Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 25 września 2013 - 13:56
    @Roma - ja na prawdę nie kocham za bardzo i nie kocham cierpieć . Ja kocham tak zwyczajnie ,tak po prostu i kocham się cieszyć i radować. Nie uważam,ani nie wydaje mi się ,że jestem jedyną osobą ,która uszczęśliwi mojego męża ,go zrozumie .Nie boję się samotności ,autentycznie ! Mój mąż ma drzwi otwarte i w każdej chwili może odejść . Ale on tego nie robi ,on tego wcale nie chce,bo jednak jest z nami ,ze mną. I nie zastanawiam się dlaczego? Ja zwyczajnie wiem ,że on tego wcale nie chce.
    Wiem ,że ktoś taki ,jak ja wydaje się wam nierealny ,nieautentyczny. Ja po prostu nie mam zamiaru przejmować się ,martwić i wkręcać sobie nie wiadomo co. W ten sposób tylko szkodzę przede wszystkim samej sobie . To jest głęboka agresja ,którą człowiek kieruje sam do siebie.

    Jeżeli chcecie wciąż na nowo narzekać na swoich partnerów ,jacy to oni są......beeeeeee ,jak to bardzo czujecie się nieszczęśliwi i niekochani,to proszę bardzo. Jeżeli macie w tym przyjemność ,to chyba faktycznie powinnam stąd odejść ,bo tylko zabieram wam tę możliwość doświadczania waszej radości .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 25 września 2013 - 14:32
    Podchodzisz tak optymistycznie do życia , słodko , kolorowo .......złe słowa zmień w dobre kochaj a będziesz kochany itp.......ale to Ty napisałaś ........"A czy wy uważacie ,że jak odejdę i poszukam sobie innego faceta ,to będę miała gwarancję ,że nie będzie mnie zdradzał? Nie masz żadnych gwarancji ,po co mam to przerabiać z następnym facetem? Aż taką masochistką nie jestem. To domena facetów ,oni tak lubią,więc niech się męczą. " .......pomęcz się raz Ty @kaczka....... nie wiem może za często oglądasz "sekret" i powtarzasz sobie jestem szczęśliwa , jestem szczęśliwa,........ zmień to w inne słowa i powtarzaj z innym będę szczęśliwa , inny mnie nie zdradzi ......nie warto marnować sobie życia dla takiego faceta .......no bo co.... jest wspaniałym ojcem ,robi dobrą jajecznicę ,potrafi zmienić żarówkę w samochodzie .......a gdzie Ty ?.....gdzie Ty w tym jesteś @kaczka jest tylu wspaniałych mężczyzn na świecie nie marnuj swojego życia dla jakichś nędznych idei i faceta który Cie nie kocha ......nie kocha bo Cię krzywdzi i widzi jak cierpisz ..........@kaczka ja" widzę ".....to Ty napisałaś "JESTEM CHORA ! " i to twój mąż widzi dlatego jest przy Tobie ............

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 25 września 2013 - 14:35
    @ Alutka <= Punkt pierwszy gdzie intuicja Cię nie zwiodła: kogut to mój znak zodiaku.
    Drugi: owszem obserwuję, raczej jako kot wylegujący się na słońcu, niż kogut, ów kurnik gdzie kaczka odpaliła petardę a kury, zaraz po popuszczeniu ze złości, poleciały kaczkę zadziobać. Rzekomo źródłem zmienności w naszym gatunku jest chromosom Y najłatwiej podlegający mutacjom. Jeśli wierzyć tezie stabilności układu XX, oczekiwać należałoby po kobiecie spokoju, rozwagi i rozsądku nieosiągalnego mężczyznom, tymczasem kobieta to zawsze bulgoczący kocioł czarownic, słońce na granicy wybuchu, a kilka kobiet w jednym pomieszczeniu cóż... cyklon chaosu? Gdyby to był pokój fizyczny a nie forum i gdyby brak w nim by było mężczyzn, pewnie już dawno fruwałyby wszędzie kłaki i strzępki ubrań...
    Scena jak z życia, nieudanego spotkania rodzinnego, gdzie, mimo regularnej bitwy w tle, niektóre osoby nada próbują utrzymać tor i rytm dyskusji (vide Alicja). Wybaczcie, ze się śmieję, ale nie idzie inaczej na t zareagować.
    @Aga40 <= Nie szowinistą, oj nie. Od zawsze mizantrop. Ale skrzywiony niesamowicie przez wychowanie na francuskim romantyzmie. Widzisz jako 6ciolatek czytałem już był Stendhala, Gautiera i innych takich szkodników. Rozdźwięk między fikcją a rzeczywistością chyba mnie przemógł niestety. Delikatność, łagodna siła, oparcie dla mężczyzny, dobroć temperująca ostre męskie krawędzie, ciepło rozgrzewające i rozmiękczające bazaltową maskę za którą kultur karze mężczyźnie skrywać ogień emocji? Hah, paradne... Kurnik i mentalność kur łączących się w stad,o by kogoś zadziobać ot, dobre porównanie. Szczerze powiedziawszy, wcześniej na to nie wpadłem. Raczej, gdy już miałem opisać kobietę, odnosiłem się do hebrajskiego słoworodu tego słowa. Kob = chlew. Bynajmniej nie ma we mnie szowinizmu. Ciężko mi gloryfikować idiotów interesujących się meczami, piwem, telewizją i czytających li tylko program telewizyjny. Ale dla równowagi idiotki interesują się ciuchami, winem, telewizją i czytają romanse i kolorowe szmatławce. Czy uważam się za wyjątek? Nie. Czy uważam się za wybitnie inteligentnego? Nie. Czy jestem wzorem do naśladowania? Nie. Czy w grupie która jest dla mnie odniesieniem jest miażdżąca przewaga mężczyzn? Tak. Wśród intelektualistów (przy czym uznaję, że gender to żadna nauka), spirytualistów, twórców etc od zawsze istniała przewaga pierwiastka męskiego. Czemu nawet wśród ludzi równych stanem więcej do dorobku intelektualnego ludzkości wnieśli mężczyźni? Czemu cytuje się Oktawiana, Juliusza, Fryderyka drugiego miast takiej Kleopatry, Teodory, Ireny czy Katarzyny II? Cóż one wniosły do historii prócz bezprzykładnego i bezcelowego okrucieństwa, wspomnień o swoich intrygach, swojej rozpuście i nadużyciach? Ale dość o tem.
    @ Alutka <= uwierz m, że akurat mógłbym w owym temacie powiedzieć wiele ad meritum. Swoje małżeństwo przypłaciłem stratą pięciu lat życia, załamaniem rozwoju zawodowego, bankructwem, utratą spokoju ducha, który cenię nade wszystko... I koniec końców dziewczyny idealnej wręcz, którą mimo uczucia opuściłem bez słowa pożegnania, gdyż, zostawszy był w totalnym gównie po moim małżeństwie, nie moglem jej ofiarować niczego prócz biedy, rany gorejącej miast mózgu i bycia balastem. Zasługiwała na coś, kogoś lepszego. Czasami miłość i najlepsze starania nie wystarczą. Jako kobieta, rozumiesz. Czyż kobiety właśnie nie mawiają, że "gdy bieda oknem zagląda miłość kominem ulata"? Po latach spłaciłem długi powstałe głównie po mojej małżonce. Podniosłem się i upadłem. Po raz kolejny. Też przy wydatnej pomocy samicy. I znów się podniosłem, i, mimo że na czworakach, posuwam się naprzód. Czy te doświadczenia dobijają mnie? Niespecjalnie. Wolę rozwijać coś co można nazwać świadomością własnych błędów w miejsce rozpamiętywania. A błędami były: "małżeństwo bez intercyzy" i "utrzymywanie kobiety niepracującej". Mężczyzn uczy się od maleńkości, że kobiety należy chronić, osłaniać i wspierać. Cóż za piramidalna bzdura! Dbać należy o rodzinę. Czyt. dzieci

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 25 września 2013 - 14:36
    A żona to zawsze obca baba. Jak się norowi i wierzga, trzeba ją zostawić za sobą (pilnując pleców oczywiście - ukłony Ago). Podobne mamy podejście, nieprawdaż? Czyż nie tak właśnie widzisz związek z mężczyzną? Kaczkę poniekąd rozumiem, gdyż ideał o którym wspomniałem, funkcjonował tak, że dawał nie wymagając i dlatego nigdy mi przez myśl nie przeszło skrzywdzić ją w jakikolwiek sposób. Więcej czułem potrzebę samemu dawać jak najwięcej. Czułem się jak onieśmielony barbarzyńca na widok dzieła rąk Fidiasza. Może właśnie taki model funkcjonowania Kaczka próbuje opisać?Jak widać taki stan rzeczy, czy relacji między ludzkich jest nie do pojęcia dla zachodnich sami wychowanych w modelu "co wydrę to moje, a co masz jeszcze to też wkrótce będzie moje, a jeśli trzymasz za mocno to mamy związek partnerski".
    @ Moderatorze, czy można prosić o przycisk odsyłający od razu na ostatnią stronę wątku?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 25 września 2013 - 14:45
    Ad rem: Uważam, że o małżeństwo, związek, walczy się na co dzień. Walka kiedy się już wszystko sypie nie ma najmniejszego sensu. Bo i jak? Starć się na 200% spalając własne zasoby tylko po to, by, gdy już wyczerpanym będąc wrócić do trybu normalnego i usłyszeć już się nie starasz? Sypnęło się? Trudno. Zawsze można spróbować z kimś innym. Podobnież jest i przy zawieraniu znajomości. Po cóż udawać kogoś lepszego niż się jest tylko po to by usłyszeć: 'Nie jesteś taki jak na początku".
    @ Moderator: Wiem, że możliwość formatowania tekstu sprawi, że forum będzie bardziej kobylaste, ale znacznie poprawiłoby to czytelność postów.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike33
    ~mike33
    Napisane 25 września 2013 - 14:46
    Kiepsko jest. Od wybuchu do wybuchu, a pomiędzy nimi nijako. Wciąz jestem zawieszony między pozostaniem a wywaleniem z domu. Z mojej winy, dodam, choć to pewnie dla Was oczywiste. Więcej na razie nie warto pisać. Zaglądam tutaj codziennie i jeśli coś się zmieni, na pewno się tym podzielę. Choć dyskusja wkracza już na takie poziomy, że pomału czuję się bardzo mało rozgarnięty. W niektórych wpisach się po prostu gubię.
    ~Alicja napisał:
    ciekawi mnie co słychać u osob ktore zastanawiaja sie czy walczyć o małżeństwo czy związek - jak w temacie.
    Np. Co u Ciebie Mike ? A raczej jak sie trzyma Twoja zona ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 25 września 2013 - 14:47
    Aha, jeszcze jedno. Siedzenie na palisadzie, czekając aż problem sam się rozwiąże to najgłupsze co można zrobić. Jeno można zarobić szypę i od jednej strony i od drugiej. Życie to ciągła walka z entropią. Bierne oczekiwanie to poddanie się tej entropii, ergo zezwolenie na to, że wszystko rozjebie się w pizdu (dla lepszej czytelności). Tak a propos Mike'a.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike33
    ~mike33
    Napisane 25 września 2013 - 14:50
    ~Yrkoon napisał:
    Aha, jeszcze jedno. Siedzenie na palisadzie, czekając aż problem sam się rozwiąże to najgłupsze co można zrobić. Jeno można zarobić szypę i od jednej strony i od drugiej. Życie to ciągła walka z entropią. Bierne oczekiwanie to poddanie się tej entropii, ergo zezwolenie na to, że wszystko rozjebie się w pizdu (dla lepszej czytelności). Tak a propos Mike'a.

    No, i tak mi pisz, to zrozumiem :) Choc tę entropię, to sobie muszę w wiki poszukać :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 25 września 2013 - 15:28
    Dzieki za odpowiedz Mike. A co u ´tej drugiej´ ? Kocha? Czeka? Spotykacie sie ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 25 września 2013 - 15:37
    tak na marginesie :) wole juz czytac wywody Yrkoona niz dziwaczki.
    Mowisz Yrkoon, iz to samica (cytując Ciebie :) ) idealna ??? Bo niczego nie oczekuje ? Takich ´bzdetow´ jak odwzajemniona miłość, szacunek, szczerość, lojalność itp ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 25 września 2013 - 15:45
    dam sobie spokoj z pisaniem z telefonu chyba - sorry za tę mnogość postow.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 25 września 2013 - 15:54
    ~Alicja napisał:
    tak na marginesie :) wole juz czytac wywody Yrkoona niz dziwaczki.
    Mowisz Yrkoon, iz to samica (cytując Ciebie :) ) idealna ??? Bo niczego nie oczekuje ? Takich ´bzdetow´ jak odwzajemniona miłość, szacunek, szczerość, lojalność itp ?


    w pełni podzielam pogląd

    Yrkoon skąd zatem wojny, ucisk ideologiczny, ludobójstwo i tego typu 'incydenty'? Inkwizycja... zgłoszenia i donosy może i były domeną kobiet /nie wiem, świadkiem nie byłam/ ale autorstwo tworu iście męskie i obronie tegoż męskiego punktu widzenia służyło. Zawiść i zazdrość nie jest domeną kobiet a rozciąga się trochę szerzej - kobiety są tylko mniej skryte z tymi uczuciami /z głupoty czy odwagi - rzecz indywidualna i niekoniecznie wykluczająca się/

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 25 września 2013 - 16:06
    ~Roma napisał:
    @ohydka Ty chyba nie pojęłaś .....i nie widzisz co tu się dzieje .......lepiej się zamknąć i nie komentować niż głupio gadać......


    A widzisz - dobrze ze tu jesteś i uświadomiłaś mi, że nie mogę mieć własnego zdania, Ty możesz i Tobie wolno wysuwać 'jedyne słuszne' wnioski i nawet stawiać diagnozy w dalszych postach... że tak to widzę terapię uskuteczniać.
    Ja nie chcę nikomu zaszkodzić więc nie będę podsycać nikogo do dalszego wkręcania sobie powinności zbawienia świata przez 'miłość prawdziwą'.
    Dla mnie temat Kaczki/miłości jest zamknięty, moje kompetencje w tej sprawie kończą się na zaproponowaniu profesjonalnej opieki medycznej - jeżeli jej jeszcze nie podlega.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 25 września 2013 - 16:40
    ~ohydka napisał:
    ~Roma napisał:
    @ohydka Ty chyba nie pojęłaś .....i nie widzisz co tu się dzieje .......lepiej się zamknąć i nie komentować niż głupio gadać......


    A widzisz - dobrze ze tu jesteś i uświadomiłaś mi, że nie mogę mieć własnego zdania, Ty możesz i Tobie wolno wysuwać 'jedyne słuszne' wnioski i nawet stawiać diagnozy w dalszych postach... że tak to widzę terapię uskuteczniać.
    Ja nie chcę nikomu zaszkodzić więc nie będę podsycać nikogo do dalszego wkręcania sobie powinności zbawienia świata przez 'miłość prawdziwą'.
    Dla mnie temat Kaczki/miłości jest zamknięty, moje kompetencje w tej sprawie kończą się na zaproponowaniu profesjonalnej opieki medycznej - jeżeli jej jeszcze nie podlega.
    .........no widzisz teraz to ja się zamknę i nie będę komentować tego co Ty napisałaś......................." Kaczka/miłość >
    O kurcze ??? naprawdę???
    Koniecznie opowiedz o tym wszystkim lekarzowi jak będziesz szła po recepty, może zmieni Ci cukierki."

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 25 września 2013 - 17:48
    ~Alicja napisał:
    Mowisz Yrkoon, iz to samica (cytując Ciebie :) ) idealna ??? Bo niczego nie oczekuje ? Takich ´bzdetow´ jak odwzajemniona miłość, szacunek, szczerość, lojalność itp ?

    Dziewczyna Alicjo dziewczyna. Miała w sobie wdzięk, czar, poezję inteligencję, eleganckie maniery i życzliwość. Nawet w dresie, w kuchni w swoich grubych okularach była damą. Jej ciepło sprawiało, że nawet nawet wściekłe zwierzę, które wtedy w sobie miałem przestawało wyć i kąsać. Nie porównujmy jej do takiej Ohydki i jej karczemnych manier.
    Co do reczty: widzisz, już zaczynasz trącić podejściem "A co ja z tego będę mieć". Z tego co zauważyłem, z nielicznymi wyjątkami kobiety kochają na zasadzie "dopóki". Dopóki on jest zdrowy, dopóki ma pieniądze, dopóki ma pracę, dopóki ma włosy, dopóki go w gazetach nie obsmarują albo jak w kazusie ministra Jaszujskiego - dopóki jest ministrem. Równocześnie, kiedy mężczyzna oczekuje czegoś od kobiety - oskarża się go o przedmiotowe traktowanie. Jak mnie już po wielokroć. Roma locuta cause finita. Miłości nie daje się na zasadzie "ale" "dopóki" "pod warunkiem, że". Ofiarowuje się serce i tyle. Bezwarunkowo. Kochana osoba staje się pierwszą. Muzą inspirującą do zmian na lepsze. Jeśli się zrani uczucia swojego kochania to tylko przypadkiem i natychmiast się poprawia. Miłość jest nagrodą samą w sobie i nawet odrzucona nie przeradza się w nienawiść. Wiem. Przeżyłem. To o czym wy piszecie, to kontrakt. Ja to, a Ty tamto. Zawsze w jakiś sposób wymuszone. Zawsze zagrożone jakąś sankcją. Cóż, mężczyzna z taką kobietą u boku może tylko liczyć, że nic mu się nie stanie, bo wysublimuje w sekundzie. Dobrze jeszcze jeśli sama a nie z większą częścią jego stanu posiadania. I na koniec dowcip:
    Dzwonię do swojej kobiety:
    - Kochanie, policja skarbowa zamknęła mi biznes...
    Wracam do domu, a po niej ani śladu, wszystkie swoje rzeczy zabrała. No i dobrze, po co mi baba bez poczucia humoru?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 25 września 2013 - 17:49
    Errata: *bo kobieta wysublimuje w sekundzie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 25 września 2013 - 18:03
    @Roma Cytowana część wypowiedzi nie była skierowana do Ciebie, wycięłaś dalszą część postu - szkoda bo ta była adresowana do Ciebie i reszty czytających
    ~ohydka napisał:
    Kaczka/miłość >
    O kurcze ??? naprawdę???
    Koniecznie opowiedz o tym wszystkim lekarzowi jak będziesz szła po recepty, może zmieni Ci cukierki.


    Przepraszam pozostałych forumowiczów, którzy uważają że nieelegancko i za ostro. Kaczka i tak zapewne się ucieszy bo znowu będzie miała o czym "myśleć" i wpadnie tu z jakimś podziękowaniem lub możne ją natchnie na porady życiowe albo się zdenerwuje "na pokaz" bo jej takie przyziemne uczucia nie dotyczą.
    - no cóż, przeproszę Cię zatem Roma indywidualnie za to ze byłaś świadkiem mojej riposty, aczkolwiek nie byłaś jej adresatem, odebrałaś to nader osobiście - co zapewne skłoniło Cię do udzielenia mi uwagi o stosownym nie budzącym kontrowersji 'mądrym milczeniu' dokładnie użyłaś
    ~Roma napisał:
    .......lepiej się zamknąć i nie komentować niż głupio gadać......

    Niestety dla mnie milczenie jest tzw cichym przyzwoleniem a dziewczyna zabłądziła i konfrontacja z otoczeniem /realiami/ jej się przyda. Z resztą intuicyjnie wyczuwa tę potrzebę - pojawiła się tu i wchodzi w interakcje z największymi adwersarzami jej ideologii /alutka/ to o czymś świadczy.
    Tyle w temacie kaczka/miłość - jak dla mnie przypadek dla klinicysty.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 25 września 2013 - 18:40
    Nie rozumiem, skąd to pragnienie nawrócenia Kaczki na jedyną słuszną drogę. Nawet jeśli jej kod to wg was szaleństwo to czy nie lepszy szczęśliwy szaleniec od jednego z wielu nieszczęśliwych, złych etc?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 25 września 2013 - 18:43
    ~Yrkoon napisał:
    ... To o czym wy piszecie, to kontrakt. Ja to, a Ty tamto. Zawsze w jakiś sposób wymuszone. Zawsze zagrożone jakąś sankcją. Cóż, mężczyzna z taką kobietą u boku może tylko liczyć, że nic mu się nie stanie, bo wysublimuje w sekundzie. Dobrze jeszcze jeśli sama a nie z większą częścią jego stanu posiadania.....

    ~Yrkoon napisał:
    Errata: *bo kobieta wysublimuje w sekundzie.

    możesz zdradzić jak należy rozumieć użyte tu "wysublimowanie"? - bo czyste tego słowa znaczenie pozbawia sensu całą wypowiedź.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 25 września 2013 - 18:53
    ~Yrkoon napisał:
    Nie rozumiem, skąd to pragnienie nawrócenia Kaczki na jedyną słuszną drogę. Nawet jeśli jej kod to wg was szaleństwo to czy nie lepszy szczęśliwy szaleniec od jednego z wielu nieszczęśliwych, złych etc?

    Nie rozumiem skąd takie przypuszczenie ???
    nie chcę jej zmieniać, różnorodność jest kolorowa - ona niestety jest niestabilna i rozchwiana a takiej nieścisłości nie kupuję
    i co ważniejsze to fakt, że nie chcę być "nawracana" czy też pouczana przez nią.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook