Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 17 grudnia 2013 - 13:03
    No to fajnie Kukuna, że sklejacie i oboje tego chcecie. Ja też chciałem sklejać i naprawiać, ale moja żona powiedziała zdecydowanie NIE!. Ona ma swoje racje, ja jestem w jej oczach potworem i na to także przystanę. Jest mi po prostu to wszystko obojętne. Żal mi dzieci, ale one nie mogą być kartą przetargową lub elementem szantażu. Ona bardzo chcą powrotu do rodziny lecz mamusia tak zdecydowała. Nie macie nawet pojęcia jakimi hasłami karmią się obecnie moja żona i jej amant. Lecą hasła o wszechmocy i mega wielkości. Nawet już nie musisz mówić i to masz wystarczy, że pomyślisz i już masz. Tak na zewnątrz niby jest to normalne, ale troszkę tego udało mi się zdobyć. Zakłamanie i oszustwo na każdym kroku, dlatego tak bardzo boję się tego przesłuchania w sądzie. No ale to chyba będzie moja ostatnia styczność z tą instytucją, a później niech sobie robią co chcą. Jako wdowa może po prostu zakończyć sprawę. Nie mam majątku więc nie ma się o co sądzić po mnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kukuna
    ~Kukuna
    Napisane 17 grudnia 2013 - 14:30
    Powiem Ci tak, mam przyjaciela, ktoremu zona zrobila I robi podobne pieklo. Obarcza go o cale zlo tego swiata. Byl w takim stanie, ze mial samobojcze mysli, (jak o tym mysle, to mnie przechodzi dresz i mam lzy w oczach, bo to niesamowicie fajny facet i gdyby wtedy dal sie poniesc tamtym myslom, nigdy bym go nie poznala). Byl na skraju. Wyobraz sobie, stracil zone, (wiem, mozesz sobie wyobrazic;), zona zaczela szantaz, zaczela wciaz zadac pieniedzy, mimo, ze byla juz z innym goscie. Przed dzieckiem mowila takie rzeczy ze az mnie sciska. Walczyl, ale w koncu sam zdecydowal ze nie warto. I pozwolil jej odejsc. Wtedy jej sie odwidzialo. Tylko ze jemu juz nie. Taka glupia sytuacja. Jak sie pytalam czemu sie nie zabil, powiedzial ze tylko corka trzymala go przy zyciu. Z siebie zrezygnowal, poddal sie, ale z niej nie. A potem poznal mnie i tak jakos przez rozmowy udalo sie mu stanac do pionu. Wzglednego, bo sporo jeszcze przed nim, ale ja wierze ze da rade.
    Gdy mialam trzy miesiace, moj tato zostawil moja mame. Niby nic wielkiego, nie znalam go, za czym mialabym tesknic. A jednak brak ojca pozostawil slad nieodwracalny. Nie chce wiedziec co czuje dziecko, ktorego rodzic popelnia samobojstwo. Trauma na cale zycie. Nie madrze sie, nie przekonuje. Tylko mnie, jako osobe kompletnie obca, bola Twoje mysli.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~JANECZKA
    ~JANECZKA
    Napisane 17 grudnia 2013 - 17:36
    Do ZiZ
    Samobojstwo to marny koniec. Prosty i skuteczny by nie cierpiec.
    Mozliwe, ze chcesz w ten sposob ukarac zone...ale to nie ten typ.
    Dasz zato dzieciom odczuc, ze ich nie kochasz, ze nic dla Ciebie nie znacza ...poczuja sie porzucone... niechciane.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~JANECZKA
    ~JANECZKA
    Napisane 17 grudnia 2013 - 17:42
    c.d.Samobojstwo to stygma klatwa, mroczna tajemnica powtarzana z pokolenia na pokolenie. Pokaz dzieciom, ze zycie jest piekne! Od kogo maja tego sie nauczyc.?Przeciez dzieci ucza sie przez nasladownictwo ! Czy takie jest Twoje przeznaczenie?? Dales ZYCIE...... dzieciom. !!!
    Ale aby pokazac piekno zycia nie mozna byc slabym, watpiacym, sobie nie ufajacym , nie wierzacym w siebie mezczyzna.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~JANECZKA
    ~JANECZKA
    Napisane 17 grudnia 2013 - 17:48
    Potrzebujesz terapii u psychoterapeuty bo nie jestes silnym czlowiekiem... ja doczytuje sie we wpisach natury masochistycznej i zaleznej.
    Twoja sila jest przygasla, stlumiona... Ty nie zyjesz pelnia zycia,Ty zabiegasz o dobra opinie u ludzi, pragniesz wspolczucia ...pokazujesz, ze jestes ofiara.... ale komu to pomoze???

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~JANECZKA
    ~JANECZKA
    Napisane 17 grudnia 2013 - 17:54
    Ani dzieci ani rodzice ani zona maz nie sa sensem zycia. Zycie jest sensem, a nie czolganie sie. Mysli samobojcze to objaw depresji, powaznej choroby, z ktora czlowiek sam rady nie da. Potrzebna jest tutaj fachowa pomoc ( leki i terapia). A tak poza tym depresja to choroba duszy.To znaczy, ze to co robisz jest dla Ciebie zle. Zostaw zone, przebacz jej
    naucz sie zyc samodzielnie, kochaj i wspieraj dzieci .
    A w tym chorym stanie zycia nie podejmuj radykalnych decyzji w sprawie zakonczenia zycia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~JANECZKA
    ~JANECZKA
    Napisane 17 grudnia 2013 - 18:00
    c.d.
    I pamietaj zycie jest jedno. Dostales je by posmakowac cudu istnienia. Skoro tego nie doswiadczyles to znaczy, ze misja przed Toba do spelnienia. Ja nie jestem katoliczka itp i uwazam ,ze zycie jest nagroda sama w sobie. Ono jest piekne i nas wspiera. Jesli doswiadczysz szczescia , poczestujesz nim ludzi wokol...nauczysz dzieci zyc szczesliwie.
    Trzymam ZIZ kciuki, dawaj znac o sobie.
    Jestes pieknym czlowiekiem! Wrazliwosc to dar i piekna cecha.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 17 grudnia 2013 - 19:34
    ZiZ facet trzymaj się nie wolno się poddawać walcz o siebie fajny gościu z ciebie masz dla kogo żyć pomyśl o dzieciach pamiętasz jak ci pisałem o prozie życia na cudzym nieszczęściu szczęścia się nie zbuduje myśl o sobie wiem że to łatwo pisać trudniej zrobić ale sam wiesz wszyscy tu na tym forum mieli mają swoje traumatyczne przeżycia i mają wspieramy się nawzajem więc nawet nie myśl o jakichś ekstremalnych rozwiązaniach .Oprócz twojej żony jest mnóstwo kobiet czekających na fajnych gości takich jak ty !!!!!!!Głowa do góry ja też nie mam lekko ale kocham córkę i choćby nie wiem co chcę ją wspierać w życiu na tyle ile będę mógł jestem jej to winien.Wiem że to boli jak jasna cholera ale pamiętaj że po burzy przychodzi spokój i nowe życie twoje nowe życie facet!!!!!!!!!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 17 grudnia 2013 - 19:53
    Wiecie co, dzieci są właśnie problemem w podjęciu decyzji o ekstremalnych rozwiązaniach. Sami nie wiecie jak mi z tym ciężko. Skąd JANECZKO wiesz, że ja zawsze miałem na względzie opinie innych ludzi na mój temat? Jak to wyczułaś? To prawda, zawsze chciałem wszystkich zadowolić. Co do innych kobiet, to moje zdanie jest takie, że mam swoje lata i już nie ma dla mnie kobiet. Do tego wszystkiego ja wcale nie jestem fajnym gościem. Chyba od zawsze cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną z elementami histerii. Może ja nie dałem żonie tego co ona chciała i co daje jej obecny amant. Tymi myślami potwierdzam tylko sobie, że jestem do niczego i nic nie ma sensu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~39ipół
    ~39ipół
    Napisane 17 grudnia 2013 - 22:02
    Witam , mam takie pytanie do was zbliżają się święta i chciałem mojej (jeszcze )żonie dać prezent pod choinkę , czytałem to formu trochę i gdzieś tam ktoś wskazał właśnie na ten tytuł ....Toksyczna miłość + Toksyczne związki Mellody Pia.. poszperałem poczytałem że fajne recenzje i zakupiłem kilka książek :) ja z reguły nie czytam książek żona też nie , no ale może warto i ja tak zrobię . I tu mam pytanie chciałem zrobić wpis do tych książek dedykacje i nie mam pomysłu , a chciałem powiedziec że nasz zwiazek jest już ku końcowi , ona jest zakochana dosyć dziwnie w kimś innym i jej już nie zależy na ratowaniu naszego małżeństwa , to trwa już ponad rok . Postanowiłem że jak przyjade to sie od razu wyprowadzam , jest to bardzo trudna decyzja bo mamy dzieci , ale nie mogę na to juz patrzeć nie daje rady jestem wykończony psychicznie i fizycznie .I tu mam prośbę do was jaka dedykację mam napisać dla zony , nic mi nie przychodzi do głowy takiego normalnego .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 17 grudnia 2013 - 22:46
    Czy to mają być słowa na pożegnanie, czy chcesz coś ratować, czy chcesz jej dopiec? Ja podarowałem mojej miesiąc temu książkę z prostym wpisem: "Zawsze będę Twoim mężem i zawsze będę Cię kochał. Twój mąż (tu imię). Sama książka została skwitowana słowami "wiele już takich przeczytałam" i tyle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~JANECZKA
    ~JANECZKA
    Napisane 17 grudnia 2013 - 23:30
    ZiZ, Ty oceniasz siebie oczyma swej zony.. Niesprawiedliwie. Ja tez uważam jak moi przedmówcy, ze jestes fajnym facetem. Wspaniałym. Jutro napisze wiecej. Spij dobrze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~39ipół
    ~39ipół
    Napisane 18 grudnia 2013 - 00:15
    ~ZiZ tak myślałem żeby jej dopiec własnie , tak jak ona mi to robiła przez tren czas , ale czy to warto teraz wiem że nie . Co do ratowania naszego małżeństwa to już jest chyba koniec widziałem jakie pisała sms i z nich odczułem że jestem już wykreślony to kwestia czasu ona to postanowiła juz zaczynając to coś ten chory zwiazek . W tym który nie ponosi winy zawsze jest coś jakaś iskierka nadziei żeby to wróciło do normy wszystko , żeby to poukładać zacząć od początku ale ze zrozumieniem obustronnym zaufaniem i co najważniejsze bez kłamstwa .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=10507
    ~ http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=10507
    Napisane 18 grudnia 2013 - 02:46
    Swiadectwo Sycharowicza w nagłówku

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=10507
    ~ http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=10507
    Napisane 18 grudnia 2013 - 02:55
    mozna skopiowac link w miejscu gdzie sie wpisuje autora i poczytac sobie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~www.sychar.org
    ~www.sychar.org
    Napisane 18 grudnia 2013 - 03:11
    Dla chcacych ratowac małzenstwo - propozycja odpowiedzi na pozew
    W odpowiedzi na pozew wnoszę o oddalenie powództwa w całości i nie rozwiązywanie małżeństwa stron przez rozwód.

    UZASADNIENIE

    Pomimo trudności jakie nasz związek przechodził i przechodzi uważam, że nadal można go uratować. Małżeństwa nie zawiera się na chwilę i nie zrywa w momencie, gdy dzieje się coś niedobrego. Pragnę nadmienić, iż w przyszłości nie zamierzam się już z nikim innym wiązać. Podjąłem (podjęłam) bowiem decyzję, że będę z żoną (mężem) na zawsze i dołożę wszelkich starań, aby nasze małżeństwo przetrwało. Scalenie związku jest możliwe nawet wtedy, gdy tych dobrych uczuć w nas nie ma. Ale we mnie takie uczucia nadal są i bardzo kocham moją żonę (mojego męża), pomimo, iż w chwili obecnej nie łączy nas więź fizyczna. Jednak wyrażam pragnienie ratowania Naszego małżeństwa i gotowy (gotowa) jestem podjąć trud jaki się z tym wiąże. Uważam, że przy odrobinie dobrej woli możemy odbudować dobrą relację miłości.

    Dobro mojej żony (męża) jest dla mnie po Bogu najważniejsze. Przed Bogiem to bowiem ślubowałem (ślubowałam).

    Moim zdaniem każdy związek ma swoje trudności, a nieporozumienia jakie wydarzyły się między nami nie są powodem, aby przekreślić nasze małżeństwo i rozbijać naszą rodzinę. Myślę, że każdy rozwód negatywnie wpływa nie tylko na współmałżonków, ale także na ich rodziny, dzieci i krzywdzi niepotrzebnie wiele bliskich sobie osób. Oddziaływuje również negatywnie na inne małżeństwa.

    Z moją (moim) żoną (mężem) znaliśmy się długo przed zawarciem naszego małżeństwa i uważam, że był to wystarczający czas na wzajemne poznanie się. Po razem przeżytych „X” latach (jako para, narzeczeni i małżonkowie) żona (mąż) jest dla mnie zbyt ważną osobą, aby przekreślić większość wspólnie spędzonych lat. Według mnie w naszym związku nie wygasły więzi emocjonalne i duchowe. Podkreślam, iż nadal kocham żonę (męża) i pomimo, że oddaliliśmy się od siebie, chcę uratować nasze małżeństwo. Nawet najgorsze da się przecież naprawić, a ja wyrażam wolę i chęć naprawy, jeśli tylko moja (mój) żona (mąż) umożliwi mi taką szansę.

    Orzeczenie rozwodu spowodowałoby, że ucierpiałoby dobro wspólnych małoletnich dzieci stron oraz byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dzieci potrzebują stabilnego emocjonalnego kontaktu z obojgiem rodziców oraz podejmowania przez obie strony wszelkich starań, by zaspokoić potrzeby rodziny. Rozwód grozi osłabieniem lub zerwaniem więzi emocjonalnej dzieci z rodzicem zamieszkującym poza rodziną. Rozwód stron wpłynie także niekorzystnie na ich rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny i duchowy, obniży ich status materialny i będzie usankcjonowaniem niepoważnego traktowania instytucji rodziny.

    Jestem katolikiem (katoliczką), osobą wierzącą. Moje przekonania religijne nie pozwalają mi wyrazić zgody na rozwód, gdyż jak mówi w punkcie 2384 Katechizm Kościoła Katolickiego: „Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne”, natomiast Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 nazywa rozwód jednym z najcięższych grzechów, który godzi w sakrament małżeństwa.

    Wysoki Sądzie, proszę o danie nam szansy na uratowanie naszego małżeństwa. Uważam, ze każda rodzina, w tym i nasza, na to zasługuje. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodny w każdej innej. Brak wyrażenia mojej zgody na rozwód nie wskazuje na to, iż kierują mną złe emocje tj. złość czy złośliwość. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie zmuszę żony (męża) do miłości. Rozumiem, że moja odmowa komplikuje sytuację, ale tak czuję, takie są moje przekonania religijne i to dyktuje mi serce.

    Bardzo kocham moją (mojego) żonę (męża) i w związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 18 grudnia 2013 - 04:19
    brak mi słów "sychar" - w imię czego?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Czeladnik
    ~Czeladnik
    Napisane 18 grudnia 2013 - 09:07
    Nikt się nie spodziewał Hiszpańskiej Inkwizycji.
    Jednak to prawda, Monty Python wraca do gry.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kukuna
    ~Kukuna
    Napisane 18 grudnia 2013 - 09:24
    JANECZKA, swietnie to ujelas. To czy jest sie katolikiem czy nie, nie ma tu zadnego znaczenia;) Wazne by byc dobrym czlowiekiem, a przynajmniej sie starac. Dlatego wielka racja, zycie jest tylko jedno. To z samymi soba jestesmy najwiecej czasu. Ludzie sa I ich nie ma, a my pozostajemy, wiec mimo, ze latwo nie jest I nie bedzie Ziz, pozwol zonie odejsc, ale nie mam na mysli jej ciala, bo to juz sie stalo, ale ja, jako obraz zony. Nie jestes od niej zalezny. Jestes sila sam w sobie. Tak, wiem, taka madra jestem, a sama mam taki momenty, ze lepiej nie gadac, ale nikt nie jest wart, by przez niego odchodzic, konczyc zycie. Wez odpowiedzialnosc za dzieci, bo to one ucierpia, a maja miec w tobie drogowskaz. Takiego chyba nie chcesz im zostawic.
    Wizyta u np. psychologa jest dobrym pomyslem. Sama chodze, chociaz wydawalo mi sie to kiedys nie do pomyslenia. Poczytaj sobie ksiazke "Zelazny Jan". nie pamietam autora. To o facetach, o zmianach jakie nastapily w was przez stulecia, Moj M ja czyta I sam jest zaskoczony poznajac siebie, a przez to I nas jako zwiazek kobiety I mezczyzny.
    Nie poddawaj sie. Przezyj swoja zalobe, daj sobie czas na smutek, zal. To jest potrzebne, ale nie rob nic wiecej oprocz darzenia zycia z tym wszystkim co z soba przynosi;) Moj psychology ( haha jak to brzmi;) powtarza by to zycie darzyc, czuc, przezywac. Jak to uslyszalam pierwszy raz, to pomyslalam ze jest stukniety;) Ale ma racje.;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~www.sychar.org
    ~www.sychar.org
    Napisane 18 grudnia 2013 - 10:02
    Trzeba próbować podnosić się i walczyć. Nikt nie większego prawa do żony jak jej mąż , i dlaczego ma ją oddać innemu mężczyźnie bo zakochała się w innym albo ma romans. Oboje są odpowiedzialni za Siebie To tak łatwo żonę sie oddaje bez walki innemu ? To gdzie jest ten mężny i silny mąż co obroni rodzine i dzieci ? , A ile jest warta noszona przez nas obrączka ?
    Pamiętajmy o dzieciach !!!
    Ile damy , tyle samo odbierzemy !!!


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook