urozmaiceniem...

    przepraszam że się wtrącę w tą dyskusję ale troszkę chyba Cię poniosło....nie wszystkie kobiety "te drugie" jak stwierdziłaś w poście robią wszystko żeby zatrzymać faceta przy sobie i idą do celu "po trupach " to nie jest prawdą jak się większości wydaje że życie kochanki jest takie piękne, kolorowe i usłane różami oraz ,że czerpią satysfakcję z nieszczęścia zdradzanej żony.To są bardzo trudne i skomplikowane sprawy zwłaszcza gdy wkradają się właśnie szczere uczucia.Te drugie też mają wyrzuty sumienia , też cierpią, mają wątpliwości czy nie są chwilową odskocznią w monotonnym i pozbawionym blasku małżeńswie swojego obecnego partnera. Ja sama zostałam wymieniona kilka lat temu na młodszy model i też mnie to dużo kosztowało więc rozumiem Twoje rozgoryczenie.Miałam pretensję do tej właśnie "drugiej" byłam wściekła, że wlazła z buciorami w nasze życie i rozwaliło sie wszystko.Potrzebowałam roku by zrozumieć iż tak naprawdę to nie była do końca jej wina tylko jego i po części też chyba moja bo gdyby nie chciał to by nie odszedł. Nawet idealnie zgranym i szczęśliwym parom zdarza się taki moment w życiu że uczucie wygasa bo nikt nam nie da gwarancji na spokojne bestrozkie i szczęśliwe życie do grobowej deski. Tu nie chodzi tylko o sex, chwilową fascynację czy pożądanie bo coś nowego lepiej smakuje ale istotne są właśnie uczucia.Fakt pierwsze przychodzi zauroczenie, wzajemnne przyciąganie, wspólne pasje,nie bronię tu naszego bohatera ale też go nie potępiam bo uważam że każdy zasługuje na swoje szczęście, każdy z nas powinien odnaleść swoją drogę, i przystań przy której czuje się swobodnie, jest doceniany, dowartościowany a przedewszystkim kochany....gdyby odnazał to w żonie miał to poczucie bezpieczeństwa i szczęścia nie widział by innych kobiet prawda???? jeżeli czujemy sie naprawdę potrzebni i kochani nie szukamy romansów ani przygód.Każda osoba która się tu wypowiada ma rację. Dlatego "Nie" powinno się miłośici utożsamiać z poczucia litości, strachu, przywiązania czy odrzucenia przez bliskich ale warto zatrzymać sie na chwilę w tym pędzącym świecie ,usiąść i zastanowić się...bo to magiczne słówko znaczy dla każdego z nas zupełnie coś innego....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 13 stycznia 2013 - 18:02
    Kochanka zawsze jest uzupełnieniem - dopełnieniem swojej żony.Pustkę trzeba zawsze wypełnić żeby powstała jednolita całość

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 13 stycznia 2013 - 23:23
    ~LENA napisał:

    przepraszam że się wtrącę w tą dyskusję ale troszkę chyba Cię poniosło....nie wszystkie kobiety "te drugie" jak stwierdziłaś w poście robią wszystko żeby zatrzymać faceta przy sobie i idą do celu "po trupach " to nie jest prawdą jak się większości wydaje że życie kochanki jest takie piękne, kolorowe i usłane różami oraz ,że czerpią satysfakcję z nieszczęścia zdradzanej żony.To są bardzo trudne i skomplikowane sprawy zwłaszcza gdy wkradają się właśnie szczere uczucia.Te drugie też mają wyrzuty sumienia , też cierpią, mają wątpliwości czy nie są chwilową odskocznią w monotonnym i pozbawionym blasku małżeńswie swojego obecnego partnera. Ja sama zostałam wymieniona kilka lat temu na młodszy model i też mnie to dużo kosztowało więc rozumiem Twoje rozgoryczenie.Miałam pretensję do tej właśnie "drugiej" byłam wściekła, że wlazła z buciorami w nasze życie i rozwaliło sie wszystko.Potrzebowałam roku by zrozumieć iż tak naprawdę to nie była do końca jej wina tylko jego i po części też chyba moja bo gdyby nie chciał to by nie odszedł. Nawet idealnie zgranym i szczęśliwym parom zdarza się taki moment w życiu że uczucie wygasa bo nikt nam nie da gwarancji na spokojne bestrozkie i szczęśliwe życie do grobowej deski. Tu nie chodzi tylko o sex, chwilową fascynację czy pożądanie bo coś nowego lepiej smakuje ale istotne są właśnie uczucia.Fakt pierwsze przychodzi zauroczenie, wzajemnne przyciąganie, wspólne pasje,nie bronię tu naszego bohatera ale też go nie potępiam bo uważam że każdy zasługuje na swoje szczęście, każdy z nas powinien odnaleść swoją drogę, i przystań przy której czuje się swobodnie, jest doceniany, dowartościowany a przedewszystkim kochany....gdyby odnazał to w żonie miał to poczucie bezpieczeństwa i szczęścia nie widział by innych kobiet prawda???? jeżeli czujemy sie naprawdę potrzebni i kochani nie szukamy romansów ani przygód.Każda osoba która się tu wypowiada ma rację. Dlatego "Nie" powinno się miłośici utożsamiać z poczucia litości, strachu, przywiązania czy odrzucenia przez bliskich ale warto zatrzymać sie na chwilę w tym pędzącym świecie ,usiąść i zastanowić się...bo to magiczne słówko znaczy dla każdego z nas zupełnie coś innego....

    dobry wieczór... nie sądzę aby mnie poniosło, pisałam to całkiem spokojna, emocje i rozgoryczenie o którym wspomniałaś, dawno opadły(8 lat temu). Dla ścisłości - nigdzie nie napisałam, że WSZYSTKIE kochanki za wszelka cenę i po trupach chcą zdobyć faceta, wręcz rozgraniczyłam je na dwa typy (wg mnie). Nie twierdziłam tez nigdzie, iz to tylko wina kochanek. Ale jesli spodziewasz się współczucia na nieszczęsny los kochanek jaki opisałaś, to sorry ale nie u mnie. Moje współczucie jest dla żon, a PRZEDE WSZYSTKIM dla dzieci, które np płaczą po nocach za tatusiem który odszedł.. nie wiedzieć czemu i być może jeszcze obwiniają siebie że odszedł bo były niegrzeczne - często tak sie dzieje. Wiec opowiadanie jakie to kochanki są biedne, nieszczęśliwe itd mnie nie wzrusza. Bo maja to wszystko na własne życzenie. Mogły nie przystawać na taka rolę "tej drugiej" i żyjącej w niepewności. Miałam bardzo dużo propozycji po rozwodzie wejścia w taki "układ" i jakoś mnie to nie pociągało. Może jestem jakaś inna.. ale dobrze mi z tym. Mogę co dzień spoglądać w lustro pewnie i spokojnie w oczy i wiem że jest ok, że nikomu nie robię krzywdy, nie stwarzam problemu facetowi, bólu jego żonie i dzieciom np. Pewnie to strasznie "not trendy" ale mam to gdzieś. A nawiązując do głównego tematu - jeśli można związek odbudować i uratować to jestem zawsze za tym (mimo ze to trudniejsze), bo rozpieprzyć zawsze się zdąży. Dlatego trzymam kciuki za Mike'a i jego żonę (oby dała radę..) a nie za kochankę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 13 stycznia 2013 - 23:38
    ~LENA napisał:

    ... uważam że każdy zasługuje na swoje szczęście, każdy z nas powinien odnaleść swoją drogę, i przystań przy której czuje się swobodnie, jest doceniany, dowartościowany a przedewszystkim kochany....gdyby odnazał to w żonie miał to poczucie bezpieczeństwa i szczęścia nie widział by innych kobiet prawda???? jeżeli czujemy sie naprawdę potrzebni i kochani nie szukamy romansów ani przygód..

    ps. Oczywiście, niech każdy będzie szczęśliwy.. ale może nie kosztem ogromnego bólu bliskich i kochanych i kochających osób.. Może niech facet, jesli mu źle niech najpierw odejdzie a potem szuka innej. A potencjalna kochanka niech się zakochuje w wolnym facecie - to tak w skrócie i uproszczeniu - i wiem, że to raczej nierealne, ale w takim razie bez użalania się (na nieszczęsny los kochanek) A na pytanie czy facet, który ma wszystko nie odszedłby do innej - no niestety maja wszystko - miłość, bezpieczeństwo, dowartościowanie, oddanie, wierność itd itp - a mimo to potrafią zapragnąć po prostu czegoś innego... "romansiku" mało kto pomyśli jak to może skomplikować życie wielu osobom.. i jemu samemu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 14 stycznia 2013 - 01:57
    Widzę ze chcesz zostać prawdziwa Penelopą ,daj sobie spokój ona już była i jest niepowtarzalna

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ela
    ~ela
    Napisane 14 stycznia 2013 - 12:17
    I do Leny i do Alicji, Hany i do Grenadiera..

    Każdy ma prawo do szczęścia to prawda. I czasem walka o to własne szczęście wiąże się z cierpieniem innych. Ale do diabła, jeśli ktoś nie jest szczęśliwy w związku,w rodzinie, niech najpierw walczy, a jeśli mu się nie udaje niech odchodzi (z szacunkiem) i dopiero potem się wiąże z kimś innym. Inaczej wszystko robi na jedną nóżkę... I pewnie, pzrede wszystkim odpowiedzialność spada na osobę zdradzającą, bo to ona oszukuje, ale współczucia (i szacunku) dla kochanków i kochanek za ich ciężki los jak Alicja nie czuję. Wiedzą, co biorą. A co tezy, że się zdradza, jak nasze potrzeby nie są zaspokajane, to mnie cholera bierze, bo wszystkie nasze potrzeby zaspokoić moze chyba tylko mamusia i to w naszym wieku niemowlęcym, a nie partner. Potem tę wewnętrzną stabilność muismy budować sami. I nikt inny tego wszystkiego zapewnić nam nie zdoła. W sumie niestety, bo byłoby tak miło patrzeć na ten nieustający złoty deszcz uznania, namiętności i czułości i miłości, co z nieba spada i wszystkie codzienności zmywa. A Grenadier, Penelopa to fajna baba była, a nie jakaś tam bezradna kobietka:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 14 stycznia 2013 - 23:19
    ~grenadier napisał:
    Widzę ze chcesz zostać prawdziwa Penelopą ,daj sobie spokój ona już była i jest niepowtarzalna

    Napisałam juz na innym wątku, ale powtórzę również tutaj - nie masz pojęcia o tym kim jestem, a twoje zdanie mnie nie obchodzi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 14 stycznia 2013 - 23:31
    ~ela napisał:
    I do Leny i do Alicji, Hany i do Grenadiera..

    Każdy ma prawo do szczęścia to prawda. I czasem walka o to własne szczęście wiąże się z cierpieniem innych. Ale do diabła, jeśli ktoś nie jest szczęśliwy w związku,w rodzinie, niech najpierw walczy, a jeśli mu się nie udaje niech odchodzi (z szacunkiem) i dopiero potem się wiąże z kimś innym. Inaczej wszystko robi na jedną nóżkę... I pewnie, pzrede wszystkim odpowiedzialność spada na osobę zdradzającą, bo to ona oszukuje, ale współczucia (i szacunku) dla kochanków i kochanek za ich ciężki los jak Alicja nie czuję. Wiedzą, co biorą. A co tezy, że się zdradza, jak nasze potrzeby nie są zaspokajane, to mnie cholera bierze, bo wszystkie nasze potrzeby zaspokoić moze chyba tylko mamusia i to w naszym wieku niemowlęcym, a nie partner. Potem tę wewnętrzną stabilność muismy budować sami. I nikt inny tego wszystkiego zapewnić nam nie zdoła. W sumie niestety, bo byłoby tak miło patrzeć na ten nieustający złoty deszcz uznania, namiętności i czułości i miłości, co z nieba spada i wszystkie codzienności zmywa. A Grenadier, Penelopa to fajna baba była, a nie jakaś tam bezradna kobietka:)

    Ela - pozdrawiam :) zgadzam się generalnie ze wszystkim co piszesz na tym forum. Często wyrażasz również moje myśli :) Miałam własnie tez napisać o tym - gdzie i kto kiedykolwiek powiedział, obiecał, że musimy mieć w życiu wszystko... PEŁNIĘ SZCZĘŚCIA.. ? Osobiście raz w życiu stwierdziłam taki stan.. i nie chcę więcej ! Bo trwał on "aż" 3 tygodnie, po czym okazało się, że najwspanialszy mężczyzna jakiego znałam, czyli mój tata jest chory (nowotwór) i zaczęło się takie pasmo nieszczęść, że obiecałam sobie, że nigdy już nie będę chciała PEŁNI SZCZĘŚCIA. Szkoda, ze mało kto potrafi docenić małe szczęścia i normalną codzienność bez problemów, dopóki nie dotknie go osobiście jakiś dramat.. Może mniej byłoby takich bezsensownych (często) rozstań czy zdrad..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LENA
    ~LENA
    Napisane 15 stycznia 2013 - 11:55
    ~ela napisał:
    I do Leny i do Alicji, Hany i do Grenadiera.. Każdy ma prawo do szczęścia to prawda. I czasem walka o to własne szczęście wiąże się z cierpieniem innych. Ale do diabła, jeśli ktoś nie jest szczęśliwy w związku,w rodzinie, niech najpierw walczy, a jeśli mu się nie udaje niech odchodzi (z szacunkiem) i dopiero potem się wiąże z kimś innym.
    Witam moje drogie Panie :)...tak muszę się tu z wami zgodzić i przyznać wam rację, że faceci zamiast stanąć twarzą w twarz ze swoimi rozterkami i problemami rozwiązując je honorowo pozostawiają sobie asekuracyjnie furtkę gdy pójdzie coś nie po ich myśli by mieli gdzie wrócić.Pozdrawiam cieplutko

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 15 stycznia 2013 - 18:28
    Ciekawe Ze forum typowa męskie zaczyna się przeradzać w forum typowo kobiece. .Widzę tu wojujące feministki ,żalące się żony i kochanki ,rozgoryczone nauczycielki budujące światopogląd mężczyzn ,desperatki szukające wrażeń .Normalnie świat schodzi na psy ,nie obrażając kundli

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jojo
    ~jojo
    Napisane 15 stycznia 2013 - 18:32
    @grenadier, one się żalą zazwyczaj jak już jest za późno... Grób związku zawsze kopie się małymi łopatkami... Nie zauważają, że popadają w rutynę, że są zmęczone, pachnie rutyną w łóżku itp. Poźniej wielkie zdziwienie, gdy facet próbuje spróbować czegoś poza domem...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~czeladnik
    ~czeladnik
    Napisane 15 stycznia 2013 - 18:54
    ~LENA napisał:
    faceci zamiast stanąć twarzą w twarz ze swoimi rozterkami i problemami rozwiązując je honorowo pozostawiają sobie asekuracyjnie furtkę gdy pójdzie coś nie po ich myśli by mieli gdzie wrócić.


    Z mojego (i nie tylko mojego) doświadczenia wynika, że kobieta również może postąpić tak samo jak szanowne Panie raczą o tym pisać. Zatem uważam, iż nie należy w podobnych sytuacjach (i nie tylko) rozgraniczać postaw w/g płci. Po prostu przedstawiciele "gatunku ludzkiego" pomimo swej wybitnej inteligencji w takich sytuacjach działają instynktownie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 15 stycznia 2013 - 20:04
    Prośba do wszystkich piszących nie na temat ...........utworzcie swój link bezpośredni
    "Pogadajmy o kochankach , zdradach , bzykaniu , trojkatach, haremach .......itp" i tam klepcie te wasze wypociny .Nie pomagacie osobom tworzącym linki bezpośrednie !!!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 16 stycznia 2013 - 20:13

    Z mojego (i nie tylko mojego) doświadczenia wynika, że kobieta również może postąpić tak samo jak szanowne Panie raczą o tym pisać. Zatem uważam, iż nie należy w podobnych sytuacjach (i nie tylko) rozgraniczać postaw w/g płci. Po prostu przedstawiciele "gatunku ludzkiego" pomimo swej wybitnej inteligencji w takich sytuacjach działają instynktownie.

    Uważam, że w ten sposób postepuja osoby słabe, dla których rodzina nie ma większej wartości i nie ma znaczenia czy jest to facet czy kobieta. Wracając do głównego wątku to śmiem twierdzić, że o to zawsze jest sens walczyć tylko muszą chcieć tego obie strony. W innym przypadku nie ma to większego sensu. Jeśli mike i jego żona są gotowi na walkę to popieram to i trzymam kciuki.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 16 stycznia 2013 - 20:14
    Na początku miał być cytat :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 16 stycznia 2013 - 20:21
    ''Gdzie dwoje walczy ---trzecia korzysta lub skorzysta''

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kolo
    ~kolo
    Napisane 17 stycznia 2013 - 07:18
    własnie czekam na pozew złozony przez zone bardzo ale to bardzo sie spieszy w pazdzierniku bylo troszke klotni nocne powroty do domu itd nie ma zamiaru usiasc pogadac chce rozwodu :( kocham ja i dla jes szczescia zgodze sie nie ma sensu walczyc jest pare dni dobrze i momentalnie jak jej cos strzeli nie jestem w stanie nad niz zapanowac jezdzi do jakis pie.... wrozek i podejrzewam ze ona ja nakreca na to wszystko

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy